13.12.06, 17:57
co prawda pisanie tutaj o kolejnych poczynaniach Kazimierza S. przynosi
równie wiele satysfakcji, jak AjHołpowi pisanie o Bono, ale co tam, wreszcie
przesłuchałem, a com usłyszał to opiszę.
A usłyszałem wiele, przede wszystkim tekstów. Znowu pan Kazimierz w manierze
reporterskiej jedzie po rzeczywistości dookolnej i znowu robi to przy pomocy
fraz, co długo się pod czapką telepać będą, bo jednym z bozydarów tegoż
twórcy, jest umiejętnośc układania słów w takiej kolejności, którą się
zapamiętuje na długo - znaczy kopirajterem byłby wybitnym, niestety został
artystą

Przyszliśmy niosąc trwogę
Niosąc ból, niosąc pożogę
Bo to cena szczęścia warta

I tu trochę pan Artysta nadinterpretuje, bo nie przyszli niosąc to co opisał,
tylko przyszli i przyniesli rewelacyjny kower Stranglersów - a pan Kazimierz
z zespołami dryg do kowerów mają spory, udokumentowany po wielokroć.

"Płyta" jest tym materiałem, którego od dłuższej chwili brakowało na
kultowych nagraniach, czyli prostym dźwiekiem i nieskomplikowanym słowem
oddanym kawałkiem PL i parę numerów mają tą cechę, która zawsze świadczyła o
wielkości pana S - że mimo, iz odnoszą się do aktualnego tu i teraz, to i za
dwadzieścia, pięćdziesiąt latek, będą tak samo paskudnie aktualne.
Muzycznie kultowa tradycja, czyli klawisz, dęciaki, rozchuśtane gitary,
chrzakający Kazelot i wszyscy pląsamy robiąc dym pod sceną. Czas zatrzymał
się w okolicach nagrywania "Kasety" i jedynie skreczer i parę sampli
przypominają, że nie jest to płyta nagrywana ćwierćwieku temu.
Chyba mi było trzeba takiej płyty.

P:)
Obserwuj wątek
    • tomash8 Re: Buldog 13.12.06, 18:28
      To powinna być nowa płyta kultu i tyle. Wprawdzie nie uważam "poligono..." za
      jakąś wielką porażkę, ale brakuje tam, nie wiem, "radości z grania", na Buldogu
      jest ona obecna.
      • obly Re: Buldog 14.12.06, 09:35

        mi sie to podoba bardzo ;))
        ale ja nie jestem obiektywny po prostu cenie staszewskiego za to za trzyma
        twarz ponad dupą mimo ze nie szystko mi sie podoba.

        ale nie o to.
        słucham sobie tej płyty i cos tam we mnie otwiera, to ze bass jest kultowski
        reszta nie jest bardzo fajoskie z pewnego punktu widzenia i mozna jak tomasz
        dojsc do wniosku ze kult sie musi rozwijac. ta płyta temu dała wyraz. choć
        poligono mi sie podoba bardzo to trącała anachronizmem.
        tutaj bardziej sie kojarzy nasz Kazio przynajmniej mi z Nikiem Kejwem w sensie
        robi swoje w mocny i jednoznaczny sposób a jednoczesnie jest to coś czego
        jeszcze nie było i jest to jakby płyta z
        V rozbior polski jest mega smutny jak dla mnie ale generalnie rozwija myśl jak
        w wierszu "dzeń targowy" na straganie w dzień targowy takie słyszy sie
        rozmowy... lub z filmu "uiekające kurczaki" hhe takie zdystansowane spojrzenie
        poprzez konfrontacje z wymyslonym zagrożeniem daje szerszy kontekst. co
        uspokaja. i przyznam sie ze tu mnie kazio pozytywnie zaskoczył.

        muzycznie jest to płyta bazująca na post reageowskich rytmikach z mocnym
        prostym basem granym przez drwala (jednym paluchem) i barową gitarką oraz z
        trąbkami dwiema i za duzo nawet samplików nie ma. gdzie niegdzie przeplatane
        calkiem całkiem klawiszkami.
        bigosik wyszedł wyśmienicie, proporcje dobrano wyjątkowo i słucha sie to
        naprawde z przyjemnością.

        tekstowo widac nowy greps kazimierza
        "Nie patrzeć na to chcę" - z utw 01

        "To jednak to nie było, to nie było nie to" - z utw 02
        "Bo myśli ten kto myśli, a nie myśli wtedy kto"

        i tak dalej

        uzywanie przedrostka nie znamionuje nowy kierunek w słowochlujstwie
        Kazimierza ;))
        co do zawartosci merytorycznej ze tak powiem braj sie wypowiedział i nei mam co
        tam juz kompinować.

        say hello to heaven

        • obly errata: 14.12.06, 09:37
          jest:
          robi swoje w mocny i jednoznaczny sposób a jednoczesnie jest to coś czego
          jeszcze nie było i jest to jakby płyta z
          winno byc:
          robi swoje w mocny i jednoznaczny sposób a jednoczesnie jest to coś czego
          jeszcze nie było i jest to jakby płyta z następnego przystanku pomiedzy
          pierwszą a ostatnią płytą. czyli czuć pewną kontynuację spojrzeń

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka