cze67
07.05.06, 13:06
Czy słuchając kiedyś po raz pierwszy jakiejś płyty pytaliście siebie - jak ja
mogłem żyć bez niej do tej pory? No więc ja tak miałem w piątek wieczorem,
kiedy (dwa razy) posłuchałem sobie świeżo kupionej płyty Eryki sprzed trzech
lat. Poprzednie albumy tej pięknej pani robiły na mnie wrażenie (szczególnie
dwa pierwsze). Ale ten w tej chwili wydaje mi się najlepszy, najbogatszy. To
soul, rythm'a'blues jaki lubię najbardziej - wysmakowany, ze znakomitymi
aranżami. I z poczuciem humoru. No i oczywiście boskim wokalem Eryki. O ile
dwie pierwsze płyty (studyjna i koncertowa) były "eleganckie" i "akustyczne"
(co mi się nieco już znudziło) to WU jest nieco dzika i "elektyczna".
PS. Glebo, weź Erykę do chórków na następną płytę AK, to przecież podobne
klimaty.