Dodaj do ulubionych

Druga ciąża po porodzie przedwczesnym

15.03.10, 17:17
Wprawdzie pierwsza ciąża nie była trudna bo wszystko było dobrze a poród
zaczął się nagle i nie wiem do tej pory dlaczego ale chcemy z mężem mieć
drugie dziecko i chciałabym się do tego dobrze przygotować. Wiem że nie można
wszystkiego przewidzieć i zapobiec ale wierzę że możemy mieć duży wpływ na to
jak ciąża będzie przebiegała. Stąd moje pytanie jakie badania należy wykonać
zanim zaczniemy się starać o dzidzię, może macie jakieś namiary na lekarza w
wawie (rodziłam na karowej może tam jest jakiś sensowny gin)który mógłby mnie
pokierować co zrobić przed zajściem w ciążę po naszych niemiłych
doświadczeniach żeby do minimum zmniejszyć ryzyko problemów. Z góry wszystkim
dziękuję.
Obserwuj wątek
    • necia27 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 15.03.10, 17:45
      Z Karowej mogę śmiało polecić prof Czajkowskiego.
      • marianna05 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 16.03.10, 14:40
        a ja z Karowej nie polecam nikogo!!!! leżałam tam ponad miesiąc, zlekceważyli
        mnie i moje problemy totalnie! nie sprawdzają się nawet w średnio trudnych
        przypadkach!!! czego skutkiem była śmierć mojego dziecka - wcześniaka z 28 tygodnia!
        nie da się wszystkiego przewidzieć a przeciwdziałać można jak znasz przyczynę
        przedwczesnego porodu. u mnie była to niewydolność szyjki macicy i w następnej
        ciąży ok 15 tyg zostanie założony mi szew okężny! polecam natomiast szpital
        bielański i prof. dębskiego!!!
        • angel-ina26 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 17.03.10, 19:40
          U mnie niestety przyczyna porodu przedwczesnego nie jest znana, podejrzewali
          infekcje wewnątrzmaciczną ale nie potwierdziło się synek urodził się zdrowy a
          posiew wyszedł ok. Ja też nie mam dobrych wspomnień z karowej (z porodu,
          personelu) koszmar, natomiast jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem to nie mam się
          czego przyczepić.
          marianna05 napisała:


          > a ja z Karowej nie polecam nikogo!!!! leżałam tam ponad miesiąc, zlekceważyli
          > mnie i moje problemy totalnie! nie sprawdzają się nawet w średnio trudnych
          > przypadkach!!! czego skutkiem była śmierć mojego dziecka - wcześniaka z 28 tygo
          > dnia!
          > nie da się wszystkiego przewidzieć a przeciwdziałać można jak znasz przyczynę
          > przedwczesnego porodu. u mnie była to niewydolność szyjki macicy i w następnej
          > ciąży ok 15 tyg zostanie założony mi szew okężny! polecam natomiast szpital
          > bielański i prof. dębskiego!!!
        • necia27 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 18.03.10, 18:16
          Ja tez mam niewydolność ale u mnie pessar czy szew mc donalda nie
          działa sad Ja mam teraz załozony szew przezbrzuszny i staramy się o
          dzidziusia.
          • a-n-i-k-a Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 22.03.10, 22:46
            necia27 napisała:

            > Ja tez mam niewydolność ale u mnie pessar czy szew mc donalda nie
            > działa sad Ja mam teraz załozony szew przezbrzuszny i staramy się o
            > dzidziusia.


            mam pytanie do neci - co to jest ten szew przezbrzuszny? zaklada sie go przed
            zajsciem w ciaze?

            obie ciaze przelezalam w szpitalu
            po przejsciach w pierwszej ciazy, w drugiej szyjke zabezpieczono szwem okreznym,
            ale ona i tak sobie z tym poradzila i doszlo do skrocenia i rozwarcia tak samo
            jak za pierwszym razem (po tym jak szew sie zsunal 3 miesicae lezalam w szpitalu
            plackiem... i wtedy to jeden z lekarzy zasugerowal, ze szew trzeba bylo zalozyc
            nawet przed zajsciem w ciaze, ale tematu nie rozwinal, a ja wtedy nie mialam
            glowy, by zapytac co ma na mysli)
            obie ciaze co prawda dolezalam do w miare bezpiecznego termiu, ale ile mnie to
            kosztowalo to wiem tylko ja

            byc moze taki szew to jakas szansa dla mnie na trzecie dziecko i mniej
            traumatyczna ciaze?

            necia - twoja sygnaturka kolejny raz uswiadamia mi, ile mialam szczescia
            trzymam kciuki za was!

    • a-n-i-k-a Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 22.03.10, 22:51
      w pierwszej ciazy w pore trafilam do dra jerzego zwolinskiego z madalinskiego -
      prywatnie przyjmuje na grenadierow

      druga ciaze od poczatku prowadzilam u niego, niestety mimo jego pomocy i
      zaangazowania nie udalo sie uniknac powtorki z pierwszej ciazy

      ale i tak moge go polecic z czystym sumieniem

      po moich ginekologicznych problemach i przetestowaniu ponad 20 w-wskich znanych
      lekarzy jest to jedyny lekarz, ktoremu obecnie ufam
      • necia27 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 23.03.10, 10:23
        a-n-i-k-a szew przezbrzuszny jest to taśma zakładana na szyjkę
        przed zajściem w ciąże.Zakłada ją profesor Krasomski z Łodzi jako
        jedyny w Polsce.Podobno gwarantuje on donoszenie ciąży, jak dotąd
        wszystkie zabiegi robione przez profesora sfinalizowane pomyslnie w
        terminie planowanego cc smile Ja już oddałam się w pełni w ręce
        profesora smileMam nadzieje wieeelką nadzieję.
    • lomre Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 27.03.10, 19:42
      Urodziłam w 23 tyg. bliźniaki, niestety były za małe. najprawdopodobniej
      zawiodła szyjka, bo bez objawów poszłam do gina a tu 5 cm rozwarcia i pęcherz w
      kanale.
      Teraz jestem w kolejnej ciąży, od 16 tyg. mam założony szew okrężny (planowo
      jako profilaktyka, ale okazało się że już się skraca) szyjka ma ciągle ok 4 cm,
      zamknięta i wszystko ok. Jestem w 32 tyg. i mam nadzieję że tym razem będzie dobrze
    • bootylicious1985 Re: Druga ciąża po porodzie przedwczesnym 10.04.10, 15:03
      witajcie.
      na początku napiszę że u mnie problemem nie była szyjka tylko
      skurcze macicy które pojawiły się ok 25 tyg po ataku kolki nerkowej
      spowodowanej uciskiem dzidzi na nerkę. Spotęgował je pewnie stres.I
      tak już od tej pory było coś nie tak. do 32 tyg było w miarę
      normalnie( tzn. dla mnie normalnie to znaczy regularne skurcze
      całymi dniami i nocami co 15 - 20 min- na szcęście bezbolesne i
      wogóle nie pwodowały skracania szyjki macicy). Zaden ginekolog nie
      mógł uwierzyćw to co mi się dzieje! wszyscy sądzili że dawno
      powinnam urodzić. Od 33 tyg skurcze były już co 10 min (na KTG się
      nawet pięknie pisały- wieeelki porodowe)ale dalej nie bolały-
      okropnie za to męczyły- czułam się jakbym cały czas robiła brzuszki.
      Szyjka trzymała dzielnie.Położyłam sie wiec do szpitala i na pompie
      z fenoterolem pojechałam do 36 tyg.(właściwie wg. mnie to był 35
      tydz ale Ala była duża-2630,53 cm.) odstawili mi pompe i po 12 godz.
      urodziłam. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mała bez
      większych problemów poleżała sobie 4 doby w inkubatorku a po 10
      dniach wyszłyśmy do domu. Mąż ciągle wspomina o drugim dziecku a
      mnie paraliżuje strach przed kolejną ciążą chociaż wiem że w
      porównaniu z niektórymi mamusiami na tym forum miałam naprawde
      ogromne szczęście.Zawsze chciałam mieć 3 dzieci ale jak pomyśle jaki
      stres przeżywałam w ciąży a potem o moją bezbronną istotke to ściska
      mnie w sercu.te uczucia są nadal świeże.
      Czy jest tu jakaś mama która w pierwszej ciązy miała przedwczesny
      poród spowodowany przez skurcze a w drugiej bądź następnych ciążach
      było lepiej? dałoby mi to nadzieję że może kiedyś kiedyś jak się
      zdecyduje ponownie na dziecko to może być lepiej.
      Podziwiam Was że decydujecie się na kolejne dzieci. Trzymam za Was
      kciuki z całej siły i gorąco się modlę aby każdej się powiodło i
      szczęśliwie urodziła zdrowego bobasa.
      • aregiec Do Bootylicious1985 30.04.10, 12:41
        Witaj!
        W trakcie czytania Twojego posta mialam wrazenie ze czytam swoją
        historie... w kazdym razie moja jest baaaardzo podobna. U mnie takze
        powodem przedwczesnego porodu były skurcze macicy. Mialam je juz od
        14tc poczatkowo bralam magnez a od 17tc fenoterol. Pierwszy raz
        wylądowalam w szpitalu w 23tc, polezalam 2 tygodnie i mnie wypuscili
        i w domu lezalam juz praktycznie plackiem Potem trafilam w 34tc z
        plamieniem. Tak jak piszesz, skurcze na ktg byly ponad 100, mnie nie
        bolało, bylam przyzwyczajona juz do nich, szyjka wowczas na zewnatrz
        byla otwarta na opuszkę palca, w srodku zamknieta. Podali mi
        fenoterol w kroplówce a Małej sterydy na rozwj płuc. Udalo im sie
        wstrzymac porod 5 dni (w tym czasie 3 kroplówki), szostego po 13
        godzinach od odstawienia ostatniej kroplowki Amelka przyszla na
        świat (cc- polozenie posladkowe) z wagą 2445 a wiec całkiem ładną
        jak na 34tc. Porod wystąpił nagle, poczyłam bóle, skurcze zrobiły
        sie regularne co 7, potem 5 minut i na badaniu okazalo sie ze
        rozwarcie jest na 5cm, a jak lezalam na stole operacyjnym bylo juz
        6. Amelka nie lezala w inkubatorze tylko na lozeczku podgrzewanym,
        wyszlysmy do domu po tygodniu. Jest moim najwiekszym i
        najpiekniejszym prezentem jaki moglam dostać bo urodzila se w dniu
        moich urodzin smile
        Teraz skonczyla 2 latka i coraz czesciej myslimy o rodzenstwie dla
        niej ale bardzo sie boję, tak jak TY, zwlaszcza ze moja lekarka
        twierdzi ze ta wrazliwosc macicy w drugiej ciazy raczej tez
        bedzie...
        Pozdrawiam Ciebie i wszystkie Dziewczyny na tym forum.
        • bootylicious1985 Re: Do Bootylicious1985 01.05.10, 22:52
          witaj! a jednak mój przypadek nie jest odosobnionysmile a już myslałam
          że wogóle jestem jakaś dziwna- lekarze nie mogli do końca uwierzyć w
          moje regularne skurcze trwające dwa miesiące i extra przy tym
          trzymającą szyjkę smile jedynym dowodem był mega twardy brzuchol i i
          ktg. wszyscy krecili głowami i na porannym obchodzie wiedzieli juz
          że nie ma co pytac czy lepiej czy gorzej bo i tak powiem że mam
          regularne skurcze co 5 - 10 minsmile
          cieszę się że u Ciebie tez wszytsko skończyło sie pomyślnie! ja do
          dzis jak pomyslę o ciąży to mam gęsia skórkę i robi mi sie
          niedobrze...wtedy każde 10 minut między skurczami trwało wieczność a
          ja odliczałam kolejne dni modląc sie o każdy tydzień...przypominaja
          mi o tym blizny po kroplówkach i pompie z fenoterolem.te
          doświadczenia bardzo mnie zmieniły- chyba już nigdy nie będę taka
          jak kiedyś. dawniej byłam beztroska optymistka- teraz wiem że nie
          wszytsko jest do końca takie proste. dziś jak patrze na moją córusię
          to myśle że było warto ale nie chciałabym tego przechodzić jeszcze
          raz bo kolejnym razem mogę nie mieć tyle szczęścia i urodzić
          wcześniej.
          przekopałam internet w poszukiwaniu postów dziewczyn które w drugiej
          ciąży czułyby się lepiej i niemiały skurczy- chce wierzyć że będzie
          kiedyś lepiej(jeżeli wogóle się zdecyduje na bobasa smile jednak niemal
          wszędzie w tematach o przedwczesnych porodach dziewczyny piszą o
          wadach łożyska, zatruciach ciążowych , problemach z szyjką, nagłych
          odejsciach wód płodowych....ale bardzo rzadko zdarzaja się takie jak
          my.
          jeśli zajdziesz w ciążę, daj znać jak wszytsko się potoczy- a
          wierzę że napiszesz że wsyztsko jest wpsaniale i nie masz żadnych
          skurczy! smiletrzmam kciukasy za Ciebie z całej siły!!!!! smilepozdrawiam!
          • aregiec Re: Do Bootylicious1985 02.05.10, 13:05
            Hej!
            Tez wlasnie szukałam dziewczyn z podobnym problemem ale
            bezskutecznie az przeczytałam Twojego posta i dlatego zdecydowałam
            się napisać (choć na tym forum bywam juz zadko podobnie jak na
            Poronieniu - to tez mnie spotkało... sad ) U mnie tez lekarze sie
            dziwili ze skurcze mam a szyjka trzyma, jak przychodzili na obchod
            to byly teksty "a to ta co sie skurcze piszą i nic poza tym" czyli
            praktycznie to samo co u Ciebie.
            A ile ma Twoja córcia teraz? Mieliscie jakies problemy wczesniacze?
            Ja na poczatku nie chcialam nawet myslec o kolejnej ciazy, dopiero
            teraz te mysl zaczynam do siebie dopuszcac i jesli sie zdecydujemy
            to glownie ze wzgledu na Amelkę, nie chcialabym zeby byla sama. Ja
            sama mam 3 siostry i tak naprawde zaczelam to doceniac wlasnie teraz
            jak jestesmy juz dorosłe.
            Pozdrawiam Cie i na pewno dam znac jak sie u nas sprawy potoczą smile
            Za Ciebie rowniez kciuki trzymam! Pa!
            Aneta
            • bootylicious1985 Re: Do Bootylicious1985 02.05.10, 13:43
              no widać mamy te same doświadczenia z lekarzami!smile moja córka ma
              teraz 5,5 mies. wiec to wszystko wydartzyło się niedawno....moze
              dlatego tak jak Ty napisałaś...na razie nie chce myśleć o kolejnej
              ciąży. co do problemów wcześniaczych u nas w zasadzie odbyło sie
              bezproblemowo- tzn mała od urodzenia miała ciutke obniżone napięcie
              mięśniowe- jedni lekarze twierdzą że to skutek pompy z fenoterlem i
              tony innych leków rozkurczowych które namiętnie łykałam- a neurolog
              mówiła że może tak mieć genetycznie bo pozatym neuroligicznie jest
              wszytsko ok.Ala rozwija się fajniesmile jedyne co mogłaby robić lepiej
              to podciągać się do siadania....co prawda powoli próbuje ale jeszcze
              słabiutko z tym. noi przewroty z pleców na brzuszek też są w połowie
              drogi (odwrotnie idzie nam elegancko). raz w misiącu chodzimy do
              Pani rehabilitantki bo uważa że nie ma potrzeby częściej i pokazuje
              nam jak stymulować jej rozwój. generalnie i lekarze i rehabilitanci
              twierdzą że mała jest mega leniem- jak chce to potrafi.a tak wogóle
              jest świetna! strasznie kontaktowa, rozgadana, roześmiana, pięknie
              bawi się zabawkami- wszytsko ją ciekawi! smileostatnio największą
              frajdę ma w zabawie swoimi stopami!oczywiście ja mam cały czas
              stres, kiedy będzie siadac , chodzić itp. ale to chyba normalne u
              mam wcześniaków.
              tak więc u nas obyło sie bez większych problemów- ale strachu
              najedliśmy sie co niemiara!a jak tam było u Was? TWoja córcia z
              niższego tygodnia ale mam nadzieję że wszytsko pieknie poszło! też
              bym chciała żeby Ala miała rodzeńswto- sama niewyobrażam sobie bycia
              jedynaczką... ale strach jest jak narazie silniejszy....
              Pozdrawiam i ściskam gorąco Ciebie i Amelkę!! smile
              • aregiec Re: Do Bootylicious1985 02.05.10, 18:32
                Oj skoro 5,5 miesiaca, to rzeczywiscie masz pełne prawo nie myslec o
                kolejnej ciazy wink U nas troszke problemow było ale na szczescie
                niewielkie. Zaraz po urodzeniu borykalismy sie baaardzo długo z
                żółtaczką, wlasciwie wypuscili nas do domu i 2 dni pozniej mało
                brakowało bysmy do niego spowrotem wrocili sad i nawet nie pamietam
                ile razy jezdzilismy ja kłuc by badac poziom bilirubiny. Sama
                zoltaczka przyczynila sie do problemow z wybudzaniem na karmienie i
                pamietam ze nieraz ryczalam jak po 4 godzinach za nic nie moglam jej
                dobudzic. Poza tym musialam odciagac pokarm i podawac go w butelce
                zeby dokladnie wiedziec ile zjadla, do tego stres przy kazdym
                wazeniu (w domu co drugi dzien) w przycodni 1-2 razy w tygodniu. Na
                szczescie mając 6 tygodni, czyli w czasie kiedy powinna sie była
                urodzic wszystko zaczelo wychodzic na prostą. Pani neurolog była z
                niej zadowolona choć ruchowo od poczatku rozwijała sie bardzo wolno,
                za to psychicznie z wyprzedzeniem okolo 2 miesiecy. Nie chodzilismy
                jednak na zadne rehabilitacje, gdyz lekarka twierdzila ze trzeba jej
                dac czas. Pamietam ze mielismy tylko kilka cwiczen, ktore sama nam
                zaleciła na słabą obręcz barkową. I tak mając 10,5 miesiąca
                posadzona potrafiła siedziec, siadać zaczela mając rok a raczkowac
                dwa tygodnie później. Chodziła sama dopiero jak skonczyła 17
                miesięcy a wiec jak sama widzisz ten rozwoj ruchowy szedl baaardzo
                wolno. Z ciekawosci zajrzałam tez do moich zapisków i mając 5,5
                miesiaca dopiero przewracała sie na boki, 6 miesięcy pierwsze proby
                przewrotów z brzuszka na plecki, pierwszy samodzielny obrót na
                brzuszek w wieku 7,5 miesieca. Wszystko to jak pewnie sadzisz bardzo
                mnie stresowalo i choc ufalam lekrzom to jednak doly mialam,
                zwlaszcza jak byly teksty "10 miesiecy i nie siedzi", "jeszcze nie
                chodzi?" itd. Teraz wiem, ze nie warto było bo wczesniactwa
                kompletnie po niej nie widac, jest duza i bardzo mądra, bardzo duzo
                mowi jednym problemem na tym etapie jest tylko walka z nocnikiem,
                ktorego traktuje jak wroga wink ale mysle ze i na to przyjdzie jej
                czas. Wizyty u neurologa zakonczylismy w styczniu, na pozegnanie
                Pani doktor powiedziala nam zebysmy dziekowali Bogu ze mamy zdrową,
                piekną córcię bo przy tych 5 punktach Apgar ktore dostała jest za co
                dziekowac. Tak, ze staraj sie nie stresowac i sluchac lekarzy a nie
                tego co mowia inni, na siedzenie czy chodzenie przyjdzie czas smile Mam
                nadzieje, ze nie zanudziłam Cie bo strasznie sie rozpisalam.
                Pozdrawiam!
                Aneta
                • bootylicious1985 Re: Do Bootylicious1985 02.05.10, 21:39
                  u nas jeśli chodzi o karmienie było podobnie- prawie 2 mies cały
                  czas spała i ja tylko wybudzałam ja na karmienie- czyli znowu
                  podobnie jak u Ciebie!też karmiłam mlekiem sćiągniętym z butelki bo
                  przy cycusiu usypiała a ja miałam ciągła obsesję że nie będzie
                  przybierać chociaż przybierała baaaardzo ładnie. teraz waży 6 600
                  więc taki pulpecik z niejsmile jeśli chodzi o rozwój ruchowy jak
                  widzisz u nas też idzie to troszke wolniej chociaż w korygowanym
                  wieku sie mieścimy natomiast psychicznie tak jak u Ciebie- mała
                  pięknie pędzi do przodu i umie więcej niż powinna.
                  wracając do rozwoju ruchowego ja ciągle mam wątpliwości czy ją
                  gdzieś dodatkowo rehabilitować czy nie.właśnie najbardziej dołują
                  mnie takie teksty że juz coś powinna a nie umie. nie chce niczego
                  przegapić i chciałabym jej stworzyć jak najlepszze warunki do
                  rozwoju. To co napisałaś o swojej córci bardzo mnie cieszy! mam
                  nadzieje że nasz szkrab też wyroścnie na taką fajną dziewuchęsmile
                  a tak wogóle to ja miałam 16 mies jak zaczęłam chodzić a nie jestem
                  wcześniakiem- więc też późno- dlatego neurolog mówiła że ona może
                  być tak genetycznie uwarunkowana.
                  tak czy siak- zaległości ruchowe zawsze się nadrabia a my cieszmy
                  się ze nasze dzieci są zdrowe !! to jest najważniejsze! uściski!! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka