Dodaj do ulubionych

Czy jazda w ciemno to szaleństwo?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.08, 15:29
Czy ktoś z was zdobył się na odwagę? Czy taka opcja w przypadku
Italii jest zbyt ryzykowna? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Pozdrawiam.Iwona.
Obserwuj wątek
    • radioaktywny Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 30.12.08, 18:07
      A jakie tu może być szaleństwo? Nie ma granic, prawie wspólne pieniądze, siła
      nabywcza naszych wcale nie mała. Nic tylko wsiadać do auta i jechać:)
      Kiedy ja pierwszy raz jechałem to samo paliwo było 2-3 krotnie droższe, na
      granicach stały zasieki z drutu kolczastego, wzdłuż nich spacerowało uzbrojone w
      karabiny maszynowe wojsko z psami, a na granicy włosko-austriackiej straż
      graniczna żądała okazania odpowiedniej ilości środków płatniczych w przeliczeniu
      na każdy dzień pobytu. O pytaniach na temat celu podróży i trzepania bagażu w
      poszukiwaniu towarów na handel nie wspomnę...
      Pozdrawiam:)
      • marghe_72 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 30.12.08, 19:46
        Poza sezonem można spokojnie jeździć w ciemno
        W sezonie miałabym opory - zdarzyło mi się spędzić kilka ładnych
        godzin w poszukiwaniu lokum..
      • vojager29 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 03.01.09, 09:26
        > a na granicy włosko-austriackiej straż
        > graniczna żądała okazania odpowiedniej ilości środków płatniczych
        w przeliczeni
        > u

        nie wiem czy ci wiadomo ale i dzis gdy zatrzyma cie policja, nie
        tylko we Wloszech musisz sie okazac dokumentem, wskazac cel podrozy
        i okazac srodki platnicze jakimi dysponujesz na okres planowanego
        pobytu
        tak sie sklada, ze jestem tlumaczen i czesto jestem wzywany do
        takich przypadkow, kiedy policja zatrzymuje "turystow" a ci nie moga
        czy nie chca wykazac srodkow do zycia, miejsca pracy czy wogole celu
        pobytu i co, ano sa zatrzymani i odstawiani do granicy, Europa
        Europa ale poki co w obcym kraju trzeba za coz zyc, miec adres lub
        cel podrozy i srodki finansowe na pobyt turystyczny,
        pod tym wzgledem wlasciwie nic sie nie zmienilo, to co sie zmienilo
        to, ze kontrola graniczna z przejscia granicznego przeniosla sie na
        caly kraj, ze nie trzeba wiz no i nie ma "drutow kolczastych i
        pogranicznikow z psami i pistoletami maszynowymi" ale w dalszym
        ciagu jako turysta, mozesz przebywac w danym kraju tylko przez 3
        miesiace a mozna to udowodnic a wlasciwie to Ty musisz udowodnic, ze
        jestes mniej jak 3 miesiace jesli policja zarzada dowodow

        wracajac do tematu watku: poza sezonem mozesz smialo jechac w ciemno
        to sama radocha, serio
        • dawid_halpern The Adventures of Baron Munchausen 03.01.09, 09:41
        • Gość: orka Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.09, 11:03
          Naprawdę vojager29 jesteś tłumaczem? bo takie błędy ortograficzno-językowe
          popełniasz...
          • vojager29 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 03.01.09, 13:17
            Gość portalu: orka napisał(a):

            > Naprawdę vojager29 jesteś tłumaczem? bo takie błędy ortograficzno-
            językowe
            > popełniasz...

            zadaniem tlumacza na policji nie jest pisanie ksiazek w j. polskim
            lecz tlumaczenie na jezyk miejscowy tego co mowi po polsku
            zatrzymany, taraz kapujesz ?
            ps; zeby nie zapomniec wogole polskiego a nie tylko slyszec jak sie
            mowi np. k...a mac po polsku bywam na tym forum, sorry ale mniej
            wiecej jezyk w tym stylu jest najczesciej uzywany przez twoich i
            sila rzeczy moich rodakow, czy w polskich szkolach nie ucza niczego
            innego tylko "jezykowego miesa" ?
            • iszkariota Tłumacz to osoba zaufania publicznego 03.01.09, 14:53
              vojager29 napisała:

              > zadaniem tlumacza na policji nie jest pisanie ksiazek w j. polskim
              > lecz tlumaczenie na jezyk miejscowy tego co mowi po polsku
              > zatrzymany, taraz kapujesz ?
              > ps; zeby nie zapomniec wogole polskiego a nie tylko slyszec jak sie
              > mowi np. k...a mac po polsku bywam na tym forum, sorry ale mniej
              > wiecej jezyk w tym stylu jest najczesciej uzywany przez twoich i
              > sila rzeczy moich rodakow, czy w polskich szkolach nie ucza niczego
              > innego tylko "jezykowego miesa" ?

              Tutaj znajdziesz kryteria, które musi spełniać prawdziwy tłumacz:
              www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/zawod_tlumacza/tlumacz_przysiegly_a.html
              Miedzy innymi:
              "Tłumacz przysięgły jest osobą zaufania publicznego i jest uprawniony do:
              1) SPORZĄDZANIA i poświadczania tłumaczeń z języka obcego na język POLSKI,
              z języka POLSKIEGO na język obcy, a także do SPRAWDZANIA i poświadczania
              tłumaczeń w tym zakresie, sporządzonych przez inne osoby;
              2) SPORZĄDZANIA poświadczonych ODPISÓW pism w języku obcym, sprawdzania
              i poświadczania odpisów pism, sporządzonych w danym języku obcym przez
              inne osoby;
              3) dokonywania tłumaczenia ustnego."

              I kto może nim zostać"
              "5) ukończyła magisterskie studia wyższe na kierunku filologia lub ukończyła
              magisterskie studia wyższe na innym kierunku i studia podyplomowe w
              zakresie tłumaczenia, odpowiednie dla danego języka;
              6) złożyła z wynikiem pozytywnym EGZAMIN z umiejętności tłumaczenia z
              języka polskiego na język obcy oraz z języka obcego na język polski."

              Jak widzisz, aby być tłumaczem trzeba bezbłędnie znać i posługiwać się językiem
              ojczystym w mowie i piśmie. Tymczasem w każdym twoim poście roi się od błędów
              ortograficznych, jest niechlujny i pełen wyrażeń knajackich. Niestety podważa to
              wiarygodność tego co piszesz, każdej historyjki. Przechwałki o roli tłumacza
              jaskrawo uwypukliły ten smutny fakt i każą się zastanowić nad sensem wczytywania
              się w treści zawarte w twoich kolejnych tekstach.
              • vojager29 Re: Tłumacz to osoba zaufania publicznego 03.01.09, 17:07
                po piewsze - zeby byc tlumaczem na policji nie trzeba byc
                przysieglym, dzialanie policji i sadu to dwie pary kaloszy

                po drugie - nie pisalem, ze jestem przysieglym sadowym, czytaj
                uwaznie bo widze, ze masz klopoty ze zrozumieniem co czytasz, wiec
                powtarzam zapytanie: czego ucza w polskich szkolach jesli wogole
                jakies konczylas/les ?

                po trzecie - a coz mnie i miejscowa policje obchodza twoje polskie
                przepisy ? mozesz je sobie spokojnie wsadzic pod poduszke, uzywajac
                jezyka dyplomatycznego, zeby ci sie przysnily
                • iszkariota Re: Tłumacz to osoba zaufania publicznego 03.01.09, 17:35
                  A więc kłamstewka powoli się wyjaśniają:
                  Po pierwsze nie jesteś tłumaczem i nie przypisuj sobie tej ważnej i
                  odpowiedzialnej funkcji, samo nazywanie tłumacza przysięgłego "tłumaczem
                  sądowym" świadczy o ignorancji w tym zakresie.
                  Po drugie policja, prokuratury i sądy, zarówno karne jak i cywilne korzystają z
                  tych samych tłumaczy, których listy znajdują się w sądach okręgowych.
                  Po trzecie jeśli jeden z tych organów potrzebuje tłumacza, którego akurat nie ma
                  na liście, może powołać inna osobą, z poza listy, ale kryteria wiedzy,
                  umiejętności, czy opinia osobie musi być podobnie jak tych z listy
                  nieskazitelna. Odbywa się to podobnie jak w przypadku tłumaczy zawodowych za
                  pomocą postanowienia o powołania biegłego.
                  Zasady te obowiązują również poza Polską bowiem współpraca, czy pomoc prawna
                  musi siłą rzeczy posiadać te same standardy, inaczej każdy adwokat jest w stanie
                  z powodzeniem podważyć czynność organów, niezależnie od kraju, gdzie jest
                  dokonywana.
                  Po czwarte zanim zaczniesz cokolwiek pisać zastanów się, czy warto narażać się
                  na możliwość zweryfikowania twoich wynurzeń.
                  Po piąte, w twoim ostatnim tekście znajduje się również błąd ortograficzny, więc
                  ocenę tego, jak uczą w szkołach powinieneś zacząć od siebie. Proponuję uważniej
                  przyglądać się edytorowi tekstu, to trochę pomoże, choć nie w zakresie
                  stylistyki, znaków interpunkcyjnych, czy "ogonków".
                  • vojager29 Re: Tłumacz to osoba zaufania publicznego 03.01.09, 17:58
                    wolno ci marzyc, masz do tego prawo ale kontynuowanie wymiany
                    pogladow mija sie z celem, wiec koncze

                    • iszkariota Re: Tłumacz to osoba zaufania publicznego 03.01.09, 18:25
                      vojager29 napisała:

                      > wolno ci marzyc, masz do tego prawo ale kontynuowanie wymiany
                      > pogladow mija sie z celem, wiec koncze

                      Ja tylko podaję fakty. Nie wymieniałem poglądów. Akurat w moich postach zespołu
                      Delbrücka nie znajdziesz, bowiem cytuję jedynie obowiązujące przepisy.
                      A że kończysz to dobrze.
              • Gość: orka Re: Tłumacz to osoba zaufania publicznego IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.09, 23:44
                Zgadzam się w pełni!
            • Gość: orka Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.09, 23:42
              Tak się składa, ze doskonale wiem, co jest zadaniem tłumacza symultanicznego, o
              konsekutywnym nie wspomnę... "Tłumacz" w Twoim przypadku to chyba zbyt
              górnolotna nazwa :)
              • vojager29 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 04.01.09, 09:09
                Gość portalu: orka napisał(a):

                > Tak się składa, ze doskonale wiem, co jest zadaniem tłumacza
                symultanicznego, o
                > konsekutywnym nie wspomnę... "Tłumacz" w Twoim przypadku to chyba
                zbyt
                > górnolotna nazwa :)

                gwoli wyjasnienie problemu:

                i ja sie z toba zgadzam jesli bedzie to dotyczyc tlumaczen na pismie
                akceptowalnych przez sady, do tlumaczenia np. luznych tekstow czy
                ksiazek a juz wogole pracy na policji "jako tlumacz" nie jest
                nigdzie wymagane "magisterium" czy inne naukowe tatuly a jedynie
                prosba autora, redakcji o przetlumaczenie, od tego
                okreslenie "tlumacz",
                tlumacz na policji, musi byc oczywiscie zaakceptowany przez komende
                glowna policji i podlega "obowiazkowi milczenia" jak kazdy inny
                tlumacz,
                do tlumaczen na przesluchaniach w policji, wymagana jest jedynie
                dobra znajomosc jezyka miejscowego (egzamin z jezyka) i podstawowa
                jezyka przesluchiwanego, tu sie zadnych protokolow w jezyku polskim
                nie spisuje i tlumacz niczego nie podpisuje,
                wiec nazywaj to jak chesz ale jest to "tlumaczenie"

                jak pisalem, miejscowa policje i mnie, polskie prawo ani grzeje ani
                ziebi co nie oznacza, ze mamy go nie respektowac gdy znajdziemy sie
                w obrebie jego dzialania ale poki co, polskie prawo tu nie dziala a
                internet ma to do siebie, ze na polskim forum mozna pisac z kazdego
                zakatka swiata i czasami warto posluchac co inni maja do przekazania
                w miejsce typowego polskiego wymadrzania sie,
                moge przytoczyc olbrzymia ilosc przykladow gdzie polskie zwyczaje,
                obyczaje i prawo w znacznym stopniu rozchodzi sie z prawami
                miejscowymi i nie chce zaznaczac, ktore jest lepsze, nie, te prawa
                sa poprostu inaczej interpretowane i kultura czytelnika polega na
                tym aby potrafic to akceptowac a nie z dziecinna upartoscia
                przekonywac, ze jest to glupie, ze tylko moje polskie prawo jest
                najlepsze, ze na swiecie napewno i musi byc tak jak jest w Polsce,
                to dziecinada
                przepraszam autora, ze odbieglismy tak daleko od tematu watku

                ps: poza sezonem jedz w ciemno, to sama radocha, podane na talerzu
                nia zawsze musi dobrze smakowac
                • iszkariota Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 04.01.09, 09:37
                  Już ci znów poziom wymysłów wzrósł od wczoraj, nie możesz żyć bez tego?
                  Nie pisze się "wogole pracy na policji", a W OGÓLE pracy DLA policji" "tłumaczu".
                  Jeśli jak wymyślasz musisz być zaakceptowany przez komendę główną (ciekawe
                  dlaczego nie używasz oryginalnej, włoskiej nazwy, nie doczytałeś jeszcze?)to
                  jest równoznaczne z byciem na liście biegłych przysięgłych.
                  Nie pisze się "tatuly", a "tytuły".
                  Nie ma czegoś takiego jak "obowiązek milczenia", a "tajemnica jaką objęte są
                  czynności procesowe" i dlatego do tych czynności przybierane są osoby
                  zaprzysiężone, lub takie, które odpowiadają spełniają podobne wymagania, a nie
                  przypadkowe osoby, bez "magisterium" (haha) z ulicy.
                  Jeśli sądzisz że tłumacz, w prawdziwej sytuacji niczego nie podpisuje to się po
                  raz kolejny mylisz. Osoba taka podpisuje się, bo jest oficjalnie przybrana do
                  udziału w czynności, z imienia i nazwiska oraz pełnionej funkcji, lub z
                  określeniem celu. I odpowiada za każde przetłumaczone słowo, zdanie, za
                  gramatykę, stylistykę, ortografię.
                  Prawo może cię nie interesować, równie bardzo jak prawda, ale prócz potocznego
                  rozumienia prawa, którym się nieudolnie posługujesz, istnieją jeszcze kodeksy
                  postępować karnego, cywilnego, administracyjnego, które precyzyjnie i
                  jednoznacznie precyzują zasady działania instytucji i ich współdziałania, w
                  kraju i pomiędzy krajami.
                  Przestań się wreszcie wygłupiać i wypisywać coraz bardziej zdumiewające
                  historie, nawet w świętą niedzielę. Pozostań na etapie drogich hoteli, nie
                  liczenia się z gotówką i kombatanckiej przeszłości. W tym tych historiach
                  najlepiej się umiesz zaprezentować, oczywiście tym, którzy nie przeanalizują
                  tego co piszesz, lub przez grzeczność milczą.
                  • vojager29 Re: ach szkoda slow i mojego cennego czasu 04.01.09, 09:54
                  • vojager29 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 04.01.09, 09:58
                    tu masz przyklad twojej znajomsci jezyka polskiego:

                    " istnieją jeszcze kodeksy postępować karnego, ......."

                    nie bede tego komentowal, niech ocenia to inni
                    • iszkariota Przynajmniej jedna korzyść 04.01.09, 10:33
                      Świetnie, zacząłeś posługiwać się słownikiem.
                      Przynajmniej jest jedna korzyść z mojego pisania. Rozumiem że rezygnacji z
                      wymysłów nie ma się co spodziewać bo stanowią sposób radzenia sobie z frustracją
                      poprzez dostarczenie zastępczej gratyfikacji, dzięki czemu następuje oswajanie
                      się z obiektem rodzącym lęk.
                      Zatem pozostaje omijanie wielkim łukiem posty podpisywane "voyager29"
                      porozsiewane po różnych forach, a i tak nie wnoszące nic do tematu rozmów w wątkach.
                      • vojager29 Re: Przynajmniej jedna korzyść 04.01.09, 12:17
                        " istnieją jeszcze kodeksy postępować karnego, ......."

                        co to ma wspolnego ze slownikiem ?

                        to jezyk Kalego z sienkiewiczowskiej opowiesci,
                        Kali chciec, Kali miec

                        wiec zanim zaczniesz zwraca uwage innym, zacznij sama uczyc sie
                        jezyka, swiadomie pisze "sama", pewnie domyslisz sie dlaczego czy
                        moze oczekuje zbyt wiele po tobie ?

        • Gość: vvv Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.09, 12:43
          vojager29 napisała:

          >
          > nie wiem czy ci wiadomo ale i dzis gdy zatrzyma cie policja, nie
          > tylko we Wloszech musisz sie okazac dokumentem, wskazac cel
          podrozy
          > i okazac srodki platnicze jakimi dysponujesz na okres planowanego
          > pobytu

          Zapewne chciałeś powiedzić, że policja MOŻE zarządać/poprosić o
          dokumenty, o wyjaśnienie celu i miejsca pobytu lub o zabezpieczenie
          finansowe.

          ps. Jakich "turystów" tłumaczysz, rosyjsko-, wietnamskojęzycznych
          czy innych:)?
          • vojager29 Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? 03.01.09, 12:47
            > Zapewne chciałeś powiedzić, że policja MOŻE zarządać/poprosić o
            > dokumenty, o wyjaśnienie celu i miejsca pobytu lub o
            zabezpieczenie
            > finansowe.

            a co ja napisalem ?
    • Gość: Maciej Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.08, 10:15
      Zależy kiedy jedziesz, po co i ile możesz wydać.
      Jeśli planujesz noclegi pod namiotem, to normalne, że się jedzie w ciemno. Jeśli
      chcesz plażować, to lepszą i tańszą kwaterę znajdziesz rezerwując wcześniej
      (zwłaszcza jeśli jedziesz w sezonie). Jeśli planujesz zwiedzanie i jedziesz w
      miesiącu innym niż siepień nie powinnaś mieć problemów ze znalezieniem miejsca,
      ale nie licz na tanie kwatery, tego typu jak w Chorwacji. Szukając noclegu na
      miejscu licz 60-80 EUR za dwójkę jako absolutne mininum.
      • vojager29 Re: halo radioaktywny 31.12.08, 12:01
        na jakim filmie to widziales ?
        bo jezdze do Italii juz od prawie 40 laty i czegos podobnego nigdy
        nie przezylem
        • radioaktywny halo dandysie 31.12.08, 14:40
          Pewnie z powodu, który podkreślasz w prawie każdym poście, niemal
          nieograniczonej ilości gotówki do wydania, która podnosiła ci szlabany na paśmie
          przejścia z zaznaczonym CD, :)
          Patrzeć to nie znaczy widzieć, dlatego rozumiem, że nie zauważyłeś przejawów
          żelaznej kurtyny.
          Dodam jeszcze do swojego poprzedniego postu swoje silne przeżycie gdy Czechy i
          Słowacja się dzieliły. Nie było wówczas jeszcze żadnych stałych obiektów
          granicznych prócz ustawionego znaku stop i wybiegających z pobocza na drogę
          cywili z opaskami na rękach i karabinami w rękach. To było mocne przeżycie,
          wygladali jak pogrobowcy band leśnych.
          Reasumując; dzisiejsza podróż do Włoch to przyjemność sama w sobie, korzystanie
          z przywileju bycia w UE i układu z Schengen.
          • elde23 Re: halo dandysie 01.01.09, 09:02
            Nie szaleństwo, ale ryzyko. Jadąc "w ciemno" można /zwłaszcza w
            sezonie/ zakończyć noclegiem na parkingu.
            Jeżeli ktoś ceni sobie wygodę i komfort, powinien podróż zaplanować.
          • vojager29 Re: halo dandysie 02.01.09, 09:59
            radioaktywny napisał:

            > Pewnie z powodu, który podkreślasz w prawie każdym poście, niemal
            > nieograniczonej ilości gotówki do wydania, która podnosiła ci
            szlabany na paśmie przejścia z zaznaczonym CD, :)

            glupis, przytocz przyklad gdzie to podkreslam,
            gotowke to mialem i mam do wydania na urlopie a nie przy szlabanach,
            i co w tym zdroznego, ze ktos widzi szlabany i urlop inaczej niz ty ?
            co w tym dziwnego, ze nigdy nie mialem karty kredytowej ?
            czy to wedle ciebie grzech miec pieniadze i moc sobie pozwolic na
            urlop bez obracania kilka razy zlotowki zanim sie ja wyda ?

            >>Patrzeć to nie znaczy widzieć, dlatego rozumiem, że nie zauważyłeś
            przejawów żelaznej kurtyny.

            zauwazylem i to napewno lepiej niz ty ale dzis, po prawie dwudziestu
            latach wolnej Polski nie robie z tego ceregieli a wrecz odwrotnie,
            wspominam to raczej jako historyczny sen,
            gdybym ci napisal, ze ja "wyjezdzajac" z Polski ryzykowalem zyciem
            to pewnie bys nie uwierzyl a mozna by z tego zrobic dobry sensacyjny
            film ale komu to dzis potrzebne ?




            • radioaktywny Re: halo dandysie 02.01.09, 17:47
              glupis, gotowke to mialem i mam do wydania na urlopie a nie przy szlabanach,
              nigdy nie mialem karty kredytowej? grzech miec pieniadze i moc sobie pozwolic na
              urlop bez obracania kilka razy zlotowki zanim sie ja wyda ?

              gdybym ci napisal, ze ja "wyjezdzajac" z Polski ryzykowalem zyciem
              to pewnie bys nie uwierzyl a mozna by z tego zrobic dobry sensacyjny
              film.

              Nie będę się nad tobą pastwił, ani cię obrażał. To nie ma sensu. Sam sobie
              wystawiasz świadectwo, bez konieczności komentowania tych bzdur. Z założenia z
              trollami nie gadam. Żegnam.
              • vojager29 Re: halo glopis 02.01.09, 18:44
                przynajmniej w tym momencie okazujesz deczko kultury, szkoda
                jedynie, ze tylko w tym momencie a nie zawsze
        • artur_borubar kolego voyager 02.01.09, 18:56
          Z jednym poście, odpowiadając na tekst o obostrzeniach na granicach, piszesz do
          radioaktiv, cytuję:
          "na jakim filmie to widziales ?
          bo jezdze do Italii juz od prawie 40 laty i czegos podobnego nigdy
          nie przezylem"

          W następnym przeczysz samemu sobie twierdząć:
          "gdybym ci napisal, ze ja "wyjezdzajac" z Polski ryzykowalem zyciem
          to pewnie bys nie uwierzyl a mozna by z tego zrobic dobry sensacyjny
          film ale komu to dzis potrzebne ? "

          Następnie obrażasz forumowicza mówiąc do niego per "glupi", tytułujesz tym
          słowem swój post do niego (z ortograficznym błędem), po czy twierdzisz:
          "przynajmniej w tym momencie okazujesz deczko kultury, szkoda
          jedynie, ze tylko w tym momencie a nie zawsze"

          Mam pytanie: gdzie twoja kultura, i czy koniecznie trzeba pisać operatorów GW z
          prośbą o zbanowanie?
          • vojager29 Re: kolego voyager 02.01.09, 20:04
            artur_borubar napisała:

            > Z jednym poście,

            a skad ci przyszlo do glowy, ze "glopis" to znaczy "glupis" ?
            nie, tu nic sie nie znosi, tylko wowczas "kiedy ja ryzykowalem
            zyciem" to naszego przemilego kolegi jak zreszta i ciebie nie bylo
            jeszcze na swiecie i to co bylo na granicach w opisywanym okresie
            przez przemilego kolege bylo naprawde igraszka w stosunku do okresu,
            ktory ja mam na mysli a o jaki okres chodzi to latwo wywnioskowac,
            mozesz ewentualnie przeliczyc na maszynce, bedzie ci zapewne latwiej
            sie doliczyc,
            to by bylo tyle o twojej kulturze
            • artur_borubar Re: kolego voyager 02.01.09, 22:18
              Tego typy przechwałki powinny być eksponowane na prywatnym blogu. Możesz go
              sobie założyć i nazwać "Kto się straszniej narażał", albo "Jestem wielki, a kto
              sadzi inaczej jest glupi".
              Tutaj jest forum włoskie, i tematy poswięcone podróżom do tego kraju.
              Chamskie odzywki, głupie komentarze, obrażanie innych zostaw sobie na "oślą
              ławkę" bo tam się nadajesz, wraz z nimi - jeśli mowa o kulturze.
              • vojager29 Re: kolego voyager 03.01.09, 09:04
                artur_borubar napisała:

                > Tego typy przechwałki

                forum, kazde forum ma to do siebie, ze mozna na nim dyskutowac,
                mozna przemilczec albo wogole nie zagladac a jak ci to nie
                odpowiada, proponuje do szkolki niedzielnej albo do Radia Maryja

                > Chamskie odzywki ..

                pewnie mowisz o wlasnych .......
            • glupia_blondynka Re: kolego voyager 02.01.09, 22:30
              vojager29 napisała:
              > tylko wowczas "kiedy ja ryzykowalem
              > zyciem" to naszego przemilego kolegi jak zreszta i ciebie nie bylo
              > jeszcze na swiecie i to co bylo na granicach w opisywanym okresie
              > przez przemilego kolege bylo naprawde igraszka w stosunku do okresu,
              > ktory ja mam na mysli a o jaki okres chodzi to latwo wywnioskowac.

              Vojager, jak tak sobie czytam co piszesz to zaczynam podejrzewać, że jesteś
              kobietą i nazywasz się Kopernik;)
    • Gość: henryk Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.chello.pl 02.01.09, 19:47
      Dawniej, mam na myśli koniec lat 90 i początek lat 2000, na taką
      odwagę bym się nie zdobył. Dzisiaj jednak doświadczenie turystyczne
      podpowiada mi, że jest to wykonalne i nie koniecznie w samochodzie
      na parkingu. Od 11 lat jeżdżę własnym samochodem na wakacja na
      południe Europy: Włochy 4 razy, Portugalia, Grecja, Hiszpania,
      Chorwacja. Zawsze gdy byłem we Włoszech w miejscach gdzie miałem
      wczesniej zarezerwowane wczasy widziałem propozycję wolnych pokoi,
      miejsc na kempingach lub oferty domów wakacyjnych. Tak było w Sibari
      w 1998 roku. Na wielu ogrodzeniach willi wakacyjnych były podane nr
      telefonów i informacje o wolnych miejscach. Podobnie w Cecina Mare w
      2003. Również w 2006 będąc na kempingu w Rosolina Mare widziałem
      wiele wolnych kempingów. A w ub. 2008 roku na Sycylii obok mojego
      zakwaterowania były wolne mieszkania, a i w tej willi w której
      mieszkałem, gospodarz miał po moim wyjeździe puste 4 mieszkania.
      Dawniej bym się na takie ryzyko nie zdecydował z powodu małych
      dzieci. Obecnie, po tych doświadczeniach uważam, że zawsze coś się
      znajdzie.
    • Gość: zzz Re: Czy jazda w ciemno to szaleństwo? IP: *.net87.citysat.com.pl 03.01.09, 09:56
      zz
      • marusia811 Re: witam w nowzm roku 05.01.09, 20:46
        dawno mnie tu nie było i co widzę po przeczytaniu ?
        w tym wątku doliczyłam się "różnych" ników - 10 ale jak po
        machnięciu zaczarowaną różczką, po ostatniej wpadce językowej naszej
        szanownej koleżanki, wszystkie raptownie zamilkły,
        zastanawiająca zgodność "poglądów" i w tym sensie życzę "wszystkim"
        szczęśliwego Nowego Roku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka