bei
17.09.04, 12:27
tylko nie smiejcie się...mam dylemat- od 29 lipca nie przytyłam....a wręcz
kilka deko spadłam na wadze.....w poprzednich ciazach tyłam niewiele.....ale
teraz to bardzo się tym przejęłam...artuś ma wage książkową- ale ze mna chyba
cos nie tak...nie mam apetytu- ostatni raz jadłam ze smakiem u Marzenki
pysznego naleśnika...a tak...to wciskam w siebie- bo musze...
W szpitalu zauważyła dopiero przy drugiej pacjentce- jak mało jem....ja tylko
wędlinkę i sok...ona 5 kawalaków chlebka...ja miesko i surówkę- ona cały
obiad- a ja dysząca z rozepchanym brzuszkiem nie mogłam zmiescic kilka
kęsów....w domku lubię jeść owoce- to mi wchodzi- ale po jabłku- czy
nektarynce- musz czekać 2-3 godziny- by znowu cos zmiescić...
Może znacie sposoby- na wzbudzenie apetytu.....
ja chyba zawsze była niejadkiem- ale mialam dni- w których jadłam więcej- i
dni w których zapominałam o jedzeniu...jejkQ...pewnie jeszcze kolejne dziecko
będzie takie jedzące inaczej.....buuuuu