ratoksja
20.10.05, 09:30
Witajcie, ośmielam sie pisac na tym forum bo widzę , że nie tylko ja toczę
bój z naczyniakiem (co jest bardzo wspierające ale od początku.
Moja córeczka Gabryjelka ma dziś 19 dni i urodziła się z dużym naczyniakiem
płaskim po lewej stronie twarzy. Początkowo byłam przerażona ale już po tych
kilkunastu dniach widac różnicę, początkowo miał on barwę wina a teraz
prześwitują przez niego białe plamki znaczy się koloru skóry, i generalnie
widać różnicę gołym okiem. Zdążyłam już odwiedzić dwóch lekarzy: pierwszy
chirurg szczękowy - który usuwa naczyniaki u dorosłych ludzi, zbadał córce
nawet jamę ustną i powiedział żeby czekać że jest on powierzchniowy i jest
nadzieja że sie wchłonie, trochę uspokojona odwiedziłam jeszcze chirurga
plastyka specjalizującego sie w chirurgii dzieciecej a on że naczyniak może
rosnąć do tego stopnia ze bedzie zdeformowana twarz tzn. róznice w wyglądzie,
że skoro są niepoozamykane naczynka na policzku to mogą też być na siatkówce
oka czyli dziecko może niedowidzieć, że naczyniak będzie rósł a nie
zmniejszał sie itp. wspomniał też coś o laserze który jest w Hamburgu.
generalnie też powiedział żeby czekać i obserwować ale wyszłam załamana z
tego gabinetu. Zaczęłam sie zastanawiać gdzie leży prawda czy zaczekać do
roku i potem ewentualnie poddać dziecko zabiegom laserowym? Przypomina mi się
że na tym forum przeczytałam że któraś z mam też miała czekać wiec czekała do
3 lat a potem usłyszała że najlepiej usuwać naczyniaki do roku bo wtedy skóra
jest ciensza i wystarcza mniej zabiegów laserem.
Pozdrawiam wszystkich z mnóstwem wątpliwosci i czarnych wizji.
Agnieszka B.