Dodaj do ulubionych

finanse a terapia

21.11.12, 21:35
Cześć,
od kilku lat mam dość trudną sytuację rodzinną, kilka miesięcy temu skonczyłam brać leki antydepresyjne. Jest o niebo lepiej niż było ale problem pozostał i boję się, że za jakiś czas depresja powróci. Co prawda duzo zmieniło się w moim życiu na lepsze ale do konca nie poradzilam sobie z kłopotami. Chciałam rozpocząć psychoterapię, znalazłam też psychoterapeutkę, która mi odpowiada, ma duże doświadczenie i wyksztalcenie. Powiedziala, ze w moim przypadku terapia powinna byc dlugotrwala. Niestety problemem są dla mnie koszty, gdyż spotkanie kosztuje 150zł co w miesiącu daje sporą sumę. Jeśli trzeba to mogę zaplacic te pieniędze ale nie wiem jak będzie za np. 4 miesiące. Udalo mi się znalezc osrodek psychologiczny gdzie spotkanie kosztuje 80zł. Moze ja po prostu potrzebuję przez kilka miesięcy z kims porozmawiać a nie mam takiej opcji wsrod znajomych czy rodziny. Proszę poradzcie, czy warto zaplacic jesli znalazłam odpowiedniego terapeutę czy lepiej skorzystac z tanszej ale nie wiadomej opcji?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: finanse a terapia 21.11.12, 22:53
      Jak jest dobra, to zaplac te 150 zl, nastaw sie na postepy i w miare ich uzyskiwania zmniejszaj czestotliwosc wizyt. Pracujesz nad problemem sama, ona Ci tylko daje wskazowki.
      • buglady Re: finanse a terapia 21.11.12, 23:00
        Tzn. wizyty są raz w tygodniu więc ciężko coś zmniejszać...
        • kropidlo5 Re: finanse a terapia 21.11.12, 23:06
          Jesli zaznacza, ze terapia jest 'dlugotrwala' to oznacza to minimum kilkanascie tygodni. Terapie 6 spotkaniowe okresla sie mianem 'intensywnej' a terapie 10-15 spotkan sa uwazane za krotkie. Tak wiec musisz miec jakies minimum 2000PLN, a gwarancji nikt nie da, bo zawsze mozna powiedziec, ze jeszcze nie teraz. Ja chodzilem wiele miesiecy ostatnio tez placac 150 pln, cos tam mi to pomoglo ale wydalem juz dwa kola a wielkich efektow nie widac, tez slysze ciagle ze potrzeba mi dlugiej terapii, ale chyba przeniose sie na NFZ bo nie chce utopic 10 tysiecy, albo 20 tys jak tu ktos pisal, ze ktos wydal 20 i terapeuta mowi, ze trzeba dalej chodzic.

          • buglady Re: finanse a terapia 21.11.12, 23:21
            Ja założyłam sobie, że chciałabym chodzić na terapię max. 6 miesięcy.Z jednej strony mam wyrzuty sumienia, ze zżera mi to tyle pieniędzy bo jest tyle innych wydatków ale z drugiej strony boję się, że bez tego nie dam rady, i za rok będę w jakimś dziwnym stanie. Tłumaczę sobie, że powinnam dać sobie szansę i np. spróbować wytrwać i zobaczyć jakie będą efekty. Wydaje mi się, że ta psycholog jest naprawdę kompetentna i jesli terapia to u niej.
            • to.niemozliwe Re: finanse a terapia 22.11.12, 04:59
              Dokladnie o to chodzi. Celem jest skuteczna przemiana, jak tu ufasz, doceniasz kompetencje, to idz do tej terapeutki.
              Jak to mowia, biednego nie stac na slaba jakosc.
            • leda16 Re: finanse a terapia 22.11.12, 08:03
              buglady napisała:

              > Ja założyłam sobie, Wydaje mi się,


              Ano właśnie. Nie mając cienia kompetencji w tym zakresie, oceniasz kompetencje innych na podstawie swojego "widzimisię". Jeszcześ nie zaczęła mielić ozorem a już jesteś zauroczona i uzależniona od obcej baby, która nie da ci żadnej gwarancji, że utopiona w jej kieszeni forsa spowoduje wyleczenie. Piszesz o niej jak zakochana - ta i żadna inna! Wyłączasz trzeźwe myślenie dla podświadomych, infantylnych rojeń. Masz lesbijskie skłonności czy jak? Jasne, że długa terapia :))). Samoistna poprawa też nie następuje nagle. Ale jest niepodważalnym faktem naukowym. Skrzętnie przemilczanym przez takie "panie psycholożki', ćwierkające papużki. Przypuszczam, że problem nie leży w depresji, tylko w stylu twojego myślenia i działania, które musisz zmienić. Większość ludzi sama kwota już by otrzeźwiła.Zresztą to nie lekarz leczy - leczy lekarstwo a w przypadku psychoterapeuty - metoda! Ty masz - jak wynika z wypowiedzi - depresję egzogenną, która mija wraz z jej przyczynami. Więc te 360 zł tygodniowo wydaj raczej na usunięcie tych przyczyn.
              • kropidlo5 Re: finanse a terapia 22.11.12, 10:19
                Coz, nie powiem, zebym uwazal, ze psychologowie i terapeuci nikomu nie pomoga- bo niektorym na pewno pomagaja, tak jak inni sami wychodza z tego, a czesc przez zla metode/sposoby leczenie nie wychodzi.Ciezko spekulowac o liczbach, ale sa rozne badania, kiedys szamanka cytowala np.

                Problem z tymi dziedzinami jest jednakowoz taki, ze nie mozna obiektywnie zmierzyc i zwerykikowac rezultatow, no i w przypadku braku efektow terapeuta (nieucziciwy) zwali wine na pacjenta. Jesli dzieje sie to za 'panstwowe' to pol biedy, choc to tez pieniadze, ale z reguly mniejsze i jakos kontraktowane, a prywatnie nie ma nad tym zadnej kontroli.

                Idealnym przykladem jest system leczenia odwykowego, np Monary czy osrodki AA. Przychodzi taki narkoman czy alkoholik i go 'lecza', a jak pojdzie pic czy cpac, to zawsze mowia, ze nie chcial sie leczyc, za malo wypil, oszukiwal itp, jeszcze ani raz w zyciu nie slyszalem, na calym swiecie, aby terapeuta od uzaleznien metoda AA czy monar powiedzial 'nie dalem rady, nie umialem', zawsze winny pacjent. Ci terapeuci sprytnie wykorzystuja spoleczne pietno jakie otacza alkoholikow a glownie narkomanow, wiec latwo ich potepic, a kto tam bedzie cpuna sluchal.
                Kotanski mial ponoc skutecznosc swojego leczenia na poziomie paru %, ale utrzymywal, ze wszystko robi dobrze, tylko narkomani sa winni. Zgoda, narkomania jest ciezka do pokonania, ale po co te obwinianie i wypieranie sie braku kompetencji?

                Czytalem o metodach stosowanych w Monarze, wyzywanie pacjentow od ch...ow, mowienie im 'ty odpadzie, ty szumowino', wstawanie o 6 rano i robota fizyczna do 22 z trzema posilkami i ostry regulamin, a za jego naruszenie kary i wylot z osrodka. I co to za metoda? takie 'leczenie' to moze zafundowac Nike w swojej chinskiej fabryce, moze Kotanski tam powinien byl wysylpac narkomanow, pracownicy tych fabryk musza byc niezwykle szczesliwymi i uduchowionymi ludzmi jak popracuja 10 lat w tak uduchawiajacej, leczniczej atmosferze.

                • leda16 Re: finanse a terapia 22.11.12, 22:29
                  kropidlo5 napisał:


                  >
                  > Problem z tymi dziedzinami jest jednakowoz taki, ze nie mozna obiektywnie zmier
                  > zyc i zwerykikowac rezultatow, no i w przypadku braku efektow terapeuta (nieucz
                  > iciwy) zwali wine na pacjenta.


                  Po pierwsze - można. O to nawet pokusili się koledzy dziadka Freuda. Z żałosnymi dla niego rezultatami. Okazało się że maestro ...nagina fakty do teorii czyli ordynarnie mówiąc - fałszuje kazuistykę. A po drugie - to przecież nie kwestia winy, tylko podatności pacjenta na metodę psychoterapii. Jak lekarzowi umrze na raka pacjent leczony zgodnie z zasadami sztuki to lekarz nieuczciwy, czy pacjent niepodatny na leczenie? A może lekarz winny, bo brał forsę a nie wyleczył?



                  Jesli dzieje sie to za 'panstwowe' to pol biedy,
                  > choc to tez pieniadze, ale z reguly mniejsze i jakos kontraktowane, a prywatni
                  > e nie ma nad tym zadnej kontroli.



                  Wręcz przeciwnie. To jest dopiero dramat, gdy państwowa forsa zamiast na refundację leków dla ciężko chorych dzieci, idzie na dopieszczanie osób, którym "rodzina nie pasuje" media.wp.pl/kat,1022943,wid,15112803,wiadomosc.html



                  > Idealnym przykladem jest system leczenia odwykowego, np Monary czy osrodki AA.
                  > Przychodzi taki narkoman czy alkoholik i go 'lecza', a jak pojdzie pic czy cpac
                  > , to zawsze mowia, ze nie chcial sie leczyc,


                  Bo nie chciał, więc to przykład chybiony Uzależnienia to jedyne "choroby" zależne od decyzji pacjenta. A białaczka i wszystkie inne choroby somatyczne nie.




                  jesz
                  > cze ani raz w zyciu nie slyszalem, na calym swiecie, aby terapeuta od uzaleznie
                  > n metoda AA czy monar powiedzial 'nie dalem rady, nie umialem', zawsze winny pa
                  > cjent. Ci terapeuci sprytnie wykorzystuja spoleczne pietno jakie otacza alkohol
                  > ikow a glownie narkomanow, wiec latwo ich potepic, a kto tam bedzie cpuna sluch
                  > al.


                  Faktycznie, jak się wysłucha kilkudziesięciu ćpunów to na dobrą sprawę wszyscy mówią jedno i to samo: " Nie dałem rady...nie umiałem...przestać".
                  • kropidlo5 Re: finanse a terapia 22.11.12, 23:07

                    leda16 napisała:

                    > Po pierwsze - można. O to nawet pokusili się koledzy dziadka Freuda. Z żałosnym
                    > i dla niego rezultatami. Okazało się że maestro ...nagina fakty do teorii czyli
                    > ordynarnie mówiąc - fałszuje kazuistykę. A po drugie - to przecież nie kwestia
                    > winy, tylko podatności pacjenta na metodę psychoterapii. Jak lekarzowi umrze n
                    > a raka pacjent leczony zgodnie z zasadami sztuki to lekarz nieuczciwy, czy pac
                    > jent niepodatny na leczenie? A może lekarz winny, bo brał forsę a nie wyleczył?

                    To jest co innego. Choroba somatyczna jest mierzalna- na USG jest rak albo go nie ma. Pol leczeniu- zgodnym z jakims tam kanonem- znowu jest wynik USG. W psychiatrii wynik to samopoczucie pacjenta, czym mozna manewrowac.

                    > Wręcz przeciwnie. To jest dopiero dramat, gdy państwowa forsa zamiast na refundację leków dla ciężko chorych dzieci, idzie na
                    dopieszczanie osób, którym "rodzina nie pasuje"

                    Bzdura. Zaslaniasz sie dziecmi, populizm czysty. Wiekszosc kasy z NFZ idzie na cukrzyce, choroby serca, miazdzyce, otylosc, raki. Wszystko to zostalo uduwodnione jest zalezne od pacjenta- tryb zycia, odzywianie, uprawianie sportu, branie lekow. W czym lepszy jest czlowiek otyly, ktory dostal zawalu, bo za duzo i za tlusto jadl, od czlowieka, ktory ma depresje, bo pochodzi z patologicznej rodziny? Nie widze roznicy.



                    >
                    > Bo nie chciał, więc to przykład chybiony Uzależnienia to jedyne "choroby" zależ
                    > ne od decyzji pacjenta. A białaczka i wszystkie inne choroby somatyczne nie.
                    >

                    Co to znaczy 'nie chcial? Nie chcial sie wyleczyc z uzaleznienia? A kto lubi byc uzalezniony? Powtorze, wiekszosc chorob zalezy w ten czy inny sposob od woli pacjenta. Nawet to, ze teraz zgarbiona gapisz sie w komputer to twoj wybor, a mozesz dostac skoliozy, slepoty i zostac netoholikiem. Ale w mysl twojej logiki, skolioze i sleopte NFZ musi wyleczyc, bo sa 'niezalezne od woli' ale juz netoholizm nie?
                    XIX wiek.


                    >
                    > Faktycznie, jak się wysłucha kilkudziesięciu ćpunów to na dobrą sprawę wszyscy
                    > mówią jedno i to samo: " Nie dałem rady...nie umiałem...przestać".


                    I mowia prawde. Jakby dali rade, to by mowili 'dalem rade', a jak nie dali, to zgodnie z prawda mowia 'nie dalem rady'. To lepsze niz ktos kto opycha sie paczkami, siedzi przed telewizorem albo komputerem i nie robi badan a potem, w mysl logiki Ledy, jest niewiniatko, bo przeciez nie bral narkotykow, i sie nalezy leczenie.

                    XIX wiek
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • majenkir Re: 23.11.12, 02:48
                      kropidlo5 napisał:
                      > Wiekszosc kasy z NFZ idzie na cukrzyce, choroby serca, miazdzyce, otylosc, raki. Wszystko to zostalo uduwodnione jest zalezne od pacjenta-


                      A myslalam, ze juz wszystkie idiotyzmy czytalam.... :/

                      Mam nadzieje, ze jak dostaniesz raka, cukrzyce czy zawal, to nie zmienisz zdania i bedziesz miec pretensje do siebie samego.



                      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg[/img]
                      Charty
                    • mona.blue Re: finanse a terapia 23.11.12, 09:05
                      Kropidło, tak z dobrego serca mam prośbę - pisz krócej, a konkretniej. Ja np. wymiękam przy Twoich postach, zajęłoby mi pół dnia chyba na forum jakbym miała czytać i analizować Twoje wypowiedzi.
                      btw. Nie masz jakiejś pracy, czy czegoś w tym rodzaju? Myślałeś o może wolontariacie - serio, to mogłoby bardziej Ci pomóc niż terapia i forum razem wzięte :)
                    • leda16 Re: finanse a terapia 23.11.12, 17:50
                      kropidlo5 napisał:
                      > To jest co innego. Choroba somatyczna jest mierzalna- na USG jest rak albo go n
                      > ie ma.

                      Albo chwilowo go nie ma, w sensie przerzutów . Choroba psychiczna z depresją włącznie, zaburzenia osobowości, nastroju, zwiększona podatność na stres, niezrównoważenie emocjonalne, impulsywność, popędliwość, itp też są mierzalne a dla specjalisty widoczne gołym okiem - są albo ich nie ma. Odpowiednia diagnoza czyli konglomerat tych zjawisk decyduje o podatności na leczenie. To samo w onkologii - stadium T3N3M3 nawet cud nie uleczy. Ale wystarczy zapłacić i będziesz mógł uwierzyć, że jesteś leczony.


                      W psyc
                      > hiatrii wynik to samopoczucie pacjenta, czym mozna manewrowac.



                      Nic podobnego. Samopoczucie nie świadczy o zdrowiu. a psychoterapia nie ma na celu poprawy samopoczucia tylko poprawę funkcjonowania społecznego. Widziałam niejedną pacjentkę chorą na schizofrenię - miała urojenia religijne bądź wielkościowe, była aktywna i szczęśliwa. Po leczeniu wróciła do miotły i szczęśliwa być przestała. Z niechęcią szła do roboty.Co byś proponował, psychoterapię? Żeby pokochała tę miotłę?



                      >
                      > Bzdura. Zaslaniasz sie dziecmi, populizm czysty.


                      Niczym się nie zasłaniam a pogarszający się stan zdrowia dzieci wskutek braku pieniędzy na ich leczenie to FAKT a nie żaden populizm. A zresztą zajrzyj do encyklopedii i dowiedz się co to słowo znaczy zamiast pierdzielić jak debilny polityk



                      Wiekszosc kasy z NFZ idzie na
                      > cukrzyce, choroby serca, miazdzyce, otylosc, raki. Wszystko to zostalo uduwodni
                      > one jest zalezne od pacjenta- tryb zycia, odzywianie, uprawianie sportu, branie
                      > lekow. W czym lepszy jest czlowiek otyly, ktory dostal zawalu, bo za duzo i za
                      > tlusto jadl, od czlowieka, ktory ma depresje, bo pochodzi z patologicznej rodz
                      > iny? Nie widze roznicy.



                      Więc szkoda dyskutować ze ślepcem o kolorach. Może przejrzysz na oczy jak zatrudnisz się w szpitalu pediatrycznym w charakterze wolontariusza. Zobaczysz tam 2-3 letnie dzieci z zanikiem nerwu wzrokowego, nowotworami siatkówki, atrofią mięśni, zanikiem kości (pewnie za dużo przed komputerem siedziały) niemowlaki z miażdżycą (pewnie za tłusto żarły) lub choćby inne, które opisuje cytowany artykuł. One wszystkie są winne swojej choroby, a skoncentrowana wyłącznie na sobie, niezrównoważona emocjonalnie, niedopieszczona bźdzągwa nie. Wzrastające wręcz lawinowo koszty leczenia i niskie nakłady na służbę zdrowia też są faktami Kropidło a nie moimi wymysłami. Skoro pieniędzy jest za mało, należy je dać na ratowanie życia i zdrowia zamiast na poprawę samopoczucia. Tak samo jak operacje plastyczne finansuje pacjent, psychoterapia też powinna być płatna. Oczywiście z wyjątkiem chorych psychicznie i uzależnionych.
                      >

                      Ale w mysl twojej logiki,
                      > skolioze i sleopte NFZ musi wyleczyc, bo sa 'niezalezne od woli' ale juz netoh
                      > olizm nie?


                      Oczywiście. NFZ musi zapłacić za leczenie tych schorzeń. Wyleczyć nie musi ;).



                      To lepsze niz ktos kto opycha sie pacz
                      > kami, siedzi przed telewizorem albo komputerem i nie robi badan a potem, w mysl
                      > logiki Ledy, jest niewiniatko, bo przeciez nie bral narkotykow, i sie nalezy l
                      > eczenie.


                      Niestety, żadne badania nie powstrzymają rozwoju choroby. Może (ale nie musi) ją powstrzymać jedynie lekarstwo. Coraz droższe.
                      • kropidlo5 Re: finanse a terapia 24.11.12, 10:53
                        No tak, nie ma to jak zaslonic sie dziecmi, aby uciec od pytania. A pytanie moje bylo proste: skoro twierdzisz, ze leczenie depresji to 'fanaberie' na ktore nie powinno sie dawac pieniedzy,bo sa zawinione przez pacjenta, to ja zapytalem, co z innymi chorobami, gdzie pacjent 'zawinil'?
                        Jechal samochodem 150 na godzine, rabnal w drzewo, i trzeba wszystko operowac- to co, wyrzucic za drzwi, bo sam sobie winien? Na Twoja logike tak?
                        Nie mowie, ze dobrze zrobil, ale mowie, ze nie zyjemy w spoleczenstwie idealnym, gdzie da sie podzielic rzeczy na 'sluszne' i 'niesluszne', wiecej jest szarosci. Dla nie ktos otyly, kto nadal je paczki, nie jest w niczym lepszy od kogos, kto ma depresje i inne 'fanaberie' i nie zasluguje na leczenia bardziej.

                        Albo pojdziemy w strone tego, ze zalecajac pewne rzeczy rozumiemy, ze swiat nie jest idealny, albo tworzymy panstwo kontrolujace, gdzie nie mozna niezdrowo jesc, palic, pic, trzeba urpawiac sport, badac sie itp i jak nie to odmowa leczenia, ale to nie jest realne, choc proby sa.

                        • leda16 Re: finanse a terapia 25.11.12, 22:51
                          kropidlo5 napisał:

                          A pytanie moj
                          > e bylo proste: skoro twierdzisz, ze leczenie depresji to 'fanaberie' na ktore
                          > nie powinno sie dawac pieniedzy,bo sa zawinione przez pacjenta,


                          Nie przekręcaj moich wypowiedzi Kropidło tylko po to, żeby mieć rację. W poprzednim pioście pisałam, że psychoterapia chorób psychicznych powinna być refundowana. Depresja jest jedną z chorób psychicznych. Ale DEPRESJA Kropidło, nie obniżenie nastroju, nie chwiejność emocjonalna nie smuteczek z powodu pryszcza na nosie albo odejścia chłopaka. Tyle, że depresji nie leczy się samą psychoterapią.



                          > Jechal samochodem 150 na godzine, rabnal w drzewo, i trzeba wszystko operowac-
                          > to co, wyrzucic za drzwi, bo sam sobie winien? Na Twoja logike tak?



                          Nie tak, zresztą przy jeździe 150 km/h już tylko stolarz musi operować piłą i młotkiem przy sporządzaniu trumny :).



                          Dla nie ktos otyly, kto nadal je paczki,


                          Otyłość jest chorobą metaboliczną Kropidło> Powstaje - łopatologicznie mówiąc - ze złej przemiany materii podobnie jak cukrzyca z nietolerancji węglowodanów (a nie z jedzenia słodyczy). Ja mogę jeść pączki tonami a moja waga nie rośnie powyżej 48 kg. Zresztą nie musisz mi wierzyć, więc poczytaj sobie o przyczynach otyłości.



                          albo tworzymy panstwo kontrolujace, gdzie nie mozna niezdrowo



                          Polska jest wystarczająco totalitarnym państwem żeby jeszcze zwiększać ten totalitaryzm zaglądaniem komuś do garnka. Wystarczy że zagląda do mojego brzucha i do mojej kieszeni.
                          >
                          • kropidlo5 Re: finanse a terapia 26.11.12, 11:20
                            To Ty przekrecasz. Ja nie rozroznialem miedzy depresja egzogenna a endogenna, mowilem ogolnie o zaburzeniach emocjonalnych, to Ty robisz takie rozroznienie. Twierdzisz, ze to 'fanaberie' chyba ze ktos ma urojenia albo lezy we wlasnych odchodach w lozku(depresja endogenna zaawansowana).

                            Moim glownym argumentem bylo to, ze wiekszosc chorob jest 'zawinionych', albo ze jest 'fanaberiami' jesli spojrzec na to z takiej perspektywy. a otylosc niestety nie jest tylko kwesiia metabolizmu, ale tez tego, co sie tym metabolizmem robi. Sa ludzie, ktorzy faktycznie niewiele jedza i szybko tyja, ale wielu otylych solidnie pracuje na swoje brzuchy.

                            tu jest zreszta kolejna niekonsekwencja. Jak ktos mial pieprznietych rodzicow- czynnik zewnetrzny niezalezny- to w doroslym zyciu musi sobie 'poradzic' i nie ma prawa oczekiwac ulgowego traktowania, aloe jak ktos ma zly metabolizm to musi miec specjalne traktowanie. Jak ma zly metabolizm to niech malo je- takiej odpowiedzi powinnas udzielic w mysl swojej logoiki.

                            Ale jestes wyrozumiala dla otylego, cukrzyka itp a czujesz pogarde i niechec wobec osob z zaburzeniami emocjonalnymi. Umowmy sie, widac tutaj Twoj wlasnie gleboko emocjonalny stosunek, moglabys miec nieco empatii, albo chociaz moglabys miec stosunek neutrealny 'nie wiem co o tym myslec' ale Ty masz ewidentnie z tym problem, nakreca Cie to i zlosci, wiec obiektywizmu sie nie spodziewam.

                            nie bede analizowal przyczyn tej emocjonalnosci.
                          • paulinak891 Re: finanse a terapia 12.01.13, 13:35
                            Dzień dobry,

                            Jestem studentką piątego roku psychologii klinicznej. Piszę pracę magisterską na temat przebiegu i przerywania psychoterapii. Interesuje mnie czy można wyodrębnić czynniki sprzyjające/utrudniające przebieg psychoterapii. Pozwoliłby to lepiej zrozumieć oczekiwania osób podejmujących leczenie, dobrać odpowiednią formę psychoterapii i uniknąć sytuacji przerywania leczenia.

                            Kwestionariusz ma dwie wersje.
                            Wersja A ( www.ebadania.pl/8b71b22c01df2bb9 ) przeznaczona jest dla osób, które przerwały psychoterapię przynajmniej dwa razy, natomiast wersja B ( docs.google.com/spreadsheet/viewform?formkey=dHRJczRKN3I2aGJ6Q2JTX0FIckpNVkE6MQ ) przeznaczona jest dla osób, które ukończyły leczenie pomyślnie.
                            Wypełnienie kwestionariuszy trwa ok. 30 minut.

                            Dziękuję za pomoc!
                      • szaman.ka Re: finanse a terapia 25.11.12, 20:30
                        Problem naszego lecznictwa jest o wiele bardziej złozony niż wynikałoby to z tego co Leda pisze.
                        Nakłady NFZ w roku 2003 wynosiły 22 mld zł. Obecnie wynoszą ponad 62 mld zł mimo kryzysu.
                        Czy przez ten okres wzrosła dostępność usług medycznych,zwłaszcza w zakresie lecznia specjalistycznego,jakość usług leczniczych ?
                        Owszem nowe, wysokospecjalistyczne technologie wymagają dużych nakładów,ale jednocześnie powodują potanienie kosztów jednostkowych usługi po d warunkiem ,że ta technologia jest właściwie wykorzystywana.

                        Ile z tych środków przeznaczonych na lecznictwo zostało zmarnowane,źle zagospodarowane,by nie powiedzieć ostrzej ?
                        Z tymi zadłużonymi szpitalami jest często tak, jak z deficytowymi kopalniami.Wszystkie spółki i jednostki współpracujące z taką kopalnią są zyskowne i zadowolone,tylko kopalnia przynosi straty.
                        • kropidlo5 Re: finanse a terapia 25.11.12, 20:50
                          Sluzba zdrowia to jest trudna dziedzina. Tutaj z samej istoty popyt jest zawsze wiekszy niz podaz, co powoduje latwy wzrost cen uslug. W Europie mamy z reguly panstwowe systemy opieki zdrowotnej i wszedzie niemal one sa deficytowe i problemowe- w Anlgii, ktora wrecz szczyci sie swoim NHS jest to problem ustawiczny tez, obiekt ciaglych skarg i narzekan.
                          Prywatne systemy, oparte na ubezpieczeniach prywatnych i zasadach rynkowych, wbrew propagandzie neoliberalow, nie sprawdzaja sie jeszcze bardziej, czego przykladem jest USA, gdzie wiekszosc obywateli jest w systemach dobrowolnych i prywatnych ( i co proboje zmienic tzw Obamacare), tylko biedni i emeryci dotad mieli ubezpieczenia panstwowe. I co- koszty ubezpieczen zdrowotnych z roku na rok sa coraz wyzsze a oferta coraz gorsza.

                          To jest taki paradoks, bo przy tak wysokich kosztach ubezpieczen wymagania rosna, pojawia sie masa procesow o odszkodowania, co podraza koszta, a przy okazji powoduje jeszcze intensywniejze filtrowanie zarowno potencjalnych ubezpieczonych, jak i odmawianie leczenia, ktore jest ryzykowne, w obawie przed procesami. Czytalem gdzies, jak ktos z wada serca nie mogl zoperowac sie w dziesiatkach szpitali, bo operacja byla obarczona zbyt duzym ryzykiem i mimo wielkich kosztow nikt nie chcial tego robic, bo koszt odszkodownia w przypadku porazki byl niewspolmierny.

                          Kolejny problem to drobiazgowe umowy i haczyki, np odmowiono gdzies tam lezenia raka szczeki dziecku, bo okazalo sie, ze ubezpieczyciel jakos wykryl, ze w deklaracji ubezpieczeniowej pacjenta nie zostal wspomniany jakis guzek na kosci, i to bylo podstawa do uznania, ze ubezpieczenie sie nie nalezy.

                          Oczywiscie, nieodlacznie z tym zwiany jest astronomiczny wrcz koszt administracji i obslugi, zamiast na leczenie kasa idzie na prawnikow, konsultantow, przedstawicieli medycznych i koszty procesowe.

                          Natomiast Leda uprawia demagogie, bo wiadomo, ze dzieci trzeba leczyc i wiadomo, ze srodkow jest malo, ale to nie oznacza, ze nalezy drwic z chorob typu depresje, najwyzej mozna uznac to za mniejszy priorytet, choc mowiac brutalnie, leczenie osoby doroslej jest ekonomicznie bardziej uzasadniony, bo w taka osobe zainwestowano wiecej niz np w roczne dziecko, wiec w przypadku smierci straty sa wieksze, ale to oczywiscie juz kwestia czysto ekonomiczna, a etyczna strona jest bardziej skomplikowana.

                          Tak czy owak, zaslanianie sie chorymi dziecmi to po prostu taniocha i tyle.
              • buglady Re: finanse a terapia 22.11.12, 10:26
                Może mam lesbijskie skłonności, chociaż mam też męża:).
                Byłam juz u kilku psychologów i jedynie ta pani wzbudzila moje zaufanie i uważam, że jest kompetentna. Próbowałam leczyć się farmakologicznie przez ponad rok, pomogło owszem ale teraz wszystko znowu wraca. Niestety nie mogę usunąć 'przyczyny' czyli mojej rodziny, bo nie mam wpływu na ich zachowanie.
                Założyłam, że to pół roku ze względów finansowych, przez tyle czasu jestem pewna, ze bede mogla tyle placic a pozniej nie wiem.
                • kropidlo5 Re: finanse a terapia 22.11.12, 10:42
                  To zapytaj jej, co to znaczy dlugotrwala- czy 15 lat czy 15 tygodni.
                  • buglady Re: finanse a terapia 22.11.12, 10:51
                    Powiedziala, że problemy z jakimi się zgłaszam wymagają terapii ok. 2 letniej, ale to zależy od pracy, moze być krócej.
                    • kropidlo5 Re: finanse a terapia 22.11.12, 10:55
                      buglady napisała:

                      > Powiedziala, że problemy z jakimi się zgłaszam wymagają terapii ok. 2 letniej,
                      > ale to zależy od pracy, moze być krócej.


                      No to juz masz odpowiedz. Jesli wymagaja 2 lata, a ty masz finanse na 6 miesiecy, to odpowiedz jest prosta. 2 lata to okolo 15 000 PLN. Za 1/3 tego moglabys zapewne isc na jakis parotygodniowy intensywny calodniowy turnus gdzies, naet na NFZ jako prywatny pacjent, jak nie chcesz czekac.

                      • buglady Re: finanse a terapia 22.11.12, 11:01
                        Niby tak ale miałam nadzieję, ze ok. pół roku mi pomoże, przecież psycholog tez nie wie dokładnie ile to potrwa. Powiedziałam jej, że nie mogę zadeklarować, że wytrwam 2 lata ale chcialabym sprobować kilka miesięcy czy cos mi to daje.
                • mona.blue Re: finanse a terapia 22.11.12, 11:19
                  buglady napisała:

                  > Może mam lesbijskie skłonności, chociaż mam też męża:).

                  Co do lesbijskich skłonności, które imputuje Ci Leda :) to nie to tylko przeniesienie (widać, że Leda nie zna się na psychoterapii, która dobrze by jej zrobiła, a której boi się jak diabeł święconej wody).
              • mona.blue Re: finanse a terapia 22.11.12, 11:16
                Leda pomyliła Ci się depresja endogenna z sytuacyjną - ta pierwsza nie znika po ustąpieniu przyczyn, tylko jest uzależniona od chemii mózgu.

                Buglady, co do pieniędzy to warto je wydać, pod warunkiem, że je masz i nie spowodują istotnego uszczerbku w Twoim budżecie. Jak chodzić do psychologa, to do dobrego i takiego, do którego ma się zaufanie i co najważniejsze widać efekty terapii. Inaczej to marnowanie pieniędzy.
                • shachar Re: finanse a terapia 22.11.12, 12:19
                  Idz do tej drozszej, zgadzam sie z Niemozliwym.Pojdziesz do tej za 80, to bedziesz sie zastanaawiac co by bylo gdyby.....
                  Z Leda tez sie zgadzam, pojscie do tej 'drozszej' da ci wiecej do myslenia, kiedy bedziesz zagladac do portfela po kolejnej sesji i to bedzie to terapeutyczne dzialanie, ze albo zdasz sobie sprawe ze az tak bardzo tej pani nie potrzebujesz, albo ze jestes na tyle trzepnieta, zeby jej oddawac wiekszosc dochodow mimo wszystko.Czy to nie fenomenalny test na usamodzielnienie sie?
                  Nie oczekiwalabym zadnych cudow po pol roku, jak sobie zakladasz. W koncu na fotelu u terapeuty mozna przesiedziec pol zycia, bo milo sobie pogawedzic z kims kto jest zainteresowany konwersacja z nami, calkiem moze byc wciagajace.
                  Po dwoch latach i tak sie zmienisz, bo ludzie otrzepuja sie ze swoich dolegliwosci po czasie. czy to bedzie zasluga terapeuty czy nie, tego nie wie nikt. Powodzenia :-)
                  • buglady Re: finanse a terapia 22.11.12, 12:28
                    Ja bym bez takiego żalu zapłacila tak dużą dla mnie kwotę ale mam duże wątpliwości, czy rzeczywiście to mi pomoże, czy też będzie mi się tak wydawało bo jestem pewna, że jak będę mogla po prostu porozmawiać z kimś, kto mnie wysłucha i zachowa to dla siebie to jakis czas na pewno bedzie mi lepiej. Bede miala świadomośc, że nie jestem z tym chwilowo sama, że ktos za tydzien zapyta mnie, jak daje rade. Tylko to jest naprawdę duża cena za 50 min. tygodniowo.
                    • shachar Re: finanse a terapia 22.11.12, 12:39
                      pierwsza czesc zdania przeczy drugiej.
                      Tak wiec masz duze watpliwosci czy ci to pomoze, czy jestes przekonana, ze po cotygodniowych rozmowach bedzie ci lepiej?

                      zeby nie przeciagac watku, nikt tu nie wynajdzie ci ukochanego eksperta za darmo.
                      Moze tez nie chcialabys tego, bo element samowyceny terapeuty tez wplywa ne ew. klienta, sugeruje wyzsza jakosc :-)
                      • buglady Re: finanse a terapia 22.11.12, 12:44
                        Mam na myśli to, że pomoże mi chwilowo, dopoki te spotkania będą trwały a po zakonczeniu sama sobie nie poradzę.
                        • shachar Re: finanse a terapia 22.11.12, 13:04
                          No dobra, ja biore $450 za godzine, tak wiec 300 sie nalezy za dzis, za tydzien nastepna sesyjka :-)
                        • mona.blue Re: finanse a terapia 22.11.12, 23:41
                          buglady napisała:

                          > Mam na myśli to, że pomoże mi chwilowo, dopoki te spotkania będą trwały a po za
                          > konczeniu sama sobie nie poradzę.

                          Na tym m.in. polega dobra psychoterapia, że zmieniasz swoja postawę i nawyki, co pozwala na nowo odnaleźć się w życiu, po terapii - taki powinien być jej cel.
                    • szaman.ka Re: finanse a terapia 22.11.12, 16:03
                      Jeśli masz ochotę,to możesz do mnie napisać i opisać mi swoją sytuację.Będę starała Ci się pomóc, na ile to jest możliwe przez internet.Miałam parę takich osób,którym pomagałam w ten sposób,i które pisały do mnie przez kilka czy nawet kilkanaście miesięcy.Oczywiście nie liczę na żadną kasę.
                      • buglady Re: finanse a terapia 25.11.12, 18:42
                        Szaman.ko, wysłałam Tobie maila, mam nadzieję ze doszedł.
                        • szaman.ka Re: finanse a terapia 25.11.12, 20:15
                          Tak doszedł !
                • leda16 Re: finanse a terapia 22.11.12, 22:02
                  mona.blue napisała:

                  > Leda pomyliła Ci się depresja endogenna z sytuacyjną - ta pierwsza nie znika po
                  > ustąpieniu przyczyn, tylko jest uzależniona od chemii mózgu.


                  Sytuacyjna czyli egzogenna, czyż nie tak? A gdzie ja piszę o endogennej?
                  • mona.blue Re: finanse a terapia 23.11.12, 09:02
                    leda16 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > > Leda pomyliła Ci się depresja endogenna z sytuacyjną - ta pierwsza nie zn
                    > ika po
                    > > ustąpieniu przyczyn, tylko jest uzależniona od chemii mózgu.
                    >
                    >
                    > Sytuacyjna czyli egzogenna, czyż nie tak? A gdzie ja piszę o endogennej?
                    >
                    nie wiem, nie chce juz mi sie szukać, może i nie napisałaś
              • jackulus Re: finanse a terapia 30.11.12, 21:39
                OMG. W życiu chyba takiej bzdury nie czytałem.
    • szaman.ka Re: finanse a terapia 22.11.12, 12:20
      Może spróbuj od terapii dostępnej na NFZ. Nie jest wykluczone,że trafisz na całkiem przyzwoity poziom.
      Sama cena nie przesądza o jakości terapii.To musiałabyś sama ocenić jak się z dana osobą czujesz.
    • rt.4 Prawda jest brutalna... 23.11.12, 21:55
      Czym wiecej taka terapia kosztuje tym mniej jest warta...

      Pani psycholog widocznie potrafila nacisnac na wlasciwe nuty, aby zmanipulowac taka osoba jak ty. W tym sie specjalizuje psycholog, m.in aby szukac podatnych na sugestie, latwowiernych klientow.

      Jezeli cie nie stac na terapie, to absolutnie nie powinnas byla wydawac ani centa...Nawet tych 80 zl szkoda na wydanie na gadanie o DupieMaryni...

      Ludzie latami lataja po psychologach i nic im to nie daje...Wydaja mase pieniedzy na cos co rzadko funkcjonuje, bo psycholog nic nie da!

      Chcesz cos zmienic w swoim zyciu sama to zrob! Zycie to twoja praca nikogo wiecej...


      Te pienadze lepiej wydaj jak juz na cos dla ciebie waznego, albo wycieczke do Turcji z zamieszkaniem w cudnej grocie z masazem w lazni czy cudna wycieczka uzdrawiajaca- w Indiach....:=))) Tam sie wyleczysz natychmiast starymi metodami leczniczymi...a przy tym i zwiedzisz oraz odpoczniesz.
      • racetam Re: Prawda jest brutalna... 01.12.12, 11:39
        o ile podoba mi się że widze w tobie wsparcie w walce z niektórymi chciwymi, zachłannymi i nieetycznymi psychologami to tutaj się nie zgodzę. pojedzie do turcji, pozna przystojnego turka, wymasuje sie i pośpi w grocie...
        wróci do polski i dalej te same skrzywione mordy, wiecznie niezaspokojone potrzeby swoje i innych, zachcianki, brak kasy...
        • rt.4 Re: Prawda jest brutalna... 01.12.12, 14:32
          Niestety ta prawada o nieetycznych ludziach w zawodach psychologow, czy lekarzy- jest straszna- wrecz przerazajaca. Mieszkajac w Szwecji, wiem ze lekarze, psycholodzy itp. to najbardziej dobrze oplacane zawody. Niestey ile by nie zarabiali i tak nie chroni ten fakt, spoleczenstwa tutejszego, przed zaburzeniem zwanym 'pazernoscia na forse'.

          Znam tez wiele osob, ktore wydaly majatek na chodzenie do terapeutow i nic, a nic, im to nie pomoglo. Pozniej jedynie wstydzily sie przyznac ze terapia nie dzialala.

          Sa rozne depresje i w przypadku depresji chronicznej, w ktora niesty bardzo latwo wpasc, nie pomaga zadna, ale to zadna terapia, to starcony czas. Dzialaja jedynie leki i to tez nie wszystkie...i nie na cale zycie...Depresja to tragedia naszej cywizacji, a raczej jej braku.
    • czerenhynski Re: finanse a terapia 01.12.12, 09:17
      Piszesz, że problemy są związane z rodziną.
      Nie masz jakieś pomocy choćby ze strony siostry, brata, męża...? Warto poszukać jakiegoś sprzymierzeńca.
      Może trzeba by było zamiast nad sobą, zacząć pracować nad rodziną albo, jeśli się nie da, się po prostu stanąć na własne nogi i na jakiś czas ograniczyć do minimum kontakty z rodziną?
      Nie wiem, w czym jest problem, nie chcesz o tym pisać, bo to są osobiste sprawy, ale myślę, że psychoterapeuta za Ciebie tego nie zrobi, najwyżej zarobi na ładne wakacje, a Ty zostaniesz z problemem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka