Gość: mada
IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl
14.01.04, 15:44
Dlaczego w życiu tak już jest,że jesteśmy jak te statki, które mijając się
nocą tylko na chwile są obok siebie tak prawdziwie...bo potem nadchodzi
codzienność i znów jest ciemność i cisza...
Niby razem a jednak osobno.Najpierw mijamy się z rodzicami a potem z
partnerami, dziećmi własnymi...
Boże jak mi czasem brakuje takiego zwykłego przytulenia, jakichś kilku
romantycznych słów, świec na stole przy starannie przygotowanej kolacji.
Ciągle chcę od zycia jeszcze więcej uczuć, może to przez to,że tak bardzo
brakowało mi ich przez lata dzieciństwa i dojrzewania...
Ciągle brak mi rodziny...brata,który nie czuje żadnych więzi... matki, która
matką nigdy nie była...siostry,której zaufać nie potrafię...
Moje uczucia sa nieokreslone...czasem chciałabym wyjechać gdzieś by być od
nich jak najdalej a czasem, czasem poprostu im wszystko powiedzieć.Tylko ten
strach powstrzymuje mnie, strach przed wzruszeniem, strach przed
odrzuceniem...
Jestem dorosła, umiem sobie radzić sama lecz nie do końca jestem wyleczona z
braku milości, z braku normalności...