nocny_marek1
13.01.04, 17:46
Byłem w klubie nocnym.
Wystarczyło, że szepnąłem komplement, wysłuchałem, okazałem zrozumienie i
współczucie, aprobatę jej zachowań i .........
była moja!
Choć wcale mnie nie znała.
Strasznie są "zaniedbane" te kobiety, skoro za taką niewielką przysługę
potrafią iść z nieznajomym. W nieznane.