20.08.04, 11:11
dobrze, że chandra- to jeszcze nie depresja...
powód do załzawienia zawsze znajdę....moje samopoczucie fizyczne
okropne...boje sie już cokolwiek zrobić...cala noc z twardym brzuszkiem-
przez dwa dni umyłam 10 okien- w tym 3 wielkie...zostały jeszcze 11....nie
mam sił...dom do sprzatania 250 m.....stos prasowania...ciagłe pranie....lato
się kończy..moja bakteria w nereczkach...nie kupiłam jeszcze nic dla
Artusia...ech....źle mi.... I'm so down sadsad
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: dolek.... 20.08.04, 11:15
      Bei ja nie rozumiem, jak można przy zagrożonej ciąży myć okna! Jak chcesz dam Ci
      namiary na fajną panią, co zrobi to niedrogo! Nie wygłupiaj się z tym myciem
      okien i sprzątaniem i nie mów, że bezpieczeństwa Waszego Artusia nie jest warte
      wydania paru groszy na zamówienie kogoś do sprzątania gruntownego przynajmniej
      raz w miesiącu! A może to właśnie z powodu tej nadzwyczajnej aktywności
      fizycznej brzuszek Ci tak twardnieje? Ja już przeciez prawie wyszłam na prostą a
      okien nie odważyłabym się umyć po prostu!
      • misiabella Re: dolek.... 20.08.04, 11:22
        Bei,no co Ty? Jestes dla mnie wzorem optymizmu,a zamartwiasz się jakimiś
        porządkami i prasowaniem?
        Ja już porządki w domciu dawno olałam.Czasem wytrę kurze,lub umyję talerz.A Ty
        okna myjesz? A niech będą brudne,albo jak radzi Marzek wynajmij jakąś panią.Nie
        przemęczaj się kochana,bo po co ryzykować z takiego powodu.Wiem,że ciężko,mnie
        też wkurza w domu niesprzątnięte to i owo.A u Ciebie przy chłopakach to dopiero
        musi być dużo ubranek do prasowania.Ale nie warto,zatrudnij kogoś,poproś
        koleżankę,a co?
        Muszę się przyznać,że gdy ja mam chandrę (np.wczoraj) to czytam sobie Twój
        pamiętnik ciążowy dla poprawienia humoru.W ogóle Twoje posty są bardzo
        podnoszące na duchu.
        Pamiętaj,nie wolno Ci się męczyć!!!Dziewczyny z forum zabraniają!
    • kura17 Re: dolek.... 20.08.04, 11:20
      Bei kochana... dbaj wiecej o siebie! zapomnij o sprzataniu, to przeciez zupelnie
      niewazne w porownaniu do zdrowia Twojego i dzieciaczka...
      wyluzuj, odpocznij, nie przemeczaj sie... moze popros kogo o pomoc? moze swoich
      synow? moze, jak pisze Marzek, znajdz pania do sprzatania...
      nie warto sie tym przejmowac i martwic, uszy do gory smile
    • k1w0 Re: dolek.... 20.08.04, 12:22
      Babo czyś Ty oszalała ?!! Mój lekarz chyba wyrzuciłby mnie z gabinetu gdyby się
      dowiedział, że wzięłam się za mycie okien ... zreszta nie wpadłabym na taki
      pomysł smile) W mieszkaniu miałam 9 okien i przyznam się, że przez 4 lata
      mieszkania tam nie umyłam ich sama. Brałam "specjalistów", im to zajmowało
      kilka godzin i po sprawie. W nowym domu będę miała ...... 23 okna ! więc nawet
      nie myślę o samodzielnym myciu. Dom jest jeszcze nie skończony, a mąż ostatnio
      juz wspominał żebym poszukała kogoś do sprzątania na stałę. Ja planuję, że co
      dwa tygodnie gruntowne porządki wystarczą. Myślę, że jak fundniesz sobie
      sprzątanie raz w miesiącu z myciem wszystkich podłóg, łazienek itp. to
      wystarczy, codzienne utrzymywanie porządku nie jest już tak męczące.
      Z której strony Krakowa mieszkasz ? Ja za kilka miesięcy będę "rezydować" na
      południu.

      Pozdrawiam Ania
      • bei Re: dolek.... 20.08.04, 16:35
        macie rację......przychodziła Pani raz w tygodniu sprzątać.....ale ja mam podły
        charakter- i nie umiałam jej powiedziec, że jestem niezadowolona- chociaż ona
        starała się - ale nie potrafiła zaspokoić mych wymagan........dom ma samych
        podlog niby 250 m....plus 100 m jasnych- prawie bialych płytek na tarasach i w
        garażu.....jeszcze w kwietniu tarasy i garaze były szorowane- kazda płytka
        osobno szczotką- ręcznie...
        Wiemm...jak się zmęczę..jak sie cos dzieje- to mam wielkie wyrzuty...staram sie
        przechodzic i nie widziec tego- co mam zrobić....
        Dzisiaj myśle tylko o tym- że jest mi źle.....bo nie czuję sie komfortowo w
        takich niewypucowanych pomieszczeniach....
        Prasowanie- siedzę sobie przy desce- niby nie męczy...męczy mnie chandra....i
        tyle...okropny stan- gdy wszystko przeszkadza.......
        Jak dobrze, że mam WASsmilesmile
        Kochane...kochane dziewczyny- cmok cmok cmok
        • marzek2 Re: dolek.... 20.08.04, 17:06
          Oj Bei rozumiem Cię... ja się czuję niekomfortowo we własnym mieszkaniu gdzieś
          od paru lat smile) to znaczy od momentu, gdy porządki generalnie zostały odłożone
          nie nieokreślone "kiedyś"... A teraz gdy brzuszek miałam jeszcze mniejszy i
          chęci owszem, to nie mogłam, a kiedy może dałoby się coś zrobić teraz to brzuch
          już mi nieco przeszkadza poza tym w te upały to i tak mi się nic nie chce... Mój
          mąż dziwi się, czemu ja tyle czasu spędzam na różnych "forumach" a prawda czasem
          jest taka, że to jedyna czynność, która daje mi przyjemność bez zbytniego
          wysiłku fizycznego... A kiedy upały się skończą to mój brzuch zapewne będzie juz
          naprawdę przeszkadzał... Daj spokój, u mnie w domu ostatnio to święto kiedy na
          stoliczku nie ma sterty rzeczy do prasowania, z praniem to jeszcze jestem na
          bieżąco, bo panny ochoczo włożą do pralki i wyjmą za mamusię, nawet się ostatnio
          zabierały za dźwiganie ciężkiej miednicy z praniem, ale w końcu dały się na
          mówić na sposób "jedna ciągnie, druga pcha" i tak dostarczyły mi pranie na
          balkon smile)) Moja szafa garderobiana przedstawia obraz nędzy i rozpaczy, wpycham
          tam co się da i kiedy się da, aż dziw, że wszytko nie wylatuje przy byle
          poruszeniu smile) Ale lepiej zapomnij o tym wszystkim, skoro kiedyś w końcu musicie
          pojawić się z rewizytą smile)) Posprzątamy z "wierzchu" smile)
          • bei :))))))))))))))))))))))))))) 20.08.04, 17:13
            • marzek2 Re: :))))))))))))))))))))))))))) 20.08.04, 21:52
              Bei, czy wiesz co się teraz odbywa u mnie w domu? MÓJ NAJUKOCHAŃSZY MĄŻ PRASUJE
              WŁAŚNIE! I OGLĄDA TRANSMISJĘ Z IGRZYSK smile))))))))))
    • bei wcale nie lepiej... 21.08.04, 14:09
      robię się tylko trudniejsza w kontakcie....w nocy sniło się mi- że ciaze
      straciła...że straciłam A...
      jejku...to pewnie po traumie dziewczyn z forum....nie umiem sie pogodzić z tym-
      ze te które tak bardzo chcą dziecka- tak cierpią i tyle musza przejsc...a te-
      które niefrasobliwie powołują dziecie do zycia- jeszcze bardziej niefrasobliwie
      to zycie unicestwiają....nawet jestm zła o to- że jedne nie musza robić nic
      specjalnego w ciąży...traktują swój stan jakby go nie było....i całe szczeście
      jest O.K....
      Moje koleżanki- paliły papieroski....pily alkohol...jadły co chcialy....leczyły
      się jak tylko im fantazja podpowiadała- a ja...z tą wieczną kontrolą- czy można-
      czy nie można miałam tyle komplikacji- i dzieci niskowagowe...( 1806 i 2006 g)-
      gdzie palące koleżanki i znajome wypalając do 2 paczek papierosów rodziły cuda
      po 3900 i więcej....Wiem- powinnam cieszyc sie szcześliwym finałem poprzednich
      ciaz i zdrowiem, uroda i intelektem moich synków....to rozgoryczenie jest
      całkiem niepotrzebne....biorę antybiotyk i boli mnie nerka..piecze przy
      siusianiu, robie się coraz cieplejsza- a do nowego antybiogramu jeszcze 6
      dni....to nie chodzi o mój dyskomfort....ciągle muszę z pokorą czekać to na
      posiew- to na antybiogram- to jesć to co mi absolutnie nie pomaga- i życ w
      strachu- czy nic się nie stanie....jestem zdeterminowana....przed chwilą prawie
      pokłóciłam sie z A- bo chce jechać do sklepu- a nie ubezwłasnowolniona czekać w
      domu- kiedy będzie miał czas dla mnie( a przecież musi pracować)On się tak
      boi....a ja pomyślałam- że pomiędzy ludxmi byłabym bezpieczniejsza- w domu jak
      zrobiło sie mi słabo- to rozbiłam sobie głowę- i niekt nie wiedział....nawet
      bałam sie później powiedziec- bo efekt byłby taki- że w końcu musiałabym leżeć
      w szpitalu....wiem- jak trzeba to trzeba- ale mi wysiada psychika....10 lat
      choroby- to okropnie długie pobyty w szpitalu- gdzie nigdy żadnej nocy nie
      spałam- jakas fobia- nawet naszpikowana relanium , deladormem i innymi
      uspokajaczami......godziłam sie później tylko na oddzial dzienny- bo zostawał
      ze mnie cień- ważyłam nawet 38 kg przy 170 cm.....jejku- jęcze..żale
      sie...wylewam....sama siebie zniesc nie mogę.... jak tak dalej będzie- to
      doprowadze mój zwiazek do ruiny.....a Was zmuszę do kasowania mojego wątkusmilesmile
      och...może będzie lepiej po tym wypisaniu....
      Dziekuję- jeśli ktoś to dał rade przeczytacsmile
      • patunia79 Re: wcale nie lepiej... 21.08.04, 20:43
        Ja też lubię porządek i wszystko musi byc na swoim miejscu, głupi chodnik jak
        się przekręci to potrafię go kilka razy dziennie poprawiać... szał. Ale taki
        mam charakter, mój mąż momentami przygryza wargę i ukrywa się w sypialni przy
        komp. aby nie wchodzić mi w drogę, ale teraz moje mieszkanie to obraz nędzy i
        rozpaczy (w moim mniemaniu), okna nie umyte, wszędzie pełno sierści (mam 2,5
        letniego rottwailera - Karloska), a prasowanie przewyższ mnie wysokością, ale
        co mam poradzić moja pedantyczność schowała się na jakieś 5 miesięcy w kąt i
        siedzi tam z tymi kudłami Karlosia smile)). Nie mogę pozwolić na to aby mój Patryś
        był w jakiś sposób zagrożony moją bezmyślnością, jak ostatni zaczęłam czyścić
        mebelki plastikowe na tarasie to zaczęłow się to nieszczęsne twardnienie
        brzucha, i teraz musze się szprycowac nospą. Ale wizyta za 2,5 tyg. i musze
        zrobić ten posiew co tyle o nim mówicie, przeraziło mnie to dogłębnie przecież
        to jest wręcz nie możliwe, złe wyniki bez istotnych objawów infekcji, szok.

        Bei nie zadręczaj się tym wszystkim, widzę z tego co piszesz że mamy podobne
        charaktery pod tym względem (mnie też nikt nie dogodzi pod względem
        sprzatania), ale musisz sobie dać spokój dopóki Twój Artuś się bardziej nie
        usamodzielni. Pozdrawiam.

        Patrycja z Patrysiem w brzuszku
        Aniołek (14.01.2004)

        lilypie.com/days/050112/0/9/0/+0/.png

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka