Dodaj do ulubionych

Wlasna kawiarnia

28.10.13, 22:15
Czy ktoras z Was otwierala wlasna kawiarnie?

Siedze na razie z malym ale pora zaczac myslec o powrocie na rynek pracy. I maz mi sugeruje, zebym wykorzystala moje talenty kulinarne i doswiadczenie w gotowaniu gluten-free i otworzyla restauracje.
Na restauracje sie nie rzuce. Ale rozwazam otworzenie:
- kawiarnie bez glutenu
- baru "to go" bezglutenowego / zdrowego

Miejsce na lokal mam upatrzone i jest to dworzec. Zawsze pelny.

No i tak: jak KAWIARNIA to dobra kawa i co najmniej kilka deserow plus moze slodnkie sniadanie: np. amerykanskie nalesniki. Ale... na dworcu jest juz kilka kawiarni w tym starbuck. W weekendy kazda jest pelna. W tygodniu roznie.

Jest tez restauracja srodziemnomorska, pizzeria, McD, piekarnia, itd. Lodziarnia/soki, i 2 miejsca gdzie dostaniesz kawe plus cos do przegryzienia. W miescie "gluten-free" dostepne jest tylko w formie tych gotowcow. Nawet piekarnie maja tylko rzeczy, ktore trzeba wrzucic do piekarnika.

Jesli BAR to myslalam o ofercie:
- codziennie 3 rodzaje zup, np.
- zupa krem z dyni
- zupa wielowarzywna
- zupa pomidorowa
- codziennie 3 proste dania, np.
- curry z baklazana + ryz basmatti (veg, gluten, laktose and corn - free)
- nadziewane papryki (danie miesne)
- np. jakies mieso z sosem
- salatki ze skladnikami do wyboru
- 3 desery:
- kazdy bezglutenowy
- jeden bez laktozy
- jeden bez jaj

I teraz mnie zastanawia to od strony technicznej.
- ile potrzeba zainwestowac aby otworzyc kawiarnie a ile by bar?
- PIEKARNIA:
- piec sama czy kogos zatrudnic?
- jakie wyposazenie?
- BAR:
- jakie wyposarzenie / koszt?
- jak znalezc i przetestowac kucharza?
- wybrac przepisy/menu tego co w razie czego sama umiem zrobic (np. choroba kucharza), czy tez dac kucharzowi wolna reke?
- ile osob i na ile godzin dziennie potrzeba do kuchni (gotowanie i obslugi klienta)

I rownie wazne a moze i najwazniejsze:
- brac kredyty, zapozyczyc sie u rodziny czy tez zalozyc z rodzine spolke? Mam czlonkow rodziny, ktorzy bez wiekszych problemow mogliby - o ile zachca - zainwestowac 10-30 tysiecy euro kazdy.



Obserwuj wątek
    • burina Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 00:39
      1. Fajnie, że mężowi smakuje to, co ugotujesz. Ale czy jest on jakimś kulinarnym autorytetem? Ma wykształcenie w tej dziedzinie? Pooglądaj sobie trochę 'Kuchenne rewolucje' chociażby: bardzo często powtarza się tam scenariusz 'chcieliśmy mieć restaurację a żona/mąż tak świetnie gotuje tylko dlaczego nikt nie przychodzi'. I możesz sobie zobaczyć, co ludzie uważają za smaczne tylko dlatego, że nie mają porównania z naprawdę dobrą/uczciwą kuchnią
      Także przede wszystkim, jeśli myślisz poważnie o wejściu w ten biznes, to zorientuj się w kursach i szkoleniach - albo się utwierdzisz w tym, że dobrze gotujesz (i nauczysz różnych przepisów i procedur, które trzeba znać, gdy się chce żyć w zgodzie z sanepidem), albo będzie to moment do zweryfikowania pomysłu.

      2. Pomysł z jedzeniem bezglutenowym jest całkiem dobry, ale:
      - może być to tylko chwilowa moda, ludzie popróbują nie jeść glutenu, ale niedługo im zapał opadnie
      - w związku z tym, że jest to moda, może Ci wyrosnąć w krótkim czasie konkurencja
      - może się też okazać, że nie ma jeszcze rynku na jedzenie bezglutenowe w Twoim mieście
      Ergo: musisz mieć jeszcze coś innego, co Cię będzie odróżniać.

      Jeśli chodzi o propozycje menu - wyszukaj sobie np. na urbanspoon opinie o restauracjach serwujących jedzenie bezglutenowe. Możesz się zainspirować i możesz poczytać opinie - bezcenny sposób na weryfikowanie własnych pomysłów.
      • aqua48 Dasz radę? 29.10.13, 08:38
        Jeśli chodzi o otwarcie lokalu, bo tak dobrze gotujesz, to weź również pod uwagę że:

        -praca w barze, kawiarni restauracji trwa od bladego świtu - kiedy to jedziesz po zaopatrzenie, które musisz umieć wybrać, aby było tanie i dobrej jakości i aby nikt Ci kitu nie wcisnął, do ostatniego klienta, który akurat może chce posiedzieć u Ciebie do 3.00. No chyba, że będziesz wyganiać ludzi. W tym czasie dziecko będzie pod opieką innej osoby, a Ty będziesz je widzieć tylko podczas jego snu. Soboty, niedziele, które najbardziej chce się spędzać z rodzina, będziesz mieć zajęte, całe.
        -musisz umieć zarządzać grupą ludzi (kucharze i kelnerki) która zawsze będzie wiedziała lepiej, bo Ty nie masz doświadczenia.
        Musisz umieć kalkulować i dostosowywać się do wymagań ludzi, umieć radzić sobie z osobami niepłacącymi, pijanymi, agresywnymi, i bezczelnymi w starciu - twarzą w twarz. Nawet jak padasz na nos ze zmęczenia. Musisz być całkowicie dyspozycyjna aby móc zastąpić każdego pracownika, który Ci rzuci fartuch na stolik i powie - odchodzę. Musisz być wypłacalna inaczej grozi Ci sąd. No i być odporna na najazdy kontroli, sanepidów itp, które lubią się czepiać, że coś tam jest gdzie indziej niż powinno i nie w tym kolorze jaki zalecają przepisy.
        Musisz być gotowa na to, że nawet jak wszystko zrobisz na 150% to ludzie i tak mogą nie chcieć do Ciebie przychodzić, a będą siedzieć w spelunce obok. I nikt nie wie dlaczego.
        Reasumując to jeden z najtrudniejszych zawodów. Jeśli nie masz doświadczenia i nie chcesz wtopić dużych pieniędzy, to najlepiej najpierw zatrudnij się u kogoś na miesiąc, dwa w okresie letnim jako pomywaczka, albo pomoc kuchenna i obserwuj dokładnie pracę wszystkich, a szczególnie menagera.
        • hugo43 Re: Dasz radę? 29.10.13, 08:52
          do takiej pracy trzeba miec straszna charyzme,ktora przyciagnie i zatrzyma klientow.wiele jest lokali,pieknie urzadzonych,ze swietna kuchnia,a swieca pustka.sa tez totalne speluny,urzadzone bez gustu,a ludzie ciagna na chocby piwko z drugiego konca miasta.bo im atmosfera odpowiada.
      • memphis90 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 16:39
        > 1. Fajnie, że mężowi smakuje to, co ugotujesz. Ale czy jest on jakimś kulinarny
        > m autorytetem? Ma wykształcenie w tej dziedzinie?
        A trzeba być autorytetem, żeby ocenić jakość potrawy? Są szkoły kształcące w grymaszeniu przy talerzu? tongue_out

        Pooglądaj sobie trochę 'Kuche
        > nne rewolucje' chociażby:
        No akurat u Gesslerowej jedzenie wcale smaczne nie jest...uncertain Ale fakt, ja nie jestem kulinarnym autorytetem, po ludzku stwierdzam, że kompletnie bez smaku.

        I możesz sobie zobaczyć, co ludzie uważają za smaczne tylko dlatego, że
        > nie mają porównania z naprawdę dobrą/uczciwą kuchnią
        Z drugiej strony- setki barów z żarciem obrzydliwym funkcjonuje sprawnie, bo mają dobrą lokalizację np. w CH, na dworcu, w centrum... Ostatnio trzęsąc się z obrzydzenia wywalałam pełen talerz czegoś pochodzącego z Wok-to-Go - nie sądziłam, że istnieje "chińszczyzna", ktorej autentycznie nie da się zjeść, a jednak! Bark funkcjonuje w najlepsze...

        Reasumując- większym problemem wydaje mi się przejście z gotowania domowego, na gotowanie hurtowe, niż kwestia smaku smile

        > - może być to tylko chwilowa moda, ludzie popróbują nie jeść glutenu, ale niedł
        > ugo im zapał opadnie
        Ale sporo ludzi nie może jeść glutenu i nie jest to kwestia mody, ale zdrowia. A jedzenie bezglutenowe bez problemu można sprzedać też glutenowcom- wystarczy nie zagęszczać i nie panierować czego popadnie, a już mamy smaczny, zdrowy obiad. tylko na marginesie- bezglutenowy wink
        • burina Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 22:40
          memphis90 napisała:

          > > 1. Fajnie, że mężowi smakuje to, co ugotujesz. Ale czy jest on jakimś kul
          > inarny
          > > m autorytetem? Ma wykształcenie w tej dziedzinie?
          > A trzeba być autorytetem, żeby ocenić jakość potrawy? Są szkoły kształcące w gr
          > ymaszeniu przy talerzu? tongue_out
          >

          Mój mąż twierdzi, że świetnie bym się nadawała na prezydenta USA, bo jestem taka mądra i na dodatek ładnie wychodzę na zdjęciach. Ponadto widziałby mnie w roli swojego szefa, powinnam kręcić filmy, bo mam takie fajne pomysły ( "Może tylko scenariusze będę pisać?" "Nie, reżyser to lepsza fucha."). Powinnam też otworzyć swój gabinet diagnozowania chorób dziecięcych połączony z warsztatem rowerowym. A w wolnym czasie wykonywać arie operowe w najlepszych salach świata.

          > Pooglądaj sobie trochę 'Kuche
          > > nne rewolucje' chociażby:
          > No akurat u Gesslerowej jedzenie wcale smaczne nie jest...uncertain Ale fakt, ja nie j
          > estem kulinarnym autorytetem, po ludzku stwierdzam, że kompletnie bez smaku.
          >

          Nie chodzi mi o 'smaki' Gessler. Chodzi mi o to, jak czasem zaślepieni/niezdolni do obiektywnego spojrzenia na swoje pomysły są właściciele przedstawianych tam biznesów: "Moja żona bardzo dobrze gotuje, a kto się na tym nie poznał to głupek". Jak kurczowo trzymają się praktyk, które osobie postronnej już na pierwszy rzut oka wydają się podejrzane tylko dlatego, że wystąpiła mieszanka 'brak wiedzy gastronomicznej, głupio wspierająca rodzina'.

          I tu nie chodzi o kwestie smaku, tylko o to, że ludzie gotując w domach i dla siebie często robią rzeczy, których nie powinni robić, gdy chcą brać za gotowanie pieniądze. Zanim dojdziemy do kwestii smaku, to mamy jeszcze po drodze używanie gotowców i mrożonek, przechowywanie, higienę, smażenie na nieodpowiednich tłuszczach. W tym wypadku dochodzą jeszcze kwesti zdrowotne, czy wręcz narażania czyjegoś życia: jeśli ktoś szuka kuchni bezglutenowej nie ze względu na modny pogląd, że gluten powoduje zmiany nowotworowe, zagrzybia mózg czy co tam jeszcze, ale ze względu na alergie, to trzeba mieć dużo pewności siebie, żeby bazując tylko na opinii męża podać takiej osobie jedzenie i jeszcze wziąć za to kasę.
    • triss_merigold6 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 08:57
      Istnieje spore ryzyko, że potrawy bezglutenowe będą tak drogie, że nie będzie popytu.

      Zastanów się i porozmawiaj z osobami, które prowadzą taki biznes. Na pewno musisz mieć fundusze na to, żeby przynajmniej przez 3 miesiące do pół roku wyłącznie inwestować i pokrywać koszty.
    • mx3_sp Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:02
      a może zamiast kawiarni/baru zorganizować tylko catering obsługujący jakieś szpitale (czynsz za lokal odpadnie), przedszkola, ale tu już kwestia wygrania przetargów.
      • paul_ina Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:06
        Pomysł z cateringiem - super, przynajmniej będziesz widywała swoje maleńkie dziecko. Moja rodzina miała restaurację, najmniejszy koszt to tak naprawdę jedzenie - a największy to konieczność bezustannego osobistego zaangażowania.
        • hugo43 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:10
          wlasnie,catering to jest mysl.teraz mnostwo dzieciakow i nie tylko,na dietach bezlaktozowych i bezmlecznych.torty dla nich,pieczywo,ciasta,to by szlo szybko.
    • gazetowa_krowa Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:09
      Nie wiem w jakim mieście chcesz otworzyć i jak dworzec wygląda, ale:
      1) jedzenie dworcowe kojarzy się z szybkim i bardzo złej jakości fast foodem - jeśli otworzysz tam restaurację, to w głowie klientów zostanie Ci od razu przypięta taka łatka, będziesz na dzień dobry musiała z tym walczyć
      2) dworzec jaki by nie był to tłumy i hałas - jeśli chcesz stworzyć miejsce relaksu i przesiadywania popołudniowego to tam zła jest do tego atmosfera
      3) zanim wpiszesz się w mapę miasta możesz mieć problem typu: osoby nie jedzące glutenu nie będą spodziewały się, że na dworcu znajdą coś dla siebie (więc do pracy same w domu przygotują jedzenie), a osoby nie zwracające na to uwagi nie będą chciały dopłacać za coś co ich nie interesuje. Bezglutenowcy dopiero będą musieli "nauczyć się", że jeśli nie chce im się w domu przygotowywać to mogą kupić kanapkę/sałatkę/lunch na wynos u Ciebie.

      itd. itd.

      A tak w ogóle to musisz sprawdzić kto przewija się przez dworzec: czy ludzie do pracy z koleji podmiejskiej, czy turyści dalekobieżni, czy w okolicy jest pętla autobusowa i pkt przesiadkowy czy nie. Piszesz, że dworzec zawsze pełny - ale kogo?
    • gazeta_mi_placi Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:16
      Była tu taka jedna forumowiczka (bodaj nick Aniasa lub podobny), nie wyrobiła nawet na sam czynsz dla właściciela wynajmowanego lokalu i po roku gdy nie chciała oddać (bo ma trójkę dzieci, a właściciel bogaty) przyszedł do niej Pan komornik. Płakała na forum czy jest jakiś sposób aby zrobić w ciula komornika i podłego właściciela. Na samej kawiarni tylko straciła i musiała się ewakuować na angielski zmywak by tylko spłacić roczny czynsz po rocznej "działalności" kawiarenki.
      Warto wiedzieć, że 90% takich przybytków pada w ciągu 1-2 lat.
      Do prowadzenia interesu trzeba mieć łeb na karku a Ty go nie masz (z całym szacunkiem lub jego brakiem) skoro o takie sprawy pytasz na plotkowie E-mama, gdzie większość kobiet wie tyle jakiego koloru kupkę zrobiła ich dzidzia albo że sąsiadka kupiła nowy samochód.
      • riki_i Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:43
        To jest jeden z najtrudniejszych i najbardziej morderczych zawodów, a przede wszystkim praktycznie całodobowy. Jak nie będziesz siedzieć na miejscu i wszystkiego doglądać, to ci to padnie (po uprzednim rozszabrowaniu przez pracowników). Popieram przedmówczynie, które radzą, abyś zatrudniła się w takim przybytku i popatrzyła przez miesiąc "jak to się je".
      • hugo43 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:51
        to ja ci powiem,nawiazujac do wypowiedzi gazetki,ze utrzymanie lokalu ok 50m w atrakcyjnym miejscu warszawy kosztuje mnie ok 10tys pln miesiecznie(najem,oplaty administracyjne,prad),czyli dziennie 333pln,tyle,ze ja i tak niedrogo place.teraz przemysl sobie ile dziennie musisz zarobic by wyjsc na zero.warto sobie zrobic taka kalkulacje zanim zacznie sie dzialalnosc,by nie zdziwic sie pozniejsmile
    • kochamruskieileniwe Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 09:39

      ja bym zastanowiła sie nad kateringiem dla osób z ditami. Zwłaszcza dla dzieci.
      Dla dzieci nie mogących jesc białka krowiego, kurzych jaj itp.
      Sa zamienniki: mleko sojowe lub, gdy jest uczulenie na soję: ryzowe, owsiane, orzechowe migdałowe.
      Sa jajka przepiórcze
      mozna tez bez roślinnego i jajek (żadnych)
      Produkty typu drożdzówki, desery, dania mączne itp.
      Bo o ile zupy, czy drugie danie typu kasza mięso warzyw - łatwo rodzicowi przygotowac, o tyle desery, naleśniki, kluski itd wymagaja specjalnego traktowania i albo dla całej rodziny robisz to co dla alergika, alebo dla alergika osobno, dla reszty osobno.
      Tak, wiem, można i tak - sama tak robie (nadwyżki mroże), ale wiem, jak czasami marzyłam (zwłaszcza przed rozszerzeniem diety) o to by pójśc do sklepu i coś kupić gotowego, a nie kazdy składnik przygotowywac w domu. Bo jednak w kuchni zdecydowanie więcej czasu spedzam, przygotowując jedzenie zgodnie z zaleceniami diety.
      Z deugiej strony, nie chce skazywac dzieciaka na monotonięi pewnego rodzaju "wykluczenie" NP:gdy widzi, ze inne dzieciaki jedzą drożdzówkę na podwieczorek w przedszkolu, to ma swiadomość, ze w domu dostanie swoją. I jest spokojny, nie reaguje -"ja też chcę" On zje swoją kanapkę i jest ok. Bo wie, ze dostanie też. Tyle, ze w domu, i "swoją). Tak samo z serkiem waniliowym (u nas kozi), budyniem (u nas sojowy).
      I jest spokojny. To bardzo wazne, dla takiego dziecka i dużło łatwiej mu znosic dietę.
      *sama trochę wiem, co człowiek, jako dziecko czuje, gdy inni jedzą, a on nie moze. Tyle, ze za moich czasów nie było takich możliwosci)

      Piszę o tym, bo mało ludzi, nie mających kontaktów z alergikie zdaje sobie z tego sprawę.
      A dzieci z róznymi alergiami przybywa.
      Oczywiście, sa specjalne przedszkola dla alergików (np w Warszawie, chyba 5), inne przedszkola przyjmują dzieci alergine i przygotowują dla nich odpowiednie posiłki. Ale raczej bez tego, co wczesniej wymieniałam. No chyba, ze rodzic sam przyniesie (po podpisaniu stosownego oświadczenia dla Sanepidu)
      Tyle tylko, ze taką działalnoś trzeba byłoby rozreklamowac. Zapewne marketing zadowolonych rodziców, korzystających z Twoich usług byłby najlepszyNo i zadnyuch wpadek - trefne produkty zaraz wyjdą w praniu - w postaci wysypki, bólu brzucha. Tutaj musiałoby byś wszystko z najwyższą dbałością.

      Co do bezglutenowgo - nie wiem, jak sanepid się na to zapatruje w przypadku działalności, ale w przedszkolach dla alergików wymagane są dwie osobne kuchie. Dla produktów bezglutenowych i innych.
      Stąd tak mało takich przedszkoli.
    • kosheen4 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 10:07
      katering to ciekawa sprawa.
      kiedyś zachwyciła mnie logistyka diet wyszczuplających polegająca na dostarczaniu przez firmę gotowego zestawu posiłków do domu, biura - odpada myślenie o zapełnianiu lodówki, o ile ma się samozaparcie i nie ulega pokusom dodatkowych zakupów, sprawa wydaje się na pierwszy rzut oka fantastyczna. dostajesz śniadanie, obiad, kolację, przekąski.
      zniechęciły mnie ceny. dzienny zestaw wychodził za jakieś 50 złotych od osoby - tu nawet drożej: www.cateringdietetyczny.net/zloz-zamowienie.htmltutaj mniejsze zestawy po 30 złotych: www.dietadodomu.pl/ceny.html ale wyżywienie całodzienne już droższe

      gdyby dostarczanie menu na cały dzień za 30-35 złotych było opłacalne dla dostawcy, myślę że to mógłby być dobry biznes, no ale to by trzeba wyliczyć.
    • neffi79 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 10:25
      to żeś pojechała
      oszalałaś
      gdzie Ty sie pytasz o takie rzeczy?
      większość ematek to bezrobotne kobiety (widać po aktywności od wczesnych godzin na forum)
      mniejszośc to te, które piszą z pracy
      a zupełna mniejszość to te, które są na swoim i mają gdzieś doradzanie innym w ich biznesach
      na dodatek takie szczegóły
      powiem Ci tylko tak od siebie, że bezglutenowy bar na stacji to średni pomysł
      I nie myśl sobie, ze wł. działalność to idylla
      ja w początkach, swojego dziecka nie widziałam wcale, nawet nie wiem kiedy te lata zleciały a ja nie widziałam jak moje dziecko rośnie
      dopiero od jakiś 3 lat gdy stać mnie na zatrudnienie ludzi, mogę byc w domu. Wcześniej robilismy wszystko sami, dodam tez, że zbijaliśmy wówczas największą kasę
      trzeba sobie przeliczyć albo zarobisz mniej i będziesz widywać dziecko albo zarobisz dużo ale zapomnij o życiu rodzinnym
      Nie ma tak, że otworzysz, zatrudnisz ludzi i wrócisz do domciu
      Interesu trzeba pilnować, doglądać i najlepiej siedzieć na pczątku na miejscu
      • gazeta_mi_placi Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 11:58
        100% racji, jak widzę takie osoby pytające na forum typu E-mama to już wiem jedno - o prowadzeniu DG mają małe pojęcie i lepiej dla nich żeby normalnie się zatrudniły u kogoś, może za wyjątkiem osób bardzo zamożnych które z nudów chcą sobie otworzyć coś własnego na zasadzie drogiego hobby do którego się dokłada.
      • aqua48 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 14:00
        vilez napisała:

        > Tylko i wyłącznie katering. Gotujesz w domu,

        A to nie jest wbrew przepisom? Kuchnia do gotowania posiłków na sprzedaż też chyba musi podlegać odpowiednim wymaganiom. A jeśli autorka np. mieszka w bloku, nie w swoim własnym domu to jest wręcz zabronione używanie lokalu mieszkalnego na inne cele - inni lokatorzy mogliby się sprzeciwić. Tylko wynajem dobrze urządzonej kuchni wchodziłby w grę.
        • neffi79 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 14:03
          zgadza się
          w domu to gotować sobie mozna na lewo, np. na większe imprezy zamawiam domowe jedzenie u pani, która trudni sie tym od lat i gotuje na komunie, chrzty, imieniny. Żarcie wyborne, żadnej działaności nie ma, a roboty ma od groma, ma stałych klientów
          co nie znaczy, że popieram lewiznętongue_out
          • mx3_sp Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 14:10
            no tak, ale przy braku działalności żadnego oficjalnego zlecenia nie dostanie. Swoją drogą matki alergików też nie wiem czy nie wolałby już same gotować niż zlecić to komuś bez hacapów i innych atestów.
            • neffi79 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 14:13
              dlatego ja wątpię w kuchnię gluten free i na dodatek na dworcu.
              Na dworcu to juz bardziej coś w rodzaju kuchni typu Ikea, jakieś tace, żarcie na gorąco, szybka obsługa, może coś zdrowszego. trza patrzyć co polacy lubią jeść
              może coś domowego, polskiego nie wszyscy gustują w hamburgerach i hotdogach na dworcu
            • kochamruskieileniwe Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 14:21
              no fakt, kupowałabym ze wszystkim certyfikatami, a najlepiej po usłyszeniu pozytywnej opinii innego rodzica alergika.
              zresztą "trefne"jedzenie zaraz by dąło o sobie znac. Najpóżniej po kilku godzinach (w reakcjach opóżnionych)
              Ale i tak, pamiętam jak marzyłam o jakimkolwiek gotowcu smile
              • mx3_sp a mnie zastanawia to 29.10.13, 14:28
                jakie były by ceny, chleb za kg kosztuje 20 zł, parówki bezglutenowe 10 zł za 30dag, kg mąki 14 zł koszt całego posiłku to jakiś komos, a jeszcze trzeba mieć na czynsz, zus, opłaty, pensję dla pracownika i zarobić samemu. Klapa, bez wróżenia.
                • aqua48 Re: a mnie zastanawia to 29.10.13, 17:16
                  mx3_sp napisała:

                  > trzeba mieć
                  > na czynsz, zus, opłaty, pensję dla pracownika i zarobić samemu. Klapa, bez wróż
                  > enia.

                  Na początku się wcale nie zarabia tylko wkłada, buduje sieć dostawców oraz klientów i zbiera cięgi za nieznajomość branży....Gdzieś czytałam, że w polskich realiach (nie wiem czy nie Kręgliccy tak twierdzili) dobrze jest dysponować wolnym milionem zł i poświęcić rok na zorientowanie się czy w ogóle ta zabawa się w tym konkretnym miejscu opłaca.
    • beverly1985 Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 20:12
      Jedzenie bezglutenowe to nisza, a w niszę nie celowalabym stawiajac lokal na dworcu. Tak, możesz uwzględnić w menu potrawy bez glutenu, ale nie jako podstawę baru! Ludzi chca potraw w przystepnej cenie i czesto takich, które znają/kojarzą. Czestp z mięsem. Pokazalam twoje menu M. i tylko sie rozesmial- jeśli danie mięsne to mają być faszerowane papryki, to on woli mcdonalda...

      Na otworzenie baru potrzeba przede wszystkim bardzo duzo pieniedzy. Czy lokal, który wybralaś, jest przytosowany do potrzeb restauracji, miał wszystkie pozwolenia? Jesli to z góry bym go odrzucila. Na przystosowanie lokalu i uzyskanie pozwoleń potrzeba miesięcy, potem rozruszanie interesu itd.

      Może jednak ta kawiarnia na początek, a potem będziesz rozszerzac menu o inne potrawy?

      Pomysł zapozyczania sie u rodziny wydaje mi sie dośc karkołomny- sama nigdy nie zainwestowalabym w czyjąś restaurację, nie pozyczyłabym też "po rodzinie" kwoty 10-30 tys. euro. Mówily jaskółki, że nie wchodzi się w spółki. Ale może w twojej rodzinie jest inaczej.
    • mortadelka Re: Wlasna kawiarnia 29.10.13, 22:16
      Zapomnij o kawiarni/barze. Jesli juz to faktycznie ewentualnie katering.
      A jeszcze lepiej - zaloz blog. (wbrew pozorom, na tym mozna zarobic, czasem nawet calkiem niezle). To tez wymaga sporo pracy, ale bez porownania z tyraniem w barze/kawiarni.
      I wrzuc linka tutaj, chetnie zajrze smile.
    • kamelia04.08.2007 Re: Wlasna kawiarnia 30.10.13, 22:48
      jesli chodzi o bezglutenowe, to pomysl swietny, nie dlatego, ze modne, tylko dlatego, ze coraz wiecej ludzi jest chorych i musi unikac glutenu, ktory jest wszedzie.

      Kawiarnia oznacza, ze tam niemalze spisz, zaczynasz prace, gdy ludzie jeszcze spia i konczysz, gdy oni juz spia. Masz male dziecko, zastanow sie czy jest to dobry pomysl
    • katiko Re: Wlasna kawiarnia 31.10.13, 12:11
      Hej,nareszcie mialam czas przeczytac wszystko co napisalyscie i:
      1. Bar odpada (za duzo zamieszania)
      2. Zostaje kawiarnia: desery bezglutenowe robione na miejscu, resza zamawiana.
      Dlaczego? Nie moge ryzykowac, ze mi pracownik z raczkami po glutenie do bezglutenowego zaglada. dwie osobne witryny, kasy,itd.
      W restauracjch i McD w trakcie studiow pracowalam i wiem, ze to pelen etat x2.5

      Miasto 2mln ludnosci. Przesiadkowe, z polaczeniem autobusowym na lotnisko i dworcem pkp.
      Popyt na bezgluten ma- nawet lidl sprzedaje bezglutenowe makarony, i kazdy sklep i dmy maja produkty bezglutenowe - wszystko hermetycznie pakowane.

      Mysle o bezglutenowym bo moj maz marzy by moc cos.na dworcach w kawiarni zjesc a nie tylko napic sie kawy. I marzy by miec wybor.
      • aqua48 Re: Wlasna kawiarnia 31.10.13, 13:49
        katiko napisała:
        >
        > Mysle o bezglutenowym bo moj maz marzy by moc cos.na dworcach w kawiarni zjesc
        > a nie tylko napic sie kawy. I marzy by miec wybor.

        Ale może zanim otworzysz lokal pod gust i potrzeby męża, przeprowadź na tym dworcu jakąś krótką ankietę, najlepiej w dzień powszedni - czego ludzie oczekują co by zjedli i ile są w stanie na to przeznaczyć. Może się okazać że bezglutenowców jest np. 10% w stosunku do wszystkich chętnych, wtedy będziesz mogła w odpowiedni sposób ich uwzględnić w menu. Jako osoba jadająca gluten szczerze powiem, że do lokalu tylko dla bezglutenowców bym nie weszła. Z obawy, że potrawy będą w bardzo ograniczonym wyborze i dużo droższe od glutenowych. Może bezpodstawnie, ale coś takiego w tyle głowy mam.
    • kroliczyca80 Re: Wlasna kawiarnia 31.10.13, 14:22
      Blisko mojej kamienicy (centrum Krakowa, ale nie sam Rynek) taka właśnie knajpka funkcjonowała około 1,5 roku. Dwie bardzo zaangażowane właścicielki cudowały z zupami z dyni, ciastami, muffinami, przeróżnymi śniadaniami i obiadami, poza tym były spotkania towarzyskie tematyczne, wszystko w duchu zdrowego trybu życia itd. Koncesje na alko też miały, przodowały chyba w winach. Choć wydawało się, że będzie coraz lepiej, ostatecznie się zamknęły na Fb ogłaszając upadłość. Za mało klientów po prostu. Ceny miały takie bardzo przeciętne, np zupa z dyni 7 zł, latte 8 zł, zestaw śniadaniowy (jakaś tam jajecznica z cudami, pieczywo, kawa, muffinka) 9 zł. Makarony obiadowe ok 13-15 zł. No i nie wyszło, smutne było to ich zwijanie się z szyldami, mycie szyb z menu. Laski wsadziły w to całe serduchasad
    • rafalmychowski Re: Wlasna kawiarnia 10.08.19, 08:14
      A może komuś z Was marzy stworzenie kawiarni? Jeśli tak, to ja polecam firmę Falkowski-edu, robią świetny kurs kawiarniany i uczą na prawdę wszystkiego. Osoba, która kompletnie się nie zna, po tym kursie będzie specjalistą w tej dziedzinie. Wyślę Wam link do strony:
      www.falkowski-edu.pl
      Dowiesz się, jak stworzyć kawiarnie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka