Nie mam aż tak dużo do zrzucenia tylko jakies 7 kilo góra 9. Dietkę rozpoczęłam z powodu kompleksów pyzów na twarzy salcesonowych nóg i tyłka.
Trzymałam się zasad mocno. Moimi grzeszkami były tylko fistaszki, które potrafiłam czasenm pochłonić po 8 garści dziennie (nie wiedziałam o ograniczeniach orzechów).
Śniadanka: jajecznica na różne sposoby, sałatki, twarożek na słodko
Obiady: piersi z kurczka smażone na oliwie z oliwek, sałatki, potrawka warzywna, zapiekanka, kapuśniaczek na schabowym, dorsz, panga
Kolacja (czasami pomijałam, bo po prostu, o dziwo!, nie miałam ochoty): orzeszki, sałatki, twarożek, zawijańce z sałaty, polędwicy, sera i warzyw
Przekąski: głównie orzechy, jogurty naturalne 0%, galaretki bez cukru
Cieżko? Było czasem ciężko, bardzo ciężko. W domu jak zwykle full słodyczy, ciast i kusiiiło. Nie dałam się



Mam silną wolę


Efekty? Po 2 tygodniach z 53 ważę 49

Bardzo mi pasuje. Schudłam z twarzy, brzuszka, bioderek i tyłeczka.
Problemy? Ojjj bardzo DUŻE. I na dodatek niezrozumiałe dlaczego. Już 2 dnia mało nie zemdlałam. Wzięłam witaminki i było lepiej. Potem było dalej źle i jest

Zawsze byłam skoczna, wszędzie mnie było pełno a teraz? Siedzę spokojnie w kącie, często "zawieszam się", i łapie zmułe. Strasznie zbladłam, na prawde mocno. Nie daje rade przebiec 100 metrów. I jest mi ciągle zimno!! Na dworze ustać na mroznie nie moge minuty a w szkole ciągle dygoce. Jestem senna i w ogóle czuje się dość słabo.
Już powoli przechodze na 2 faze (dołączyłam już jabłuszka). Mam nadzieje, że będzie lepiej, że to tylko przejściowe
Chciałam nawet zrezygnować ale trzymałam się mocno i troszke boje się że powrócą mi te 4 kg i to z dużą nadwyżką.
Jest i PLUS: Ja i kuchnia razem to było coś nie do pomyślenia. Wode potrafiłabym spalić. Nie ma tak dobrze musiałam sama se robić żarcie i spodobało mi się to! I ten brak apetytu na słodycze (choć sernik to mi sie po nocach śni)!