yzun
11.09.10, 20:54
jestem pypowa,niezdecydowana reemigrantka. Mam 24 lata. Jestem po raz 4 w UK. Raz jechalam do Pl, za chwilke wracalam do UK. To tez jest sposb na zycie, ale stresujacy ze wzgledu na brak gruntu pod nogami, clagle napiecie, ze nie pracuje na swoja przyszlosc, za czesto zmieniam prace i boje sie o kase. Otoz, przejde do sedna: dostałam się na studia magisterskie i z jednej strony bardzo o nich marze, chce w przyszlym roku zrobic studia podyplomowe i dostac swoja prace! narzeczony chciał wracac jeszcze 2 mies temu do Polski i nie wracac juz do Anglii, dlatego tez zdecydowalam sie na magisterke, by nie marnowac czasu w polsce i nie isc do pracy, wrocic z niej i zanudzac sie (o ile jajakolwiek znajde!sic!). Z drugien strony dobrze mi w anglii ze wzgledu na to, ze lepiej mi sie tu uklada z chlopakiem (m.in. ze wzgledu na to, ze jego matka nie wtraca sie do naszego zycia). Ale etraz problem najgorszy: pracowalam w roznych miejscach, jedno tylko zwiazane czesciowo z tym co bede studiowac (az 4 mies.:D), reszta to prace, ktore mnie meczyly, mcdonald, gabryki etc... czuje w sobie jakis potencjal, ale boje sie ze szybko wygasnie. Boje sie, ze nie znajde w moim kochanym Krakowie pracy :( bede szukac jakiejkolwiek (sklep, recepcja, wykladanie towaru...) pracujac za 220funtow na tydzien ciezko miec wysokie ambicje. Mieszkanie, zycie, ciezko sobie pozwolic na auto... Marze o dziecku za kilka lat, a czuje ze to ostatni dzwonek. Sluchajac historii ludzi, ktorzy pracowali za 1000zl nie chce mi sie wracac... Za tydz jade do Polski, sprobuje moze w miesiac, mam taki dylemat, takie rozdarcie nie wiem co robic.... |Chlopak juz jest w pl tyydzien i chce wracac.. a ja chce z nim byc...
powiedzcie cos, poradzcie...