Dodaj do ulubionych

Dowcipne dzieci...

11.03.09, 05:49
Wczoraj:

Emily: Papa, you are smarter than you look.
Ja: Ha, ha, ha. What does a smart person look like?
Maz: Just don't say like mama.

Innym razem
Nicole: Papa, you are smart because you are a scientist, but mama is the one
that will make the money.
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 12.03.09, 01:23
      ja mam jakas dziwna alergie i co jakis czas chrypie lub calkiem
      trace glos, gdy za ktoryms razem znowu ochryplam Alexandra kiwajac
      glowa i unoszac brew zadeklarowala: see, that's because you yell at
      me too much.

      Odzwiedzila ze mna moje ostatnie miejsce pracy, w drodze pytala
      gdzie pracowalam:
      ja: the office
      A. zachwycona: wow, you were the officer?

      Pytam sie ja kim chce zostac w przyszlosci na co ona pewnym glosem
      odparla: I don't want to work, I will be just a mom, I will make the
      food, clean the house and eat ice cream.
      ja: well... ok... but to be a mom you need to have a baby
      A: yack, I will skip that part

      Alexandra odrabia lekcje, ja ja popedzam, ona robi bledy, ja
      narzekam. W koncu zirytowana Alexandra burczy pod nosem: hello, I'm
      under pressure!
      • agnihope Re: Dowcipne dzieci... 12.03.09, 03:59
        moja 7latka(Pipi) odkryla zalety kapieli,wlazla do wanny i
        koniec...mojemu 4-latkowi(Sebi) zachcialo sie siusiu;puka do drzwi-
        S--Pipi otwieraj chce sikac!
        ----cisza
        S--Pipi!!!
        ---w koncu pada odpowiedz
        P-kapiem siem
        S-no to co chce sikac
        P-jestem rrrozebrrana
        S walac do drzwi rekami i nogami---otwieraj bo siem posikam!!!nie
        takie cycki w zyciu widzialaem!!!
        • marcysiaw1 Re: Dowcipne dzieci... 12.03.09, 06:10
          Moj 3-latek zafascynowany nowa bajka niczego nie widzi i nie slyszy.
          Siedzi, oglada i koniec. W pewnym momencie przytulam sie do meza,
          dziecko jak poparzone zrywa sie na rowne nogi, biegnie do nas mnie
          odciagajac od meza i krzyczy:" Osz kuwa mac puszczaj moja mame"!!!
          (przeklina tylko w tej sytuacji haha)
          Sidzi w wozku w drodze na spacer, patrzy na mame swojego kolegi i
          ziewajac mowi:" widzisz, nie wyspalem sie dzisiaj"
          Dzisiaj kladac go spac mowie :" wiesz, ze mama baaaaardzo Cie kocha,
          nas swiat, najbardziej na swiecie"?
          A on na to znudzony:" wiem, pamietam"
          • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 12.03.09, 22:45
            Alexandra musi pisac zdania z podanym wyrazami, pare wyjatkowo
            kreatywnych przykladow:
            My pants are too TIGHT.
            I will LAUGH at you.
            My mom is RIGHT every time.
            I LIE to my mom and dad.
            I have SOAP in my ears.
            I will BURN my mom. (?!)
            The fish SUNK to the bottom.
            I CRY because my mom will not let me watch TV.
            My FEET are huge.
            I will MAKE a big mess.
            I will go in a CAGE.
            My friend has an UGLY face.
            I am GOOD sometimes.
            I am MAD.

            jej nauczycielka musi miec swietne wyobrazenie o naszej rodzinie :))
            • mam1dom Re: Dowcipne dzieci... 13.03.09, 02:52
              Wydawalo mi sie,ze oboje jestescie polskojezyczni,a rozmawiasz z
              coreczka po angielsku?
              • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 13.03.09, 04:45
                mam1dom napisała:

                > Wydawalo mi sie,ze oboje jestescie polskojezyczni,a rozmawiasz z
                > coreczka po angielsku?

                z kotem tez ;))) oprocz komend, prosi i lape podaje po polsku ;)

                Jesli pytanie mialo byc do mnie a nie do kogos wyzej uprzejmie
                informuje ze moj maz po polsku mowi slabo chociaz twierdzi ze jest
                inaczej ;)

                PS. Kimze jestes nowy nick'u?
                • mam1dom Re: Dowcipne dzieci... 13.03.09, 22:54
                  No to skoro maz mowi zle po polsku, to tym bardziej Ty z coreczka
                  powinnas mowic po polsku, bo im wiecej czlowiek jezykow zna tym
                  lepiej,a dwujezyczne dzieci ucza sie pozniej kazdego jezyka latwiej.
                  Polski jest tak trudnym jezykiem,ze pozniej juz sie go nie nauczy.
                  Nigdy nie wiadomo czy sie dziecku nie przyda. Moj maz nie mowi wcale
                  po polsku,a moje dziecko mowi wprost biegle. Napisalam, bo znam kilka
                  przypadkow,ze wieksze juz dzieci maja pretensje,ze zarzucono polski.
                  • marcysiaw1 Re: Dowcipne dzieci... 13.03.09, 23:55
                    Napisze tak: nie moja sprawa ale wedlug mnie kazdy mowi w takim
                    jezyku do dziecka w jakim chce. Moja ciotka ma 2 (prawie dorosle
                    juz) corki, w domu mowiono tylko po polsku (polscy rodzice dzieci
                    rodzone tutaj) i jedna z nich czyta ksiazki w j.polskim i biegle
                    mowi po polsku a druga nie spojrzy nawet na ksiaze polska nie mowic
                    o tym zeby ja czytac i ciezko sie z nia po polsku dogadac. Tak wiec
                    zalezy to chyba od charakteru i checi. U nas mowimy tylko po polsku
                    bo uwazam, ze to czego nauczy sie teraz (mowi juz biegle) to bedzie
                    jego i tego nie zapomni a po angielsku tez oczywiscie bedzie mowil
                    ale zdaje sobie sprawe z tego, ze to polski bedzie jego drugim
                    jezykiem ale to indywidualna sprawa i uwazam, ze zwracanie uwagi
                    kto jak mowi do swego dziecka chyba nie jest na miejscu.
                    pozdrawiam
                    marta
                    • bozena73 Re: Dowcipne dzieci... 16.03.09, 17:00
                      my z Patrykiem rozmawiamy wylacznie po polsku, wiem ze bedzie czas
                      gdy nie bedzie chcial mowic po polsku (niestety wiekszosc tutejszych
                      dzieci tak juz ma) wiec chcemy aby nauczyl sie dobrze ojczystego
                      jezyka :-)
                      w Meksyku spotkalismy pare mlodych Polakow z Polski, on sie spytal
                      Patryka jak sie nazywa i nie czekajac na odpowiedz dodal, no on
                      zapewne nie rozumie polskiego no bo po co go uczyc polskiego skoro
                      sie mieszka w Stanach a ja na to ze rozumie i to bardzo dobrze bo
                      wylacznie po polsku do niego rozmawiamy, zdziwil sie niesamowicie
                      ale chyba nie lubil tego co powiedzialam bo jeszcze kilkakrotnie go
                      widzielismy i juz nawet do nas nie podchodzili :-)
                    • mam1dom Re: Dowcipne dzieci... 16.03.09, 20:23
                      Owszem droga marcysiu,mnie tez wlasciwie nie obchodzi w jakim jezyku
                      kto mowi do dziecka. Mogla przeczytac i isc dalej,ale wlasnie mam
                      znowu przyklad jak pozniej dzieci maja jednak pretensje ,ze ich nie
                      nauczono polskiego. Jasne,ze nie wszystkie,ale my nie wiemy jak nasze
                      postapia. Poza tym czy nie liczy sie rodzina w kraju? Czy nie macie
                      ZADNYCH kuzynow itd? Znam takich ktorzy nie wiedziec czemu (kiedys
                      pokutowal poglad,ze sie dziecku pomiesza w glowie i bedzie mowilo
                      zlym akcentem po ang.ale juz chyba nikt w takie bajdy nie wierzy)nie
                      nauczyli dziecka po polsku i teraz ono sie nie moze dogadac z
                      dziadkami,ktorzy straszliwie to przezywaja. No,ale kazdy ma prawo
                      robic jak uwaza. A znam tez przyklad,ze dzieki temu,ze rodzice
                      rygorystycznie przestrzegali,ze ma umiec nie tylko mowic, teraz to
                      wlasnie dziecko ma wspaniala prace, wlasnie dzieki temu,ze zna
                      polski. A jak polski,to znakomicie sie moze porozumiec i ze
                      Slowakami.
                      • wespuczi Re: Dowcipne dzieci... 16.03.09, 20:58
                        bo ludzie to lubia trendi byc
                        kiedys jak ktos uczyl dzieciaka po polsku to byl snobem a teraz jak nie uczy to
                        ignorant i do tradycyji :P nie ma szacunku,
                        generalnie zadasa ktorej powinnas sie nauczyc Mam1dom to nie pchac nochalka w
                        czyjes prywatne sprawy :D...
                      • marcysiaw1 Re: Dowcipne dzieci... 17.03.09, 04:19
                        Alez oczywiscie, ze masz racje i to swieta nawet...moj wujek
                        mieszkajcy na Florydzie ma 2 dzieci (corka lat 22 i syn lat 14), syn
                        jako tako po polsku sie dogada ale corka gorzej i wiem jak wlasnie
                        moja babcia strasznie przezywa, ze nie mozna sie z nimi porozumiec.
                        Teraz wlasnie owy wujek wbija mi do glowy zebym wylacznie z
                        dzieckiem rozmiawiala po polsku bo z wlasnego doswiadczenia wie ze
                        na angielski bedzie czas a to czego naucze go teraz ja, bedzie jego.
                        Moj Filip skonczyl 3 lata, po polsku mowi plynnie, calymi zdaniami a
                        angielski lapie z bajek (z takim akcentem, ze szczeka mi opada).
                        Poki chce mowic po polsku bardzo mnie to cieszy bo byc moze kiedys
                        nie zechce czego sie nalezy spodziewac i czasem mimo wysilkowi
                        rodzicow nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli. U mnie w rodzinie
                        panuje tylko jezyk polski z czego osobiscie jestem bardzo dumna!
                        Pozdrawiam
                        marta
                        b3.lilypie.com/ID5xm4.png[/img][/link]
              • edytais Re: Dowcipne dzieci... 17.03.09, 05:35
                > Wydawalo mi sie,ze oboje jestescie polskojezyczni,a rozmawiasz z
                > coreczka po angielsku?

                Do kogo to bylo?

                Przy rodzinnym stole podczas obiadu nie wypada rozmiawiac po polsku jesli nie
                wszyscy w tym jezyku rozmawiaja (moz maz nie jest Polakiem i po polsku umie
                kilka slow, ktorych wolalabym dzieci nie uczyc LOL).
                Ja z dziecmi b.duzo rozmawiam po angielsku, bo ucze je w domu i programy
                nauczania mam po ang. Niestety do polskich materialow nie bardzo ubogi dostep
                (tyle co kupie) a to kropla w morzu tego co nam trzeba.
                • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 17.03.09, 07:21
                  edytais napisała:

                  >
                  > Ja z dziecmi b.duzo rozmawiam po angielsku, bo ucze je w domu i
                  programy
                  > nauczania mam po ang.

                  tak calkiem na marginesie, trzymaj rachunki w tym roku, w tym roku
                  wprowadzaja jakies nowe education tax deductions ktore beda tez
                  dotyczyc dzieci uczonych w domu.
            • jagoda_k Re: Dowcipne dzieci... 13.03.09, 15:15
              Tez sie nieraz zastanawialam, co nauczycielka mysli o naszej
              rodzinie na podstawie zdan pisanych przez syna :)) Na przyklad
              ostatnio napisal:
              "My dad is really STRONG and once he accidentally broke my bone!" :DD

              Kiedys za to corka, gdy byla w zerowce, napisala cos w stylu: "I
              wish my family could have more money, so we could buy more food." :D
              Do tego piekna ilustracja z jedzeniem i ze znaczkami $. Wyjasniam,
              ze nigdy nie brakowalo nam pieniedzy na jedzenie :) I zeby bylo
              ciekawiej, to nauczycielka wybrala te akurat prace jako jedna z prac
              demonstrowanych z okazji Open House w szkole. Niby ze wzgledu
              na "remarkable vocabulary and spelling", ale kto wie, czy tylko
              dlatego ;) Myslalam, ze sie spale ze wstydu.
              • jaga_nj Re: Dowcipne dzieci... 14.03.09, 01:46
                Kiedys moj podopieczny napisal...My babysitter is vicious, but I
                like her;)
                A wczoraj odbieralam ze szkoly moja 5-letnia siostrzenice i moj
                szwagier zapomnial powiedziec pani ze ja przyjde. Pani sie jej pyta,
                kto to jest a ona wzruszyla ramionami i mowi ze nie wie. Musieli
                sprawdzic czy jestem na liscie, itp. Potem sie jej pytam czemu tak
                zrobila a ona mowi, ze for fun.

                Never explain yourself to anyone.
                Because the person who likes you doesn't need it and the person who
                dislikes you won't believe it.
            • marcysiaw1 Re: Dowcipne dzieci... 18.03.09, 04:20
              i to sie nazywa wyobraznia:) Hahhahaha! Ja bym jej na pewno A
              postawila za takie zania, rewelka!!
    • a_dassuj Re: Dowcipne dzieci... 14.03.09, 06:05
      moja dwujezyczna dwulatka troche mixuje ;-) mowi np ja chce dwa
      jajkos(jajka)ptaszeks(ptaszki)pieseks (pieski )ostatnio gdzies w poczekalni u
      lekarza na caly glos powiedziala look mommy its scary chinese baby.Myslalam z,e
      zapadne sie pod ziemie.
      • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 14.03.09, 07:56
        a_dassuj napisała:

        > ostatnio gdzies w poczekalni u
        > lekarza na caly glos powiedziala look mommy its scary chinese
        baby.Myslalam z,e
        > zapadne sie pod ziemie.

        no prosze, a ja myslalam ze tylko moja corka tak ma. Kiedys gdy
        mijalysmy sie z sasiadami orzekla z odraza: these people are so
        ugly. Juz sie potem nigdy do mnie nie usmiechali i nie zagadywali.
        Jeszcze innym razem w czasie trwania lekcji jazdy na lyzwach
        Alexandra przyleciala do mnie z pretensjami: don't talk to this
        lady, she is brown. Alexandra miala cos przeciw "brown people" przez
        jakis czas, nie wiem skad sie jej to wzielo ale tak jak nagle
        przyszlo tak i odeszlo, moze dlatego ze dostala porzadna bure.
    • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 16.03.09, 22:00
      wracamy ze szkoly, Alexandra mnie informuje
      A: in a case you and dad die and I will be all by myself I will get
      Utah (nasz kot) and go to Leah's (kolezanka z klasy ktora mieszka
      niedalekonas) house
      ja: why Leah's?
      A: because that's the only house I know
      ja: how about... grandma's? don't you know how to get there?
      A: yeah, but grandma may die too so I better go to Leah's

      a skoro mowa o babci to zdarzylo sie cos dziwnego. Przyszla do nas
      na inspekcje i z wykladem ze jak nie zapiszemy corki w koncu na
      religie to Bog nas pokarze, a ona nas wydziedziczy i do smierci nie
      wybaczy i ze ja juz ludzie palcami wytykaja etc etc. Ja na to ze nie
      chce zeby Alexandra chodzila na religie bo juz i tak ma duzo zajec,
      wiec niech chociaz niedziela zostanie wolna a ludzie niech pilnuja
      wlasnych dzieci. Na co moja tesciowa rozzloszczona wykrzykuje cos w
      tym stylu: mnie nie obchodzi co ty myslisz, ty nie masz nic do
      powiedzenia, to jest moja wnuczka, moja krew, i na religie ma
      chodzic, a lyzwy? co ona z tych lyzew bedzie miec, Bog ja pokaze i
      jej nogi polamie! Dwa dni potem... moja tesciowa stracila rownowage
      na prostej drodze i zlamala noge :O Ciekawe co przeskrobala ;)))
      • marcysiaw1 Re: Dowcipne dzieci... 17.03.09, 22:42
        hahahah dobre:) to juz zupelnie inny watek, temat i w ogole na takie
        tematy nie powinno sie wypowiadac publicznie. Twoje dziecko, Twoja
        sprawa! Rozumiem, ze babcie moze to bolec, ze wychowala syna w
        takiej a nie innej wierze a syn nie ma zamiaru tego dalej przekazac
        ale tak jak napisalam, Wasza sprawa. A to, ze babcia zlamala noge to
        akurat byla przestroga i mysle, ze wlasnie dla Was (ostatnio zbyt
        gleboko doszlam do takich wnioskow co jest prawda). A skoro
        jestescie katolikami to czemu unikasz religii jak ognia? Moze warto
        zamiast klasy np: spiewu wlasnie na religie poslac? Nic absolutnie
        nie sugeruje i nie chce tego watku dalej ciagnac bo iskry sie
        pozypia:)
        POzdrawiam cieplo
        Marta
        • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 18.03.09, 14:26
          marcysiaw1 napisała:

          > A to, ze babcia zlamala noge to
          > akurat byla przestroga i mysle, ze wlasnie dla Was (ostatnio zbyt
          > gleboko doszlam do takich wnioskow co jest prawda).

          dlaczego dla nas? mnie to nawet na reke bo wiem ze przez miesiac do
          nas nie przyjdzie :)

          > A skoro
          > jestescie katolikami to czemu unikasz religii jak ognia?

          kto jest ten jest ;)

          Moze warto
          > zamiast klasy np: spiewu wlasnie na religie poslac? Nic absolutnie
          > nie sugeruje i nie chce tego watku dalej ciagnac bo iskry sie
          > pozypia:)

          chodzilam keidys na lekcje religii, pamietam je jako sraszne nudy.
          Powiedzialam mezowi ze prosze bardzo, niech zapisuje byle mnie nie
          mieszal, dla mnie niedziela to jedyny dzien kiedy moge dluzej pospac
          i nie mam zamiaru sie zrywac. Poza tym np. dla mojej tesciowej
          glownym powodem zeby A. poszla do komunii sa ludzkie jezyki (tzn.
          chodzi o wystawna impreze a nie przezycie duchowe), IMO taki powod
          to zaden powod.
          • edytais Re: Dowcipne dzieci... 18.03.09, 21:18
            > chodzi o wystawna impreze a nie przezycie duchowe), IMO taki powod
            > to zaden powod.

            swieta prawda :)
    • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 18.03.09, 14:19
      w miniona sobote w polskiej szkole dzieci rysowaly bociany. Ogladam
      Alexandry prace pytajac co to za ptak
      A: to jest b.. b... byy... booo... do you like my ostrich?
      • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 19.03.09, 05:31
        edytkus napisała:

        > w miniona sobote w polskiej szkole dzieci rysowaly bociany.
        Ogladam
        > Alexandry prace pytajac co to za ptak
        > A: to jest b.. b... byy... booo... do you like my ostrich?

        Alexandra dzisiaj sama sobie rysowala bociana na lace, pokazalam
        rysunek mezowi pytajac go jak jest bocian po angielsku, on sie
        zastanawia skupiony bna obrazku: hmm... pelican?
    • edytais Re: Dowcipne dzieci... 18.03.09, 21:22
      Moze to nie zupelnie dowcipne, ale mysle, ze Michael jest dowcipny w tym co robi.
      Probujac mnostwo sposobow na przekonanie go do robienia kupy w nocnik w koncu
      znowu sprobowalismy nagrody slodkie: czeresnia w czekoladzie jak zrobi kupe.
      Raz sie udalo i Michael pokochal robienie kupy tak, ze z 2x dziennie teraz robi
      10 razy dziennie jak krolik: malutkie kulki w nocnik za kulke czekoladowa do
      buzi! Utalentowany jest nie ma co.... tak pupe wytrenowac, zeby na raty robic.
      Nie wiem czy ja bym tak potrafila :)
      • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 19.03.09, 05:30
        edytais napisała:

        > Michael pokochal robienie kupy tak, ze z 2x dziennie teraz rob
        > i
        > 10 razy dziennie jak krolik

        po tych czeresniach to chyba nic dziwnego ;)))
        • edytais Re: Dowcipne dzieci... 19.03.09, 07:34
          Przerzucamy sie na gummy bears, bo te czeresnie sa bardzo dla mnie niebezpieczne
          bo sa polane czekolada a ja jestem czokoholik!!!) Gummy bears sie nie czepie :)
          yuck!
    • lilazw Re: Dowcipne dzieci... 19.03.09, 16:29
      Jak sie ma dzieci to dowcipnych historyjek nigdy nie brakuje :)Moja
      mala wczoraj mnie ubawila. Rozmawialysmy o pieniadzach..nominalach,
      wartosciach itd. Mala wlasnie przerabia to w szkole "ile pennies in
      dime, nickel, quarter etc." Probowalam jej zobrazowac ile pennies
      musi wydac zeby kupic cukierka lub lalke. Moj maz gdy przychodzi z
      pracy ma zwyczaj wrzucania drobnych do stojacego w kuchni kubeczka.
      Mala podeszla do kubeczka i z mina ktorej po prostu nie da sie
      opisac (zdziwienie, rozczarowanie)zapytala : "Is that all that daddy
      makes?!". Myslalam, ze padne ze smiechu. Faktycznie to co bylo w
      kubeczku nie starczyloby na lizaka :)
    • jolkapolka1 Re: Dowcipne dzieci... 28.03.09, 04:20
      Ale sie nasmialam z Waszych historii...
      Dodam swoja.
      Moj maz wraca z pracy i pyta 4-letnia corke 'Do you love me?'ona na
      to 'Yes'. Maz 'why'
      'Because you work for me' (mogl sie nie pytac:-))

      Rano maz wychodzi do pracy i oswiadcza ze dzis ma 'jail visits'.
      Pani w przedszkolu w pierwszy dzien pyta corke "where is your Daddy?'
      Ona na to powaznie" In jail"
      Ale baba miala mine!
      • edytais Re: Dowcipne dzieci... 29.03.09, 00:32
        Michael sie kapal, Nicole i Emily mialy sprzatac swoj pokoj i Nicole od czasu do
        czasu zagladac do Michaela. Ja i maz biegiem zbieralismy wszystko z podworka,
        bo zaczynalo padac.
        Po kilku minutach Nicole wybiega na podworko i z duma oznajmia:
        "Playroom is clean and Mikie is still alive!"
        • jaga_nj Re: Dowcipne dzieci... 01.04.09, 20:47
          Kupilam mojej mlodszej corci takie plastikowe jajko z cukierkami.
          Bawila sie z corka sasiadki i ta mala mowi do mojej: Jak twoja mama
          pojdzie do sklepu, popros ja zeby mi kupila takie jajko bo moja mama
          i moj tata mowia ze to jest shit. Usmialam sie jak nie wiem:)
    • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 05.04.09, 05:20
      Niespodziewanie slyszymy dzwonek do drzwi. Zagladamy przez szybke
      kto to, Alexandra natychmiast zaczyna sie mocowac z zamkiem, ledwo
      go odblokowalam juz machnela drzwiami na osciez (tak jakby przybywl
      ktos bardzo dawno niewidziany i oczekiwany) i niemalze rzucajac sie
      w objecia dostawcy chinese food z wielka radoscia i przejsciem
      zaczela wolac: komichiwa!, komichiwa! (japonskie powitanie).
      Zwrocilam jej uwage ze ten pan jest Chinczykiem a nie Japonczykiem.
      Alexandra spojrzala pytajaco.
      ja: he doesn't speak japanese
      Alexandra wzdrygajac ramionami: but I do
      • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 05.04.09, 05:22
        tak na marginesie, polecam japonska bajke My neighbor Totoro,
        Alexandrze bardzo sie podobala, potem chodzila w kimonie z recznika,
        skladala rece i kiwajac glowa powtarzala zaslyszane japonskie slowka
        (bajka ma amerykanski dubbing ale niektorze slowa sa japonskie).
        • edytais Re: Dowcipne dzieci... 08.04.09, 09:03
          Emily jest zakochana w Jake: American Dragon czy cos takiego.
          Ogladala to w PL 2 lata temu i strasznie rozpaczala, ze nie jest chlopakiem, bo
          nie moze wtedy byc Cool-boy (nie wiem skad to coolboy, chyba tak w PL
          przetlumaczyli???? czy go nazwali?)
          Potem przez ponad rok tylko w coolboya chciala sie bawic i wszyscy mielismy tego
          coolboya dosyc. Szukalam tego na DVD ale nigdzie nie znalazlam. A tu sie
          znalazlo na Netflix w instant play :) Mamy od tygodnia i Emily jest w
          niebowzieta! Michael tez chce ogladac smoka!
          • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 08.04.09, 15:46
            instant play nie dziala na Mac :(
            • edytais Re: Dowcipne dzieci... 26.04.09, 00:31
              Niedawno byly testy kwalifikacyjne do druzyny plywackiej.
              Obie corcie chcialy probowac i zaczela sie dyskusja w samochodzie na
              temat zawodow olimpijskich. W koncu Nicole pyta czy ona koniecznie
              musi wygrac olimpiade dla Ameryki. Ja na to, ze ma obywatelsko
              niemieckie i polskie, wiec ma wiecej wyboru. Od razu EMily i Nicole
              juz zadecydowaly.... Emily bedzie reprezentowala Niemcy, Nicole
              Polske. Na zakonczenie Emily tak mowi "I guess Mikie is stuck with
              America."
              • edytkus Re: Dowcipne dzieci... 28.04.09, 05:28
                Alexandra chciala zeby pokazac jej na globusie gdzie mieszka babcia
                w Polsce. Pokazalam jej jak to od nas daleko, oraz jak duze sa USA w
                prownaniu do Polski, a takze jak duze sa Rosja i Chiny. Alexandra
                szczerze zasmucona stwierdzila: that's not fair, I feel sorry for
                Poland, people don't have any space over there.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka