Dodaj do ulubionych

Jak kochać osobę trudną?

10.05.13, 22:59
Czy jest taka możliwość przytulić do siebie różę, której płatki kwiatu opadły, a wzamian pozostały ostre kolce, które kaleczą.

Są tacy znawcy w psychologii, którzy tłumaczą, że od osób trudnych należy się odsunąć, po co być z nimi, skoro tylko ranią. A co, jak tobie jest żal tej osoby. Jeżeli zamiast od niej odejść, wolisz zostać właśnie dlatego, że jesteś w stanie ją wytłumaczyć... I umiesz w niej odnależć coś pięknego...

Jak się to nazywa i czy jest wyjście z takiego emocjonalnego impasu...
Obserwuj wątek
    • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 10.05.13, 23:14
      im samym ze sobą też nie jest łatwo... zwłaszcza jak nie zdają sobie sprawy z problemu i miotają się pomiędzy atakami na bliskich a wyrzutami sumienia
      • l_witch_l Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 11:18
        malwi.2 napisała:

        > im samym ze sobą też nie jest łatwo... zwłaszcza jak nie zdają sobie sprawy z p
        > roblemu i miotają się pomiędzy atakami na bliskich a wyrzutami sumienia

        ----
        No i dlatego jest jej zal. Dochodze do wniosku, ze nie mozna zmienic pewnych cech charakteru, ktore zostaly juz tak mocno przez zycie uksztaltowane, ze bez nich osoba nie funkcjonuje normalnie. Nawet jezeli to sa cechy negatywne.
        • sootball Re: Jak kochać osobę trudną? 13.05.13, 08:02
          Znaczy, że jak kogoś nie zgnoi psychicznie to nie "funkcjonuje normalnie"?
          W czymś takim nie ma "normalności" za grosz.
    • arandano Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 10:07
      skarbie. ty jestes trudna.
      ona jest jaka jest.
      a ty jej chcesz narzucic, zeby byla wygodniejsza dla ciebie.
      chcesz z nia byc. chcesz z niej korzystac. chcesz zeby zaspokajala twoje potrzeby.
      wiec chcesz zeby byla wygodniejsza w uzytku, dla ciebie.

      wiem, ze ten zal tak szlachetnie brzmi.
      oj. i to jak. wzruszajace.
      • l_witch_l Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 11:16
        Nie jestem trudna...
        A uzywac jej nie mam ochoty, chocby dlatego ze sama daje sobie doskonale rade...

        Tu chodzi o kontrole nad druga osoba. Ja wychodze z zalozenia ze tylko swoje wlasne zycie mozna kontrolowac, a nie innych...
        • arandano Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 14:50
          oh. tak. teraz to juz placze pelna struga. szkoda gadac z kombinatorka typu polskiego. ale pewnie znajdziesz tu wielu rozmowcow. to przewazajaca postawa w tym jezyku.D
    • paco_lopez Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 12:19
      trzeba kochac jego pomnik.
    • jedr-ek28 Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 12:50
      Moim zdaniem to błędne koło, bo, po pierwsze bardzo możliwe, że wchodzisz w wyuczony rodzaj związku z takim właśnie człowiekiem, po drugie, za uczucia dostajesz kolec. To jest tak, jak by dać komuś kwiaty mówiąc kocham Cię a w zamian słyszymy chyba Cię poje####!
    • krytyk2 Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 15:43
      klasyczny problem wspoluzaleznionego-zwiazac sie z osobą o specjalnych wymaganiach,wciąz dostosowywac sie do jego zmiennych nastrojów,naginac ogolnoludzkie zasady,po to tylko zeby było w miare znosnie.chora jest i jedna i druga osoba.
    • jan_stereo Re: Jak kochać osobę trudną? 11.05.13, 15:45
      l_witch_l napisała:

      > Czy jest taka możliwość przytulić do siebie różę, której płatki kwiatu opadły,
      > a wzamian pozostały ostre kolce, które kaleczą.

      jak sie kocha to wraz z kolcami, mnie sie bez nich roze wydaja wybrakowane i nie sa juz takie urocze...
    • sootball Re: Jak kochać osobę trudną? 13.05.13, 08:00
      Zastanów się nad sobą - dlaczego potrzebujesz kochać akurat osobę "trudną"?
      Czy potrafisz kochać osoby "łatwe", czy szukasz "wyzwań"?
      Czy ludzie z problemami emocjonalnymi, tacy, których trzeba ratować bardziej Cię pociągają?
      Czy bardziej od tego, co dana osoba może dać Tobie, ważne jest dla Ciebie co Ty możesz dać jej?
      Bo jeżeli tak, to Ty również masz problem.
      To nie jest piękne i romantyczne poświęcenie, to jest dobrze opisany "zespół kobiety, która kocha za bardzo".
      • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 13.05.13, 11:01
        To jest niezmiernie wazny aspekt. Owo szukanie 'wyzwan'. To jest osobowosc wspoluzalezniona (nie utozsamiac z uzaleznieniami, choc to czesto idzie w parze).
        Osobowosc skoncentrowana nie na sobie, ale na drugiej osobie. Na ratowaniu, zadowalaniu, pomaganiu, a zarazem poczuciu bycia wykorzystanym, poswiecajacym sie.
        Tutaj jest problem wkodowania w glowie definicji 'dobrego czlowieka'. Definicji, ktora polega na utozsamienia dobroci z wyrzeczeniem sie siebie, z nadrzednoscia potrzeb innych.
        To rodzi frustracje, bo nie da sie wyrzec wlasnych potrzeb, one sa tylko stlumione albo wyparte. W efekcie, nie pomaga sie ani drugiej osobie, ani sobie samemu.
        To ciezko zaakceptowac, bo wraz z definicja 'dobrego czlowieka' w glowie istnieje odwrotna definicja- 'zlego czlowieka', ktora tez jest naznaczona tymi samymi syndromami.
        Czyli nadrzednoscia potrzeb innych osob. Osoba, ktora dba o siebie, wymaga, oczekuje partnerstwa czy szacunku to wedle tej wypaczonej definicji egoista, dran, zly czlowie.
        Tu jest problem takiej dychotomii- zly albo dobry, na dodatek wlasnie w takim postrzeganiu niby-altruistycznym. Nie ma srodka.
        Tak wiec do kompletu znajduje sie osobe, ktora ma odwrotne wypaczenie- i uwaza, ze swiat powinien sie wokol niej krecic, ze ludzie sa od spelniania jej zachcianek. I powstaje toksyczna relacja.

        Ciezko jest wytlumaczyc sobie, ze jest sie taka sama osoba jak inne, zaslugujaca na tyle samo- ani na mniej, ani na wiecej. Ciezko to pojac obu stronom.
    • kimonabike Re: Jak kochać osobę trudną? 13.05.13, 11:27
      A po co przytulać różę? Róże nie potrzebują przytulania przecież. Róże się podziwia i takie tam.
      Osobę trudną najlepiej kochać na odległość. Powidzieć, że się kocha i jeśli będzie się chciała przytulić, na chwilę schować kolce, to będzie się tu i tu, dostępnym, ale nie do ranienia. Na co dzień się nie da. Ale dla takiego trudnego przypadku już sama świadomość, że gdzieś jest ktoś kto kocha, dużo może znaczyć. Chociaż te kolce zawsze będą stanowić barierę nie do pokonania. Taki life.
      • l_witch_l Re: Jak kochać osobę trudną? 13.05.13, 11:46
        Przyznam Kimona, ze twoja opinia mi najbardziej pasuje. Jakos tak mysle,ze z takimi ludzmi to tylko funkcjonuje dobrze relacja na odleglosc....
        • kimonabike Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 11:03
          No, masz do wyboru: albo poprawne relacje na bezpieczną odległość, albo blisko i wieczna szarpanina, tak że miłość od nienawiści już trudno odróżnić.
          • l_witch_l Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 11:43
            kimonabike napisała:

            > No, masz do wyboru: albo poprawne relacje na bezpieczną odległość, albo blisko
            > i wieczna szarpanina, tak że miłość od nienawiści już trudno odróżnić.


            Bingo. Wybieram to pierwsze: bezpieczna i poprawna relacje na odleglosc.
    • 1lapaz Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 11:17
      Wszystkie osoby, ktore znam bardzo dobrze i mam z nimi bliski kontakt, są trudne. Mają swoje i dobre i złe cechy charakteru, własne zdanie, z którym muszę czasmi życ na przekór. Co to włąściwie znaczy osoba trudna, czy to ktoś konfliktowy? Dla pewnych ludzi, osoba konfliktowa to taka, która się z nimi nie zgadza i jasno wyraża własne zdanie. Czy o to chodzi, czy o kręcenie, kłamstwa, lawirowanie, które ma z ciebie zrobić kogoś trudnego i nie do wytrzymania? Bo to jest rzeczywiście wykańczające .....
      • l_witch_l Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 11:40
        Dla pewnych ludzi, osoba konfliktowa to taka, która się z nimi nie zgadza i jasno wyraża własne zdanie. Czy o to chodzi, czy o kręcenie, kłamstwa, lawirowanie, które ma z ciebie zrobić kogoś trudnego i nie do wytrzymania? Bo to jest rzeczywiście wykańczające .....
        • 1lapaz Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 11:52
          jeśli kochasz... to chyba jednak jest w tobie jakis pozytywny odbiór tej osoby? Może to tylko przywiązanie, przyzwyczajenie, albo uzależnienie? Wychodzenia z uzależnienia nie jest proste, wymaga całkowitego odcięcia od substancji uzależniającej. Musisz mieć mentalnie wszyty esperal, dzieki ktoremu wiesz, że nie możesz ....
          Ja mialam taka metodę , ze zostalam na forum jakby tamta osobą, na jakis czas i to pomogło, serio. Przyjmowałam jej poglądy, jej spojrzenie na swiat, przez jakis czas, odpuściło całkowicie.
          • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 12:47
            Milosc i zlosc, przywiazanie i pretensje moga isc w komplecie. Problemem jest to, ze te negatywne uczucia potrafia przyslonic te pozytywne. Jest roznica miedzy autentyczna checia kontaktu z druga osoba, zyczeniem jej dobrze, troska, a przymusem akceptowania rzeczy nieakceptowalnych, i te dwie rzeczy sa mylnie utozsamiane. Nalezy to oddzielic.
            Pomaganie innym jest autentyczne i konstruktywne tylko wtedy, gdy jest dobrowolne czy chocby akceptowalne, a nie przymusem wewnetrznym.
    • l_witch_l Dzieki za odpowiedzi... 14.05.13, 11:45
      Taka dyskusja dala mi szanse na refleksje i przemyslenia...:=)
    • atalia12 Re: Jak kochać osobę trudną? 14.05.13, 12:59
      l_witch_l napisała:

      > Czy jest taka możliwość przytulić do siebie różę, której płatki kwiatu opadły,
      > a wzamian pozostały ostre kolce, które kaleczą.
      >
      > Są tacy znawcy w psychologii, którzy tłumaczą, że od osób trudnych należy się
      > odsunąć, po co być z nimi, skoro tylko ranią. A co, jak tobie jest żal tej osob
      > y. Jeżeli zamiast od niej odejść, wolisz zostać właśnie dlatego, że jesteś w st
      > anie ją wytłumaczyć... I umiesz w niej odnależć coś pięknego...
      >
      > Jak się to nazywa i czy jest wyjście z takiego emocjonalnego impasu...
      >
      >

      Właśnie w ten sposób udawania się swoją miłość i oddanie. My kochamy zawsze za coś nie potrafimy bezinteresownie, kochać dla samego kochania. Zawsze chcemy czegoś w zamian, a kiedy ta miłość jak to nazywamy, sprawia cierpienie odchodzimy bardzo szybko. Kiedy jest niewygodnie. Nie potrafimy oddać się nie biorąc czegoś w zamian.
      zdrowieducha.pl/index.php/artykuly/101-bezinteresowne-oddanie
      • l_witch_l Dla samego kochania...:=) 14.05.13, 14:32
        Owszem kocham te osobe, ale relacja z drugim nie oznacza, aby byc tylko dawca, pozwalajcym sie exploatowac bez reszty...
        Pomiedzy doroslymi jest na wspolnych warunkach.
        • yadaxad Re: Dla samego kochania...:=) 14.05.13, 19:24
          Bo mylisz kochanie z emocjonalną ekstazą. A to tylko jeden z aspektów stosunku do człowieka bliskiego. Można być uczuciwo niezaspokojonym w formie refleksu, by być zaspokojonym w formie własnego stosunku do osoby. Kochamy, nie dlatego, że ktoś nam za to płaci, bo to prostytucja. Musisz się zdecydować co jest powodem nieobojętności na czyjś los. Albo zobojętnieć, albo w sobie znaleźć powód swojego altruizmu, który daje ci satysfakcję. Bez względu na osobisty problem ofiary, który może być trudny do zniesienia.
    • hansii na odleglosc :) 15.05.13, 12:07
      mozna oczywiscie kogos (kto jest meczacy) zalowac i nawet mu to wspolczucie okazac,
      ale czasami - czy okazjonalnie, a nie za czesto.
      chyba, ze ktos jest masochista.
    • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 15.05.13, 18:10
      A jak poradzic sobie z takim ucuciem:
      Druga osoba zrobila cos bardzo zlego, cos co bardzo zabolalo, cos to zostawilo drzazge.
      Potem ta osoba naprawia blad, zachowuje sie wzorowo, jest lojalna i oddana.
      Ty jednak, widzac to wszystko i bedac tego swiadomym, nie umiesz wybaczyc tego zdarzenia z przezlosci.
      Mimo wielkiego poczucia winy, wspoluczucia, mimo docenienia intencji, przy calej sympatii do tej osoby obecnie.
      Jednak gdy wspomnisz to zdarzenie, to sciska w srodku, boli- i czujesz do siebie zal i bezsilne pretensje za te msciwosc i za ten brak przebaczenia.
      • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 15.05.13, 19:35
        nie wiem czy ci pomogę, ale doradzę: przeanalizuj to uczucie ;)

        to uczucie jest ci być może znane, skup się na nim, być może nie chodzi o tę osobę co się na niej zawiodłeś, ale wróciły uczucia jakie wywoływała w tobie jakaś osoba z przeszłości, na której się zawiodłeś (a może to była jednorazowa sytuacja)

        ja miałam podobnie, w pewnej sytuacji zachowałam się nie adekwatnie do jej wagi, ktoś mi bliski (nazwijmy go "z teraźniejszości") zrobił coś czego się po nim nie spodziewałam i w sekundę ogarnęła mnie taka wściekłość... :/ ten ktoś zrobił to przypadkowo, nieświadomie

        ja się zaczęłam zastanawiać czemu aż tak mnie poniosło, i wyszło mi że podobne uczucia wywoływała we mnie pewna bliska mi osoba w dzieciństwie, umawiałyśmy się na coś, apotem jak przychodziło co do czego ta osoba ZAWSZE robiła zupełnie odwrotnie, do tej pory tak robi... za każdym razem zawód i pytanie "jak mogłaś??"

        tę sytuację z teraźniejszości z tą bliską mi osobą wyjaśniłam, wytłumaczyłam dlaczego tak się delikatnie mówiąc wkurzyłam

        ja po prostu poczułam się zawiedziona, i to nie chodziło o tę osobę, która mi ten zawód sprawiła TERAZ, ale chodziło o to UCZUCIE, które tyle razy już w życiu "przerabiałam", że nie wytrzymuje jak znów mnie dotyka, i to problem jest w tym uczuciu, a nie w tej osobie z "teraźniejszość"

        nie wiem, czy dość jasno napisałam ;)
      • yadaxad Re: Jak kochać osobę trudną? 15.05.13, 21:18
        Czyli kochałeś stosunek kogoś do ciebie, nie osobę. Jest, kocham każdego, kto zachowa odpowiedni model zachowania. Wyłamie się, ścinam łeb bez litości. Czyli kocham model,!, zachowania plus przyjemne walory fizyczne, a fizyczno-psychiczna osoba która je je niesie jest mi obojętna.
        • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 15.05.13, 21:59
          Trudno powiedziec, bo akurat przypadek osoby ktora mam na mysi polegal na tym, ze zachowanie, ktore mnie ubodlo pojawilo sie na samym poczatku znajomosci, ja nie mialem zadnego stosunku, bylem uprzejmy i tyle.
          No dobra, opowiem:) Mieszkalem w pewnym miejscu i tam zamieszkala dziewczyna, ktora nikogo nie znala i troche sie do mnie przykleila, a ja troche sie nia 'zajmowalem', wkrotce do tej miejscowosci przyjechal moj stary kumpel i ta dziewczyna zaczela popisywac sie przed tym kumplem, wytworzyl sie taki uklad, ze jak bylismy we troje to ona podsmiewala sie ze mnie czy prowokowala mnie.
          Ja na poczatku ignorowalem to, ale pozniej wkurzylem sie i jej to wygarnalem, ona sie tlumaczyla, ze niby prowokala mnie bo ja sie dalem prowokowac, ja jej powiedzialem, ze widac leci na mojego kumpla i jak chce go poderwac to niech sobie znajdzie inny sposob, ona sie zaparla ze nie. Po tym zmienila swoje zachowanie i byla wobec mnie bardzo mila, wkladala wiecej wysilku w nasz kontakt niz ja, nawet w pewien sposob mozna powiedziec zaprzyjaznilismy sie, przy okazji dodam, ze jej relacje z moim kumplem z kolei szybko dosc wygasly, wiec nie tylko nie powtarzaly sie te sytuacje ale nawet nie mialy jak- ale we mnie zostala jakas zadra i choc o tymjuz nie rozmawiamy i nie ma w jej zachowaniu cienia tej postawy z poczatku znajomosci, jest to jakos dziwnie obciazane.


          @Malwi2
          tak, zapewne to bylo cos wiecej iz tylko sama sytuacja. Pewnie jakas urazona ambicja, moze troche mesko-meska rywalizacja, ktora w swoim przekonaniu na tamten moment 'przegralem', a tez w duzym stopniu jakies poczucie zdrady, ze oto ja tutaj staram sie komus umilic czas a tutaj taka 'odplata'.n
          Nie wiem jakie konkretnie uczucie to przywolalo, probowalem sobie przypomniec ale jakos nic konkretnego mi nie przyszlo do glowy, nie pamietam podobnego typu sytuacji.
          Zastanawia mnie natomiast, po co mi to wspomnienie, po co mi ta wrecz masochistyczna przyjemnosc przypominania sobie tego zdarzenia, ktora przeradza sie w sadystyczna wrecz przyjemnosc, gdy jej to przypomnialem raz czy drugi (bo potem odlozylem to do archiwum w naszej relacji, to znaczy nie przypominalem tego, ale czasem mi to przyszlo do glowy i z trwoga mysle, ze w razie konfliktu bym cos na ten temat klepnal.
          tak jakby w mojej glowie mamy niewyrownane rachunki, problem w tym, ze nie wiem co ona powinna zrobic aby je wyrownac, bo zmiana zachowania nie spowodowala znikniecia urazu, tak naprawde to moze chodzi o to, ze ja jej ciagle nie dowierzam i w glebi duszy uwazam, ze ona udaje i tak naprawde ma do mnie stosunek lekcewazacy, tylko gra. A moja niby zemsta w postaci checi wypomnienia to moze nie zmsta tylko pragnienie udowodnienia jej, ze jednak nei zmienila stosunku do mnie tylko udaje, na zasadzie 'i widzisz, zlapalem ci, wyszlo szydlo z worka'.
          Tylko po cholere mi to przekonanie, ze ona gra to sam nie wiem.
          • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 16.05.13, 07:13
            kropidlo5 napisał:
            > No dobra, opowiem:)

            :)

            > Nie wiem jakie konkretnie uczucie to przywolalo, probowalem sobie przypomniec a
            > le jakos nic konkretnego mi nie przyszlo do glowy, nie pamietam podobnego typu
            > sytuacji.

            jakieś osoby, które to uczucie wywoływały?? dobra, nie wnikam, może jest problem w tym, że jesteś nieufny, a to - to nie wiem jak pokonać, pomyślę nad tym :)
          • yadaxad Re: Jak kochać osobę trudną? 16.05.13, 19:37
            Sytuacja, którą stworzyła, jest zadrą w tobie, istniejącą dawno przed spotkaniem dziewczyny, nie jakimś szczególnie paskudnym jej zachowaniem. Ona się jej mimowolnie dotknęła, więc ulokowałeś na jej osobie, chęć rozładowania problemu. Dziewczyna cię drażniła, w kontakcie trzy, co uznałeś za raniącą nielojalność, wobec tego co przed tym jej ofiarowałeś z siebie. Ona tej ceny nie załapała. Ma wdzieczność na swoim poziomie oceny kontaktu. Zrozumiała, że ciebie się to dotknęło, więc takich sytuacji nie powtarza. Ale czemu rozciągasz to na cały jej stosunek do ciebie. Chcesz się zemścić, bo dobrze czujesz, że nie jesteś dla niej 100% doskonały. Ona cię pewnie lubi, pamięta w czym się jej przysłużyłeś, ale pewnie czegoś w twojej osobowości nie akceptuje, uważa za godne krytyki, wyśmiania. Tak jest z stosunkiem do wszystkich, co nie oznacza braku sympatii do tej osoby, czy chęci staranowania jej drwiną i poniżeniem. Masz zbyt silny instynkt nieufności, bodziec sekretu w tobie, uwalnia nieadekwatną potrzebę obrony. Widocznie masz w sobie nieprzepracowane krzywdy.
            • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 16.05.13, 23:39
              Tak, pewnie tak jest. Wyczulenie na krzywde. Mysle, ze takze jednym z aspektow jest pretensja do samego siebie albo tez to, ze ona pokazala mi lustro, w ktorym sie przejrzalem i zobaczylem cos, czego nie polubilem. Uswiadomila mi i wyciagnela na swiatlo dzienne moja niepewnosc siebie i jeszcze na tej nucie grala- co zabolalo podwojnie. Jakby otworzyla zablizniona rane i sypala sol.
              Zauwazylem, ze wiele pretensji, ktore mam do innych, tak naprawde na pewnym poziomie sa pretensjami do samego siebie a poczucie krzywdy jest przykrywka poczucia wstydu. Tak wiec bardziej niz o wybaczenie innym chodzi w tych sytuacjach o wybaczenie samemu sobie, akceptacje siebie.
              • yadaxad Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 00:24
                W innych najbardziej nienawidzimy siebie, którego odkrywamy, to taki psychologiczny aż banał.Ale wyterapeuzytować się do pełnego- nad-, jest może funkcjonalne, ale nie ludzkie. Możesz mieć żal. Ale twoje rozczarowanie jej poziomem emocjonalności jest chyba największym odwetem. Bo to poczuła. Jak jej to w jakiś jedynkowy sposób zwrócisz, to będzie dla niej ulga. Momentalnie ją zranisz, ale wet za wet, jesteś taki sam debil jak ja, sprawa wymazana. A tak. jak zostawisz sprawę wisieć, może będzie ją pamiętała do końca życia. Albo się bedzie przypominać. Nic tak nie rani, jak czyjaś szlachetność, którą zawiedliśmy. Nawet największego głąba.
                • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 08:57
                  yadaxad napisał(a):

                  > W innych najbardziej nienawidzimy siebie, którego odkrywamy, to taki psychologi
                  > czny aż banał.Ale wyterapeuzytować się do pełnego- nad-, jest może funkcjonalne
                  > , ale nie ludzkie. Możesz mieć żal. Ale twoje rozczarowanie jej poziomem emocjo
                  > nalności jest chyba największym odwetem. Bo to poczuła. Jak jej to w jakiś jedy
                  > nkowy sposób zwrócisz, to będzie dla niej ulga. Momentalnie ją zranisz, ale wet
                  > za wet, jesteś taki sam debil jak ja, sprawa wymazana. A tak. jak zostawisz sp
                  > rawę wisieć, może będzie ją pamiętała do końca życia. Albo się bedzie przypomin
                  > ać. Nic tak nie rani, jak czyjaś szlachetność, którą zawiedliśmy. Nawet najwięk
                  > szego głąba.

                  Heh. Tak dokladnie to ja nie odkrylem siebie w niej, bo ona tych cech nie miala- tego spiecia, nadmiernej wrazliwosci, ona te cechy zauwazyla u mnie i na nich pogrywala.
                  Zgadzam sie z tym, ze moze moje rozczarowanie nia bylo dla niej niemile, co do koncepcji odwetu w celu oczyszczenia jej to ciekawie to brzmi, masz na mysli to, ze ona sie czuje 'gorsza' bo 'nagrzeszyla' a gdybym ja teraz zrobil jej cos podobnego to jestesmy kwita? Hmm interesujace.
                  Tylko ciekawe, czy by tak to akurat odebrala, bo sa ludzie, ktorzy sobie daja prawo do niecnosci czy nielojalnosci ale od drugiej strony oczekuja slepego posluszenstwa i wiernosci.
                  Tak w ogole to ta sprawa jest juz stara, tak naprawde prawie wcale o tym nie mysle, ale przypomnialo mi sie w kontekscie watku i pomyslalem, ze jakos tam jeszcze zyje, choc jak mowie, zamazana kwestia.
                  • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 09:12
                    > bo ona tych cech nie miala
                    > - tego spiecia, nadmiernej wrazliwosci, ona te cechy zauwazyla u mnie i na nich
                    > pogrywala.

                    a może miała i wiedział jak i gdzie uderzyć, by mocno zabolało
                    dla mnie wrażliwość to atut, lepiej mieć nadmierną, niż nie mieć wcale
                    • apersona Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 10:43
                      Drobiazgowe analizy tu widzę i rozliczenia emocjonalne co do ułamka grosza.

                      Czy to ma sens?

                      Ludzie na ogól nie traktują swych stosunków z innymi jako wielopoziomowych intryg, ot jednych lubią innych nie. Zdarzają się bardzo odmienne sposoby pojmowania układów międzyludzkich i wtedy to jest szok, bo zakładamy że inni mają takie same elementarne podejście do życia tzn. oszust wszędzie widzi podstęp, uczciwy jest zaskoczony niedotrzymaniem umowy itp.

                      Dyskusja powyżej zakłada że istnieje tylko dziewczyna i Kropi. Cała reszta ludzkości to kumple Kropiego, wrogowie Kropiego i nieznajomi Kropiego. Do kogokolwiek zagadasz ma to związek z Kropidlem. No cóż dziewczę mogło nie wiedzieć, że popełnia zdradę główną w swiecie Kropa, bo w jej świecie to była zabawna rozmowa na interesujący temat.

                      Gdzieś tam były "pretensje o mściwość i brak przebaczenia" gdy z kontekstu wynika że jest to tylko nie możność zapomnienia i zaufania, może bardziej nie możność zaufania

                      • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 11:48
                        apersona napisała:

                        > Drobiazgowe analizy tu widzę i rozliczenia emocjonalne co do ułamka grosza.
                        >
                        > Czy to ma sens?
                        >
                        > Ludzie na ogól nie traktują swych stosunków z innymi jako wielopoziomowych intr
                        > yg, ot jednych lubią innych nie. Zdarzają się bardzo odmienne sposoby pojmowani
                        > a układów międzyludzkich i wtedy to jest szok, bo zakładamy że inni mają takie
                        > same elementarne podejście do życia tzn. oszust wszędzie widzi podstęp, uczciwy
                        > jest zaskoczony niedotrzymaniem umowy itp.

                        Tutaj raczej nie bylo intrygi, nie sadze by cos tu bylo 'ukartowane'- raczej bylo spontaniczne. wedlug mojej interpretacji owczesnej i troche obecnej- dziewczyna chciala przyblizyc sie do kolegi i znalazla stary jak swiat sposob- popisac sie, a ze kropidlo byl pod reka ze swa cienka skora tomozna bylo go poprowokowac i sie posmiac. Troche prymitywne zachowanie, ale zrozumiale.


                        >
                        > Dyskusja powyżej zakłada że istnieje tylko dziewczyna i Kropi. Cała reszta ludz
                        > kości to kumple Kropiego, wrogowie Kropiego i nieznajomi Kropiego. Do kogokolwi
                        > ek zagadasz ma to związek z Kropidlem. No cóż dziewczę mogło nie wiedzieć, że
                        > popełnia zdradę główną w swiecie Kropa, bo w jej świecie to była zabawna rozmow
                        > a na interesujący temat.

                        Nie, temat zeslizgnal sie na temat kropidla, ja nie wiem juz sam nawet jak tosie stalo, trzebaby wrocic do poprzednich postow. A co dziewczyna myslala wedy to ja nie wiem, moge tylko jej wierzyc lub nie- bo jak pisalem, pytalem jej o powody tego zachowania to podala jako powod to, ze 'bawilo' ja to, ze widac bylo po mnie, ze sie napinalem i stresowalem jakimis jej prowokacjami. Coz, moglo tak byc, bo to jest moj slaby punkt, z ktorym proboje cos zrobic. wedlug mnie jednak prowokowanie kogos, kto latwo reaguje i nakrecanie go czy podpuszczania to zachowanie nieladne, tak naprawde troche dziecinne, acz bardzo kuszace i na pewno kazdy z nas kiedys cos takiego popelnil. Ja odebralem to wtedy jeszcze mocniej, bo tak jak mowilem- probowalem sie nia 'opiekowac' a ona mi za to tak odplacala, zbyt sie rozzuchwalila i tyle- a ja jej pozwolilem.
                        Moze gdyby wtedy robila to symetrycznie- to znaczy podsmiewala sie i ze mnie i z kumpla to byloby inaczej, a tak doszedl element jakiegos poczucia niesprawiedliwosci.

                        >
                        > Gdzieś tam były "pretensje o mściwość i brak przebaczenia" gdy z kontekstu wyni
                        > ka że jest to tylko nie możność zapomnienia i zaufania, może bardziej nie możno
                        > ść zaufania
                        >

                        Pewnie tak, problem z uwierzeniem w zmiane nastawienia, zbytnie przywiazanie do pewnego epizodu, tak jak zona ktora nie moze mezowi wybaczyc zdrady, choc ten ja zapewnia ze to byla chwila zapomnienia, ale sprawa sie ciagnie dokonca malzenstwa, moze byc takie porownanie:)
                        • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 12:03
                          kropidlo5 napisał:

                          >prowokowanie kogos, kto latwo reaguje i nakrecanie go czy podpuszczania to z
                          > achowanie nieladne, tak naprawde troche dziecinne, acz bardzo kuszace i na pewn
                          > o kazdy z nas kiedys cos takiego popelnil.

                          no, w podstawówce, gdy się uczyło jeszcze emapatii, wstyd pozostał
                          • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 12:12
                            malwi.2 napisała:

                            > kropidlo5 napisał:
                            >
                            > >prowokowanie kogos, kto latwo reaguje i nakrecanie go czy podpuszczania to
                            > z
                            > > achowanie nieladne, tak naprawde troche dziecinne, acz bardzo kuszace i n
                            > a pewn
                            > > o kazdy z nas kiedys cos takiego popelnil.
                            >
                            > no, w podstawówce, gdy się uczyło jeszcze emapatii, wstyd pozostał

                            No wlasnie w podstawowce to sa takie dosc popularne sposoby zaimponowania rowiesnikom, szczegolnie w wydaniu chlopakow, kogos 'nabajerowac', 'sprzedac kit'-i fajnie jak ktos lyka jak zaba kit, podpuscic jednego na drugiego.
                            Ciaganie dziewczynek za warkoczyki, strzelanie z procy, wysmiewanie grubych czy okularnikow, podrzucanie komus do teczki czy piornika niespodzianek i tak dalej.
                            a im ktos bardziej sie denerwuje, tym lepsza zabawa.

                            Oczywiscie moze to miec charakter niegroznego draznienia, gdy to sa rzeczy dosc niewinne a potem jest klepniecie w plecy, i gdy robi sie wszystkim dookola i kazdy sobie- to i w doroslym zyciu sie zdarza i jest calkiem fajne-podraznic sie troche, porobic sobie glupie dowcipy- ale z wyczuciem, z humorem, tak aby kazdy sie smial- takze ofiara zartu.
                            No a co innego jednak to gdy nosi to znamiona przesladowania, uwzinania sie na kogos, gnebienia.To juz jest patologiczne.
                            Jesli chodzi o ten przyklad tutaj, to mysle, ze bylo to gdzies pomiedzy. Moze w intencji bylo dosc niewinne, moze troche dzieciine, moze troche bezmyslne.
                            • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 13:41
                              a może ona faktycznie przesadziła i niepotrzebnie siebie obwiniasz za brak przebaczenia, nie muszą nam wszyscy odpowiadać, nie musimy się ze wszystkimi przyjaźnić, nie musimy wiecznie zwalczać niechęci, może lepiej odsunąć się od źródła niechęci i sobie żyć...

                              ...i zająć się budowaniem poczucia własnej wartości, bo zawsze się znajdą na naszej drodze osoby, które będą sobie chciały poprawić humor kompromitując innych i trzeba znaleźć na nich sposób wewnątrz siebie
                              • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 14:03
                                ty się nią zaopiekowałeś a ona próbowała poderwać twojego kumpla udając, że jest zabawna poprzez kompromitacje ciebie, granie na twych kompleksach - to kilka ciosów było

                                nie jedna osoba taką "przyjaźń" skreśliłaby od razu definitywnie, a co jak znów jej okażesz serce?? przebaczysz?? znów znajdzie się w roli nadrzędnej??

                                jeśli czujesz, że poszła za daleko to pewnie tak jest
                                • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 15:51
                                  Zeby bylo jasne- ja jej owczesne zachowanie oceniam jednoznacznie negatywne. Przedstawiam jego kontekst czy uwarunkowania, ale go nie usprawiedliwiam.
                                  Tu chodzi o to, ze ona wtedy po pierwszym 'opierdzielu' zmienila swoje zachowanie, od paru lat sie znamy i to sie nigdy nie powtorzylo, jest przyjazna i jak mowie, bardziej dba o znajomosc niz ja czasami. Ale mimo tej zmiany, tamto siedzi. To jest problem.
                                  • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 17:02
                                    tak sobie myślę, ze gdyby ktoś zawiódł moje zaufanie, albo mnie w podobny sposób skompromitował to albo bym kontakt zerwała definitywnie, a jeśli kontakt bym zdecydowała się utrzymać to uraza z czasem (chyba) by malała

                                    więc może tu chodzi o inne uczucie, nie przykrość z powodu wyśmiania, nie stracone zaufanie - skoro ona teraz zachowuje się nienagannie, ale może jesteś zawiedziony, ze skończyło się TYLKO przyjaźnią, choć zapowiadało się inaczej przed tym zdarzeniem, masz do niej o to żal
                                    • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 21:45
                                      malwi.2 napisała:

                                      > tak sobie myślę, ze gdyby ktoś zawiódł moje zaufanie, albo mnie w podobny sposó
                                      > b skompromitował to albo bym kontakt zerwała definitywnie, a jeśli kontakt bym
                                      > zdecydowała się utrzymać to uraza z czasem (chyba) by malała
                                      >
                                      > więc może tu chodzi o inne uczucie, nie przykrość z powodu wyśmiania, nie strac
                                      > one zaufanie - skoro ona teraz zachowuje się nienagannie, ale może jesteś zawie
                                      > dziony, ze skończyło się TYLKO przyjaźnią, choć zapowiadało się inaczej przed t
                                      > ym zdarzeniem, masz do niej o to żal

                                      No nie wiem, ja raczej nie bylem zainteresowany ta dziewczyna jako potencjalna partnerka. Owszem, ona probowala mi wmowic, ze jestem zazdrosny o kolege, ale to nie o to chodzilo.
                                      no chyba, ze na jakims podswiadomym poziomie uwazam, ze powinna mi sie oddac i zdezynfekowac w ten sposob rane zranionej meskiej dumy, tak troche sobie zartuje.
                                      Ta uraza nie jest jakas wielka, sam ze w ogole jest- moze nawet nie uraza, ale jakas nieufnosc, ciezko to okreslic, a moze jakies zranione ego.

                                      • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 13:37
                                        ja jak się na kimś zawiodę, ktoś okaże się inny niż się spodziewałam, to mam wrażenie ze podświadomie przykładam do tej znajomości inna miarę, zmniejszam oczekiwania wobec tej znajomości i wtedy ta przykrość mi obojętnieje

                                        ale prawdziwym przyjaciołom dużo wybaczam, bo nikt nie jest idealny

                                        • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 15:17
                                          Mysle, ze latwiej wybaczyc czyn niz sekwencje czynow. Jak ktos cos powiedzial, cos zrobil- i bylo to spontaniczne i nagle to jest inaczej, a inaczej gdy tkwi w jakiejs sytuacji kilka dni czy tygodni. Tak tez bylo tutaj, te prowokacje i podburzanie trwalo kilka dobrych dni zanim przestalem to ignorowac (a raczej probowac ignorowac bo zdenerwowanie czy zmieszanie po mnie bylo dobrze widac, co ja podniecalo).
                                          Mialem tez takiego kumpla, o ktorym zawsze tutaj pisze,taki falszywy przyjaciel, ktory pare miesiecy wczesniej akurat robil cos bardzo podobnego, z tym ze on to robil przy nowym znajomym, przy ktorym chcial sie tez popisac, i tez kilka dni albo i dluzej tak mi przygadywal czy podsmiewal sie w podobny sposob, az tamten drugi przejal te zachowania i zaczal tez sie podsmiewac, mimo, ze mnie ledwie znal. Ja w koncu zwrocilem uwage tamtemu- i jak reka odjal, a swemu niby 'przyjacielowi' balem sie na ten czas cos powiedziec, ale jako ze widzial ze zwrocilem uwage tamtemu i ze tamten sie zmienil to wyhamowal.
                                          Takie zdarzenia nie zdarzaja mi sie zbyt czesto, niemialem zbyt wielu takich sytuacji w zyciu, nawet w podstawowce nie kojarze zebym byl taka latwa ofiara- mimo ze bylem tzw wzorowym uczniem- ale za to z tym kumplem takie podsmiewanie to nie byl pierwszy raz, to raczej byl jego dosc slaly styl. No i miejscem, gdzie bylem czesto wysmiewany byl rodzinny dom. Przez rodzenstwo czy rodzicow, glownie matke.
                                          Ale, jak mowie, te podsiewanie niby przyjaciela i te zdarzenia z dziewczyna dzielio moze pol roku gora, moze to bliskosc tych dwoch zdarzen tez jakos wplynela na sile mojej reakcji? Moze zaczalem sie bac, ze zaczynam przyciagac takie reakcje? Moze moj system obronny byl wyostrzony jeszcze, a zarazem ciagle bezbronny, plus doszlo do tego to poczucie zdrady (znowu) plus systematycznosc dzialania, plus tutaj kwestia rywalizacji mesko-meskiej moze i ambicji.
                                          • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 15:36
                                            no musisz sobie z tym uczuciem jakoś poradzić, to nie chodzi o uczucie do tej dziewczyny, ale o uczucie do siebie samego, nie możesz sobie wybaczyć, że ściągasz na siebie takie sytuacje

                                            myślę, że za bardzo przejmujesz się takim kompromitowaniem, wyśmiewaniem, to "przejmowanie się" ludzi nakręca, ale tak naprawdę to kompromitują się w tej sytuacji oni sami, i jak jest więcej ludzi podczas takiego wydarzenia to dla większości żałośnie nie wygląda ten skompromitowany, ale kompromitujący
                                            • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 15:50
                                              ciekawe co byś musiał zrobić, by nie lgnąć w takie klimaty, bo ty jak widać takie preferujesz :/


                                              może jakbyś zwrócił większą uwagę na swoje zalety, a wady zaakceptował (a nawet niektóre wady uznał za zalety), czyli generalnie sam byś się zaczął szanować to byś ludzi szanujących ciebie przyciągną albo może ci których już wokół masz zaczęli by ciebie szanować, doceń siebie ;)
                                              • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 15:58
                                                nie wstydź się tego, że jesteś przewrażliwiony na swoim punkcie, nie walcz z tym, zaakceptuj to, taki jesteś i już

                                                • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 16:08
                                                  a w ogóle to ja nie wiem dlaczego problemy kropidlaka są "roztrząsywane" w wątku witch ;)
                                                  • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 17:04
                                                    roztrząsane powinno być, już wiem czemu mi się na czerwono podkreślało ;)
                                                  • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 17:23
                                                    Hmm tutaj watki nie naleza do nikogo, o ile wiem, a dlaczego rozmowa zboczyla na moj temat tak gleboko to zapytaj sama siebie, bo zapytalas mnie o szczegoly ogolnego problemu, ktory poruszylem, a potem sie potoczylo:)
                                                    Dyskusje tutaj czesto schodza na temat kropidlaka (hmm skad ja ten termin znam)- chyba z tego wzgledu, ze dosc otwarcie i dosc obficie pisze o konkretnych, materialnych sprawach z zycia osobistego i mimo, ze jest toanonimowe, to jest to namacalny material do dyskusji, tak mysle.
                                                    No bo na pewno nie jestem narcyzem!:)
                                            • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 17:29
                                              malwi.2 napisała:

                                              > no musisz sobie z tym uczuciem jakoś poradzić, to nie chodzi o uczucie do tej d
                                              > ziewczyny, ale o uczucie do siebie samego, nie możesz sobie wybaczyć, że ściąga
                                              > sz na siebie takie sytuacje
                                              >
                                              > myślę, że za bardzo przejmujesz się takim kompromitowaniem, wyśmiewaniem, to "p
                                              > rzejmowanie się" ludzi nakręca, ale tak naprawdę to kompromitują się w tej sytu
                                              > acji oni sami, i jak jest więcej ludzi podczas takiego wydarzenia to dla więks
                                              > zości żałośnie nie wygląda ten skompromitowany, ale kompromitujący ciekawe


                                              Zgadzam sie, zdaje sobie sprawe coraz bardziej, ze taki 'kozak' kompromituje siebie, a nie mnie, dlatego mniej sie boje efektow dzialania takiego zachowania a bardziej zlosci mnie zachowanie takiej osoby i mam ochote sie zemscic.


                                              co byś musiał zrobić, by nie lgnąć w takie klimaty, bo ty jak widać takie preferujesz :/


                                              nie, nienawidze ich, traktowalem je jako wewnenrztny przymus, a nie preferencje, a tak naprawde caly zycie bylem cholernie nieasertywny.

                                              może jakbyś zwrócił większą uwagę na swoje zalety, a wady zaakceptował (a nawet niektóre wady uznał za zalety), czyli generalnie sam byś się zaczął szanować to byś ludzi szanujących ciebie przyciągną albo może ci których już wokół masz zaczęli by ciebie szanować, doceń siebie ;)


                                              Nie jest tak zle, ja mam mnostwo szanujacych mnie osob dookola. Nie pisze o nich, bo tak jak zdrowy czlowiek nie chodzi do psychiatry tak i ja o zdrowych relacjach nie pisze na forum psychologia przy analizie patologii.

                                              Problemem jest nie tyle dominacja fizyczna osob tego typu (krytycznych, wysmiewajacych) tylko znaczenie, jakie im sie nadaje.

                                              A z szacunkiem wobec samego siebie i dostrzeganiem zalet to masz racje- ja zawsze bylem najsurowszym swoim krytykiem i dlatego pewnie tacy ludzie jak ja sluchaja uwazniej glosow innych surowych krytykow- bo im lepiej 'wspolbrzmia', a jak przestaje sie byc surowym krytykiem samego siebie- to te glosy zaczynaja falszowac a wspolbrzmieja dotad ignorowane glosy przyjazne.

                                              Jestem w polowie drogi ku temu.
                                              • malwi.2 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 22:57
                                                kropidlo5 napisał:

                                                > Nie jest tak zle, ja mam mnostwo szanujacych mnie osob dookola.

                                                ok :)

                                                Nie pisze o nic
                                                > h, bo tak jak zdrowy czlowiek nie chodzi do psychiatry tak i ja o zdrowych rela
                                                > cjach nie pisze na forum psychologia przy analizie patologii.

                                                przy okazji wątku twojego kumpla - manipulatora to nawet coś się o sobie samej dowiedziałam... wyszło, że neurotyczką jestem :/ ale tematu nie rozwlekam, choć do tematu głównego - osoby trudnej pasuje idealnie...
                                                • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 18.05.13, 23:40
                                                  Nie bardzo rozumiem- watek o kumplu antysemicie?
                                                  A jak dowiedzialas sie o neurotyzmie z takiego watku?
            • apersona Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 10:11
              yadaxad napisał(a):

              > ... Ona cię pewnie lubi, pamięta w czym się jej przysłużyłeś, ale
              > pewnie czegoś w twojej osobowości nie akceptuje, uważa za godne krytyki, wyś
              > miania. Tak jest z stosunkiem do wszystkich ...

              To niezdrowe zakładać, że brak akceptacji pewnych cech lub zachowań u kogoś musi automatycznie prowadzić do ich wyśmiewania
              • kropidlo5 Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 11:39
                apersona napisała:

                > yadaxad napisał(a):
                >
                > > ... Ona cię pewnie lubi, pamięta w czym się jej przysłużyłeś, ale
                > > pewnie czegoś w twojej osobowości nie akceptuje, uważa za godne krytyki,
                > wyś
                > > miania. Tak jest z stosunkiem do wszystkich ...
                >
                > To niezdrowe zakładać, że brak akceptacji pewnych cech lub zachowań u kogoś mus
                > i automatycznie prowadzić do ich wyśmiewania

                No tak byc nie powinno, ale czesto jest. Taka natura ludzka, by wytknac odmiennosc.
    • mona.blue Re: Jak kochać osobę trudną? 17.05.13, 17:17
      Trudno jest kochać "trudną" osobę. Myślę, że można, jeżeli w tej relacji sa spełnione ważne potrzeby obojga. Jeżeli natomiast jedna osoba wykorzystuje drugą albo nie szanuje jej, to taki związek zamieni się w gehennę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka