foolproof
28.09.05, 14:05
Francja 2005, ale ciągle nie dokończona
Dlaczego znowu Francja? Nasze wyprawy „na Zachód” już dawno utraciły
pierwotną spontaniczność, gdy jechaliśmy tylko z bardzo ogólnikowym planem
podróży, bez zarezerwowanych noclegów czyli „rzemiennym dyszlem”. Teraz
paradoksalnie pozostał z tego prawie losowy wybór docelowego kierunku wyprawy.
W zeszłym roku np. po wielomiesięcznych rozważaniach czy jechać do Czech?
i/lub Słowacji? i/lub Węgier?, a może do Portugalii? Niemiec? Jadzia bąknęła:
„a ja bym pojechała jeszcze do Florencji…” – no i jakże można było taką
propozycję odrzucić? No więc była Florencja (gdzie przez dwukrotne
pogłaskanie Dzika po ryju zapewniliśmy sobie kolejny tam powrót), Toskania,
Marche, Umbria (moim zdanie niedoceniana), a powrót przez Prowansję. W tym
roku było podobnie - gdy już w wyniku burzy mózgów zdecydowaliśmy się na
Chorwację (przypomnę, że pojechaliśmy tam (Istria i Dalmacja) na przełomie
maja i czerwca (polecam ten termin), w czasie przygotowywania planu Wojtek
(dla odmiany) zgłosił postulat uzupełnienia zwiedzania Francji, …bo po mimo
wielokrotnych tam pobytów ma braki w zwiedzaniu Wersalu, za mało czasu spędził
w Luwrze, w Musée d’Orsay nie był w ogóle itd. Paryż?! – vide wyżej
(…Florencja…). Trochę mnie zaniepokoiło, czy nie przewróci nam się w głowie,
jeśli dwa razy w roku pojedziemy na wakacje? Ale do Francji? Pourquoi pas? Jak
zwykle zaczęliśmy szukać bazy dla paryskiej części wyjazdu, a wiedzieliśmy, że
nasz wypróbowany Neckermann niczego tam niema. Okazało się, że Eurocamp, z
którego oferty wykorzystywaliśmy dotychczas tranzytowe noclegi w drodze na
południe (Traiskirchen/Wiedeń i Kalsdorf/Graz),ma tam mobil home'y.
Zamówiliśmy mobil home (myśleliśmy, że będzie to przyczepa kampingowa, ale
okazało się, że jest to rzeczywiście home – trzy pokoje z łazienką, doskonale
wyposażone we wszystko – z wyjątkiem …chochelki) na kampingu
Paris-International. Kamping ten jest doskonałą bazą do zwiedzania Paryża -
położony na wyspie prawie w centrum Maisons Lafitte, 30 km (z błądzeniem) od
Wersalu i 10 minut spacerkiem od stacji kolei RER, skąd pociągi do Charles de
Gaule-Etoile (i dalej) odchodzą co 10 min. Pozostałe noclegi, przeważnie
pojedyncze (tylko w Reims - dwa i w La Rochelle – trzy) zarezerwowaliśmy w
doskonale nam znanych i lubianych hotelach Formule 1. Trasę przejazdu
wyznaczyliśmy za wskazaniami programu Mappy.com, okazało się przy tym po raz
pierwszy, że można było w pełni wykorzystać itinerer edytowany przez ten
program (mapy znacznie gorsze), w przeszłości próby z itinererami MS Autoroute
Express i nieco lepszymi ViaMichelin wykazały ich nieprzydatność, ze względu
na nieczytelność i niepraktyczność. W odróżnieniu od tamtych itinerer Mappy
jest przejrzysty i dokładny (można nawet wykorzystać możliwość wskazania drogi
pod konkretny dom w danej miejscowości) i ma sympatyczne dodatki np. ikonki
ostrzegające przed fotoradarami (wszystkie zidentyfikowaliśmy w terenie).
Zdziwiło nas tylko, że drogę przez Niemcy „tam” wskazał inną niż „z powrotem”.
Cdn