Dodaj do ulubionych

Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować honor

05.09.06, 05:05
W piątek dziennikarz Fabrizio Gatti w artykule "Ja, niewolnik z Apulii" w
tygodniku "L'Espresso" opisał, jak podając się za Rumuna, przez tydzień
pracował z rumuńskimi i afrykańskimi imigrantami przy zbiorze pomidorów na
plantacjach w okolicach Stornary, na południe od Foggii. Opisuje wstrząsające
warunki życia i pracy w trójkącie tych samych miejscowości, gdzie pracują
Polacy - San Severo, Cerignola, Trinitapoli.
Artykuł nie tylko potwierdza skalę zjawiska, ale też oskarża włoskich
plantatorów. Zdaniem dziennikarza to plantatorzy inspirują niewolnicze
traktowanie pracowników, choć nie mają oni bezpośredniego wpływu na warunki, w
jakich żyją imigranci. Autor artykułu daje przykład jak Rumuni, aby dostać
pracę przy zbiorach, muszą dostarczać włoskiemu pracodawcy kobiety, które są
potem wykorzystywane seksualnie przez plantatora. "Będzie dziewczyna,
dostaniesz pracę" - cytuje autor artykułu jednego z pośredników, u którego
szukał zatrudnienia.
Jak podała włoska TV, reakcja włoskich władz była natychmiastowa. W sobotę
minister spraw wewnętrznych Giuliano Amato poprosił szefa policji Gianniego
Gennaro o wszczęcie w tej sprawie dodatkowego śledztwa (dotychczas sprawą
zajmowali się karabinierzy sekcji ds. mafii z Bari i Rzymu). Wczoraj prefekt
Foggii Sandro Calvosa zwołał nadzwyczajne zebranie regionalnych szefów
policji, karabinierów, związków zawodowych oraz burmistrzów. Wynik spotkania -
m.in. zwiększenie kontroli plantacji przez inspekcję pracy. W najbliższym
czasie zostaną też otwarte trzy centra w Foggii, Cerignoli i San Severo, w
których będą mogli zamieszkać imigranci.
Władze mają zbadać również pracę centrów pośrednictwa pracy, aby plantatorzy
nie zwracali się do nielegalnych pośredników. - Jeśli wszystko, o czym donosi
prasa, jest prawdą, zaangażujemy wszystkie środki, aby takie przypadki już się
nie powtórzyły - dodał Alberto Marirati z ministerstwa sprawiedliwości.
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 08:08
      Takie zrywy sa co roku: jak dotad bez zadnych skutkow. Co do plantatorow, nie
      od nich zaczyna sie zjawisko. Wbrew pozorom ma to miejsce w Kampanii, gdzie
      znajduja sie glowne przedsiebiorstwa przetworstwa pomidorow.
      • weronikamika Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 10:24
        Najprawdopodobniej wina też leży po stronie naszych rodaków, którzy dosyć
        naiwnie ufają we wszystkie oferty pracy, zamieszczane w mediach i necie. I tak
        jest niestety co roku.
        • radioaktywny Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 13:53
          Po stronie naszych rodaków-tak, ale nie tak zupełnie winni sa ci, którzy dają
          się nabrać. Największa wina jest tych, którzy to organizują, z tego co można
          wyczytać w publikatorach to są również nasi rodacy.
          Trudno się dziwić plantatorom, że korzystją z taniej siły roboczej. Musieliby
          być niedorozwinięci gdyby w tej sytuacji robili za Ochojską.
          • linn_linn Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 16:20
            Jesli od co najmniej dziesieciu lat daja sie nabierac na prace w tych samych
            miejscach, to troche winy w tym jest.
            • radioaktywny Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 20:28
              Oczywiście że również są winni, sądzę jednak że jeśli sami siebie nie szanujemy
              to obcy tym bardziej nie będą nasz szanować.
              • radioaktywny Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 05.09.06, 20:30
                Trochę minąłem się z treścią postu linn_linn, przepraszam, masz rację...
                • linn_linn Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 06.09.06, 08:29
                  Obserwuje to zjawisko od 15 lat, wiec sporo wiem. Wczoraj na TVNie, w Rozmowach
                  w toku, byly relacje osob uwolnionych chyba w lipcu. To, co mozna bylo przede
                  wszytskim zauwazyc, to obwinianie wszystkich o wszystko / z wyjatkiem konsula
                  honorowego /. Najmniej bylo samokrytyki.
                  • ortodox Re: Niewolnictwo w Italii. Włosi próbują ratować 08.09.06, 21:03
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3557931.html
                    pozdrawiam
    • Gość: pielgrzym san severo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 22:41
      witam:-)
      "Opisuje wstrząsające
      warunki życia i pracy w trójkącie tych samych miejscowości, gdzie pracują
      Polacy - San Severo, Cerignola, Trinitapoli."

      W San Severo to ja bylem w tym roku jak jedzilem na stopa po Italii. jechalismy
      wloskim tirami z Pesaro i chcielismy dojechac do celu naszej wedrowki a raczej
      pielgrzymki do Monte Sant Angelo. Kierowcy wloch i polak jechali do Bari , jak
      sie dowiedzieli ze chcemy wysiasc na zjezdzie z autostrady w san severo to sie
      absolutnie nie zgodzili. Troche nas wlasciwie nastraszyli tymi obozami pracy ,
      bardziej niz ten uciekinier ktorego spotkalismy na dworcu w Falconarze kolo
      Ankony. Antonio opowiadal ze na poludniu duzo dobrych ludzi jest i katolikow ,
      ale trafiaja sie tez zli ludzie na ktorych mamy uwazac bo moga nas wywiezc na
      taka plantacje. Wogole kierowcy mowili ze tu taki zywczaj policja jak
      zatrzymuje samochody jadace na barii to biora lapowki po 5 euro za nic. Wlocha
      nazwalismy don Antonio bo wygladal na mafiosa blondyn ciemne okulary , przy
      sobie , wogole nie wygladal na typowego wlocha ktory mieszka kolo barii. Lamiac
      wszelkie mozliwe zakazy tiry wjechaly z nami w samo centrum miasta i wysadzili
      nas na dworcu i prawie ze wsadzili w autobus do San Giovanni Rotondo.
      Tak wogole to potem przemieszczajac sie wokol tych terenow widzielismy na
      wlasne oczy to i owo , byly i plantacje i opuszczone domy gdzie mieszkali
      nielegalni imigranci , przy drodze prostytutki z afryki. Czesto widzac nas z
      naszymi plecakami wlosi pytali czy my do pracy , zawsze zdziwieni kiedy
      odpowiadalismy ze nie , ale i ucieszeni tam naprawde lubia ludzi ktorzy
      pielgrzymuja do grobu padre Pio i monte sant angelo. Ogolnie to bylo
      bezpiecznie , pozatym ze nas troche nastraszyli , to juz nie bylismy tacy
      beztroscy.
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka