Gość: Fredzio
IP: *.zwm.osi.pl
25.10.09, 14:42
Uwaga: poprzednie raporty pod "Italia 2009" i "Italia 2009.2".
Następne dni zajęło nam zwiedzanie okolicznych miast, zaczęliśmy od Brescii,
przez którą już raz kiedyś przejeżdżaliśmy, ale bez zwiedzania. Trochę dziwiły
nas bardzo skąpe i jakby lekceważące informacje o tym mieście w
przewodnikach, ale w recepcji znalazłem folder z opisem pięknego opactwa Santa
Giulia, obecnie muzeum miejskiego i kościoła St. Cristo. GPS doprowadził nas
bez kłopotów do zadanej ulicy z parkingiem, oczywiście płatnym. Trochę
zaniepokoiło nas, że bilet parkingowy sprzedał nam Murzyn z plastykową torbą,
ale bilet wyglądał autentycznie i był ważny, a sprzedawca chciał “co łaska”,
przy czym monetę 2 € przyjął z entuzjazmem, chociaż taki nominał miał bilet. W
każdym razie żadnych ujemnych konsekwencji ta transakcja nie miała. Trochę
poszwędaliśmy się po uliczkach starówki szukając tej Julii, w końcu
znaleźliśmy ... Chiesa S. Cristo, z wspaniałymi freskami wewnątrz i
krużgankiem na zewnątrz, też z fragmentarycznie zachowanymi freskami. Potem
trafiliśmy do byłego żeńskiego klasztoru benedyktyńskiego Santa Giulia.
Rzeczywiście to bardzo rozległe i zadbane obejście dawnego opactwa, piękny
wirydarz i wnętrza, nie widzieliśmy jednak wnętrza kościoła (Chiesa S.
Salvatore), bo był zamknięty. Muzeum nie było zbyt ciekawe, więc
przelecieliśmy je fragmentarycznie. W drodze powrotnej GPS uporczywie
wyświetlał “Brak sygnału GPS”, jak się potem okazało po prostu zawiesił się
...(znowu te kaprysy urządzeń elektronicznych), wobec czego jadąc na wyczucie
“we właściwym kierunku” w pewnej chwili spostrzegliśmy, że jedziemy w stronę
Mantui i to drogą bez możliwości zawrócenia, bo ze sporym ruchem i ciągłą
linią po środku. Po dłuższym martwieniu się zobaczyliśmy drogowskaz
“Autostrada” i za 0.80 € pojechaliśmy naprawdę we właściwym kierunku.