Dodaj do ulubionych

Docencie Polske!

IP: *.hnsn1.on.wave.home.com 31.08.01, 01:33
Jestem w Kanadzie od 2 miesiecy i warto bylo przyjechac .Mialam okazje zobaczyc
w calej okazalosci G.Skalaiste i troche sie po nich powspinac.Jest pieknie i
polecam!Jednak musicie wiedziec ,ze nasz kraj jest rownie piekny tylko duzo
mniejszy.Teraz mam porownanie i wiem,ze mieszkamy w ladnym miejscu!
Obserwuj wątek
    • Gość: pesymist Re: Docencie Polske! IP: *.man.poznan.pl 31.08.01, 18:44
      >Teraz mam porownanie i wiem,ze mieszkamy w ladnym miejscu!

      Kraj moze jest piekny ale ludzie sa do dupy i nie da sie tu zyc.

      • Gość: olek Re: Docencie Polske! IP: 170.213.132.* 31.08.01, 22:03
        Odwiedz Stany to zobaczysz dopiero, gdzie ludzie sa "do dupy". Wtedy wplaw
        wrocisz do Polski.
        pozdrawiam
        • Gość: 517 Re: Docencie Polske! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.01, 22:32
          oj olku, olku a Ty byles w Stanach? Bo ja mam totalnie inne zdanie. Napisz mi
          prosze dlaczego tak sądzisz.
          • Gość: Polonia Re: Docencie Polske! IP: *.piscataway-08rh16rt.nj.dial-access.att.net 04.09.01, 01:12
            Nie ma ludzi do dupy w PL czy w USA.
            Kwestia jakich sie ma znajomych.
            Radze zmienic krag ludzi, w jakim sie otacza, a wtedy doceni sie roznice.
            Jesli dolary sprawiaja, ze nie widzi sie juz ludzi do dupy, to zal mi Was.
            Pozdrawiam z NJ.
            P
            • Gość: antymirk Re: Docencie Polske! IP: *.man.poznan.pl 04.09.01, 15:00
              > Nie ma ludzi do dupy w PL czy w USA.
              > Kwestia jakich sie ma znajomych.
              > Radze zmienic krag ludzi, w jakim sie otacza, a wtedy doceni sie roznice.

              kurwa gosciu ty mnie juz wkurzasz
              wracaj do polski, odetnij sie od internetu i zamknij sie wreszcie
              ktos wie jak go dodac do ignora?
              wszedzie wpieprza swoje 3 grosze, kocha Polske a siedzi w Usa
              • Gość: syska Re: Dawniej byly kartki na cukier !!! IP: *.warburg.com 04.09.01, 18:03
                Kiedys bylo ciezko zyc w Polsce: byla komuna, nie bylo cukru (czy ktos z was
                jeszcze pamieta jedna pare trampek na kartki na rok ???), i ZOMO palowalo
                kazdego kto im sie nie spodobal na ulicy. Moze ja jestem juz za stary do tej
                dyskusji, ale Stany daly dom dla wielu imigrantow, ktorzy uciekali po stanie
                wojennym, ale jeszcze przed zmianami. Wielu sie tu dobrze urzadzilo, ale sa tez
                malkontenci, ktorzy pracuja "na dachach" (ktos juz o tym pisal) i ciagle
                marudza bo chca wracac do polski ale sie wstydza swojego imigracyjnego dorobku.

                Dobrzy ludzie zyja wszedzie. Jezdze do Polski dwa razy do roku i mi sie podoba
                w kraju (mam nadzieje, ze moja corka juz urodzona i wychowana w Stanach, tez
                bedzie z checia wracala do Ojczyzny), ale tak sie juz przyzwyczailem do
                wszystkiego w stanach ze wracac juz nie mam zamiaru (chyba ze na emeryture).

                Zgadzam sie z kims kto powiedzial, ze trzeba sobie znalezc dobre towarzystwo,
                miec ciekawa prace, i robic to co sie lubi najbardziej po pracy. Wtedy kazde
                miejsce jest dobre do zycia.

                Pzdr dla wszystki pseudo- amerykanow, znaturalizowanych Polonusow, i Polakow
                marzacych i wielkiej Ameryce.
              • Gość: Polonia Re: Docencie Polske! IP: *.piscataway-14rh16rt.nj.dial-access.att.net 06.09.01, 03:03
                Zamiast kogos oczerniac wyraz swoja opinie w temacie o ile ja posiadasz bez
                wzgledu na miejsce twojego obecnego zamieszkania. A jak ci zle w PL to do
                ambasady w i samolot, zamiast sie uzalac nad soba i innymi.
                Trzymam kciuki za twoja wize:)
        • Gość: jessie Re: Docencie Polske! IP: *.corlis1.pa.home.com 11.10.01, 18:37
          olek.pozdrawiam........i uwazam tak samo!!!!!!trzymaj sie!!!!!
    • Gość: LUCKY Re: Docencie Polske! IP: 65.33.141.* 05.09.01, 03:13
      DOCENCIE POLSKE????

      ZA CO???!!!

      ZA CHAMSTWO I PRYMITYWIZM WIEKSZOSCI RODAKOW???
      ZA GLUPOTE RZADZACYCH KTORZY POTRAFIA TYLKO KRASC I OBWINIAC SIE ZA SYTUACJE???
      ZA TOTALNY BALAGAN PRAWNY???
      ZLODZIEJSTWO I LAPOWKARSTWO???
      ZA BRAK PRACY???
      I ZADNYCH PERSPEKTYW???
      ZA KOSCIOL KTORY ZAMIAST MILOSCI BLISNIEGO SZERZY NIETOLERANCJE???
      ...MOZNA BY DLUGO JESZCZE WYMIENIAC...

      MOJA RADA DLA WSZYSTKICH LUDZI KTORZY JESZCZE NIE "ZAPUSCILI KORZENI" W TYM
      PIEKNYM KRAJU - [JESLI?]JESTECJIE MLODZI, ENERGICZNI, ZARADNI TO U C I E K A J
      C I E STAD JAK NAJDALEJ I JAK NAJSZYBCIEJ!!!

      WIERZCIE MI TO W STANACH, KANADZIE, W EUROPIE ZACHODNIEJ ZYJE SIE DUZO
      WYGODNIEJ, PROSCIEJ I GODNIEJ!!!
      ACHA I NIE WIERZCIE TYM CO WAM MOWIA JAK TAM JEST CIEZKO...ITP
      OCZYWISCIE POCZATKI SA ZAWSZE TRUDNE ----
      • Gość: olek Re: Docencie Polske! IP: 12.26.29.* 06.09.01, 18:25
        Jestem w stanach az 4 miesiace i dla mnie to zdecydowanie za dlugo. Moge juz
        chyba powiedziec, ze nie cierpie sztucznych usmiechow Amerykanow, ich
        powierzchownej kultury i nieszczerosci. Moge chyba powiedziec, ze osoby z
        paszportem amerykanskim (bo tak nalezy dzielic mieszkancow Ameryki Pln.) sa
        najwiekszymi ciemniakami jakich dostychczas udalo mi sie spotkac. I zeby
        uprzedzic wszelkie watpliwosci jestem tu legalnie i zarabiam w miare dobrze. I
        radze kazdemu, dobrze tutaj przyjechac, zeby docenic Polske i Europe. A ty
        Lucky, chyba poza Stany nosa nie wysciubiles. Afery i przekrety sa wszedzie,
        marnotrastwo publicznych pieniedzy jest na porzadku dziennym czy to w Stanach
        czy w Unii Europejskiej. Po prostu u nas tego informacje podawane w prasie
        sluza temu, zebys zglupial juz do reszty. Zacznij myslec i dzialac, a wtedy
        niezaleznie czy jestes w Polsce czy USA bedziesz zadowolony ze swego zycia. I
        pamietaj, ze dobre zycie to nie kasa. Zal mi Ciebie, ale moze kiedys sie o tym
        przekonasz.
        Pozdrawiam :-)
        • Gość: LUCKY Re: Docencie Polske! IP: *.141.167.division.cfl.rr.com 06.09.01, 19:42
          Gość portalu: olek napisał(a):

          > Jestem w stanach az 4 miesiace i dla mnie to zdecydowanie za dlugo. Moge juz
          > chyba powiedziec, ze nie cierpie sztucznych usmiechow Amerykanow, ich
          > powierzchownej kultury i nieszczerosci. Moge chyba powiedziec, ze osoby z
          > paszportem amerykanskim (bo tak nalezy dzielic mieszkancow Ameryki Pln.) sa
          > najwiekszymi ciemniakami jakich dostychczas udalo mi sie spotkac. I zeby
          > uprzedzic wszelkie watpliwosci jestem tu legalnie i zarabiam w miare dobrze. I
          > radze kazdemu, dobrze tutaj przyjechac, zeby docenic Polske i Europe. A ty
          > Lucky, chyba poza Stany nosa nie wysciubiles. Afery i przekrety sa wszedzie,
          > marnotrastwo publicznych pieniedzy jest na porzadku dziennym czy to w Stanach
          > czy w Unii Europejskiej. Po prostu u nas tego informacje podawane w prasie
          > sluza temu, zebys zglupial juz do reszty. Zacznij myslec i dzialac, a wtedy
          > niezaleznie czy jestes w Polsce czy USA bedziesz zadowolony ze swego zycia. I
          > pamietaj, ze dobre zycie to nie kasa. Zal mi Ciebie, ale moze kiedys sie o tym
          > przekonasz.




          Widzisz Olek sam potwierdzasz to czym wczesniej pisalem.
          Piszesz: "zal mi Ciebie"... "zacznij mysles"... idp.
          Dlaczego nie potrafimy sie nawzajem szanowac a tak swietnie potrafimy sie nie
          szanowac :-)???
          To jest to co mnie tak wlasnie w naszym ktraju drazni - glupia zawisc [oby tylko
          Kowalskiemu nie bylo lepiej niz mi...]

          Inna sprawa to jak sam piszesz ze draznia cie sztuczene usmiech amerykanow, mnie
          one wcale nie draznia -wrecz przeciwnie. Wole te "sztuczne" usmiech
          niz "niesztuczne" chamstwo naszych rodakow...
          Jestes w Stanach "az 4 miesiace" ;-) - ja o wiele dluzej...
          Gleboko wierze ze jesli jeszcze niczego sie nie nauczyles od Amerykanow [o
          przepraszam od osob z amerykanskimi paszportami ] to wczesniej czy pozniej
          nauczysz sie kulturalnego zachowania od tych "najwiekszych ciemniakow" ;-)

          Zycze Ci Olku wszystkiego najlepszego i powodzenia w tej nowej [jakze innej od
          naszej] kulturze .
          Ps. W jednym sie zgadzamy ze "dobre zycie to nie tylko kasa"
          POZDRAWIAM !!!
          LUCKY
          • Gość: Syska Re: Docencie Polske! IP: *.warburg.com 07.09.01, 18:35
            Hey Lucky. Masz zupelnei racje. Ta zazdrosc Polska to co mnie najbardziej razi.
            Jestem juz prawie 15 lat w Stanach (troche wiecej niz "cale 4 miesiace") i
            przezylem wiele roznych doswiadczen, dobrych i zlych, ale zaden Amerykanin mi
            niczego nie zazdroscil. I nie chodzi tu o pieniadze, ktorych mam pod dostatkiem
            (od 10 lat pracuje na Wall Street). Najwazniejsze jest zyc godnie, i to nie ma
            znaczenia gdzie sie zyje. Nawet Vietnam (ktory odwiedzilem w ubieglym roku) ma
            swoje uroki. I tez wole sztuczne amerykanskie usmiechy polaczone z uprzjmoscia
            (moze wymuszona warunkami rynkowymi) niz pogarde i niezadowolenie pan i panow w
            polskich urzedach, poczawszy od polskiego konsulatu w Nowym Yorku.

            Polska jest napewno tez wspanialym krajem (czesc mojej rodziny tam mieszka i
            mam zawsze dobry czas odwiedzajac ich), ale kazdy by chcial miec to samo (albo
            i wiecej) niz sasiad, a najlepiej zeby sie sasiadowi nie udalo.

            Pzdr dla tych co nie narzekaja w zyciu tylko robia wszystko (bez wzgledu na to
            gdzie mieszkaja) zeby bylo im i bliznim dobrze.
            • Gość: Mirko Re: Docencie Polske! A POLAKOW ?? IP: 65.206.44.* 07.09.01, 19:28
              Syska,

              Podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisalas.
              Dokladnie tak jest.
              Jedna ze smutnych specjalnosci "polskiej kuchni" - od kuchni - to
              "umiejetnosc" liczenia cudzych pieniedzy.
              Druga to 100% sposob na gladkie rozpoczecie dyskusji z dowolnym Polakiem:
              ponarzekac.

              P.S. Faktycznie widac, ze jestes tu juz conajmniej pare (10) lat:
              "mam zawsze dobry czas odwiedzajac ich" <- usmialem sie z tego "I always have a
              good time visiting them" - bo zapewne nie chcialas powiedziec "wpadam do nich
              jak po ogien"?
              Oznacza to ni mniej ni wiecej, ze myslisz juz po amerykansku - nawet piszac po
              polsku.
              • Gość: Syska Re: Docencie Polske! A POLAKOW ?? IP: *.warburg.com 07.09.01, 21:56
                Hey, nawet najlepszemu w rodzinie sie moze przydazyc. Ale to prawda, ze z
                czasem gubi sie polska skladnie, i zaczyna sie myslec "po angielsku" mowiac i
                piszac po polsku. Staram sie jak moge: czytam polskie ksiazki i gazety na
                internecie (jak widac).

                Polska nigdy nie zaginie w mojej rodzinie, nawet jesli mi sie lepiej zyje w
                Ameryce. Co ojczyzna, to ojczyzna, jaka by ona niebyla, i bez wzgledu na to ze
                kiedys musialem ja opuscic bo komuna straszyla pustkami w sklepach, brakiem
                perspektym i mieszkan, i mundurem armii zprzymierzonych sil rewolucyjnych.
                • Gość: olek Re: Docencie Polske! A POLAKOW ?? IP: 12.26.29.* 08.09.01, 01:37
                  No tak, chyba rzeczywiscie mieliscie straszne doswiadczenia zyjac w Polsce.
                  Wszyscy czyhali tylko na Wasze fortuny zazdroszczac Wam wszystkiego. To
                  koszmar. Ale najwyrazniej punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jakos w
                  kraju spotykam takze milych i uprzejmych ludzi. Ktorzy nie licza moich
                  pieniedzy. zgadzam sie, ze u wielu rodakow mozna zauwazyc postawe "nie mnie
                  lepiej, ale jemu gorzej", to nie znaczy, ze wszyscy sa tacy. Mimo wszystko nie
                  trawie tych usmiechow. Nie zgodze sie tez, ze Amerykanie sa mili. Sa przyjemni
                  jesli wymieniiasz pozdrowienie. I na wszystko odpowiedz brzmi "dobrze,
                  wspaniale". Skrecajac sie z bolu, bankrutujac amerykanin odpowie zawsze, ze
                  wszystko jest O.K. Dlaczego gorsze ma byc narzekanie. Przeciez wcale tak nie
                  jest, ze rozmowe zaczyna sie od narzekania. U siebie tego nie zauwazylem. A
                  poza tym zycze szczescia wszystkim mieszkajacym w przeroznych krainach
                  szczesliwosci i dobrobytu.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Mirko Re: Docencie Polske! A POLAKOW ?? IP: *.union1.nj.home.com 08.09.01, 13:37
                    Olek,
                    Napisalismy z Syska o stereotypach.

                    Jest OCZYWISTE, ze polska przecietnosc jest smutniejsza niz amerykanska, ze
                    w Polsce w malym miasteczku ukradna Ci rower, ktory pozyczyles od ciotki a w
                    amerykanskim (na ogol) nie rusza otwartego samochodu z kluczykami w stacyjce,
                    telefonem kom. na siedzeniu i smokingiem na wieszaku...
                    W Stanach z kolei, kontrolna wizyta u lekarza, jakkolwiek mila i profesjonalnie
                    przebiegajaca, wygeneruje pare tygodni potem w skrzynce list, z ktorego wynika,
                    ze w ciagu 15 minut - jakie pamietamy, ze trwala - Pan Doktor zrobil nam 4
                    rozne rzeczy w tym jedna za $850 i za calosc nasza ubezpieczalnia ma zaplacic
                    $1295 a my "tylko" $195, zgodnie z warunkami naszej polisy.
                    Klopot w tym, ze pamietalem, ze jedyne "testy", to: chwila rozmowy, zmierzenie
                    pulsu, cisnienia, osluchanie stetoskopem, dmuchniecie w rurke i klepniecie w
                    plecy i zaden nijak nie wygladal na "test chirurgiczny" za $850.
                    Po probie wyjasnienia, Pan doktor osobiscie zadzwonil "dziekowac", za zwrocenie
                    uwagi na pomylke z tajemnczym testem.
                    Taka jest Ameryka, mila i sympatyczna w rzeczach drobnych - bezwzgledna w
                    powazniejszych.
                    W Polsce z kolei, bezwzglednosc - w formie zabawnej - zaczyna sie juz na
                    poziomie gazety, jogurciku, serka, jajeczka i buleczki na sniadanie w
                    spozywczym. Pani bierze forse, oglada bacznie nasze 10 zl, wydaje 25 groszy
                    reszty i na tym konczy dzialalnosc z nami - oczekujac najwyrazniej, ze sobie
                    wszystko poupychamy po kieszeniach.
                    Ja rozumiem, ze ona tam malo zarabia itd, ale...
                    Oczywiscie sniadanko ze sklepu osiedlowy, to tylko przedsmak obiadu z 4-ch dan,
                    jaki nas czeka w typowym polskim urzedzie.

                    "Przychodzi Polak do sklepu w Londynie.
                    - "poprosze piłke - mowi po polsku do sprzedawcy.
                    - "Pardon me Sir, parles vous francaise, sprechen Sie Deutche"? - sprzedawca na
                    to lekko zmieszany,
                    - "piłłłke, piłke" - nasz czlowiek lekko zniecierpliwiony,
                    - "I am really sorry Sir, I am afraid that I don''t...."
                    - "piłke! PELE, PLATINNI!" - nasz na to.
                    - "Aaaaa, YES, YES!! FOOTBALL, FOOTBALL!!!" - zachwycony odkryciem subiekt na
                    to,
                    - "Tak jest! Piłke. Do metalu."


                    P.S.
                    Syska, czy rozwazalas kiedys "powrot do ojczyzny" - no wiesz - tak z
                    dzisiejszego punktu widzenia jakby hipotetycznie, na starsze lata czy cos...?
                    • Gość: Polonia Re: Docencie Polske! A POLAKOW ?? IP: *.piscataway-11rh15rt.nj.dial-access.att.net 09.09.01, 18:43
                      Hej ludzie w Stanach tez kradna rowery! Kumplowi zwineli rozwer w bogatej
                      miejscowosci Midland Park w NJ. I co wy na to?
                      Moze to byli nasi:) Zartuje:)

                      A Polak zawsze bedzie Polakiem, nie zapominajcie o tym. To, ze mieszkasz w
                      Stanach i masz drugi paszport nic nie zmienia:) Oczywiscie dla tych co sie
                      wstydza swego pochodzenia zmienia i to wiele nawet po 4 miesiacach w USA.
                      Wszystko zalezy od tego jak mamy w glowach poukladane. Zauwazylam tu jedno: im
                      bardziej inteligentni rodacy tym bardziej podkreslaja swoja polskosc. Podobnie
                      inne narodowosci. Widzieliscie Wlocha, ktory sie wstydzi, ze urodzil sie na
                      Sycylii?
                      • Gość: Mirko Jak mamy poukladane w glowach? IP: 65.206.44.* 10.09.01, 15:57
                        ...to jedno a jak ukladamy innym to drugie.
                        Wezmy n.p. dzieci.
                        Ze znanych mi rodzin calkowicie polskich (w USA od kilku lub kilkunastu lat),
                        zaledwie czesc (~10%) naprawde dba o to zeby dzieci - najczesciej juz w Stanach
                        urodzone - mowily plynnie po polsku.
                        Wbrew pozorom nie jest to taka prosta sztuka. Wakacje (lub czesc) w Polsce i
                        sobotnia szkolka przez 3 godziny/tydzien NIE wystarczaja.
                        W/g mnie TO TEZ jest gleboka miara patriotyzmu i poczucia pochodzenia.
                        Oczywiscie trzeba o to dbac latami - od pierwszych krokow dziecka i potem
                        jeszcze caly czas podtrzymywac.

                        Wezmy taka pare: oboje z imigracji post-Solidarnosciowej, czyli politycznej,
                        oboje z wyzszym wyksztalceniem i dosyc skonkretyzowanymi pogladami. Miedzy soba
                        rozmawiaja (jeszcze) po polsku ale z dziecmi, ktore osluchane z polskim
                        zasadniczo go tylko rozumieja - juz po angielsku. Oczywiscie, tak jak 99%
                        Polakow maja silny, tzw "wschodnioeuropejski" akcent w angielskim i juz sie go
                        raczej nie pozbeda.
                        Takich Polakow (Polonusow) jest tu wiekszosc.
                        Moze byloby lepiej jesliby dwujezycznosc/dwukulturowosc byla w Stanach zakazana
                        i n.p. karana (1?) - jak na jakiejs carskiej zsylce.
                        Ale nie jest a wrecz na odwrot. Dzieci n.p. za drugi jezyk dostaja punkty w
                        staraniu sie na uczelnie itd.
                        • Gość: Syska Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: *.warburg.com 10.09.01, 19:04
                          Problem z dwujezycznoscia dzieci jest duzy i nie ma na to prawdziwego
                          lekarstwa. Mam 4 letnia coreczke, do ktorej od urodzenia mowimy po polsku. Ale
                          niestety, mamy wielu amerykanskich przyjaciol (sa mili nie tylko pozoru jak to
                          ktos sugerowal), ktorych dzieci po polsku nie mowia. Nasza coreczka sama nie
                          chcac musi sie bawic po angielsku. Ponadto chodzi do przedszkola, i tez musi
                          mowic po angielsku. Zgodnie z porada pewnego znanego "polskiego" pedagoga ja
                          nadal mowie do dziecka tylko po polsku, ale moja zona musi mowic do niej (od
                          czsu do czasu) po angielsku, bo inaczej dziecko nie wie co sie dzieje. Takie sa
                          juz te realia w Ameryce, i choc polskosci i Polski bronie (ale nie polskiej
                          glupoty i chamstwa), to jest to calkiem mozliwe, ze moja corka po latach bedzie
                          miala problemy z jezykiem ojczystym.

                          I tu odpowiadam na twoje pytanie Mirko. Mysle, ze kiedys na emeryture bym
                          chcial wrocic do Polski. Bedzie to jednak zalezalo od dwoch czynnikow: mojej
                          corki, i kolejnych pozytywnych zmian w kraju. I choc, jak wspomniales, u
                          lekarza mozna tutaj dostac goraczki od cen jakie sa podawane do ubezpieczen, to
                          jednak jak sie ma dobre ubezpieczenie, wszystko jest pokryte (nie wydalem ani
                          centa w czasie ciazy mojej zony, urodzin dziecka i jej pobytu w szpitalu, choc
                          wszystko odbywalo sie w prywatnej klinice w polnocnym NJ) a opieka jest
                          fantastyczna (oczywiscie tez zalezy od szpitala badz grupy lekarskiej). Sam
                          wiesz co moze cie spotkac w Polsce, gdy jestes chory.

                          Bedac kiedys emerytem, bede musial polegac na swietnej sluzbie zdrowia. Mysle
                          ze z obecnym systemem Kasy Chorych, nie przezylbym w Polsce z jakimkolwiem
                          powazniejszym schorzeniem. Nienawidze tez polskiej polityki (zle wspomnienia z
                          czasow komuny - i ci sami ludzie sa stale u wladzy)

                          A ponadto, jesli moja corka pozostanie kiedyc w Stanach (jej wybor), to zostane
                          tutaj, zeby obserwowac jej progress i byc w kazdej chwili, gdy mnie bedzie
                          potrzebowac. To jest cos czego mnie tu brakowalo w pierwszych latach emigracji.

                          Pzdr.
                          • Gość: Mirko Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: 65.206.44.* 10.09.01, 21:23
                            Syska,
                            Przepraszam, ale przez moment wzialem Cie niechcacy za panienke.

                            Ten znajomy pedagog nie mial racji.
                            Oboje mowcie do dziecka TYLKO po polsku.
                            Wtedy Wam bedzie przypisywalo (i slusznie) specjalne cechy -
                            umiejetnosci "magiczne".
                            To dokladnie to samo jak uzywanie w rodzinie specjalnego slownictwa/nazewnictwa
                            niezrozumialego dla ludzi "z zewnatrz", kiedy n.p. jakis pokoj nazywa
                            sie "zielony" itp.
                            Bardzo pomaga wieczorne czytanie przed zasnieciem - u nas to byl calkiem do
                            niedawna - rytual. Nasza corka ma teraz 12 lat i plynnie mowi po polsku,
                            wlasciwie bez zadnego akcentu. Fakt, ze pracowalismy z domu i spedzalismy z
                            dzieckiem ~ 23 godz./dobe. Zdecydowanie tez zgadzam sie, ze jest to trudne,
                            aczkolwiek nie niemozliwe. Dzieci do lat 7-8 maja specjalne sposoby uczenia sie
                            jezyka i ucza sie go blyskawicznie.
                            Nasze - do pierszych dni przedszkola NIE MOWILO W OGOLE PO ANGIELSKU a po kilku
                            miesiacach mowilo plynnie.

                            Obowiazuje zasada: w domu TYLKO po polsku - chyba, ze sa niemowiacy po polsku
                            goscie.
                            • Gość: Syska Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: *.warburg.com 10.09.01, 22:31
                              Taka zasada u nas obowiazuje: w domu tylko po polsku, i rzeczywiscie tez
                              czytamy bajki po polsku, i puszczamy "Maje" i "Lolka i Bolka" w zamian za
                              amerykanskie kreskowki. Zona mowi po angielsku tylko gdy w domu ludzie nie
                              mowia po polsku (niestety czesto) badz jest poza domem z amerykanskimi
                              znajomymi. Ja w takich sytuacjach nadal zwracam sie do dziecka tylko po polsku.

                              P.S. Apropos, mam pytanie do ciebie. Wyglada na to, ze dlugo jestes tu w
                              Stanach, i wiesz o wielu rzeczach, ale jakos ciagle narzekasz (na inne tematy
                              na forum) na zycie w Stanach. Co jest tego przyczyna?
                        • Gość: Syska Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: *.warburg.com 10.09.01, 19:04
                          Problem z dwujezycznoscia dzieci jest duzy i nie ma na to prawdziwego
                          lekarstwa. Mam 4 letnia coreczke, do ktorej od urodzenia mowimy po polsku. Ale
                          niestety, mamy wielu amerykanskich przyjaciol (sa mili nie tylko pozoru jak to
                          ktos sugerowal), ktorych dzieci po polsku nie mowia. Nasza coreczka sama nie
                          chcac musi sie bawic po angielsku. Ponadto chodzi do przedszkola, i tez musi
                          mowic po angielsku. Zgodnie z porada pewnego znanego "polskiego" pedagoga ja
                          nadal mowie do dziecka tylko po polsku, ale moja zona musi mowic do niej (od
                          czsu do czasu) po angielsku, bo inaczej dziecko nie wie co sie dzieje. Takie sa
                          juz te realia w Ameryce, i choc polskosci i Polski bronie (ale nie polskiej
                          glupoty i chamstwa), to jest to calkiem mozliwe, ze moja corka po latach bedzie
                          miala problemy z jezykiem ojczystym.

                          I tu odpowiadam na twoje pytanie Mirko. Mysle, ze kiedys na emeryture bym
                          chcial wrocic do Polski. Bedzie to jednak zalezalo od dwoch czynnikow: mojej
                          corki, i kolejnych pozytywnych zmian w kraju. I choc, jak wspomniales, u
                          lekarza mozna tutaj dostac goraczki od cen jakie sa podawane do ubezpieczen, to
                          jednak jak sie ma dobre ubezpieczenie, wszystko jest pokryte (nie wydalem ani
                          centa w czasie ciazy mojej zony, urodzin dziecka i jej pobytu w szpitalu, choc
                          wszystko odbywalo sie w prywatnej klinice w polnocnym NJ) a opieka jest
                          fantastyczna (oczywiscie tez zalezy od szpitala badz grupy lekarskiej). Sam
                          wiesz co moze cie spotkac w Polsce, gdy jestes chory.

                          Bedac kiedys emerytem, bede musial polegac na swietnej sluzbie zdrowia. Mysle
                          ze z obecnym systemem Kasy Chorych, nie przezylbym w Polsce z jakimkolwiem
                          powazniejszym schorzeniem. Nienawidze tez polskiej polityki (zle wspomnienia z
                          czasow komuny - i ci sami ludzie sa stale u wladzy)

                          A ponadto, jesli moja corka pozostanie kiedyc w Stanach (jej wybor), to zostane
                          tutaj, zeby obserwowac jej progress i byc w kazdej chwili, gdy mnie bedzie
                          potrzebowac. To jest cos czego mnie tu brakowalo w pierwszych latach emigracji.

                          Pzdr.
                          • Gość: Mirko Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: 65.206.44.* 11.09.01, 15:05
                            Syska,
                            jesli wypadam jako "narzekacz" to pardon, postaram sie zreflektowac.
                            Jestem jednak pewien, ze nie znajdziesz w moich wypowiedziach jakiegokolwiek
                            narzekania na to jak mi w Stanach jest, bo jest mi dobrze. Jezeli, to krytyke
                            amerykanskich idiotyzmow, ktorych tu nie brakuje OCZYWISCIE przy calym mnostwie
                            OCZYWISTYCH zalet.

                            Tematy typu: "Nowy Jork - najwspanialsze miasto Swiata" traktuje jako male
                            wyzwanie, bo na mojej osobistej liscie wspanialosci Nowy Jork to moloch,
                            zaszczurzone "Gotham City" jak z filmow o Batmanie i nie miesci sie nawet w
                            pierwszej setce jakichkolwiek wspanialosci.
                            Dla rownowagi opinii dodam, ze jest na samym poczatku listy "najdziwniejszych
                            miejsc Swiata".
                            Wiem cos o tym, bo wparwdzie nie bylem w Chinach (z wyjatkiem HongKongu) w
                            Japonii, Ameryce Poludniowej i paru innych ciekawych miejscach, ale objezdzilem
                            (niekiedy dosyc dokladnie) pewnie ze 40 krajow - glownie Europy i Azji, wiec
                            uwazam, ze mam pewna perspektywe.

                            Nie jestem malkontentem, jestem zadowolony z tego gdzie jestem i co robie.
                            Niezwykle rzadko nie chce mi sie rano wstawac i gdziekolwiek jechac - jezeli
                            juz - to co najwyzej z powodu zbyt poznego pojscia spac poprzedniego wieczora.

                            Wybor, jakiego dokonalem ok. 12 lat temu wydaje sie dzisiaj naprawde trafiony.
                            Szczegolnie tez, ze nie byl taki prosty. Po dosyc chamskiej odmowie wizy
                            amerykanskiej w Kathmandu, polecialem via Moskwa i Havana do Meksyku. 4 dni
                            pozniej bylem w N. Jorku, dokladnie na zasadzie, ze jesli gdzies mam nie byc -
                            to wlasnie chce byc i nie bedzie mi jakis urzedniczyna rzucal polskim
                            paszportem i traktowal inaczej niz pozostalych w kolejce, tylko dlatego, ze mam
                            polski paszport.
                            Austryjaka czy Niemca bym zrozumial. Oni maja do nas niechcec "historyczna",
                            ale Amerykanin chamem w okienku?
                            Inny z kolei, na przejsciu w San Isidoro (Tijuana-San Diego) byl na tyle glupi,
                            ze wystarczyla mu moja odpowiedz, ze tak, ze jestem Amerykaninem - zebym do USA
                            wmaszerowal jak do Zoo bez biletu.
                            Tak wiec, od pierwszych dni pobytu tutaj mam nieco spaczony wglad
                            w "amerykanska rzeczywistosc" i nie wszystkie rozwiazania tak mnie zachwycaja
                            jak niektorych innych forumowiczow, ktorzy wpadli tu z walizeczka na miesiac-
                            trzy, zachwycili sie caloscia i... odlecieli.

                            (Dobrze, ze nie jednym z tych samolotow co wlatuja w budynki Manhattanu w
                            sloneczny dzien.)
                            • Gość: Syska Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: *.warburg.com 11.09.01, 18:35
                              Mysle, ze teraz lepiej rozumiem twoje podejscie i wiele sie z tym zgadzam, choc
                              ja uwazam, ze Nowy York jest, moze nie najpiekniejsze miasto, ale jedno z
                              najwspanialszych, oferujacych tyle atrakcji, ze trudno to znalezc gdzies
                              indziej. Rowniez podrozuje po swiecie (pracuje w asset management), choc mniej
                              czasu spedzilew w Azji, a wiecej w Afryce i Ameryce Poludniowej. Oczywiscie
                              jeste wiele pieknych miast (Rio, Kapsztad, Buenos Aires, Instanbul, tak
                              Singapur i Hong Kong rowniez,), ale nie jest latwo znalezc to wszystko co jest
                              w Nowym Yorku.

                              Apropos dzis wieczorem mialem leciec American Airlines do Brazylii na
                              konferencje. Teraz jestem zamkniety w biurze na midtown, i nie moge sie dostac
                              do NJ. Mam nadzieje, ze nie przyjdzie mi tu nocowac.

                              Pzdr. I mam nadzieje, ze twoi przyjaciele i rodzina jest poza tymi
                              makabrycznymi wydarzeniami. Niestety kilku moich znajomych pracuje (pracowalo)
                              w WTC. Nie mam od nich zadnych wiesci. To smieszne bo ja pracowalem kiedys w
                              poblizu (WTC 7), ale przenioslem sie do innej pracy w 92, przed tym ostatnim
                              zamachem na WTC.
                              • Gość: Mirko Re: Jak mamy poukladane w glowach? IP: 65.206.44.* 12.09.01, 17:40
                                Pracuje w Edison, w N.J.
                                Widzialem wczoraj pozar WTC na horyzoncie.
                                Dzien byl piekny, ale niestety tylko w sensie pogody.
                                Kiepsko pewnie umierac bez powodu w taki dzien i w taki sposob.

                                Duzo podrozujesz.
                                Czy na lotniskach w innych krajach "security" tez jest przeprowadzane przez
                                niskoplatynch "fachowcow" klasy "typowy pracownik McDonalda" jak na wiekszosci
                                lotnisk w USA?
                                Z moich obserwacji wynika, ze jednak nie.
                                Ze Amerykanie uspieni dobrobytem i szczesciem pracodawcow posiadajacych moc
                                robotnikow po $6.75/godz "to start" - (n.p. obslugujacych kontrakty "security
                                na lotniskach") w ktorych nie nalezy inwestowac, bo jest dobrze tak jak jest,
                                bedac najwiekszym handlarzem broni ma Swiecie i bedac zapatrzonymi w siebie
                                bufonami pociagajacymi (szarpiacymi) za sznureczki w roznych czesciach Swiata,
                                przespali kilka jakichs zasadniczych wydarzen, ktorych konsekwencja byla
                                wczorajsza tragedia - to fakt.

                                American Airlines, ktorej to lini 2 samoloty zostaly wczoraj opanowane przez
                                paru szalencow (Z NOZAMI !???) zostaly nie dalej niz miesiac temu ukarane przez
                                FAA grzywna za dziury w systemie bezpieczenstwa wielkosci jeziora Michigan.
                                I co? I nic.
                                Widocznie taniej bylo zaplacic $100 tys. grzywny niz cos poprawiac.
                                $100 tys. to grosze wobec kosztow szkolen i lepszego sprzetu.

                                Teraz, zmiany beda (MUSIALY BYC!) GIGANTYCZNE i pod presja ogromu tragedii (i
                                bezradnosci !) nikt nie mrugnie powieka na wydanie/"utrate" miliardow.

                                "Penny wise - Pound foolish"...
                                (Niestety jak golym okiem widac, nie jest to bynajmniej przyslowie
                                amerykanskie).

                                Nowe "Hayman-y" (urzadzenia do przeswietlania bagazu), tony kamer, super-
                                trening i selekcja ochroniarzy, setki nowych kontraktow.
                                (I pewnie "good-by cheap tickets", niech zyje biznes "ochroniarski"!!)

                                "Umarl Krol - Niech Zyje Krol".

                                Magia tego kraju polega na cudownym obroceniu WSZYSTKIEGO w biznes.
                                Zdrowie, szczesie, bezpieczenstwo, czas wolny... cokolwiek.
                                Tak jak da sie zarobic na wojnie 5000 km. stad, tak da sie i na wczorajszej
                                tragedii.
                                Nowe budynki WTC beda 100 razy piekniejsze i mocniejsze niz poprzednie a
                                przeglad tych, ktorzy wchodza do samolotow wzorowany na niezawodnych modelach
                                izraelskich.
                                I slusznie.
                                Szkoda tylko, ze "madry Amerykanin po szkodzie"...


                                • Gość: Mirko Poleciec na Manhattan IP: 65.206.44.* 12.09.01, 19:21
                                  BOSTON (AP) - Logan International Airport officials defended their security
                                  system as investigators started tracking the hijackers who boarded two
                                  airliners at the airport and crashed them into New York''s World Trade Center
                                  towers.

                                  Two suspects flew to Boston from Portland, Maine, the governor of Maine said
                                  Wednesday. The Boston Herald quoted a source as saying five Arab men had been
                                  identified as suspects, including a trained pilot.

                                  "In 1999, the major airlines at Logan and the Port Authority were fined a total
                                  of $178,000 for at least 136 security violations over the previous two years.
                                  In the majority of incidents, screeners hired by the airlines for checkpoints
                                  in terminals routinely failed to detect test items, such as pipe bombs and
                                  guns.

                                  Also in 1999, a teen-ager who said he wanted to impress the Israeli
                                  intelligence agency allegedly sliced through a fence and settled into an empty
                                  seat on a British Airways jet and flew to London. "

                                  ``Clearly, there were two failures of security at Logan Airport,'''' said Sen.
                                  John F. Kerry. ``It''s not just Logan. If you have four hijackings in one day,
                                  you have a national problem.''''

                                  Associated Press
    • Gość: Calgary Re: Docencie Polske! IP: *.cg.shawcable.net 11.09.01, 04:07
      Mam wrazenie, ze zaczelas zwiedzanie Gor Skalistych z Calgary lub Vancouver.
      Kazdy kraj ma swoje charakterystyczne wartosci.
      Coz, bylas dwa miesiace,jako gosc u kogos -i co mozesz o Kanadzie powiedziec?
      Nie wydawaj pochopnie zadnych wnioskow.
      Ktos,juz wczesniej napisal o godnym zyciu.
      Czy takie godne zycie jest udzialem kazdego obywatela w tej ukochanej i
      wymarzonej Polsce?
      Wiecej pytan nie zadaje.
      Na jedno tylko sobie odpowiedz:gdzie i kto stoi w swiecie? A jak zyje
      przecietny czlowiek w Polsce i ten "average Joe" w Kanadzie?
      Zycze Tobie powodzenia i otwarcia glowy !!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka