abelek
27.08.07, 16:27
W ubiegłym roku byliśmy całą rodziną z trójką dzieci w Neapolu.
Nocowaliśmy celowo na campingu w Pozzuoli (rodzinnym mieście Sofii
Loren)położonym w dymiącym kraterze wygasłego wulkanu. Neapol budził
w nas skrajne uczucia. Z jednej strony hałdy śmieci, niewyobrażalny
bałagan architektoniczny (wiele budynków niepokończonych, wiele
wygląda jakby na nie spadła bomba),idioci za kierownicą, z drugiej
dzielnica hiszpańska żywcem jakby wyciągnięta z włoskich starych
filmów, przepiękne bulwary z widokiem na zatokę Neapolitańską i
przemili karabinierzy zawsze gotowi z uśmiechem wskazać drogę.
Bardzo chciałabym wrócić do Neapolu.