kritikos1
28.06.04, 12:26
Samaria!?
Pytacie wiele razy o „SAMARIE”
To najdłuższy górski wąwóz w Europie.
Oficjalnie podaje się,że długość jego wynosi 13km!? Są tacy którzy twierdzą ,
że ma on 18 km długości!? Są tacy, którzy twierdzą,że ma on 21 km długości.
Która z tych długości jest prawdziwa???
I tu pełna konsternacja wszystkie te długości są prawdziwe!!!
Jak to możliwe?!
Samaria to wąwóz w który powstał przez wypłukiwanie skał przez wody opadowe i
topniejące śniegi Ten proces trwał przez wiele tysiącleci wśród zboczy „Gór
Białych” .
Woda nie spływała do morza w linii prostej i tak wygląda droga przez wąwóz.
W linii prostej oczywiście jest 13 km. Pod koniec lat 60 ubiegłego wieku
powstał park „KRAJOBRAZOWY SAMARIA” .
Zaczyna się on w miejscowości „OMALOS” wśród „Gór Białych”
na około 1300m nad poziom morza. W miejscu które nazywa się „Ksilo
Skala” .To ostatnie miejsce gdzie można skorzystać z normalnej toalety usiąść
w tawernie wypić gorącą lub zimną kawę przed daleką drogą.
Tu kupujemy bilet wstępu który posiada dwa odcinki kontrolne aby jeden
oderwać przy wejściu a drugi przy wyjściu z parku „KRAJOBRAZOWEGO SAMARIA”
To również kontrola czy już wszyscy opuścili Samarię.
Z parku wychodzimy w miejscowości Agia Roumeli po przejściu 18 km!!!
To nie koniec!!!
Czemu otóż to przyczółek cywilizacji w śród wysokich niedostępnych gór gdzie
niema dróg ani innych połączeń jak tylko morze i statek.
Czyli musimy jeszcze 3km!!! Przejść pieszo do portu by można było odpłynąć
statkiem do cywilizacji.
Sumując te dane okazuje się, że wąwóz „SAMARIA”, który przeszliśmy ma
dokładnie do przejścia 21 km!!!
Czy to trudne? Czy warto tyle trudu poświęcić by móc na końcu powiedzieć –
Przeszedłem najdłuższy górski wąwóz w Europie!
Na pewno to swego rodzaju wyczyn!!! Jednak przy dzisiejszym trybie życia
rzadko chodzimy aż tak daleko.
Pierwsza część naszego marszu tak około 3,5-4 km ,zejście po czymś co kiedyś
było rodzajem schodów a teraz to mocno wyślizgane rumowisko kamieni gdzie
co kilka metrów mamy porzeczne drewniane belki.
Ten odcinek to „KSILO SKALA” (drewniane schody tak ta nazwa tłumaczy się na
polski)
Różnica wzniesień jest tu bardzo duża schodzimy na tak krótkim odcinku około
900metrów w dół.
W czasie tego odcinka pracują intensywnie mięśnie łydek, łud,pośladków.
Po drodze mamy kilka punktów widokowych gdzie można zrobić zdjęcia napić się
wody chwilę odpocząć.
Moja podpowiedź w tym miejscu. Nie róbcie za wiele przystanków zwłaszcza na
początku to wybija z rytmu i bardzo osłabia ducha w dalszej części marszu.
Zróbmy sobie przerwę dopiero gdy dojdziemy do pierwszej wioski w wąwozie tj.
Agios Nikolaos.Tam można zjeść posiłek, który mamy ze sobą napić się.
Odcinek który mamy do przejścia od Agios Nikolaos ma już trochę inny
charakter wiele równiejszych odcinków kilka miejsc gdzie będziemy przechodzić
obok i przez szumiące strumienie Przekroczymy go pięć razy .Gdy będziemy
przekraczać jego koryto po raz trzeci uwaga na wspaniały platan ,powykręcany
walczący cały dnie noce miesiące i lata by żyć i trwać przy tym strumieniu.
Roślinność bardzo bujna zielona wiele sosen, platanów widoki na pewno
złagodzą trudy drogi.
Która wiedzie przez las w miejscu gdzie jeszcze tak dokładnie nie widać, że
to wąwóz? Gdy wyjdziemy z lasu ukaże nam się w dole polana gdzie wydaje
się,że to góry Ameryki południowej
a nie Kreta. To za sprawą poprzedników, którzy zaczeli kilka lat temu układać
ludki z kamieni.
Jest ich tam tak dużo, że to sprawia wrażenie przeniesienia w inne miejsce na
ziemi.
Gdy wyjdziemy z polany „kamiennego ludka” jeszcze około 1km do wioski, od
której wziął nazwę cały wąwóz. Wioski „Samaria”, tu wśród zabudowań gdzie
jeszcze nie dawno mieszkali ludzie. Bo co znaczy 40 kilka lat. Na przestrzeni
tysiąc leci gdzie kształtował się wąwóz. „Samaria”- Santa Maria (Święta
Maria).To właśnie z czasów weneckich, gdy byli tu i władali całą
Kretą „Panowie Weneccy”,przynieśli tu swoją wiarę swoje zwyczaje oraz obraz
Świętej Marii wybudowali niewielki kościółek gdzie umieścili obraz świętej.
Kościół Prawosławny Ortodoksyjny Autokefaliczny Grecki(90% wszystkich Greków
to wyznawcy tego kościoła) przejął obraz i kościółek(dziś powiedzielibyśmy
kapliczkę) i od tego miejsca wzięła nazwę wioska a później cały wąwóz.
Dziś już w kościółku niema cudownej (taka się stała przez lata) Ikony Świętej
Marii została ona przeniesiona do jednego z klasztorów na półwyspie Atos. W
śród zabudowań wioski jest punkt medyczny. Tu, gdy będziemy już tak wymęczeni
by nie ruszyć nogą ni ręka oraz gdy będziemy mieli trochę szczęścia lub
znajomego Kreteńczyka można, ale o tym cicho, sza! Przenocować by rankiem z
koro świt ruszyć dalej w drogę a zostało jej mniej niż połowa.
Ruszamy z wioski droga zupełnie inna jak do tej pory to już wąwóz ten typowy
wysokie skały po obu stronach a my idziemy w korycie rzeki, której tu już
niema zginęła wyschła by za kilka set metrów znów się pokazać z wielkim
szumem i gwarem przeszliśmy w linii prostej około 8 km a w nogach ponad 12km
i przed nami pierwsze „Sidero Porta”, czyli „Stalowe drzwi” widok zapiera
dech w piersiach to jedno z węższych, ale jeszcze nie najwęższe miejsce w
wąwozie. Nogi bolą coraz częściej kostka nie trzyma i łatwo o skręcenie stawu
skokowego.
Czego tu wymagać siedząc stale w samochodzie czy za biurkiem i tak dobrze,że
już tu jesteśmy bez uszczerbku na zdrowiu?.Tylko ta kondycja!? W tym miejscu
przychodzą dość często takie myśli do głowy lub, czym jest człowiek w
porównaniu z siłą natury, za czym goni, czego szuka??! Dalej znowu w górę
noga wielki kamień na dnie potoku, którego niema zginął wyparował w słońcu
chyba z 50 stopni a tu dalej i już są następne, „Sidero Porta”, ale to
jeszcze nie te najwęższe skały w bajecznych kolorach srebro złoto czerwień i
żółć oraz wszystkie odmiany szarości, w górze (400m-500m)zieleń pojedyncze
drzewa zawieszone na półkach skalnych. Wychodzimy z koryta potoku i znowu
skrajem trochę cienia wśród drzew dochodzimy do stacji „Cristos”- tu należy
znowu odpocząć, ale nie za długo to ostatni przystanek przed końcem ;)ale
tylko parku krajobrazowego a nie drogi. Wąwóz jak to wąwóz kończy się w
morzu. Po uzupełnieniu wody w stacji ruszamy przed nami jeszcze kawałek.
Wychodzimy z lasu i znowu w duł do koryta strumienia a przed nami nie to
niemożliwe tak około trzech metrów przy lustrze wody w górę 400 może 500
metrów skały prawie pionowe gdzieś nad tym wszystkim widać tylko szybującego
orła. To częsty obrazek w czasie marszu przez Samarie.Gdy już
ostatnie „Stalowe drzwi” za nami nagle wszystko znowu się rozszerza. Mijamy
tabliczkę z informacją o tym, że mijamy 12km drogi (HA HA a nie bo
17km).Został jeszcze 1 więc może by przyspieszyć znowu więcej zieleni i ludzi
w oddali widać dom. Tam jest koniec męczarni piekła i nieba za razem idziemy
mijamy strażnika, który oderwał nam kawałek biletu by sprawdzić czy wszyscy
dziś wyszli (Niestety zdążają się dni ,że ktoś zostaje nawet na zawsze w
wąwozie).Udało się nie siadamy w tawernach zaraz po wyjściu z parku ruszamy
dalej. Do naszej tawerny na spotkanie z pozostałą częścią grupy. Każdy
przewodnik spotyka się w innej tawernie gdzieś w okolicach portu w Agia
Rumeli małej cichej wioski u podnóża gór Białych. Ja proponuje by naszą drogę
zakończyć w „Raju”, czyli w tawernie, „Paradise” u Jorga. Ugości nas zimny
kuflem Mitosa lub Amstela to nawet dla tych którzy nie piją piwa wspaniały
napitek który podobno pomaga na to by powstały mniejsze zakwasy ;) widok z
tawerny jest wspaniały na morze Libijskie , lądowisko helikopterów a gdy
niema mgły widać wyspy „Gawdos” najbar