sss9 05.07.08, 00:24 ...bo, że radio pada z powodu burz w okolicach Wa-wy, to wiadomo, ale, że skróty tv z koncertów mają taki lichy sound, to już rozczarowanko... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 05.07.08, 12:51 Coś napiszę, choć stary jestem i zmęczony. Dzień pierwszy był rozczarowujący w dużej części. Oddaję tu honor koledze pszemciowi, którego zbeształem za krytykowanie line-upu. Miał słuszność ów dzielny młodzieniec. To jest kaszanka. Po wczorajszym koncercie Mitch and Mitch Big Band nie było co robić, przez godzinę nic się nie działo! A potem za jednym niemal machem Editors, Cribs i Devotchka! Tak samo nie rozumiem, dlaczego dzisiaj Erykah występuje na dużej scenie jako pierwsza (wczoraj w tej roli Muchy jutro Lao Che). Największa dla mnie gwiazda festiwalu w roli supportu. A za wydarzenie, takie jak wczorajsza Roisin, robi CKOD! Jakoś mi to wcześniej nie robiło, ale po wczorajszych przeżyciach już tak. Nie padało, ale wiał zimy wiatr. A TEMPERATURA koncertów niestety nie zawsze rozgrzewała. Z wyjątkiem pierwszego, trzeciego i czwartego. Mitch and Mitch Big Band był dla mnie najważniejszym, jak się później okazało, koncertem wczorajszego dnia, co już może Wam coś tam powiedzieć. Zespół Macia z sekcją dętą robił jednocześnie za zeszłoroczny Afro Kolektyw (początek festiwalu) i Dick4Dick (performerskość). Macio zagadywał, czasami niepotrzebnie, po angielsku, co mnie jakoś śmieszyło, a poza tym świetnie SZYŁ na basie. Pozostali muzycy (w składzie wielbiony przeze mnie wibrafon!) też NIE W KIJ DMUCHALI. Wyglądali trochę jak jakiś bardziej elegancki band z Chorwacji (garnitury bez krawata i takie tam) a grali mieszankę spagetti-contry-heavy-level42-czegośtam. Zachrypłem. Potem pałętałem się po miasteczku z powodu nicniedziania. Nastepnie wyszli Editors, którzy grali w kółka dwa te same utwory i pomyślałem sobie, że wolałbym, żeby Curtis nie umarł i nikt go nie zaczął naśladować. Więc poszedłem na The Cribs, co ich wcześniej nie znałem, i chociaż bardzo mi się podobało, to pomyślałem sobie, że jestem już za łysy na punka. Choć było SKOCZNIE I Z PRZYTUPEM. I właśnie na tym koncercie DOZNAŁEM przeżycia dnia podczas ostatniego utworu, swego rodzaju hymnu, trwającego z 10 minut, podczas którego na ekranie jakiś facet (gitarzysta Sonic Youth?) coś tam gadał i pokazywał (m.in. amerykańskie płyty Beatlesów) i w jakiś sposób było to przejmujące. Ledwo wyszedłem a tu Jack White i jego Zeppelini już dawali czadu, więc stanąłem sobie i słuchałem i bardzo mi się podobało. Im też, bo klaskali nam na koniec, i widać, że wszyscy byli happy, choć swjego sztandarowego Dayzed and Confused nie zagrali jednak. Następnie stanąłem blisko sceny (przeżywając TRAUMĘ wpychania się przede mnie innych wielbicieli muzyki), żeby zobaczyć ubraną w obcisły biały sweterek Roisin. I nie zawiodła mnie owa piękna dama, nadal go nosi. Ale w sopockim Sfinksie rok temu bardziej mi sie podobała, na wielkiej scenie jakoś mi to jej show się rozmyło, więc żałowałem, że zostałem, bo potem czekał mnie dramatyczny powrót autobusowo-pociągowy, ale o tym kiedy indziej, jak mnie wkurw minie, bo jeszcze ktoś by się zbulwersował. Podsumowując - przed wojną było lepiej, jak mawia mój ojciec. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 13:52 Dzień drugi był lepszy, choć organizacyjnie zmierza ku upadkowi, co ilustruje m.in. taki teledysk: pl.youtube.com/watch?v=79a2kkDAvOE Za to muzycznie było SPOKO. Kilka chwil spędzonych przy muzyce New York Crasnals bardzo mnie ustosunkowało do życia pozytywnie, a potem już było lepiej. W namiocie ładnie zagrała synth-popowa (chyba) grupa Loco Star z fajną wokalistką i trąbką. Potem znów czas nicniedziania, i Interpol, który jednak był tylko niewiele lepszy niż Editorsi. Tak więc w temacie "POGROBOWCY Joy Division na żywo" mamy już jasność - wystarczą płyty. Skoro ten fakt po półgodzinnym występie stał się dla mnie jasny jak przysłowe słońce oraz dlatego, że jestem otwarty na muzyczne eksperymenty i nie chciałbym już zawsze pozostać w przegródce muzycznej z napisem heavy-metal, wybrałem się na koncert sióstr CocoRosie. Tłok w namiocie był niesamowity, ale po chwili się już temu nie dziwiłem, bo takich głosów, takiej wyobraźni muzycznej i FANU dawno nie słyszałem i nie widziałem. Te panie ( i pan beatboxer) spadły prosto z kosmosu i dobrze, że wylądowały na Babich Dołach. Wreszcie się uśmiechnąłem... ...by natychmiast zacząć się wkurwiać na tabuny ludzi, którzy po to wepchali się w środek namiotu, by gdzieś tak w połowie koncertu się z niego wymiksować, powodując niepowetowane straty. Ale chuj, warto było. Na dużej scenie już grał i rapował Jay-Z i był to chyba fajniejszy koncert niż zeszłoroczni Rootsi. Sekcja dęta, wskrzeszenie na chwilę czasów The Jacksons i w ogóle świetny szoł. Nawet (a może - szczególnie) z daleka wyglądał imponująco. Z występu Sex Pistols musiałem zrezygnować, bo następiła korekta programu i Erykah nie wystąpiła o 19.00 (grały Cool Ki) a o 1.00. A ja chciałem zająć strategiczną pozycję w okolicach sceny, więc po koncercie Jaya uderzyłem właśnie tam. Poza tym pamiętam tłum z Coco, i przewidywałem, że na SP może być jeszcze większy, a ja już jestem za bardzo rozwydrzony na taki survival (nefil był, potwierdził tłok, ale mówi, że koncert był w pytę, czy jakoś tak). Eryka spóźniła się kolejne pół godziny (więc w sumie je opóźnienie wzrosło do pięciu i pół godziny), ale łaskawie jej to wybaczliśmy, bo dała koncert niemal porównywalny z zeszłoroczną Bjork. O ciarkach na całym ciele i uniesieniu nie będę pisał bo to zbyt osobiste. I w ogóle nie będę więcej pisał, chciałem tylko zaznaczyć, że od tej pory nie mówimy o niej tutaj inaczej jak Królowa. A potem znowu było czekanie na autobus i kolejkę, co w tym roku jest szczególnie uciążliwe (więcej ludzi?, niemoc organizacyjna?) i jest to niestety jeden z wielu nieprzyjemnych zgrzytów. Alter Art dostanie bęcki i musi się poważnie nad sobą zastanowić. PS. Lans w tym roku jest niemożebny i do wyżygania. Niestety, festiwal wszedł w fazę potrzeby pokazania się niż wysłuchania. Chodząc po miasteczku namiotowym pomyślałem sobie, że dla wielu samo to przemieszczanie się jest celem, sensem bycia na festiwalu. Zdało mi się, że oni tak sobie chodzą, potem zawracają, i znowu, i tak w kółko. Że to jakiś wybieg dla modelek i modeli, gdzie trzeba się pokazać, pokazać, jacy to my jesteśmy alternatywni, wyluzowani i fajni. I jakoś zesmutniałem z powodu tej konstatacji. I poczułem się jak zgred a nie nowoczesny i otwarty na świat obywatel Unii Europejskiej. Więc już zmilczę. Dobranoc Państwu. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 14:07 Wprawdzie nie nazywam się Jakub Knera, ale właściwie mógłbym się podpisać pod większą częścią jego tekstu: www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=28777 Oczywiście komentarze znakomicie dopełaniają obrazu zniszczeń. Odpowiedz Link
nefil Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 14:50 Oj organizacyjnie posypał się festiwal. Opóźnienia koncertów, tłok w autobusach i kolejkach. Niezrozumiałe dla mnie koncerty ciekawych kapel w tych samych godzinach, przez ten fakt ominęły mnie koncerty CocoRosie, The Racounters i Jay-Z, gdy tego samego dnia były chwile, kiedy przez godzinę nic się ciekawego na scenach nie działo. Poza tym, o czym już wspomniał Pan Cze, mega-lans. Chwilami czuję się jak w Arcadii albo w Złotych Tarasach, nastoletnie dziewczynki, które stojąc pod sceną zajmują się wysyłaniem sms-ów, szukaniem przez komórkę swoich zagubionych koleżanek lub pierdoleniem o tym co zjadły na obiad. Muzykę i artystów mając głęboko w dupie. Myślałem, że takie klimaty to tylko na Juwenaliach i Wiankach nad Wisłą. Muzycznie też jakoś słabo. Jak do tej pory najbardziej wymiatało CocoRosie i The recounters, ale widziałem dzięki świetnemu line- upowi tylko końcówki koncertów. Interpol bardzo nierówno, Editors wręcz słabo, Sex Pistols o dziwo się obronili, ale działy się sceny dantejskie. Kolejny świetny pomysł organizatorów, żeby taki koncert umiejscowić w namiocie. Dobrze, że wszysy przeżyli, ale łokcie i barki były w ruchu. Ale w końcu jak punk to punk. Jak na razie spore rozczarowanie. Niestety. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 14:54 cze67 napisał: > Dzień drugi był lepszy, choć organizacyjnie zmierza ku upadkowi, co > ilustruje m.in. taki teledysk: Który został wywalony, a opowiadał o tym, że fani, którzy przyjechali z różnych stron świata na drugi i trzeci dzień musieli kupować karnet na CAŁY festiwal. Co jest jakimś HORRENDUM! Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 15:01 cze67 napisał: > cze67 napisał: > > > Dzień drugi był lepszy, choć organizacyjnie zmierza ku upadkowi, > co > > ilustruje m.in. taki teledysk: > > Który został wywalony, a opowiadał o tym, że fani, którzy > przyjechali z różnych stron świata na drugi i trzeci dzień musieli > kupować karnet na CAŁY festiwal. Co jest jakimś HORRENDUM! pachnie raczej chamskim oszustwem. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 11:22 Bracia i siostry! Po latach smutku i gnuśności nadeszło czarne słońce zbawienia!A mię jego Massive "Miażdżący" Attack! A siostra jego Allison "Zniewalająca" Goldfrapp! A bracia jego Chemicals "Porywający" Brothers! Jeżeli chcecie znać szczegóły - zapraszam na czata, tam wyjaśnie wszystkie nurtujące Was wątpliwości. Pamiętajcie - nie ma głupich pytań, są tylko nie zadane (P. Wysocki). przepraszam, jestem nienaturalnie pobudzony, trzy noce nie spałem Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:01 w Trujce pani mówiła, że po nudnym wstępie Massive Attack dali czadu, ale też wspomniała, że Goldfrapp była zimna, sztywna, nadąsana i niedostępna - tak w trakcie wywiadu jak i na scenie. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:42 Odpowiadasz na: sss9 napisał: > w Trujce pani mówiła, że po nudnym wstępie Massive Attack dali czadu, ale też > wspomniała, że Goldfrapp była zimna, sztywna, nadąsana i niedostępna - tak w trakcie wywiadu jak i na scenie. Pozwolę sobie na osobistą uwagę - pierdolenie. Pani Goldfrapp ani nie wyglądała na nadąsaną, ani nie była zimna, przeciwnie - widać było, że cieszy ją ŻYWA reakcja publiczności, uśmiechała się i mówiła to swoje erotyczne cheers, czy jakoś tak, które WSZYSCY znamy w DVD. Stałem jakieś 15 - 20 metrów od sceny to, kurwa, wiem, ślepy, kurwa, nie jestem. Wkurwia mnie takie nieodpowiedzialne pieprzenie. Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:47 jak zapowiedziała p. Szydłowska, w środę po 19. będzie okazja wysłuchać szczegółowej relacji na ten temat. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:49 Demonstracyjnie przełączę na Tok FM. Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:52 cze67 napisał: > Demonstracyjnie przełączę na Tok FM. hehe, ale to przecież fajnie wysłuchać zupełnie odmiennych wrażeń z tej samej imprezy. kto wie, może i tutaj pojawią się głosy zupełnie inaczej oceniające Openera niż wasze? Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:55 Ale nie chodzi mi o odczucia, bo te mogą być różne, ale o sprawdzalny, naoczny fakt czyjegoś uśmiechu, zabawy na scenie, WIDOCZNEJ radości artystki i jej zespołu. Mam nadzieję, że ktoś wrzuci na You Tuba jakiegoś dyska, i wszyscy będą mogli zobaczyć jak kłamliwe są słowa owej dziennikarki. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 12.07.08, 23:33 Oto przed Państwem zimna, sztywna, nadąsana i niedostępna Alison Goldfrapp: pl.youtube.com/watch?v=HMZwYy8cEiA Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.10.08, 19:22 Nooo... www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,5779911,Opener_ma_szanse_na_nagrode.html Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:45 sss9 napisał: > w Trujce pani mówiła, że po nudnym wstępie Massive Attack dali czadu, Gdzie pani Szydłowska była na początku koncertu MA nie wiem, ale nie w Gdyni na Babich Dołach. Pierwszy utwór (nie znam tytułu) zgniatał, miażdżył i doprowadzał do depresji. cze67 jak i wielu innych uczestników koncertu stało z rozdziawionymi gębami i nie dawało rady wypuścić pary z gęby. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 11:26 sss9 napisał: > > Który został wywalony, a opowiadał o tym, że fani, którzy > > przyjechali z różnych stron świata na drugi i trzeci dzień musieli > > kupować karnet na CAŁY festiwal. Co jest jakimś HORRENDUM! > pachnie raczej chamskim oszustwem. Coś pomieszałem, chyba chodziło o jeden dzień, bo jakby zmuszeni byli kupić całokoncertowy karnet na dwa dni to i tak by im się opłacało (karnet - 279, bilety na pojedyńcze dni po 140 zł). Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 06.07.08, 14:59 z "+" to jednak trochę za mało jak na taki gigant fest. tymczasem 2:0 dla mnie. lanserka w czołgach już dotarła? :) w ub. roku widziałem kompletnie przypadkową i pokaźną liczebnie grupę, która z przerażeniem na obliczach konstatowała, że Opener, to nie jest największy zlot disco polo. kłopoty z busikami dziwią, bo dotąd to one czekały na chętnych. rotacja Badu oczywista - niepojętym dla mnie była wersja jej występu o 19, kogoś chyba piorun popieścił. w "Trujce" nieustający zachwyt wszystkim. ma padać. żeby dojechać na czas polecają wyruszać już teraz. Odpowiedz Link
nefil Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 12:09 Massive Attack wgnietło w ziemię. Najlepszy koncert Festiwalu. Bardzo dobry Goldfrapp, Chemicals też, chociaż kompletnie nie moje klimaty. Dzień, który zapowiadał się mało ciekawie, skończył się pełnym sukcesem. Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 15:04 dla mnie niespodziewajka, bo akurat na M.S. i Chem.Bros zupełnie nie liczyłem, a tu się okazuje, że to właśnie oni obronili honor Openera? świat zadziwia. 2:2. :) Odpowiedz Link
noizzy Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 17:13 hej ho! Lanserka na tym feście rządziła i dzieliła. Jak to powiedział ktoś ze sceny: "Open`er to impreza dla nowego mieszczaństwa.". Nawet tłumy na koncertach bawiły się jakoś tak nie-teges. Ale olać to (podobnie jak chujową organizację - na DARMOWYM Woodstocku wszystko było lepiej poukładane). Pierwszy dzień: Mitch & Mitch - zajebisty koncert i "one finger solo" ;) Przedtem niestety posłuchałem L.Stadt, które okazało się okropnym gównem. Editorsi zawiedli w chuj. Płacę kurwa te ponad 200 zeta, żeby posłuchać porządnego koncertu, a oni "spieszą się na samolot". To ja w takim razie pierdolę ich serdecznie. Natomiast muzycznie było całkiem dobrze (choć o 1-2 tempa szybciej grali - nie wiem czy to wersje koncertowe, czy ze względu na ten pośpiech). Największym rozczarowaniem była jednak DeVotchKa... Uwielbiam ich płyty, mogę ich słuchać na okrągło, ale na żywo wypadło to strasznie przeciętnie (może też z powodu takiego-sobie nagłośnienia), więc uciekłem na The Raconteurs, którzy... dali super-koncert. Masa energii, porządny rock`n`roll etc. Na koniec dnia Roisin Murphy. Nie mam, jak Cze, porównania z koncertem w Sopocie, więc ani jednego minusika nie mogę znaleźć. Genialny włos, genialna kobieta. Drugi dzień to Cool Kids Of Death. Pamiętam jak dawno, dawno temu nagrałem sobie ich koncert w Trójce, a potem słuchałem go na okrągło, do starcia taśmy magnetofonowej, a teraz? Teraz to pis of szit jest. Dalej California Stories Uncovered. Całkiem nieźle na tych gitarach poginają. Interpol raczej mnie wynudził. Niby taka do tupania i skakania muzyka, ale koncert taki raczej na odwal. Jak to napisał dziennikarz Wybiórczej: "żadnemu z nich nawet krawat się nie poluzował", czy jakoś tak. Później Jay-Z dał zajebiaszczy popis i tak coś się mi wydaje, że z tych wszystkich bandów, co to na nie specjalnie nie czekała, on najbardziej wkręcił. No i Sex Pistols, którzy dali totalnie zakręcony koncert. Ich muzyki po prostu nie mogę słuchać. Ale na koncercie wyszedł z tego niesamowicie wciągający jazgot nie do zniesienia (?). Poza tym pogowałem z kolesiem w wieku mojego ojca :) Może i odcinają te kupony itd., ale warto było wpaść. Badu raczej już przeleżałem, bo nogi odmówiły posłuszeństwa, ale, mimo tego że jestem fanem jej głosu, to jednak wolałbym posłuchać jej w jakimś mniejszym gronie, w jakiejś sali czy klubie. Trzeci dzień to świetny koncert Lao Che, mały i zabawny one-man-show Bajzla. Co do reszty to...yyy...nie jestem fanem MA i Chemicznych Braci, a koncert ani jednego, ani drugiego mnie nie przekonał. Stąd nie ma między mną a Cze porozumienia, jeśli chodzi o "wciskanie w ziemię" pierwszych utworów, które zagrał Massive Attack, bo dla mnie to było nudne smęcenie. Sorry :) Odpowiedz Link
teddy4 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 22:30 Na początku chciałem serdecznie podziękować panu Ziółkowskiemu, za zorganizowanie festiwalu na którym nie wystąpi nigdy zespół Kult albo Strachy na Lachy, a Muniek Staszczyk co najwyżej pojawi się jako widz. I niestety jest to jedyna rzecz, za jaką pragnę w tym roku podziękować temu panu - bo organizacja Openera jest z każdym rokiem coraz gorsza. Podobnie zresztą jak publiczność, aczkolwiek zdarzyło się że przy Massive Attack klaskano na 2, a przy Oszibaracku nawet na "raz i", co jest wyższą szkołą jazdy dla narodu polskiego. MUCHY. Zespół był u stylisty, co było widać. W tym problem, że nie był to dobry stylista:) Maniera wokalna pana Kupichy, tj. przepraszam, pana Wiraszko jest całkowicie nie do zniesienia. Zespół Muchy różni się od zespołu Feel właściwie tylko tym, że gitary częściej chodzą przez chorusy i dileje. MITCH AND MITCH. Zgranie zespołu jest wręcz absurdalne. Podziwiałem przez 15 minut, a potem jednak ziewnąłem. EDITORS. Bardzo chciałem ich zobaczyć, ale potwornie mnie rozczarowali. Nawet kawałki ze sprytnej pierwszej płyty mnie jakoś tu nie powaliły. Tak złego wykonania "Munich" to nawet nie byłem sobie w stanie wyobrazić. Właściwie tylko basista zagrał naprawdę ok. Chris Urbanowicz musiał dużo słuchać Willa Sergeanta, a perkusista najwyraźniej eksplorował rytmy z płyty "Nowa Aleksandria":) THE RACONTEURS. Założę się o każde pieniądze, że stylizacja na wczesne lata 70-te w ich przypadku nie kończy się na spodniach, koszulach itp. Sądzę, że majtki też mają z epoki:) Fakt, zagrali świetnie. Ale w tym, co robią nie ma muzycznie NICZEGO ORYGINALNEGO. ROISIN MURPHY. Ciekawa postać, ciekawy głos. Ale kompozycyjnie jakoś nie daje rady bez Brydona. Sorry. INTERPOL. Jak dla mnie najlepszy koncert festiwalu. Chociaż nie jestem ich jakimś wielkim fanem, to oni naprawdę grają świetnie na żywo. Szkoda tylko, że Carlos Dengler pozbył się wąsa:)))) JAY-Z. Myślę, że gdybym był z Bronxu bankowo by mi się podobało:))))) SEX PISTOLS. Bardzo pozytywna niespodzianka. I co z tego, że dla kasy? Dobre piosenki w oryginalnym wykonaniu najwyraźniej się nie starzeją. Przegięciem jest to, że grali w namiocie, zamiast np. "buntowników" z CKOD. BENZYNA. Przechodziłem i przystanąłem, bo lubię płytę "Sons and fascinations" Simple Minds. Wokalista może trochę za bardzo amerykański i teksty co najmniej ryzykowne, ale widzę w tej kapeli bardzo duży potencjał komercyjny. Będę się przyglądać. LAO CHE. Znakomity koncert i tego zupełnie się nie spodziewałem. Płyta "Powstanie warszawskie" będzie tak samo dobra za 30 lat i żaden PiSowiec mi jej nie obrzydzi:) KOBIETY. One song band i to się niestety potwierdza. Znakomicie grają, kol. Nawrocki świetnie śpiewa, ale jakoś nie wciąga. OSZIBARACK. Napisać, że Agim na scenie dwoi się i troi, byłoby z gruntu nieprawdziwe. On się dziesięcioi! Nie widziałem z oczywistych powodów do końca, ale zespół moim zdaniem miewa problemy z kompozycjami. Produkcyjnie natomiast jest perfekcyjny. GOLDFRAPP. Wytrzymałem trzy numery. 4 lata temu było bardziej z wykopem. MASSIVE ATTACK. Cze napisał wszystko i się z nim zgadzam. Nie rozumiem tylko dlaczego dwóch perkusistów grało to samo? Stephanie Dosen to prawie Rykarda Parasol:) Nawet wiesło ma takie samo:) CHEMICAL BROTHERS. W zasadzie to Cze i ja też moglibyśmy wejść na scenę i nikt by się nie skapował, że jest coś nie tak. W sumie odpalanie laptopów nie wydaje się być jakoś szczególnie trudne:) Z ich całego koncertu najlepiej wypadł Kraftwerk puszczony na rozgrzewkę. W tym roku nie widziałem dużo. Natomiast słyszałem całą masę różnych dziwnych komentarzy i opinii wygłaszanych przez publiczność. Dawno już nie miałem takiej zabawy:)))) Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 23:12 ROISIN MURPHY. Ciekawa postać, ciekawy głos. Ale kompozycyjnie jakoś nie daje rady bez Brydona. Sorry. Dokładnie, niestety. Z jej pierwszej płyty zapamiętałem tylko Jamalamę, chyba najbardzie molokopodobny numer, reszta jakoś znikła w mroku. Oszibarak, oglądany w przelocie między Goldfrappem a Massivem spodobał mi się i zaintrygował (w sumie dosyć golfrappowe granie), może dlatego, że pociągają mnie piękne kobiety i sekcje sęte, czsami nie wiem co bardziej. Natomiast fryzura lidera - nie do przyjęcia. Ściąć! Wspomnę jeszcze o dobrym koncerice Hatifnatów (poleciłem nefilowi ten zespół jako shoegaze z kobietą na wokalu, który na żywo okazał się generowany przez mężczyznę), chociaż bardziej podobali mi się mniej przewidywalni chłopacy z Gasoline. Szkoda, że tak wczesną porą, szkoda, że na Scenie Młodych Talentów, a nie jakimś przytulnym miejscu oraz, iż zagłuszali ich ostrzy Hatifnatowie... Na Lao Che zaszałem, choć nie zamierzałem, ale wreszcie znałem teksty któregoś z wykonawców, więc trzeba się było popisać. Żałuję, że nie byłem na Fisherspooner, DJ Vadimie (podobno pani ślicznie śpiewała) i Sex Pistols. Więcej grzechów nie pamiętam. Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 07.07.08, 23:01 Stąd nie ma między mną a Cze porozumienia, jeśli chodzi o "wciskanie w ziemię" pierwszych utworów, które > zagrał Massive Attack, bo dla mnie to było nudne smęcenie. Sorry :) Wiesz, w trakcie koncertu nawet myślałem o tym, że w sumie jest to taki rodzaj muzyki, że jedni padną na kolana a inni wzruszą ramionami. Bez żadnej klasyfikacji na lepszych (którzy doznali) i gorszych (co nie). Nie potrafię tego wyjaśnić (może wczoraj bym potrafił), tak mi się po prostu przyplątało. Mnie powaliło i na długo zapamiętam. Odpowiedz Link
carmody Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 08.07.08, 02:12 Carska Rosja. Pojawiłem się tam tylko dlatego, że nie miałem co ze sobą zrobić w ten weekend. Mogłem spać, odpocząć po trudach ostatnich miesięcy. Ale pewnie by tak nie było, to dlaczego miałbym nie styrać się jak kamieniarz po wypłacie w Babich Dołach... Dlatego muszę zaoponować przywałkom do lansu itede. Mi to nie przeszkadzało. Ubieram się jak mi pasuje i nie czuję dyskomfortu stając obok wystudiowanych chłopców w designerskich ciuchach, ale popatrzyć na tak spreparowane kobiety lubię. Trzeba kochać siebie zioms. Łażenie w kółko, olewanie artystów i generalnie szlaja zamiast koncertowania też nie wiem czemu razi. Mnie tam żaden koncert nie podjarał, nie chciało mi się specjalnie nic oglądać. Łaziłem po terenie festiwalu rozmawiając ze znajomymi i nieznajomymi o pierdołach, kulturzesztuce, filmach bez fabuły i zespołach z dupy. Oblewałem się cały czas tym cholernym wodnym piwem i rozprowadzałem wokół siebie dym papierosowy w stężeniu niebezpiecznym wręcz. I co? Czy komuś przeszkadzałem? Wątpię. Co więcej - dzięki takim lujom jak ja MIELIŚCIE (że z capsa polecę w nie tym co NALEŻY momencie) więcej miejsca na koncertach. A że reszta była lepiej ubrana i miała fajniejsze komórki to inna sprawa. I tak czuję jedność. No prawie... Najlepszy koncert festiwalu to bez dwóch zdań Dj Vadim. Wykurw. Niestety, zupełnie nie wiem dlaczego wyszedłem z niego po pół godziny i gdzieś polazłem. Nie wiem co robiłem, bo nie pamiętam, ale na pewno nie było to tak fajne jak te 30 minut. Żałuję potwornie bo te 30 minut to była jedna z najlepszych koncertowo rzeczy jakie słyszałem ever. Wcześniej chciałem sprawdzić czy Devotchka na żywo denerwuje mnie tak samo jak z płyt. No więc jest jeszcze gorzej. Dałem im szansę, spierdolili to. Odpuszczam ich na zawsze chyba. Jay-Z fajny, prawie cały. Nawet nie wiedziałem, że znam teksty Jiggasa. Małpie harce i jołowanie rękami było. Spooookooo. Ale potem poleciał w kiszkę straszną - "Umbrella", "Crazy Right Now" i koszmar na koniec "Encore"... eeee. Na CocoRosie nie chciało mi się dopychać do namiotu. Na Pistolsów tym bardziej. Tego dnia jeszcze Erykah była. Fajna. Acz wolałbym bardziej żywo. Nie usnąłbym wtedy. Widziałem jeszcze połowę The Racounters. Ale tak naprawdę nie pamiętam. Trzeci dzień nastawiałem się tylko na zobaczenie Massive Attack i Chemicalsów. Kurde, to był straszny wysiłek na cokolwiek się nastawiać, dobrze, że nie robiłem tego w dni poprzednie. W efekcie nastawienia się na Massive Attack usnąłem po 4 kawałkach. Jakoś to po mnie spływało, nie czułem kopa o którym piszecie. Potem zaczęła się Chemia. Skoro nie widziałem Dj Vadima do końca, to muszę stwierdzić, że Chemical Brothers wygrali te zawody. Czego się jakby kompletnie nie spodziewałem. No i niby jestem tutaj najgorszym członkiem jury jakie jury miało, bo prawie nic nie widziałem innego, ale z staję za tym, że to był największy czad tego festynu. W Carewicza wstąpił wtedy diabeł. Gibałem się cały koncert, co jakiś czas wkręcając się na tyle w te proste bity, że akcentowałem co grubsze z nich wyskokiem z karata i napierdzielaniem do niewidocznych przeciwników. Ubawiłem się. No i atrakcja były też dziewczęta tańczące przede mną w samych biustonoszach. Pozdrowienia! Szkoda, że w końcu nie poszłyście z nami na plażę, ale piwo o świcie i rozmowa o tym co zjedliśmy na obiad była świetna. Aje. A ja jakoś nigdy mocno fascynatem Chemical Brothers nie byłem. a i jeszcze jedno Nie wierzę, że jeszcze ten przedmiot istnieje na tym smutnym padole - ale może ktoś znalazł pomarańczowe okulary przeciwsłoneczne, takie same jak nosił Raul Duke, grany przez Deppa w "Las Vegas Parano" na podstawie Thompsona? Kochałem te bryle... Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 08.07.08, 10:31 Muchy - tak se, tzn. może dlatego że to był pierwszy koncert na dużej i jeszcze nie czyłem. Editors - no trochę nie czaje narzekań (chyba że na długość). To było moim zdanie niezłe, owszem - bardziej na scenie to coldplay jakiś niż Ednitors z debiutu, ale było ciekawie jak na stadiony. Ja się nie nudziłem. Gorzej Interpol, bo chociaż mają o niebo lepszy materiał niż Editors to po prostu odgrywają nuta w nutę wszystko z albumów. Z drugiej strony rzekomej słabości ostatniego krążka na żywo w ogóle nie słychać więc niskie oceny tegoż tłumaczę już tylko produkcją. Cocorosie - może z pół godziny - zachwyt miesza się z irytacją. ale w sumie lepsze to uczucia niż żadne. Na początku trochę mnie nawet pobudził Sex Pistols ale szybko mi przeszło - bez historii , a przecież miało być z historią. Marzył mi się jakiś cyrk. Wiecie, np. nikt nie przyjdzie, albo wokalista kogoś z tłumu zbluzga , albo skończą po dwóch kawałkach, albo ich wygwizdają, a tu nudy;P Rosin - słabo znałem a najlepszy koncert jak dla mnie - jej gesty, cały ten teatrzyk no i muzyka. no oczarowany byłem Massive - nigdy nie odlatywałem przy tym, a na koncercie jednak zawodostwo. Mają - przynajmniej na scenie - wiele do powiedzenia Erika - sorry , starczyło sił na 40 minut. Po prostu zasypiałem na stojąco. Koncert brzmiał pięknie, brzmienie najpiękniejsze chyba z wszystkich występów. No i klasa, przestrzeń, naprawdę żałuję że nie dociągnąłem do końca Jack White - spoko, czasem sie za bardzo rozpędzał i odlatywali w klimaty które kręcą już chyba tylko ich samych, ale potem wracali i dawali kopa. Bez emocji dla mnie, ale nawet solidnie i na poziomie Goldfrapp - sorki ale ja nie czaję tego i się wynudziłem Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 08.07.08, 11:31 Klasyfikacja czeneralna: - Massive Attack - Erykah Badu/Goldfrapp - Chemical Brothers/CocoRosie - Jay-Z - Rancounters/Mitch and Mitch/Cribs/Lao Che - Loco Star/Oszibarack/Roisin Odpowiedz Link
hennessy.williams Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 09.07.08, 11:07 Open'er przeszedł do histerii, więc czas i na moje podsumowanie: Hajlajty: - The Raconteurs - za witalność - CocoRosie - za klimat (tylko po kiego wała w namiocie?) - Erykah Badu - za czucie (tylko po kiego wała już padałem na ryj?) Dobrzebyło: - Massive Attack - Goldfrapp - Mitch & Mitch Big Band - Lao Che (zaskok dla mnie - "Powstanie" słyszałem raz, "Gospelu" nie słuchałem, a tu się okazuje, że koncert bardzo wporzo) - BIFF - Sex Pistols (przy odpowiednim podejściu mogło się podobać) Mogłobyćlepiej: - Roisin Murphy (na szczęście byłem na koncercie w Poznaniu) - Muchy (nierówno, ale za to nieczysto ;) - Editors (warszawski koncert jednak mi wystarczy) Niesłyszałemitrochężałuję: - Jay Z - Interpol - Devotchka - The Cribs - Gentleman - Martina Topley Bird Niesłyszałemboniekciałem: - Chemical Brothers - Cool Kids Of Death (a nawet gdybym kciał, to i tak bym nie dał rady, bo byłem uwięziony w autobusie) W kategorii Chujciwdupę pragnę pozdrowić taksówkarza z dworca Gdynia Główna, który chciał mnie obrabować z ciężko zarobionych dukatów. Wprawdzie nogi mi odpadły parę godzin wcześniej, więc nie mogłem go skopać, ale na szczęście głowa jeszcze działała i wiedziałem, ile powinienem zapłacić za qrs. A z całego Open'era i tak najlepszy był wczorajszy Radiohead w Berlinie. Odpowiedz Link
cze67 A co piszą w prasie? 09.07.08, 12:39 www.infomuzyka.pl/Muzyka/3844892,81806.html?tag=opener wyborcza.pl/1,75475,5429797,Muzyka_swiata_na_Open_erze.html Odpowiedz Link
carmody Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 11.07.08, 13:04 aa mnie się przypomniało, że jeszcze Ściankę widziałem! ależ byli ciency! co się stało ze Ścianką? no dramat, nudny jak fiordy i byłem trzeźwy! (dlatego zapomniałem, że widziałem koncert) Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 11.07.08, 21:50 ZA 10 minut w TVP2 relacja. Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 11.07.08, 22:59 cze67 napisał: > ZA 10 minut w TVP2 relacja. i znowu nędza. kurna, kiedy będą transmisje, albo chociaż retransmisje koncertów w radio/tv? Odpowiedz Link
nefil Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 12.07.08, 13:22 TVP 2 pokazała relację w stylu telewizji wczesnego Jaruzela. scena 1 - tłumy wysiadają z pociągów + ich wypowiedzi scena 2 - kolejka po karnety scena 3 - dojazd na festiwal + wypowiedź kierowcy itd. Żenua. Jedyny fragment dla którego warto było tę żenadę obejrzeć, to fragment wywiadu Beaty Sadowskiej z Gentelmenem: B.S.: czy jesteś dżentelmenem? G: tak, przepuściłbym cię w drzwiach B.S.: i co byś jeszcze zrobił? LOL Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 12.07.08, 17:53 Dokładnie, równie dobrze mógłby być to reportaż ze zjazdu pszczelarzy. Odpowiedz Link
sss9 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 12.07.08, 20:15 porównanie: telewizyjne relacje (i retransmisje koncertów) z Malty i Openera... miazga. na Openerze podobno wyświetlano film o poprzedniej edycji, widział kto? była to podobna kupa czy coś ciekawego? Odpowiedz Link
cze67 Re: Open'er '08 radio + tv uwagi i komentarze 12.07.08, 21:28 Ja tam nie widziałem. Odpowiedz Link
nienietoperz NIE-OPENER 08.07.08, 10:39 Poczytawszy o wrazeniach z FESTIWALU krajowego dziele sie pokrotce wrazeniami z rownolegle odbywajacej sie imprezy zamiejscowej, czyli z Eurockeennes w Belfort. Trafilem na E-nnes dosc przypadkowo, ale nie zaluje, co wiecej, polecam w miare mozliwosci na przyszlosc pod rozwage. Po pierwsze super organizacja, zarowno na miejscu koncertowym, jak i na oddalonym o 3 km campingu. Oczywiscie na koniec dnia na transport miedzy jednym a drugim trzeba bylo troche poczekac, ale zawsze mozna bylo isc piechota w przyjemnej atmosferze i bez obawy o bycie przejechanym (czujne i dobrze nastawione sluzby porzadkowe). Po drugie swietne naglosnienie w zasadzie na kazdej scenie, bez irytujacych odglosow innych koncertow, za to z krysztalowym dzwiekiem kapeli aktualnie przygrywajacej. Po trzecie brak opoznien. A teraz muzyka - poki co dzien 1szy (festiwalu drugi). Xavier Rudd ++ kompletnie nieznany mi Australijczyk przy uzyciu dzwonkow, bebenkow, didgeridoos i kolegi grajacego na perkusji tworzacy przyjemne techno-eco-reggae. Na poczatek festiwalu super przyjemna godzina w sloncu. Tunng - niby z wdziekiem, niby melodyjnie, ale jakos straszliwie bez pasji. Malo zabawne proby zagadywania publicznosci, troche nie wiadomo po co komu 4 gitary, skoro i tak melodia glownie z podkladu. Tak graloby Belle and Sebastian, gdyby bylo 10 razy gorszym zespolem. Festiwalowo - skip. Vampire Weekend + Pierwsze wieksze oczekiwanie, bez zawodu, ale nie da sie ukryc, ze pozostale elementy trio pt. New American Music wypadly duzo lepiej. Troche chyba jeszcze brakuje materialu, i to wcale nie znaczy, ze brakuje przebojow. Byly 2-3 nowe piosenki trzymajace poziom, ale tez troche wypelniaczy. Wokalista dopiero po zdjeciu okularow slonecznych okazal sie nie byc Harrym Potterem, klawiszowiec za to wygladal jak super sympatyczny typ mlodszego kuzyna (w okolicy lat 14tu). Plasy do `A-Punk' i `Oxford Comma' zgodnie z oczekiwaniami bardzo sympatyczne. Ogolnie ciagle w kategorii dobrze sie zapowiadamy. Sharon Jones & The Dap Kings +- W kategorii duza Murzynka z duzym glosem i duzy band z duza wprawa grajacy duzo soulu jak najbardziej poprawnie. Niestety niewiele wiecej moge powiedziec, jako ze duzo sie na takiej duzej muzyce nie znam. Phoebe Kildeer & The Short Straws ++- Niespodzianka zupelna, panna udajaca Patti Smith plus szalony gitarzysta plus basista wygladajacy niczym kopia Marka Sandmana + niewyrozniajacy sie perkusista. Dwa plusy za basiste i gitarzyste, minus za pseudo Patti. Sporo pokreconych rytmow, chetnie uslyszalbym cos wiecej. The Do -- Allle o ssso chodzzi? Mialo byc wdziecznie, odkrywczo i melodyjnie. Byla ladna faktycznie wokalistko-gitarzystka, niestety bez glosu ani umiejetnosci grania na instrumencie oraz miotajacy sie klawiszowco-basista. Piosenki jak z popoludniowego RMF-FM. Wyszedlem po pol godzinie - dopiero wtedy, bo tlok byl duzy i nie moglem znalezc w sobie energii do przepychania sie. Grinderman ++++ Juz w polowie pierwszego kawalka wszystko bylo jasne. Serce i mozg Cave'a sa juz wylacznie z Grindermanem, Bad Seeds niestety odeszli w przeszlosc, przynajmniej na zywo. Pisze to dosc odpowiedzialnie, bo na koncercie Seedsow bylem miesiac temu. Roznica olbrzymia. Tam swietny material odegrany cierpliwie, ale bez jakiejkolwiek widocznej pasji, braki w zgraniu, ogolnie nie liczac paru wyjatkow wrazenie: taka juz to praca, ze musimy grac po raz 764ty Red Right Hand, przeciez nie bedziecie jeszcze od nas wymagali, zebysmy sie do tego przygotowywali... Tutaj wrazenie pelnej koncentracji i skumulowanej energii. Super sprawny bas Caseya, Ellis kopiacy bebenki, skrzypce, wzmacniacze i kolegow, Sclavunos prowadzacy perkusje jakby znow gral w Sonic Youth i Cave rzadzacy publika jak za najlepszych lat. Highlighty - oparty na jednym loopie i hipnotyzujacym wokalu dlugo grany `Grinderman', zagrane bodaj w 1,5 minuty super dynamiczne 'Honey Bee (Let's Fly To Mars)', pokrecona linia basu w `(I Don't Need You To) Set Me Free'. No i na bis po usprawiedliwieniu `We have run out of our songs, sorry...' 10minutowa wersja `Tupelo', nqjlepsza, jaka do tej pory slyszalem. Mniam! N.E.R.D. +++ Kompletne zaskoczenie. Postanowilem pojsc sie przyjrzec o co chodzi w tak zwanej muzyce Hip-Hop. Okazalo sie, ze przynajmniej w tym przypadku chodzi zgodnie z oczekiwaniami o swietne rytmy (dwoch dobrych bebniarzy), ale tez o mocne riffy (chwilami jazzujace, chwilami rodem z RATM), a przede wszystkim o doskonala zabawe. Mimo wstepnego sceptycyzmu juz po 10 minutach bujalem sie do `Backseat Love', a po godzinie skakalem razem z kilkunastoma tysiacami towarzyszy prujac sie 'Mister, look at Your Girl' do hard-core'owych gitar i sceny pelnej wciagnietej przez chlopakow publicznosci. Pelna rewelacja. Kiedy pomysle, ze na Openera sciagneli nudziarza Jay-Z... Ciut irytujace byly tylko wezwania w przerwach typu `Make some motherfucking noise', ale to juz chyba konwencja tak nakazuje... CSS -- Moze po prostu po dwoch poprzednich wystepach trudno bylo sie wciagnac w cos nowego, ale mam wrazenie, ze obiektywnie bylo strasznie slabo. Nieruchawa LoveFoxxx, wszystkie kawalki na jedno kopyto i nawet normalnie bujajace piosnki takie jak `Alala' strasznie odwalone. Blleee. Kategoria Widziane tylko (na szczescie) kawalki: Midnight Juggernauts, The Wombats. W razie zainteresowania jutro opisze dzien 2gi (czyli 3ci). Z uklonami, NN Odpowiedz Link
teddy4 Lało nie lało? 08.07.08, 11:57 Cze mówił, że nie będzie lać, a jednak lało. Dokładnie w niedzielę o 19:00 Lało, Cze:))))) Odpowiedz Link
martolka Re: NIE-OPENER 10.07.08, 14:00 nienietoperz napisał: > > Grinderman ++++ > > Juz w polowie pierwszego kawalka wszystko bylo jasne. Serce i mozg Cave'a sa juz > wylacznie z Grindermanem, Bad Seeds niestety odeszli w przeszlosc, przynajmniej > na zywo. Pisze to dosc odpowiedzialnie, bo na koncercie Seedsow bylem miesiac > temu. Roznica olbrzymia. Tam swietny material odegrany cierpliwie, ale bez > jakiejkolwiek widocznej pasji, braki w zgraniu, ogolnie nie liczac paru wyjatkow > wrazenie: taka juz to praca, ze musimy grac po raz 764ty Red Right Hand, > przeciez nie bedziecie jeszcze od nas wymagali, zebysmy sie do tego > przygotowywali... Nie no, kolega raczy przesadzać. :-P > Tutaj wrazenie pelnej koncentracji i skumulowanej energii. > Super sprawny bas Caseya, Ellis kopiacy bebenki, skrzypce, wzmacniacze i > kolegow, Sclavunos prowadzacy perkusje jakby znow gral w Sonic Youth i Cave > rzadzacy publika jak za najlepszych lat. Highlighty - oparty na jednym loopie i > hipnotyzujacym wokalu dlugo grany `Grinderman', zagrane bodaj w 1,5 minuty supe > r > dynamiczne 'Honey Bee (Let's Fly To Mars)', pokrecona linia basu w `(I Don't > Need You To) Set Me Free'. No i na bis po usprawiedliwieniu `We have run out of > our songs, sorry...' 10minutowa wersja `Tupelo', nqjlepsza, jaka do tej pory > slyszalem. > Mniam! Zazdroszczę. Odpowiedz Link
nienietoperz Re: NIE-OPENER 13.07.08, 13:04 > nienietoperz napisał: > > > > Grinderman ++++ > > > > Juz w polowie pierwszego kawalka wszystko bylo jasne. Serce i mozg > Cave'a sa juz > > wylacznie z Grindermanem, Bad Seeds niestety odeszli w przeszlosc, > przynajmniej > > na zywo. Pisze to dosc odpowiedzialnie, bo na koncercie Seedsow > bylem miesiac > > temu. Roznica olbrzymia. Tam swietny material odegrany cierpliwie, > ale bez > > jakiejkolwiek widocznej pasji, braki w zgraniu, ogolnie nie liczac > paru wyjatkow > > wrazenie: taka juz to praca, ze musimy grac po raz 764ty Red Right > Hand, > > przeciez nie bedziecie jeszcze od nas wymagali, zebysmy sie do tego > > przygotowywali... > > Nie no, kolega raczy przesadzać. :-P > Kolega chciałby przesadzać, ale niestety prawdę prawi. > > Tutaj wrazenie pelnej koncentracji i skumulowanej energii. > > Super sprawny bas Caseya, Ellis kopiacy bebenki, skrzypce, > wzmacniacze i > > kolegow, Sclavunos prowadzacy perkusje jakby znow gral w Sonic > Youth i Cave > > rzadzacy publika jak za najlepszych lat. Highlighty - oparty na > jednym loopie i > > hipnotyzujacym wokalu dlugo grany `Grinderman', zagrane bodaj w > 1,5 minuty supe > > r > > dynamiczne 'Honey Bee (Let's Fly To Mars)', pokrecona linia basu w > `(I Don't > > Need You To) Set Me Free'. No i na bis po usprawiedliwieniu `We > have run out of > > our songs, sorry...' 10minutowa wersja `Tupelo', nqjlepsza, jaka > do tej pory > > slyszalem. > > Mniam! > > Zazdroszczę. Sam sobie zazdroszczę. Ogólnie za rok na Openera reklamuję jeszcze z dnia numer 2 Battles, MGMT i Yeasayera. Odpowiedz Link