Słuchajcie,wiem,że powiecie, że jestem beznadziejna i nie mam szans na
sukces

ale musze to napisać...może ktoś się ulituje nad biedną duszyczką
Podeszlam drugi raz do SB - za pierwszym razem sie nie udało (pisałam o
tym)...wczoraj znowu wizytki u rodzinki i moze nawet tak bardzo nie
pogrzeszyłam...ale dzisiaj to była rozpusta przez to że w skzole do 18.30
siedzialam - drożdżówka z budyniem, grzesiek orzechowy, paczka casteczek bez
cukru (chociaż tyle zrobilam)...w domu tona słonecznika do nauki i już
ostatnim podrygie złapalam dwa gołąbki (z ryżem brązowym)...niby nie jest
źle,ale ja poprostu nie moge żyć na SB sama gdy inni wokół jedzą
normalnie...a tak sie cieszylam bo byłam w sklepie i nic mnie nie
ciągneło...NIC! Muszę coś zrobić z tym...SB przynosi efekty ale moja waga
jest starsznie chwiejna - potrafie szybko zrzucić i w pare dni po diecie
wrócić praktycznie do normy...jestem UZALEŻNIONA od czekolady...(zdaża mi się
pochłaniać 2 do 3 tabliczek dziennie tak jak wzykłego batonika lub paczek
draż)... a tak na koniec powiem ze jesli juz mam cos wznawiac to w sobote
znowu jednodniowa przerwa - cały dzień u rodziny na urodzinach...CAŁY
...kto mi pomoże a kto zdoluje...czekam....
P.S. potrzebuję oddać tylko/aż 10 kg