mejbi
07.07.04, 13:49
Ponieważ sama swego czasu szukałam tu informacji nt. tego, co dzieje sie w
ambasadzie kanadyjskiej, dzielę się taraz moimi doświadczeniami:
Byłam w ambasadzie wczoraj. W kolejkę ustawiłam się o 5:30. Było przede mną
już ok. 50 osób, ostatecznie weszłam do środka z nr 72 - ok. godz. 9:30
(część osób chyba siedziała w samochodach, a i pewnie jakieś sępy się
wcisnęły). Wczoraj obsłuzono 80 osób (wniosków), więc miałam wielkie
szczęście, bo załapałam się w ostatniej dziesiątce. W sumie ok. godz. 9:00 w
kolejce było na oko ze 150 osób. Wszyscy mogli złozyć wnioski, ale reszta
(poza 80-tką pierwszych osób) musi czekac na zawiadomienie o terminie rozmowy
(przysyłają pocztą po ok. 2 tygodniach).
Jeszcze jedno: pojawiają się w kolejce ludzie, którzy próbują robić
zamieszanie, wciskać swoich znajomych i tworzą jakieś komuno-podobne
społeczne listy. Nie wierzcie im i nie wpisujcie się na żadne listy. Nie ma
takiej procedury! I reagujcie, jak tylko zauwazycie, że ktoś się próbuje
wcisnąć, od tego zalezy czy uda Wam się wejść.
Puenta: jesli jesteś spoza W-wy, nie chcesz ryzykować i chcesz zostac
obsłuzony tego samego dnia, przyjdź wcześnie rano, najlepiej ok. 5:00.
(niektórzy stoją już od 3 rano - jakiś koszmar!). Ja jednak następnym razem
przyjdę o ludzkiej porze, np. 11:00, złożę wniosek i poczekam na
zawiadomienie o terminie. Wówczas stawiasz się na dany dzień w ambasadzie i
wchodzisz bez kolejki i konieczności stania od świtu pod siatką. To najlepsze
rozwiązanie dla tych, którzy są z W-wy lub mogą bez problemu 2 razy
przyjechac do W-wy.
Po wejściu do ambasady czekasz w kolejności na złożenie wniosku i wszystkich
dokumentów, a następnie jesteś wzywany do kasy do zapłacenia pieniążków. W
kasie mówią, czy masz czekać na rozmowę z konsulem, czy tylko przyjść o godz.
14 po odbiór paszportu (być może u niektórych już wprost z dokumentów wynika,
czy mogą dostać wizę). Jesli rozmowa - to potem już tylko siedzisz, siedzisz
i czekasz, czekasz, aż Cię wywołają do jednej z 4 kabin, w której siedzi
urzędnik i Cię przepytuje. Niektóre rozmowy są bardzo długie, niektóre
krótkie, niektórzy wzywani są po kilka razy (w międzyczasie pewne rzeczy są
weryfikowane przez urzędnika). Ja na rozmowę zostałam wezwana dopiero ok.
godziny 14:00 (w międzyczasie była przerwa na lunch 12-13 i trzeba było
opuścić ambasadę). Rozmowa była krótka: prośba o potwierdzenie tego, że już
raz byłam w Kanadzie; Jak długo? Gdzie pracuję? I trzecie pytanie, w trybie
twierdzącym: "ma pani do czego wracać?". Podeszłam do rozmowy z panią konsul
z pewnością i usmiechem i takim samym odwdzięczyła mi się pani konsul. Wizę
dostałam bez problemu. Po upłynięciu następnej 1,5 godziny, tj. ok. 15:30
odebrałam paszport z wizą.
Statystyka z wczoraj: na 80 osób, około 50 dostało odmowę, ok. 30 dostało
wizę.
Moja refleksja: z doświadczenia własnego, obserwacji i rozmów z innymi
mniemam, że jesli RZECZYWIŚCIE jedziesz w celach turystycznych i masz
zaproszenie (to jest bardzo ważne!) oraz odpowiedni status materialny w
Polsce (dobra stała praca, zarobki i pieniądze na koncie - wraz z
dokumentami, które to poświadczają + zaświadczenie o urlopie), to nie ma siły
na to, abyś nie dostał wizy. Jesli jednak kręcisz, kombinujesz, mówisz coś, a
nie masz na to zaświadczenia, to szanse masz nikłe. Oni mają intuicję i
czują, gdy coś jest nie tak. Jesli masz wiarygodne powody, żeby wyjechać, a
więc nie jesteś zdenerwowany (Ci, co kombinują są i to od razu widać!) i na
luzie z usmiechem podchodzisz do rozmowy, będzie ok.
Generalnie wizę trzeba "wystać i wysiedzieć", niestety wszystko to trwa
bardzo długo: kolejka od rana pod bramką a następnie oczekiwanie w środku,
czasami nie wiesz na co tak naprawdę czekasz. Jest to trochę upokarzające,
mimo, że pracownicy ambasady są bardzo mili. Ale myslę sobie, że tak naprwdę
sami Polacy są sobie winni tej sytuacji. Mało kto we wczorajszej kolejce
miał "czyste" zamiary, ludzie kłamią, jadą aby nielegalnie zostać i pracować
na czarno - dlatego są problemy z otrzymaniem wiz, i często Ci, którzy
naprawdę chcą pojechać na wakacje na tym cierpią.
Mi się udało. Życzę powodzenia innym.