pariss1
15.09.12, 21:42
Hola Amigos!
Napiszę kilka moich spostrzeżeń z pierwszej wizyty w Hiszpanii w Salou.
Samo miasteczko typowo turystyczne jak nasze nadmorskie miejscowości. Dużo Rosjan, Anglików i niestety wszystko pod nich jest tam zrobione. W knajpach ciężko o hiszpańskie jedzenie skoro Hiszpanie stają na głowie żeby robić tylko jajka sadzone, fasolkę i bekon. Może i miło pojechać tam i posmakować angielskie puddingi, ale wolałabym jednak coś "miejscowego". Plaża przy promenadzie całkiem niezła, piaszczysta. 2 leżaki =8 euro, 2 leżaki+parasol=14 euro! Na dłużej polecam zainwestować w parasol za 6-8 euro i krzesło a la leżaczek 12 euro. Piwo 2 euro, corona 3 e. Woda zimna (mowie o okresie 8-15.09), nie ma sensu wybierać się na plaże wcześniej niż 11 bo po prostu jest zimno i do tego wiatr. O to nigdy bym nie podejrzewała Hiszpanii - mojej wymarzonej zresztą. Wieczory zresztą też chłodne i wietrzne. Słońce nie grzeje już od 16.30 , można poleżec ale na pewno się nie zgrzejemy. Poza tym to ja ani razu się tam nie zgrzałam na plaży, nawet do wody mi się nie chciało iść i pobiłam rekordy leżenia na leżaku 6 godzin! Normalnie w innych klimatach wytrzymuję max 3-4 godziny. To oczywiście zasługa wiatru, slońca nie czuć, ale widać na skórze. Używałam cały czas filtr 30 (co godzinę od 10-16) i jestem ładnie opalona.
W mieście pełno tanich sklepików z chińszczyzną, których sensu istnienia nie rozumiem. Chińskie sweterki jednego rozmiaru po 20-30 euro a za tyle można mieć sweter czy bluzeczkę w Zarze. Spacerując w stronę dworca coraz więcej butików z markowymi rzeczami typu Lacoste, Guess itp. ale ceny takie jak u nas.
Z dworca kolejowego można dostać się szybko do Tarragony, Barcelony, Reus. Można też autobusami PLANA. Przystanki są co chwilę w całym Salou. Spokojnie można samemu pojechać rano do BCN i wrócić na kolację do hotelu. Pociąg renfe kosztuje 15,50 w dwie strony i jedzie ok. 1,5 h.
Jak ktoś jedzie na opcję HB albo BB to spokojnie można zaopatrzyć się w sklepach spożywczych we wszystko co potrzeba. Dużo jest sklepów SPAR.
Zjeść można w wielu sieciówkach typu McD, Burger K., Subway i w knajpkach na promenadzie za jakieś 10-15 euro. Piwo 2-3 euro, kawa 1-2 e.
Ogólnie to na pewno "spróbuję" Hiszpanię jeszcze raz. Nie mogę powiedzieć, że mi się podobało ani że mi się nie podobało, ale coś było nie tak i nie tak do końca jak chciałam. Szczególnie zawiodła mnie pogoda, niestety jestem bardzo ciepłolubna i jak nie ma cały czas 30 C to narzekam :)
To chyba tyle, jak mi się coś jeszcze przypomni to napiszę.