mpmp
26.07.07, 14:40
Drogim forumowiczom, "bezpiecznie jeżdżącym" szybciej niż 30 - 40/h
i "bezpiecznie wyprzedzającym" Jagielską, polecam lekturę tego posta, mam
nadzieję, że wzbudzi on refleksję.
A radnym reklamującym się na naszym wątku może doda energii do wyegzekwowania
spowalniaczy.
Byłam dziś w grupie, która się zatrzymała koło leżącego w trawie człowieka.
Został potrącony przez jakąś nędzną kreaturę, która uciekła z miejsca
wypadku. W przebłyskach, jak człowiek ten odzyskiwał świadomość, mówił o
żonie, dwojgu dzieci - jak on je utrzyma. Nie miał czucia w nogach. I to jest
wymiar tragedii. Nie statystyka tylko tragedia tego człowieka. Zdołał nam też
powiedzieć, że pracował na jednej z budów i właśnie wracał do domu. Pamiętał
tylko uderzenie w plecy. Na szczęcie miał plecak, który prawdopodobnie ocalił
mu życie.
Dla, co bardziej sceptycznych dodam, że nie było czuć od niego alkoholu i
prawdopodobnie szedł dobrą stroną jezdni, bo leżał po lewej stronie, czyli
przodem do nadjeżdżających samochodów.
Mój wniosek - nie ma na Jagielskiej bezpiecznego wyprzedzania i każda
prędkość powyżej ograniczeń może skończyć się właśnie tragedią, głownie
dlatego, że nie ma tam miejsca dla pieszych i w każdym momencie może zdarzyć
się, że ktoś wyjdzie z posesji, albo z którejś z bocznych uliczek.
Kierowcy - uważajcie.