Dodaj do ulubionych

nie widać zarodka

04.12.05, 13:57
Na usg widać pęcherzyk ciążowy, oceniony na 5 tyg i 4 dni, ale w środku nie ma
zarodka, tzn jast cos co może być albo pęcherzykiem żółtkowym (co podobno
dobrze rokuje dla rozwoju ciąży) albo zarodkiem, ale za małym względem
wielkości pęcherzyka ciazowego.Jest tez jakiś krwiak, pewnie odkleja się
kosmówka, ale plamienie mi właściwie ustało po duphastonie i zastrzykach z
progesteronu. Lekarz twierdzi, że raczej nie ma szans, ale z jego
doświadczenia wynika, że cuda się zdażają i kazał poczekać. W czwartek pójdę
na kolejne usg i może wtedy się wyjaśni. To moja 3 ciąza, pierwsza zakończona
w 10 tyg- brak akcji serca, potwierdzona dwoma niezależnymi usg w odstępie
tygodniowym. Druga zakończona z sukcesem mam kochanego zdrowego 2,5letniego
synka, ale od 4 tyg droga przez mękę: niski progesteron, krwawienia...
Chciałabym bardzo drugiego dziecka, ale jak teraz się nie uda, to chyba już
się po raz kolejny nie zdecyduję. Nie mam siły przeżywać jeszcze raz tego
stresu, nadziei, rozpaczy... To już chyba ponad nasze siły. Czy któraś z Was
zna podobne przypadki, które zakończyły się powodzeniem? Bialka
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: nie widać zarodka 05.12.05, 10:14
      Bialko, jest na forum wiele dziewczyn, które były w podobnej sytuacji do Twojej
      - możliwe, że nie w tej chwili - ale było tu już wiele takich historii
      zakończonych szczęśliwiesmile))
      głowa do góry i napisz jak po następnym usg!!!!
      • bialka Re: nie widać zarodka 05.12.05, 12:32
        serdeczne dzięki!!! Już wyczytałam wszystko co tu znalazłam. Nie wiem czy
        potzrebnie, ale dało mi to nadzieję. Plamienie ustało, na razie, mdłości mam
        chyba większe niż przy Kostku (wtedy brałam gravibinan), no i ewidentnie
        zachcianki kulinarne. To pewnie po tym progesteronie- 50mg dziennie i duphaston
        co 8 godzin. Ale, mimo woli doszukuję się w tym oznak normalnie rozwijającej się
        ciąży... Właściwie, to niezależnie czy będę mieć te nadzieję, czy nie, to i tak
        będe zrozpaczona i załamana, jeśli się okaże,że nie wyszło. To czemu ją tłumić?
        • samboraga Re: nie widać zarodka 05.12.05, 13:39
          Właściwie, to niezależnie czy będę mieć te nadzieję, czy nie, to i tak
          > będe zrozpaczona i załamana, jeśli się okaże,że nie wyszło. To czemu ją tłumić?

          pomyśl od innej strony - Twoje pozytywne nastawienie jest lepsze dla dzieckasmile))
          ono walczy - Ty też się staraj wierzyć że będzie dobrzesmile
          ja tak wędruję od załamania do załamania już 23tc (a problemy zaczęły się w 5 tc)
          • bialka Re: nie widać zarodka 05.12.05, 21:34
            Wiem roztkliwiam się nad sobą. Wierz mi jednak, wiem co znaczy walczyć przez 9
            miesięcy. I co dziwne, potem z ciąży miałam ogólnie super wrażenia!!! wcale nie
            wspominałam tego jako przykrego okresu, nie pamiętałam całego tego stresu... Ale
            to chyba efekt, który dało się osiągnąć wszystko przyćmił. Nawet podczas porodu,
            w końcu po cięciu cesarskim, ani słowa skargi. Byłam najszczęsliwsza na
            świecie.... Boże, nadal jestem w niebie! Gdyby Nie mój mały poła ma?cieszyciel:
            i jek mama? I cio? Ała ma? to tylko czarna rozpacz. Przy nim zapominam, patrzę
            jak na żywy dowód na cuda, które się zdażają. Chcę drugiego takiego
            dowodu!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie za dużo chcę?
            Życzę Ci dużo siły i dowodu jak się patrzy!!!
            • samboraga Re: nie widać zarodka 05.12.05, 21:52
              nie, nie uwazam, że roztkliwiasz się nad sobą!
              po prostu napisałam, że wiem jak się boisz...
              ja też czekam na drugie dziecko - mam 6-letniego synka - też z takiej
              'zwariowanej' i zestresowanej ciążywink
              pozdrowienia!!!
              • anuteczek Re: nie widać zarodka 06.12.05, 08:45
                Kochanewink
                Dokładnie wiem, przez co przechodzicie...
                Mój mały Rozbójnik też był bardzo trudną fasolką, a ja bardzo zestresowaną i
                przestraszoną ciężarówką. Dziś ma 8 miesięcy i jest kochanym słodkim łozbuzem.
                Choć mamy za sobą 3 niepowodzenia bardzo chcemy mieć jeszcze jedno dziecko i gdy
                będziemy na to gotowi znowu zaczniemy staraniawink.
                Kochane, na szczęśliwe zakończenie ciązy z Maćkiem dawano mi nie więcej niż 20%
                szans, straszono wcześniactwem (fakt 19 dni przed terminem), wadami
                rozwojowymi... Jest zdrowy i przecudowny (oczywiście jak śpi, inaczej półdiablę)
                ściskam mocno
                andzia
            • badziul Re: nie widać zarodka 06.12.05, 11:55
              Białka słonko!!!
              nie poddawaj się rozpaczy. Ja też mam jeszcze 8 dni do następnego USG gdzie
              okaże się czy serduszka maleństw biją i czarne mysli mnie nachodzą.
              Chyba musimy i dla siebie i dla maleństw a Ty dodatkowo dla syneczka sie od
              czarnowidztwa powstrzymać.
              nie ma innej rady, choć wiem jakie to trudne
              Trzymam za Ciebie kciuki

              pozdrawiam Cię serdecznie
              badziul
    • agatunia1977 Re: nie widać zarodka 06.12.05, 10:02
      Ja w 5-7tc mialam plamienia i dopiero na 3 USG (wzystkie dopochwowe) w 8 tc zobaczylam zarodek i bijace serduszko. Lekarz nigdy nie powiedzial mi, ze nie ma szans. Mowil, ze "ocieramy sie o poronienie", ale kazal spokojnie czekac, bo miewal juz takie przypadki. Teraz Malenstwo jest w polowie 13tc, jest malym wielkoludem i wierzga radosnie. Musisz poczekac i wierzyc, ze bedzie ok,
      • bialka Re: nie widać zarodka 06.12.05, 22:47
        Ojej!!!! Dziękuję za słowa pocieszenia!!!! Nie jest tak źle, ale to już 3 raz
        mam takie przygody i ... cholera mam dosyć!!! Marzyła mi się ciąza spokojna,
        zdrowa, ja w pracy, spacery z synkiem, miód. Myślałam, do trzech razy sztuka,
        tym razem chyba sobie zasłużyłam na odrobinę konfortu. Nici. Żadna ciąza nie
        przychodziła mi łatwo. Pierwsza po 3 latach leczenia, druga po kolejnych trzech.
        No, może ta jest szybciej niż myślałam, bo po zaledwie 4 miesiącach
        farmakologicznie stymulowanych dałam sobie spokój z lekami , z celowym staraniem
        się o drugie. Jak bedzie, to bedzie, jedno dziecko mam, może takie moje
        przeznaczenie. No i w tym mega cyklu, zaszłam w ciążę albo około 40 albo 50 dnia
        cyklu, udało się. Niestety po drodze był półpasiec, co prawda bardzo łagodna
        forma, heviran w małych dawkach, ale to też nie napawa optymizmem. Szukam na
        wszelkich ciązowych forach dowodów potwierdzających, ze może być dobrze. Jest
        ich sporo. Może i ten. Byle do piatku... Dam znać. Jeszcze raz dziękuje i też
        trzymam kciuki za pojawienie się bijącego serduszka. wszystkim oczekującym dużo
        siły i pozytywnego myślenia Zyczę!!!!!
    • bialka Re: nie widać zarodka 09.12.05, 14:45
      No cóż. mam kolejny dowód na cud. Jest zdrowa ciaza 6w6d. Wszystko jak na razie
      gra.Oj!!! Stresu tony przez ten tydzień, ale teraz radosc. Mam tylko nadzieję,
      ze uda nam się dotrwac do szczęsliwego finału. Dziękuję za wszelkie wyrazy
      wsparcia i pocieszania.
      • anuteczek Re: nie widać zarodka 09.12.05, 15:23
        HURRAsmile
        Będzie dobrzewink
        ania
        • bialka Re: nie widać zarodka 09.12.05, 18:03
          Dzięki.... szefowo! Z czystym sumieniem mogę polecić dziewczynom
          Osóbkę-Morawskiego w Warszawie na Mokotowie. Zastanawiałam się nad dr
          Roszkowskim, ale w ciązy z Kostkiem bylismy u niego w 22 ttyg na usg i nie
          zrobił dobrego wrażenia. A O-M figuruje w obiegowej opinii jako równie dobry
          fachowiec, a naprawde, w kontaktach jest o niebo lepszy, bardziej ludzki. Dużo
          wyjaśnia. Ma się ochotę z nim rozmawiać, czego o R powiedzieć nie moge. Trzymam
          kciuki za wszystkie i za samą siebie też, toż to dopiero początek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka