Dodaj do ulubionych

po terapii

16.01.12, 00:24
Skończyłam terapię 2 tyg temu. To było dla mnie specyficzne przezycie. Ter była grupowa i trwała 2 lata. Zdecydowałam się po rocznej ter. indywidualnej. na indywidualnej widziałam efekty, dosżłam do pewnego kulminacyjnego momentu i w tym momencie zmienilam, choć terapeutka próbowała mnie przygotowac. Sama zmiana była dla mnie szokiem. jak sie okazało. Po dłuzszym czasie okazało sie, ze wcale nie chcialam tam byc. odchodzilam i przychodzilam. robilam sobie i innym metlik w glowie. Trapilo mnie poczucie winy i zamiast byc dla siebie, myslalam, ze jestm dla innych :/. No nic. po jakims czasie wlazlam na odpowiedni tor, ale to juz byl koniec. Niemniej jednak pod koneic terapii czulam sie depresyjna, bałam, sie skonfrontowac z wlasnym lękiem i zostałam ze złością. Co prawda mówiłam, ze mam zzmiennne nastroje, że chyba mam jakąś niewyrazoną złośc (i w sumie na tym sie skonczyło). Chyba zostałam z jakimś poczuciem krzywdy. terapia sie skonczyla, a ja nagle zaczelam ta stratę mega przezywac - emocjonalnie i fizycznie, az tak, że dostałam jakiejś nerwicy - bóle głowy, stawów itd. Zmiana nastroju co godzina. Czasami mialam napady płaczu, trudno mi sie było skontaktować z emcojami i je wyrazic. Pare razy sie udało iobecnie ciut lepiej. niemniej jednak mam zab pamieci.

Czy ktoś ma podobne doświadczenia?
Pozdrawiam
An
Obserwuj wątek
    • cynta Re: po terapii 16.01.12, 04:43
      Nie ma doswiadczen w tej materii ale z tego co piszesz wynika ze ktos ci zrobil wode z mozgu ... i znow bedziesz musiala isc na terapie... :) nie warto troche samemu sie wysilic???
      • ninananu Re: po terapii 22.02.12, 21:50
        a wiesz , że tak się czuje. Zrobiona w balona i no cóż ... mam poczucie , że dąłam sobie coś w mówić
    • elzbieta007 Re: po terapii 16.01.12, 09:14
      >na in
      > dywidualnej widziałam efekty, dosżłam do pewnego kulminacyjnego momentu i w tym
      > momencie zmienilam
      I to był błąd. Należało kontynuować indywidualną. I radziłabym Ci na nią wrócić.


    • bibe08 Re: po terapii 16.01.12, 09:31
      pisałaś już o tym na forum DDA i co odpowiedzi Cię nie satysfakcjonują
      • idoli Re: po terapii 19.01.12, 16:29
        wróć na indywidualną, może wystarczy jedno lub kilka spotkań żeby się uporządkować.
        Ja po zakończeniu indywidualnej poczułam straszną pustkę, byłam strasznie przygnębiona, bardzo chciałam wrócić, ale wiedziałam, że nie mogę, w tym sensie że byłby to brak konsekwencji i złamanie zasad. Jakoś to przeszłam sama.
        Po kilku tygodniach poszłam do tego terapeuty, w innej zupełnie sprawie, zmieniła mi się sytuacja życiowa z którą nie wiedziałam co zrobić. Po tym spotkaniu "wyleczyłam" się zupełnie. Stało się dla mnie jasne, że ten terapeuta nie może mi już pomóc. Zrobił dla mnie dużo i terapia przyniosła ogromne efekty, ale temat się zamknął i nie ma już co wałkować.
    • zatag niewyrażona złość 19.01.12, 20:54
      To jakiś psychologiczny bełkot, jak ptaki przyrody?
      Ludzie, co wy sobie dajecie wmawiać?
      • ecco_mi Re: niewyrażona złość 20.01.12, 12:34
        masz jakąś lepszą koncepcję? chętnie posłuchamy
        • leda16 Re: niewyrażona złość 20.01.12, 21:40
          ecco_mi napisała:

          > masz jakąś lepszą koncepcję? chętnie posłuchamy

          Poczytamy. A ja rzeczywiście mam lepszą koncepcję - żeby ten irracjonalny bełkot zwany psychoterapią, realizować za pieniądze chętnych do zabawy egocentrycznych pięknoduchów zamiast NFZ, który ledwo zipie dźwigając z roku na rok coraz większe koszty usług medycznych. Na fundowanie przez 2 lata infantylnej pannicy głasków dla jej czuja nie stać byłoby nawet najbogatsze państwa świata z ojczyzną psychoterapii na czele. Tu wydziera się forsę chorym dzieciom, niepełnosprawnym inwalidom, ogranicza refundację leków żyjącym z głodowych pensji emerytom, żeby dogodzić tej...tfu, słów mi brakuje!
          • zatag Re: niewyrażona złość 20.01.12, 22:12
            Człowiek powinien mieć cele w życiu, w miarę ciężko pracować dla innych, nie rozczulać się na sobą, nie oglądać do tyłu. Ale to wymaga dyscypliny, wysiłku, potu, a nawet krwi.
            Znacznie łatwiejszym, chamskim sposobem na życie jest chodzenie z terapii na terapię. Życie na cudzy koszt.
            • leda16 Re: niewyrażona złość 21.01.12, 09:58
              zatag napisał:

              > Człowiek powinien mieć cele w życiu, w miarę ciężko pracować dla innych, nie ro
              > zczulać się na sobą, nie oglądać do tyłu. Ale to wymaga dyscypliny, wysiłku, po
              > tu, a nawet krwi.


              No właśnie. A z tą ambicją i odpowiedzialnością jak najgorzej u panienki. Przerażenie mnie ogarnia na myśl, że moja synowa mogłaby być taką rozmemłaną psychicznie, egoistyczną niedorajdą, co to tylko dla siebie, pod siebie, do siebie. Wiecznie niezadowolona, roztrzęsiona nad sobą, skoncentrowana na czubku własnego organu powonienia. Obrzydliwość!
              • idoli Re: niewyrażona złość 21.01.12, 15:25
                ja za swoją terapię płaciłam z własnej kieszeni. Z tego co czytam, autorka wątku nic nie pisała o NFZcie.
                • leda16 Re: niewyrażona złość 21.01.12, 20:46
                  idoli napisała:

                  > Z tego co czytam, autorka wątk
                  > u nic nie pisała o NFZcie.


                  Z tego, co wiem, jedna sesja kosztuje ok.80 zł., więc już masz 320 zł.miesięcznie. A ta się "terapeutyzowała" aż dwa lata z miernym skutkiem. Wiem również, że większość tych osobowościowo zaburzonych pannic zazwyczaj ma dwie lewe rączki do roboty i główkę do nauki niechętną. Dlatego przypuszczam, iż terapia była za darmochę, czyli refundowana przez NFZ Zresztą autorka wątku nie pisze, że płaciła, więc każdy może sobie wnioskować co mu pasuje ;).
                  • ecco_mi Re: niewyrażona złość 22.01.12, 11:00
                    leda16 napisała:

                    > idoli napisała:
                    >
                    > > Z tego co czytam, autorka wątk
                    > > u nic nie pisała o NFZcie.
                    >
                    >
                    > Z tego, co wiem, jedna sesja kosztuje ok.80 zł., więc już masz 320 zł.miesięcz
                    > nie. A ta się "terapeutyzowała" aż dwa lata z miernym skutkiem. Wiem również, ż
                    > e większość tych osobowościowo zaburzonych pannic zazwyczaj ma dwie lewe rączki
                    > do roboty i główkę do nauki niechętną. Dlatego przypuszczam, iż terapia była z
                    > a darmochę, czyli refundowana przez NFZ Zresztą autorka wątku nie pisze, że pła
                    > ciła, więc każdy może sobie wnioskować co mu pasuje ;).

                    Ja za swoją płacę 90 PLN. Miesięcznie od 270 do 450 PLN. Tak, to nie jest tania usługa. Płacę za nią z własnej kieszeni, z pieniędzy prze siebie zariobionych, nie zaciągając przy tym kredytów i będąc w stanie z własnej wypłaty jeszcze coś odłożyć. Nie otrzymuję poza tym żadnego wsparcia materialnego od nikogo. Tak, tak, jak widać można być w terapii, mieć problemy, a do tego rączki do roboty i główkę do nauki chętną. Mój przypadek i tysiące innych przeczą jak widać, leda, twoim frustracjom obficie tu wylewanym. Żal.
                    • leda16 Re: niewyrażona złość 23.01.12, 21:35
                      ecco_mi napisała:
                      Ja za swoją płacę 90 PLN. Miesięcznie od 270 do 450 PLN. Tak, to nie jest tania
                      > usługa. Płacę za nią z własnej kieszeni, z pieniędzy prze siebie zariobionych,
                      > nie zaciągając przy tym kredytów i będąc w stanie z własnej wypłaty jeszcze co
                      > ś odłożyć.


                      Nie szkoda Ci wyrzuconych w błoto pieniędzy?

                      . Mój przypadek i tysiące innych przeczą jak widać, led
                      > a, twoim frustracjom obficie tu wylewanym. Żal.


                      Oj, to chyba jednak Ty jesteś sfrustrowana, skoro płacisz prostytutce przyjaźni. A o skuteczności tej formy robienia ludziom wody z mózgu mogłabym napisać niejedno. Dość wspomnieć, że Amerykanie klasy średniej , niby normalni, dorośli, inteligentni ludzie latami finansują tych pasożytów zwących się psychoterapeutami, bez żadnej wymiernej dla siebie korzyści. Jak myślisz, kiedy można już mówić o uzależnieniu od psychoterapeuty?
                      • ecco_mi Re: niewyrażona złość 24.01.12, 09:15
                        leda16 napisała:

                        > ecco_mi napisała:
                        > Ja za swoją płacę 90 PLN. Miesięcznie od 270 do 450 PLN. Tak, to nie jest tan
                        > ia
                        > > usługa. Płacę za nią z własnej kieszeni, z pieniędzy prze siebie zariobi
                        > onych,
                        > > nie zaciągając przy tym kredytów i będąc w stanie z własnej wypłaty jesz
                        > cze co
                        > > ś odłożyć.
                        >
                        >
                        > Nie szkoda Ci wyrzuconych w błoto pieniędzy?

                        Nie uważam, że wyrzucam pieniądze w błoto. Gdyby tak było, zrezygnowałabym.
                        >
                        > . Mój przypadek i tysiące innych przeczą jak widać, led
                        > > a, twoim frustracjom obficie tu wylewanym. Żal.
                        >
                        >
                        > Oj, to chyba jednak Ty jesteś sfrustrowana, skoro płacisz prostytutce przyjaźni
                        > . A o skuteczności tej formy robienia ludziom wody z mózgu mogłabym napisać nie
                        > jedno.

                        A skąd masz taką wiedzę, robiłaś jakieś badania?

                        > Dość wspomnieć, że Amerykanie klasy średniej , niby normalni, dorośli, i
                        > nteligentni ludzie latami finansują tych pasożytów zwących się psychoterapeutam
                        > i, bez żadnej wymiernej dla siebie korzyści.

                        Ponawiam pytanie, skąd wiesz, że bez korzyści? Rozmawiałaś z większością z nich?

                        > Jak myślisz, kiedy można już mówić
                        > o uzależnieniu od psychoterapeuty?

                        Nie wiem, ten problem mnie nie dotyczy.

                    • tilik do ledy 16 23.02.12, 15:51
                      Czy chorowałaś kiedykolwiek na grypę? Na pewno tak. I ciesz się z tego, że to tylko grypa, a nie depresja, która znacznie bardziej daje "popalić". Grypa nie budzi w Tobie takich reakcji? A przecież dookoła ludzie kaszlą, kichają.... Obyś nigdy nie zaznała bólu duszy. Nic tak nie boli jak właśnie dusza. Trochę tolerancji i pokory życzę . Akurat tutaj nie ma nic do rzeczy nauka, praca. Wprost przeciwnie. Depresja najczęściej dotyka tych ambitnych, wyedukowanych, niestety.
          • mona.blue Re: niewyrażona złość 21.01.12, 15:39
            leda16 napisała:

            > Poczytamy. A ja rzeczywiście mam lepszą koncepcję - żeby ten irracjonalny bełko
            > t zwany psychoterapią, realizować za pieniądze chętnych do zabawy egocentryczny
            > ch pięknoduchów zamiast NFZ, który ledwo zipie dźwigając z roku na rok coraz wi
            > ększe koszty usług medycznych. Na fundowanie przez 2 lata infantylnej pannicy g
            > łasków dla jej czuja nie stać byłoby nawet najbogatsze państwa świata z ojczyzn
            > ą psychoterapii na czele. Tu wydziera się forsę chorym dzieciom, niepełnosprawn
            > ym inwalidom, ogranicza refundację leków żyjącym z głodowych pensji emerytom, ż
            > eby dogodzić tej...tfu, słów mi brakuje!
            >
            Często ludzie pochodzący z dysfunkcyjnych rodzin, alkoholowych czy takich, w których panuje przemoc, nie mówiąc już o ludziach chorych psychicznie, potrzebuja tej terapii, żeby zacząc normalnie żyć. Inaczej ich życie jest koszmarem, cierpią, nie są w stanie realizowac swoich celów, zaspakajać swoich podstawowych potrzeb, dogadywać się z ludźmi, żyją w ciągłym leku i stresie. Kim ty jesteś, żeby skazywać ich na przegrane życie, na niekończące sie cierpienie? Jeżeli można im pomóc to jak najbardziej uważam, że trzeba.
            Ja przeszłam dwie terapie - jedną w młodości, która nauczyła mnie normalnie funkcjonować w życiu, zaistnieć w pracy i drugą, która pozwoliła mi odejść od nadużywającego alkohol i stosujacego przemoc męża. I spotkałam na tej drugiej terapii dziesiątki kobiet, które nie radziły sobie z takim mężem czy synem - ich życie było ciągłym dramatem, żyły w lęku, nawet przed tym, że "ukochany" je zabije (oni lubią stosować takie groźby), z ciągłym poczuciem winy (to też ich specjalność - manipulacja poczuciem winy), biorąc całą odpowiedzialnośc za dom na siebie (to też typowe, "misiu" nie poczuwa się do niczego, w dodatku często traci pracę, i jest samolubem dbającym wyłącznie o siebie). Gdyby nie ta terapia, to te kobiety żyłyby może do końca życia w kieracie, bite, poniewierane i upokarzane przez mężów, bez szans na satysfakcjonując życie.
            Kim ty jesteś, żeby skazywać je na takie życie?
          • ecco_mi Re: niewyrażona złość 22.01.12, 10:48
            leda16 napisała:

            > ecco_mi napisała:
            >
            > > masz jakąś lepszą koncepcję? chętnie posłuchamy
            >
            > Poczytamy. A ja rzeczywiście mam lepszą koncepcję - żeby ten irracjonalny bełko
            > t zwany psychoterapią, realizować za pieniądze chętnych do zabawy egocentryczny
            > ch pięknoduchów zamiast NFZ, który ledwo zipie dźwigając z roku na rok coraz wi
            > ększe koszty usług medycznych. Na fundowanie przez 2 lata infantylnej pannicy g
            > łasków dla jej czuja nie stać byłoby nawet najbogatsze państwa świata z ojczyzn
            > ą psychoterapii na czele. Tu wydziera się forsę chorym dzieciom, niepełnosprawn
            > ym inwalidom
            , ogranicza refundację leków żyjącym z głodowych pensji emerytom, ż
            > eby dogodzić tej...tfu, słów mi brakuje!
            >
            >
            Oj leda, widziałaś kiedyś pełnosprawnego inwalidę? hehehe.
            Co do finasowania dwuletniej terapii przez NFZ, to czegoś takiego w PL chyba nie ma. Jeśli jest, to chętnie się dowiem, w jakim mieście i jakim ośrodku. Sama za swoją płacę, bo z NFZu bym się nie doczekała. A co robię ze swoimi pieniędzmi, czy mnie ktos głaska, czy opieprza, to moja sprawa. Ale terapia to nie głaskanie. Nigdy chyba żadnej nie doświadczyłaś. A szkoda
            • leda16 Re: niewyrażona złość 23.01.12, 21:26
              ecco_mi napisała
              Oj leda, widziałaś kiedyś pełnosprawnego inwalidę? hehehe.


              Całe mnóstwo -inwalidzi de nomine a de facto pracujący na czarno aż furczy :). Na szczęście w ZUS-ach coraz częściej zasiadają orzecznicy przytomni.


              > Co do finasowania dwuletniej terapii przez NFZ, to czegoś takiego w PL chyba ni
              > e ma. Jeśli jest, to chętnie się dowiem, w jakim mieście i jakim ośrodku.


              W każdej PZP. Pisze się procedurę 94.38 i można to ciągnąć latami.
              • iduszka Re: niewyrażona złość 24.01.12, 12:10
                Leda zazwyczaj pod złością kryje się wielki smutek, żal (z wielu powodów). Nie wiem czy 16 stka to twój wiek, ale jeśli tak to też tłumaczy formę Twoich wypowiedzi (młoda, zbuntowana, autonomiczna).
                NFZ refunduje do 60 zł za wizytę pacjenta. Niestety nie da się połączyć i pogodzić NFZ z pacjentem, po prostu NFZ się na to nie zgadza. Pacjent wtedy dopłacałby 20-30 zł do wizyty.
                80 zł to najniższa stawka za 50 min sesji. Nie jest łatwo zrozumieć jak wygląda praca psychoterapeuty, ale jest ona trudna z wielu względów. Praca wielomiesięczna, sięga poza czas trwania sesji (opracowanie strategii, hipotez, analiza sesji - pod kątem własnych błędów, pojawienia się nowych ważnych informacji, niejednokrotnie zmieniających obraną ścieżkę działania). Cele tworzy się wspólnie z pacjentem, więc nie ma mowy o robieniu wody z mózgu (nikt dla siebie tego nie chce). Klienci którzy przychodzą jasno mówią o problemach i o tym co by chcieli zmienić. Każdy jest ekspertem od samego siebie, terapeuta jedynie zrzuca niepotrzebny balast i daje narzędzia do poprawy jakości życia.

                Nie którym czasem jednak trudno jest się rozstać z własnym nieszczęściem ?
                Pozdrawiam,
                • leda16 Re: niewyrażona złość 25.01.12, 17:30
                  iduszka napisała:

                  > Leda zazwyczaj pod złością kryje się wielki smutek, żal (z wielu powodów).


                  Co Ty powiesz??? Pod złością faceta znęcającego się nad rodziną, złością złodzieja prującego nożem kanapy, i srającego w salonie, bo nie znalazł forsy ani złota, złością szoferaka miotającego przekleństwa na staruszkę, która nieprawidłowo przechodzi przez jezdnię, złością szefa wrzeszczącego na pracownika, itp. kryje się "wielki smutek" ach wzruszające :))).. Pal diabli, że podręczniki savoir vivre'u zakazują publicznego wyrażania złości. A ja mam gdzieś co cham kryje pod swoim chamstwem. Na chamstwo czyli nieskrępowane wyrażanie złości nie ma ani prawnego ani społecznego zezwolenia.



                  Nie
                  > wiem czy 16 stka to twój wiek, ale jeśli tak to też tłumaczy formę Twoich wypo
                  > wiedzi (młoda, zbuntowana, autonomiczna).



                  Natomiast Twojej formy prowadzenia dyskusji o problemie metodą argumentacji ad personam nic nie tłumaczy. Masz jakieś LOGICZNE argumenty na zasadność drenowania finansówe NFZ oddziaływaniami paramedycznymi pozbawionymi naukowych podstaw i o wątpliwej skuteczności to je podaj zamiast dociekać ilości moich wiosen.


                  > NFZ refunduje do 60 zł za wizytę pacjenta. Niestety nie da się połączyć i pogod
                  > zić NFZ z pacjentem, po prostu NFZ się na to nie zgadza. Pacjent wtedy dopłacał
                  > by 20-30 zł do wizyty.


                  Owszem, niech NFZ dopłaca pacjentom do wizyt u okulisty (6 miesięcy czekania), kardiologicznych (4 mies. czekania) leczenia katarakty (rok czekania) endoprotez (5 lat czekania),itp. ale nie do wątpliwie skutecznego dowartościowywania porypanych osobowościowo egoistów.


                  Nie jest łatwo zrozumieć jak wygląda
                  > praca psychoterapeuty,


                  Może Tobie, ja zaś dokładnie wiem jak ona wygląda i ile jest warta.

                  ale jest ona trudna z wielu względów.


                  Z jakich?



                  Praca wielomiesię
                  > czna,


                  A na pewno. Im dłuższa, tym większa korzyść dla psychoterapeuty. Korzyść całkiem, całkiem wymierna w przeciwieństwie do efektów :).


                  sięga poza czas trwania sesji (opracowanie strategii, hipotez, analiza se
                  > sji - pod kątem własnych błędów, pojawienia się nowych ważnych informacji, niej
                  > ednokrotnie zmieniających obraną ścieżkę działania).


                  A gdzieś Ty się takich bredni naczytała, w jakiejś pseudonaukowej książczynie? Bo na prawdę w psychoterapii nie ma żadnych "ścieżek". Są metody i techniki, a cele określa sam pacjent już na początku spotkania. Dobrze by też było, żeby za swoje pieniądze uzyskał parę elementarnych informacji, takich jak czas trwania, metoda i % skuteczności. A przede wszystkim warunki zwrotu kasy za nieskuteczną psychoterapię oraz wysokość odszkodowania za np. doprowadzenie pacjenta do próby samobójczej (autentyczny przypadek). Niestety akurat tych informacji pacjent nie usłyszy :).


                  Każdy jest ekspertem od samego siebie, terapeuta jedynie zrzuca niepo
                  > trzebny balast i daje narzędzia do poprawy jakości życia.


                  Niepodobna dyskutować ze sloganami, więc ten akapit pominę milczeniem. A Ty nadal nie udzieliłaś odpowiedzi, z jakiej racji my wszyscy mamy finansować psychoterapię kosztem odbierania dostępu do LEKARZA SPECJALISTY ludziom chorym. Wszak zaburzenia osobowości nie są chorobą, nie jest nią też zaniżona samoocena, chwiejność nastrojowa, "toksyczni" rodzice, neurotyzm i introwersja obniżające komfort życia. Chorobę da się leczyć, stanu, który utrwalał się przez kilkadziesiąt lat nie.


                  > Nie którym czasem jednak trudno jest się rozstać z własnym nieszczęściem ?


                  Znów nieuzasadniony frazes.
                  > Pozdrawiam,
                  • iduszka Re: niewyrażona złość 27.01.12, 22:38
                    Nie słuchasz.
                    Co robi dorastająca dziewczyna, która próbuje konfrontować się ze światem?
                    Pisze na forum o swoim powierzchownym rozumieniu świata używając jedynie wykrzykników.

                    Jeśli będziesz gotowa na dyskusję - dialog to daj znać.

                    pozdrawiam i nie złość się tyle :)

                    nie jesteś już dzieckiem i nie zwalaj winy na innych, na cały świat który Cię otacza tylko weź się w garść.

                    • psychoterapia.wroclaw Re: niewyrażona złość 02.02.12, 14:36
                      zajmuję się psychoterapią i chętnie wskażę kilka adresów pod którymi można znaleźć bardzo dużo nowych badań opisujących efekty i skuteczność psychoterapii, jak choćby jeden z największych portali zajmujących się szeroko pojętymi badaniami medycznymi www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmedhealth/
                      Od kilkudziesięciu lat inicjowanych jest coraz więcej dużych badań nad skutecznością różnych podejść psychoterapeutycznych (jak choćby pionierskie badanie Franka) w różnych krajach i placówkach - np. na Uniwersytecie w Edynburg, Uniwersytecie Freuda w Wiedniu i mnóstwie ośrodków, zresztą również w Polsce np w PTPI.
                      Próby negowania skuteczności psychoterapii przy jej obecnym dorobku naukowym, są mało poważne, co negowanie skuteczności jakiegokolwiek innego leczenia. Choć oczywiście każdy ma prawo uważać że lekarze głównie szkodzą, a psychoterapia głównie nie jest w stanie pomóc.
                      • nanie2 Re: niewyrażona złość 03.02.12, 10:43
                        Co do skuteczności psychoterapii można przyjąć za Rakowską, że w warunkach laboratoryjnych wynosi ona ok 65 % (osoby, które odnoszą korzyści) przy 10 % osób, których stan się pogarsza (w stosunku do 5% osób nie poddanych terapii). Są również i takie badania, które wykazują niewielką skuteczność psychoterapii w stosunku to terapii-placebo.
                        Problemem, moim zdaniem, jest to, że psychoterapia jest oferowana osobom zdrowym psychicznie jako metoda "rozwoju osobistego" - cokolwiek by to miało być; wpisuje się w modną kulturę "sukcesu", brakuje jakichkolwiek uregulowań prawnych chroniących interesy klienta a NFZ finansuje z publicznych pieniędzy terapie, których skuteczność nie została potwierdzona (patrz "psychoterapie" oferowane przez np. organizacje zrzeszone w Polskiej Radzie Psychoterapii czy Polskiej Federacji Psychoterapii).
                        Jeśli wspominasz PTPI, to jest to organizacja promująca ustawienia hellingerowskie, pseudo-terapię wręcz niebezpieczną dla życia klientów (uczestniczka ustawień Hellingera w Niemczech popełniła samobójstwo po seansie). Metoda ta z faktycznym leczeniem i procesem badawczym wyników nie ma nic wspólnego. A przeciwko A. Nehrebeckiemu wpłynęły niegdyś poważne zarzuty do Sądu PTP od jednej z uczestniczek jego terapii i jej męża (wycofane, nie wiem na ile prawdziwe).link
                        Przypadek ninananu jest, moim zdaniem, przypadkiem terapii nieskutecznej i uporczywej (trzy lata!). Z jednej terapii klientka przenoszona jest do drugiej i wychodzi z obu poraniona. Pewnie uda się na następną, żeby dojść do siebie, nauczona neurotycznego "wglądu" zamiast samodzielności i radzenia sobie z problemami. Psychobiznes nakręca się więc tak sam. Podobnie jak leda16 mam nadzieję, że ta zabawa to nie za publiczną, niewystarczającą pulę pieniędzy, kosztem np refundacji leków.


                        PK
                        • kalistera Re: niewyrażona złość 14.02.12, 01:00
                          A ja odpowiem,że gdyby nasi lekarze doceniali wagę oddziaływania wewnętrznego życia psychicznego i emocjonalnego na zdrowie pacjenta-to nie byłoby potrzeby refundowania przez NFZ takiej liczby różnych zabiegów leczniczych,które spowodowane są chorobami wynikającymi z nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych pacjentów.Niestety,większość z nich jest zupełnymi ignorantami w tym zakresie.Skuteczność psychoterapii zależy głównie od jej jakości,a z tą u nas jest różnie.
                          • nanie2 Re: niewyrażona złość 14.02.12, 09:22
                            Ja uważam, że "wagę oddziaływania wewnętrznego życia psychicznego i emocjonalnego na zdrowie pacjenta" powinien doceniać zwłaszcza sam pacjent. Mam wrażenie, że nie uczy się jak "dbać o siebie"-w szerokim sensie, a uczy się- przez przekaz medialny np- że wszyscy powinni być szczęśliwi a cierpienie to choroba. Nie piszę tu o psychopatologii, oczywiście.

                            "Skuteczność psychoterapii zależy głównie od jej jakości,a z tą u nas jest różnie". Właśnie, statystyki jakie podałam odnoszą się do badań w warunkach laboratoryjnych. Nie znalazłam-jeśli w ogóle były robione-info o szerokich, rzetelnych, niezależnych badaniach na temat jakości psychoterapii w Polsce. Jeśli istnieją, proszę o namiar. Jak statystyka przekłada się na indywidualne przypadki to już inna rzecz, ale faktem jest, że nie ma nawet ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Odnoszę wrażenie, że -we własnym interesie- psychoterapeuci nie są zainteresowani monitorowaniem jakości swojej pracy, która, jak piszesz jest "różna". Bez ustalenia faktów tj co to znaczy właściwie "różna" to co robimy to tylko dywagacje.
                            A rezultatem owego braku monitoringu czy badań może być to, że łatwiej sytuację z tego wątku przypisać "konfliktom" pacjentki niż określić jako błąd w terapii.
                            PK
                            • kalistera Re:nanie2 14.02.12, 12:41
                              Jak widzisz, ja nie obwiniam pacjentki za jej konflikty,lecz upatruję źródeł jej złego samopoczucia w nieprawidłowo zakończonej terapii.
                              Zgadzam się z Tobą,że u nas nie ma edukacji psychologicznwej nawet w podstawowym zakresie.Co więcej, stosunek społeczeństwa do ludzi leczących się z nerwic i psychoz jest mniej więcej taki, jak w niniejszym wątku.
                              Nerwica ,czy depresja jest często traktowana nie jako choroba,lecz jako wymysł czy pieszczenie się z sobą,lenistwo i pasożytowanie na społeczeństwie.
                              Traktuje się ich tak, jakby to oni byli winni swojej chorobie.Nie dziwi zatem fakt,że ludzie boją się etykietki choroby psychicznej,a nerwica i depresja może być napradę bardzo poważną chorobą i doprowadzić do poważnych chorób układowych i wyniszczenia organizmu,a nawet śmierci.
                              W tym wątku, autorka nie napisała jak ciężki był jej przypadek,jakie miała objawy,lecz podała jedynie długość swojej psychoterapii i spotkała się z brutalnym,agresywnym atakiem i oskarżeniami o wykorzystywanie środków z NFZ,a nikt nawet nie zapytał czy to nie była prywatna psychoterapia.

                              Jak więc pacjent ma wiedzieć,że główną przyczyną jego choroby jest psychika ,skoro nasz lekarz najczęściej tego nie wie?
                              Tutaj zupełnie się z Toba nie mogę zgodzić.!
                              Pacjent, chociażby nawet miał pewną wiedzę psychologiczną, nie jest sam w stanie dotrzeć do swoich ukrytych,podświadomych konfliktów wewnętrznych, mechanizmów obronnych i nie jest też w stanie zweryfikować swojego subiektywnego postrzegania rzeczywistości,ani zmienić swoich wzorców postępowania ,bo innych nie zna.Ponadto psychoterapia w przypadku osób z poważnymi problemami wcale nie jest łatwa i przyjemna,a często bardzo trudna i bolesna.Jak ognia unikają jej zwłaszcza ludzie,którym byłaby najbardziej potrzebna. (Są tutaj ,na forum, takowi.)
                              Ja nie podzielam medialnego lansu, ani tez New Age,że wszyscy powinni być i mogą być szczęśliwi, uważam jednak ,że poważna depresja,poważna nerwica są chorobami duszy i trzeba je leczyć w sposób dostosowany do specyfiki choroby, czyli właśnie psychoterapią.
                              Wcale nie twierdzę,że środowisko psychologów jest wolne od zachowań nakierowanych na robienie kasy.Zupełnie podobnie jest w środowisku lekarskim.
                              Jednakże w jednym i drugim środowisku są ludzie z powołaniem,wybitni specjaliści ,dla których dobro pacjenta jest priorytetem.
                              • nanie2 Re:nanie2 14.02.12, 15:59
                                > Jak widzisz, ja nie obwiniam pacjentki za jej konflikty,lecz upatruję źródeł je
                                > j złego samopoczucia w nieprawidłowo zakończonej terapii.
                                Ja również. Tylko ktoś konkretny tę terapię tak nieprawidłowo poprowadził. O ile wiem, w psychoterapii nie ma możliwości żądania zadośćuczynienia za błąd lekarski.

                                > Traktuje się ich tak, jakby to oni byli winni swojej chorobie
                                Ja tak nie twierdzę. Ale osoby, które piszą o NFZ, mam wrażenie, piszą o pewnej hierarchii wartości, w której najpierw jest życie a potem jakość życia. A kołderka za krótka na obie rzeczy, niestety.

                                Jak więc pacjent ma wiedzieć, że główną przyczyną jego choroby jest psychika ,s
                                > koro nasz lekarz najczęściej tego nie wie?
                                Edukacja. Choć extrema są zawsze niebezpieczne. Jeśli guz mózgu zacznie się leczyć psychoanalizą to też fatalnie...

                                > Nerwica ,czy depresja jest często traktowana nie jako choroba,lecz jako wymysł
                                A to już zależy jak zdefiniuje to klasyfikacja medyczna. Depresją staje się już właściwie każdy smutek. Może właśnie dlatego cierpiący na nią są traktowani często jak naciągacze?

                                > Pacjent, chociażby nawet miał pewną wiedzę psychologiczną, nie jest sam w stanie dotrzeć do swoich ukrytych,podświadomych konfliktów wewnętrznych,...
                                No, to już psychodynamiczna wizja człowieka. Ja się z nią nie zgadzam. Wgląd w nieświadomość (jeżeli masz na myśli nieświadomość w ujęciu psychoanalitycznym) nie jest konieczny do zmiany postaw i powrotu do równowagi- inaczej nie działałyby inne terapie, nie oparte na wglądzie. Gdyby człowiek nie umiał się uczyć ze swoich doświadczeń, nie przeżyłby. Chory nie nauczyłby się też niczego z korekcyjnego doświadczenia jakim jest więź z terapeutą. Terapia, z czym się zgadzam, to wielki wysiłek pacjenta. Ale potem wraca do samodzielności, czegoś się dowiedział, więc może funkcjonować sam, elastycznie, bez pomocy terapeuty do końca życia. Przynajmniej tak to widzę w teorii i oczywiście każdy przypadek jest inny, są ludzie mniej lub bardziej zaburzeni.

                                Ty piszesz, że człowiek chory potrzebuje pomocy. Ja się zgadzam i piszę o tym, że system tej pomocy psychoter, nie działa poprawnie. Nie ma profilaktyki, monitorowania wyników - o ile wiem.
                                Ja nie twierdzę, że ludzie potrzebujący nie mogą na terapię iść z NFZ. Tylko jak określić komu naprawdę przynosi ona korzyść w sytuacji, gdy-jak rozumiem- praca terapeutów nie jest monitorowana? A gdzie wydaje się kasę w błoto?
                                • kalistera Re:nanie2 14.02.12, 16:28
                                  Pisząc o wglądzie w konflikty wewnętrzne miałam na myśli pacjentów z ciężkimi zaburzeniami ,kiedy taki wgląd uważam za potrzebny.(naturalnie jeśli jest możliwy)
                                  Owszem, nie w każdym wypadku taki wgląd jest konieczny.
                                  Myślę też,że skuteczność terapii byłaby większa, gdyby metoda terapii była właściwie dobierana do zaburzeń pacjenta.
                                  Zgadzam się,że nie ma systemu monitorowania psychoterapii.Takiego systemu nie ma też w służbie zdrowia w medycynie konwencjonalnej,a występuje tam nie mniejsze marnotrawstwo środków.Jedyna nadzieja ,że jakość usług medycznych zostanie wymuszona przez prywatyzację tego rynku i wprowadzenie większej liczby płatników (prywatni ubezpieczyciele).Innego lekarstwa nie widzę.
                                  Wartość refundacji asygnowanych z NFZ wzrosła w stosunku do lat dziewięćdziesiątych kilkukrotnie,a to nie przekłada się nijak na poprawę jakości leczenia i dostępności usług.
                                  Teoretycznie masz możliwość zaskarżenia lekarza za błąd w sztuce,lecz moim zdaniem jest to bardziej teoretyczna możliwość,biorąc pod uwagę solidarność środowiska lekarskiego i stan naszego sądownictwa-przewlekłość postępowania i korupcja.
                                  • nanie2 Re:nanie2 15.02.12, 09:16
                                    > Myślę też,że skuteczność terapii byłaby większa, gdyby metoda terapii była wła
                                    > ściwie dobierana do zaburzeń pacjenta.
                                    Jasne, tylko od tego są terapeuci właśnie.
                                    Niestety, to prawda co piszesz o NFZ. Ale, moim zdaniem, sytuacja w obszarze psychoterapii jest gorsza, bo nie ma żadnych uregulowań prawnych, nawet definicji, a terapię oferuje się na rynku osobom zdrowym. To obszar nadużyć, szarlatanerii, obok oczywiście terapeutów zaangażowanych w pracę i z wynikami.
                                    W każdym razie, dziękuję za dyskusję i pozdrawiam.
                        • ninananu Re: niewyrażona złość 22.02.12, 21:57
                          Nie, nie za publiczną, ale za moją włąsną kasę - czego też mi jest żal. Moim zdaniem masz 100% racje - tak mam wgląd, az czasem mam wrażenie, że zbyt duzy (przekombinowany). terapia była analityczna. Cóż ... tak ... trudno jest mi być samodzielną.
                      • pazganka Re: niewyrażona złość 29.05.12, 10:44
                        niestety ze świadomością Polaków, że terapeutę i jego metodę można wybrać, jest jeszcze bardzo słabo wśród Polaków. fajny blog o różnych podejściach terapeutycznych:
                        wszystkooterapii.blogspot.com
                  • amanda-lear Re: niewyrażona złość 14.02.12, 02:09
                    Sorry, ale uwazam ze choroba tzw duszy, bądz głowy(wg twoich standardow tzw. czubek i egoista) to tez choroba i daje objawy somatyczne, gdy sie nasila. Nie na darmo mowi sie, ze w przypadku np raka tak istotne jest samo nastawienie pacjenta.
                    Ty uwazasz, ze ktos kto ma problemy ze swoja psychika powinien zostac pozostawiony sam sobie i albo przezyje albo nie. Wybacz, ale twoja demagogia bardzo mi przypomina teorie pana z wasikiem zyjacego w latach 1889-1945 w Niemczech.
                    --
                    Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)
                    (własne, możecie mnie cytować;)
    • kalistera Re: po terapii 13.02.12, 22:52
      Zakończenie terapii wywołuje różne uczucia związane z przeżywaniem straty:złość,żal,poczucie odrzucenia i opuszczenia,poczucie ,że otrzymało się za mało.
      Występuje też coś takiego, jak opór przed zakończeniem terapii. Zakończenie terapii oznacza ,że każda uczestnicząca w nim osoba musi zacząć funkcjonować samodzielnie,wziąć odpowiedzialność za siebie.
      Budzi to często lęk i niepewność.
      Problemy i uczucia towarzyszące końcowi terapii winny być rozpoznane i przepracowane na kilku sesjach kończących terapię.Zwłaszcza jeśli terapia trwała długo i przepracowano w niej ważne dla uczestników doświadczenia.Żal i złość spowodowana poczuciem straty, związanym z końcem terapii, może wyzwalać uczucia związane z wcześniejszymi,nieprzepracowanymi startami.
      Jeśli Twoja reakcja jest aż tak bardzo silna,to prawdopodobnie proces terapii nie został właściwie zamknięty .
      • leda16 Re: po terapii 15.02.12, 17:22
        kalistera napisała:

        > Zakończenie terapii wywołuje różne uczucia związane z przeżywaniem straty:złość
        > ,żal,poczucie odrzucenia i opuszczenia,poczucie ,że otrzymało się za mało.



        Skąd wiesz, że takie uczucia wywołuje i że są one powszechne? No bo jeżeli to prawda, w co b. wątpię, to już samo rozpoczęcie psychoterapii jest szkodliwe, ponieważ pacjent bądź klient nieuchronnie skazany jest - ile czasu by to mielenie ozorem nie trwało - na uczucia prawie identyczne jak porzucenie przez kochanka(ę). Ponadto prowadzi do emocjonalnego uzależnienia zamiast usamodzielnienia chwiejnych, niestabilnych psychicznie sugestywnych jednostek. Więc jakaż tu korzyść?! Twoja wypowiedź spowodowana jest również nieznajomością elementarnych zasad prowadzenia psychoterapii, bowiem to nigdy, w żadnym rodzaju postępowania psychoterapeutycznego, nie jest relacja "bracza" i "dawacza". Psychoterapia nie jest "dostawaniem" czegokolwiek, tylko formą wytrwałego UCZENIA SIĘ i w tym sensie nie ma "źle dobranych metod", tylko niedorozwój pewnych zdolności.



        > Występuje też coś takiego, jak opór przed zakończeniem terapii.

        Nooo, jeżeli musieliby płacić z własnej kieszeni, ten "opór pewnie przekładałby się na refleksję: "ile na tym geschafcie stracę" :).



        Zakończenie ter
        > apii oznacza ,że każda uczestnicząca w nim osoba musi zacząć funkcjonować samod
        > zielnie,wziąć odpowiedzialność za siebie. Budzi to często lęk i niepewność.


        Bynajmniej. Każda sesja powinna być treningiem samodzielności i niwelacją lęku z tym związanego. Psychoterapia gdzie dopiero na zakończenie, po paru latach dojenia klienta z forsy "przepracowuje" się odcięcie "pępowiny" między psychoterapeutą a klientem, nie jest funta kłaków warta.
        • to.niemozliwe Re: po terapii 15.02.12, 20:55
          Powtarzasz po raz kolejny sugestie, w roznych slowach, ale wciaz te sama, ze kto korzysta z psychoterapii to frajer albo naciagacz NFZ-u.
          Uchylilas sie od odpowiedzi na zapytanie ecco_mi o wiarygodne zrodla danych o nieskutecznosci psychoterapii.
          Psychoterapia.wroclaw podaje zrodla z wynikami badan, a takze deklaruje, ze moze udostepnic wiecej danych.
          Tymczasem te dwa, merytoryczne posty zbywasz milczeniem.
          Widze, ze tam, gdzie trzeba podac wiarygodne przeslanki swoich tez, to cie nie ma....
          • leda16 Re: po terapii 16.02.12, 21:33
            to.niemozliwe napisał:
            > Uchylilas sie od odpowiedzi na zapytanie ecco_mi o wiarygodne zrodla danych o n
            > ieskutecznosci psychoterapii.


            Nie uchyliłam się. Po prostu moje źródła są źródłami uniwersyteckimi z właściwą dla wymagań nauki metodologią badań i nie mam czasu wyszukiwać dla Dyskutantów bibliografii, a kogo to interesuje, niech sobie szpera po setkach tysięcy googlowych informacji. Zaś Ty, jeśli skończyłeś jakiekolwiek studia wyższe, wiesz chyba, że bez zapoznania się z z założeniami teoretycznymi, zasadami doboru grup eksperymentalnych, kontrolnych, liczebnością , okresem trwania badań weryfikacją statystyczną uzyskanych wyników i stopniem ich powtarzalności, nie ma mowy o przypisywaniu im walorów naukowości.


            > Psychoterapia.wroclaw podaje zrodla z wynikami badan, a takze deklaruje, ze moz
            > e udostepnic wiecej danych.


            Dane, co do których nie wiesz i nie jesteś w stanie się dowiedzieć skąd się wzięły, nie są nic warte (psychoterapia.wrocław podaje link do www reklamującej...usługi medyczne), zaś weryfikacja źródeł ich powstania przekracza możliwości każdego z nas jak również merytoryczne ramy tego forum.
            • to.niemozliwe Re: po terapii 16.02.12, 21:49
              Podobnie kazdy moze podwazyc twoje twierdzenia, gloszac, ze nie ma czasu wykazac ich nieprawidlowosci lub kwestionujac metodyke badan. Moim zdaniem znow robisz merytoryczny unik.
              Podaj chociaz jedno wiarygodne zrodlo, ktore popiera twoje twierdzenia o nieskutecznosci psychoterapii. Acha - link do wypowiedzi w stylu "Gozdzikowej", ze jej sasiadce, co pluje na nia z balkonu, mimo pieciu psychoterapii - jako dowod ze psychoterapia jest nieskuteczna, mozesz sobie odpuscic.
        • minimnkowa Re: po terapii 15.02.12, 21:25
          > Występuje też coś takiego, jak opór przed zakończeniem terapii.

          Nooo, jeżeli musieliby płacić z własnej kieszeni, ten "opór pewnie przekładałby się na refleksję: "ile na tym geschafcie stracę" :).

          Ale dlaczego parszywi, przeżarci otylcy z cukrzycą typu drugiego nie płacą za insulinę pełnej stawki? Bo rączka by im zadrżała i musieliby zrezygnować z ciasteczek, smalczyku i pączusiów? Osoby z podwyższonym poziomem cholesterolu, które nigdy nie zrezygnują, bosze broń, z przeżerania się i nie zaczną się ruszać, skoro i tak dostaną statyny. Zawałowcy, osoby po udarze, utuczone świnie bez motywacji do zmiany. Niech płacą za siebie, albo zdychają. Do piachu z nimi.
          • leda16 Re: po terapii 16.02.12, 21:12
            minimnkowa napisała:

            > Ale dlaczego parszywi, przeżarci otylcy z cukrzycą typu drugiego nie płacą za i
            > nsulinę pełnej stawki?

            Etiologią cukrzycy nie jest obżarstwo, lecz nietolerancja pewnych postaci węglowodanów.


            Osoby z podwyższonym poziomem cholesterolu, które
            > nigdy nie zrezygnują, bosze broń, z przeżerania się i nie zaczną się ruszać, s
            > koro i tak dostaną statyny.


            Podwyższony cholesterol powstaje z do dnia dzisiejszego niewyjaśnionych zaburzeń procesów metabolicznych, zaś statyny skutecznie niszczą wątrobę. Innymi słowy, człowiek własną wolą nie jest w stanie powstrzymać rozwoju chorób somatycznych, zaś z własnym egoizmem może walczyć skutecznie, jeżeli tylko ma motywację do zmiany swoich relacji z otoczeniem.

            Zawałowcy, osoby po udarze, utuczone świnie


            Zawały i udary zdarzają się coraz częściej młodym i szczupłym ludziom. Np. ostatnio zanotowano udar mózgu u 16-to letniej ważącej 43 kg. dziewczyny. Otyłość sprzyja udarom, ale nie jest też warunkiem koniecznym i wystarczającym dla jego wystąpienia.
            • to.niemozliwe Re: po terapii 18.02.12, 20:59
              To lekarze bredza twierdzac, ze otylosc sprzyja zawalom?
              Czyli te wszystkie twierdzenia o wplywie stylu zycia, odzywiania sie, ruchu na choroby somatyczne to bzdury? A badania statystyczne wykazujace wplyw palenia tytoniu na nowotwory pluc to manipulacja?
        • kalistera re:Leda 16.02.12, 09:09
          Nie zamierzam z Toba dyskutować,bo jesteś kompletną ignorantką jeśli chodzi o psychoterapię i ośmieszasz się twierdząc,że jesteś psychiatrą i biegłym sądowym i jednocześnie takie głupoty wypisując.
          Jesteś osobą dość inteligentną,ale poważnie zaburzoną i ogromnie współczuję tym pacjentom,którzy mają do czynienia z Tobą.
          Prawdziwa psychoterapia, zapewniam Cię, nie polega na mieleniu ozorem,ale nie zamierzam Ci tłumaczyć na czym polega ,bo obawiam się,że nie jesteś w stanie zrozumieć.
          Jeśli chcesz wiedzieć na czym polega,to zapisz się na nią!
          Mogę Ci polecić parę dobrych ośrodków na europejskim poziomie.
          • amanda-lear Re: re:Leda 16.02.12, 12:30
            Leda jest zablokowana na pewnych forach. przyklad.
            mozna to podciagnac pod trollowanie. pare razy zdarzalo mi sie czytac jej wypowiedzi, wniosek mam jeden. zionie jadem i podsyca dyskusje swoja agresja.
            • leda16 Re: re:Leda 16.02.12, 20:54
              amanda-lear napisała:

              > Leda jest zablokowana na pewnych forach.


              A co to ma do rzeczy w związku z dyskusją odnośnie poziomu skuteczności psychoterapii?


              wniosek mam jeden. zionie jadem i podsyca dyskusje swoja agresja.


              Skoro widzisz agresję w prostym stwierdzeniu, iż psychoterapia ma niski stopień skuteczności, to znaczy, iż nawet nie rozumiesz terminu "agresja". Wikipedię polecam.
              • to.niemozliwe Re: re:Leda 16.02.12, 21:08
                Nie wiedzialem leda, ze cie przyblokowali na innych forach. Jakos specjalnie twojej pisaniny po forach nie tropie ;-).
                Tym bardziej powinnas docenic, ze ja cie najwyzej tu przycinam, jak sie za bardzo rozkrecisz z agresja. Doceniam tez, ze zwykle potem przez kilka dni sie starasz...
                Pamietaj, w poscie jedno sformulowanie agresywne na dziesiec sensownych zdan jest dla mnie sygnalem, ze chodzi o ponizenie kogos, a te dziesiec zdan to sciema dla moderatora. Jak masz problemy z kontrola agresji, to napisz sobie post w Wordzie na komputerze, potem go przeczytaj po kilku minutach, pomysl chwile w ktorych miejscach czyjesz zlosc, gniew lub oburzenie.
                Tam zmien komunikaty wartosciujace lub oceniajace na hipotetyczne z uzyciem jezyka neutralnego. I dopiero publikuj na forum.
                Wiesz, ja mam wizje, zeby to bylo najlepsze otwarte forum o psychologii popularnej po polsku :-D, wiec hienom nie odpuszcze.
                I tak jest duzo darmowej nienawisci w sieci. Czy to jasne?
              • amanda-lear Re: re:Leda 16.02.12, 21:17
                A dzieki za odsylanie do zrodla, ktorego sama nie uzywasz skutecznie. Powiem tak, mam wyczulone zmysly na wszelka agresje i wiem gdzie i kiedy sie pojawia. Nie to zebym cie sledzila, po prostu mialam przyjemnosc kiedys natknac sie na twe posty i jako postac barwna po prostu zapadlas mi w pamiec.
                • leda16 Re: re:Leda 18.02.12, 18:30
                  amanda-lear napisała:

                  > mam wyczulone zmysly na wszelka agresje


                  Ach, zmysły :). A które?
                  • amanda-lear Re: re:Leda 18.02.12, 19:49
                    Ledus, zmyslow jest 5, niektorzy twierdza ze 6;) wybierz sobie. pozdrowionka;)
          • leda16 Re: re:Leda 16.02.12, 20:47
            kalistera napisała:

            > Nie zamierzam z Toba dyskutować,bo jesteś kompletną ignorantką jeśli chodzi o p
            > sychoterapię i ośmieszasz się twierdząc,że jesteś psychiatrą i biegłym sądowy
            > m i jednocześnie takie głupoty wypisując.


            To, że Ty nazywasz je "głupotami": nie jest żadnym obiektywnym, bezstronnym dowodem ich głupoty. Mojej "ignorancji" a tym bardziej słuszności własnych twierdzeń też nie udowodnisz prostackimi wyzwiskami pod moim adresem.


            .
            > Jesteś osobą ale poważnie zaburzoną


            A konkretnie zawistna, agresywna słownie kobiecino? Jakież to "zaburzenia" jesteś w stanie mi zdiagnozować metodą oglądu monitora :))).


            i ogromnie współczuję tym
            > pacjentom,którzy mają do czynienia z Tobą.


            A współczuj sobie ile chcesz, mnie to wisi :).


            > Prawdziwa psychoterapia, zapewniam Cię, nie polega na mieleniu ozorem,ale nie z
            > amierzam Ci tłumaczyć na czym polega ,bo obawiam się,że nie jesteś w stanie zr
            > ozumieć.


            Nie musisz, wiem to lepiej od Ciebie.


            > Jeśli chcesz wiedzieć na czym polega,to zapisz się na nią!
            Mogę Ci polecić p
            > arę dobrych ośrodków na europejskim poziomie.


            A ja Tobie polecam najpierw studia stacjonarne, a później 5-cio letnie studia podyplomowe z psychoterapii. Może wówczas staniesz się godną partnerką w dyskusji na ten temat. Bo na razie brak Ci nawet umiejętności logicznej argumentacji na poziomie studentki I roku psychologii :(.
            • mona.blue Re: re:Leda 16.02.12, 22:03
              leda16 napisała:

              >
              > A konkretnie zawistna, agresywna słownie kobiecino? Jakież to "zaburzenia" jest
              > eś w stanie mi zdiagnozować metodą oglądu monitora :))).
              >
              > chyba piszesz o sobie? i kto podobno nie uznaje argumentów ad personam?

              ja jestem Ci stanie zdiagnozować brak kontroli nad złością, niski próg wyzwalania agresji, złośliwość, brak tolerancji dla innych, brak wyrozumiałości dla osób, które potrzebują pomocy psychoterapeutycznej, "walenie na oślep" przeciwnika w dyskusji

              coś jeszcze?
              >
            • kalistera Re: re:Leda 16.02.12, 23:00
              leda 16 napisała:
              >
              >
              > A ja Tobie polecam najpierw studia stacjonarne, a później 5-cio letnie studia
              > podyplomowe z psychoterapii. Może wówczas staniesz się godną partnerką w dysku
              > sji na ten temat. Bo na razie brak Ci nawet umiejętności logicznej argumentacji
              > na poziomie studentki I roku psychologii :(.
              >

              Wiesz Leda ja już swoje studia skończyłam,ale z tego co piszesz wynika,że Ty skończyłaś psychologię i pięcioletnie studia podyplomowez psychoterapii? ha! Ha ! ha !
              Już dawno się tak nie ubawiłam!
              Nawet nie przypuszczałam,że tyle rozrywki na forum znajdę.
              Te Twoje studia to musiały być za Gomułki,bo Twoja wiedza o psychoterapii jest tak mniej więcej z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.
              Czego to niby Ci zazdroszczę ? Czy tego ,że musisz co wieczór swoją porcję jadu wylać na forum, na Bogu ducha winnych ludzi,bo inaczej byś się własną trucizną zatruła w nocy?

              • leda16 Re: re:Leda 18.02.12, 18:39
                kalistera napisała:

                > Wiesz Leda ja już swoje studia skończyłam

                A jakie, skoro logiki formalnej nawet nie liznęłaś.


                ,ale z tego co piszesz wynika, że Ty


                Z mojej rady nie wynikają wnioski jakie wysnułaś.


                > Już dawno się tak nie ubawiłam!
                > Nawet nie przypuszczałam,że tyle rozrywki na forum znajdę.


                Baw się dobrze, bo to Forum rozrywkowe. Ja też tylko w celach zabawowych je odwiedzam.

                • to.niemozliwe Re: re:Leda 18.02.12, 21:29
                  Zabawowych? Nieprawda, gdyby to byla zabawa, to nie stosowalabys przemocy i manipulacji. Ty sie tu nie bawisz, tylko organizujesz sobie poczucie wyzszosci poprzez ponizenie innych.
                  Twoje komunikaty sa bardzo wyraziste. Wybierasz osoby przyznajce sie do slabosci; lowisz, zapamietujesz i szydzisz potem, jesli ktos napisze tu o swoich doswiadczeniach, jak Mona, czy Sabina.
                  Kiedy brak ci argumentow na zbicie cudzych tez, to kwestionujesz wyksztalcenie, umiejetnosc myslenia i wnioskowania.
                  Mysle, ze masz sklonnosci sadystyczne, tylko w realu za duzo bys stracila, wiec sie hamujesz. Masz trudnosci z neutralnym stosunkiem do tematow przez ciebie poruszanych, bo nagroda jest dla ciebie nie poznanie prawdy tylko sytuacja, kiedy inni uznaja twoja racje. Za to odczucie jestes gotowa wiele dac, spedzajac bezproduktywnie mnostwo czasu na przekomarzaniu sie z obcymi ludzmi na forum.
                  Ale jak uwazniej sie wczytac w twoje posty, to widac, ze sama sie placzesz w glupich stwierdzeniach, byleby miec na sile odmienne zdanie. Przyklady? Stwierdzenie, ze ludzie nie maja wplywu na stan swojego zdrowia, albo slynne juz, ze mlode kobiety marza o tym by byc molestowane seksualnie.
                  Ale jestes na forum uzyteczna, rozkrecasz dyskusje i jestes wrecz modelowym przesladowca, wiec przydajesz sie jako zywy okaz upierdliwca. ;-)
                  • tilik Re: re:Leda 23.02.12, 16:29
                    No i co, leda 16 , zabrakło argumentów?
                    • elazurek75 Re: re:Leda 06.03.12, 23:10
                      Ja na swoją chodziłam z NFZ- odkąd pracuje mam prywatna opiekę lekarską, a składki na fundusz płacę naprawdę niemałe. Czyli też za nia płacę, tak jak za leczenie grup, które nie opłacają składek, a korzystają z opieki lekarskiej.

                      Nie wiem czy syty zrozumie głodnego- podejrzewam, że nie wiesz jak to jest gdy matka cię wyzywa od najgorszych, a ojciec ma cię w nosie, bo nie trzeźwieje. I nie wiesz jak to jest gdy nie spotkałeś w życiu ani jednej osoby, która pokazałaby ci na czym polega miłość i szacunek dla drugiej osoby. I zapewniam cie, że tu nie wystarczy odrobina silnej woli i wzięcie się w garść. Miłości się nie nauczysz, nie nauczysz się miłości do samego siebie jeżeli nikt cię w życiu nie kochał. Przynajmnie ja po to chodziłam do terapeuty- żeby pozbyć się wstrętu do ludzi, zeby zobaczyć, ze życie to nie tylko przemoc, wyzwiska, żeby ktoś mi pokazał, że życie nie jest tak okropne jak to wmawiała mi matka. Żeby odzyskać szacunek dla siebie samej, bo nikt mi nigdy tego szacunku nie okazywał.
                      Naprawdę mam wielki szacunek dla terapeutów których spotkałam. Odwalali kawał wielkiej roboty. Ale praca nie kończy się na terapi- ona trwa przez całe zycie.
                      • leda16 Re: re:Leda 07.03.12, 07:39
                        elazurek75 napisała:

                        nie wiesz jak to jest gdy
                        > matka cię wyzywa od najgorszych, a ojciec ma cię w nosie, bo nie trzeźwieje. I
                        > nie wiesz jak to jest gdy nie spotkałeś w życiu ani jednej osoby, która pokazał
                        > aby ci na czym polega miłość i szacunek dla drugiej osoby.


                        Cóż, miałaś b. ubogie doświadczenia społeczne i wychowawcze, skoro choćby w zakresie jednego bloku mieszkalnego.nie spotkałaś ludzi, którzy się kochają, nie widziałaś dzieci, które kochają rodziców i vice versa. Trudno w to uwierzyć. Zaś szacunku dla ludzi mogłaś się nauczyć już w przedszkolu. Ale skoro dopiero jako dorosła osoba rozpoczęłaś naukę postaw, które powinnaś zinternalizować w wieku dziecięcym, to czarno widzę efekty tak późno rozpoczętej socjalizacji
                        Miłości się nie na
                        > uczysz,


                        Nie? To po licho ładujesz forsę w tą psychoterapię?


                        nie nauczysz się miłości do samego siebie jeżeli nikt cię w życiu nie k
                        > ochał.


                        "Miłość do samej siebie" to zwykły prostacki egoizm, na poziomie instynktu przetrwania


                        Przynajmnie ja po to chodziłam do terapeuty- żeby pozbyć się wstrętu do
                        > ludzi,


                        Czyli mechanizmu generalizacji. A jakim prawem przeniosłaś wstręt do rodziców na wstręt do "wszystkich ludzi" ? Cóż oni Ci złego zrobili?


                        zeby zobaczyć, ze życie to nie tylko przemoc, wyzwiska, żeby ktoś mi pok
                        > azał, że życie nie jest tak okropne jak to wmawiała mi matka.


                        W szkole też Ci to wmawiali, w grupie rówieśniczej, w Kościele, radiu, TV, internecie? Piszesz tak, jakbyś się wychowywała na bezludnej wyspie. I tak też rozumujesz. Ale to kwestia Twoich i tylko Twoich wyobrażeń o życiu. Sama jesteś za swoje postawy odpowiedzialna.


                        Żeby odzyskać sza
                        > cunek dla siebie samej, bo nikt mi nigdy tego szacunku nie okazywał.



                        Jednak mechanizmu generalizacji , schematyzmu myślowego i usztywnienia postaw, na tej psychoterapii się nie pozbyłaś.


                        Ale praca nie kończy się na terapi- ona trwa przez całe zycie.

                        Całe szczęście, że ja cenię swoje zalety i akceptuję własne wady. Dzięki temu moja praca jest nakierowana na zapewnienie dobrobytu mojej rodzinie, zamiast napychanie kieszeni psychoterapeutom :). To straszne, całe życie pracować na tych obcych darmozjadów ;). Sponsorowanie bezpańskich psów w Schronisku jest bardziej godne szacunku. No i mniej egoistyczne.
                        • elazurek75 Re: re:Leda 09.04.12, 18:01
                          Leda- dla dziecka rodzina jest całym światem. Ta najbliższa- normalnie jeżeli rodzice się nie sprawdzają, to jeszcze są dziadkowie, ciotki itp. Człowiek zaczyna bezkrytycznie patrzeć na rodziców w wieku mniej więcej dojrzewania, wcześniej dla dziecka rodzic jest bogiem i to on tworzy standardy, które niesiesz ze sobą przez całe życie.

                          Sąsiedzi, szkoła (!- dla mnie jest to najbardziej niszcząca indywidualność instytucja)- nie rozmieszaj mnie. Jakie one mogą mieć znaczenie dla 3-letniego dziecka. Chyba, że sąsiad to dziecko molestuje. Mam wrażenie, ze nie masz pojęcie jak wygląda rozwój człowieka i w jaki sposób kształtuje sie osobowośc i jakie elementy wchodzą na poszczególnych etapach. Po prostu bełkot. Jeden wielki. Uśmiałam się . Nie ośmieszaj sie swoim dyltanctem

                      • kalistera Re: elazurek75 07.03.12, 12:54
                        Gratuluję Ci wyzdrowienia ! Bardzo się cieszę,że udało Ci się pokonać demony przeszłości!
                        Myślę jednak,że mylisz się w stosunku do Ledy.
                        Gdyby ona była syta ,to nie zachowywałaby się tak jak się zachowuje.Człowiek kochany i szanowany nie będzie napadał i poniżał innych i obrażał ich bez powodu.
                        Ja myślę,że ona została jeszcze bardziej skrzywdzona od Ciebie.
                        Myślę,że to, co nią powoduje,to całkowity brak kontaktu z własnymi jej uczuciami.Napaści na forumowiczów i poniżanie ich, stanowią jedyną próbę poczucia czegokolwiek.
                        Jasne,że są to uczucia marnej jakości,ale dzięki temu czuje,że w ogóle żyje.
                        Tak,że proponuję nie przejmować się Ledą .I naprawdę należy jej współczuć.
                        • leda16 Re: elazurek75 07.03.12, 23:37
                          kalistera napisała:
                          > Myślę jednak,że mylisz się w stosunku do Ledy.

                          Tia, tylko Tobie znane są prawdy objawione i oczywiście mylić się nie możesz :))).


                          > Gdyby ona była syta ,to nie zachowywałaby się tak jak się zachowuje.Człowiek ko
                          > chany i szanowany nie będzie napadał i poniżał innych i obrażał ich bez powodu.


                          No tak, moje poglądy są napastliwe, na dodatek poniżają i obrażają innych bez powodu. Oni sami nie poniżają się na forum publicznym swoją naiwnością ekshibicjonizmem i głupotą, nie obrażają własnego poziomu intelektualnego, a gdzieżby :))). Moich poglądów oczywiście szanować nie musisz, ale przynajmniej art.54 polskiej Konstytucji wypadałoby uszanować.



                          > Myślę,że to, co nią powoduje,to całkowity brak kontaktu z własnymi jej uczuciam
                          > i.Napaści na forumowiczów i poniżanie ich, stanowią jedyną próbę poczucia czego
                          > kolwiek.

                          Sama wygenerowałaś ten dyletancki "poczuciowo-uczuciowy" bełkot, czy zerżnęłaś z powieścideł dla ćwierćinteligentów?



                          > Tak,że proponuję nie przejmować się Ledą .I naprawdę należy jej współczuć.


                          Bez obaw. Bo to zdaje się jedynie Ty nie potrafisz pojąć, że tutaj każdy przejmuje się wyłącznie sobą i swoimi problemami a nie ledą16. W innym wątku już Ci napisałam, gdzie możesz sobie to swoje współczucie wsadzić. Nie pamiętasz? Czyżby galopująca demencja?
                          • kalistera Re:Leda 08.03.12, 09:32
                            Ulżyło Ci Leda ? To się cieszę!

    • out23 Re: po terapii - ad rem, ludziki tu chodzi o pomoc 07.03.12, 13:03
      Przepraszam za banały które nastapią z mojej strony ale profesjonalisci wdali sie w spory.
      1/ terapia grupowa mogłabyc nie trafiona w sensie: albo grupa albo prowadzący
      trzeba spróbowac opowiedzieć komuś , kto dokona analizy ,
      2/podobno jest istotne czy sie dochodzi do istniejącej zżytej grupy, czy sie zaczyna terapię razem
      3/czy jest możliwa terapia pracą ?! (jakoś tam dobraną do .. ),sa jakieś ośrodki ??
      4/słyszalem o przypadku, gdzie osoba jakoś tam zaburzona (sorry nie pamietam szczególów)
      poszla na na hipoterapie ?, zaczęła zajmowac sie końmi, dbac o nie , musiala to robic cały dzień, a po okresie jakiegos tam buntu i komplikacji odnalazła sie jako instruktorka jazdy konnej dla dzieci.
      • kalistera Re:out23 07.03.12, 15:28
        Co mogłam, to podpowiedziałam autorce.
        Napisała do mnie na priv i z jej opisu wynika,że jej terapia nie była właściwie prowadzona.
        Dziewczyna ma słuszny żal i złość ,bo płaciła przez dwa lata,a nie dostała tego, co powinna.Podobne odczucia mieli inni z tej grupy.
        Psychoterapii nie da się prowadzić na forum ,ani listownie.
        Można jedynie udzielić pewnych wskazówek.
        Gdy coś takiego widzę,piszę by napisali na priv,by nie narażać ludzi na dodatkowe ataki,które nieraz ich spotykają zamiast pomocy.
        Zapewniam,że nikomu nie proponuję,by skorzystał z mojej pomocy terapeutycznej.
        Terapia pracą ma korzystny wpływ i działanie pomocnicze.Sama praca nie rozwiąże problemów pacjenta.Może natomiast być bardzo pomocna w terapii grupowej,bo stanowi doskonałe pole do obserwacji zachowań poszczególnych osób.
        • out23 Re:kalistera 07.03.12, 19:52
          O.K. dzięki !:)

          ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
          każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
          • elazurek75 Re:kalistera 09.04.12, 18:27
            Dodam tylko, że ja też płacę na służbę zdrowia.

            I dlaczego mam np. płacić na leczenie rzadkich schorzeń, skoro mnie to nie dotyka i dzieci też mam zdrowe.

            Moja odpowiedz jest taka-

            1. Bo żyjemy w społeczeństwie i są różne przypadki, więc sie zrzucamy,
            2. Też mi się nie podoba np. leczenie beznadziejnych przypadków, ale ludziom należy się nadzieja,
            3. jeżeli coś nie obejmuje mój ograniczony umysł, to wcale nie znaczy, że to nie istnieje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka