Dodaj do ulubionych

Porod w Stanach i w Polsce

27.04.05, 03:19
W przeszla niedziele moja siostra cioteczna z Polski urodzila coreczke
Natalke. Wlasnie dzisiaj do niej zadzwonilam z gratulacjami i oczywiscie z
pytaniami o przebieg porodu. Wszystko bylo w porzadku, porod trwal niecale
trzy godzinki ale co mnie najbardziej zaskoczylo to bylo to, ze polozna juz
dwa razy byla u niej w domu i raz pediatra. Polozna uczyla ja jak sie
opiekowac malenstwem, jak karmic, a pediatra badal mala i takze odpowiadal na
wszystkie jej pytania. Wszystko to jest wliczone w koszt ubezpieczenia i to
jest podobno w Polsce standard. Zdziwilo mnie to dlatego gdyz nie wyobrazam
sobie tutaj takich wizyt, u mnie to polozna przyszla przed wypisaniem mnie ze
szpitala, zostawila jakis swistek papieru ktory musialam podpisac ze wiem jak
sie opiekowac dzieckiem i wszystko. No, w sumie to byly jakies kursy
organizowane przez szpital jak karmic i przewijac dziecko ale akurat w dniach
w ktorych bylam w szpitalu (niedziela) nie byly one organizowane.
Wiem ze w Polsce duzo jest jeszcze do zrobienia w sprawie opieki zdrowotnej
ale to mnie naprawde bardzo milo zaskoczylo..szkoda ze tutaj czegos takiego
nie ma..
Obserwuj wątek
    • bea_mama Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 03:51
      Mysle ze nie ma co sie zachwycac opieka zdrowotna w PL po relacji jednej osoby.
      Fakt, polona przychodzi do domu, ale... Moja kolezanka urodzila w zeszlym roku
      coreczke, karmila ja od poczatku tylko piersia. Po kilku dniach przyszla do
      niej do domu polozna, wziela dziecko na rece i stwierdzila "czuje, ze przybrala
      na wadze". Nastepnego dnia dziecko wyladowalo w szpitalu z kroplowka, bo matka
      miala bardzo malo pokarmu i dziecko stracilo bardzo na wadze (o wiele ponizej
      ile sie przewiduje zaraz po narodzeniu). Ta waga w rekach wszystkowiedzacej
      poloznej mnie po prostu powalila. O wizytach pediatry w domu nie slyszalam
      jeszcze od nikogo. A moze to juz w PL taki standart ze nawet nikt mi o tym nie
      wspomnial...
      Jesli chodzi o porody, to moge pisac i pisac, bo wiekszosc moich kolezanek
      wlasnie niedawno zaciazyla i rodzila. W PL przyklada sie teraz ogromna wage do
      wszystkiego co zgodne z natura (przynajmniej w moim miasteczku). Tak wiec porod
      bez znieczulenia, zadnych cesarek, zadnego wywolywania, naturalne karmienie.
      Nie byloby w tym nic zlego, gdyby nie to, ze po prostu teraz przeginaja z ta
      natura. Jedna dziewczyna byla juz 2 tygodnie po terminie i lekarz absolutnie
      nie chcial wywolywac jej porodu, bo "dziecko samo najlepiej wie kiedy na swiat
      ma przyjsc". No i po tych dwoch tygodniach okazalo sie ze dziecko jest juz
      martwe:( Tragedia. Inna dziewczyna rodzila ponad 4 kg dziecko silami natury!
      Ludzie, jak mozna urodzic takiego kolosa! Dlaczego nie zrobic cc? No ale
      wszystko ma byc zgodne z natura... Moze troche odbieglam od tematu, ale po
      prostu bardzo mnie "boli" ta sluzba zdrowia w Polsce.
      • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 04:22
        Hmm, ciekawe :) Jak kiedys opisalm swoj porod tutaj rozlegly sie glosy zazdrosci od mam z Polski ;)
        Poczytalam sobie nie raz jak wyglada przecietny porod i to co m y mamy tutaj standardowo tam
        niestety jest tylko dla zamoznych :( Za to nikt w Polsce nie ma takich porodow jak tutejsi bogacze :O
        Ja nie zaluje ze polozna nas nie odwiedzala, jak przewijac itp. dowiedzialam sie w szkole rodzenia a
        potem poprosilam o demonstracje w szpitalu i obca osoba w domu dzialalaby mi na nerwy. Ciesze sie
        ze tutaj nie mozna ot tak sobie latac i robic USG w ciazy co dwa tygodnie, ze niemowlakom nie robi sie
        USG glowki i bioder, nie zaklada wenflonu w glowe jesli nie mozna znalezc zyly, ze rodzicow nie
        traktuje sie jak intruzow itp. Gdy moje dziecko mialo operacje na forum moglam sobie porownac jak to
        samo wygladalo w Polsce i ciesze sie ze nie musielismy przechodzic tych stresow co tamte mamy. A w
        ogole co ja tu bede wymieniac, ja nie mam powodu do narzekan czy zazdrosci :)
    • aniutek Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 05:29
      oba dzieci rodzilam tutaj wiec porownania na sobie nie mam ale ..... kit z poloznymi przychodzacymi
      do domu, czy pediatra.... hak im w smak, wolalabym aby zajeli sie porodami/ ciazami/ chorymi jak
      ludzie a nie jak sepy. mojego brata dziecko zmarlo w lonie matki, kilka dni przed due date, koszmar,
      koszmar, koszmar trudny do opisania i lekarze majacy kompletnie w dooopie, cierpiaca, zrozpaczona
      kobiete, spuchnieta, wymeczona, z martwym dzieckiem w srodku. bezczelni, chamscy, nieludzccy po
      prostu. oszusci. wyciagali tylko lapy po forse, USG co tydzien tylko po co? skoro powaznej wady
      rozwoju plodu nie zauwazono?
      dosc o tym bo boli.
      moze kilka faktow z zycia mojej rodziny:
      - brat urodzony w na korytazu na kozetce przy asyscie sprzataczki - warszawa dawno temu,
      - jego synek przez CC po 3 dniach porodu naturalnego kiedy i matka i dziecko byli ledwie zywi, moja
      bratowa dochodzila do siebie po tym porodzie bardzo dlugo, tez warszawa nie tak wcale dawno,
      szaserow
      - dziecko martwe urodzone na pustej sali przy asyscie salowej, warszawa, rok 90, szpital wojskowy pt
      szaserow- jeden z najlepszych podobno

      ja mam z narodzin swoich dzieci piekne wspomnienia, zyczliwi ludzie, pelne zaufanie do lekarzy,
      usmiechy, zarty, radosc nie tylko moja i mojego M ale i pielegniarek, lekarzy....
      tu nie chodzi tylko o mozliwosci materialne
      ech koniec
      nie chce mi sie rozdzierac szat
    • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 20:14
      ja bardzo zadowlona jestem z mojego porodu - mily personel, moj lekarz odwolal
      wszelkie wizyty i byl przez niemal cale 16 godz wraz ze mna, pielegniarki
      pomocne w pierwszych kontaktach z malenstwem, pokazaly mi jak trzymac dzioecko
      (!), jak przewijac, jak karmic. A przed wszystkim ciesze sie bardzo ze mialam
      wolna wole co do pozycji, sposobu rodzenia - nikt nie ponaglal mnie, nie zmuszal
      do lezenia, nie wymuszal abym miala cc bo mala sie nei mogla urodzic i raczka
      przy glowce przechodzila, nie proponowal naciecie ( bo tak wlasnei chcialam).
      Caly personel super motywowal mnei do parcia szczegolnie w ostatnich chwilach -
      wolali go mama, go! co do tej pory wspominam ze wzruszeniem. Nie wiem jak to w
      Polsce z tymi poloznymi i pediatrami, ja po powrocie ze szpitala nie chcialam
      aby nikt do mnei przychodzil, chcialam byc sam na sam z mezem i dzieckiem. poza
      tym ciesze sie ze w trakcie ciazy nikt mnie nie traktowal jak "chorej" ale
      zupelnei zwyczajnei, naturalnie. Bez ktg co dwa dni i usg co tydzien.

      nie zaluje zupelnie ze rodzilam tutaj a nie w Polsce.
      • azjawusa Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 20:31
        A ja nie jestem zadowolona-mialam wszystko SUPER
        ale te ceny!Mamy prywatny biznes a z insurance to
        wiadomo ze kiepsko w Stanach.
        • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 21:26
          absolutnie masz racje ceny sa szokujace! za porod i 2 dniowy pobyt w szpitalu
          moj szpital wystawil rachunek dla firmy ubezpieczeniowej $12.000. Za co az tak
          duzo? zadnych lekarstw, srodkow znieczulajacych, nic i taka cena. Skonczylo sie
          na 3 tys i $600 do zaplacenia przez nas. Nie wspominajac jeszcze o lekarzu,
          ktory tez wystawil super wysoki rachunek i dla nas do zaplacenia okolo $500.
          szok z tymi cenami!
          • azjawusa Re: Porod w Stanach i w Polsce 27.04.05, 21:36
            Nam za porod-c-section wystwiono $ 20 tys.(w tym 4 dni w szpitalu)
            a 3 lata temu zlamalam noge i mialam opercje to policzyli sobie...
            29 tysiecy (z 3 dniwym pobytem w szpitalu)! Rece opadaja!
            • nanuk24 Re: Porod w Stanach i w Polsce 28.04.05, 01:51
              Moja kolezanka asystowala swojej siostrze przy porodzie i biedaczka(ta
              kolezanka) zemdlala.
              Rachunek wystawili na 900$.
    • majenkir Re: Porod w Stanach i w Polsce 28.04.05, 02:23
      bea:"Inna dziewczyna rodzila ponad 4 kg dziecko silami natury!
      Ludzie, jak mozna urodzic takiego kolosa! Dlaczego nie zrobic cc?"

      Moj syn wazyl 4,98 kg, a urodzil sie drogami i silami natury w Massachusetts.
      Tematu cc nawet nie bylo, choc wiadomo bylo, ze dziecko bedzie duze.

      A co do wizyt domowych: przy wypisie ze szpitala pielegniarka pytala, czy chce
      cos takiego (nie wiem czy ubezp. mialoby to pokrywac), wiec taka opcja tez
      jest :).
      • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 28.04.05, 03:46
        oj niesamowite jaki wielki synek! ja z moim okruszkiem 3.70 kg meki
        przechodzilam i tylko moge sobie wyobrazic co ty czulas rodzac synka. Gratulacje
        wielkie!
        • jaga_nj Re: Porod w Stanach i w Polsce 28.04.05, 17:19
          Je dwie coreczki, kazda okolo 5 kilo tez rodzilam silami natury. Zyje do
          dzisiaj i mile wspominam. Zwlaszcza drugi porod gdy minute po polnocy w nowy
          rok urodzilam a pan doktor przyjechal "zabezpieczony" butelka szampana i tak
          cala porodowka uczcila nowy rok.Najbardziej pamietny sylwester mojego zycia:),
          a rodzilam w New Jersey.


          MOM stands for Mother, not Made of Money.
          • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 30.04.05, 05:24
            Moje dziecko wazylo 2,5kg wiec poszlo jak z platka ;), za porod naturalny zaplacilo ubezpieczenie
            (24tys.) wiec nie mam co narzekac - nic tylko rodzic ;)
    • anetta114 Re: Porod w Stanach i w Polsce 02.05.05, 18:42
      a ja w sierpniu bede miala porownanie, bo 1 dziecko urodzilam w polsce a 2 bede
      rodzic tu.
      w polsce nie bylo zle, a o tym ciemnogordzie co pisze bea.mam to nie slyszalam,
      chociaz kazda kobieta ma swoja opowiesc z porodu. ja rodzilam w polsce ze
      znieczuleniem, porod mialam indukowany, polozne byly mile, pomocne i niektore
      sie nawet usmiechaly:) i naprawde mam dobre wspomnienia z porodu. z jak bedzie
      tu to zobaczymy i napisze cos w sierpniu.
      • agakom Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.05.05, 18:15
        ja znam porody w Polsce tylko ze slyszenia ,jedne chwala drugie narzekaja, nie
        ma regul, lekarze, polozne to tez ludzie ;) tutaj rodzilam w Chicago, niestety
        zakonczylo sie to cc, Malemu 3 razy zaniklo tetno :(, ale wszystko wspominam
        bardzo dobrze, opieka lekarska i pielegniarska na bardzo wysokim poziomie, no i
        niestety koszty tez wysokie ;), nie mialam ubezpieczenia, za wszystko
        placilismy, koszt mial byc przy zwyklym porodzie ok. 5 tys. z opieka w czasie
        ciazy, skonczylo sie na ok. 13 tys. :( , ale zebym przyszla z "ulicy" to byloby
        20 tys. Najwazniejsze, ze z synkiem wszystko jest dobrze :)))))
    • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 06.05.05, 06:56
      Przeczytajcie!
      www.tygrys.karolin.pl/porodmarzeny.doc
      Przypomnialo mi sie jak dziewczyny sie skarzyly ze w Polsce przy badaniach w czasie proodu i w czasie
      samego porodu moga uczestniczyc studenci, przy czym rodzacej nie pyta sie o zdanie!
      • marthas Re: Porod w Stanach i w Polsce 06.05.05, 18:07
        Moj porod w Polsce byl podobny do tego z opisu... Na porodowke weszlam
        usmiechnieta o 9 rano w poniedzialek, a puscilam ja nieprzytona po polnocy z
        wtorku na srode... ale urodzilam naturalnie - nie wiem co to mialo wspolnego z
        natura, ale drugi raz juz sobie tego przezycia nie zafunduje...

        Marta juz z czteroletnia Ola
      • aniutek Re: Porod w Stanach i w Polsce 08.05.05, 19:14
        przeczytalam ten wstrzasajacy opis i oprocz zdumienia i zlosci uwazam, ze dziewczyna miala
        wyjatkowego pecha do lekarzy wlacznie z wlasnym mezem, ktory delikatnie mowiac zachowal sie malo
        przedsiebiorczo, okazal sie po prostu bezradny!!! w takiej sytuacji nie byl dla swojej zony zadnym
        oparciem, plakal..... zamiast walczyc o pomoc, drzec sie, awanturowac, czy w koncu ktoregos
        skurczybyka za gardlo zlapac i zmusic do pomocy!!!!
        bardzo wspolczuje rodzacej, dziecku, bardzo.
        • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 28.05.05, 06:22
          co prawda nie o porodzie ale o "wysmienitej" polskiej opiece lekarskiej
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24428520&v=2&s=0
          • fogo Re: Porod w Stanach i w Polsce 02.06.05, 20:43
            Czesc,
            Jestem w Stanach na wakacjach u tesciow przez dwa miesiace i czasami wpadam na
            to forum, zeby zobaczyc, co tez mysla Matki Polki na obczyznie w temacie
            dziecko. No i czasami wlos mi sie na glowie jezy. Nie wiem kto kiedy oposcil
            ojczyzne i z jakich powodow, ale z wypowiedzi wynika, ze dosyc dawno temu.
            Czasami nie jestem pewna, czy opisywany jest kraj w ktorym mieszkam, czy moze
            jakis inny... So, a propos porownania porodow w USA i Polsce - to chialabym
            troszeczke oddemonizowac te polskie porody, no bo amerykanskie znam tylko z
            filmow. Nie wiem dziewczyny z jakich miejscowosci w Polsce pochodzicie,ale ja
            mieszkam od 12 lat w Warszawie i naprawde mam w tym miescie super opieke
            medyczna - jestem ubezpieczona zarowno prywatnie jak i panstwowo, i to jest juz
            chyba standad w wiekszych miastach, bo firmy oplacaja prywatna opieke zdrowotna
            poza obowiazkowym ubezpieczeniem spolecznym.
            A propos porodu i opieki przed porodem - przez cala ciaze chodzilam do
            prywatnego lekarza w prywatnej sieci klinik Medicover - zero czekania, USG,
            kiedy tylko bylo trzeba, lub tez jak cos sie dzialo. Na porod zdecydowalam sie
            w panstwowym szpitalu klinicznym, bo te szpitale maja lepszy sprzet do
            ratowania noworodkow. Lekarka, ktora prowadzila ciaze w prywatnej klinice
            Medicover byla jednoczesnie ordynatorem ginekologii w szpitalu, w ktorym
            zdecydowalam sie rodzic - moj wybor oczywiscie nie byl przypadkowy. Porod nie
            byl najlatwiejszy, ale dostalam znieczulenie na czas, mialam wokol siebie
            lekarzy i polozne i oczywiscie meza. Dziecko wazylo 4340g, i urodzilo sie
            silami natury. Ostatniej fazy prawie wcale nie czulam i koncowka minela w milym
            nastroju pelnym zartow. W zwiazku z tym, ze wybralam szpital kliniczny, to
            spodziewalam sie obecnosci studentow - no gdzies sie oni musza uczyc w koncu.
            Byl faktycznie jeden i calkiem przystojny. Nie przeszkadzalo mi to wcale, bo
            otaczalo mnie tylu lekarzy, ze nie zwracalam na to uwagi. Pozniej trafilam do
            prywatnego pokoju, za ktory zaplacilam dodatkowo 50$ za noc. (x3 wyszlo 150 $)
            i tyle. Mialam telewizor, telefon, ladne mebelki, lazienke i opieke na
            zawolanie. No nie wiem co jeszcze byloby mi potrzebne - chyba tylko maz, ktory
            musial isc do pracy. Moj maz jest Amerykaninem i byl po prostu zachwycony
            opieka lekarska w czasie porodu i po. Moze jemu tez sie wydawalo, ze u nas to
            jest Ciemnogrod. No a po powrocie do domu mialam pediatre na zawolanie, ktory
            odwiedzal nas w domu. Nie skorzystalam z opieki panstwowej poloznej, bo mi sie
            nie chcialo dziecka rejestrowac w panstwowej klinice.
            Jestem w USA juz miesiac i najbardziej brakuje mi wizyt pediatry w domu. Jesli
            dziecko jest przeziebione lub ma wysoka goraczke pozostaje mi jechac do
            szpitala lub czekac do nastepnego dnia. W Polsce po prostu zamowilabym wizyte
            domowa i nie musialabym dziecka wyciagac z lozka. Maly w tej chwili jest
            przeziebiony i modla sie, zeby mu przeszlo, bo chociaz mam ubezpieczenie w USA,
            to jednak nie mam ochoty na wizyte u tutejszego pediatry, bo wiem, ze od razu
            walnie mu antybkiotyk.
            No coz, mam nadzieje, ze troche wyprostowalam wizerunek polskiej sluzby zdrowia
            na obczyznie. Dodam tylko, ze nie jestem odosobnionym przypadkiem - wiele moich
            kolezanek urodzilo w tym czasie co ja lub wczesniej i w roznych szpitalach. Nie
            bylo w ich przypadku zadnych drastycznych sytuacji, ktore moga zdarzyc sie
            wszedzie i w USA i w Lomdynie i w Polsce. Jak bylam mala to mieszkalam w malej
            wiosce w centalnej Polsce i moja mama tez wzywala lekarza do domu, a bylo to za
            glebokiej komuny i ja dosc czesto chorowalam ;-)
            A propos USG bioderek i glowki u niemowlakow - to jest standard diagnostyki, a
            nie jakis widzimisie.
            Reasumujac - mialam do wyboru rodzenie w USA lub w Polsce. Nie zgodzilam sie na
            lot do Stanow i rodzenie w obcym srodowisku pomimo opieki tesciow i meza, bo po
            prostu wiedzialam, ze w Polsce w rekach polskich lekarzy bede czuc sie
            bezpieczniej i tak bylo. Nie zaluje i drugie dziecko, jesli Bog da, tez urodze
            w Polsce. Znam tez kilka Amerykanek - zon Polakow, ktore urodzily w Polsce w
            panstwowych szpitalach i jakos przezyly :)
            Pozdrawiam wszystkie Mamy i zycze zdrowia,
            E.
            • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 02.06.05, 21:26
              rzeczywiscie opieka w Medicover jest znakomita - sam akorzystalam z kliniki w
              krakowie. bylam pod wrazeniem wysokiego standardu i profesjonalizmu lekarzy,
              niestety cenowo nie moze sobie kazdy polak na tak aopieke pozwolic. niestety nie
              spotkalam sie z podobnym standardem w zadnym szpitalu w Polsce i w zadnej
              przychodni. moze tutaj stolica jest wyjatkiem ale nie sadze. dalej jestem
              przekonana - pomimo twojego postu - ze panuje ogolnie chamstwo i totalne
              zaniedbanie czlowieka. 2 tyg temu moje siostrzenica miala operacje na migdaly,
              teraz moja mama jest w szpitalu i sa to dwie rowne placowki i tak samo traktuja
              ludzi jak scierwo.

              jesli chodzi o twoja obawe "Maly w tej chwili jest
              > przeziebiony i modla sie, zeby mu przeszlo, bo chociaz mam ubezpieczenie w USA,
              >
              > to jednak nie mam ochoty na wizyte u tutejszego pediatry, bo wiem, ze od razu
              > walnie mu antybkiotyk. " to sadze ze bardzo demonizujesz tutejszych pediatrow.
              w zaleznosci do kogo chodzisdz, nie kazdy jest swietnym lekarzem. jednak
              wiekszosc ceni sobie nade wszystko mniej inwazyjne metody leczenia. ja jestem
              panikara i czesto dzwonie do mojego pediatry bo mala ma wysypke bo to bo tamto.
              nigdy nei mialam zadnych srodkow syntetycznych polecanych ale bardziej naturalne
              sposoby leczenia np. przy lzawiacych oczkach polecilam mi wlac kropewlke mleka (
              wlasnego) do czka bo ma wlasciwosci bakteriobojcze i pomoglo, podobnie z wysypa
              bylo.

              nie jestem za demonizowaniem ani Polskiej ani amerykanskiej sluzby zdrowia ale
              osobiscie zdecydowanie sie lepiej czuje pod opieka tutejsza. moze mam szczescie
              ze trafiam na wspanialych lekarzy lokalnych. i dodam ze ciesze sie bardzo ze
              masz inne zdanie!
              • fogo Re: Porod w Stanach i w Polsce 02.06.05, 22:59
                No coz nigdy nie spotkalam sie w szpitalu lub u lekarza z "chamstwem i
                zaniedbaniem" ani tez nie bylam traktowana jak "scierwo" wiec moja opinia jest
                pozytywna. Spotkalam sie za to z lekcewazacym traktowaniem w Stanach.
                Generalnie jest chyba tak, ze co czlowiek to opinia. Mnie irytuje tylko
                wychwalanie pod niebiosa amerykanskiej sluzby zdrowia i porownywanie niemalze z
                Ciemnogrodem polskiej. Zreszta moja amerykanska rodzina wiecznie narzeka na
                lekarzy, na co ja ich zawsze zapraszam do Polski :-)
                Pozdrawiam pokojowo
                • edytais Re: Porod w Stanach i w Polsce 02.06.05, 23:19
                  Nie moge porownac dwoch krajow, ale to wszystko zalezy od szpitala i od lekarza
                  i poloznej. Ja obie corki rodzilam w USA i mialam bardzo rozne doswiadczenie w
                  tym samym kraju, wiec chyba raczej trudno porownac porod w USA do Polski i
                  generalizowac tak cala sluzbe zdrowia. To tez sprawa indywidualna. Jesli ma
                  sie pewne oczekiwania i porod byl inny to tez mozna miec powod do narzekan.
                  Moje oba porody byly w szpitalu. Pierwsze doswiadczenie ogolnie wspominam
                  dobrze, za drugim razem bylo zupelnie inaczej i zle doswiadczenie to jedne z
                  powodow dla ktorych moj trzeci porod bedzie domowy (na dodatek w wodzie,wiec
                  moja mama uwaza, ze mi zupelnie w tej Ameryce odbilo :)
                  • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 06:07
                    Moje dziecko w sierpniu skonczy trzy lata i dopiero teraz przy ropnej infekcji ucha dostalo pierwszy
                    antybiotyk.
                    Taki porod i opieke jaka mialas w Polsce moze miec stosunkowo niewiele kobiet i to za dodatkowa
                    oplata podczas gdy tutaj w zasadzie to standard nawet dla osob ktore za porod nie sa wstanie zaplacic.
                    W dodatku porod z Twego opisu to taki z "wyzszej polki" na skale polska, ja sobie moge tylko
                    wyobrazic jak tutaj wygladalby moj porod gdybym chciala jeszcze doplacac do ubzepieczenia ;) Swoja
                    droga jak to jest ze majac ubezpieczenie panstwowe i prywatne musialas jeszcze doplacac? Dlaczego
                    masz dwa ubezpieczenia? Czyzby to panstwowe bylo niewiele warte?
                    • fogo Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 15:53
                      Edytkus,
                      Ja nie wiem kiedy Ty z Polski wyjechalas, ale chyba dosyc dawno. Porod ktory
                      opisalam to nie porod z "wyzszej polki" tylko wlasnie standard. Tak sie rodzi w
                      panstwowych szpitalach. Mozna urodzic np. w prywatnej klinice Centrum Medycznym
                      Damiana, jesli ktos chce miec np. cesarke na zyczenie . Nie wiem dlaczego
                      napisalas, ze niewiele kobiet moze miec taka opieke jak ja - to bzdura
                      kompletna. W szpitalu klinicznym na Starynkiewicza (dla tych co znaja W-we)
                      rodzila rok wczesniej moja kolezanka, samotna matka zupelnie bez pieniedzy i to
                      za jej namowa wybralam ten szpital, bo polecala mi lekarzy, ktorzy sie nia
                      super zajeli. Nie zaplacila oczywiscie nic. Ja doplacilam za pokoj jedynke. bo
                      tak chcialam. Szpital jest w trakcie remontu i w tej chwili warunki sa naprawde
                      super, a dodam, ze nie wybralam go ze wzgledu na estetyke, tylko ze wzgledu na
                      bardzo dobrych lekarzy. Gdybym chciala, a bylo mnie na to stac, to rodzilabym w
                      Sw. Zofii, gdzie rodzi wiekszosc polskich aktorek. Jest to tez szpital
                      panstwowy i mozna tam rodzic bezplatnie, ale ja wolalm pojsc tam gdzie mialam
                      lekarza prowadzacego. Zreszta np. Sw. Zofia ma swoja strone internetowa, wiec
                      mozna zobaczyc jak szpital wyglada i jakie sa ceny uslug dodatkowych, za ktore
                      mozna zaplacic lub nie. Jedna z moich rowniez nie najbogatszych kolezanek
                      urodzila tam dwojke dzieci i nie placila za nic. Wiem, ze to moze wydac sie
                      dziwne, ze w panstwowym szpitalu sa pokoje jedynki, za ktore sie doplaca, ale
                      niestety sluzba zdrowia jest niedofinansowana i szpitale ratuja sie jak moga.
                      Nie oznacza to jednak, ze dziewczyny korzystajace tylko z ubezpieczenia
                      spolecznego sa zle traktowane. Mozecie tez zajrzec na strone internetowa
                      szpitala na klinicznego na Karowej - jeden z najlepszych w W-wie.
                      A propos dodatkowego ubezpieczenia prywatnego, od wielu lat firmy po prostu
                      oferuja takie ubezpieczenie dla wszystkich swoich pracownikow wykupujac pakiet
                      w jednej z prywatnych klinik. I moze to byc Medicover, CM LIM, Enel_Med i wiele
                      wiele innych. Pracownicy nie placa nic za siebie, tylko ewentualnie wykupuja
                      pakiet rodzinny za okolo 20$ na miesiac. Ubezpieczenie panstwowe to obowiazkowe
                      ubezpieczenie spoleczne i jest bardzo wazne, bo daje dostep do kazdego szpitala
                      i lekarza w Polsce. Chociaz, jesli chodzi o porody i wypadki nagle to i bez
                      ubezpieczenia jestes przyjeta na oddzial. Reasumujac, ja jestem zadowolona, ze
                      mam dwie opcje do wyboru, bo to daje mi poczucie bezpieczenstwa.
                      Zdziwilabym sie, gdyby w Stanach bylo gorzej niz w Polsce w kwestii sluzby
                      zdrowia, bo teoretycznie nie powinno. W koncu jest to najwieksze mocarstwo
                      swiata i wszystko tu powinno byc super. Moze jestem niepoprawna patriotka, ale
                      smuci mnie czasmi obrzucanie blotem Polski, w odniesieniu do Stanow. Jak jestem
                      w Stanach to zawsze staram sie przekazac tutejszym pozytywny obraz Polski, bo
                      kto ma to w koncu robic jak nie my Polacy.
                      Uff strasznie sie rozpisalam, ale troche mnie zirytowalo to okreslenie mojego
                      porodu jako porodu z "wyzszej polki". Bo generalnie nie jest tutaj tak zle jak
                      wypisuja dziewczyny zza oceanu :) i mozna leczyc sie i rodzic po ludzku za
                      mniej niz 20 tysiecy $. A moj maz jest Szkotem z pochodzenia i byl
                      wniebowziety, ze za nic nie musial placic :))
                      Jesli tez ktos uwaza, ze tylko w W-wie jest tak dobrze, nusze dodac, ze np.
                      szpital w Koninie (centralna Polska) uzyskal pierwsze miejsce w raningu.
                      pozdrawiam anyway
                • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 19:34
                  podobnie jak inne kolezanki nie wychwalam pod niebiosa opieki medycznej w
                  stanach ale tylko moich wybranych skrupulatnie lekarzy. mam to szczescie ze do
                  tej pory udalo mi sie trafic na naprawde znakomitych lekarzy dla siebie i
                  coreczki. porod mialam super trudny i dzieki mojej lekarce - zaufaniu i
                  motywacji cale 16 godz bolu przeszlam bez zadnego znieczulenia i po 6 tyg pomimo
                  tylu szwow wrocilam do formy i ciesze sie swoja kobiecoscia. w duzej mierze to
                  jej zasluga!
                  a Polska to zaden ciemnogrod jednak szacunek do pacjenta w szpitalach gdzie
                  lecza sie moi bliscy jest pod duzym znakiem zapytania!
                • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 01.07.05, 06:37
                  fogo napisała:

                  > No coz nigdy nie spotkalam sie w szpitalu lub u lekarza z "chamstwem i
                  > zaniedbaniem" ani tez nie bylam traktowana jak "scierwo" wiec moja opinia jest
                  > pozytywna.

                  Nie? a to przypadkiem nie w czasie Twego produ lekarz przy sprawdzaniu rozwarcia trajkotal do
                  telefonu kom.? a doktor prowadzaca nie mogla odebrac porodu bo akurat nie miala dyzuru? ;)

                  • fogo Re: Porod w Stanach i w Polsce 07.07.05, 01:00
                    Edytkus czujna jak zawsze :)))
                    No coz nie uwazam, ze odebranie telefonu bylo chamstwem. Mnie wydalo sie raczej
                    zabawne.
                    Doktor prowadzaca nie byla w szpitalu wiec nie odebrala porodu na odleglosc,
                    ale ja wcale tego nie oczekiwalam. Zadzwonilam tylko do niej zanim pojechalam
                    do szpitala. Nie byl to porod z wyzszej polki, wiec lekarz nie zrywal sie z
                    lozka na moje zawolanie.
            • marthas Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 16:02
              Miasto Krolestkie Krakow to pewnie nie to samo co szanowa Warszawka, ale zaudpie
              totalne to to tez nie jest, a jednak moj porod byl jedym z tych horrorystycznych
              i to chyba cud, ze wyszlysmy z tego porodu calo z corka (nie mysle tutaj o
              psychice). Wiem co to jest Medicover - moj maz mial tam ubespiecznie dla nas
              wszystkich, ale to bylo juz po porodzie. I nie powiesz mi, ze to jest usluga dla
              przecietnego Polaka. Zreszta mozna wejsc na strone i sprawdzic jakie sa ceny za
              jakie pakiety...
              Gdy sie decydowalam na szpital przed porodem, to moglam urodzic w komfortowych
              warunkach w prywatnej klinice, ale balam sie komplikacji i braku odpowiedniego
              sprzetu dla noworodkow. A cena 4 lata temu wynosila ok 2000 zl za zwykly porod
              bez znieczulenia, ZZO to chyba kolejne 500zl, nie mowiac juz o cesarce ok
              4000zl. To tez nie jest dostepne dla kazdej rodzacej...
              Piszesz o wizytach domowych pediatrow... nie napisalas ile placisz za taka
              wizyte - jesli to jest taka tania i prosta sprawa, to czemu przychodnie sa pelne
              chorych dzieci? Rodzice sadysci lubia wozic je do przychodni???
              Wpominasz o USG bioderek... wiem co to, bo bylam.. a wygladalo to tak... moj
              pediatra skierowala mnie na konsultacje do chirurga dzieciecego, to nie byla na
              100% pewna czy jest wszystko ok. Poszlam - pani chirurg, po ogladnieciu Oli
              swierdzila, ze bioderka sa w strasznym stanie i natychmiast trzeba ja
              unieruchomic... ja prawie lzy w oczach, po czym doktor dodala, ze stan jest tak
              tragiczny ze trzeba _natychmiastowo_ wykonac USG - nie dala mi skierowania na
              beplatne badanie, tylko wyslala do zaprzyjaznionego gabinetu, gdzie wykonuja to
              za duza oplata... Wtedy zapalila mi sie czerwona lampka ;-). Wrocilam do mojej
              pani doktor i zdalam relacje z calej wizyty - powiedziala, ze nikogo juz nie
              wysle do tej wiedzmy i dala mi skierowanie na bezplatne USG (to chyba dobry
              gabinet, jesli pozniej robilam w nim przeswietnenie do badan do Zielonej Karty),
              gdzie to stwierdzili, ze wszystko rozwija sie ksiazkowo. Jak sobie pomysle, ze
              ta pani chirurg chciala skrzywdzic moje dziecko, to az mam ciarki na plecach.
              Nie wspomnialas tez moja droga o szczepieniach... jesli chce sie miec calosc
              szczepien to trzeba sobie za nie zaplacic.

              A wiecie co mnie najbardziej przekonalo do amerykanskiej sluzby zdrowia? Mialam
              na studiach w Polsce kolezanke, ktora zachorowala na tarczyce... pamietam, ze
              sporo czasu przebywala w szpitalach, ale opowiadala mi, ze czeka na
              dokaldniejsze badanie, bo nie stac ja na nie, a normalny czas oczekiwania to pol
              roku. Jak nam to powiedziala, to juz czekala jakies 4 miesiace. Zorganizowalismy
              zbiorke pieniedzy miedzy soba, wszsyscy studenci dali ile mieli, lacznie z
              wykladowcami - w ciagu dwoch dni zebralismy cala kwote, pojechala na badania...
              ale rak juz byl bardzo duzy - wycieli wprawdzie, ale nie przezyla roku... Moze
              jakbys zbadali od razu wszystko tak jak trzeba to nie musiala by umrzec tak
              cudowna dziewczyna, ktoa miala cale zycie przed soba... A teraz druga
              historia... moja kolezanka tutaj - poszla do lekarza, bo wyczula jakies
              zgrubienie na szyi - i co... po 3 tygdniach byla po wszystkich bardzo
              specjalistycznych badaniach i operacji... to tez byl rak tarczycy. To bylo rok
              temu - i wszystkie badania wychodza bardzo dobrze. Wiem, ze trudno porownywac
              choroby, ale mysle, ze moja kolezanka ze studiow mialaby wieksze szanse, gdyby
              zrobiono wszystkie badania bez czekania.
              Nie jestem slepa zakochana w Stanch - powiedzialabym, ze jest to raczej
              malzenstwo z rozsadku, ale to co widze przekonuje mnie do tutejszej sluzby zdrowia.

              Pozdrawiam,
              Marta
              • edytkus Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 17:10
                No i niestety, Fogo, ale na palcach jednej reki mozna policzyc na eDziecku opisy porodow jak Twoj za
                to mnoza sie takie jak u Marty, podczas gdy tutaj NIGDY nie spotkalam sie z podobnymi sytuacjami.
                Swoja droga ile ciezarnych w Polsce moze w ogole rozwazac mozliwosc rodzenia w prywatnej klinice?

                Jeszcze o USG, Fogo napisala ze to standardy diagnostyki. A figa, standardy to moze sa takie w Polsce,
                ale w krajach wysoko rozwinietych tego sie nie robi. Marta tez mi o czyms przypomniala. Moje dziecko
                w niemowlectwie mialo splaszczona glowek, tutja lekarz poweidzial ze "samo przejdzie okolo tego i
                tego m-ca," a dzieci z eDziecka zostaly wyslane na rehabilitacje - zarowno u mojego jak i tamtych
                splaszczenie zniknelo w tym samym czasie przewidzianym przez naszego pediatre :O Znam wiele
                podobnych przypadkow, jedna dziewczyna miala isc na rehabilitacje z dzieckiem ale juz w marcu
                okazalo sie ze lista zapisow do konca roku jest zamknieta :O

                Wiesz, jak opisywalam swoj porod i pobyt w szpitalu, operacje mego dziecka, a nawet fakt ze rozcieta
                brode mialo klejona a nie zszywana to dziewczyny wrecz pialy z zachwytu i nie sadze ze robily to z
                grzecznosci ;) Napisalas ze wolaas rodzic w panstwowym szpitalu bo klinika nie ma specjalistycznego
                sprzetu - jak dla mnie to paranoja, tutaj szprzet pierwszej pomocy jest dostepny w kazdym szpitalu :O


                Nikt, absolutnie nikt nie twierdzi ze w Poslce panuje Ciemnogord, ale nie przekonasz mnie ze
                przecietny porod w Polsce rowna sie przecietnemu porodowi w USA. Sadzac po relacjach na eDziecku
                roznica bedzie jeszcze dlugo rzucac sie w oczy.
                • fogo Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 21:27
                  Czesc ponownie,
                  No coz przed wyborem szpitala przed porodem przeczytalam chyba wszystkie posty
                  w dziale Szpitale na eDziecko i z tego co mozna tam znalezc, to musialabys
                  Edytkus miec strasznie duzo tych palcow u rak :) To, ze Ty sie nigdy w USA nie
                  spotkalas ze zlym traktowaniem u lekarza, to nie znaczy, ze ktos inny nie mial
                  przykrego doswiadczenia, prawda? Podobnie ja nigdy nie mialam zlego
                  doswiadczenia z lekarzami w Polsce, a niektore z dziewczyn tutaj tak. Wiec sama
                  widzisz roznie to bywa. No i jesli zajrzysz na to samo forum i zrocisz uwage na
                  klinike Damiana, to zdziwisz sie jak wiele osob decyduje sie na rodzenie
                  wlasnie w klinice prywatnej.
                  Z Twojej wypowiedzi wynika Edytkus, ze Polska nie jest krajem wysoko
                  rozwinietym i pewnie masz racje, ale ja wole miec mozliwosc zrobienia USG w
                  tym "Trzecim Swiecie" niz jej nie miec w takim np UK czy USA. Mysle, ze
                  znalazloby sie wiecej krajow "Trzeciego Swiata", ktore takie USG wykonuja u
                  dzieci standardowo. Wydaje mi sie, ze czytalam o tym na forum "Z dala od
                  Polski" jesli nie myle tytulu.
                  A propos dzieci ze splaszczona glowka, to wyobraz sobie, ze ja mam zupelnie
                  odmienne doswiadczenia. U mojego synka w czwartym miesiacu zycia zauwazylam
                  boczne splaszczenie glowki i oczywiscie zaniepokojona odwiedzilam kilku lekarzy
                  typu pediatra, neurolog, ortopeda i wszyscy mnie uspokajali, ze to minie.
                  Zdecydowalam sie jednak zaczac chodzic na rehabilitacje, bo synek zdecydowanie
                  trzymal glowke w czasie snu tylko w jedna strone. Kiedy Maly mial 7 miesiecy
                  bylismy w Stanach i umowilismy wizyte w klinice w Waszyngtonie (okolice), ktora
                  to specjalizuje sie w zaokraglaniu glowek niemowlakow poprzez zakladanie
                  chelmow na glowki oraz jednoczesna rehabilitacje (www.cranialtech.com). Maz byl
                  absolutnie zdecydowany, na rozpoczecie terapii, ale ja raczej na nie. Klinika
                  oczywiscie byla zdecydowana podjac sie tego zadania i nadal rehabilitowac syna.
                  W efekcie wrocilismy do Polski i jeszcze przez miesiac Maly chodzil na
                  cwiczenia. Teraz moge powiedziec, ze jest lepiej (ma 16 miesiec) ale nie tak do
                  konca i ciagle sie zastanawiamy, czy nie trzeba bylo tego chelmu zalozyc
                  Malemu. Tak wiec naprawde roznie to bywa w roznych przypadkach.
                  A propos prywatnych klinik i braku sprzetu do ratowania zycia noworodkow - to
                  maja one podstawowy sprzet, ale decydowanie lepsze w tej kwestii sa szpitale
                  panstwowe - maja wiecej doswiadczenia, bo wiecej jest pacjemntow.
                  Do Marthas - ja nic nie place za wizyty domowe lekarza, bo to jest wliczone do
                  pakietu, jaki wykupuje pracownikom firma. A w USA, tez w klinice jest mase
                  dzieci w poczekalni - mysmy np czekali godzine na wizyte u prywatnego lekarza
                  (umowiona oczywiscie) a w Polsce to po 15 minutach zrobilabym raban, ale tutaj
                  zal mi bylo tesciowej. I nie byl to pojedynczy wypadek.
                  A propos szczepien, to za standardowy obowiazkowy pakiet sie nie placi tylko za
                  szczepionki nowej generacji np. dla dzieci alergicznych lub szczepionki 3 w 1.
                  Przykro mi, ze mialas przeboje z chirurgiem dzieciecym, ale pozwol, ze zapytam,
                  czemu nie poszlas najpierw do ortopedy dzieciecego, ktory to kieruje na USG lub
                  nie. Chirurg to chyba jest na koncu tej drogi, a nie na poczatku. No dziwne w
                  kazdym razie. Nie rozumiem tez, czy musialas robic USG bioder dziecka do
                  zielonej karty? czy cos mi sie pomieszalo?
                  Jesli chodzi o historie twojej kolezanki, to wspolczuje i jedyne co moge dodac
                  i wszyscy maja tego swiadomosc, ze polska sluzba zdrowia ma za malo pieniedzy.
                  Ale chyba trudno znalezc kraj w ktorym mialaby za duzo.
                  A na zakonczenie - nie ma chyba osoby, ktora moglaby okreslic co to jest
                  przecietny porod, bo kazdy porod jest inny i zarowno tutaj jak i gdzie indziej
                  moze byc super lub bardzo zle, bo o tym decyduja w wiekszym stopniu ludzie niz
                  sprzet. Bo w koncu ciaza to nie choroba a rodzenie dziecka, to nie zabieg
                  chirurgiczny, poza cesarka oczywiscie ;-).
                  pozdrawiam i nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywac, chcialam tylko
                  pokazac druga strone medalu - te lepsza, zeby dopelnic obrazu jak to sie rodzi
                  w Polsce.
                  • hannamay Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 23:07
                    fogo--

                    zastanawiam sie o co ci naprawde chodzi ..
                    • marthas Re: Porod w Stanach i w Polsce 03.06.05, 23:47
                      hannamay napisała:

                      > fogo--
                      >
                      > zastanawiam sie o co ci naprawde chodzi ..

                      Broni polskiej sluzby zdrowia ;-)

                      Marta
                  • xerius Re: Porod w Stanach i w Polsce 08.06.05, 05:00
                    Ja niestety nie mam milych wspomnien z porodu tutaj w Stanach. Pierwszy trwal
                    36 godzin ( podobno pierwszy porod nie powinien trwac ponad dobe, robi sie
                    cesarke). Rodzilam dziecko bedac pol przytomna, wymiotowalam z bolu, a lekarz
                    tylko mowil : That's ok, It's normal. Caly czas musialam lezec na jednym boku,
                    mezowi kazalam sie bic w reke, zeby bolalo przez chwile gdzie indziej. NIe
                    bylam swadoma, kiedy dziecko sie urodzilo, spalam przez kilka godz. po
                    porodzie. Dziecko bylo niedotlenione( mialo trzy petle z pepowiny na szyi).
                    Jedyne o co sie ciagle pytali to czy obrzezac jesli bedzie chlopiec. Na
                    szczescie urodzila sie dziewczynka.
                    Drugi porod byl o tyle lepszy , ze "krotszy", trwal 16 godz. Dostalam lek
                    przyspieszajacy skurcze w kroplowce w takiej ilosci, ze zaczelam rodzic przy
                    rozwarciu 6, 7 cm. Maly mial krwiaka na czubku glowy, bo bylo podobno zbyt duze
                    cisnienie. Polozna krzyczala na mnie ze nie umiem przec i jakim cudem urodzilam
                    juz jedno dziecko ( bylam nieprzytomna z bolu i zmeczenia, wiec nawet nie wiem
                    jakim cudem ). Pol godz po porodzie kazano mi wstac do ubikacji , ale nie bylam
                    w stanie, tez byly pretensje. Nakarmiono malego butelka, mimo ze prosilam wiele
                    razy ,ze chce karmic go piersia. Pozniej trudniej mi bylo przystawic go do
                    piersi. Nikt mnie o niczym nie informowal, igle od kroplowki wyjeto mi dopiero
                    na drugi dzien, kiedy reka spuchla jak bania (przez zapomnienie).
                    Chce miec jeszcze jedno dziecko, zastanawiam sie tylko gdzie wykupic
                    ubezpieczenie, zeby uniknac podobnych sytuacji.
                    A kolezance w tym samym szpitalu zrobiono cesarke ( miala jakies zlamanie w
                    dziecinstwie i to bylo powodem ) , a przy drugim dziecku , ktore urodzilo sie
                    naturalnie ( w innym szpitalu ) okazalo sie ze nie bylo potrzeby ciac za
                    pierwszym razem.
                    Wczoraj moja kolezanka urodzila synka w tym szpitalu, jeszcze z nia nie
                    rozmawialam , ale ciekawa jestem jej wrazen.
                    Kasia
                    • kotorybka Re: Porod w Stanach i w Polsce-do Xerius 08.06.05, 14:16
                      Xerius, biedactwo, to co przeżyłaś to naprawdę koszmar, jestem tym wstrząśnięta :-(
                      Czy sama zdecydowałaś rodzić bez epiduralu?
                      Jestem ciekawa który szpital Cię tak potraktował???
                      Ja w październiku ub. roku rodziłam w Brigham & Women's w Bostonie i na szczęście wspominam
                      wszystko baaardzo mile.
                      Pozdrawiamy!
                      Marta i Matti
                      *******
                      A oto mój Matti
                      • xerius Re: Porod w Stanach i w Polsce-do Xerius 09.06.05, 04:31
                        Teraz to juz na szczescie odlegle wspomnienia, lepiej wracac do tych milszych
                        chwil. Znieczulenia nie dostalam mimo ze nagadalam poloznej, ze mi zaluja, a
                        moze wlasnie dlatego. Czlowiek w takim stanie moze niezle sie nagadac. Podobno
                        nie bylo mozna za pierwszym razem ( dziecko bylo niedotlenione ), ale ile w tym
                        prawdy tego sie juz nie dowiem. Nie znam sie na tym.
                        Nie bede robic antyreklamy, moze bylam odosobnionym przypadkiem, albo mialam
                        pecha do personelu, mam nadzieje ze inni lepiej wspominaja.
                        Pozdrowienia!!!
                        Kasia
    • zapomnialamnicka Re: Porod w Stanach i w Polsce 21.06.05, 03:46
      jestem pierwszy raz na tym forum
      ten temat zainteresowal mnie bardzo poniewaz 2.5 miesiaca temu urodzialam
      malego chlopczyka w usa
      synek urodzil sie w 37 tygodniu ciazy.
      forma opieki prenatalnej jaka tu otrzymalam podobala mi sie bardzo. bezstresowo
      i bezproblemowo.

      porod mialam dosc ciekawy...
      4am piatek 1 kwiecien od dwoch dni mialam niereguralne skurcze teraz zaczely
      sie reguralne co ok 10 minut (lekarz w srode powiedzial ze jak bede miala co 10
      minut do szpitala...) wiec nastraszylam chlopa torbe spakowana zlapalam i w
      droge na miejscu stwierdzono ze to skurcze przepowiadajace rozwarcie mialam 2
      takie samo od 2 tygodni wiec nic niezwykalego sie nie dzieje i ze ostatni
      miesiac ciazy obfituje w takie sytuacjie i ze moze to byc bardzo nieprzyjemne
      ale teraz nic sie nie dzieje. podano mi lek rozkurczowy i do domu. jeszcze pani
      doktor mnie oswiecila ze to dziecko to bede miala za 2 tygodnie.
      ok. jedziemy z moim chlopem do domu. zostal ze mna w domu, a ja skurcze mialam
      o tej samej czestotliwosci i jeszcze dolaczylo jakies dziwne uczucie nic mysle
      lekarze powiedzieli ze nic sie nie dzieje ze trzeba cierpiec ten ostatni
      miesiac wiec cierpialam w milczeniu godzina 17:30!! a ja mam silna potrzebe
      parcia. chlopa z nowu w samochod i dawaj do szpitala. po przjechaniu polowy
      trasy utknelismy w korku a ja rodze!!!! na awaryjnych cudem dojechalismy od
      razu jakis mily pielegniarz mnie zaladowal w wozek i oczywiscie musialo stac
      sie cos nie tak bo zapomnialam moich dokumentow (mezczyzna parkowal samochod w
      tym czasie) i musialam przeliterowac nazwisko pani w okienku czego nie bylam w
      stanie zrobic!!! baba mnie sie pyta czy wody mi odeszly ja na to ze nie a ona
      ze pewnie przesadzam!!! wiele nie pamietam ale pozniej mi powiedziano ze uzylam
      slow F... Y...
      chlop sie odnalazl szybko na gore ktg, badanie rozwarcia wody odeszly po jednym
      skurczu na porodowce maluszek byl po drugiej stronie. nie bylo ze mna mojego
      lekarza nie bylo konfortu i intymnosci masa ludzi tam byla pielegniarki lekarze
      polozne. po prostu cyrk nie z tej ziemii.urodzilam o 18:47. bylam tak
      zaaferowana tym wszystkim ze zadnego bolu nie pamietam i dzieciaczek sie
      malutenki urodzil wiec zadnej traumy nie bylo, ale powinno chyba byc inaczej.
      podobala mi sie natomiast opieka po osobny pokoj facet caly czas ze mna dzidius
      zalezy ode mnie czy chce go ze mna czy nie, ale to chyba norma.

      moja siostra rodzila w polsce 3 tygodnie po mnie, miala mila polozna, rodzine
      przy sobie, lekarke (no ale jej porod nie byl taki 'nagly' jak moj) mimo to
      wspomina jako traume rodzila w sumie 3 godziny na porodowce ale dzicko bylo
      duze 3800 wiec nameczyla sie (w porownaniu do mnie). nie wiem jak bylo u niej z
      kosztami bo nic nie mowila ale mysle ze jakby zaplacila to by cos wspomniala.


      co do lekarzy i szpitali w polsce nie mialam doczynienia za bardzo bo tylko
      jakies wizyty kontrolne i zwolnienia z zajec w zimie z powodu jakiegos
      przeziebienia.

      tutaj z moim chlopczykiem chodzilismy do lekarza co tydzien przez 2 miesiace bo
      slabo przyberal. jestem bardzo zadowolona ale mam jedno moze subiektywne
      wrazenie ze nie mowia wszystkiego trzeba sie strasznie dopytywac.

      tak tylko jeszcze moje skoromne refleksje na temat polsko-amerykanski. z tego
      co zauwazylam to polacy maja tendencje do demonizowania ameryki jaka to zla i
      ze smietnikowe jedzenie ze kobity bez makijazu i papiloteach po ulicy chodza
      itp (chyba wiecie o co chodzi) i druga skrajna opcja ze w ameryce to dolary
      wiadomo gdzie leza tylko zbierac tu to mi sie przypomnian dziewczna ktora to w
      zaawansowanej ciazy trzydziestym ktoryms tygodniu do ameryki przyleciala
      dziecko urodzic. moja opinia jest taka ze swiat to coraz bardziej sie zmienia w
      ta globalna wiocha i te wszyskie roznice szybko sie zacieraja.

      przepraszam nieskladnie. zawsze bylam kiepska w wyrazaniu swoich opinni
      pisemnie. moze ktos cos z tego chaosu zrozumie. pozdrawiam.
      • zapomnialamnicka jeszcze cos... 21.06.05, 03:49
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=24893407
        to z serii zla ameryka
    • edytkus Re: Opieka nad wczesniakiem 12.10.05, 02:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=30289453
      • kotorybka Re: Opieka nad wczesniakiem 12.10.05, 04:15
        Boże, to jakiś koszmar...
        *******
        Wrześniowy Matti
        • louiza Re: Opieka nad wczesniakiem 12.10.05, 06:11
          fogo! opisalas wszystko wspaniale. ja mam takie same odczucia o porodach,
          rodzilam rowniez w Polsce, a mialam wybor zeby rodzic tutaj. nie zdecydowalam
          sie na podroz w ciazy i wolalam poddac sie opiece polskich specjalistow.
          rodzilam w prywatnej kilnice, chodzilam prywatnie do lekarza i wszystko pokrylo
          ubezpieczenie. polozna rowniez mnie odwiedzala, az odpadl kikut pepowinowy
          synkowi. odwiedzilo mnie dwoch pediatrow jeden z kliniki, gdzie rodzilam, a
          drugi z przychodni rejonowej. jestem zadowolona pomijmo tego ze porod musial
          skonczyc sie cesarka.
          • louiza Re: Opieka nad wczesniakiem 12.10.05, 06:35
            syn mial rowniez profilaktyczne badania bioderek przez usg gdy skonczyl 6
            tygodni, 3 miesiace, pol roku i jak zaczal dobrze chodzic. musze wspomniec ze
            nie mial zadnej wady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka