Dodaj do ulubionych

Po japonistyce na emigracji

05.01.08, 12:19
Czy ktos po japonistyce odwiedza to forum? Jestem ciekawa czy udalo
wWam sie znalezc prace z japonskim poza granicami Polski?
Obserwuj wątek
    • yapo.1 Re: Po japonistyce na emigracji 06.01.08, 04:46
      oczywiscie !! w Nagassaki !! ale niewiele oszczedze!! to jest kraj
      okropnie drogi !,nawet nie wyobrazasz sobie jak drogi !!
      • anmei1 Re: Po japonistyce na emigracji 06.01.08, 13:12
        Wyobrazam sobie bo spedzilam w Japonii prawie 2 lata;-) czy mozesz
        powiedziec co konkretnie robisz i jak znalazlas/znalazles te prace?
        • kan_z_oz Re: Po japonistyce na emigracji 09.01.08, 03:22
          anmei1 napisała:

          > Wyobrazam sobie bo spedzilam w Japonii prawie 2 lata;-) czy mozesz
          > powiedziec co konkretnie robisz i jak znalazlas/znalazles te prace?

          ODP: Japo1 to troll - nic Ci więc konkretnego nie powie, bo z
          japonistyką łączy Go tylko 'nick' pod którym pisuje.

          Pozdrawiam z Sydney
          Kan
          • anmei1 Re: Po japonistyce na emigracji 14.01.08, 20:21
            Kan, dzieki za info. Bede szukac innymi drogami, bo perspektywa ze
            juz nigdy tam mieszkac nie bede wydaje mi sie zyciowa tragedia;-)
            • Gość: aiueo Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.bridgestone.co.jp 04.02.08, 06:06
              Naprawde sama nie zauwazylas, ze ktos, kto pisze Nagasaki przez dwa
              S, nie tylko nie moze tam mieszkac, ani byc japonista, ale nawet
              ksiazki o tym miescie pewnie nie przeczytal. Niech zgadne - pewnie
              jestes studentka, ktora wrocila ze stypendium (czyzby Monbusho?) i
              teraz zycie w Polsce ja uwiera, wiec chce wrocic.

              Pewnie wiesz, ze praca w Japonii oznacza wiecej poswiecenia dla
              firmy, niz przecietny Polsk jest w stanie z siebie dac. Nie zostaje
              wiele czasu np. na zycie rodzinne. Naprawde tego chcesz?

              Jest wiele sposobow zeby do Japonii wrocic, niekoniecznie emigrujac.
              Mozna np jechac do pracy na kilka miesiecy, mozna wreszcie znalezc w
              Polsce tak dobra prace, zeby moc sobie pozwolic na wyjazdy do
              Japonii "tak dla siebie". Jesli mieszkalas tu dluzszy czas, to
              wiesz, jak nie wydac majatku, a nacieszyc sie, ile wlezie.

              I jeszcze jedno - do zycia w Polsce mozna sie przyzwyczaic po
              powrocie z Japonii, ale to zajmuje troche czasu.
              • Gość: Violet_ivy Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.03.08, 13:14
                A czy tylko o Japonii mowimy jesli chodzi o miejsce emigracji po japonistyce?
                Akurat to mi sie wydaje najmniej sensowne, z wiadomych wzgledow. Mozna przeciez
                probowac np. w krajach UE, tam japonisci tez sa poszukiwani, o wiele bardziej
                niz w Polsce (gdzie nie kazdy ma ochote pracowac m.in. w kolejnej fabryce
                zwiazanej z branza motoryzacyjna i byc "tlumaczem na etacie").
                Mieszkam w UK i pracuje w zawodzie, wiec to jest do zrobienia.
                Pozdrawiam:).
                • Gość: wolny ptak Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.rc.kyushu-u.ac.jp 10.04.08, 12:54
                  Gość portalu: aiueo napisał(a):

                  > Pewnie wiesz, ze praca w Japonii oznacza wiecej poswiecenia dla
                  > firmy, niz przecietny Polsk jest w stanie z siebie dac. Nie
                  zostaje
                  > wiele czasu np. na zycie rodzinne. Naprawde tego chcesz?

                  Nikt nikomu nie każe iść do pracy w firmie jako sarariiman, jest
                  wiele innych - często ciekawszych - opcji.

                  Gość portalu: Violet_ivy napisał(a):

                  > A czy tylko o Japonii mowimy jesli chodzi o miejsce emigracji po
                  japonistyce?
                  > Akurat to mi sie wydaje najmniej sensowne, z wiadomych wzgledow.
                  Mozna przeciez
                  > probowac np. w krajach UE, tam japonisci tez sa poszukiwani, o
                  wiele bardziej
                  > niz w Polsce (gdzie nie kazdy ma ochote pracowac m.in. w kolejnej
                  fabryce
                  > zwiazanej z branza motoryzacyjna i byc "tlumaczem na etacie").
                  > Mieszkam w UK i pracuje w zawodzie, wiec to jest do zrobienia.
                  > Pozdrawiam:).

                  W Polce też można realizować się w inny sposób niż jako tłumacz
                  (czy "tłumacz") na etacie/pseudosamozatrudnieniu w Wałbrzychu czy
                  innych Łysomicach.

                  Pozdrawiam
                  WP
                  • Gość: Violet_ivy Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.04.08, 00:37
                    > W Polce też można realizować się w inny sposób niż jako tłumacz
                    > (czy "tłumacz") na etacie/pseudosamozatrudnieniu w Wałbrzychu czy
                    > innych Łysomicach.

                    Zostac nauczycielem na kursach j. japonskiego?;)
              • moj_vancouver Re: Po japonistyce na emigracji 10.04.08, 13:24
                Mam kolezanke zamezna za Japonczykiem juz 25 lat. Nienawidzi
                Japonii. Wiedzie sie jej calkiem dobrze, jej maz jest tzw. szycha.
                Zycie gospodyn domowych nie nalezy do przyjemnych. Caly jej czas
                zajmuje sortowanie smieci i zastanawianie sie w jaki dzien
                przypadaja jakie smieci. W sumie bardzo smutne zycie.

                W ubieglym roku bylam w Japonii. Geby ci ludzie maja nie do
                przyjecia.... straszne, kalmuckie. Sa chamscy i obrzydliwie jedza.
                I do czego sie tu przyzyczaic???? A od czego odzwyczaic????

                Jak kogos znaja, to go caluja w dupe z grzecznosci a jak nie znaja
                to mu depcza po butach. Dosc wstretny, rasistowski narod.
                • Gość: wolny ptak Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.rc.kyushu-u.ac.jp 12.04.08, 13:52
                  Gość portalu: Violet_ivy napisał(a):

                  > > W Polce też można realizować się w inny sposób niż jako tłumacz
                  > > (czy "tłumacz") na etacie/pseudosamozatrudnieniu w Wałbrzychu czy
                  > > innych Łysomicach.
                  >
                  > Zostac nauczycielem na kursach j. japonskiego?;)

                  Chociażby. Poza tym można robić naprawdę wiele różnych rzeczy, np.
                  jako wolny strzelec.

                  moj_vancouver napisała:

                  > Mam kolezanke zamezna za Japonczykiem juz 25 lat. Nienawidzi
                  > Japonii. Wiedzie sie jej calkiem dobrze, jej maz jest tzw. szycha.
                  > Zycie gospodyn domowych nie nalezy do przyjemnych. Caly jej czas
                  > zajmuje sortowanie smieci i zastanawianie sie w jaki dzien
                  > przypadaja jakie smieci. W sumie bardzo smutne zycie.

                  Skoro Twoja Koleżanka nienawidzi Japonii, to po co się męczy i w
                  niej siedzi? Podejrzewam, że po prostu – jak wielu gaijinów – nie
                  akceptuje pewnych aspektów tutejszej kultury/mentalności. A to, jak
                  kto sobie ułoży życie, to już jego indywidualna sprawa, niezależna
                  od lokalizacji geograficznej. Na całym świecie można dać się zahukać
                  jako kura domowa, ale można też ciekawie spędzać czas, także w
                  Japonii. Wiele zależy od tego, czy ma się jakieś pasje w życiu. Oraz
                  od punktu siedzenia. Inny ogląd otaczającej go rzeczywistości ma
                  student wiodący beztroskie życie na rządowym stypendium (wakacje
                  przez pół roku i te klimaty), a inny człowiek zasuwający dzień w
                  dzień od rana do wieczora w japońskiej firmie.
                  A samo segregowanie śmieci nie jest złe. :)
                  • matrix_us Re: Po japonistyce na emigracji 13.04.08, 21:59
                    Kolejna madra odpowiedz.

                    " Inny ogląd otaczającej go rzeczywistości ma
                    student wiodący beztroskie życie na rządowym stypendium (wakacje
                    przez pół roku i te klimaty), a inny człowiek zasuwający dzień w
                    dzień od rana do wieczora w japońskiej firmie.
                    A samo segregowanie śmieci nie jest złe. :)

                    Znaczy sie, ze nie ma jak rzadowe stypendium?
                    A jezykiem japonskim to oczywiscie poslugujesz sie biegle. Bo
                    inaczej jabys mogla normalnie funkcjonowac w tym kraju?
                    To stypendium rzadowe dostalas do konca zycia?

                    Wiec o czym tu rozmowa? O tym jaka jestes uprzywilejowana czy o
                    Japonii?
                    Dla mnie bardziej wartosciowa jest byle jaka gospodyni domowa, niz
                    przyglupiasta panienka nic nie robia w Japonii, siedzaca tam za
                    pieniadze podatnikow, nie umiejaca jezyka ale za to udajaca ,ze sie
                    go uczy.
                    • Gość: wp Re: Po japonistyce na emigracji IP: *.rc.kyushu-u.ac.jp 15.04.08, 10:31
                      matrix_us napisał:

                      > Znaczy sie, ze nie ma jak rzadowe stypendium?
                      > A jezykiem japonskim to oczywiscie poslugujesz sie biegle. Bo
                      > inaczej jabys mogla normalnie funkcjonowac w tym kraju?
                      > To stypendium rzadowe dostalas do konca zycia?
                      >
                      > Wiec o czym tu rozmowa? O tym jaka jestes uprzywilejowana czy o
                      > Japonii?
                      > Dla mnie bardziej wartosciowa jest byle jaka gospodyni domowa, niz
                      > przyglupiasta panienka nic nie robia w Japonii, siedzaca tam za
                      > pieniadze podatnikow, nie umiejaca jezyka ale za to udajaca ,ze
                      sie
                      > go uczy.

                      Gula komuś skacze?
                      • wacek_z_portu Re: Po japonistyce na emigracji 15.04.08, 21:43
                        Nie bardzo zdaje sie pani wie co to jest gula i dlaczego skacze.

                        Jak ktos wykorzystuje zasoby panstwowe i nic nie robiac siedzi np. w
                        Japonii, co do niczego nie doprowadzi ani ta osobe(no moze za
                        wyjatkiem do wydania pieniedzy podatnikow i straty czasu) ani kraj,
                        ktory ja wyslal. To, prosze pani, po co ma komus gula skakac?
                        Samodzielnie, za pomoca swoich wlasnych umiejetnosci i na wlasny
                        rachunek nie wyjechala pani do Japonii. Znalazla sie tam pani dzieki
                        ukladom, ba nawet sie pani tym chwali.
                        Tu nie ma powodu do skakania guli, tu jest powod do placzu nad
                        glupota Polakow, ktorzy placa za pani przyjemnosci, podczas gdy sa
                        inne wazniejsze potrzeby i ludzie.

                        A tak w tajemnicy, to pani napisze, ze starej emigracji rzadko
                        skacze gula z tego powodu, ze sie ktos urzadzil na koszt podatnikow
                        Z tej prostej przyczyny, ze stara emigracja jest w stanie zapracowac
                        na luksusy duzo wieksze niz pani japonskie stypendium. I stara
                        emigracja ma to. czego wy obecnie w Polsce nie posiadacie -
                        poczucie spawiedliwosci i wstydu.
                        • Gość: aiueo Re: Po japonistyce na emigracji IP: 89.108.215.* 25.09.08, 16:28
                          Oj, Wacek, duzo ty wiesz o stypendiach rzadowych... Po pierwsze, zeby sie dostac na takowe, trzeba zdac egzamin i to nielatwy. Wiec
                          jak sie ktos obija, to raczej na takie stuypendium nie pojedzie. Uklady nie maja tu nic do rzeczy.

                          Po drugie, pobyty takowe sa wspominane przez stypendystow jako "wakacje" ale nie znaczy to, ze kazdy stypendysta sie obija. Na stypendium nie jedzie sie po to, zeby siedziec w bibliotece, bo to mozna robic i w Polsce. tam sie jedzie po to, zeby m.in. nabrac swobody w uzytkowaniu jezyka, ktory dotad wkuwalo sie w wersji ksiazkowej i do egzaminow. Tak wiec zwykly wypad na sushi wyglada jak mile spedzanie wolnego czasu (i jako takie jest wspominany z nostalgia), ale w rzeczywistosci jest to kilka godzin konwersacji z rodzimymi uzytkownikami jezyka.

                          Tam sie jedzie tez dotknac "na zywo" kultury, np. zwiedzajac. A przeciez to typowo wakacyjna czynnosc, ktora niektorzy uznaliby pewnie za obijanie sie.

                          "Samodzielnie, za pomoca swoich wlasnych umiejetnosci i na wlasny
                          > rachunek nie wyjechala pani do Japonii. Znalazla sie tam pani dzieki
                          > ukladom, ba nawet sie pani tym chwali."

                          O wlasnych umiejetnosciach i ukladach bylo wyzej. Nadinterpretacja, Wacek? Poza tym nie zauwazylam, zeby ona sie gdziekolwiek chwalila ukladami.

                          "Tu nie ma powodu do skakania guli, tu jest powod do placzu nad
                          > glupota Polakow, ktorzy placa za pani przyjemnosci, podczas gdy sa
                          > inne wazniejsze potrzeby i ludzie."

                          Te przyjemnosci to edukacja, dzieki ktorej polepszaja sie stosunki polsko-japonskie. A to oznacza np. inwestycje firm japonskich w Polsce i placone przez te firmy podatki.

                          Poza tym zadni Polacy nie placa na stypendia japonistow. To sa stypendia fundowane przez rzad japonski. Wiec jesli masz to, co rzekomo ma stara emigracja, czyli poczucie wstydu i sprawiedliwosci, to powinienes Wacku, osobe, na ktora naskoczyles, przeprosic. Bo nie masz zielonego pojecia o temacie, w ktorym sie wypowiadasz, a tym, ktorzy wiedza lepiej, udzielasz reprymendy.

            • bogo2 Re: Po japonistyce na emigracji 20.03.08, 16:48
              pachnie to troche egzaltacja... !?
              jak twoj angielski..?
              jezeli, taki sam , jak twoj japonski, po "japonistyce", to juz dzis
              skladaj podanie o prace...zarobisz krocie..!!!
              jezeli, twoj angielski jest lepszy od japonskiego..zarobisz
              dwukrocie...
              nauczyciel angielskiego , ze znajomoscia japonskiego wybiera w
              oferach prary w japonii , jak chce.....!!!

              anmei1 napisała:

              > Kan, dzieki za info. Bede szukac innymi drogami, bo perspektywa ze
              > juz nigdy tam mieszkac nie bede wydaje mi sie zyciowa tragedia;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka