Dodaj do ulubionych

luty - co było słuchane

28.02.06, 09:19
w te snieżny ten miesiac leżały mi rózne dzwięki:

ja słuchałem sporo ambientowych kompozycji z komputera kolegi. a robił to
kolega. posciągałem tez wszystkie produkcjie niejakiego thiele z 60 kawałków
10 jest bardzo zacnych. wychodzi mi na to ze przestaje rozrózniac off i main.
alien sex fiend - acid bath i inne w sumie ze 5 płyt. zacne bardzo i live
motiv tego miesiąca
afrokolektyw - czarnowidzę
tim buckley - starsailor - dziwnodobre
the beatles - the white album (odrabianie lekcji) zacne
primus - sailing the seas of chesse
franz ferdinand - U could have it so much better - na maxa jestem zdziwiony
jak mozna robić tyle rockowego szumu wokół czysto popowej kapelki.
the jezus lizard - head pure (odrabianie lekcji)
pink floyd - atom heart mother (odrabianie lekcji)
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 10:58
      PŁYTA MIESIĄCA: Echo & The Bunnymen - Ocean Rain
      (Nie żebym nie znał i nie uwielbiał wcześniej.)

      Afro Kolektyw - Czarno widzę - 7/10 *
      Belle & Sebastian - The Life Pursuit - 8/10
      Buzzcocks - Love Bites - 8/10
      Camera Obscura - Underachievers Please Try Harder - 6.5/10
      Clap Your Hands Say Yeah - s/t - 7/10
      Film School - s/t - 6/10
      Lemonheads - It's A Shame About Ray - 8/10
      Replacements - Let It Be - 8.5/10
      Talking Heads - Remain In Light - 9.5/10
      Teardrop Explodes - Everybody Wants To Shag The Teardrop Explodes - 5/10 *
      Wah! - Nah=Poo - The Art Of Bluff - 7/10 *
      XTC - Black Sea - 9.5/10

      DIY: Starry Eyes: UK Pop II (1978-79) - 8/10 (parę fajowych one-hit wonders)
      • obly Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 11:21
        buzzcocks? 8/10?
        ;))))))))))))
        no no
        niepoznajekolegi cichawoda
        • ilhan Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 11:24
          obly napisał:

          > buzzcocks? 8/10?
          > ;))))))))))))
          > no no
          > niepoznajekolegi cichawoda

          Ale co? Że za nisko? Że za wysoko? Że w ogóle Buzzcocks? :)
      • cze67 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 11:59
        ilhan - co znaczą gwiazdki?
        • pytajnick Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:07
          cze67 napisał:

          > ilhan - co znaczą gwiazdki?

          Kolega Ilhan jest po prostu euroentuzjastą.

          A już serio, to zawsze mi się wydawało, że chodzi o "ale jeszcze mogę zmienić
          zdanie".
          • ton2 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:08

            A nie, że nowość?
            • pytajnick Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:14
              > A nie, że nowość?

              Teardrop Fall nagrywało w latach 80. o ile dobrze pamiętam.
              • pytajnick Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:15
                Teardrop Explodes oczywiście (z głośników leci przepiękne "Teardrop Fall" no-man
                :-). Któryś raz popełniam ten sam błąd, lol).
                • ton2 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:16
                  W sensie, że nowość w discmanie, czy tam mp3 playerze.
          • ilhan Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:25
            pytajnick napisał:

            > cze67 napisał:
            >
            > > ilhan - co znaczą gwiazdki?
            >
            > Kolega Ilhan jest po prostu euroentuzjastą.
            >
            > A już serio, to zawsze mi się wydawało, że chodzi o "ale jeszcze mogę zmienić
            > zdanie".

            Dokładnie. I Ton też ma tu rację, bo po prostu dotyczy to z reguły płyt niedawno poznanych.
    • ton2 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 11:41
      Belle & Sebastian - The LIfe Pursuit
      Jens Lekman - Oh, You Are So Silent Jens
      Film School - Film School
      Echo & The Bunnymen - Ocean rain
      Echo & The Bunnymen - Crocodiles
      The Chameleons - What Does Anything Mean
      Akron Family - s/t
      Sufjan Stevens - Seven Swans
      Dream Brother - Tribute to Tim & Jeff Buckley
      Arctic Monkeys - Whatever....
      Clearlake - Amber
      The Kooks - Inside In/ Inside Out
      Maximo Park- Missing Songs
      Wilderness - Wilderness
      Portugal The Man - Waiter...
      Patrick Wolf - Lycanthropy
      Stone Roses - Stone Roses


      A plyta miesiaca zdecydowanie Go-Betweens - "16 Lovers Lane" sluchana niemalze
      codziennie. Czas poznac kolejne.
      • argus1 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 11:57
        Najwięcej:

        Killing Joke – BRIGHTER THAN A THOUSAND SUNS (dawno tak spójnej płyty nie
        poznałem, wspaniałe…)

        a potem:

        Gandalf
        Pharaoh Sanders – KARMA
        Van Halen
        Wipers – YOUTH OF AMERICA
        Laraaji – AMBIENT 3
        Prince – PURPLE RAIN
        The Verve – URBAN HYMNS
        Genesis – CALLING ALL STATIONS
        System of a down – MEZMERIZE/ HYPNOTIZE (- wydawało mi się, że systemi niczym
        nie zaskoczą – dlatego zwlekałem z odsłuchaniem tych płyt…. i niby nie
        zaskakują, ale jak oni to robią, że to ciągle brzmi świeżo?...świetne płyty)
      • ilhan Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:26
        ton2 napisał:

        > A plyta miesiaca zdecydowanie Go-Betweens - "16 Lovers Lane" sluchana
        > niemalze codziennie. Czas poznac kolejne.

        Podoba mi się, że to taka niekonfliktowa płyta. Nie spotkałem jeszcze nikogo, komu by nie przypadła do gustu :)
        • ton2 Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:30
          Smiesznie, bo na sobotniej imprezie puscilem "Was There Anything I Could Do" i
          choc ewidentnie nikt nie znal, to wszyscy sie przy tym swietnie bawili. Moze
          faktycznie to przez wspomnianie przez Ilhana podbienstwo do "Some Girls Are
          Bigger Than Others". Tak czy owak na pewno pozostanie w imprezowej playliscie.
          • ilhan Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:33
            ton2 napisał:

            > Smiesznie, bo na sobotniej imprezie puscilem "Was There Anything I Could Do" i
            > choc ewidentnie nikt nie znal, to wszyscy sie przy tym swietnie bawili. Moze
            > faktycznie to przez wspomnianie przez Ilhana podbienstwo do "Some Girls Are
            > Bigger Than Others". Tak czy owak na pewno pozostanie w imprezowej playliscie.

            Śmiesznie - nigdy bym nie wpadł, że to może być dobre na imprezę. A to akurat podobieństwo - oddajmy honor - pierwszy zauważył Aimarek.
    • pytajnick Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:03
      Ferie były, niewiele słuchania, jeszcze mniej nowości, ale coś tam było:

      - Bardzo mi się spodobało:
      angelo badalamenti - un long dimanche de fiancailles (ost). (Początek głębszej
      eksploracji Badalamentiego - aktualnie Mulholland Drive, Prosta historia, powrót
      do Twin Peaks itd).

      - Trochę mi się spodobało:
      michael nyman - the piano (ost)
      nico - the marble index (z potencjałem na więcej, ale bez rewelacji)
      strokes - is this it?

      - Zaczyna mi się podobać:
      belle & sebastian - push barman to open old wounds
      cat power - the greatest

      - Zjawisko miesiąca:
      bauchklang - many people (płyta nagrana ustami... a momentami brzmi jak ostra
      elektronika czy nawet techno. ale poza efekciarstwem - po prostu fajna, pogodna
      muzyka).

      - Pozytywny (u)śmiech miesiąca:
      woody guthrie - the very best of. This machine kills! (Ale nie fascists). Dużo
      radości miałem w ferie dzięki niemu. No i nie nagrał chyba czegokolwiek
      dłuższego niż 3:59. I już się nie będę (złośliwie) śmiał z 'korzennego' country.

      - Nie spodobało mi się:
      idlewild - warnings/promises

      - Niby spodobało, ale było - minęło:
      brian wilson - what i really want for christmas

      - Odkrycie miesiąca:
      "Requiem" Mozarta w wykonaniu Herreweghe. Wielkie, wielkie!

      - Koncert miesiąca (a nawet kilku ostatnich):
      Kapela ze wsi Warszawa, wczoraj.

      Dziękuję.
    • kod_kreskowy Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:21
      pelican city - rhode island
      pelican city - the chilling effect
      modest mouse - good news for people who love bad news
      modest mouse - the moon and antarctica
      laika - sounds of the satellites
      laika - wherever i am i am what is missing
      mogwai - young team
      mogwai - rock action
      the smiths - the queen is dead
      the smiths - singles
      common - be
      common - like water for chocolate
      noon - bleak output
      noon - gry studyjne
      jose gonzalez - veneer
      fun lovin' criminals - bag of hits
      malcolm middleton - into the woods
      gavin friday - the boxer
      billy bragg - don't try this at home
      betty davis - betty davis
      amon tobin - bricolage
      stealpot - mass mess.age
      bugge wesseltoft - moving
      toshinoti kondo & dj krush - ki-oku
      the cooper temple clause - kick up the fire and let the flames break loose
    • libertine Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 12:42
      płyty miesiąca miałem dwie, z obiema dopiero się zapoznałem, choć obie są (mniej
      lub bardziej) stare:
      johnny cash - at folsom prison
      pulp - we love life

      poza tym:
      nick cave and tbs - b-sides & rarities
      rufus wainwright - want two
      black rebel motorcycle club - brmc
      belle & sebastian - the life pursuit
      echo & the bunnymen - ocean rain (niedługo stracą sens takie wątki, bo okaże
      się, że wszyscy sięgaliśmy po te same albumy)
      richard ashcroft - keys to the world
      kt tunstall - eye to the telescope
      tilly and the wall - wild like children
      morrissey - your arsenal
      • ihopeyouwilllikeme Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 13:28
        Helloween - jak leci:

        - Helloween E.P. - 8/10
        - Walls Of Jericho - 7/10
        - Keeper Of The Seven Keys I & II - 10/10
        - Live In The UK - 10/10
        - Pink Bubbles Go Ape - 9/10
        - Chameleon - 7.5/10
        - Master Of The Rings - 9/10
        - The Time Of The Oath - 8.5/10
        - Better Than Raw - 9/10
        - The Dark Ride - 8/10
        - Rabbit Don't Come Easy - 5.5/10
        - Keeper Of The Seven Keys - The Legacy - 6.5/10

        Narnia - jak leci:

        - Awakening - 5.5/10
        - Long Live The King - 7/10
        - The Desert Land - 8/10
        - The Great Fall - 8.5/10

        Johnny Cash - American III: Solitairy Man - 10/10
        Bonnie " Prince " Billy - I See A Darkness - 9/10
        Modest Mouse - Moon & Antarctica - 10/10
        Captain Beefheart - Trout Mask Replica - b/o ( no bo jak ocenić ? ale podoba mi
        się bardzo, mogę słuchać i po trzy razy z rzędu )
        Proto-Kaw - The Wait Of Glory - 6/10
        Richard Ashcroft - Keys To The World - 5.5/10
        System Of A Down - Mezmerize/Hypnotize - 7.5/10 ( mhm, tak, ale rehabilitował
        się nie będę - jak dla mnie poprzednie płyty, wraz z Toxicity, nadal są
        niesłuchalne )
        Cruachan - Folk-Lore - 8/10
        Cruachan - The Middle Kingdom - 6/10
        Cruachan - Pagan - 8/10
        Robert Johnson - Complete Recordings - b/o ( kolejna rzecz, której się nie ocenia
        Kula Shaker - K - 9/10
    • o_k_o Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 13:21
      Płyta miesiąca: Isobel Campbell & Mark Lanegan - The Ballad Of The Broken Seas

      Cat Power - The Greatest
      Tortoise & Bonnie Prince Billy - Brave & The Bold
      Belle & Sebastian - Life Persuit
      The Go-Betweens - Oceans Apart
      Deus - Pocket Revolution
      The Naional - Alligator
      The Arcade Fire - Funeral
      Devendra Banhart - Nino Rojo
      Devendra Banhart - Rejoicing In The Hands
      Art Brut - Bang Bang Rock And Roll
      David Bowie - Life At BBC
    • geigo Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 14:04
      Płyty miesiąca: w lutym moim odtwarzaczem oraz duszą nadal niepodzielnie władały albumy Clann Zu - "Black Coats & Bandages" i "Rua" - oraz solowa płyta Declana de Barry "Song Of A Thousand Birds".

      A poza tym - rzeczy nowopoznane...
      Rufus Wainwright - Want Two
      The Postal Service - Give Up
      Iron & Wine - The Creek Drank The Cradle
      Isobel Campbell & Mark Lanegan - Ballad Of The Broken Seas
      XXL - Ciautistico
      Echo & The Bunnymen - Echo & The Bunnymen

      ...i powtórki z rozrywki:
      Devendra Banhart - Nino Rojo
      A Silver Mount Zion - Born Into Trouble As the Sparks Fly Upward
      Goldfrapp - Felt Mountain
      Hope Sandoval & The Warm Inventions - Bavarian Fruit Bread
      The Black Heart Procession - Amore Del Tropico
      I Am Kloot - Gods & Monsters
      Mogwai - Mr. Beast
      Sigur Ros - Agaetis Byrjun
      Sunny Day Real Estate - The Rising Tide
      Tindersticks - Curtains
      Yann Tiersen & Shannon Wright - s/t
      My Morning Jacket - Z
      Pellumair - Summer Storm
      Augie March - Strange Bird
      Bonnie 'Prince' Billy - I See A Darkness
      • pytajnick Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 14:15
        geigo napisała:

        > Mogwai - Mr. Beast

        Co to?
        • o_k_o Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 14:20
          to płyty Mogwai, której jeszcze nie ma w sklepach
    • nemrrod Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 15:59
      Luty był miesiącem ogólnego przesytu, znużenia i słuchania po tzw. łebkach, aż
      pojawiła się...

      Płyta miesiąca:

      AVEY TARE AND PANDA BEAR Spirit They're Gone, Spirit They've Vanished
      Ta płyta wgniotła mnie w przysłowiowy fotel a potem zmiotła z przysłowiowej
      powierzchni ziemi. Pierwsza połowa albumu to co najmniej 10/10. Miazga.

      Wicepłyta miesiąca:

      DEAF CENTER Pale Ravine
      To już zdecydowanie inna kategoria wagowa. Panowie są z Norwegii i grają
      ambient, bogato inkrustowany dźwiękami smyczków i pianina. Grają niepozorną,
      lecz urzekającą, ujmującą i uzależniającą muzykę, a jej klimat i melodie
      podświadomie wkradają się do umysłu i zostają tam na dłuuugo. W stosunku do
      licznych ambientowych płyt używa się określenia "muzyka do nieistniejącego
      filmu". Nie słyszałem wielu płyt, do których określenie to pasowałoby bardziej
      niż do "Pale Ravine".


      Bardzo:

      LABRADFORD A Stable Reference
      To zdaje się jest druga płyta Labradford. Zanim wyklarował się ich przestrzenny
      malarsko-filmowy styl grali niepokojące, mroczne piosenki, które mogłyby
      posłużyć za soundtrack do filmów Lyncha.

      MILIEU Brother
      Zagłębiam się ostatnio w różne netlabele i to jest zdecydowanie najlepsza
      netlabelowa produkcja jaką dotąd słyszałem. Smutne, ciemne
      ambientowo-postrockowe pejzaże.

      V.A. [komfort.labor] presents ~scape
      Zmiksowana przez Pole'a kompilacja prezentująca spektrum jego (i ~scape'a)
      zainteresowań - od techno-dubowych pulsacji (Vladislav Delay) po future jazz
      Flangera. A nad całością unosi się duch norweskiego skrzypka Nilsa Oeklanda,
      którego fragment kompozycji pojawia się tu i ówdzie w trakcie miksu.

      POLMO POLPO Kiss Me Again And Again
      Do Polmo Polpo przymierzałem się od jakiegoś czasu (bo nagrywają dla
      Constellation), ale dopiero zajawka niesławnego Porcysa skłoniła mnie do
      zapoznania się. Bardzo fajne transowe granie, te 21 min. mija niepostrzeżenie.
      Utwór miesiąca.


      Fajne:

      FLY PAN AM N'Ecoutez Pas
      Spore zaskoczenie. Debiut Fly Pan Am to było takie typowe dla Constellation
      dekadenckie, ponure, monotonne granie. Tutaj otrzymujemy rozedrgany, neurotyczny
      postmodernistyczny (kocham to słowo ;)) avant-rock, pełen hałaśliwych gitar,
      hałaśliwych sampli, szeptów, krzyków i tym podobnych.

      ANTHONY ROTHER Popkiller
      Trochę wstydliwa sprawa. Anthony Rother jest autorem jednej z najważniejszych
      płyt nowego electro lat 90. Tutaj natomiast gra muzykę niemal dyskotekową.
      Pompujący bit na 4/4, syntezatorowy bas, przetworzony wokal, naiwne teksty,
      naiwne melodie. A całość mimo wszystko ma jakiś urok, a przede wszystkim poteżną
      dawkę energii i kilka parkietowych wymiataczy. Rother balansuje tu na granicy
      kiczu, ale na szczęscie jest zbyt inteligentny i doświadczony, by ją
      przekroczyć. Nemrrod picks: "No Love" :)

      ALEC EMPIRE VS MERZBOW Live At CBGB's NYC 1998
      ISOLEE Western Store
      POLMO POLPO Like Hearts Swelling


      Takie sobie:

      ELECKTROIDS Elektro World
      Takie tam electro z Warpa.

      A SILVER MT. ZION Born Into Trouble As The Sparks Fly Upward
      Jak dotąd moja najmniej ulubiona pozycja z ich dyskografii. Choć opener bardzo
      ładny.

      JENS LEKMAN Oh, You're So Silent Jens
      Trochę za bardzo unfocused, słychać że to zbiór różnych singli i epek. Kilka
      naprawdę fajnych piosenek, a "Pocketful of Money" to piosenka miesiąca!

      KAWAŁEK KULKI RafyKoralowe Rzeki Warty
      Zespół Kawałek Kulki jest z Gorzowa i ma fajną piosenkę pt. "Kolegi Tata" ,
      której często w lutym słuchałem. Demo do pobrania na stronie.
      • kubasa Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 16:12


        nemrrod napisał:

        > Luty był miesiącem ogólnego przesytu, znużenia i słuchania po tzw. łebkach,

        Tak

        > Płyta miesiąca:
        >
        > AVEY TARE AND PANDA BEAR Spirit They're Gone, Spirit They've Vanished
        > Ta płyta wgniotła mnie w przysłowiowy fotel a potem zmiotła z przysłowiowej
        > powierzchni ziemi. Pierwsza połowa albumu to co najmniej 10/10. Miazga.

        Tak. Pamiętam swoją pierwszą noc z tą płytą, (taaaa z książeczką, pudełkiem
        też). Myślałem, że dostanę palpitacji. Powaliła mnie. zadne póxneijsze dzieło
        Animal Collective się do tej plyty nawet nie zbliżyło. A "Alvin Row"... Na
        pewno 10/10 i chyba nr 1 tego wieku.
        • kubasa Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 16:13

          --kubasa napisał:

          >
          >
          > nemrrod napisał:
          >
          > > Luty był miesiącem ogólnego przesytu, znużenia i słuchania po tzw. łebkac
          > h,
          >
          > Tak
          >
          > > Płyta miesiąca:
          > >
          > > AVEY TARE AND PANDA BEAR Spirit They're Gone, Spirit They've Vanished
          > > Ta płyta wgniotła mnie w przysłowiowy fotel a potem zmiotła z przysłowiow
          > ej
          > > powierzchni ziemi. Pierwsza połowa albumu to co najmniej 10/10. Miazga.
          >
          > Tak. Pamiętam swoją pierwszą noc z tą płytą, (taaaa z książeczką, pudełkiem
          > też). Myślałem, że dostanę palpitacji. Powaliła mnie. zadne póxneijsze dzieło
          > Animal Collective się do tej plyty nawet nie zbliżyło. A "Alvin Row"... Na
          > pewno 10/10 i chyba nr 1 tego wieku.
          >
          >

          Bład, to 2000, no to na pewno w top 3 tej dekady.
          "And <<Smile>> is clichéd in that perfect pop music way; the way in which
          kissing on a beach in the summer rain sounds like the perfect way to find true
          love in this world full of opportunities and possibilities."

          Matt Weir
        • aimarek Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 18:13
          kubasa napisał:

          > Tak. Pamiętam swoją pierwszą noc z tą płytą, (taaaa z książeczką, pudełkiem
          > też). Myślałem, że dostanę palpitacji. Powaliła mnie. zadne póxneijsze dzieło
          > Animal Collective się do tej plyty nawet nie zbliżyło. A "Alvin Row"... Na
          > pewno 10/10 i chyba nr 1 tego wieku.

          Jak już się chwalisz oridżem, to mnie się przypomniało, że w necie chodzi często
          wersja z pomylonymi tytułami utworów i zmienioną kolejnością. W tejże wersji pod
          tytułem "Alvin Row" kryje się "Someday I'll Grow..", które to z pewnością nie
          jest hajlajtem albumu. Warto sobie to sprawdzić, bo AMG kłamie.
          • nemrrod Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 21:13
            Też miałem pomieszane tytuły, ale jakoś doszedłem do ładu, bez pomocy AMG :) U
            mnie "Alvin Row" figurował jako "Untitled", ale wystarczyło wsłuchać się w tekst.
            "Alvin Row" to taka oczywistość - epicki rozmach itd., wiadomo że fajny,
            osobiście jednak wolę którykolwiek kawałek z pierwszej 5.
    • digsa Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 16:40
      najczęściej: Belle And Sebastian - The Life Pursuit

      *Blur - odświeżałam sobie wszystkie płyty

      kolejność bez znaczenia:

      dEUS - Pocket Revolution
      Film School - s/t
      She Wants Revenge - s/t
      Suede - Sci-Fi Lullabies
      David Bowie - Earthling
      David Bowie - Black Tie White Noise
      Pixies - Doolittle
      Primal Scream - Screamadelica
      My Bloody Valentine - Loveless
      My Bloody Valentine - Isn't Anything
      Ride - Today Forever [EP]
      DJ Shadow - Entroducing...
      DJ Shadow - The Private Press
      DJ Shadow - Preemptive Strike
      UNKLE - Psyence Fiction
      UNKLE - Never, Never Land
      Esthero - Breath From Another
      Télépopmusik - Genetic World
      M83 - Before Tha Dawn Heals Us
      Four Tet - Rounds
      Múm - Yesterday Was Dramatic - Today Is OK
      Múm - Finally We Are No One
      Thievery Corporation - The Cosmic Game
      Massive Attack - Blue Lines
      Massive Attack - Mezzanine
      Massive Attack - 100th Window
      A Guy Called Gerald - Essence
      Dadafon - Lost Love Chords
      Dadafon - Harbour
      Psapp - Tiger, My Friend
      Lali Puna - Faking The Books
      Kruder & Dorfmeister - The K&D Sessions
      DJ Food - Refried Food
      Nightmares on Wax - Carboot Soul

      kilka razy również przesłuchałam Float Fall, co od pop up'a dostałam, i
      stwierdzam, że składnka jest naprawdę dobra :)
    • ayya Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 17:21
      Płyta miesiąca: Big Black - Songs About Fucking

      Depeche Mode - Music For The Masses
      T. Rex - Electric Warrior
      Elvis Costello - Get Happy!!
      Soft Cell - Non Stop Erotic Cabaret
      Prefab Sprout - Steve McQueen
      Opposition - Empire Days
      The Chameleons - Strange Times
      The Chameleons - Script Of The Bridge

      Poza tym (wg nowego systemu):

      [świetne]
      Belle & Sebastian - The Life Pursuit
      Kenickie - At The Club
      Grandaddy - The Sophtware Slump

      [dobre]
      Beth Orton - Comfort Of Strangers
      The Knife - Silent Shout
      The Research - Breaking Up
      Sia - Colour The Small One
      Coloma - Dovetail
      Tetra Splendour - Splendid Animation
      The Gentle Waves - Swansong For You
      The Gentle Waves - The Green Fields Of Foreverland
      Julie Doiron - Loneliest In The Morning

      [przeciętne]
      Cloud Cult - Advice From The Happy Hippopotamus
      Richard Swift - Novelist/Walking Without Effort
      Yeah Yeah Yeahs - Fever To Tell
      Allison Crowe - Secrets

      [słabe]
      The White Birch - Come Up For Air
      She Wants Revenge - st

      Poza tym wszystko z dyskografii The Czars.
    • grimsrund Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 17:55
      Afrokolektyw CZARNO WIDZĘ
      The Angels Of Light EVERYTHING IS GOOD HERE/PLEASE COME HOME
      Animal Collective / Vashti Bunyan PROSPECT HUMMER EP
      The Bad Plus THESE ARE THE VISTAS
      Daniel Benzali BENZALI
      Braty z Rakemna FUSY PRECZ!
      Brian Bromberg JACO
      Cacophony GO OFF!
      Calexico HOT RAIL; TRAVELALL; AEROCALEXICO; FEAST OF WIRE; THE BOOK AND THE
      CANAL; GARDEN RUIN
      Isobel Campbell / Mark Lanegan BALLAD OF THE BROKEN SEAS
      Can MONSTER MOVIE; EGE BAMYASI; FUTURE DAYS
      Neko Case FOX CONFESSOR BRINGS THE FLOOD
      Ornette Coleman FREE JAZZ
      John Coltrane ASCENSION
      Ry Cooder & Vishwa Mohan Bhatt A MEETING BY THE RIVER
      COVER THE WORLD
      Miles Davis KIND OF BLUE
      Emade ALBUM PRODUCENCKI
      Es SATEENKAARISUUDELMA
      Bill Frisell THE INTERCONTINENTALS
      Peter Gallagher 7 DAYS IN MEMPHIS
      Howe Gelb 'SNO ANGEL - LIKE YOU
      Greg Howe, Victor Wooten & Dennis Chambers EXTRACTION
      Iron & Wine WOMAN KING EP
      Martyna Jakubowicz TYLKO DYLAN
      Lech Janerka HISTORIA PODWODNA
      Seu Jorge THE LIFE AQUATIC STUDIO SESSIONS
      Al Kooper BLACK COFFEE
      Seth Lakeman KITTY JAY
      Daniel Lanois FOR THE BEAUTY OF WYNONA
      Liars DRUM'S NOT DEAD
      Lichens THE PSYCHIC NATURE OF BEINGS
      Loose Fur BORN AGAIN IN THE USA
      Samara Lubelski SPECTACULAR OF PASSAGES
      Man Man SIX DEMON BAG
      Shannon McNally RUN FOR COVER
      Shannon McNally / Neal Casal RAN ON PURE LIGHTNING EP
      Takako Minekawa ROOMIC CUBE... A TINY ROOM EXHIBITION
      The Minus 5 THE MINUS 5
      Morrissey YOU ARE THE QUARRY
      Neu! NEU!; NEU! 2
      Bob Neuwirth HAVANA MIDNIGHT
      Nina Nastasia DOGS; THE BLACKENED AIR; RUN TO RUIN
      Page France HELLO, DEAR WIND
      The Paper Chase HIDE THE KITCHEN KNIVES
      Linda Perhacs PARALELLOGRAMS
      Michel Petrucciani POWER OF THREE
      Piana EPHEMERAL
      Pogodno PIELGRZYMKA PSÓW
      Populous QUEUE FOR LOVE
      Pulseprogramming TULSA FOR ONE SECOND
      Hugo Race + True Spirit THE GOLDSTREET SESSIONS
      Shearwater WINGED LIFE; THIEVES EP
      Smog KICKING A COUPLE AROUND EP; EX-CON EP; MANTA RAYS OF TIME EP; 'NEATH THE
      PUKE TREE EP; STRAYED EP
      S.S. Cardiacs FEAR THE LOVE
      Supersilent 1
      Świetliki LAS PUTAS EXCLUSIVAS
      Telefon Tel Aviv MAP OF WHAT IS EFFORTLESS
      Billy Bob Thornton PRIVATE RADIO
      John Vanderslice CELLAR DOOR
      Venetian Snares MEATHOLE
      Rocky Votolato MAKERS
      M. Ward DUET FOR GUITARS #2; LIVE MUSIC & THE VOICE OF STRANGERS
      Weather Report I SING THE BODY ELECTRIC


      Filmowe:

      Gato Barbieri LAST TANGO IN PARIS
      Calexico COMMITTED
      CASANOVA
      Nick Cave & Warren Ellis THE PROPOSITION
      The Crystal Method LONDON
      Christopher Franke BABYLON 5
      REPO MAN
      Graeme Revell HUMAN NATURE
      Joe Strummer WALKER
      • abranova Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 18:34
        Jeeejku, luty taki krótki, jak tyle płyt mozna przesłuchać??? ;)

        U mnie w wiekszości starości:
        Fiona Apple - The Extraordinary Machine
        Kanał Audytywny - Plyta Skirtotymiczna
        Kraftwerk - The Man Machine
        Marek & Wacek - platynowa kolekcja :)))
        R.E.M. - Monster
        Damien Rice - O
        Talk Talk - jakies the best of
        Voo Voo - Z kobietami

        poza tym byłam na koncercie Możdżera :)
    • braineater Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 18:58
      Płyta miesiąca:
      The Balanescu Quartet - Possessed - czyli z motyką na słońce, a nawet ostrzej
      bo z smyczkowym kwartetem na Kraftwerka. I może mnie ortodoksi spałuja, albo
      dostarcza innych przyjemności, ale zaczynam się upierac przy opinii, że
      Kraftwer w wykonaniu Kraftwerka, to sa najsłabsze wykonania tych tematów.
      Natomiast Kraftwerk jako dostarczyciel tematów dla innych wykonawców, to
      mistrzostwo świata. Kilkunastominutowa kompozycja zbudowana na The Robots, lub
      masakryczna tarantella stworzona z Pocket Calculator, to to jest to, co
      brejnitry lubiom najbardziej.

      Vice płyta miesiąca (że tak se ukradnę wyznacznik:):
      VA - Russendisko Hits vol. 1- - pisałem więcej o tej płytce w powerplay of the
      day, a podsumowując - jeśli się bawić to tylko przy ruskim disco, pomieszanym z
      klezmerką - The Amsterdam Klezmer Band, jivem w ostrym oprychowym wykonaniu,
      ska, oraz elektro hip--hopową wersją (tak, znowu:) The Robots Kraftwerka,
      zaśpiewaną z przecudnym sowieckim akcentem i ozdobiona 5 minutowym piętrowym
      bluzgiem in english.

      A dalej - From Russia With Love, czyli co Braineater wyszperał na
      www.music.lib.ru :

      Oleg Kostrov - Aspirin & Serpantin - czyli ujarany radziecki człowiek, sampler
      i mózg zaśmiecony miliardami kreskówek, co w efekcie dało jedną z najbardziej
      radosnych płyt jaka ostatnio słuchałem. Ukwaszone klawisze, piskliwe głosiki,
      bebenki, tamburyn, plastikowe instrumenty, solówki na pile oraz dziesiatki
      cytatów z dobranocek co przez cąłe dzieciństwo straszyły, a pomiędzy tym
      wszystkim najgłupszy chyba numer świata, czyli Bach-Trach!!!-Trararach!!!,
      który polega na tym, że do coraz bardziej rozkręcających się bębnów, typu
      dobosz nakręcany kluczykiem koleś wrzeszczy własnie te słowa.

      Sixtynine - W Biełom Getto - czyli moskiewscy blokersi w natarciu. Muzycznie
      przypominające początki polskiego h-h, tekstowo po prostu masakra. Jesli ktoś
      chce dowiedzieć się czegokolwiek o zyciu normalnych (czytaj biednych)
      radzieckich ludzi w dużych miastach, o ich stosunku do władzy, do wojny w
      Czeczenii, to Sixtynine jest rónie dobrym krokiem w tę stronę, jak czytanie
      Jerofiejewa (Wiktora, nie Wieniczki)

      Sleepy Town Manufacture - Melanoma, czyli tym razem rosyjska odpowiedź na BoC,
      Biosphera i cała resztę z nurtu spokojnego bezdronowego ambientu.
      Pięciominutowe snujące się kompozycje, praktycznie bezwolne, pozbawione
      jakiejkolwiek wyraźnej energii, tak przeźroczyste, że po pewnym czasie
      przestaje sie je słyszeć, a one wciąż gdzies tam sobie w tle wybrzmiewają,
      cichutko szumią. Od czasu z cichutkich szumów i trzasków wyłania się masyny
      zarys ostrzej potraktowanego klawisza, a tak to ogólny relax, zwała po
      łikendowa, lub czekanie az będzie można zasnąć bez koszmarów. Doskonała płyta.

      5nizza (czytaj Piatnica = Piatek:) - Unplugged - czyli tak się bawi cąła
      Moskwa. W wersji normalnej radykalny, cypresshillowy hip-hop, w wersji z tej
      płyty, akustyczno gitarowa balanga w stylu Manu Chao, z mocno kabaretowymi
      tekstami o wielkomiejskich lanserach oraz kilkunastoma niesamowitymi pomysłami
      na wykorzystanie obciachowych patentów disko w celu rozbawienia słuchacza.

      Z innych stron świata:

      Dynamic Synkopation - Dynamism, czyli wreszcie w moich łapach jeden z
      legendarnych albumów z pierwszego okresu działalności Ninja tune, funkowo-hh
      odlot w strony niedosięzne dla większości tego typu jazd, oparty na masywnych
      basach, oszalałej perkusji oraz dwóch kolesiach wyrzucających z siebie słowa z
      szybkościa karabinu i nie tracących przy tym sensu swoich wypowiedzi. Rewelacja
      w kazdym calu i każdej nutce.

      Blockhead - Live in N.Y. F.M - czyli półtorejgodzinny djset Blockheada złozony
      z klasyki lat 80 - Phil Collins, Queen czy Majkel zmiksowanej z materiałem z
      Music by the Cavelight. Bardzo, ale to bardzo przyjemna rzecz do słuchania,
      choc ortodoxom może zrobic nieprzyjemne kuku:)

      A poza tym:
      Movietone, Third Eye Foundation, Flying Saucers Attack, Matt Eliott solo oraz
      Crescent, czyli dalsza owocna penetracja 'świata w bursztynie' o którym watku
      nikt nie zauwazył:(

      I oczywiście Afro Kolektyw - Czarno Widze - recenzja jak na razie ma 2 i pół
      strony w wordzie, więc jeszcze chwile potrwa zanim będe w stanie wydobyc z
      siebie bardziej skondensowana wypowiedź.

      To chyba lutowo tyle
      P:)
      • glebogryzarka1 Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 16:00
        > 5nizza (czytaj Piatnica = Piatek:) - Unplugged - czyli tak się bawi cąła
        > Moskwa.

        A to mi Duże Pe puścił przedwczoraj - tyle że utrzymywał, że to Ukraińcy (i że
        Piatnica to piąteczka, a nie piątek). Fajowe, goście kozacki flow mają,
        miejscami nawet to mi się muzycznie do Mr Bungle zbliżało, te popieprzone
        skale - szkoda, że długo nie posłuchaliśmy, bo Poprawski wyłączyć kazał.
        • braineater Re: luty - co było słuchane 03.03.06, 09:10
          Juz tłomaczę - jeden pan jest z Charkowa, drugi z Moskwy, więc stąd bywają
          wrzucani do muzyki ukraińskiej. Ale nawijają głownie po rosyjsku, na dwóch
          płytach które na razie słyszałem, jest jeden kawałek po ukraińsku. Co do nazwy -
          obie wersje prawidłowe - zarówno piona, jak i piątek, z tym, że z tego, co
          wyłapałem z tekstu to pada hasło, 'w naszych łbach zawsze piatnica' - co lepiej
          brzmi mi z piatkiem, niż z przybijaniem piony:)
          Natomiast powiem, ze skojarzeniem z Bungle, to mnie zdrowo zaskoczyłes:)

          P:)
          • obly Re: luty - co było słuchane 03.03.06, 09:33
            słucham ich od dłuższego czasu juz mniej wiecej i kurcze płyta mnie naprawde
            mocno wgieła ;))) zrobili coś takiego ze hh, soul, blues uzyskał słowiańsko-
            ogórkowo wudczane brzmienie przy użyciu takiej minimalnej ilości środków że
            normalnie za glowę sie złapałem ;))) ale nie kazdemu lezy no

            polecam normanie hiszpański metal jeśli ktś lubi:
            def con dos
    • mechanikk Re: luty - co było słuchane 28.02.06, 20:03
      Tracks Of The Month:
      The Flaming Lips - The Yeah Yeah Yeah Song,
      Morrissey - You Have Killed Me,
      Merz - Dangerous Heady Love Scheme (z płyty "Loveheart")

      Płyty:
      Talk Talk - The Colour Of Spring
      Calla - Collisions
      Sufjan Stevens - Seven Swans
      The Smiths - The Queen Is Dead, Meat Is Murder, The Smiths
      Brygada Kryzys - s/t
      Echoboy - Giraffe
      O.S.T.R. - 7 (sorry, nie mieli Afrokolektywu, to wziąłem to ;))
      British Sea Power - Open Season
    • pagaj_75 Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 20:31
      Jakoś nie mam problemu przesytu muzyką. Przesyt powoduje tylko nadmiar
      przeciętnych i słabych płyt. A ponieważ kiedyś byłem młody i głupi (i nie chcę
      się za bardzo rozwodzić na ten temat), to teraz na starość zostaje mi poznawanie
      rzeczy dla niektórych znanych i oczywistych. Odkryłem w sobie w lutym radość z
      poznawania całych dyskografii i dręczenia jednego wykonawcy przez pół dnia albo
      i cały. Mamy zatem trzech artystów miesiąca i kilkanaście płyt luzem do omówienia :)

      1) Stereolab

      - "Peng!" (1992)
      - "Switched On" (1992)
      - "The Groop Played 'Space Age Bachelor Pad Music'" (1993)
      - "Transient Random-Noise Bursts with Announcements" (1993)
      - "Mars Audiac Quintet" (1994)
      - "Refried Ectoplasm (Switched On vol. 2)" (1995)
      - "Emperor Tomato Ketchup" (1996)

      Znałem do tej pory tylko Emperora i teraz poznałem ten wcześniejszy, gitarowy
      Stereolab i wsiąkłem. Zdecydowanie zespół miesiąca, a "Transient Random-Noise
      Bursts" płytą miesiąca. Wszystkie te płyty na stałe zadomowiły się w moim
      odtwarzaczu mp3. Dalej będę sobie ich męczył, teraz pora na te późniejsze płyty,
      ale te powyższe nadal będą w użyciu.


      2) Mouse on Mars

      - "Vulvaland" (1994)
      - "Iaora Tahiti" (1995)
      - "Autoditacker" (1997)
      - "Instrumentals" (1997)
      - "Glam" (1998)

      Sytuacja podobna jak ze Stereolab - znałem tylko Autoditackera i jakoś nie
      mogłem się zebrać do poznania reszty. Ale w ostatnim tygodniu coś mnie tchnęło i
      nie mogę się oderwać od tej muzyki, zwłaszcza od "Iaoro Tahiti", "Autoditacker",
      którego odkryłem na nowo i to jeszcze bardziej niż kiedykolwiek i
      "Instrumentals". Zaryzykowałbym twierdzenie, że formacja ważna dla "post-techno"
      prawie tak samo jak Tortoise dla post-rocka. W marcu kolejna porcja.


      3) Ryoji Ikeda

      - "+/-" (1996)
      - "Matrix" (2001)
      - "Dataplex" (2005)

      Braineater twierdzi, że ludzi, którzy słuchają Ikedy należy izolować. No nie
      wiem. Pod względem pojebania to Ikeda raczej nie może się równać z Merzbow i
      podobnymi przyjemniaczkami. Kawał porządnego, klasycznego wręcz glitchu. Takich
      tykająco-klikających suit ja ta z drugiej płyty "Matrixa" czy z "Dataplexu" mogę
      słuchać bez najmniejszego znużenia i znudzenia godzinami. Rewelacja.


      4) Klasyka

      - Can "Soundtracks" (1970)
      - Can "Tago Mago" (1971)
      - Faust "So Far" (1972)

      Czyli krautrocka poznajemy, panie. "Soundtracks" w pierwszej chwili oczarowało,
      potem trochę oklapło w uszach, ale i tak przyjemny to zbiór piosenek (plus jeden
      transior). A "Tago Mago" to wszyscy znają, więc nie będę się wymądrzał. Dzisiaj
      posłuchałem w pracy po tygodniu przerwy i pierdolnęło w łeb aż miło. "So Far"
      jest bardzo fajnym uzupełnieniem debiutu, bo podeszli chłopaki do tematu z innej
      strony, co im się chwali. Niby bardziej normalnie, bardziej to uporządkowane i
      przemyślane, ale i tak potrafi podkopać wiarę we wszelkie kanony estetyczne.

      - The Art of Noise "(Who's Affraid of) The Art of Noise?" (1984)

      Śmieszna płyta, bo i taka miała być. Ale wystarczy po niej sobie włączyć na
      przykład "My Way" Akufena, żeby doznać. Wizjonerstwo? Prawdopodobnie. I aż tak
      bardzo nie czuje się upływu lat.

      - Tim Buckley "Starsailor" (1970)

      O tej płycie napiszę w odpowiednim wątku.

      - White Noise "An Electric Storm" (1969)

      Tutaj pewnie się zdziwią niektórzy: co to za klasyka i co to za jedni ci White
      Noise do cholery? Chyba już dawno temu nieodżałowana pixie pisała o nich na tym
      forum (albo na FM). White Noise to ludzie związani z BBC Radiophonic Workshop,
      grupą angielskich magików od magnetofonów i innej elektroniki, którzy w latach
      60. kleili z taśm dżingle dla radia BBC. Ich nagrania dzisiaj można śmiało
      nazwać klasyką popularnej muzyki elektronicznej. A na "An Electric Storm" mamy
      rozdwojenie jaźni - strona A to psychodeliczne piosenki, pełne niezwykłych
      brzmień, które jednak (co zdumiewające) momentami brzmią niezwykle świeżo. Taki
      "Love Without Sound" mógłby dzisiaj być sprzedawany jako udziwniony trip hop i
      mało kto by się połapał, że to nagranie sprzed 35 lat. Strona B - uuu, tutaj
      pojechali. Zwłaszcza w "Black Mass: Electric Storm in Hell", być może pierwszym
      nagraniu noise ever. Odradzałbym słuchanie w stanie odurzenia środkami
      zmieniającymi świadomość - grozi obłędem ;) Jeśli ktoś się interesuje historią
      muzyki elektronicznej, to "Burza" jest pozycją obowiązkową, serio.


      5) Ładne, fajne i w ogóle

      - Afro Kolektyw "Czarno widzę" (2006)

      O "Czarno widzę" też się wypowiem osobno, skoro jest już wątek, a nawet i dwa.

      - Eluvium "Talk Amongst the Trees" (2005)
      - Christopher Bissonnette "Periphery" (2005)

      Ambientowe drony, czyli coś czego nigdy dość, zwłaszcza w dobrym wykonaniu. Na
      razie osłuchuję się z tym.

      - Tarentel "From Bone to Satelite" (1999)

      Długogrający debiut grupy z San Francisco (wcześniej znałem już większość
      późniejszych płyt), który najbardziej mi chyba przypadł do gustu. A to dlatego,
      że w przeciwieństwie do innych nagrań, tutaj czasami panowie potrafią przywalić
      w swoje gitary i to w sposób dość nieoczekiwany, zanim zaczną te swoje plumkania
      i drony. Nie ma to wprawdzie rangi i siły rażenia takiego "Young Team" na
      przykład, ale i tak to jest jedna z nielicznych gitarowych płyt (obok Stereolaba
      of course), których jestem w stanie słuchać ostatnio.


      6) Słuchałem z raz lub dwa i sam nie wiem co myśleć

      - The Matthew Herbert Big Band "Goodbye Swingtime" (2003)

      No cóż, Mateusz udowodnił, że potrafi napisać przyzwoitą i poprawną
      kompozytorsko muzykę na jazzowy big band i jeszcze sprytnie doprawić to
      elektroniką, ale trudno mi dopatrzeć się czegoś fascynującego w tym. Przyjemnie
      się słucha i szybko zapomina.

      - The Smiths "Strangeways, Here We Come" (1987)

      Przesłuchane raz i odłożone z braku czasu.

      - Matt Elliot "Drinking Songs" (2005)

      Poza reklamowanym przez Braina "Kurskiem", który faktycznie jest piękny i
      wzruszający, oraz ostatnim utworem, długim, transowym i z drum'n'bassowymi
      bitami, ciekawych momentów nie stwierdzono.

      - The Microphones "The Glow, pt. 2" (2002)

      Ehem... Nie pamiętam nawet czy dotrwałem do końca pierwszego słuchania. Kolejne
      pewnie jeszcze będą, ale czy już teraz mógłby mi ktoś wyjaśnić fenomen? Na
      wszelki wypadek trzymam pod ręką zapałki do podpierania powiek.


      7) Przypomniałem sobie o tych płytach i odkryłem na nowo (bez komentarza)

      - Bazooka Joe "Virtual World" (1989)
      - Plaid "Not for Threes" (1997)
      - Squarepusher "Hard Normal Daddy" (1997)
      - Squarepusher "Music Is One Rotted Note" (1998)
      • braineater Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 20:54
        pagaj_75 napisał:

        >
        > 2) Mouse on Mars
        >
        > - "Vulvaland" (1994)
        > - "Iaora Tahiti" (1995)
        > - "Autoditacker" (1997)
        > - "Instrumentals" (1997)
        > - "Glam" (1998)
        >
        > Sytuacja podobna jak ze Stereolab - znałem tylko Autoditackera i jakoś nie
        > mogłem się zebrać do poznania reszty. Ale w ostatnim tygodniu coś mnie
        tchnęło
        > i
        > nie mogę się oderwać od tej muzyki, zwłaszcza od "Iaoro
        Tahiti", "Autoditacker"
        > ,
        > którego odkryłem na nowo i to jeszcze bardziej niż kiedykolwiek i
        > "Instrumentals". Zaryzykowałbym twierdzenie, że formacja ważna dla "post-
        techno
        > "

        Brawo - to jest w ogole jedna z najważniejszych kapel przełomu wieków, ale
        zapodałeś sobie na dzieńdobry topowy zestaw, w którym do pełni mentalnego
        orgazmu brakuje tylko jednej płyty - Niun Nigunng. Daruj sobie natomiast może
        (chyba, że i tak w celach poznawczych sięgniesz) Rost Pocks, bo panowie się
        zagubili na tej płycie straszliwie i walneli 40 minutowego przypalonego
        kotleta, lekko juz nadpleśniałego i zamieszkanego przez robale...

        >
        >
        > 3) Ryoji Ikeda
        >
        > - "+/-" (1996)
        > - "Matrix" (2001)
        > - "Dataplex" (2005)
        >
        > Braineater twierdzi, że ludzi, którzy słuchają Ikedy należy izolować. No nie
        > wiem. Pod względem pojebania to Ikeda raczej nie może się równać z Merzbow i
        > podobnymi przyjemniaczkami. Kawał porządnego, klasycznego wręcz glitchu.
        Takich
        > tykająco-klikających suit ja ta z drugiej płyty "Matrixa" czy z "Dataplexu"
        mog
        > ę
        > słuchać bez najmniejszego znużenia i znudzenia godzinami. Rewelacja.


        Albo psychiatria albo prosta droga do Monaru. Innego wytłumaczeniea nie ma.
        Jest zupełnie na odwrót:) To Merzbow jest przy Ikedzie popowym pitoleniem:)
        > - The Matthew Herbert Big Band "Goodbye Swingtime" (2003)
        >
        > No cóż, Mateusz udowodnił, że potrafi napisać przyzwoitą i poprawną
        > kompozytorsko muzykę na jazzowy big band i jeszcze sprytnie doprawić to
        > elektroniką, ale trudno mi dopatrzeć się czegoś fascynującego w tym.
        Przyjemnie
        > się słucha i szybko zapomina.

        Przesłuchaj jeszce raz, jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze
        raz...Zwróć uwage na to jak tam jest nagrany wokal. Posłuchaj tego pożądnie. To
        naprawdę jest najlepsza płyta Herberta:), tylko, że ma potworny opóźniacz -
        zakochałem się w niej po bodaj dwóch miesiącach słuchania.

        P:)
        • nemrrod Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 21:09
          braineater napisał:

          > Daruj sobie natomiast może
          > (chyba, że i tak w celach poznawczych sięgniesz) Rost Pocks, bo panowie się
          > zagubili na tej płycie straszliwie i walneli 40 minutowego przypalonego
          > kotleta, lekko juz nadpleśniałego i zamieszkanego przez robale...

          Dlaczego? Całości nie słyszałem, ale "Rost Pocks" to jest zbiór starszych epek,w
          tym trzy utwory z czteroutworowej, sympatycznej i przyjemnej epki popełnionej
          wespół ze Stereolab, więc to nie może być takie złe... Ja natomiast odradzałbym
          ich ostatnie albumy - "Idiology" (choć tu zdania są podzielone) i "Radical
          Connector".

          > > - The Matthew Herbert Big Band "Goodbye Swingtime" (2003)
          > (...)
          > zakochałem się w niej po bodaj dwóch miesiącach słuchania.

          A to wiele wyjaśnia, bo ja w lutym też słuchałem tej płyty, a dokładnie
          przesłuchałem ją raz i nie mogę się zmusić do kolejnych przesłuchań :)


          A co koledzy sądzą o "Not for Threes" Plaid? Słuchałem jej kilka miesięcy temu -
          imho za długa, momentami nudna, a brzmienie już się zestarzało.
          • pagaj_75 Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 21:25
            nemrrod napisał:

            > A co koledzy sądzą o "Not for Threes" Plaid? Słuchałem jej kilka miesięcy temu
            > - imho za długa, momentami nudna, a brzmienie już się zestarzało.

            Że za długa - zgoda. Czy brzmienie się zestarzało? Raczej nie znalazło wielu
            naśladowców :) w porównaniu z innymi tuzami z Warpa. Brak tu może jakiś
            klasycznych wymiataczy, dzięki którym mogłaby być zapamiętana ta płyta. I chyba
            najlepiej bronią się kawałki z wokalistkami. Ale lubię posłuchać od czasu do
            czasu. I nic nie poradzę na to, że "Rakimou" kocham miłością czystą i
            niezachwianą :)))
            • braineater Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 21:29
              czasami do niej wracam, ostatnio nawet przez parę dni robiłem sobie z niej
              usypianke, ale szczerze mówiąc jakos płyta bez wrażeń dla mnie. Taka przyjemna
              wata do uszu na późny wieczór i nieskomplikowana książkę.
              Z tym, że mnie z większościa Warp-owych jazd rzadko było po drodze.

              P:)
              A co do Radical Connector, to bez bicia przyznaję, że nie dosłuchałem tej płyty
              anie razu do końca, więc i wypowiadac sie nie bardzo mam o czym:)
          • roar Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 01.03.06, 02:08
            nemrrod napisał:

            > Całości nie słyszałem, ale "Rost Pocks" to jest zbiór starszych epek, w
            > tym trzy utwory z czteroutworowej, sympatycznej i przyjemnej epki popełnionej
            > wespół ze Stereolab, więc to nie może być takie złe...

            Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest bardzo dobre. Mało tego słuchałem co prawda, ale wrażenia były w 100% pozytywne. Jak na MoM u mnie - to bardzo dużo, zważywszy na fakt, że panowie "od zawsze" mają u mnie status "genialnego zespołu, który nie potrafi nagrać dobrej płyty".

            > Ja natomiast odradzałbym ich ostatnie albumy - "Idiology" (choć tu zdania są
            > podzielone) i "Radical Connector".

            Się podpisuję.
            • obly Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 01.03.06, 08:26
              Idiology od strony produkcyjnej jest dla mnei mistrzostwem i kawałek o tym
              motylku jest taki żę no tracę poczucie rzeczywistości i latam po kwasie po
              podrasowanej łące nad żuczkiem gnojarzem i sypie mu piasek za kołnież..

              kapela jest jedna z tych któa ma warsztacik najlepszy... i duzo smaczków
              potrafią przysmażyć...
        • pagaj_75 Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 21:32
          braineater napisał:

          > Brawo - to jest w ogole jedna z najważniejszych kapel przełomu wieków, ale
          > zapodałeś sobie na dzieńdobry topowy zestaw, w którym do pełni mentalnego
          > orgazmu brakuje tylko jednej płyty - Niun Nigunng.

          Topowy zestaw, bo jechałem chronologicznie. A co ja poradzę na to, że jak już
          wielokrotnie ustaliliśmy na forum, artyści najlepsze swoje rzeczy tworzą zwykle
          za młodu, na początku kariery? :)
          Nie zniechęcajcie mnie do niczego, chcę znać wszystko. "Niun Niggung" już czeka
          w kolejce marcowej. Coś dobrego trza sobie zostawić, skoro od "Idiology" zaczyna
          się ponoć równia pochyła.

          Acha, Brain! Posłuchałem Ilyi wczoraj. Śliczne. I znam jednego kolesia, któremu
          muszę to sprzedać, bo on uwielbia takie klimaty portisheadowo-goldfrappowe. Dzięki!
      • janek0 Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 21:43
        pagaj_75 napisał:

        > - The Microphones "The Glow, pt. 2" (2002)
        > Kolejne pewnie jeszcze będą, ale czy już teraz mógłby mi ktoś wyjaśnić fenomen?

        Słuchaj obok.
      • pagaj_75 Bardzo dobry miesiąc, ten luty - uzupełnienie 28.02.06, 21:44
        Wiedziałem, że o czymś zapomniałem.

        Biosphere "Dropsonde" - wpada do kategorii "ładne, fajne". Geir wrócił do grania
        bardziej przyswajalnego i zrobił kolejny dobry album, ale też nie powala tutaj
        niczym nowym. Na plus zapisuję mu, że tym razem nieźle wyszły mu bity, z którymi
        zawsze miał pewien problem, moim skromnym.
        • pszemcio1 luty pszemcia 28.02.06, 22:44
          Płyta miesiąca - dEUS - "Pocket revolution" - 9/10 - odpadłem tak jak odpadałem
          przy każdej ich wcześniejszej płycie. w sumie bardziej podchodzi pod Ideal
          Crash niż pod poprzedniczki, z tym że ta nieco szorstka jest. dEUS to tak
          naprawdę geniusze którzy nadal nie nagrali słabej płyty ("My sister is my
          clock" sie nie liczy). I tylko taka refleksja, że gdyby byli z USA to pewnie by
          ich traktowano jak Bossów na miarę Sonic Youth

          Neutral Milk Hotel - "In the aeroplane over the sea" - Magnum to geniusz.
          Kiedyś nie lubiłem tej bardziej hałaśliwej strony albumu, ale ostatnio się
          przekonałem i do nirj. To taka kwintesencja tego co kocham w lo-fi, przejmujące
          i prymitywne;) 9,5/10

          Modest Mouse - "Good news..." - 7,5/10 , wiem , wiem, Modest jest coraz blizszy
          popu. Mi też nie pasuje ta produkcja bo poznawałem nagrania Modestów właściwie
          chronologicznie. To trochę boli, ale z drugiej strony te kompozycje są świetne
          i gdyby były odpowiednio wyprodukowane to mogła by to być godna kontynuacja
          Moon ... W sumie szkoda

          Bauhaus - "Mask" 7/10 Nie od początku sie przekonałem, ale jak juz miałem dzień
          na nich to ho ho ho. Podoba mi sie że kombinowali, że w każdym utworze jest
          jakis charakterystyczny motyw. No i mimo tej mroczne aury to jest bardzo
          róznorodna płyta. No i bardzo równa. Chyba posłucham debiutu

          Cat Power - "What Would the Community Think" - 7/10 . no tak. ten album
          (zresztą debiut też) to właściwie żeńska odmiana wczesnego Smog. Niezłe:)

          Captain Beefheart - "Trout Mask Replica" - ktoś kuma o co chodzi? ja nie z
          pewnością, ale fascynuje ten album, kusi i męczy jednocześnie b/o

          Engineers - "Engineers" - przyjemne, nieco transowe i beta bandowe granie. Może
          czasem bez odpowiednio wyeksponowanej melodii, ale z przyszłością 6,5/10

          Flaming Lips - "Soft bulletin" 9/10 - co tu pisać. Klasyka, rozmach no i
          oczekiwanie na nowy album

          Built to Spill - "Perfect from now on" 9,5/10 - jak to jest poznawać albumy
          BTS? Ktos pamięta? bo mi skarpetki spadły jak Velvet Waltz usłyszałem
          • mechanikk Re: luty pszemcia 28.02.06, 22:51
            > Modest Mouse - "Good news..." - 7,5/10 , wiem , wiem, Modest jest coraz
            blizszy
            > popu. Mi też nie pasuje ta produkcja bo poznawałem nagrania Modestów
            właściwie
            > chronologicznie. To trochę boli, ale z drugiej strony te kompozycje są
            świetne
            > i gdyby były odpowiednio wyprodukowane to mogła by to być godna kontynuacja
            > Moon ... W sumie szkoda

            Własnie. Co jest naprawdę tak niesamowitego w "The Moon & Antarctica"? Bo do
            mnie ta płyta chyba nie w pełni dotarła. Nie wiem, może niedokładnie słucham?
            • pszemcio1 Re: luty pszemcia 28.02.06, 23:01
              no to teraz dałeś pytanie...hmmm...ja generalnie za głupi jestem chyba żeby
              tłumaczyć wielkość tego albumu. mnie on zwala z nóg. Niesamowity wokal Brocka,
              bardzo charakterystyczna sekcja rytmiczna (nie pytaj o szczegóły bo ja tylko
              potrafie stwierdzić że nigdzie indziej takiej nie słyszałem;), świetne melodie,
              mnóstwo takich przejść, pojedyńczych motywów przy których odpadam, cały koncept
              albumu w ogóle...no cudo po prostu

              ale mysle że Kubasa czy Ilhan by ci to ładniej wytłumaczyli. zresztą to pytanie
              na oddzielny wątek pewnie
              • ilhan Re: luty pszemcia 28.02.06, 23:03
                pszemcio1 napisał:

                > no to teraz dałeś pytanie...hmmm...ja generalnie za głupi jestem chyba żeby
                > tłumaczyć wielkość tego albumu. mnie on zwala z nóg. Niesamowity wokal Brocka,
                > bardzo charakterystyczna sekcja rytmiczna (nie pytaj o szczegóły bo ja tylko
                > potrafie stwierdzić że nigdzie indziej takiej nie słyszałem;), świetne melodie,
                >
                > mnóstwo takich przejść, pojedyńczych motywów przy których odpadam, cały koncept
                >
                > albumu w ogóle...no cudo po prostu
                >
                > ale mysle że Kubasa czy Ilhan by ci to ładniej wytłumaczyli. zresztą to pytanie
                > na oddzielny wątek pewnie


                To może Kubasa; ja kiedyś próbowałem i poległem straszliwie.
                • pszemcio1 Re: luty pszemcia 28.02.06, 23:14
                  to moze to:

                  www.porcys.com/Reviews.aspx?id=61
                  • ihopeyouwilllikeme Re: luty pszemcia 01.03.06, 09:31
                    Ja też miałem problem. Ale kiedy włączyłem to po nieprzespanej nocy ( z powodu
                    egzaminu ), w stanie skrajnego zmęczenia, wkurzenia, zniechęcenia itd. - siadło.
                • kubasa Re: luty pszemcia 02.03.06, 14:24
                  ilhan napisał:

                  > pszemcio1 napisał:
                  >
                  > > no to teraz dałeś pytanie...hmmm...ja generalnie za głupi jestem chyba że
                  > by
                  > > tłumaczyć wielkość tego albumu. mnie on zwala z nóg. Niesamowity wokal Br
                  > ocka,
                  > > bardzo charakterystyczna sekcja rytmiczna (nie pytaj o szczegóły bo ja ty
                  > lko
                  > > potrafie stwierdzić że nigdzie indziej takiej nie słyszałem;), świetne me
                  > lodie,
                  > >
                  > > mnóstwo takich przejść, pojedyńczych motywów przy których odpadam, cały k
                  > oncept
                  > >
                  > > albumu w ogóle...no cudo po prostu
                  > >
                  > > ale mysle że Kubasa czy Ilhan by ci to ładniej wytłumaczyli. zresztą to p
                  > ytanie
                  > > na oddzielny wątek pewnie
                  >
                  >
                  > To może Kubasa; ja kiedyś próbowałem i poległem straszliwie.

                  Mam tu problem bo poznałem tę płytę 4 lata temu, kiedy moje kompetencje byly
                  naprawde minimalne i chyba nigdy się z pierwszego, powalającego wrażenia nie
                  wyzwoliłem a już nigdy później nie miałem takiej jazdy na płytę. Heh, pamiętam,
                  że kiedyś kiedy wszedłem na czat forum muzyka i powiedziałem o Modest Mosue, to
                  bodaj Miecio lub Jack zapytali czy nie chodzi mi o Mouse on Mars. A teraz
                  Modest taka gwiazda.
          • janek0 Re: luty pszemcia 01.03.06, 16:38
            pszemcio1 napisał:

            > Built to Spill - "Perfect from now on" 9,5/10 - jak to jest poznawać albumy
            > BTS? Ktos pamięta?
            podzielam zdanie kolegi...
            • kubasa Re: luty pszemcia 02.03.06, 14:26
              janek0 napisał:

              > pszemcio1 napisał:
              >
              > > Built to Spill - "Perfect from now on" 9,5/10 - jak to jest poznawać albu
              > my
              > > BTS? Ktos pamięta?
              > podzielam zdanie kolegi...


              Ze nie pamiętasz?

              Wczoraj sobie posłuchałem po jakichś trzech miesiącach przerwy i nie zmieniam
              zdania, płyta-esencja indie rocka. Dla mnie 10/10.
              • janek0 Re: luty pszemcia 02.03.06, 15:00
                kubasa napisał:

                > > > BTS? Ktos pamięta?
                > > podzielam zdanie kolegi...
                > Ze nie pamiętasz?
                że epokowa... zresztą z rozpędu zaczałem słuchać wychwalanego przez przemcia
                deusa, i teraz zgadzam się też w i jego sprawie.
      • pytajnick Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 23:03
        Pagaj:

        > - Matt Elliot "Drinking Songs" (2005)
        >
        > Poza reklamowanym przez Braina "Kurskiem", który faktycznie jest piękny i
        > wzruszający, oraz ostatnim utworem, długim, transowym i z drum'n'bassowymi
        > bitami, ciekawych momentów nie stwierdzono.

        Dośc zabawna sprawa - długi, transowy i też z bitami utwór z poprzedniej płyty
        Elliott rozwinął w dwa razy dłuższy i dwa razy mocniejszy. I żeby było zabawniej
        - doskonale mu to wyszło! Takie autokowerowanie raz na sto razy wychodzi muzyce
        na dobre.

        Tak, Kursk i ten właśnie utwór kończący to największe momenty płyty. Ale cała
        jest - w sposób stonowany, spokojny - bardzo ładna, bardzo nastrojowa. Inna
        sprawa, że na moją oceny tej płyty wpływa teraz także pamięć o koncercie. Ale
        wcześniej też musiała mi się podobać - bo bym nań nie poszedł. :)
      • obly Re: Bardzo dobry miesiąc, ten luty 28.02.06, 23:13
        uuu ochany,, o matko boska ochany no
        (moja domowa klawiatura z trudem wcisa literke k)
        no ochany panie dzieju normalnie robie napasc na pana odtwarzacz mp3 jak pan
        bedzie znudzony przechadzal sie olo McDonalds (tai raper lusowy)
        normalnie ja pana zwiaze obezwladnie wypowiem cos o siedze Ezechiela a otem
        normalnie rąbnę odtwarzacz i kole śmietnika przejrzę zawartosc..
        JA MI CHOCIARZ JEDNEJ PLYTY BĘDZIE BRAKOWAC TO WRÓCE I NORMALNIE POWTÓRZE
        CZYNNOSCI OPERACYJNE!!!!
    • roar Re: luty - co było słuchane 01.03.06, 01:57
      Krótka piłka, bo miesiąc też był krótki:

      Jens Lekman - Oh, You're So Silent Jens [2005] [+1.5]

      Płyta zbyt niespójna, żeby dać coś więcej, ale też i zbyt dobra, żeby ocenić ją niżej. Dobry pop zawsze w cenie, a Jens wie co robi.

      Electric Light Orchestra - Electric Light Orchestra [1971] [+2]
      Electric Light Orchestra - On the Third Day [1973] [+1.5]*
      Electric Light Orchestra - Eldorado [1974] [+1]

      Ładne. Ale ja lubię symfonikę.
      Wybija się pierwsza płyta, z mało symfonicznym, folkującym Woodem, i z "10538 Overture" - najbardziej Polyphonicowym w duchu aranżacji nagraniem, jakie kiedykolwiek słyszałem u innego wykonawcy... (ech, gdyby tylko nie bali się pójść w tamtą stronę...). Druga płyta to solidna robota z nielicznymi wysokimi wzlotami i bez większych upadków, "Eldorado" to już zjazd w dół, podtrzymują go tylko partie orkiestry.

      Sun Kil Moon - Tiny Cities [2005] [+2]

      I rośnie. I rośnie. I rośnie. "Ocean Breathes Salty" to był mój oficjalny przebój lutego.
      Chyba dobrze się stało, że nie znam Modest Mouse, bo mogę sobie spokojnie docenić, co robi Kozelek. A zrobił parę rzeczy wielkich - "Ocean...", "Neverending Math Equation", "Space Travel...". No i pięknie wyciągnął na wierzch teksty - a teksty są przednie i zacne.

      Afro Kolektyw - Czarno Widzę [2006] [+1.5]*

      W sumie rozczarowanie. Po świetnym koncercie, po genialnej "Paranoinabloku" słuchanej na okrągło...
      Jeszcze się wypowiem. Pewnie długo i rozwlekle.

      Mew - And the Glass Handed Kites [2005] [+1.5]*

      Już mi się bardzo podoba, choć jeszcze nie do końca się wsłuchałem. Ocena może już tylko urosnąć. Zaklasyfikowałem sobie płytę jako połączenie Cocteau Twins z My Vitriol - dziwacznie, ale chyba adekwatnie. Fajnie, że ktoś tak nagrywa.

      Flaming Lips - At War with the Mystics [2006] [b/o]*

      Nie wiem, co mam o tym myśleć. Autentyczne arcydzieło realizacji, za to niektóre aranżacje... niestrawne, to say the least. Same kompozycje gdzieś pośrodku tego. Na razie mogę na 100% powiedzieć tyle tylko, że "Sound of Failure" jest genialny (wspaniały dialog gitara+flet+śpiew), a "Free Radicals" to totalne gówno.
      Do dalszego słuchania, jednak. Zwłaszcza, że się ciągle łapię na nuceniu co niektórych kawałków.

      Arctic Monkeys - Whatever People Say I Am, That's What I'm Not [2006] [-0.5]

      "Ej, no! Fajne! Co oni wszyscy tak narzekają, przecież nawet mi się to podoba...!" - tak sobie myślałem. Przez pierwsze 20 sekund pierwszej piosenki. A potem... cóż. Potem zaczęła się właściwa muzyka AM. Ech. Zwyczajnie szkoda zachodu.

      PS:
      Silver Mt. Zion - wszystko.
      • ayya Re: luty - co było słuchane 01.03.06, 09:10
        roar napisał:

        > Krótka piłka, bo miesiąc też był krótki:
        >
        > Jens Lekman - Oh, You're So Silent Jens [2005] [+1.5]
        >
        > Płyta zbyt niespójna, żeby dać coś więcej, ale też i zbyt dobra, żeby ocenić

        > niżej. Dobry pop zawsze w cenie, a Jens wie co robi.

        Od kiedy składanki the best of są spójne? Do tej pory myślałam, że wrzuca się
        tam po prostu wszystkie lepsze kawałki i tyle, Jens tak zrobił i pewnie stąd ta
        niespójność płyty :]
    • tomash8 Re: luty - co było słuchane 01.03.06, 15:15
      W pierwszej połowie lutego prawie nic nie słuchałem - sesja. A potem prawie non
      stop AC/DC, w związku ze zlotem fanów, który odbył się 18 lutego w Chorzowie.
      Słuchałem wszystkich płyt z Bonem Scottem oraz pierwszej i ostatniej z
      Johnsonem. Poza tym sporo thrashu, no i nowa płyta purpli(bardzo fajna zresztą).
      Słuchałem też troszke dziwolaga pt. Sunn o))) ale się tego boje:] A teraz od
      paru dni z pozycji "na kolanach" słucham nowego Venoma.
    • id999 Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 02:08
      Madonna - Madonna
      Scritti POlitti - Cupid & Psyche '85
      Sugarhill Gang - Hits
      Culture Club - The Best Of
      Mogwai - Mr. Beast
      VA - Chicago Acid House 1985-1995
      VA - Brazillian Post-Punk 1982-1988
      Placebo - Meds i wczesniejsze
      Suede - Suede
      Suede - Dog Man Star
      Metallica - Metallica
      The Jesus And Mary Chain - Stoned & Dethroned
      Echo & The Bunnymen - Evergreen
      Decemberists - Picaresque
      Czesław Bartkowski - Drum Dream
      Gang Gang Dance ostatnie
      Bjork - Music Drawing...
      Analogs - Talent Zero
      Delta 5 - Singles And Sessions
      Sleater-Kinney - Woods
      La's - La's
      Public Image LTD - s/t
      Breakout - Blues
      Breakout - Ogień
      Bruce Springsteen - Ghost Of Tom Joad
      NAS - Illmatic
      VA - Bravo Summer Party Hits '97

      wiecej nie pamietam w tej chwili ale bylo tego wiecej
    • theagata Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:03
      Queens Of The Stone Age - lullabies to paralyze
      Coheed And Cambria - good apollo i`m burning star IV, vol. I
      At The Drive In - relationship of command
      Bauhaus - gotham
      Red Hot Chili Peppers - blood sugar sex magik
      The Mars Volta - frances the mute
      Porcupine Tree - deadwing
      Marillion - thieving magpie
      Fish - vigil in wilderness of mirrors
      Fish - acoustic session
      Fish - songs from the mirror
      Fish - raingods with zippos
      Fish - internal exile
      Devendra Banhart - cripple crow
      CocoRosie - noah`s ark
      Patti Smith - trampin`
      Peter Gabriel - secret world live
      Apteka - psychedelic underground
      Lech Janerka - dobranoc
      Lech Janerka - fiu fiu
      Maria Peszek - miasto mania
      The White Stripes - get behind me satan

      have fun
      • cze67 Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:08
        theagata napisała:

        > Peter Gabriel - secret world live

        Jeżeli nie widziałaś: polecam ten koncert na wideo/DVD. Uczta!
        • pytajnick Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:17
          cze67 napisał:

          > theagata napisała:
          >
          > > Peter Gabriel - secret world live
          >
          > Jeżeli nie widziałaś: polecam ten koncert na wideo/DVD. Uczta!

          Uczta.
          • cze67 Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:20
            pytajnick napisał:

            > Uczta.

            Dla mnie - w ogóle najlepszy, obok Stop Making Sense, koncert jaki widziałem na
            wideo/DVD.
            • pytajnick Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:50
              cze67 napisał:

              > pytajnick napisał:
              >
              > > Uczta.
              >
              > Dla mnie - w ogóle najlepszy, obok Stop Making Sense, koncert jaki widziałem na
              >
              > wideo/DVD.

              Przybij piątkę. :)
              • cze67 Re: luty - co było słuchane 02.03.06, 14:55
                pytajnick napisał:

                > Przybij piątkę. :)

                Plast!
            • jezebel3 Re: luty - co by?o s?uchane 03.03.06, 00:44
              Co racja, to racja! Ten koncert Gabriela to zdecydowanie najlepszy na jakim bylam w zyciu.
              STOP MAKING SENSE - genialne, Byrne'a solo widzialam na zywo 2x, zawsze z ogromna
              satysfakcja. Kilka dni temu nabylam droga kupna przyjemne dvd za 10$ D.B. LIVE UNION
              CHAPEL LONDON oraz w tej samej cenie R.E.M. PERFECT SQUERE z tej trasy koncertowej,
              gdy zawitali tez do Polski, fajnie powspominac.
              Poza tym, u mnie gra ostatnio nowa Kate Bush, jak zwykle stare Voo Voo i wiele innych rzeczy.
    • glebogryzarka1 atmosfera jest mglista 02.03.06, 20:25
      Płyta miesiąca:

      Atmosphere - Lucy Ford 8.5/10
      Zbolały frajer na mikrofonie plus elegancko złożone podkłady bazujące na
      twardych, ciężkich beatach (ale całościowo biorąc bywają lekkie i wręcz
      przebojowe, tylko te beaty tak ściągają do podziemia... bardzo dobrze zresztą).
      Tak radykalnie zaprzeczających hiphopowemu twardzielstwu tekstów nie słyszałem
      od czasu Eminema, ale rymy Sluga są po pierwsze znacznie mniej komiksowe (i
      znacznie mniej zabawne przez to, ale za to o wiele głębsze), a po drugie
      zupełnie inaczej złożone, Slug leniwie pływa tu po akcentach, niemal jak
      kalifornijski hustler w 1994, zamiast się spinać - na późniejszych płytach
      Atmosphere emceeing jest gorszy, bardziej pretensjonalny, tu po prostu wymiata.

      Reszta:

      Płonący Wagonik - Koncert w Trójce 8/10
      Nie wiem, czy te nowe numery to rzeczywiście nowe, a nie odrzuty z debiutu nie
      daj Boże, niemniej jedno wiem - są świetne. Spięci chłopcy są jeszcze na
      scenie, słychać to trochę w graniu i bardzo w wokalach (dużo zjem, ale nie jak
      trzech śpiewa na głosy i wszyscy dobrze po bokach), ale następny album to
      będzie dla mnie pozycja obowiązkowa.

      Alicia Keys - Unplugged 8/10
      Miazga. Jak to jest zagrane i zaśpiewane - miazga. Bas z bębnami pracuje po
      prostu genialnie, skład szeroki wielce, czyli to co już wiedziałem - Alicia
      Keys na żywo to rekord świata. Jedno tylko ale. Unplugged zawiera niemal
      wyłącznie ballady, piękne, owszem, ale nie w takiej dawce... Jedynie na
      początku ("Karma") i końcu ("Welcome to Jamrock") jest potężny wykop w tempie
      szybszym niż 95 BPM. Efekt: od połowy, przy założeniu że kontemplujemy
      rzetelnie i sekwencyjnie, aż chce się zawyć PRZYPIERDOLCIE WRESZCIE. I nie ma
      tego, na co najbardziej liczyłem: straszliwie powalającej wersji "Rock Wit U",
      która niegdyś złowiona w telewizji zgnoiła mnie do gruntu. Ale w dalszym ciągu
      mistrzostwo.

      Arctic Monkeys - Whatever... 6.5/10
      Zasadniczo słyszę tu same zapożyczenia, i to, żeby było śmieszniej, głównie z
      artystów amerykańskich (szczególnie wokal jest i melodycznie, i barwowo
      megajankeski). Piosenki porządne, dziwi lekki niedobór chwytliwych refrenów
      (chyba tylko singiel, "When the Sun Goes Down" i "Riot Van" bronią się jak
      trzeba pod tym względem), kluczem do zrozumienia fenomenalnej popularności na
      wyspach jak dla mnie są _świetne_ teksty.

      Autechre - EP7 5/10 choć wolałbym nie oceniać
      Nie wiem dokładnie co doceniam, ale owszem i na pewno. To chyba nie jest
      (jeszcze?) muzyka dla mnie. Jeden jedyny "ccec" z jako tako zaznaczoną harmonią
      wygrał, i to tak na cacy, reszta - może kiedyś. W każdym razie spróbowałem.

      Ben Sidran - Cool Paradise 4/10
      Jazz koktajlowy. Z punktu widzenia roku 2006 ciekawe brzmienie, bardzo
      zakorzenione w epoce (80's). Kompozycyjnie - można posłuchać, chociaż Sidran
      nie ryzykuje i jedzie zachowawczo, raz czy dwa razy zjawią się ciekawe harmonie
      ("Language of the Blues"), to natychmiast zostaną spierdolone przez teksty i
      wokal samego Sidrana. Pewnie fajnie się tego słucha na fleku, ale ja akurat
      wolę wtedy Joy Division. Reasumując: patrz moja sygnaturka.
      • ilhan Re: atmosfera jest mglista 02.03.06, 20:30
        glebogryzarka1 napisał:

        > Płonący Wagonik - Koncert w Trójce 8/10
        > Nie wiem, czy te nowe numery to rzeczywiście nowe, a nie odrzuty z debiutu nie
        > daj Boże, niemniej jedno wiem - są świetne. Spięci chłopcy są jeszcze na
        > scenie, słychać to trochę w graniu i bardzo w wokalach (dużo zjem, ale nie jak
        > trzech śpiewa na głosy i wszyscy dobrze po bokach), ale następny album to
        > będzie dla mnie pozycja obowiązkowa.


        Są nowe. Tzn. z tego co mi wiadomo. Ale, mając ten bootleg też, zgadzam się, że spora część nowych piosenek jest jeszcze lepsze od większości debiutu. Nawet gdzieś tam na forum już o tym pisałem.
        • glebogryzarka1 Re: atmosfera jest mglista 02.03.06, 21:35
          > Nawet gdzieś tam na forum już o tym pisałem.

          Ta.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=33802279&a=34081556
          No trudno, jestem drugi. :D
      • pagaj_75 Re: atmosfera jest mglista 02.03.06, 20:34
        glebogryzarka1 napisał:

        > Autechre - EP7 5/10 choć wolałbym nie oceniać
        > Nie wiem dokładnie co doceniam, ale owszem i na pewno. To chyba nie jest
        > (jeszcze?) muzyka dla mnie. Jeden jedyny "ccec" z jako tako zaznaczoną harmonią
        > wygrał, i to tak na cacy, reszta - może kiedyś.

        hej, a "maphive 6.1"? a "pir"? tam przecież nie tylko harmonia jest, ale i
        całkiem ładne melodie...

        > W każdym razie spróbowałem.

        no cóż, rzuciłeś się od razu na głęboką wodę. do zaczynania z ae lepszy jest
        któryś z wcześniejszych albumów, na przykład "tri repetae". ale i tak brawo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka