Dodaj do ulubionych

Rowerem po USA.......

07.07.05, 06:35
Może ktoś z Was ma jakieś pojęcie na temat możliwości uprawiania turystyki
rowerowej w USA? W jakim stanie są normalne lasy ogólnodostępne, w których
nie ma idiotycznych ścieżek asfaltowych czy betonowych i nie są one zamykane
o zachodzie słońca. Oczywiście chodzi mi o większe obszary po to by co 10
minut nie trafiać na kolejną ulicę albo jkiś szlaban. Nie piszcie mi o Alasce
ani innych podobnych obszarach, nie o to chodzi. Tu wszędzie jest koszmarnie
daleko i na typowy wypoczynek weekendowy nie ma szans.
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: Rowerem po USA....... 07.07.05, 06:51
      w jakim stanie mieszkasz ze masz takie problemy z trasami??? turystyka rowerowa
      to jedna z najbardziej popularnych sposobow spedzania czasu.
      • sowa_46 Re: Rowerem po USA....... 09.07.05, 07:09
        Niestety mieszkam w Chicago, jednym z najbardziej niechlujnych miast jakie na
        świecie widziałem. Widzę całe tłumy rowerzystów pędzących po asfaltowo-
        betonowych ścieżkach jak chomiki w klatce i to jest smutne. Zwiedziłem też
        kilka parków stanowych gdzie jest nieco przyjemniej ale też asfalcik i
        wyznaczone ścieżki. Co to za turystyka jeżeli musisz targać rowery samochodem,
        żeby trochę pojeździć, w Polsce wyjeżdżałem z domu na rowerze i po 15 minutach
        wyjeżdżałem z miasta na teren prawdziwie leśny. Podpowiedzcie coś mądrego, może
        ktoś z Was zna ciekawe miejsca.
        • lipcio Re: Rowerem po USA....... 09.07.05, 08:03
          jak jestes w jednym z najwiekszych miast swiata to nie oczekuj lasow jakie masz
          za chalupa u siebie na wsi - oczywistym jest, ze w takiej metropolii buduje sie
          dla ludzi sciezki do biegania, jezdzenia na rowerach itp itd.

          www.mikebentley.com/bike/imride.htm
          www.ipp.org/g-i-t.html
          www.trailmonkey.com/ilbike1.htm
          www.bikelib.org/trails/biketrails.htm
          www.mikebentley.com/bike/illpaths.htm
          jak poszukujesz kompletnej dzikosci pojedz do Wisconsin (daleko nie masz) albo
          do Minnesoty
          • sowa_46 Re: Rowerem po USA....... 10.07.05, 05:44
            A gdzie masz dzikość w Wisconsin? Niedawno wjechałem tam na teren trochę
            porządniejszego lasu ze znajomymi to jakiś ciul zawiadomił policję ale w porę
            się zorientowaliśmy i nie udało im się nas zwinąć. Popieprzony kraj, właściciel
            idiota trzyma w domu tabliczkę PRIVATE PROPERTY i myśli, że każdy ją zauważy.
            • Gość: wrw Re: Rowerem po USA....... IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 10.07.05, 05:54
              >>Popieprzony kraj, właściciel idiota trzyma w domu tabliczkę PRIVATE PROPERTY
              i myśli, że każdy ją zauważy.

              wiec wracaj facet do Polski na tym swoim rowerku. Tam pojecie "private
              property" nie istnieje, policja nie pilnuje przestrzegania prawa i kazdy wolny
              Polak robi co lubi. Szczesliwszy tam bedziesz.
            • Gość: Marek Re: Rowerem po USA....... IP: *.hsd1.or.comcast.net 10.07.05, 06:55
              w Mongolii tez sporo bezdrozy... w sumie przez Alaske niedaleko - w drodze
              powrotnej do Polski mozesz zachaczyc na weekend
            • lipcio Re: Rowerem po USA....... 10.07.05, 07:04
              powinienes sie cieszyc, ze tylko policje zawolal a nie zlapal za strzelbe
            • Gość: ingrid Re: Rowerem po USA....... IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 10.07.05, 14:01
              Ja mieszkam w WI i bardzo dużo jeżdżę na rowerze, jest mnóstwo ścieżek
              rowerowych i nie zdarzyło mi się wjechać na czyjś teren. Jak będziesz w jakimś
              mieście to znajdź mapy ścieżek rowerowych (tutaj leżą w mall'ach, w knajpce ze
              zdrową żywnością, nawet w parku w plastikowym pudełku). Trzymaj się tras to
              unikniesz problemu.
    • Gość: jas Re: Rowerem po USA....... IP: *.lewisporte.dyn.personainc.net 09.07.05, 14:20
      content.mtbr.com/trailscrx.aspx
      Mam nadzieje ze bedziesz w stanie cos ciekawego znalesc.
      Ja mieszkalem przez lata w Toronto i musze powiedziec ze sytuacja wygladala
      bardzo podobnie, aby poszalec po bezdrozach musialem zaladowac rower na dach
      samochodu i jechac 2 - 3 godziny do upatrzonego miejsca. Musze przyznac ze
      nigdy mi to nie przeszkadzalo. Byly to wypady na caly dzien albo weekend i
      okazja wyrwania sie z zatloczonego i upalnego miasta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka