Gość: manitra
IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl
15.03.02, 16:04
wyspa..., wyspa,która z lotu ptaka jawi się jako wielka purpurowa plama
poprzetykana blekitnymi nitkami rzek oraz zielenia lasow i pol ryzowych...
bezkresna dal,przestrzen,jakby nieskonczonosc,nieokielznany zywiol,z ktorego
wypelzlo zycie opanowujac Ziemie,od zarania dziejow prowokowal,rzucal wyzwanie
ludziom napietnowanym przemozna tesknota za nieznanym...
zdumiewajacy fenomen natury – wiecznie zielona,bujna dzungla tropikalna toczy
walke z ubogim,suchym i ciernistym lasem,z jednej strony wysoka wilgotnosc i
codzienne opady a kilkaset metrow dalej wyschnieta ziemia – jak okiem siegnac
wyraznie widac linie dzielaca dwa skrajnie rozne swiaty... ze sterfy
monsunowej,zielonych pagorkow,bananowcow, z ociekajacych woda palm kokosowych i
ravnali,z gorskiej dzungli pelnej tryskajacych goracych zrodel, trafiamy w
swiat piekacego,oslepiajacego slonca, w kolczaste didierery,aloesy,wyschniete
koryta rzek...
wyspa...gdzie w cieniu wielkich drzew,przy cieplym morzu,barwach podwodnego
swiata rafy koralowej tworzacej liczne,zaciszne,pelne owocow morza laguny,
możemy oddac się leniwej sjescie...
wyspa... niezwykle urokliwe bogactwo swiata roslin i zwierzat...
wyspa... gdzie wszystko wyznaczone wschodami i zachodami slonca – zgodnie z
rytmem przyrody,gdzie nic poza dniem dzisiejszym i nieskonczonym zyciem nie ma
wartosci...
eeech,byc tam teraz...