dobrze, że chandra- to jeszcze nie depresja...
powód do załzawienia zawsze znajdę....moje samopoczucie fizyczne
okropne...boje sie już cokolwiek zrobić...cala noc z twardym brzuszkiem-
przez dwa dni umyłam 10 okien- w tym 3 wielkie...zostały jeszcze 11....nie
mam sił...dom do sprzatania 250 m.....stos prasowania...ciagłe pranie....lato
się kończy..moja bakteria w nereczkach...nie kupiłam jeszcze nic dla
Artusia...ech....źle mi.... I'm so down
