Dodaj do ulubionych

Statki, które mijają się nocą...

IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl 14.01.04, 15:44
Dlaczego w życiu tak już jest,że jesteśmy jak te statki, które mijając się
nocą tylko na chwile są obok siebie tak prawdziwie...bo potem nadchodzi
codzienność i znów jest ciemność i cisza...
Niby razem a jednak osobno.Najpierw mijamy się z rodzicami a potem z
partnerami, dziećmi własnymi...
Boże jak mi czasem brakuje takiego zwykłego przytulenia, jakichś kilku
romantycznych słów, świec na stole przy starannie przygotowanej kolacji.

Ciągle chcę od zycia jeszcze więcej uczuć, może to przez to,że tak bardzo
brakowało mi ich przez lata dzieciństwa i dojrzewania...
Ciągle brak mi rodziny...brata,który nie czuje żadnych więzi... matki, która
matką nigdy nie była...siostry,której zaufać nie potrafię...
Moje uczucia sa nieokreslone...czasem chciałabym wyjechać gdzieś by być od
nich jak najdalej a czasem, czasem poprostu im wszystko powiedzieć.Tylko ten
strach powstrzymuje mnie, strach przed wzruszeniem, strach przed
odrzuceniem...
Jestem dorosła, umiem sobie radzić sama lecz nie do końca jestem wyleczona z
braku milości, z braku normalności...
Obserwuj wątek
    • Gość: OIeńka mada... :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 16:21
      Rodzina rzecz przypadkowa :)
      Martw się o tych, których wybierasz :)))
    • Gość: Imagine Re: Statki, które mijają się nocą... IP: *.unl.edu 14.01.04, 16:21
      sproboj zacza dawac. wiem jak trudno do tego dojsc wedle starego powiedzenia,
      ze aby cos dac, trzeba to najpierw miec ... ale sproboj. wiem o co ci chodzi.
      doskonale.
      Imagine.
    • takasobie1 Re: Statki, które mijają się nocą... 14.01.04, 17:41
      Dluga droga przed Toba, ale sam fakt zdiagnozowania problemu to wielki krok do
      przodu. Wyjazd pograza jeszcze bardziej. Polecam lektury fachowcow na temat
      dziecinstwa, to pozwala zrozumiec siebie. Nikt nie zaspokoi Twoich potrzeb z
      tamtych czasow, sama mozesz wypelnic te luke. Bedzie latwiej, jak poznasz
      taktyke. Rozumiem Cie i zapewniam - warto. Pracuje w tym, ludzie rodza sie na
      nowo, bardzo szczesliwi!!! Jesli chcesz, napisz do mnie.
      • nika122 Re: Statki, które mijają się nocą... 14.01.04, 21:03
        Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
        i muszą się spotkać aby się ominąć
        bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
        piszą do siebie listy gorące i zimne
        rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
        by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
        są inni co się nawet po ciemku odnajdą
        lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
        tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
        byliby doskonali lecz wad im zabrakło

        bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
        niektórzy umierają- to znaczy już wiedzą
        miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
        nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
        są i tacy co się na zawsze kochają
        i dopiero dlatego nie mogą być razem
        jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

        można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
        nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem


        (ks.Twardowski,"Bliscy i oddaleni")
      • magdaraf2 Re: Statki, które mijają się nocą... 15.01.04, 14:41
        Mój problem jest bardziej złożony miż mogłoby się wydawać....
        Takasobie1 wysłałam do ciebie e-mail, ale nie wiem czy doszedł...Z prośbą o
        tytuły książek i namiary na nie.

        "mam szczęście!
        krzyczą dzieci
        chwytając piłkę
        z nurtów wody
        a ono - na niebie świeci
        roześmiane złotem - młode
        wyciągnij rękę - zamknij
        płonący krążek w pięści
        i głośno - głośno krzyknij
        - mam szczęście - "



    • procesor Re: Statki, które mijają się nocą... 14.01.04, 22:22
      Gość portalu: mada napisał(a):
      > Boże jak mi czasem brakuje takiego zwykłego przytulenia, jakichś kilku
      > romantycznych słów, świec na stole przy starannie przygotowanej kolacji.

      Nie stój, nie czekaj - przytul, powiedz, zapal świece.
      Dawaj innym to czego od innych chciałabys otrzymać - dobro, przyjaźń, miłość.
      Choc to niełatwe.


      > Ciągle chcę od zycia jeszcze więcej uczuć, może to przez to,że tak bardzo
      > brakowało mi ich przez lata dzieciństwa i dojrzewania...

      Bez takich podstaw trudno iśc przez życie - ale można nadrobic to czego sie w
      dzieciństwie nie dostało. ŁĄtwiej kochac gdy zaznało ise miłości w rodzinnym
      domu, to fakt.
      Ale nie jest to warunek konieczny by kochac i być kochaną.

      > Ciągle brak mi rodziny...brata,który nie czuje żadnych więzi... matki, która
      > matką nigdy nie była...siostry,której zaufać nie potrafię...

      Rodziny nie wybierałąś - kochaj ich za to że są ale jeśli wiesz że im to
      obojetne szukaj miłości poza rodziną. Nie tylko tej miłości romantyczno-
      erotycznej. Także takiej bratersko przyjacielskiej.

      > Moje uczucia sa nieokreslone...czasem chciałabym wyjechać gdzieś by być od
      > nich jak najdalej a czasem, czasem poprostu im wszystko powiedzieć.Tylko ten
      > strach powstrzymuje mnie, strach przed wzruszeniem, strach przed
      > odrzuceniem...

      Ucieczka sprawy nie załatwia. Chyba że wyjazd ma tylko ułatwic uporządkowanie
      spraw w twojej głowie. Strach .. Jest taka książeczka dla grzecznych
      panienek, "Błękitny zamek" LM Montgomery. I tam bohatera tez sie wszystkiego
      boi - boi sie stawić czołą światu, matce, rodzinie. Aż czyta "strach to grzech
      pierworodny.." i dalej jeszcze. Próbuje walczyć - i wygrywa. Lektura
      pensjonarska - ale.. ilez jest takich zastarszonych? Nie odejda od męża, nie
      sprzeciwią sie mamie, a co sąsiedzi powiedzą. Jak sto lat temu..

      > Jestem dorosła, umiem sobie radzić sama lecz nie do końca jestem wyleczona z
      > braku milości, z braku normalności...

      Nie da sie normalnie żyć bez miłości.
      Kochaj. Na poczatek - siebie.

      Ktoś ci radził lektury i/albo terapie. Jeśli tylko możesz sobie na to pozwolic -
      na pewno warto. Spróbuj. Nie bój się. :)

      A statki które mijają sie noca pozdrawiaja sie - pozostając miłym wspomnieniem.
      Piękny widok.
      Poza tym - zawijają czasem do wspólnych portów!
    • komandos57 Re: Statki, które mijają się nocą...Mada 15.01.04, 14:47
      Chcesz sie do mnie poprzytulac?Szkoda zes az tak okaleczona.
      • Gość: mada Re:Komandos57 IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl 16.01.04, 12:25
        "Chcesz sie do mnie poprzytulac?Szkoda zes az tak okaleczona."

        Coś jest nie tak z twoją interpretacją...a ja już myślałam,ze to ja mam
        problemy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka