Gość: zdezorientowana
IP: 212.87.26.*
15.05.08, 11:31
Hej, mam pytanie do doświadczonych podróżników dobrze znających
mentalność mieszkańców Hellady. Poznałam w Atenach bardzo
sympatycznego Greka, niestety nie moglismy się porozumieć. Nie mówił
tylko krzyczał, co odbierałam jako gniew. To normalne? Zaprosił mnie
na drinka do tawerny, ale w drodze nad Zatokę dowiedziałam się że ma
zamiar pić!!! Oni wsiadają za kierownicę pod wpływem alkoholu???
Zepsułam sobie i jemu wieczór bo chciałam wracać. Nie wiedział o co
mi chodzi!!! Nazwał mnie crazy, i że nie potrafię się bawić. Czy
bardzo się skompromituję wyjaśniając mu wszystko w mailu??