Dodaj do ulubionych

cenne rady :))

IP: *.raciborz.vectranet.pl 06.06.10, 23:25
Witam! W lipcu jadę pierwszy raz do Grecji(Riwiera olimpijska)i chciałabym się wybrać na wycieczki na Meteory i Skiatos, tylko nie wiem czy wykupić te wycieczki u nas w Polsce czy na miejscu w lokalnym biurze? A możne polecicie jakieś inne ciekawe miejsca do zobaczenia w tym rejonie Grecji:)
Interesuje mnie jeszcze Greckie jedzenie ,co warto spróbować z typowych greckich dan? Mamy wykupione wczasy bez wyżywienia i dlatego głównie będziemy stołować się na mieście. Proszę o rade gdzie,co i za ile? I w ogóle wszystkie cenne rady są mile widziane:)
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • agni71 Re: cenne rady :)) 07.06.10, 09:11
      Chyba zawsze wycieczki wykupywane na miejscu, w lokalnym biurze, są
      tańsze od tych wykupywanych w polsce (lub na miejscu, ale od
      rezydenta).
      Co do jedzenia - poeksperymentuj, wybieraj co ci sie spodoba. Mnie
      tam wszystko w Grecji smakowało :-) Może jedynie ryba była
      rozczarowaniem, szczególnie w stos. do ceny.
      Najbardziej utkwiła mi w pamięci zupa z małży na Thassos, a - i
      briam jeszcze.
    • simon_r Re: cenne rady :)) 07.06.10, 09:34
      Nie wykupywać żadnych wycieczek. Umęczysz się w autobusie, na miejscu będziesz
      zwiedzać biegiem w tłumie ludzi i na gwizdek.
      Wypożyczasz samochód i jedziesz. Wyjdzie taniej i przyjemniej.
    • aseretka Re: cenne rady :)) 07.06.10, 13:17
      W pełni popieram Simona. Lepiej wypożyczyć samochód i zwiedzać
      samodzielnie. Nie umęczysz się i będziesz zwiedzała wszystko we
      właściwym tempie.
      Smakowała nam zapiekana jagnięcina exochiko, greckie szaszłyki
      suflaki oraz juvetsi - zapiekany makaron z mięsem. Warto spróbować.
    • Gość: Maki Re: cenne rady :)) IP: *.146.123.119.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.06.10, 11:39
      Lamb kleftiko - jagnięcina w ogniu , jagnięcina w sosie cytrynowym -
      ciekawy smak ; w ogóle jagnięcina - warto próbować w różnych
      odmianach , bo w naszej kuchni raczej rzadko gości.
      • simon_r Re: cenne rady :)) 09.06.10, 13:18
        jeśli Kleftiko to ARNI a nie Lamb i nie oznacza to w ogniu, tylko kradziona..
        jest to jednogarnkowa potrawa zbójecka, której nazwa pochodzi od tego, że zbóje
        w górach kradli sobie jagnię, ciachali na kawałki i wrzucali do kociołka z
        ziemniakami, serem feta, oliwą i pomidorami.
        Znana tylko na Krecie.
        • jacek1f e, nie do konca, ale co tam.:-) tu o kuchni: 09.06.10, 13:41
          Zatem troche teorii i praktyki:
          jacek1f 17.03.09, 08:38 Odpowiedz

          Kreteńskie jedzenie jest proste, przez co doskonale, tworzone z
          dobrych produktów wyrastających pod najpiękniejszym słońcem.

          Same mezedes (przekąski) mogą zrobić ucztę i najczęściej robią:
          dolma (gołąbeczki z liści winogron z ryżem i dodatkami, nadziewane
          kwiaty cukinii, czyli antuski, nadziewane pomidory, papryki, cukinie
          i bakłażany...Oliwki i sery - klasyka, tzatziki do każdego posiłku,
          w każdej tavernie trochę inaczej doprawione, taramasalata, fava,
          czyli dipowe rzeczy do ciepłego pieczywa, keftedes - małe kuleczki z
          mielonego mięsa kuminem pachnące i czasem cynamonem, mnóstwo
          maleńkich i średnich rybek prosto z patelni

          Ośmiornica z grilla lub z wina, mmm. kalamaraki - pierścionki z
          kalamarow panierowane... Keftedes w sosie pomidorowym, zapiekane
          potrawy pod feta - od krewetek po karczochy... Sałaty oczywiście -
          no bo z takich pomidorów i ogórków i cebuli, to zawsze są pyszne, a
          polane ichnią oliwą domową i ich octem winnym...No i saganaki - ser
          feta lub kefalotiri (grawiera ich) smażona w panierce. Do
          wszystkiego dużo cytryn do skrapiania…

          Przerwa po przystawkach.
          Nie kupuje się rozlewanej raki w sklepikach, jak
          się nie zna człowieka i się z nim jej nie piło – to najlepsza
          zasada, sprawdzona przez 16 lat!. Najlepiej po 2-3 wizytach
          zaprzyjaźnić się z właścicielem
          taverny i z nim gadać o zakupie różnych domowych rzeczy do Polski.
          Drogie zdecydowanie, ale ryby warto zamawiać najprostsze - świeża
          dorada tylko z grilla z sosem cytrynowo-oliwnym rozpływa się w
          ustach zawsze i może być śmiało posiłkiem dla dwóch osób.

          Ale wiecie – ostatnio kupiłem w Arkadii w KŚ świeże dwie dorady! I
          zrobiłem jak trzeba. I wyszły - mimo braku cytryn kreteńskich – jak
          na Wyspie, choć ciemno na zewnątrz było i mokro i śnieżno)

          Kreteńczycy nie mają wysokiej "kultury mięsa", bo zawsze to był
          luksus... więc
          ze smutkiem spoglądam zawsze na Niemców, którzy koniecznie zamawiają
          sznycle
          Podobnie z gyros i suvlakami - nie należy spodziewać się najwyższej
          rozkoszy, choć przyprawy, przyprawy – oregano z gór, tymianek, ocet
          winny biały – one potrafią „ubogacić” każdy strzęp mięsa. Nie
          zmienia to faktu, że nazywanego zwykle daniami turystycznymi. I tu
          mamy pole do popisu w Polsce! Tak, tak, bo nasze mięso wieprzowe,
          wołowe, o cielęcinie np. na stiifado nie wspominając – jest o wiele
          lepsze niż te rodzaje w Grecji i na Krecie.

          Ale już potrawy z królika - w sosie cytrynowym, lub pomidorowo-
          cynamonowym -
          mmmm. Ale już jagnięcina sezonowana - tylko polecam kotleciki, im
          mniejsze tym pewniej ze z jagnięcia, a nie z baranka. No i jak jest
          w karcie kozina - zawsze mloda! - to koniecznie trzeba spróbować. I
          tego już się nie przebije w Polsce. Królika na pewno, koziny też,
          jagnięcinę można ale za dużą cenę.
          (choć brzydką tajemnicą jest, ze stoły greckie zapełnia w tawernach
          jagnięcina z Bułgarii…, ale to tak, jak z czosnkiem chińskim u
          polskich górali w karczmach)

          Grecy specjalnie przemierzają Wyspę do wioski Archanes (okręg
          Iraklio) na mlodą kozę i słynne "czarne" wino z Archanes do niej!

          Stifado - cielęce kawałki w aromatycznym sosie - zawsze bezpieczne i
          zawsze
          smaczne. Jest tez przesmaczna wersja makaronowa - makaron "grizo"
          podany z
          tymże. To warte polecenia do przygotowanie w Polsce, i
          wprowadzeniana stałe do menu dla gości i rodziny. Cud cynamonu i
          dobrej cielęciny (lepszej z zasady od tej podawanej w tawernach)
          spłynie na wszystkich.

          Kurczak cytrynowy - wart grzechu, szczególnie, gdy podamy z
          ziemniakami
          zrobionymi razem z nim w tym sosie. I tu też, mając oregano z Krety
          przywiezione damy radę uzyskać 100% efektu „wyjazdowego”.

          Musaka – oczywiście doświadczeni kretomaniacy wiedzą, że zamawiamy
          tylko wtedy, gdy widzimy, ze jest podawana zapieczona w glinianych
          miseczkach, a nie w blaszkach lub luzem na talerzu…. Wrrrr. Tutaj
          zwykle kucharz w Polsce polegnie na bakłażanach, które są dobre
          jedynie w krótkim sezonie, a te dostępne przez cały rok, nadają się
          ledwo słonecznie na melitzanosalatę, a i to trzeba mocniej
          doprawić…. Ale w sezonie można poszaleć i z bakłażanem i z cukinią,
          bo musakasów jest wiele!

          Ziemniaki - "greckie frytki", robione od wieków tak jak u nas
          dawniej domowe się robiło - duże kawałki dobrze podsmażone..
          wczesniej wymaczane w wiadrach ze słodką wodą. To można w Poslce
          codziennie robic, bo szybko i łatwo, a lepsze i zdrowsze od
          paczkowanych i maksyfowych….

          Warto podać czasem pizzę - ktora wg Greków jest ich wynalazkiem
          starożytnym wywodzącym się od pity z dodatkami i o którą toczą
          odwieczne spory z Włochami) Więcej oregano dobrego, więcej sosu
          pomidorowego i oliwki wraz z serem fetą lub kefalotiri zamiast
          włoskiej mozzarelli – i mamy grecki smak.

          Nie powtórzymy w Polsce smaku wszystkich dań warzywnych zapiekanych,
          nadziewanych, pieczonych w oliwie itp. A jeśli to w króciutkim
          sezonie. Ale papryka zgrillowana powinna wejść na stałe do domów
          naszych, bo łatwa i najmilsza w przywołaniu zapachu i smaku. U mnie
          w chłodne wieczory (8 miesięcy w roku !!!!) piekarnik mruczy bardzo
          często i wydaje zapach słodkiej pieczonej papryki.

          Podobnie wzbogacam smak polskich pomidorów – skrapiając je oliwą z
          Krety i w 180-200 stopniach przez 15-20 minut wypiekając oprószone
          solą, oregano i pieprzem.

          Owoce morza za to, tak samo drogie tu jak i tam, dają się
          przygotować, pod warunkiem posiadania oliwy właściwej, jak tam.
          Kalmary, krewetki i ośmiornice – muszą Was rozczarować może –
          pochodzą też z Wietnamu głównie i Chin. Są to te same produkty, co w
          zamrażarkach marketów polskich. Oczywiście świetnie jest trafic na
          Południu w Arvi, na wyłowiona właśnie ośmiornicę, lub pojechać do
          Ierapetra i wskazać palcem na wieszak i wybrać świeżą do
          stłuczenia…. Ale w 90% kupują to samo, co my. Zatem dobry ocet
          winny, oliwa… i odtworzymy klasę ośmiornic krasato, czy schara, czy
          sto furno, czy sto gril.

          Keftedes - małe pachnące z mielonego;
          pastitsio czyli zapiekanka makaronowa
          arni me giaourti/ - jagniecina w jogucie
          kurczak cytrynowy - kotopulo lemonato
          Baklazany serowe = Melitzana me tiri
          Gardides saganaki – zapiekane krewetki
          Melitzanosalata – pasta z bakłażanów
          Spinakopita – szpinak w ciescie zapiekany
          maschori stifado – stifado cielęce
          Saganaki – smażony, panierowany ser
          Choriatiki – salatka grecka...
          koza - katziki
          tzatziki - tzatziki
          patates - ziemniaki - zawsze w takiej formie "frytkowej"

          desery warte sprobowania:
          kadaifi
          baklava
          giourti me meli - jogurt z miodem

          kafedes - kawa (warta grzechu):
          skieto - bez cukru
          metrio - lekko slodka
          gliko - bardzo slodka
          • simon_r Re: e, nie do konca, ale co tam.:-) tu o kuchni: 09.06.10, 14:26
            Ale że co nie do końca???
            • jacek1f no... nie kradzione, i nie na Krecie:-) 09.06.10, 15:26
              Kleftos, to rozbojnik/zlodziej - tak nazywali partyzantow tureccy zarzadcy na kontynencie, choc i na Krecie tez, ale to pozniej troszke.
              Na gorskich szlakach, w obozach pod chmurka byl to klasyczny slow food bojownikow rozniastych kryjacych sie oraz dymy z ognisk przed patrolami tureckimi. Znane od setek lat na Peloponezie, drugi oddech i legende dostalo podczas powstan licznych na Krecie jako jednogarnkowka i calydzien robiona potrawa w obozach gorskich, oraz ostatni oddech pod obstrzalem niemieckim na szlakach gorskich kKrety i kontynentu tez.

              Jest tyle odnmian ile wiosek, a czasem sie mowi - ile oddzialow :-) po glinainy garnek zakopywany, zostawiamy w piecu, po zawiniatka z cista - od filo po zwykle chlebowe, az do dzisiejszych pieczonych powolutku w zwyklej folii alu lub w pegaminie.

              Potrawa znana i w Hiszpanii i we Francji - to taka odmiana "papilota".

              i tyle.
              • simon_r Re: no... nie kradzione, i nie na Krecie:-) 09.06.10, 15:42
                no..no... imponujące :))
                Ale muszę CI się przyznać, że na kontynencie nie udało mi się nigdy zamówić
                kleftiko... na Krecie jest w każdej knajpie.
                Może już za długo rozbójników na kontynencie nie było ;))
                • jacek1f jadlem na wyspach na rejsach i w Atenach spoko.:-) 09.06.10, 15:59
                  a najwiecej kleftiko jest w USA i Kanadzie w tavernach tamtejszych:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka