mr.ski
18.11.05, 21:51
Ostatnio wybrałem się do Paryża. Dużo widziałem na świecie, ale nie byłem we
Francji... Przepiękna architektura, miasto z wielkim rozmachem, od wrażeń
kręci się w głowie. Ale mój wyjazd przytłoczyły niestety negatywy, które
bardzo mnie zniechęciły do Francji i do tego kraju dobrowolnie już nie
powrócę. Opiszę więc rzeczy, które wprawiły mnie w osłupienie:
- linia lotnicza Air France: jakieś takie próchniejące samoloty i obleśne
lotnisko CDG; kiedy samolot osiadł na płycie lotniska CDG usłyszałem
puszczony po polsku komunikat z taśmy: proszę zapiąć pasy, rozpoczynamy
lądowanie ...
- widziałem kilkadziesiąt lotnisk, które przeważnie są miejscem dla pięknych
sklepów, są po prostu wizytówką krajów; tu miałem wrażenie że sklepy są
gorsze niż na Okęciu, w dodatku panuje tam bałagan: Jak może być coś
takiego ? Na ekranie wyświetla się stanowisko 4 jako check-in, po czym
dochodząc tam wszytsko jest zagrodzone i w okienkach 1-5 odprawa na kilka
innych lotów, jakieś kłębowisko ludzi i nie można się zorientować czy stoi
się w kolejce do właściwego okienka,
- obsługa samolotu wydając komunikaty po angielsku robi ostentacyjnie błędy,
- zwiedziłem cały świat płacąc swoją polską kartą kredytową, nikt nigdy nie
zapytał mnie o paszport; w sztandarowym domu towarowym Printemps przy zakupie
szalika spisano moje dane z dowodu osobistego, czułem się jak złodziej,
- wyproszono mnie z katedry Sacre-Couer ponieważ filmowałem wnętrze kamerą,
- w Mc Donalds zamiast dwóch herbat podano dwa cheesburgery - dlaczego nie
można po angielsku bezstresowo zamówić głupiego hamburgera ?,
- w Luwrze opisy obrazów są tylko po francusku, nie będąc wybitnym znawcą
sztuki muszę domyślać się co oglądam, po co mi takie muzeum ?
- na stacji metra, kiedy chciałem kupić bilet, zapytałem: Do you speak
English ? Obsługujący mnie Pan odwrócił głowę w bok i powiedział: Yes !
- cuchnące, stare, zawsze zatłoczone metro, w którym panuje temperatura 35
stopni, gdzie po półgodzinnej jeździe trzeba wyjść w listopadzie na 10
stopni, o rany moje korzonki !!!
- w metrze osoby wchodzące doń mają zwyczaj zatrzymywania się w drzwiach, tak
żeby innych przytrzasnęły drzwi pociągu,
- przygnębiająco smutne twarze ludzi w metrze, Warszawa to wesołe miasteczko,
a w warszawskim metrze można jeść z podłogi,
- w centrum handlowym w La Defense 15 minut szukałem toalety kierując się
strzałkami,
Po 5 dniowym pobycie stwierdziłem: Boże jak mi tu dobrze w tej Warszawie i
mojej kochanej Polsce !!!