Dodaj do ulubionych

Żywa rtęć

17.03.05, 07:05
Wiem, ze nie należy nadawać etykietek dzieciom ale nie sposób nie powiedzieć
o Kaczorze inaczej jak "żywa rtęć", ;))) Nie usiedzi w miejscu dłuzej jak
minuta, a to majstruje przy drzwiach, a to wszelkie włączniki- wyłączniki,
kółka, rowerek, jeździdełko, książeczki, zabawki, piloty.
Odpręża się jak podpierając się o łóżko wchodzi prawie na parapet (;-o) i
patrzy przez okno na ulicę ;))) wtedy jest klika minut ciszy ;)

Czy Wasze Pociechy to wciąż kręcący na wysokich, średnich czy spokojnych
obrotach Bąbel ?
Obserwuj wątek
    • iwona-mama-majki Re: Żywa rtęć 17.03.05, 09:08
      U nas też ciągle na wysokich obrotach. Majka dostaje speedu szczególnie
      wieczorem przed spaniem. Wtedy najchętniej się rozbiera i na golaska biega po
      mieszkaniu. Aż sąsiadom współczuję - choć na szczęście rzadko bywają w domu. U
      nas ostatnio najciekawszym zajęciem jset wyjmowanie mi wszystkiego z szafek w
      kuchni, a że ma do nich bardzo łatwy dostęp to w planie dnia mamy już na stałe
      wpisane wyjmowanie garnków, słoików, sztućców i co najlepsze suszonych
      grzybków , które przekłada z jednego naczynia w drugie. Grzybki spisałam już
      na straty :)
      • iwona-mama-majki Re: Żywa rtęć 17.03.05, 09:09
        zapomniałam dodać, że wycisza się tylko i wyłącznie przy czytaniu książeczek.
        Najukochańszą jest Królewna śnieżka i ciągle słyszę ciiiiii (tak mówiły
        krasnoludki ).
    • jasma76 Re: Żywa rtęć 17.03.05, 12:43
      Mój różnie - czasem szaleje, ostatnio atakując jeździkiem naszą sunię z piskiem
      radości - urwis mały :-)))
      A czasem jak zacznie układaćpuzzle, układanki to sie tak zapomni i skupi, że
      nie ma go 1-1,5 godz.
      Trochę tego, trochę tego, ale np. sam nie wchodzi na krzesła, nie rusza szafek
      (nigdy nie ruszał), nie ściąga nic z półek a do wszystkiego ma swobodny dostęp.
      Chyba mam grzecznego synka, któremu czasem jednak urwisowanie przychodzi do
      głowy
      pozdrawiam
    • merenre Re: Żywa rtęć 17.03.05, 22:00
      Mam dziwne wrażenie, że żywa rtęć przy Jędrku to kwintesencja oazy spokoju:)
      On ma zdolność bilokacji, czasem po prostu się go boję. Szafki w kuchni? Jedyną
      radą było przekręcenie uchwytów do wewnątrz. Jędrek zaczął chodzić mając 10,5
      miesiąca, mając 11 zaczął biegać i tak jest do dzisiaj. Wejdzie wszędzie,
      wciśnie się w najmniejszą dziurę, oczywiście robi tylko zakazane rzeczy:), więc
      ma już własną płytę CD z opakowaniem , komórkę, kartę kredytową i pilota - żeby
      odczepił się od naszych. Chwile wytchnienia - układanie kubeczków-
      takich "piramidek", albo zabawa autkami - słyszę wtedy tylko brum, brum , pi
      pip i wiem, że mogę jeszcze trochę poleżeć w letargu, bo nic złego się nie
      dzieje. Generalnie autkiem może być wszstko - w kuchni np. rolę autek świetnie
      grają kostki rosołowe - dostaje całą puszkę a ja ze świętym spokojem robię
      obiad. Każdego dnai kładąc się spać mam nadzieję, że dzień wypalenia nadmiaru
      energii mojego dziecka jest coraz bliżej. A może to tylko moje złudne marzenia?
      Pozdrawiam!
      • a.chudziak Re: Żywa rtęć 18.03.05, 08:22
        Kubuś też jeździ wszystkim jak samochodem, np. opakowaniem od kremu, albo pufą,
        to normalne i na tej pufie oczywiście nie wolno nikomu siadac bo zaraz
        przychodzi właściciel tego auta, i domaga się swej własności, hihi. Piloty,
        telefony, płyty - ma swoje ale też podkrada nasze, majstruje przy telewizorze,
        ogólnie wszystko włącza i wyłącza, przyciski jego ulubione zabawki.
        Łyżki i inne gadżety kuchenne również mu służą.
        Jedyne co mnie martwi to to, że ostatnio wali głową w kanty i czeka by go
        pożałować i pocałować (a ściskamy go i tak naprawdę często). Podobno większość
        dzieci przechodzi taki etap walenia głową...pocieszające.
        • yvi1 Re: Żywa rtęć 18.03.05, 08:44
          U nas jest pol na pol.Wiekszosc dnia spedza na bieganiu,zagladaniu,przyciskaniu
          itd.Ale sa blogoslawione chwile czytania ksiazeczek albo rysowania.W sumie czym
          jest starszy tym spokojniejszy.A pomocy dalej jest,teraz nosi talerze do pokoju
          na stol.Pozrawiamy.
          • aolka Re: Żywa rtęć 19.03.05, 13:08
            hihihi... milo wiedziec, ze nie tylko ja cierpie :)
            jesli cie to aniu pocieszy, to paszczur tez stuka glowa o cokolwiek i
            przylatuje, zeby go calowac, ale tez wymysla sobie, ze boli go stopa i ma ubaw,
            jak mowie, ze takich smierdziuchow nie bede calowac i odwracam glowe.wiecie jak
            wysoko potrafi wtedy te swoje male kosluny podniesc?? :))
            a poza tym, lata, jedzi, buja sie, slizga, goni z psem, chowa po katach i
            wola "nie ma", co oznacza dla mnie zabawe w chowanego, czesze psa, wyciera mu
            lapy, odkurza, myje podlogi itp. itd.
            wszyscy mowia, ze trzeba przetrzymac, przejdzie.... mam nadzieje, bo ja juz
            chyba za stara na takie rzeczy jestem :)
            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka