noair
25.09.09, 11:02
jestem troszke zdezorientowana, mieszkam razem z moim facetem, mowi ze mnie kocha, ale jak tylko wychodzimy gdzies, to czuje ze mnie ignoruje, gapi sie na kobiety, jak idziemy cos zjesc na miescie nigdy nie siedzi do mnie, zawsze jest odwrocony i trudno sciagnac jego uwage, ostatnio gapil sie na swoja byla, gdy zwrocilam mu uwage, on ,jak zwykle zreszta, wyparl sie wszsytkiego i rzucil swoj staly tekt ze cos wymyslam... klamie mi w oczy jak mam mu wierzyc ze mnie kocha? nie lubie z nim wychodzic bo to nie jest przyjemne, jedynie w domu jeszcze mnie zauwaza no i rzecz jasna przy rodzinie a szczegolnie przy mojej, wtedy to jest najkochanszy na swiecie!
Pomozcie mi zrozumiec o co tu do diabla chodzi? tylko z wygody ze mna jest? chce mu sie tak udawac? wydaje mi sie ze on czeka na kogos
lepszego?
nie boje sie rozstania, bardziej mnie dobijaja takie sytuacje gdzie musze sie domyslac co jest grane, dlaczego klamie, lepiej by bylo gdyby byl szczery, "chce byc z toba do konca zycia" - po co taka deklaracja? po co mowi kocham i sam tego oczekuje? nierozumiem go ale wiem ze dlugo razem nie pomieszkamy jesli tak dalej pojdzie...