Dodaj do ulubionych

Objazdówka Grecji z TRIADĄ

IP: *.proxy.lucent.com 18.03.02, 15:21
Wybieram się na 11 dni w trakcie długiego weekendu. Może ktoś był i podzieli
się wrażeniami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: Objazdówka Grecji z TRIADĄ IP: *.stat.gov.pl 08.05.02, 09:03
      Tomstar!
      Ja też wybieram się na tą objazdówkę na przełomie maja i czerwca. Napisz, jak
      było.
    • Gość: Tomstar JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ IP: *.outland.lucent.com 14.05.02, 16:39
      DZIEŃ 1
      Miejsca w autokarze przydziela pilot. Na każdym siedzeniu położona jest
      karteczka z nazwiskiem "wycieczkowicza". Nam trafiła się miejsca w ostatnim
      rzędzie, ale byłem z nich bardzo zadowolony. Autokar nietriadowski, komfortowa
      BOVA z kieleckiej firmy EuroTrans. Przejazd przez Łódź, Czestochowę, Katowice,
      Żywiec. Lunch w góralskiej chacie. Przekroczenie granicy słowackiej w
      Zwardoniu (można tam zrobić drobne zakupy w przygranicznym słowackim sklepiku –
      generalnie duży wybór alkoholi). Przejazd przez Słowację, wieczorem
      przekroczenie granicy wegierskiej i o północy wjazd do Budapesztu. Krótka
      rundka autokarem po centrum miasta i nocleg w hotelu FRANKFURT.

      DZIEŃ 2
      Po śniadaniu wyjazd z Budapesztu. Trzygodzinny postój na granicy serbskiej, od
      granicy towarzyszy nam serbska pilotka, która w prywatnym Oplu Kadecie pilotuje
      nas do wiejskiej karczmy, gdzie jemy całkiem przyzwoity obiadek wliczony w cenę
      serbskiej wizy. Po obiedzie pilotka się zrywa i dalej jedziemy już sami.
      Wieczorem (po opłacniu celników) przekraczamy granicę Macedonii i przez noc
      posuwamy się dalej na południe. Nie cierpię noclegów w autokarze.

      DZIEŃ 3
      O świcie wjeżdżamy do Grecji, która wita nas słoneczną pogodą. O 9:00 meldujemy
      się w hotelu AKROPOL w Paralii. Przyjemny hotelik w centrum turystycznego
      miasteczka. Mamy cały dzień na wypoczynek po męczącej podróży. W Paralii jest
      szeroka piaszczysta plaża, dwie dyskoteki, kilka barów z greckim fast foodem
      (polecam gyros pita), kilka kawiarenek i kilka tawern. W sumie jak na
      miejscowość turystyczną, to przybytków gastronomicznych jest tam niewiele. Za
      to sklepów z futrami jest zatrzęsienie. O 19:00 byliśmy umówieni z pilotem
      Hubercikiem na wyjście z hotelu do tawerny na obiadokolację. Kilka osób
      pojawiło się pięć minut po czasie i Hubercika z grupą już nie było. Postaliśmy
      jak głupki 10 minut przed hotelem, potem poszedłem do recepcji zapytać się czy
      pilot nie był tak uprzejmy i nie zostawił informacji gdzie znajduje się
      wspomniana tawerna. Pani z hotelu nie miała pojęcia, ale stwierdziła że w
      pobliskim hotelu jest dyżurny rezydent Triady i może on coś wie. Miła pani
      rezydentka zdziwiła się że pilot nie policzył wycieczki przed wyjściem i
      wytłumaczyła nam jak dojść do tawerny. Tam też spotkaliśmy kończącą posiłek
      naszą grupę i rozbawionego Hubercika (w stanie wskazującym). Po wyrażeniu
      naszych opinii o profesjonaliźmie pilota w spokoju oczekiwaliśmy 20 minut na
      podanie przystawki (trzy łyżki ryżu pochlapane koncentratem pomidorowym), danie
      główne (malutki schabowy z kilkoma frytkami) i deser (pomarańcza). Gdybym
      wcześniej nie był w Grecji to pomyślałbym, że jest to tradycyjna kuchnia
      grecka. O Zeusie.

      DZIEŃ 4
      Po skromnym śniadaniu (śniadania tam zawsze są skromne) podjechaliśmy na ładna
      polankę aby popstrykać sobie fotki na tle ośnieżonego masywu gór Olimp, czyli
      siedziby mitologicznych bogów. Ruszyliśmy w kierunku Meteorów. Pod Kalambaką
      zatrzymaliśmy się teoretycznie na trzy kwadranse w jakiejś pseudo wytwórni
      ikon. Na wejściu poczęstunek grecką galaretką, winem , softdrinkami (tak, żeby
      zmiękczyć klientów). Przez pięć minut polski pracownik (Polaków było tam chyba
      pięciu i stwarzali wrażenie jakby robili biznes porównywalny z tym na Wall
      Street) zrobił błyskawiczny wykład na temat produkcji ikon, wskazał na dwóch
      artystów, rzeźbiących w drewnie ramy, jakąś panienkę która z zaangażowaniem na
      twarzy udawała, że koloruje te ikony, po czym zaprosił wycieczkę do dokonywania
      zakupów w sklepie z nawet 50% rabatem. Panie rzuciły się na sprzedawane na
      metry złote łańcuchy (prawdopodobnie korzystne ceny) i różne książki i
      przewodniki po Grecji, które mimo kilkudziesięcioprocentowgo rabatu i tak były
      droższe o kilka euro niż na mieście. No nic, najważniejszy jest marketing.
      Zamiast 45 minut, wycieczka zabawiła tam 100 minut, w związku z czym nie
      mogliśmy w pełni zrealizować ujętego w programie wycieczki zwiedzania
      klasztorów w Meteorach.
      Na początek odwiedziliśmy największy klasztor
      Gdy podjechaliśmy o 17:30 pod żeński klasztor Rossanou, okazało się, że od
      godziny jest otwarty tylko do 17:00. Brawa dla pilota, trzeba było dłużej
      trzymać wycieczkę w durnym sklepie z cepelią. Zakwaterowanie u stóp Meteorów w
      hotelu REX Kalambaka (chyba najgorszy hotel na trasie). Na kolację „specjały”
      greckiej kuchni w postaci pieczonego udka kurczaka z ryżem. Rozbawił mnie
      deser, kiedy to kelner z namaszczeniem postawił na sześcioosobowym stoliku
      talerzyk z jednym, poplasterkowanym zielonym jabłkiem, które spożyliśmy z
      namaszczeniem wytwornymi widelczykami. Po tej uczcie poszliśmy do miasta na
      drinka i jakąś porządną grecką kolację (i była porządna).

      DZIEŃ 5
      Jesteśmy w Delfach. Tutaj już Hubercik nie może nas oprowadzać, bo na to
      monopol mają licencjonowani greccy przewodnicy, oprowadzający wycieczkę w
      języku niemieckim (może to dlatego, że pilot znał ten język). Ja jestem
      miłośnikiem historii, ale Delfy to jednak kupa kamieni. Najlepiej zachowany
      jest stadion i amfiteatr. Zabawni są tamtejsi strażnicy, którzy jak oparzeni
      biegają z gwizdkami i ganiają niesfornych turystów którzy chcieliby wejść tu i
      ówdzie. Przejazd i zakwaterowanie w Atenach – ohydne miasto, brudne głośne,
      brzydkie i śmierdzące spalinami. Tutaj kolacja OK. Hotel bodajże BALBEK
      (wczesny Gierek i bardzo tajemnicza winda) w centrum więc wieczorem 45 minutowy
      spacer i jesteśmy w knajpeczkach na Place u stóp oświetlonego Akropolu. Urocze.

      DZIEŃ 6
      Zwiedzanie Akropolu (przed wejściem fajny staruszek w ludowym stroju, z którym
      należy koniecznie zrobić sobie zdjęcie – za Chiny nie chce brać za to
      napiwków), spacer po Place, czas wolny na lunch i spacer, zabawna zmiana warty
      przy parlamencie (patrz: ministerstwo zwariowanych kroków Monthy Pytona),
      Stadion Olimpijski i wyjazd do Loutrak na nocleg.

      DZIEŃ 7
      Sesja zdjęciowa przy Kanale Korynckim i przejazd do Myken. Majestatyczny pałac
      (taki był kiedyś; teraz to też kupa kamieni) z monumentalna Bramą Lwic,
      cyklopowymi murami i okręgiem grobowym. Przepiękny widok na dolinę. Potem
      kilkuminutowy przejazd do stożkowatego Skarbca Atreusza zwanego Grobowcem
      Agamemnona. Przejazd przez gaje cytrusowe. I tu nastąpiło coś, co mnie wkurzyło
      maksymalnie. Przypuszczam, że był to manewr greckiej przewodniczki, a nie
      Hubercika, ale i tak na nim się to skupiło, bo jest po prostu naiwy. Hubercik
      zarządził nie konsultując tego z wycieczką, że zatrzymamy się na lunch w
      jakiejś restauracyjce w szczerym polu niedaleko Myken. Ja zgłupiałem, bo
      śniadanie było 3 godziny temu, jeść mi się w ogóle nie chciało, a do uroczego
      Napflio z dziesiątkami cudownych tawern nad brzegiem morza, gdzie każdy mógł
      sobie pójść tam gdzie chciał na lunch było 60 minut jazdy. Część wycieczki
      oczywiście udała się za pilotem na luch (pilot dla nich był wyrocznią i to co
      mówił było święte, mimo tego, że byli robieni w bambuko), druga grupa
      zdegustowana pomysłem pilota usiadła na murku przed knajpą i prażyła się w
      słońcu, a ja z moja przyjaciółką wzięliśmy kocyk i poszliśmy się opalać do
      pobliskiego gaju oliwnego. Postój na niezaplanowany lunch trwał 90 minut. Na
      razie wszystko w porządku – ja się wygrzałem na słoneczku, przewodniczka, a
      może i Hubert pobrali od szefostwa restauracji odpowiednią prowizję od
      zagonienia wycieczki na papu. Wszyscy szczęśliwi, oprócz grupy z murku, która
      powiedziała parę słów Hubercikowi. Po wyruszeniu do Napflio Hubercik próbował
      uspokoić atmosferkę jakimś konkursikiem, ale niewiele mu to pomogło.
      Przyjechaliśmy do Napflio, które było pierwszą stolicą nowożytnej Grecji i
      uchodzi za jedno z najładniejszych miast tego kraju. I rzeczywiście jest
      przeurocze. Wycieczka wysiadła z autokaru, podeszliśmy pod stary budynek urzędu
      celnego. Grecka przewodniczka poopowiadała kilka minut o mieście, po czym
      Hubercik zarządził, że
      • lelesio Re: JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ 16.05.02, 09:13
        dzięki za tyle i proszę dalej, dalej ... !!!
        :)
        • Gość: Tomstar Re: JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ IP: *.outland.lucent.com 16.05.02, 18:34
          Eeee, myślę że wystarczy. Muszę tą relację jeszcze podrasować i wrzucę na swoją
          stronę (jak ją stworzę ;-).
        • Gość: Tomstar Re: JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ IP: *.outland.lucent.com 16.05.02, 18:38
          Rzeczywiście. Dopiero teraz zauważyłem, że nie wszystko weszło więc zaraz
          dopinam resztę...
      • andrian Re: JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ 08.06.02, 01:28
        Tomstar, jesteś the best! Świetny raport. Gdzie się wybierasz w tym roku?
        • Gość: Tomstar Re: JUŻ WRÓCIŁEM I RELACJONUJĘ IP: *.outland.lucent.com 19.06.02, 18:07
          W tym roku zaliczylem juz 9 krajow. Zazwyczaj wybieram sie we wrzesniu bo mniej
          ludzi, lepsze ceny i nie jest tak goraco. Jeszcze nie wiem gdzie. Zwiedzilem
          juz 1/3 swiata ale na wycieczke objazdowa wybralem sie pierwszy raz - polecam
          takie wyjazdy wlasnie w maju.
    • Gość: Tomstar RELACJI CIĄG DALSZY... IP: *.proxy.lucent.com 16.05.02, 18:39
      DZIEŃ 7
      Sesja zdjęciowa przy Kanale Korynckim i przejazd do Myken. Majestatyczny pałac
      (taki był kiedyś; teraz to też kupa kamieni) z monumentalna Bramą Lwic,
      cyklopowymi murami i okręgiem grobowym. Przepiękny widok na dolinę. Potem
      kilkuminutowy przejazd do stożkowatego Skarbca Atreusza zwanego Grobowcem
      Agamemnona. Przejazd przez gaje cytrusowe. I tu nastąpiło coś, co mnie wkurzyło
      maksymalnie. Przypuszczam, że był to manewr greckiej przewodniczki, a nie
      Hubercika, ale i tak na nim się to skupiło, bo jest po prostu naiwy. Hubercik
      zarządził nie konsultując tego z wycieczką, że zatrzymamy się na lunch w
      jakiejś restauracyjce w szczerym polu niedaleko Myken. Ja zgłupiałem, bo
      śniadanie było 3 godziny temu, jeść mi się w ogóle nie chciało, a do uroczego
      Napflio z dziesiątkami cudownych tawern nad brzegiem morza, gdzie każdy mógł
      sobie pójść tam gdzie chciał na lunch było 60 minut jazdy. Część wycieczki
      oczywiście udała się za pilotem na luch (pilot dla nich był wyrocznią i to co
      mówił było święte, mimo tego, że byli robieni w bambuko), druga grupa
      zdegustowana pomysłem pilota usiadła na murku przed knajpą i prażyła się w
      słońcu, a ja z moja przyjaciółką wzięliśmy kocyk i poszliśmy się opalać do
      pobliskiego gaju oliwnego. Postój na niezaplanowany lunch trwał 90 minut. Na
      razie wszystko w porządku – ja się wygrzałem na słoneczku, przewodniczka, a
      może i Hubert pobrali od szefostwa restauracji odpowiednią prowizję od
      zagonienia wycieczki na papu. Wszyscy szczęśliwi, oprócz grupy z murku, która
      powiedziała parę słów Hubercikowi. Po wyruszeniu do Napflio Hubercik próbował
      uspokoić atmosferkę jakimś konkursikiem, ale niewiele mu to pomogło.
      Przyjechaliśmy do Napflio, które było pierwszą stolicą nowożytnej Grecji i
      uchodzi za jedno z najładniejszych miast tego kraju. I rzeczywiście jest
      przeurocze. Wycieczka wysiadła z autokaru, podeszliśmy pod stary budynek urzędu
      celnego. Grecka przewodniczka poopowiadała kilka minut o mieście, po czym
      Hubercik zarządził, że mamy teraz 15 min. (dosłownie piętnaście minut) na
      zrobienie zdjęć i wracamy do autokaru. We mnie się zagotowało, co przy
      wszystkich wyraziłem. Nie wyobrażam sobie 15 minutowego postoju w mieście,
      które jest punktem programu wycieczki, w sytuacji, gdy na pobieżny spacer
      potrzebne są 2 godziny i to w sytuacji gdy pilot pozwolił sobie na
      nieprogramowy, bezsensowny, półtoragodzinny postój w jakiejś skorumpowanej
      knajpie w polu. Hubercik się przestraszył i dał nam aż pół godziny. Z
      politowaniem spojrzałem na niego i ruszyłem w miasto. CUDOWNE. Po drodze
      spotykaliśmy bardziej rozsądne osoby z naszej wycieczki, które otwarcie
      informowały nas, że i tak się spóźnią co najmniej pół godziny. Gdy już
      zobaczyłem to co chciałem (na obiad w jednej z tawern nie było już czasu)
      pojawiłem się w autokarze, nie byłem jednak ostatni. Ruszyliśmy do Epidauros,
      ale po drodze pilot wyraził swoje ubolewanie związane z niesubordynacją czasową
      części wycieczki. Spotkało się to z oklaskami „kółka różańcowego” z przodu
      autobusu – biedni ludzie. Już nie chciało mi się im potem tłumaczyć, o co w tym
      interesie chodzi. Epidauros robi duże wrażenie. Ogromny, dobrze zachowany
      amfiteatr na 12 tysięcy widzów. Demonstracja akustyki na przykładzie spadającej
      na scenie monety, darcia kartki papieru, śpiewu. Po południu powrót do
      Loutraki. Jest to ładne turystyczne miasto ze źródłami wody mineralnej, wąską,
      kamienistą plażą i długą nadmorską promenadą z tawernami, restauracjami,
      kawiarniami i dyskotekami. Do tego sporo podświetlonych fontann i rewelacyjne
      zachody słońca. Na kolację pierwszego dnia znowu kurczak z ryżem, a drugiego
      dnia ryba. Hotel ROYAL w centrum miasteczka.

      DZIEŃ 8
      Do południa plażowanie i zakupy, po czym przejazd na północ Peloponezu do portu
      w Patras. W programie były winnice Achaja Clauss, ale oczywiście pilot nie
      sprawdził, czy są otwarte no i oczywiście były zamknięte (greckokatolicki
      Wielki Piątek). Patras podobne do Aten – głośne i przepełnione smrodem spalin.
      Byłem głodny, więc wyruszyliśmy na poszukiwanie jakiejś restauracyjki w pobliżu
      centrum i portu promowego, ale nic nie moglismy znaleźć – o dziwo. Weszliśmy po
      kilkuset schodach pod twierdzę górującą nad miastem. Schodząc już do portu,
      moja urocza przyjaciółka, wypatrzyła jakiś szyld kierujący do tawerny w głębi
      bramy jednego z domów. Okazał się to strzał w dziesiątkę – typowy grecki lokal,
      z bogatym menu tylko po grecku i to pisanym ręcznie. Usiedliśmy w chłodnym
      patio przykrytym od góry słomianą plandeką, wśród beczek wina. Zdaliśmy się na
      kulinarne propozycje kelnerki, zamówilismy dzbanek wina, potem drugi i tak
      uroczo spędziliśmy wieczór. O 22:00 zaokrętowaliśmy na najbrzydszy prom w całym
      Patras o nazwie BLUE SKY. Na szczęście wewnątrz był bardzo przyzwoity i
      komfortowy. Kabiny czteroosobowe zewnętrzne. Port opuściliśmy o północy.

      DZIEŃ 9
      Wcześnie rano zawinęliśmy jeszcze do Igumenisty i na Korfu, po czym kierunek
      Wenecja. Cały dzień beztrosko spędzony na opalaniu, drinkowaniu i innych miłych
      rzeczach. Posiłki w restauracji samoobsługowej kosztują 8-10 euro, ale
      śniadanka można sobie robić w kabinie.

      DZIEŃ 10
      O 8:00 dobiliśmy do nabrzeża w Wenecji. Wszyscy kupiliśmy bilety na tramwaj
      wodny na plac Św. Marka (tylko nie wiem po co musieliśmy się znowu zrzucać
      skoro był to punkt programu). Ponieważ byłem tam po raz pierwszy (na pewno nie
      ostatni) to Wenecja zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Część wycieczki
      wykupiła sobie za 4 euro przewodnika, który przez 2 godziny oprowadzał ich po
      mieście, ale ja wybrałem się na samodzielne zwiedzanie miasta, tym bardziej że
      moja przyjaciółka była tu kilka razy i wiedziała o Wenecji sporo. Po obiedzie
      (pizza i spagetti). Wróciliśmy tramwajem do portu i i o 16:30 ruszyliśmy do
      kraju. Wieczorem minęliśmy granicę autriacką i w okolicach 21:00 zatrzymaliśmy
      się przy stacji Shella w Volkenmarkt na kolację w sprawdzonej wcześniej przez
      naszych kierowców karczmie Rosenbergera, z rewelacyjnym alpejskim jedzonkiem.

      DZIEŃ 11
      O świcie dojechaliśmy do granicy czesko-polskiej w Cieszynie. Przedtem
      stanęliśmy w jakiejś wiosce na śniadanie i zakupy w supersamie. Po minięciu
      granicy zatrzymał nas jeszcze lotny patrol celników i sprawdzili kilka bagaży.


      ZALECENIA

      Nie wykupować obiadokolacji. Po pierwsze Triada kasuje za nie jak za zboże (ok.
      10 euro). Po drugie jakość tych posiłków jest żałosna. Po trzecie nie maja one
      nic wspólnego z kuchnią grecką. Po czwarte, to zawsze w pobliżu hotelu jest
      mnóstwo tawern, restauracyjek i barów w których można sobie zjeść super fajne
      obfite greckie specjały z dzbankiem wina i to w okolicach (7-10 euro)

      Standard hoteli zgodny z oczekiwaniami. W Grecji i tak nie można liczyć na
      wielkie komforty. Pokoje czyste i przyzwoite zwłasza w Paralii i Loutraki.

      Młody, niedoświadczony pilot Hubercik mimo tego, że się może i starał, to i tak
      do profesjonalizmu dużo mu brakuje. Kilka razy wykazał się brakiem kompetencji
      (np. natrętnie myląc Adriatyk z Morzem Egejskim, mieszając fakty z mitologii)

      60 euro, które jest przeznaczone na wstępy najlepiej zachować przy sobie i
      samemu płacić za bilety. Nie ma żadnych rabatów na bilety grupowe, a poza tym
      pilot jawnie defrauduje przekazywane mu fundusze. Podsumowaliśmy, że bilety
      kosztowały ok. 32 euro, więc co się stało z pozostałymi euro. Pilot nie chciał
      przedstawić nam rozliczenia kosztów – na wszystko powinien mieć rachunki (kto
      był w Grecji ten wie, że po kupnie czegokolwiek od razu wciskany jest mu
      paragon). Twierdził, że reszta poszła na greckich przewodników – przewodników
      było trzech, więc każdy musiałby dostać za kilkugodzinne oprowadzanie 10euro X
      40 wycieczkowiczów co daje 400 euro, co daje 1400 PLZ. Po prostu w to nie
      wierzę. Tak samo było z biletami na tramwaj wodny w Wenecji – pilo
    • Gość: Tomstar I JESZCZE KOŃCÓWKA IP: *.proxy.lucent.com 16.05.02, 18:41
      ZALECENIA

      Nie wykupować obiadokolacji. Po pierwsze Triada kasuje za nie jak za zboże (ok.
      10 euro). Po drugie jakość tych posiłków jest żałosna. Po trzecie nie maja one
      nic wspólnego z kuchnią grecką. Po czwarte, to zawsze w pobliżu hotelu jest
      mnóstwo tawern, restauracyjek i barów w których można sobie zjeść super fajne
      obfite greckie specjały z dzbankiem wina i to w okolicach (7-10 euro)

      Standard hoteli zgodny z oczekiwaniami. W Grecji i tak nie można liczyć na
      wielkie komforty. Pokoje czyste i przyzwoite zwłasza w Paralii i Loutraki.

      Młody, niedoświadczony pilot Hubercik mimo tego, że się może i starał, to i tak
      do profesjonalizmu dużo mu brakuje. Kilka razy wykazał się brakiem kompetencji
      (np. natrętnie myląc Adriatyk z Morzem Egejskim, mieszając fakty z mitologii)

      60 euro, które jest przeznaczone na wstępy najlepiej zachować przy sobie i
      samemu płacić za bilety. Nie ma żadnych rabatów na bilety grupowe, a poza tym
      pilot jawnie defrauduje przekazywane mu fundusze. Podsumowaliśmy, że bilety
      kosztowały ok. 32 euro, więc co się stało z pozostałymi euro. Pilot nie chciał
      przedstawić nam rozliczenia kosztów – na wszystko powinien mieć rachunki (kto
      był w Grecji ten wie, że po kupnie czegokolwiek od razu wciskany jest mu
      paragon). Twierdził, że reszta poszła na greckich przewodników – przewodników
      było trzech, więc każdy musiałby dostać za kilkugodzinne oprowadzanie 10euro X
      40 wycieczkowiczów co daje 400 euro, co daje 1400 PLZ. Po prostu w to nie
      wierzę. Tak samo było z biletami na tramwaj wodny w Wenecji – pilot zebrał po 6
      euro od łebka, a bilet kosztował 5,16, co daje 33 euro zysku dla pilota. Mimo
      zastrzeżeń kilku osób co do rozliczania wydatków, Hubercik bezczelnie odesłał
      zainteresowanych do centrali Triady w Warszawie. U mnie pozostawiło to spory
      niesmak.

      Pocztówki kosztują od 0,20 do 0,50 euro, znaczek do Polski 0,60 euro

      Granice przekracza się sprawnie. Bagaże nie są sprawdzane, paszporty czasami
      też nie. Najgorsze sa granice Serbii. Żałosne było zbieranie przez pilota
      składki na łapówki dla służb granicznych. Uważam, że tego typu wydatki powinny
      być pokrywane przez Triadę

      Ale z wycieczki jestem ogólnie zadowolony – dopisała pogoda i towarzystwo,
      gdyby jeszcze był lepszy pilot, to pewnie nie musiałbym niczego krytykować. Aha
      i słowa uznania dla kierowców Grzesia i Andrzeja z kieleckiej firmy EuroTrans.
      • Gość: pilot Re: I JESZCZE KOŃCÓWKA IP: 193.0.117.* 17.05.03, 11:57
        chce ci powiedzieć że jesteś debilem, który nigdu nie pracował w żadnej
        kapitalistycznej frimie. ciekawe Ty imbecylu, jak sam bys poprowadził bande
        rozkapryszonych, durnych turystów, którzy zapłacili gówniane pieniądze i
        domagają się basenów w "apartamentach", tak na prawdę nie rozumiejąc co to jest
        apartament.Jeśli chodzi o 60 euro, to (jak jesteś taki mądry, to powinineś
        wiedzieć)jest o nim napisane w katatalogu, który jest integralną częścią umowy,
        a jak umowę podpisujesz, tzn, że się z jej warunkami zapoznałeś i sie z nimi
        zgadzasz.w ogóle, to dużo bym Ci powiedziała o turystyce- bo gówno wiesz (ale
        dobrze przynajmniej zapisałeś odwiedzane miejsca-pewnie robiłeś notatki, jak ci
        wszyscy burakowaci turyści )- ale szkoda mojego drogocennego czasu!!!
    • Gość: Marta Re: Objazdówka Grecji z TRIADĄ IP: 192.11.224.* 23.08.02, 14:35
      Szkoda, że tam mało jest na forum takich relacji
      • gale Re: Objazdówka Grecji z TRIADĄ 19.03.03, 14:08
        Zainteresowanych tego typu opisami zachecam do odwiedzenia
        www.virtualtourist.com - po angielsku, wrazenia z podrozy po caaaaalym
        swiecie, ludzi z caaaaaalego swiata :)
    • Gość: Zibi Pilot defraudant IP: *.proxy.lucent.com 02.03.03, 17:30
      Fakt. Byłem na opisywanej wycieczce. Pilot Hubercik bezczelnie zdefraudowal 30
      euro od łebka, a żądanie uczestników o rozliczenie pobranej kwoty na wstępy
      olał tekstem "Wszystko wyddałem, jak macie problem to dzwońcie do centrali".
      Tak to jest jak się wysyła gówniarzy jako pilotów.
    • Gość: AGA Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.*.*.* 29.04.03, 10:58
      Wybieram się na 7+7 do Grecji z TRIADĄ . Jeśli ktoś był , napiszcie. Po
      przeczytaniu kilku opinii o tym biurze moje wymarzone wakacje przemieniają sie
      w oczekiwanie na horror. Interesuje mnie głównie baza noclegowa.
      • vivawawa Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ 29.04.03, 11:58
        koleżanka z pracy była w ubiegłym roku - na przełomie maj-czerwiec

        w częsci objazdowej była zadowolona z pilotki, hotele położone z dala od
        centrum miejscowości, w których nocowali. bardzo skromne sniadania
        kontynentalne; obiadokolacji nie wykupiła i słusznie - bo wyżywienie, które
        zapewniala Triada było fatalne.

        częśc pobytowa również nie była najlepsza, brak ciepłej wody w apartamentach,
        no woda była ale tylko późno w nocy, tj. ok. 2-3.

      • Gość: greg Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.jezierzyce.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 13:35
        bylem na takiej imprezie w ubieglym roku, hotele takie sobie, bez rewelacji ale
        tez nie przerazajace, w Delfach i Lutraki w centrum, w Atenach lekko z boku i
        tutaj byla obsuwa z obiektem o wieloznacznej nazwie "Cosmos", do ktoregoi
        trafila czesc naszej grupy, wtym niestety ja, na szczescie to bylo tylko
        miejsce do spania, ciepla woda byla wszedzie, sniadania tak jak w ofercie
        kontynentalne, czasami urozmaicone wedlinka lub jajem, obiadokolacji nie
        polecam, chociaz nie byly zle, lepiej wybrac sie do tawerny i wybrac cos
        lokalnego, za te same lub mniejsze pieniadze(a jest z czego wybierać), piloci w
        naszym przypadku byli ok(byc moze mielismy szczescie, kolezanka bedac wczesniej
        narzekala) niczego nie "zdefrudowali" jak czytalem w ktoryms z postow, wiele
        nieporozumien bierze sie chyba z nieuwaznego czytania oferty, jezeli jedziesz w
        3 osoby to trzecie miejsce w pokoju jest zazwyczaj dostawka-zmniejsza to
        wydatnie wielkosc pokoju(dwuosobowego). ja wrocilem zadowolony, pobyt mielismy
        na wyspach, zupelnie inna historia niz riwiera(zalezy co kto lubi), mysle ze
        wiele zalezy takze od towarzystwa, bywa rozne, i tutaj takze mialem szczescie
        czego i Tobie zycze
        pozdrawiaki
        • Gość: mary Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.bhv.pl 30.04.03, 14:52
          Greg, czy ta Paralia była aż tak okropna???? Błagam napisz coś, mamy wykupioną
          wycieczkę w Triadzie właśnie do Paralii w czerwcu... :(((
          • Gość: kkoss Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.acn.pl 04.05.03, 11:05
            A propos Paralii, jest tam bardzo ładna, piaszczysta plaża - ktoś, kto wybiera
            się tam w czerwcu na pewno będzie miał ładną pogodę akurat na opalanko (my
            byliśmy pod koniec kwietnia i nie było na tyle gorąco, żeby leżeć plackiem na
            plaży w kostiumie - głównie ze względu na dość mocny chłodny wiatr no i chłodne
            ranki i wieczory, ale i tak się bardzo opaliśmy na buźkach :) i ramionach).
            Generalnie w Paralii można tylko plażować. Warto wypożyczyć rowery (jeden
            kosztuje 6 Euro na cały dzień) i pojeździć po okolicy. Warto wybrać się
            autobusem do Salonik i samemu zwiedzić je z przewodnikiem w łapce.
            Aha, my mieszkaliśmy w apartamentach Villa Europa - bardzo czyste i ładne
            miejsce - jedyny minus to malutkie pokoje no i nie ma tam klimatyzacji - dla
            nas to nie miało znaczenia, ale później na pewno może wyjść bokiem.
          • Gość: greg Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.jezierzyce.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 12:45
            przepraszam za zwloke w odpowiedzi...widzialem juz kilka opisow slawnej
            Paralii, z ktorymi moge sie jedynie zgodzic....bylem tam tylko w drodze
            powrotnej do Salonik, przez kilkanascie godzin i najbardziej rzucily mi sie w
            oczy sklepy z futrami, cale stada, jubilerzy i sklepiki z mniej lub bardziej
            tandetnymi wyrobami. po pobycie na wyspach, ktore nie naleza do
            najpiekniejszych w Grecji, przezylem szok estetyczny, zadnej atmosfery,
            intymnosci ...moze przy dluzszym pobycie odkrylbym zalety kurortu, ktore nie
            byly mi dane, wkolo pola bawelniano kukurydziane...Twoje wrazenia beda zalezaly
            od tego czego oczekujesz, mysle ze mozna w Paralii liczyc na rozrywki typu
            dyskoteka, plazowanie na piaszczystej plazy, chyba tlocznej,jest kilka tawern,
            ja szukalem innych wrazen i znalazlem je na wyspach, do ktorych mam zamiar
            wracac, jezeli liczysz na sielska atmosfere, blogi spokoj to chyba nie ten
            adres. Dobrze jest wypozyczyc samochod i samodzielnie zwiedzic okolice,
            Saloniki...
            zycze udanego urlopu i pozdrawiam
      • gale Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ 30.04.03, 08:10
        Wrocilem przedwczoraj. Czesc pobytowa do zniesienia, choc trafilismy do
        Paralii... ech, daruje sobie komentarz nt. tej miejscowosci.

        Przy objazdowce towarzyszyla nam rezydentka Edytka Lukasiewicz, przemila osoba,
        bardzo kompetentna, pomocna, dobra organizatorka, cierpliwa.

        Jesli chodzi o hotele na objazdowce to moge postraszyc dwoma:
        - Hotel "France", przez nas nazwany hotelem franca, w Kastraki - bardzo
        niesympatyczny, wrecz chamski wlasciciel, antyczne rozpadajace sie meble
        pokryte antycznym kurzem, ladny widok z okna,
        - Hotel "Cosmos" w Atenach, kosmicznie brudny i zaniedbany, rowniez wyposazony
        w meble pamietajace lata 60., rozpadajace sie. W nocy moja Zona zastala w
        lazience karalucha. Hotel polozony chyba w najgorszej dzielnicy Aten, po zmroku
        natkniesz sie na spiacych pod scianami domow Albanczykow - istny Bronx.

        Na sniadania nie nalezy liczyc, sa po prostu cieniutkie. Wyjatkiem tutaj byl
        hotel w Loutraki, nastawiony praktycznie wylacznie na Polakow, ktorzy jak nie
        zjedza porzadnego sniadania to maja caly dzien do tylu ;)

        Obiadokolacji nie bralismy, nie warto. Za EUR 20 mozna w knajpie zjesc taki
        posilek dla 2 osob, ze hoho - przystawki, dania glowne, wino.
        • Gość: mary Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ IP: *.bhv.pl 30.04.03, 14:54
          upss, przepraszam moje poprzednie pytanie było do Ciebie Gale.
          • gale Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ 02.05.03, 16:08
            Nie jest fatalnie. Paralia, zwana pieszczotliwie "pralnia" to po prostu
            turystyczna przybudowka dziury pod nazwa Katerini. W samej Paralii znajdziesz
            wylacznie hotele, knajpy, nieco sklepow z jedzeniem, duzo sklepow z pamiatkami
            i makabrycznie duzo sklepow z futrami.

            Dobrze karmia w restauracji "Zografos", jak stoisz przodem do cerkwi to w
            prawo, ostatni budynek przed Mc Donald's-em. Knajpa wyglada dosc ponuro ale nic
            to. Mozna przejsc przez lokal i usiasc nad morzem. Obiad dla 2 osob, z winem
            kosztuje circa 20 EUR.

            Koniecznie wez ze soba recznik (tak, do wycierania sie), mydlo, plyn do
            zmywania (mozesz kupic na miejscu za 1 EUR), majonez (chyba, ze lubisz jaja na
            twardo bez majonezu albo sobie kupisz na miejscu).

            Jeszcze jakies info?
            • gale Re: Objazdówka 7+7po Grecji z TRIADĄ 02.05.03, 20:59
              ...i dalej (nie dokonczylem bo przyszli goscie, poznani wlasnie na objazdowce):

              Przywiez ze soba papier toaletowy. Te wszystkie zakupy sa o tyle wazne, ze w
              Paralii w "apartamentach" nie ma ani recznikow ani papieru, jest za to kuchenka
              z podstawowymi utensyliami.

              Zycze Wam, zebyscie trafili na objazdowce na Edytke Lukasiewicz, wspaniala
              osoba, naprawde. Gdybyscie w Atenach mieli wybor hotelu, bron Boze nie dajcie
              sie wcisnac do Cosmosa. W Kastraki natomiast wystrzegalbym sie hotelu France,
              zwanego po prostu franca.

              Z Paralii mozna dojechac autobusem miejskim (bilet u kierowcy 1,10 EUR, trzeba
              miec wyliczone w drobnych) do Katerini, z Katerini natomiast autobusem KTEL do
              Salonik. Dworzec KTEL jest po prawej stronie od glownej ulicy Katerini, ktora
              jedzie autobus z Paralii. Wypatrujcie strzalki (biala z czarnym napisem) KTEL.
              Bilet do Salonik kosztuje bodajze 4,35 EUR, autobus kursuje co pol godziny.
              Saloniki warto zwiedzic samemu, wycieczka, ktora oferuja rezydenci czyli
              Papastergiu Travel jest po prostu kiepska.

              Kupcie sobie w PL przewodnik Pascala, jest bardzo dobry. Gdybyscie mieli
              dodatkowe pytania - walcie smialo.
    • Gość: Tomstar Objazdówka Paryża z TRIADĄ IP: 192.11.224.* 05.05.03, 15:03
      Pilot Hubercik już nie pracuje w Triadzie, więc możecie jechać.
      W tym roku byłem na długoweekendowej wycieczce w Paryżu z panią Małgosią
      pilotem. W przeciwieństwie do greckiej przygody było cool - profesjonalnie i
      bez żadnych niedomówień. Pilot na początku imprezy przejrzyście zaprezentował
      plan wydatków i ewentualne opcje. Przedstawił zmodyfikowany w stosunku do
      katalogu plan zwiedzania i zrealizował go znakomicie, bogato wypełniając czas
      od rana do nocy.
    • Gość: Patrycja24 W 7 dni 5 stolic Europy..TRIADA IP: 62.89.84.* 09.05.03, 12:48
      Witam,
      a moze ktos był na takiej objazdówce??5 STOLIC EUROPY???
      co o tym sądzicie?

      Patrycja24
      • gale Re: W 7 dni 5 stolic Europy..TRIADA 18.05.03, 17:05
        Haaaalooo, byl ktos? Bo tez jestem ciekaw...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka