pytajnick
30.10.08, 16:54
Od wtorku Jenkins hula po świecie z nową płytą. Po pierwszym przesłuchaniu: lekko kiczowatą, niezbyt świeżą, a co gorsza - nudną (szok). Ani fajerwerków brzmieniowych i/lub wykonawczych, ani specjalnego klimatu, a że kompozycyjnie Tom nigdy szczególnie nie imponował, to forma pozostaje pusta. Może "Tensor in Green", "The Glass Road" czy "Quadrature" robią jakieś wrażenie, ale za mało tego i często już było, a czysto estetycznie trochę trudno się nimi zachwycić. Czekam na coś równie potrząsającego zwojami mózgowymi jak Ultravisitor.
Fajna miniaturka na koniec.