Dodaj do ulubionych

Czy jest ses???

IP: *.teonet / *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 10:22
Mam pytanie czy jest sens ubiegac sie o wize w przypadku gdy: jestem
studentka (3 rok za rok oborna licencjata) i jednoczesnie pracuje (umowe o
prace przedluzyli mi w kwietniu tego roku wiec jest "swieza" a i zarobki nie
najgorsze), pieniazki na koncie sa, zarobki rodziny tez calkiem niezle, tylko
no wlasnie tylko nie mam zaproszenia. Dodam, ze chcialabym jechac na 2-3
tygodnie na wakacje i myslalam tu o wizie turystycznej. Czy ktos kiedys byl w
takiej sytuacji lub zna podobny przypadek? Nie chcialabym niepotrzebnie
wydawac pieniedzy gdy konsul mnie sie zapyta: "A zaproszenie? Nie ma? No to
zapraszam za rok." Chcialabym tego uniknac.
Dzieki za odpowiedz
Katy
Obserwuj wątek
    • Gość: acton Re: Czy jest ses??? IP: *.w / *.w-net.pl 08.05.04, 13:44
      Ja tam się zaproszeniem podcieram:) Uważam, że często zaproszenie może być
      wręcz szkodliwe.
    • Gość: Berni Re: Czy jest ses??? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 08.05.04, 14:03
      Witaj,
      z doswiadczenia wiem, ze zaproszenie sie przydaje. Wszyscy o nie pytaja, choc
      niekoniecznie ogladaja. Niektorzy mysla, ze co tam zaproszenie... kazdy je moze
      sobie zalatwic i nikt na nie nie bedzie zwracal uwagi a jednak. W ambasadzie
      duzo mnie pytali kto mnie zaprasza i kim sa dla mnie te osoby (wiem tez ze
      jedyne co ogladaja na zaproszeniu - jesli je wogole ogladaja - to zera przed
      przecinkami). Proponuje rowniez nie chwalic sie rodzina w Stanach (oczywiscie
      ta dalsza, bo ta blizsza trzeba uwzglednic we wniosku).
      A co do licencjatu... hmmm... to nie wiem. Jesli to jest 3 rok z 4 to szansa
      jest. Gorzej jesli w tym roku bys konczyla.. w takim wypadku na pewno by ci nie
      dali wizy. Wtedy to tylko bylby pomysl przelozenie egzaminu po powrocie, bo ten
      fakt przekonalby ich ze wrocisz. Skoro za rok bedziesz na ostatnim roku to albo
      probuj w tym roku bo w nastepnym bedzie trudniej.
      Pozdrawiam
    • Gość: bababuj Re: Czy jest ses??? IP: *.65-104.adsl.ij.net 08.05.04, 14:08
      • Gość: katy Re: Czy jest ses??? IP: *.teonet / *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 18:13
        Chcialam dodac ze na 3 roku to bede od pazdziernika a licencjata bede zdawala w
        maju przyszlego roku. Slyszalam ze z bez zaproszenia to sa male szanse
        przynajmniej tak czytalam w starszych postach, ale jak zawsze milo jest sie
        upewnic. Stracic czas i pieniadze tylko przez to ze nie mam zaproszenia... bylo
        by smutno, bo szczerze powiedziawszy mam inna alternatywe na wakacje rowniez i
        napewno nie jade tam do pracy. Chcialabym po prostu zobaczyc co nieco ot co.

        Dzieki za odpowiedzi
        Pozdrawiam
        Katy
        • Gość: Berni Re: Czy jest sens??? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 08.05.04, 18:35
          rok studiow 2. z 3 czy 3. z 4 jest trakowany podobnie. Najgorzej gdyby byl to
          ostatni. A jesli chodzi o zaproszenie, to jesli moglby ci ktos przyslac, to
          priorytetem idzie ono 2 dni, a zanim uplynie czas miedzy twoim telefonem do
          ambasady a wizyta w niej to twoje zaproszenie zdazy dojsc 30 razy, bo musisz
          sie liczyc ze oczekiwanie na spotkanie to ok 2 miesiace.
          buziaki przytulaki
          • Gość: ZuLuS Re: Czy jest sens??? IP: 81.21.200.* 23.05.04, 19:20
            Nie wiem , czy już podjełaś decyzje , ale powiem coś od siebie może ktoś inny
            będzie miał te same dylematy .
            1. Zaproszenie jest bardzo ważne , szczególnie jeżeli możesz zdobyć
            tzw. "Affidavit of Support" , określa ono Twojego sponsora , sponsora Twojego
            wyjazdu i pobytu w USA . Chyba wydawane jest przez INS ( Immigration and
            Naturalization Service ) .
            2. Kończysz studia . Byłem w tej samej sytuacji , może nawet gorszej .
            Ubiegałem się o wize turystyczną na 5 roku studiów dziennych , więc nie miałem
            pracy itp. , miałem troche kasy na koncie i tyle . No a ubiegałem się w maju
            roku 2003 , no i co dostałem .
            3. Wszystko zależy od Ciebie , przede wszystkim musisz pamiętać z kim
            rozmawiasz i jaką ten człowiek ma mentalność , musisz być otwartą zdecydowaną ,
            optymistycznie nastawioną do życiea osobą - jeżeli oni odbiorą takie wrażenie
            na Twój temat , a papiery będziesz miała ok , to dostaniesz wize .
            4. Oczywiście ryzyko jest duże .
            • starypierdola Re: Czy jest sens??? 23.05.04, 19:54
              Madry i rzeczowy wpis, Zulus. Attitude is the single most important attribute!
              SP
              • Gość: mmm Re: Czy jest sens??? IP: *.pl / *.pl 23.05.04, 22:05
                Ja byłam w kwietniu.Nawet nie pomyślałam o tym, że trzeba mieć
                zaproszenie.Zabrałam ze sobą PIT za 2003,i dostałam na 10 lat. No ale mam po 40-
                ce.Urzędnik w konsulacie pytał od ilu lat pracuję w mojej firmie(5).Widocznie
                stwierdził, że nie jadę "na domki".Jeśli jesteś pewna siebie to potraktuj to
                jak zwykłą rozmowę towarzyską i napewno się uda. Dwa lata temu moj wtedy 16 -
                letni syn starał się o wizę, więc z nim na rozmowę musieliśmy się udać my-
                starzy.Pytał gdzie pracujemy, do kogo jedzie (nie rodzina tylko przyjaciele), i
                na koniec jaki jest moj i męża znak zodiaku. Szczęka mi opadła ,ale syn dostał
                wizę na rok.Napewno się uda!
            • borowka4 Re: Czy jest sens??? 23.05.04, 20:05
              Ja byłam na rozmowie oo wizę rok temu.Chciałam jechać z kuzynką i zatrzymać się
              u naszego wujka.Nie miałyśmy zaproszeń, rozmowa była w poniedziałek, a w piątek
              wieczorem jakaś znajoma powiedziała mojej kuzynce, że bez zaproszeń nie mamy
              szans, żebyśmy to spotkanie jakoś przełożyły i błagały wujka o te
              zaproszenia.Stwierdziłam, że co ma być to będzie i tak nie było czasu, żeby coś
              przełożyć.W konsulacie rozmowy prowadziły dwie urzędniczki ja trafiłam do
              jednej, a noja kuzynka do drugiej.Miałyśmy podobną sytuację rodzinną, byłyśmy
              na tym samym roku studiów(na czwartym), no i jechałyśmy do tej samej osoby.Mnie
              pytano o kilka rzeczy:co studiuję, na którym roku, do kogo i na jak długo chcę
              jechać.O zaproszeniu słowa nie było, nic nie musiałam pokazywać(zresztą poza
              indeksem nic nie miałam, konto w banku puste:).Potem spytała czy wizę chcę
              dziś, czy pocztą.Moja kuzynka dostała te same pytania plus:co robią jej
              rodzice, kto sponsoruje jej wyjazd i mnóstwo jakichś innych szczegółowych.Pani
              pytała też ją o zaproszenie i dlaczego go nie ma.Obejrzała też dokładnie jej
              indeks, po czym powiedziała, że wizy nie wyda ze względu na "słabe związki z
              Polska"(cóż za debilne wyjaśnienie- jak można być bardziej związanym z krajem?
              Zostawiać tu płaczące dzieci?).Tak więc na dwoje babka wróżyła.
              PS.Na granicy nie miałąm żadnych problemów, te same pytania co w ambasadzie i
              życzenie miłego pobytu.Wjazd na pół roku.Było świetnie:)
              • Gość: Hmmmmmm Borówko... IP: 212.244.53.* 23.05.04, 20:22
                Serio az tak łatwo i przyjemnie podczas rozmowy na granicy? Jadę niedługo
                pierwszy raz i troche się ta rozmową stresuję. Jakies sugestie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka