Dodaj do ulubionych

Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą?

06.08.12, 11:41
Witam,

Trzydziestioparolatek, żonaty, małe dziecko.

Mój problem to żona. Przed ślubem to była fantastyczna dziewczyna. Po ślubie zamieniła się w zołzę. Permanentnie mnie krytykuje i poucza. To drobnostki ale żadnej nie przeoczy. Nie pozmywam po sobie awantura, nie zmienię biegu w samochodzie na czas - uwaga, nie wyniosę śmieci wieczorem tylko rano - zauważone, odnotowane, wytknięte. Czuje się jak mały chłopiec permanentnie pouczany przez mamę. To oczywiście są drobnostki, ale zaczynają mnie doprowadzać do szału. Ogólnie jestem dość spokojnym człowiekiem. Jednak teraz zaczynam reagować na wszelkie tego typu uwagi gniewem a potem... zaczynam się kajać. Żona się broni, że to dla mojego dobra bo jej uwagi są cenne i jak wezmę do siebie to tylko na tym zyskam. Po tym się właśnie kajam "tak masz racje, poprawię się...". Nie mogę nad tym zapanować. Stawiam się a potem nagle odpuszczam, wycofuje się tyłem do nory i zaczynam skamleć. Nienawidzę się za to.
Próbowałem odpowiedzieć jej własna bronią i zacząć wytykać jej błędy. Tylko, że nie potrafię... Nie potrafię wytykać błędów. Coś komuś (jej) nie wyszło? Poprawiam, nawet tego nie zauważam, choć próbowałem. Taka mam naturę, coś ktoś sp...ył, nie ma sprawy się zrobi, przecież nie zrobił (zrobiła) tego specjalnie. Ja mam awanturę o głupoty, a jak żona wgniotła samochód to usłyszała ode mnie "zdarza się, nie martw się, się wyklepie". I usłyszałem awanturę, że jej nie zrobiłem awantury. No, ręce opadają.

Jak to zatrzymać! Nie domagam się pochwał za to że coś zrobiłem dobrze 100 razy, ale dlaczego muszę oberwać jeżeli mi nie wyszło 101 raz! Jak się konsekwentnie postawić?
Obserwuj wątek
    • kropidlo5 Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 14:08
      zeby bylo smiesznie, powim ci, ze ja mialem podobna relacje z ex-kolega i tez tlumaczenie bylo takie same- ze to w 'moim interesie'. To jest frustrujące i moze przy okazji zadam pytanie- sugestie do debaty- co moze Tobie pomoc a przy okazji i mnie i innym- jak bronic sie przed ludzmi czy dzialaniami 'w naszym interesie'?

      Co powiedziec osobie, ktora nas denerwuje, krytykuje, podsmewa sie itp a potem mowi, ze to 'w naszym interesie'???

      Ja tutaj widze dwa poziomy. Jeden to jest sytuacja, gdy ktos rzeczywiscie wierzy, ze robi to w tym 'dobrym interesie'. Druga- i trudna do udowodnienia oczywysice- to wtedy, gdy ta osoba zalatwia wlasne problemy, naszym kosztem, a to jest tyllko tlumaczenie.

      Ja to tlumaczenie 'krytykuje cie w twoim wlasnym interesie' widze jako swoisty szantaz emocjonalny, taka manipulacja, ktore powoduje, ze nie mamy smialosci i czelnosci by w ogole cokolwiek protestowac, skoro ktos nam 'pomaga'.

      Jak wyjsc z tego wybiegu w szybki, sprytny sposob- oto jest pytanie. Bez przepychanek tyu 'ale to nie jest w moim interesie' 'alez jest, po to to robie' 'nie rob, bo mi to nie pomaga' 'odrzucasz moja pomoc' itp.
      • szczesliwy_pierozek Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 15:22
        Nie ma żadnego tłumaczenia "po bożemu", ludzie to zwierzęta: warknij, szczeknij, a nawet ugryź, zobaczysz jak pyskata jędza zamienia się w owieczkę!
    • to.niemozliwe Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 15:44
      Ja bym się poważnie zastanowił, czy z nią dalej być, na Twoim miejscu. Bedzie raczej tylko gorzej i nie wiem, czy jest sens się męczyć, podczas kiedy z łatwością znajdziesz kogoś, przy kim będziesz sobą.
    • mona.blue Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 15:50
      A ja uważam, że konstruktywna krytyka ma sens. Inaczej byśmy trudniej zmieniali się na lepsze - często jesteśmy nieświadomi niektórych naszych wad. Oczywiście, nie powinna to być krytyka permanentna i miażdżąca, ale w ważnych kwestiach, szczególnie takich, które mogą wpłynąć negatywnie na związek uważam, że jak najbardziej jest wskazana. Tylko, że powinna wynikać z dobrych pobudek, mieć na uwadze dobro i wrażliwośc drugiej strony. Wiem, że pomimo tego zawsze będzie bolesna, ale po pewnym czasie może okazac się, że była cenna.
      W Biblii napisano "Błogosławcie tym, którzy Wam złorzeczą" i że czasami najcenniejsze rzeczy o nas powie nam nasz wróg.
      • szaman.ka Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 16:22
        Mona,ale ja zrozumiałam z tego co autor pisze,że nie o taka krytykę tutaj chodzi.
        Rozumiem,że chodzi o zwykłą chęć kontroli i stawiania na swoim, przez jego żonę. To znaczy: masz robić tak jak ja chcę,bo jeśli robisz po swojemu to jest źle.
        Czy może źle odczytałam ten twój post autorze ?
        • mona.blue Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 17:11
          szaman.ka napisała:

          > Mona,ale ja zrozumiałam z tego co autor pisze,że nie o taka krytykę tutaj chodz
          > i.
          > Rozumiem,że chodzi o zwykłą chęć kontroli i stawiania na swoim, przez jego żonę
          > . To znaczy: masz robić tak jak ja chcę,bo jeśli robisz po swojemu to jest źle.

          No faktycznie, taka krytyka bedąca forma kontroli to cos okropnego, wiem coś o tym, sama byłam ofiara takiej krytyki, na dłuższą metę to nie do zniesienia. Tym bardziej, że każda próba obrony potęguje agresję.

          > Czy może źle odczytałam ten twój post autorze ?
    • szaman.ka Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 16:16
      A dlaczego nie domagasz się pochwał ,że coś zrobiłeś dobrze 100 razy ? Powinieneś !
    • sdfsfdsf Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 06.08.12, 16:46
      klasyk
      a kolezanki zony maja sie dobrze?
      • yaxe bingo, sdfsfdsf 12.08.12, 23:00
        sdfsfdsf napisał:

        > klasyk
        > a kolezanki zony maja sie dobrze?

        lapidarnie i w samo sedno

        a ukrainiec przepadl
    • jan_stereo Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 12.08.12, 23:13
      Typowy syndrom Anakina Skywalkera, ktorego poslubia piekna krolowa, po czym ten uroczy mlodzieniec przeistacza sie mentalnie w Lorda Vadera. To samo przydarzylo sie Tobie, tylko role sie odwrocily ;'))
    • rt.4 Jezeli prawda jest, to co piszesz... 13.08.12, 23:09
      To zes trafil na jedze! Mysle, ze ja bym z kims takim nie dala rady zy...ani dnia. Przeciez taka toksyna zatruje zycie dokladnie...To tak jakby dupa swoja zaslonila piekny widok z okna...

      Ja na twoim miejscu powaznie bym sie zastanowila, czy byc z kims takim dluzej....

      Wedlug pewnego artykulu i stronicy o psycholach, to tak wlasnie wyglada..'.psychopata codzienny'.....
      • carbone77 Re: Jezeli prawda jest, to co piszesz... 14.08.12, 00:22
        Przypadłość Twojej żony nie jest rzadkością - przynajmniej tak można się pocieszyć na początek. Nie jesteś na pewno pantoflarzem, zachowujesz się w porządku. Jej krytyka nie jest oczywiście konstruktywna. Gdyby to nie był ktoś bliski, należałoby po prostu zerwać taką znajomość. W tym przypadku musicie sobie poradzić. To przecież bliska Ci osoba. Może zacznij od poważnej rozmowy (nie takiej "przy telewizorze", tylko na serio, na którą trzeba znaleźć czas i spokój). Powiedz jej, jakie uczucia wzbudzają w Tobie jej uwagi - bez robienia wyrzutów, po prostu szczerze, wymień konkretne sytuacje. Powiedz, że Ty tak się wobec niej nie zachowujesz, bo wiesz, że to sprawia drugiej osobie przykrość i budzi irytację. Jeśli będziesz mówił wyłącznie o swoich uczuciach, a nie o tym, że ona jest "taka i owaka", powinna Cię wysłuchać bez obrażania się. Prawdziwy facet umie mówić o swoich emocjach i się tego nie wstydzi.

        Zawrzyjcie jakąś "umowę". Niech ona ograniczy swoje uwagi, będzie bardziej tolerancyjna. A Ty mów jej, kiedy jesteś już zirytowany. Małżeństwo wymaga czasem pracy, jeśli Wam na sobie zależy, nie możecie zakładać, że problem zostanie nierozwiązany.

        Pozdrawiam
    • professional_scoffer Re: Czy jestem pantoflarzem czy (i) pierdołą? 16.08.12, 03:49
      Ja myślę, że powinieneś poważnie zastanowić się jak dalej ma wyglądać twoje życie, bo jeszcze co najmniej 30ści parę lat przed tobą. Twoja żona po prostu już zamieniła się we wredną, toksyczną babę, ty jeszcze walczysz, ale jak nic się nie zmieni to za parę lat będziesz o niej mówić 'moja stara' i sam zmienisz się w cynicznego, sfrustrowanego człowieka.

      Pantoflarz? Jak najbardziej, dajesz się manipulować jak mały jasio. Sam byłem w czymś takim i wiem, że z czasem lepiej nie będzie, samo nic się nie zmieni. Teraz jest 'czy umyłeś talerz', a za chwilę będzię, że umyłeś, ale źle i trzeba jeszcze raz umyś, a tak w ogóle to za dużo płynu zużywasz i ciepłej wody.

      Posprzątałeś? Wyniosłeś śmieci? Usłyszysz 'dziękuję? NIe, bo nie jest posprzątane tak jak trzeba, a śmieci powinny być już dawno wyniesione.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka