Dodaj do ulubionych

Salou - pierwszy raz Hiszpania

15.09.12, 21:42
Hola Amigos!

Napiszę kilka moich spostrzeżeń z pierwszej wizyty w Hiszpanii w Salou.

Samo miasteczko typowo turystyczne jak nasze nadmorskie miejscowości. Dużo Rosjan, Anglików i niestety wszystko pod nich jest tam zrobione. W knajpach ciężko o hiszpańskie jedzenie skoro Hiszpanie stają na głowie żeby robić tylko jajka sadzone, fasolkę i bekon. Może i miło pojechać tam i posmakować angielskie puddingi, ale wolałabym jednak coś "miejscowego". Plaża przy promenadzie całkiem niezła, piaszczysta. 2 leżaki =8 euro, 2 leżaki+parasol=14 euro! Na dłużej polecam zainwestować w parasol za 6-8 euro i krzesło a la leżaczek 12 euro. Piwo 2 euro, corona 3 e. Woda zimna (mowie o okresie 8-15.09), nie ma sensu wybierać się na plaże wcześniej niż 11 bo po prostu jest zimno i do tego wiatr. O to nigdy bym nie podejrzewała Hiszpanii - mojej wymarzonej zresztą. Wieczory zresztą też chłodne i wietrzne. Słońce nie grzeje już od 16.30 , można poleżec ale na pewno się nie zgrzejemy. Poza tym to ja ani razu się tam nie zgrzałam na plaży, nawet do wody mi się nie chciało iść i pobiłam rekordy leżenia na leżaku 6 godzin! Normalnie w innych klimatach wytrzymuję max 3-4 godziny. To oczywiście zasługa wiatru, slońca nie czuć, ale widać na skórze. Używałam cały czas filtr 30 (co godzinę od 10-16) i jestem ładnie opalona.
W mieście pełno tanich sklepików z chińszczyzną, których sensu istnienia nie rozumiem. Chińskie sweterki jednego rozmiaru po 20-30 euro a za tyle można mieć sweter czy bluzeczkę w Zarze. Spacerując w stronę dworca coraz więcej butików z markowymi rzeczami typu Lacoste, Guess itp. ale ceny takie jak u nas.
Z dworca kolejowego można dostać się szybko do Tarragony, Barcelony, Reus. Można też autobusami PLANA. Przystanki są co chwilę w całym Salou. Spokojnie można samemu pojechać rano do BCN i wrócić na kolację do hotelu. Pociąg renfe kosztuje 15,50 w dwie strony i jedzie ok. 1,5 h.
Jak ktoś jedzie na opcję HB albo BB to spokojnie można zaopatrzyć się w sklepach spożywczych we wszystko co potrzeba. Dużo jest sklepów SPAR.
Zjeść można w wielu sieciówkach typu McD, Burger K., Subway i w knajpkach na promenadzie za jakieś 10-15 euro. Piwo 2-3 euro, kawa 1-2 e.

Ogólnie to na pewno "spróbuję" Hiszpanię jeszcze raz. Nie mogę powiedzieć, że mi się podobało ani że mi się nie podobało, ale coś było nie tak i nie tak do końca jak chciałam. Szczególnie zawiodła mnie pogoda, niestety jestem bardzo ciepłolubna i jak nie ma cały czas 30 C to narzekam :)

To chyba tyle, jak mi się coś jeszcze przypomni to napiszę.


Obserwuj wątek
    • ankaskakanka20 Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania 15.09.12, 22:30
      Cieszę się, że mimo wszystko odpoczęłaś i jesteś zadowolona.

      "Napiszę kilka moich spostrzeżeń z pierwszej wizyty w Hiszpanii w Salou. "
      Poprawka, nie w Hiszpanii a w Salou. W kurorcie nastawionym na Anglików, Rosjan i Niemców..jak sama piszesz...

      "Woda zimna (mowie o okresie 8-15.09), nie ma sensu wybierać się na plaże wcześniej niż 11 bo po prostu jest zimno i do tego wiatr. O to nigdy bym nie podejrzewała Hiszpanii - mojej wymarzonej zresztą"
      W Twojej wymarzonej Hiszpanii są regiony, w których dziś nad ranem było 4 (słownie cztery) stopnie Celsjusza. Hiszpania to duży, różnorodny kraj. Co więcej, te 4 stopnie były w tej samej Kataloniii, co Salou.

      "Zjeść można w wielu sieciówkach typu McD, Burger K., Subway i w knajpkach na promenadzie za jakieś 10-15 euro. Piwo 2-3 euro, kawa 1-2 e. "
      Nie pisałaś przypadkiem, że wolałabyś zjeść coś lokalnego? A teraz polecasz Makdonalda??

      "Ogólnie to na pewno "spróbuję" Hiszpanię jeszcze raz."
      Polecam. Najepiej na własną rękę, a nie do kurortu na Costa Brava. Im bardziej wgląb kraju tym bardziej "hiszpańsko".

      Póki co, widziałaś kurort jakich masa nad Morzem Śródziemnym. W zasadzie wszystko jedno, czy to Hiszpania, Chorwacja czy Grecja (zwłaszcza jak się je w MCDonaldzie).

      Hiszpania to piękny kraj, trzeba tylko chcieć go poznać, a nie tylkozobaczyć to, co oferuje biuro podróży.
      • pariss1 Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania 15.09.12, 22:52
        Oj, Anka nie bądź złośliwa.
        "Napiszę kilka moich spostrzeżeń z pierwszej wizyty w Hiszpanii w Salou. "
        Poprawka, nie w Hiszpanii a w Salou. W kurorcie nastawionym na Anglików, Rosjan
        i Niemców..jak sama piszesz..." -----> to znaczy, że Salou nie jest w końcu w Hiszpanii?? To gdzie ja byłam?

        "Zjeść można w wielu sieciówkach typu McD, Burger K., Subway i w knajpkach na promenadzie za jakieś 10-15 euro. Piwo 2-3 euro, kawa 1-2 e. "
        Nie pisałaś przypadkiem, że wolałabyś zjeść coś lokalnego? A teraz polecasz Mak donalda??

        A nie przeczytałaś początku mojego zdania? Napisałam, że jeśli ktoś chce zjeść tanio, szybko i ma HB lub BB to może zjeść i w sieciówce których jest pełno i w lokalnych barach. Nie bardzo rozumiem o co Tobie chodzi.
        Widziałam kurort bo taki wybrałam urlop i nie będę się tu rozpisywać i tłumaczyć całemu światu dlaczego, po co i na co. To nie zmieni faktu jak to widziałam. Może znowu pojadę właśnie na masówkę a może sama - to nie powinno nikogo interesować i tego tu nie komentujemy.
      • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.09.12, 14:50
        kurczę, ankaskakanka nie krytykuj....każdy tu ma prawo napisać swoje wrażenia z pobytu, tak jak je odbiera na gorąco, często emocjonalnie i chaotycznie...Każda wiadomość jest cenna, pariss napisała konkretne wiadomości odnośnie cen i pogody a także komunikacji.Czepiasz się a ja cieszę się, że zechciała zaraz po przyjeździe podzielić się swoimi wrażeniami . Pariss przed wyjazdem była częstym gościem na forum.Zamiast tego może zaproponowałabyś jakieś bardzo hiszpańskie , ciekawe miejsca biorąc pod uwagę możliwości transportowe czyli jak dojechać lądując w BCN lub w Madrycie ?
        • Gość: Kalafior Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania IP: *.Red-83-59-167.dynamicIP.rima-tde.net 16.09.12, 15:07
          Ja nie anka, ale polecę ;)
          Lądując w Madrycie - obowiązkowo Toledo. Rzut beretem i dobra komunikacja. Podobnie Salamanca, bardzo przyjemne miasto. Sporo dalej, ale warto.
          Właściwie z Madrytu można dojechać autobusem w bardzo wiele miejsc, problem zaczyna się po przyjeździe, bo ciekawostki bywają często w małych miejscowościach, a transport między nimi a dużymi miastami jest utrudniony.
          Ja jestem zwolenniczką bardziej przyrody, gastronomii i właśnie regionalnych ciekawostek, niż dużych miast, ale Toledo polecę zawsze i czekam na dzień, kiedy się tam wybiorę.

          Katalonii nie znam kompletnie.
    • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.09.12, 15:06
      witaj pariss1 :)) Nie zrażaj się, teraz klimat się zmienia nawet w pozornie gorącej Hiszpanii. W maju w SS jednego dnia był upał, że piasek parzył w stopy a nazajutrz spadło do 17 stopni i wiał zimny wiatr. Często jest pogoda zmienna, okresy ładnej ciepłej pogody przeplatają się z chłodniejszą, wietrzną.Najważniejsze, żeby ...nie padało.Odnośnie gastronomii - to często można spotkać - tzw. kuchnię międzynarodową. Lokalne jedzenie najlepiej poszukać w restauracjach , gdzie jadają miejscowi. Stragany i sklepy z chińszczyzną są powszechne na całym wybrzeżu, gdziekolwiek pojedziesz.To taki wakacyjny folklor i nie należy tracić cennego czasu na chodzenie po nich. Zazwyczaj jadąc gdzieś pierwszy raz mamy jakieś wyobrażenie miejsca, oczekiwania. Własnie zderzenie wyobraźni z tym co doświadczamy wprowadza pewien chaos myśli. Mam jednak nadzieję, że się nie zrazisz i pozostawisz sobie tylko pozytywne emocje i wspomnienia.Jak odebrałaś BCN ?
      • Gość: Kalafior Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania IP: *.Red-83-59-167.dynamicIP.rima-tde.net 16.09.12, 15:17
        Co do pogody, przez reklamy biur podróży mamy wyobrażenie Hiszpanii jako gorącego kraju, plaże, palmy, piasek... widoczki z rzeczywiście upalnej do późnej jesieni Andaluzji, zaczynamy utożsamiać z całym krajem, a potem człowiek do Galicji trafi i zdziwiony, bo zamiast palm - bluszcze, plaże skaliste i wiecznie pada ;)

        Tymczasem Hiszpania jest krajem BARDZO zróżnicowany pod względem klimatu, krajobrazu, gastronomii, języka, folkloru. Chłodek we wrześniu to niekoniecznie zmiana klimatu, to po prostu Katalonia.
      • pariss1 Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania 17.09.12, 10:33
        Witaj Ema :) Barcelona to jak wiesz tylko jeden dzień, myślę, że za duże to miasto żeby coś powiedzieć więcej. Na pierwszy raz myślę, że jednak Paryż czy Londyn jest fajniejszy. Dałam radę i obeszłam całą trasę. Z dworca odrazu można przejść do stacji metra i nie było problemu z zakupem biletu w maszynie. Dojechałam do Sagrady i stamtąd już dalej na pieszo do samego pomnika Kolumba. W Sagradzie kolejka wydawała się dłuuuga na godzinę stania a zajęło mi to ok. 20 min. W środku ok. 30 min, chciałam wjechać na wieżę, ale następny wjazd był za 2 godziny. Sama Sagrada piękna, ogromna. Stamtąd poszłyśmy do Casa Mila, Casa Batllo, przez Plac Kataloński gdzie Katalończycy manifestowali za odłączeniem Katalonii od Hiszpanii. Dalej poszukałyśmy Palau de Musica Catalana. Nie doszłyśmy na drugą stronę ulicy do Santa Maria del Mar bo chciałyśmy odpocząć już po takim spacerze. Później już prosto w kierunku morza, krótki spacer i powrót ze stacji Drasens.
        Chciałabym pojechać do samej Barcelony jeszcze raz i zobaczyć dużo więcej. Park Guel, Montjuice, Tibidado, pokaz fontann.
        W Barcelonie miałyśmy piękną pogodę, spaliłam sobie cały dekolt na raka, ale weszłam do apteki odrazu i poprosiłam o próbkę filtra 50 żeby się posmarować.
        Słońce przez ten wiaterek nie oddaje tej siły z jaką opala. To może zmylić.
        • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz Hiszpania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.09.12, 12:31
          Cieszę się, że zadowolona jesteś z wakacji. Myślę, że BCN trudno porównywać do innych wielkich miast, każde ma inny klimat, każde wywołuje inne emocje. Jak wrócę - pod koniec paźdz. także napiszę swoje wrażenia .Pozdrawiam ;)
          • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.10.12, 21:35
            Salou zrobiło na mnie duże wrażenie. Pozytywne.Zadbana miejscowość wypoczynkowa, pełna soczystej zieleni, licznych fontann, promenady, deptaków i tras spacerowych. Dobrej jakości hotele, liczne apartamenty, kemping, liczne sklepy spożywcze, targ miejski, Mercadona, .Ładna trasa spacerowa wśród klifów na wsch.podobna do tej z LLoret na Costa Brava. Plaże szerokie i w zatoczkach kameralne, nieco kamieniste. Zejście do morza łagodne, dobre warunki do kąpieli.Port Jachtowy, obok taras z ławkami dla tych co chcą kontemplować nie leżąc na piasku.Wiele wypożyczalni rowerów, w zasadzie każdy hotel takową posiada, lub sąsiedni.Do Pobliskiego Cambrilis ładny spacer ok.2 km.Dworzec autobusowy przy deptaku na wysokości MC ale zatrzymuja sie także na wszystkich przystankach.Zwiedziłam Reus - miasto urodzin Gaudiego. Nieco architektury w stylu modermista , jego skromny dom stoi na bocznej uliczce a tuż obok ciekawa rzeźba młodego mistrza siedzącego na prostej ławie tocząc złote kule.Samo miasto raczej biedne.Sklepy raczej zamkniete , nie wiem , gdzie kupują buty, art. gosp. domowego. art wyposażenia mieszkania. Kryzys na maxa.Blisko do Port Aventura - autobus kursuje regularnie.Porzućcie to osławione , krzykliwe, zasmrodzone spalinami, ryczące motorami ,wyeksploatowanymi hotelami,ciasne Lloret de mar i zasmakujcie w Salou. Dyskoteki też są.knajpki i restauracje też.Wrócę tam niejednokrotnie.Oprócz Tossy właśnie Salou mi najbardziej odpowiada.
            • pariss1 Re: Salou - pierwszy raz 30.10.12, 19:24
              Witaj Ema :)

              Widzę, że urlop się udał. Podobało się Tobie a to najważniejsze. Napisz jaką miałaś pogodę.
              Może Tobie się bardziej poszczęściło i słoneczko przygrzało.
              • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.12, 22:11
                witaj pariss1 - wbrew przewidywanym prognozom pogody , które straszyły zachmurzeniem i deszczami nawet ulewnymi miałam piękną letnią pogodę, idealną na spacery i wypoczynek. Ludzie nawet się kapali lub leżeli na plaży. Martwiłam się, że tak oczekiwany urlop spędzę w pokoju z książką , telewizorem i w łóżku.Pilnie sprawdzałam prognozy i od tego czasu po prostu w nie nie wierzę.A już pytania na forum typu "jaka pogoda była w zeszłym roku na Majorce" to totalna głupota. Od 18 do 30 paru stopni dzień w dzień .Świetnie wypoczęłam, choć mogłabym zostać jeszcze trochę, ba - być tam przez całą zimę ;) Warunki hotelowo gastronomiczne bardzo dobre, nigdy nie słyszałam nigdzie j.polskiego choć akurat to zaleta.W ostatni dzień zarezerwowany na Barcelonę zachmurzyło się i zaczął padać dość mocny deszcz. Pojechałam więc na lotnisko przez B.Sants, gdzie pogoda taka sama, niebo aż granatowe.Po 22 -iej odprawiłam się na górze terminala i znalazłam sektor z siedzeniami bez podłokietników, więc nawet mogłam sobie trochę pospać przy cichutko puszczanej muzyce Mozarta.Zamiast o 9 być już w domu - wysadzili nas na lotnisku Berlin Szenefeld - z powodu gęstej mgły ( Bergamo też ladowało) Trzeba było czekać na autokary wiozące pasażerów na lot do Bolonii i BCN i tymi autokarami wróciliśmy o 17-ej do domu. Po soczystej zieleni Katalonii zachwyciły mnie bajeczne kolory naszej polskiej złotej jesieni.Taki silny kontrast no i nasza pogoda.Wróciłam do świata realnego , pozostały mi wspomnienia i zdjęcia, które będą mnie wspierać do następnego wyjazdu, dodawać siły, być miejscem emigracji w zimne ciemne, śnieżne, błotniste, zimowe, kolczaste dni i wieczory. I po to właściwie wyjeżdżam.Ci, którzy mendzą na Salou, mendzą pewnie i na wszystko. Serdecznie pozdrawiam :)
                • Gość: Bogdan1 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.12, 10:26
                  We wrześniu w Katalonii to już z pogodą różnie bywa. Chłodniejsze wieczory, woda nieco zimniejsza, mogą trochę rozczarować. Trzeba jechać niżej za Walencję (np. Denia, Calpe) i dalej. Tam jeszcze jest lato w pełni.
                  • pariss1 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 04.11.12, 09:27
                    Ema, najważniejsze, że wypoczęłaś i plan został zrealizowany. Pogoda zmienna jest i niestety nie można ufać prognozom w 100%. Pewna pogoda to jest chyba tylko w Egipcie i Turcji latem :p he he
                    Każdy spędza wakacje jak lubi i po swojemu. Nikomu do tego czy byłam w hotelu i smażyłam się na plaży czy latałam po zabytkach od rana do wieczora. Nie każdy urlop musi być taki sam.
                    Ja jeśli nie wyląduję w następne wakacje w NY to będę próbować załapać się na Hiszpanię, może jak pisze Bogdan nieco niżej, tam gdzie cieplej ;)

                    Pozdrawiam i życzę udanych wojaży
                    pariss
                    • Gość: baja Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.12, 08:37
                      Emo, jak Ci się podobało Cambrils? Z opisów i zdjęć wydaje się być mniejsze , spokojniejsze i bardziej klimatyczne niż Salou. Zastanawiamy się, czy pojechać tam w przyszłym roku.
                      • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.11.12, 21:03
                        Cambrilis i Cambrilis Vilafortuny jest bardzo rozciągnięte - ma nieco inny charakter i na pewno swoich zwolenników zwłaszcza wśród amatorów rybnego menu w wielu barach i restauracjach i tych nie lubiących tłoku. Nie odważam się doradzać, zwłaszcza, że ja zawsze jeżdżę poza sezonem.Wtedy i miejscowości inaczej wyglądają i mają inny klimat. Po prostu jest wszędzie spokojnie, nie ma tłumów, hałasu i na plażach nie leżą ludzie "na sobie". Plaża w Salou jest jednak tak szeroka i tak długa, że chyba nawet w lecie wszystkich mieści, w Cambrilis wąska ale długa. Oprócz miejscowości ważny dla mnie jest hotel a tego nie polecam z zasady. Ważna dla mnie jest też możliwość spędzenia aktywnie wolnego czasu,spacery. Gdziekolwiek tam pojedziesz, zawsze możesz podjechać autobusem do sąsiedniej miejscowości( jest jeszcze La Pineda - też kameralna z Aquapolis - park wodny i delfiny podobno- po drugiej stronie Salou) i zwiedzić ( pospacerować). Trudny wybór :) Pozdrawiam.
                        • Gość: baja Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.12, 18:03
                          Dzięki:) Faktycznie wybór jest trudny . Poczekamy na szerszą ofertę biur podróży.
                          • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.11.12, 20:15
                            a może tak samemu sobie zorganizować ? Ryanair lata do Barcelony, Girony - naprawdę to nie trudne, częste promocje można upolować a i wybór hoteli większy . Transfery nie stanowią problemu w Hiszpanii...Finansowo znacznie, znacznie taniej a wakacje równie wspaniałe. O satysfakcji nie wspominam ;)
                            • Gość: Magda Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.12, 21:47
                              Jedyny minus to transfer z lotniska do hotelu.
                              O 3 w nocy to może być trudne.
                              • Gość: ema Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.11.12, 19:11
                                żaden problem. Shuttledirect.com i podwozi pod sam hotel za 16 euro/osoba. Wszędzie.Tak samo z powrotem.
                                • ortpol Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 07.02.13, 16:45
                                  Byłaś w Salou alepo sąsiedzku miałaś Vilaseca a tam w bród jedzenia typowo hiszpańskiego. Polecam wszystkim typowy bar de tapas El Duende z przekąskami do każdego piwa. R-E-W-E-L-C-J-A!
                                  • kasia_p45 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 07.02.13, 17:52
                                    Gdzie to dokładnie? Bede w Salou latem i chetnie bym skorzystała z tych tapasów.. :))
                                    • ortpol Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 08.02.13, 16:03
                                      kasia_p45 napisała:

                                      > Gdzie to dokładnie? Bede w Salou latem i chetnie bym skorzystała z tych tapasów
                                      > .. :))

                                      Za nic w świecie nie przypomnę sobie jak się nazywał ten łącznik ale wytłumaczę inaczej.

                                      Znajdz Hotel Atenea w Vilaseca - jest przy takim rondzie, stan tylem do wejscia, ulica przed Toba to Avenida de Ramon de Olzina, po drugiej stronie ulicy blok, na parterze jest bar Punto 0, skieruj wzrok bardziej na lewo i zobaczysz przesmyk i drugi blok,w ktorym na parterze jest La Caixa. Miedzy jednym a drugim blokiem w tym przesmyku jest bar El Duende. Albo inaczej: na ulicy Corredor de la Riera masz postoj taxi. Postoj jest na wylocie tego przesmyku-jak staniesz tylem do ulicy zobaczysz Bar El Duende.

                                      Aby poczuc hiszpanska atmosfere, polecam pojsc tam po 20, zwlaszcza w dzien kiedy gra Real Madrid :P Mimo, ze to Katalonia, Vilaseca, Salou i okolice to w wiekszosci emigranci z Andaluzji,glownie z Jaén, wiec w calej Kataloni nie znajdziesz bardziej hiszpanskich klimatow. Oczywiscie do tapas koniecznie una caña de estrella damm. Aaaa i koniecznie zamowcie u Antonia w El Duende patatas bravas - najlepsze jakie jadlem! A jako tapa uwielbiam chrupiace,slone skrzydelka mmm -rozmarzylem sie.

                                      Costa Dorada jest super - polecam plaze La Savinosa w Tarragonie - moja ulubiona, zwlaszcza jak lubisz sie na golasa poopalac. Prawa czesc plazy dla tekstylnych, lewa dla golasow. Niedaleko Cambrils jest swietny zameczek-dworek, ale nie powiem Ci gdzie bo nie pamietam, chociaz trafie tam na slepo;)
                                      • kasia_p45 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 08.02.13, 21:33
                                        Oj chyba wydrukuje sobie twój opis bo nie zapamietam :)
                                        A ta Vilaseca to miejscowość , dzielnica Salou?.. czy coś innego?
                                        Tak czy owak dziękuje bardzo i pozdrawiam :))

                                        Już mi slinka leci na myśl o tych tapasach :))
                                        • kasia_p45 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 08.02.13, 21:39
                                          Juz znalazłam na google map:
                                          Vilaseca, Prowincja Tarragona
                                          • ortpol Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 09.02.13, 04:19
                                            Vilaseca to sasiednia miejscowosc z Salou. Dzieli sie na 2 czesci Vilaseca i La Pineda. La Pineda to czesc przylegajaca do morza, a wlasciwa Vilaseca to ta po drugiej stronie autostrady .
                                            • kasia_p45 Re: Salou - pierwszy raz - i nie ostatni 09.02.13, 10:28
                                              No wszystko to co napisałeś zobaczyłam na google map. Te ulice, hotel, postój taxi.. tylko nie widac tego baru... ale miejsce mniej wiecej namierzone :))
                                              Ja będę w Hotelu H10Mediterranean Village a wiec pomiedzy właściwym Salou a La Pineda w Cap de Salou.. takie wg. mnie dość urokliwe miejsce :))
                                              Mam tylko nadzieje, że dość dobrze skomunikowane bo bede też chciała oprócz leżenia na plaży czy przy basenie troszke pokursować tu i ówdzie :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka