csbaw
03.01.11, 01:38
Czytam wasze posty, przypomina mi się moja historia. Może będzie to dla kogoś dobrym ostrzeżeniem.
Ciąża. Jak to możliwe? Zdenerwowanie, chęć jak najszybszego pozbycia się problemu, poprawienia swojego życia. Tak było ze mną. Znaleźć lekarza który przepisze tabletkę na prawdę nie jest trudno. Połknąć, i po zabiegu. Zaraz po wszystkim - uczucie ulgi, zadowolenie, przecież to nie było nic takiego 5-6 tydzien ciąży, to nawet nie był płód tylko embrion. Uff jaka ulga... tak mi się wydawało.
Dziewczyny! Wcale nie jest tak łatwo. Problem nie znika. Teraz, po 5! latach, ciężko mi patrzeć na małe dzieci, cieszyć się czyimś macierzyństwem, trudno mi dzielić się swoją cielesnością. W środku mam jakąś zadrę, skazę, która mnie męczy i wypomina mi o tym.
Wiem, że ciąża, dziecko, może komuś zniszczyć plany, które runą niczym domek z kart. Że nie każda kobieta, mężczyzna, są na to gotowi. Ale warto podjąć to wyzwanie - jeżeli pozwala na to zdrowie, fizyczne, psychiczne, status materialny. Nawet wbrew innym, często bliskim osobom. Zastanówcie się dwa razy, bo niekiedy sumienia nie da się łatwo zagłuszyć. Przynajmniej mojego.