Dodaj do ulubionych

Sniezne puchy

26.01.05, 17:27
brezly 26.01.2005 08:41 + odpowiedz

Brezly napisal:

millefiori napisała:

> I tu mi sie przypomniala historia, o tym, jak moja ciotka-emerytka utkwila
na
> lotnisku w Bukareszcie w zawiei i zamieci zima 1983 roku, w drodze do
Cieplego
> Kraju.

To ja poprosze. Bukareszt 83 to je ono.



To pisze:
Otoz moja ciotka, rocznik 1917 r, zostala zaproszona przez przyjaciolke ze
szkolnej lawy na zime do Cieplych Krajow. Do tego konkretnego Cieplego
kraju w roku panskim 1983 latalo sie z Warszawy z przesiadka w Bukareszcie.
Ciotka na Okeciu porzucila cieple, futrem podbite okrycie wierzchnie pod
piecza TatyMillefiorowego i w szatach stosowniejszych do spodziewanego
klimatu oddalila sie samolotem.
Po ladowaniu w Bukareszcie (relacja Ciotki po powrocie) okazalo sie, ze jest -
20 stopni, a hala lotniska jest ogrzewana umownie. Ciotka, ktora w zyciu
przeszla niejedno (zaczynajac od urodzin w Petersburgu w roku wybuchu
rewolucji) wiedziala, co robic: udac sie do barku i zamowic koniak w
oczekiwaniu na kolejny samolot. Po chwili w slad za ciotka zebrali sie tam
pozostali oczekujacy pasazerowie. W barku do wyboru byl wylacznie jakis
miejscowy wyrob i nic do jedzenia.
Po mniej wiecej godzinie do barku przyszla stewardessa i zapytala, kto czeka
na samolot do Cieplego Kraju to niech sobie czeka dalej, bo samolot ma awarie
i nie poleci. Jak mozecie sie domyslac, w roku 1983 opieka nad pasazerem
pozostajacym na lotnisku w Bukareszcie z powodu awarii samolotu, byla,
powiedzmy, rowniez umowna, tym bardziej, ze przewoznikiem byly owczesne
rumunskie panstwowe linie lotnicze.
Towarzystwo zaczelo debatowac, co z tym fantem zrobic, jak i gdzie noclegow
na wlasna reke szukac (lotnisko zamykano bowiem po odprawieniu ostatniego
samolotu). Ciotka wzmacniala sie kolejnymi koniakami.
Stewardessa pojawila sie ponownie za czas jakis i oznajmila z promiennym
usmiechem:
- Prosze panstwa, prosze do samolotu, pilot, POMIMO AWARII ZDECYDOWAL SIE
LECIEC!
Ciotka przetlumaczyla z francuskiego na polski i angielski.
Zapanowalo pandemonium. Dziewczyna, ktora przy koniaku zdazyla opowiedziec
ciotce swoj zyciorys - a wlasnie jechala do Cieplego kraju na swoj wlasny
slub, z okrzykiem
JA NIE CHCE UMIERAC! = rzucila sie mojej ciotce na szyje i wybuchla wielkim
placzem.
Ciotka stanowczo odsunela ja od siebie i spokojnie spytala:
- Drogie dziecko, czy chcesz ZOSTAC w Bukareszcie?
- NIE!- krzyknelo zdecydowanie dziewcze.
- To w takim razie lecimy. - Ciotka zaopiekowala sie dziewczeciem i na
docelowym lotnisku, po szczesliwym przylocie, zostala zaproszona juz przez
oboje narzeczonych na slub i wesele, ale to calkiem inna historia.
-
Millefiori
Wydawnictwa i ich obyczaje
Obserwuj wątek
    • olo53 Re: Sniezne puchy 26.01.05, 17:42
      to nie talencik, to talent!
      Relacje ze slubu poprosze!
    • baloo Re: Sniezne puchy 26.01.05, 19:46
      Zuch ciotka. Podobna historie opisal Tyrmand - gdy w samolocie juz lecacym z
      wawy do Poznania wystapil mlodzieniec w czerwonym krawacie i oznajmnil , iz w
      ramach czynu przedzjazdowego modziezowa brygada ZMS zobowiazala sie, iz wlasnie
      tym samolotem, uznanym przez bezdusznych biurokratow za niezdolny do latania,
      rzeczona brygada przeleci jeszcze iles tam tysiecy kilmetrow. W niebie
      rozpetalo sie pieklo ;o)
      • brezly Re: Sniezne puchy 27.01.05, 07:49
        Brygada to jest z was, moze i mlodziezowa:-))))
        Az szybciej do roboty teraz przyjezdzam przez was.

        Wysiadlem pryz tym watku :-))
        • millefiori Re: Sniezne puchy 27.01.05, 07:58
          I co? I co? Bo Marszalek wysiadal na przystanku Niepodleglosc?
          Czesc, Brezly, wczorajszy wieczor spedzilam na sasiedzkiej imprezie ratunkowej
          dokladnie on the middle of the street, w towarzystwie nieodstepnego Zawieja i
          Zamiecia.
          • millefiori Re: Sniezne puchy 30.01.05, 19:21
            To nalezy wprawdzie do aktywnych, animowanych cartoonow widoczkowo
            landszafcikowych, ale sniezny puch odegral zasadnicza role.
            We wspomniany srodowy wieczor siedzialam sobie przed maszyna kolo okna z
            widokiem na zasniezony i dosniezany Zaulek, gdy nagle okrzyki zblizajace sie
            mnie od zajec oderwaly i wyjrzalam przez okno. Co zobaczylam:
            od szczytu zaulka, na zbity pysk lecial volksvagen van, ze spanikowanym
            obywatelem trzymajacym sie kierownicy; korpus vana, jak monstrualne saneczkujace
            pudlo bylo odpychane, to w lewo, to w prawo przez dwoch gnajacych obok na
            zlamanie karku osobnikow, usilujacych nadac samochodowi kierunek, z ominieciem
            zaparkowanego na ulicy traka sasiada z naprzeciwka. Udalo sie doslownie o wlos,
            ekipa pognala w dol i wyhamowala auto przekrecajac je wpoprzek zaulka tuz przy
            glownej drodze. Za chwile w zaulku pojawil sie jadacy od gory golf, ktorego
            kierowca stracil bardzo szybko stracil kontrole nad pojazdem. Golf zaczal
            krecic piruety, zblizajac sie w plasach do porzuconego traka. W tym momencie z
            za zakretu wyjechalo volvo zamierzajace podjechac pod gore, ktorego kierowca, na
            widok golfa w zblizajacego sie piruetach wpadl w panike i, dzieki gwaltownemu
            skretowi w bok obrocil auto o mniej wiecej 270 stopni, zyjac przodem w zaspie.
            Kierowca golfa, zblizajac sie nieuchronnie do traka, WYSKOCZYL Z AUTA I
            ROZCAPIERZYL SIE, jak kot Garfield, zapierajac sie w sniegu, jedna reka
            wczepiony w traka, druga odpychajac golfa. Golf, chwycony w odpowiednim momencie
            plasu zaryl w zaspie o kilkadziesiat centymetrow od maski traka.
            uf, uf.
            • olo53 Re: Sniezne puchy 30.01.05, 20:56
              Mam zle przeczucia:
              1. Brama ma tedecje do odchylania sie 35 stopni, a to nie jest normalne.
              2. 270 to tez, mnie martwi.
              3. Egzorcysta by sie przydal, albo co?
              4. To trzeba przedyskutowac na forum!
              • baloo Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:03
                Aha, taki ja to bym polecil oddzial egzorcystow. Niech przyjda i odsnieza, a
                potem posypia piaskiem i sola.
                Wody swieconej na razie nie, bo moze zamarznac i cale egzorcyzmy na nic
                ;o)

                Klaniam nisko

                B.
            • baloo Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:13
              Nosz, obraz faceta wyskakujacego z Golfa, zeby go przytrzymac jedna reka, to
              bedzie mnie chyba straszyl ponocach ;o)
              Tom&Jerry wysiadajo ;o)

              Dzieki, Mille
              • olo53 Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:28
                Dołączam pdziekowania, pisz więcej, a my jak to my, będziemy sie z zazdrosci
                wyzlosliwiac.
                • baloo Re: Sniezne puchy 30.01.05, 22:00
                  olo53 napisał:
                  > Dołączam pdziekowania, pisz więcej,
                  <<<<<< popieram.

                  a my jak to my, będziemy sie z zazdrosci wyzlosliwiac.
                  <<<<<< czwarty rodzaj prawdy, paniedzieju. Zadnych zazdrosci i zadnego
                  wyzlosliwiania sie u mnie nie bylo, nie ma i (mam nadzieje) nie bedzie.
              • millefiori Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:37
                1. Brama zostala naprawiona i dziala.

                2. Olo, masz racje: Samochod wjezdzajacy na oblodzona droge pod gore, po
                nacisnieciu (gwaltownym) hamulcow i nie mniej gwaltownym skrecie kierownicy w
                prawo powinien wykonac prawie pelen obrot, jesli nie natrafi na przeszkody.

                3. Zeby bylo smieszniej, kierowca czerwonego golfa, osobnik mniej wiecej mojego
                wzrostu, mial na glowie wielki, czarny meksykanski kapelusz. I ten kapelusz
                utrzymal mu sie na glowie!

                4. Pan M od razu powiedzial, ze mam takich rzeczy (odpychania auta) nie robic i
                przedstawil przyblizone obliczenia masy rozpedzonego samochodu, zsuwajacego sie
                ze zbocza. Mial powazne podstawy do zaniepokojenia sie, bo na wlasne oczy
                widzial jak wskoczylam do auta, ktore nas opuscilo w trakcie zakladania
                lancuchow i zaczelo sie w szybkim tempie oddalac solo do tunelu.

                5. Celt stwierdzil, ze owszem, jest to sposob na podbijanie cisnienia, ale
                niekoniecznie musi byc on praktykowany. Poza tym zasugerowal montaz kilku
                kamer, do prowadzenia stalej obserwacji, bo nie wiadomo, co mi umyka pod
                nieobecnosc. Stezenie wydarzen w Zaulku wzbudzilo jednak pewne zaniepokojenie i
                mam sie spodziewac przybycia druida.

                6. Egzorcystow to ja poprosze o utrwalenie nastepujacego materialu:
                - gdy sypie snieg (bim-bom) nie zostawia sie auta zaparkowanego przed chalupa w
                zaulku,
                - nie zjezda sie z gory po sniegu i lodzie na jedynce!


                7. Plug sniezny z solniczko-piaskarka dojechal dzis po poludniu. Bo teraz chyba
                juz jestesmy w 4. kolejnosci odsniezania.
                • millefiori Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:42
                  A co ja poradze na to, ze to, co opisuje, a wiec: wydarzenia w Zaulku, Budzie,
                  widoczki i landszafciki, domek, Delfin, Dakota, Pan M i Celt, dzieje naprawde i
                  wcale tego nie wymyslam?!

                  E, nikt sie nie wyzlosliwia; albo do mnie nie dociera:)
                • olo53 Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:46
                  Jak to sie dzieje, ze ty Mill nie klniesz?
                  • millefiori Re: Sniezne puchy 30.01.05, 21:53
                    Dlaczego mialabym?
                • baloo Re: Sniezne puchy 30.01.05, 22:02
                  millefiori napisała:
                  > - nie zjezda sie z gory po sniegu i lodzie na jedynce!

                  <<<<<< a na czym siezjezdza ? Serio pytam, bo ja w jezdzie po sniegulodzie to
                  taki sprawny inaczej jestem (o czym maialem okazje przekonac sie ostatnio)

                  merci de la montagne
                  • millefiori Re: Sniezne puchy 30.01.05, 22:14
                    Zasada nr 1 jazdy po sniegu i lodzie - chcesz jechac prosto - zadnych
                    gwaltownych manewrow.

                    Na dwojce z gorki, na zmiane lekko wysprzeglajac i przyhamowujac pulsacyjnie
                    mimo ABS-u.

                    Z dwojki sie rowniez startuje w glebokim sniegu bez slizgania w miejscu, powoli,
                    jak zolw ociezale, ale do przodu; na dwojce po sliskim pod gore, i nie dodawac
                    zbytnio gazu, trzymac rowno.

                    PS Lancuchy warto miec w bagazniku, chocby na rzucenie pod przednie kolka w
                    razie gdybyco.
                    • baloo Re: Sniezne puchy 30.01.05, 22:31
                      O. Dziekuje.

                      Z tego wszystkiego, to tylko o tych niegwaltownych ruchach stosowalem. Niejako
                      intuicyjnie , hehehe ;oDDDD

                      Dobranocka
                      • millefiori Re: Sniezne puchy- przypominamy, radzimy;) 31.01.05, 07:55
                        Baloo:
                        Znajdz jakis kawalek terenu do swobodnego treningu i przetestuj auto, jak sie
                        zachowuje w poslizgu; kazde bowiem robi to inaczej. Sprawdz:
                        ostre hamowanie bez skretu kierownicy
                        hamulec reczny (jw)
                        wchodzenie w zakret z hamowaniem noznym (wpadanie w obrot, plyniecie- dryf, etc)
                        jw, z recznym
                        jazda na wstecznym w obu wariantach jw.


                        A, nie radze zabierac pasazerow na te impreze:)

                        Dla mnie idealny na lodzie i sniegu byl Ford kombi - z bardzo ciezkim przodem,
                        stabilny, ladnie "siedzacy" na drodze, bardzo przyjaznie wchodzacy w poslizgi i
                        latwy do wyprowadzenia. Tymze Fordem strawersowalam zima 1999 r. odcieta od
                        swiata Slowacje, jadac na oponach calorocznych Debicy (polecam!), bez lancuchow.
                        Obecne auto jest jak na moje oko, na gorskie warunki zimowe zbyt lekkie i zrywne
                        (silnik 1,6 l/ 110 KM do wagi 1150 kg), latwo slizgajace sie nawet na lekko
                        mokrej powierzchni, idealne na dobre, plaskie i odsniezone drogi.
                        • millefiori Re: Sniezne puchy- przypominamy, radzimy;) 31.01.05, 08:13
                          Zapomnialam: juz w poslizgu sprawdza sie zachowanie auta w opcjach na luzie, na
                          wcisnietym sprzegle, na biegu, na biegu z dodawaniem gazu. Kiedy zaczyna
                          "lapac", kiedy wychodzic, etc.
                          • baloo Re: Sniezne puchy- przypominamy, radzimy;) 31.01.05, 14:02
                            O. Matko-Zalozycielko (FWiIO)! Tosz Ty zatroszczylas sie o mnie, jak nie
                            przymierzajac Matka Rodzona, a nie Zalozycielka. Dziekuje slicznei i do stop
                            padam. Jak tylko znajde jakies oblodzone lotnisko, to wyprobuje ;o)
                            A na pewno zapamietam.

                            B.
                            • millefiori Re: Sniezne puchy- przypominamy, radzimy;) 31.01.05, 18:23
                              :) Cala przyjemnosc po mojej stronie, szanowny Ojcze Chrzestny; bezpiecznej i
                              szerokiej drogi:)
                              Nie wiem, czy np na Bemowie jeszcze mozna tak pohulac jak cwierc wieku temu, na
                              wyzebranej benzynie, maluchem i na lysych oponach:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka