temat? potrzebuje pomocy i rady

IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 29.07.04, 00:40
napisze krotko...w tej chwili nie stac nmie na dluzsze wywody...moj stan
psychiczny...Pare dni temu moj maz (od 3 lat) oznajmil mi,ze bedzie mial
dziecko z inna kobieta.Popatrzylam wtedy na naszego,9 miesiecznego synka i
sama nie wiem...powiedzialam mu,ze nie dam mu rozwodu,ze ma sie przestac
widywac z tamta...z tamta jest od 2 lat...czyli rok po naszym slubie zaczal
mnie zdradzac! Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...Teraz on okazuje skruche,siedzi w
domu,dba o wszystko,przymila sie i przeprasza...ale...CO MAM ZROBIC,JAK SIE
ZACHOWAC...przeciez za chwile urodzi sie jego drugie dziecko...mam mu
zabronic go widywac?.... poki co nic nikomu,nawet rodzicom, nie
mowie...PORADZCIE,CO ROBIC...
    • my_day Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 02:07
      Jedno co w tej chwili nasuwa mi sie na myśl to zapytać Ciebie.. Gdzie byłas
      wtedy jak Twój maż randkował?Nic nie zauważyłaś?Dwa lata to spry kawałek czasu!
      Wiem o tym, że faceci są tacy, a nie inni,aczkolwiek zastanawia mnie to
      wszystko.
      Co tu radzić.. Jak go kochasz, to będziesz chyba musiała ten fakt narodzin
      dziecka- nie Twojego-zaakceptować.
      Napisałaś, że nie dasz mu rozwodu natomiast nic nie piszesz czy on tego wogóle
      chce.. Nie napisałaś nic jak sie układa wasze życie.
      Rozstanie, bądź też bycie razem zależy od wieleu aspektów. Podjecie decyzji
      mniej lub bardziej brutalnych także..
      Z tego co piszesz, to sytuacja nie wyglada ciekawie.
      Jedyna radą na to wszystko w chwili obecnej jaka ja mogę Ci udzielić .. jest
      poprostu przeprowadzenie szczerej rozmowy z mężem. Dowiedz sie co on mysli, co
      zamierza.. Wpierw jednak poroponuje troche ochłonać.Pozwól na to, aby emocje
      opadły, poniewaz będąc w takim stanie.. (czujac sie ugodzona w samo serce) nie
      bedziesz w stanie całkiem logicznie i rozsądnie mysleć.
      Daj sobie pare dni. Przemysl sama wszystko i zapros meza do szczerej
      konwersacji.Decyzję bedziesz musiała i tak podjac sama.

      Pozdrawiam
    • mskaiq Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 04:13
      Mysle ze trzeba sie z tym pogodzic. Jesli kochasz Go a On Ciebie to po co to
      zmieniac. Zrozumial ze zrobil zle, wybral Ciebie. Mysle ze powinnas pozwolic mu
      widywac to drugie dziecko. W innym przypadku zawsze becdzie Ci to przeszkadzalo
      i meczylo, podobnie zreszta i Jego.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: zlota rybka Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.dialup.mindspring.com 29.07.04, 04:21
      odwiedz mnie w moim watku, to Ci cos poradze. OK?
      • scylla Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 10:31
        Cześć.
        Wszystko zależy od tego jakim jesteś człowiekiem, czego tak naprawdę oczekujesz
        od życia i czy potrafisz zaufać facetowi który nie zrobił jednorazowego wyskoku
        tylko Cię oszukiwał i to od jakiegoś czasu.Będziesz musiała się uporać z tym,
        to będzie Cię dręczyło za każdym razem jak będzie wychodził z domu, czy mogę mu
        zaufać? Zgadzam się z tym że odczekaj na decyzję, przemyśl sobie wszystko na
        spokojnie i wtedy porozmawiajcie.
        Pamiętaj o tym że dziecko będzie to czuło jeżeli nie załatwicie tej sprawy,
        będzie czuło że się oszukujecie, że jest coś nie tak. To będzie narastało,
        pretensje idt. idt.
        jeżeli potrafisz zaufać i dać jeszcze jedną szansę to jest ok, ale musisz sobie
        odpowiedzieć szczerze czy dasz radę z tym wytrzymać, bez oszukiwania samej
        siebie.
        Pamiętaj że po każdej deszczu świeci słońce.
        Dasz radę.
        Powodzenia.
    • lune Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 08:10
      Gość portalu: zdradzonazona napisał(a):

      > napisze krotko...w tej chwili nie stac nmie na dluzsze wywody...moj stan
      > psychiczny...Pare dni temu moj maz (od 3 lat) oznajmil mi,ze bedzie mial
      > dziecko z inna kobieta.Popatrzylam wtedy na naszego,9 miesiecznego synka i
      > sama nie wiem...powiedzialam mu,ze nie dam mu rozwodu,ze ma sie przestac
      > widywac z tamta...z tamta jest od 2 lat...czyli rok po naszym slubie zaczal
      > mnie zdradzac! Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
      > wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
      > zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...Teraz on okazuje skruche,siedzi w
      > domu,dba o wszystko,przymila sie i przeprasza...ale...CO MAM ZROBIC,JAK SIE
      > ZACHOWAC...przeciez za chwile urodzi sie jego drugie dziecko...mam mu
      > zabronic go widywac?.... poki co nic nikomu,nawet rodzicom, nie
      > mowie...PORADZCIE,CO ROBIC...


      Wywal go z serca i z domu. Wnies pozew o rozwod z jego winy. Skoro jest
      zaradny - zarobi na alimenty dla ciebie i waszego dziecka.
      Dlaczego nie zachecam cie do trwania w tym zwiazku ?
      Mysle ze zareagowalam tak wsciekle bo byliscie bardzo bardzo swiezym
      malzenstwem gdy on zaczal cie oszukiwac - i nie rokuje to dobrze dla waszej
      wspolnej przyszlosci. To nie drobny skok w bok byl ale - drugi zwiazek z inna
      kobieta. Trwal prawie tyle - ile wasze malzenstwo. Nie wierze w jego skruche.

      I co z tego ze nie dasz mu rozwodu ? Wyobrazasz sobie cd. zwiazku z tym
      czlowiekiem ? A jesli nawiaze kolejny romans, splodzi kolejne dziecko ?
      bedziesz brala dodatkowa prace by "wspolnie" zarobic na alimenty ?
      Kochasz go ? A coz on zrobil z ta miloscia i zaufaniem ! ?
      Wierze ze mozna wybaczyc zdrade - ale czy jestes pewna ze chcesz
      wybaczyc ? Czy warto ?

      Pomysl o sobie, pomysl o waszym dziecku. Czasem "tatus na odleglosc" to epsze
      wyjscie niz utrzymywanie na sile zwiazku, w ktorym bedziesz nieszczesliwa.
      Jestes mloda kobieta, z pewnoscia masz szanse na inny - lepszy zwiazek.

      Nie mam zadnych watpliwosci co do slusznosci decyzji o rozwodzie bo nie wierze
      by tak rozpoczete malzenstwo moglo byc w przyszlosci szczesliwe. Ale to moje
      odczucie i oczywiscie moge sie mylic.

      lune

    • lune przeczytaj i rozwaz 29.07.04, 08:21

      po kilku / nastu latach malzenstwa mozesz znalezc sie wlasnie w takiej sytuacji

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14513370&a=14513370

      lune
      • Gość: Moni Re: przeczytaj i rozwaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 11:49
        Uwielbiam takie proste rozwiązania. Słyszysz zdradzona? Wywal go. Nie zapomnij
        zabrać dziecka. A co? Jak drań, to się na ojca też nie nada. A poza tym wszyscy
        faceci to dranie...
        • lune Moni 29.07.04, 12:46
          Gość portalu: Moni napisał(a):

          > Uwielbiam takie proste rozwiązania. Słyszysz zdradzona? Wywal go. Nie
          zapomnij
          > zabrać dziecka. A co? Jak drań, to się na ojca też nie nada. A poza tym
          wszyscy
          >
          > faceci to dranie...


          Nie zaufalabym czlowiekowi ktory PO ROKU malzenstwa nawiazal romans /i ten
          romans trwa 2 lata - do teraz !/, nie uwierzylabym w jego skruche ani w
          obietnice poprawy.

          Proste rozwiazanie ? W mojej opinii - jedyne zdrowe w tej sytuacji. Nie
          chcialabym by autorka watku przezyla pozniej to co opisuje Monika (link do
          watku podalam).

          Nie wszyscy faceci to dranie. Ten z pewnoscia nim jest. I sam powinien wziac
          odpowiedzialnosc za to co zrobil.

          Czasem mysle ze gdybym (dawno temu) opisala swoja historie na FP, przeczytala
          kilka zdroworozsadkowych postow, przemyslala je i zdecydowala inaczej (niz
          zdecydowalam)- to moglabym sobie zaoszczedzic lat zmagania sie z problemem.
          Trzeba bylo przeciac a nie dawac 155 szanse na poprawe. Jasne ze jestem
          bogatsza w doswiadczenie :) i to jest plus calej sprawy.

          Chcialabym zeby zadna z dziewczyn / kobiet nie poczula takiej goryczy
          (porazki ?)gdy kolejny raz ich zaufanie zawiedzie ten, ktorego kochaja ;


          lune
    • triss_merigold6 Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 12:00
      Popieram lune. Co to do cholery wybaczać?! Wybaczyć to można jedrorazowe
      pójście do burdelu albo pyknięcie hostessy na służbowym wyjeździe a nie
      dwuletni owocny romans. PRZEPRASZA? Jakieś przegięcie... Nie daj sobie wmówić,
      że to z Tobą było coś nie ta, że Twoja wina, że mogłaś coś tam. Nie daj się
      wkręcić w teksty o rozbijaniu rodziny i że on Cię kocha. Gdyby Cię kochał nie
      miałby potomka w drodze z inną.
      Wywal z domu, rozwód z orzekaniem o winie dostaniesz spokojnie. Drugie dziecko
      to JEGO dziecko nie Twoje więc niech on się martwi.
      • orlovski ze smiechem na ustach czytam takie rady jak Twoje 29.07.04, 12:17
        szczegolnie pelno ich na forum kobieta,
        wiec mam tam komu dokuczac...

        Gdy facet ma romans na boku, to kopnac w d..., walizki za drzwi,
        i po klopocie...
        gdyby wszystkie kobiety stosowaly sie do tych rad, ktore sobie tu wzajemnie
        udzielaja, to chyba juz malzenstw w ogole by nie bylo...
        Poniewaz PRAWIE NIE MA mezczyzn, ktorzy nie zdradzaja.
        Problem w tym, ze niektorzy nie umieja tego robic i wpadaja.
        • triss_merigold6 Re: ze smiechem na ustach czytam takie rady jak T 29.07.04, 12:23
          Widzisz, czym innym jest dla mnie wieloletni romans (zwłaszcza zaraz po ślubie)
          a czym innym bzyknięcie panny w agencji czy na służbowym wyjeździe. Ta druga
          wersja jest przykra dla kobiety - jeśli wyjdzie na jaw - ale do wybaczenia, do
          zniesienia jakoś. A tu... perspektywa, że mąż będzie regularnie widywał owoc
          romansu, płacił na to alimenty, w sumie będzie miał drugą rodzinę.
          Zdaję sobie sprawę, że ludzie się zdradzają tj. współżyją poza partnerskim czy
          małżeńskim związkiem ale chyba widzisz różnice. Kobiety robią to równie często
          zresztą.
          • orlovski oczywiscie, ze to jest przykre 29.07.04, 12:49
            ale stanmy na gruncie realiow:
            romanse byly, sa i beda.
            konsekwencje ich bywaja rozne,
            a roztrzygnac kazdy przypadek mozna tylko indywidualnie...

            Smieszy mnie tu JEDYNE CHORALNE wolanie forumowych Pan:

            - zdradzil?
            - kopa w d... i walizki za drzwi!

            Poniewaz praktyka realnego zycia pokazuje, z zazwyczaj jest dokladnie odwrotnie:
            O ile tylko zdradzajacy maz, jest na tyle inteligentny ze potrafi wymyslec
            jakies wiarygodne klamstwo na uzasadnienie romansu, zarowno glupia, jak i
            inteligentna zona z radoscia udaje, ze w to klamstwo wierzy.
            Aby po prostu ratowac rodzine.
            I slusznie czyni.
            • triss_merigold6 Re: oczywiscie, ze to jest przykre 29.07.04, 12:59
              Widzisz ja akurat jestem b. daleka od wołania "za drzwi" w przypadku każdej
              zdrady/oglądania porno (takie apele też są) czy spotykania się z koleżanką. Za
              dużo rozmaitych sytuacji widziałam. Ratowanie rodziny - jak najbardziej ale czy
              w tym przypadku? Facet na początku małżeństwa zrobił sobie dziecko z inną i nie
              była to panna przeleciana po dyskotece bez gumki. Konsekwencje tego kroku będą
              ponosić wszyscy. O romansiku, fascynacji można zapomnieć gdy obiekt zniknie z
              życiorysu, tu raczej nie zniknie.
              Tak na marginesie - było sporo wątków na temat kobiet, które w trakcie
              małżeństwa zaszły w ciążę z kochankiem i panowie na samą myśl dostawali
              lekkiego szału w wypowiedziach. I prosze nie tłumacz, że zdrada męska różni się
              od kobiecej bo to socjobiologią zalatuje...
              • orlovski ze co, prosze? 29.07.04, 13:07
                Gdzie napisalem, ze zdrada meska rozni sie od kobiecej?

                Pisze tylko o tym co MNIE smieszy,
                zrozumiale, ze jest rowniez wielu mezczyzn "tradycjonalistow",
                ale nie ten problem jest tu istotny.

                Ja akurat zdradzalem, bylem zdradzany i nad tym drugim faktem potrafilem
                spokojnie przejsc do porzadku dziennego (gdyz byla to zemsta).

                Natomiast AD MERITUM tego watku. wcale nie jestem pewien, czy rozpad tego
                malzenstwa bedzie lepszym rozwiazaniem, niz zycie ze swiadomoscia,
                ze maz ma gdzies jeszcze drugie dziecko.
                - ten problem mozna rozpatrzec tylko indywidualnie, a nie ryczaltem.
                • triss_merigold6 Re: ze co, prosze? 29.07.04, 13:17
                  Wiem, że nie pisałeś ale dodałam tak na wszelki wypadek bo to częsty argument.
                  Sorry jeśli Cię uraziłam.
                  Ja również zdradzałam i byłam zdradzana więc dlatego nie chcę generalizować.

                  Patrząc z własnej perspektywy: świadomości, że mąż ma dziecko z inną kobietą
                  (nie przedmałżeńskie, z poprzedniego związku) bym nie zniosła. Za dużo
                  konsekwencji z którymi bym się nie pogodziła.
            • lune Re: oczywiscie, ze to jest przykre 29.07.04, 13:01
              orlovski napisał:

              > O ile tylko zdradzajacy maz, jest na tyle inteligentny ze potrafi wymyslec
              > jakies wiarygodne klamstwo na uzasadnienie romansu, zarowno glupia, jak i
              > inteligentna zona z radoscia udaje, ze w to klamstwo wierzy.
              > Aby po prostu ratowac rodzine.
              > I slusznie czyni.


              Nie zawsze slusznie. Zycie pokazuje czasem ze to blad byl, ze trzeba bylo
              jednak wystawic te walizy :)bo rodziny "sie nie uratowalo" tzn. rodzina jest
              ale wszyscy sa nieszczesliwi - lacznie z dziecmi ;

              lune


              • orlovski Re: oczywiscie, ze to jest przykre 29.07.04, 13:10
                oczywiscie, ze nie zawsze.
                w zyciu nigdy nie ma "zawsze".

                Nie zawsze slusznie. Ale NAJCZESCIEJ slusznie.
                • lune Re: oczywiscie, ze to jest przykre 29.07.04, 13:18
                  orlovski napisał:


                  > Nie zawsze slusznie. Ale NAJCZESCIEJ slusznie.


                  Trzeba byloby zrobic ankiete wsrod kobiet (gdy ich dzieci zaczynaja osiagac
                  doroslosc)z pytaniem : czy slusznie trwalam w moim malzenstwie "dla dobra
                  rodziny" ?
                  Bo o tym ze facet uwaza ze "dla dobra rodziny" nalezy pominac jego zdrady i
                  klamstwa - jestem przekonana :)

                  lune
                  • orlovski milo mi, ze w jednej kwesti w pelni sie zgadzamy 29.07.04, 13:45
                    ja tez jestem przekonany.

                    ale teraz musze juz uciekac,
                    by przekuwac przekonania w czyn.
                    • lune Re: milo mi, ze w jednej kwesti w pelni sie zgadz 29.07.04, 13:49
                      orlovski napisał:

                      > ja tez jestem przekonany.

                      No tak, wiem. Ale nie uwazam ze to jest OK (i tu sie jednak nie zgadzamy)


                      lune
                      • orlovski nie ma dla mnie wiekszej przyjemnosci, niz... 29.07.04, 14:12
                        sprawienie przyjemnosci kobiecie.
                        Jezeli tylko moge sprawic Ci przyjemnosc tym , ze sie z Toba w pelni zgodze,
                        to ja tez dodam od siebie, ze uwazam, ze to nie jest o.k.

                        Ale wiesz... serce nie sluga.
                        rozumu nie slucha.

                        bye
        • lune nie rozumiesz ? 29.07.04, 12:56
          orlovski napisał:

          > szczegolnie pelno ich na forum kobieta,
          > wiec mam tam komu dokuczac...
          >
          > Gdy facet ma romans na boku, to kopnac w d..., walizki za drzwi,
          > i po klopocie...

          On mial druga zone (prawie) i to od poczatku malzenstwa (prawie)!
          Ja widze roznice - ty nie. Czym innym jest "skok w bok", inaczej jest po wielu
          latach razem - gdy kryzysy, problemy itd.
          Tu - zdecydowanie walizki za drzwi. W innych przypadkach mozna dyskutowac o
          wybaczeniu, ratowac zwiazek.


          > gdyby wszystkie kobiety stosowaly sie do tych rad, ktore sobie tu wzajemnie
          > udzielaja, to chyba juz malzenstw w ogole by nie bylo...
          > Poniewaz PRAWIE NIE MA mezczyzn, ktorzy nie zdradzaja.
          > Problem w tym, ze niektorzy nie umieja tego robic i wpadaja.

          No wlasnie. Sam sobie odpowiedziales. Wiele kobiet po prostu nie ma pojecia o
          zdradach swoich mezow. Byc moze domyslaja sie ale nie zawsze. Wiele z nich
          dowiedziawszy sie o zdradzie - lyka gorzka pigule ale co dalej - zalezne jest
          od zachowania meza.

          lune
    • procesor Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 13:38
      Mały cytat z ciebie:
      > Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
      > wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
      > zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...

      Mieszkacie razem z twoimi rodzicami albo w mieszkaniu przez
      nich "zafundowanym"? Jak traktowałaś swojego męża przez cały czas
      małżeństwa? "Kochany klekaj i dziekuj za wszystko dobre czego od nas doznałeś"?

      Bardzo niepokojący ten kawałek z twojego listu. Być może on jet kluczem do
      całej sytuacji..
      • procesor Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 13:54
        I co żadnych polemik?

        Wszyscy załozyli że facet jest po prostu draniem, dziwkarzem i kłamca? Nikogo
        nie zastanawia że może był powód dla którego juz w rok po slubie szukał poza
        małżeństwem seksu - a może ciepła i normalnego kontaktu?

        Nie twierdze że tak było - ale tak być mogło.
        Wszyscy od razu go skreslili?

        No chyba ze on sie ożenił z majatkiem a nie z dziewczyną. I z wpływami rodziny..
        • triss_merigold6 Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 14:00
          I z tej potrzeby ciepła rozpoczął długi, poważny romans a teraz ma dzieciaka w
          drodze i żonę prosi o wybaczenie? Kupy się nie trzyma. Sądzisz, że lepiej
          byłoby go przytulić i zapytać dlaczego tak postąpił? Sorry ale takie
          psychologizowanie ociera się o absurd. Trzeba ponosić konsekwencje swoich
          czynów.
        • lune Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 14:06
          procesor napisała:

          > I co żadnych polemik?
          >
          > Wszyscy załozyli że facet jest po prostu draniem, dziwkarzem i kłamca? Nikogo
          > nie zastanawia że może był powód dla którego juz w rok po slubie szukał poza
          > małżeństwem seksu - a może ciepła i normalnego kontaktu?


          Jest draniem. Jesli przyjac ze atmosfera w domu byla nie do wytrzymania, ze nie
          mial w malzenstwie ciepla, normalnego kontaktu - to dlaczego nie zdecydowal sie
          odejsc ? Przeciez mogl ! Ale postapil inaczej : rozpoczal "ucieczkowy" romans,
          nastepnie juz w trakcie romansu - splodzil dziecko (z zona), gdy ona byla w
          ciazy - kontynuowal romans, gdy urodzila dziecko - jego romans trwal a
          nastepnie splodzil dziecko z kochanka.

          Za to wlasnie go skreslam. Nawet gdyby byly bardzo "lagodzace" okolicznosci,
          gdyby wszyscy dookola kiwali glowa ze zrozumieniem - uwazam ze to co zrobil
          jest niewybaczalne


          > No chyba ze on sie ożenił z majatkiem a nie z dziewczyną. I z wpływami
          rodziny.


          Byc moze tak bylo. Nie wiem. Nie zakladam ze jej nie kochal / kocha. Ale nawet
          jesli - to jakas bardzo dziwna milosc. Przypomina raczej beztroska zabawe
          uczuciami innych. Ryzykanckie gry niedojrzalego chlopca.


          lune
          • procesor Re: temat? potrzebuje pomocy i rady 29.07.04, 21:17
            Alez ja go nie bronie.

            Tylko nie lubie czarno-białego obrazu, bez odcieni.

            KAŻDY popełnia błędy. Niektórym udaja się niezłe świństwa nawet.
            Fatalnie gdy w gre wchodza dzieci. Bo tego sie nie odwróci, on jest ojcem tych
            dzieci. I żadne żale nie pomogą.

            Co robić?

            Co robic zalezy włąśnie od tego czego NIE WIEMY. Nie wiemy jak wygląda całość
            sytuacji. Nie wiemy skąd autorka sie dowiedziała. Czy szczegóły sa wiarygodne.
            Nie wiemy czy on szczerze pragnie powrotu.

            Jak łatwo powiedziec "skresl go". Strasznie łątwo. A może ta bolesna lekcja
            pozwoli od nowa zrozumiec im co jest dla nich obojga wazne, może "zaczna od
            nowa". Nie możemy mieć pewności co jest dla nich najlepszym wyjściem. Oni tez
            nie wiedza.

            Podstawowa rzecz - czy gdzies tu jeszcze pałęta się miłość?? Jeśłi on ajednak
            miedzy nimi jeszcze jest choc ledwo zipie - zawsze maja jeszcze szansę.
      • melanie Procesorko, gdziez ty byla, jak ciebie nie bylo 29.07.04, 21:43
        pewnie na wczasach?
        Nareszcie napisalas wlasnie to, o co chodzi w tej sprawie:
        ! Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
        wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
        zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...

        Rodzice mu zaufali! A ty? Co maja rodzice do malzenstwa? Czuje, ze gosc wciaz
        mial wypominane, ze nic nie mial, czyli czyt. nic nie jest wart. Rodzice
        wazniejsze od meza.
        A co z tym nazwiskiem? Ot tak, blagal o twoje nazwisko, czy tez rodzice sobie
        zyczyli wnuka ze swoim nazwiskiem? Kto tu sie dziwi, ze facet poszedl na bok,
        gdzie wreszcie poczul sie mezczyzna, a nie parobkiem?
        • Gość: ewa Re: Procesorko, gdziez ty byla, jak ciebie nie by IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 22:08
          Skoro mu tak źle było, to dlaczego teraz przymila się i przeprasza.
          Znowu chce być parobkiem?
          Jak mu przebaczy, ponownie pójdzie w długą, aby poczuć się mężczyzną?
          Biedacz, ale się musi męczyć.
        • lune kto tu sie dziwi 29.07.04, 22:42
          melanie napisała:

          > Rodzice mu zaufali! A ty? Co maja rodzice do malzenstwa? Czuje, ze gosc wciaz
          > mial wypominane, ze nic nie mial, czyli czyt. nic nie jest wart. Rodzice
          > wazniejsze od meza.
          > A co z tym nazwiskiem? Ot tak, blagal o twoje nazwisko, czy tez rodzice sobie
          > zyczyli wnuka ze swoim nazwiskiem? Kto tu sie dziwi, ze facet poszedl na bok,
          > gdzie wreszcie poczul sie mezczyzna, a nie parobkiem?


          Oczywiscie - musial facet jakos odreagowac napiecie.
          Romansujac i plodzac dzieci (w tym - jedno z pozadanym nazwiskiem - jako
          parobek, to drugie - jako mezczyzna).

          lune
      • Gość: Maria Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.07.04, 01:18
        Zwróciłam uwagę na ten sam fragment. Myślę, że tu może tkwić przyczyna
        zaistniałej sytuacji. I śmiem przypuszczać, że mąż znajdzie ukojenie z nową
        partnerką i jej dzieckiem, a autorka wątku będzie ciągle poszukiwała partnera,
        któremu "rodzice zaufają, dadzą wszystko i ...nawet nazwisko". Po co to
        nazwisko? Pewnie wszyscy z niego kpili (miałam podobny przypadek u znajomych).
        Po co dawali wszystko? Może on miał chęć wykazać się swoją zaradnością życiową.
        Nie widzę przyszłości dla tego związku.
    • kvinna O, chollerrrrraaa.... 29.07.04, 14:22
      To się porobiło.

      Co robić?

      Teraz wyrzucić z chaty, a gdy będziesz w lepszym stanie - rozwieść się z
      facetem.

      A gdy czytam takie "kwiatki", to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać...

      >Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
      > wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
      > zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...


      AAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

      :(
      • marusia_ogoniok Wszystkie dzieci nasze są.... 29.07.04, 14:30
        ...nasze, nasze.... jak kto nie wierzy, niech wykupi proszek do prania z żółtym
        słoneczkiem polsatu.
        ....a poza tym, to witajcie subkulturo jeleniowatych, zdradzający i zdradzani
        rogale,... witaj łosiu orlovski... kiedy to żeś tych rogów się nabawił?...
        jakeś się tą wielką polityką parał? Słusznie! Wszyscy politycy mają rogi....
        najmniej jak stąd do Brukseli....trzeba mieć! tylko Az nie ma.... a
        chciałby.... :(:( tylko kto mu dostawi?
        Dla ciebie Triss walonek będzie gotów wieczorem.... możesz szykować dupcię....
        .... a z Kvinną to już nie wiem co począć...
        No to by było na tyle.... :(.... psychologia. .hmmmm... co to jest
        psychologia...?... dla was subkulturo to tyko LOGIA DUPY.... do końca waszych
        dni..... wesołe to czy smutne?
        • kvinna Nie zgadzamy się :) 29.07.04, 14:39
          Triss Merigold akurat pisze imo b. ad rem :)

          A wątek tak w ogóle mógłby nosić podtytuł "Jak pod jedną dupą zmieścić dwa
          fotele"

          (notabene to wyimek z jakiejś piosenki z l. 80 :)

          Koleś chciał się świetnie u r z ą d z i ć.
          Nie daj mu.

          :)
    • Gość: zdradzonazona Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 01.08.04, 13:05
      NO I SPEDZILISMY WEEKEND U MOICH RODZICOW W GORACH.WSPOLNE GRILOWANIE,ROZMOWY.
      RODZICOM NIC NIE MOWILAM. ZACHOWUJE SIE,JAKBY SIE NIC NIE STALO. ON JEST "DO
      RANY PRZYLOZ", ALE... TO POZORY...I TYLKO JA WIEM,JAK ONE MNIE MECZA...CZY ON
      TAK DLUGO WYTRZYMA? NIBY ODESLAL JEJ NIEDAWNO KLUCZE OD JEJ MIESZKANIA, CO
      MIALO OZNACZAC,ZE "ZRYWA"Z NIA KONTAKTY...ALE PRZECIEZ ONA NIEBAWEM RODZI ...ON
      ZAPEWNIA,ZE SIE NIE BEDZIE WIDZYWAL, ALE TO PRZECIEZ JEGO DZIECKO TEZ... A
      NASZYM SYNEM JAK ZWYKLE ZAJMUJE SIE WZOROWO...NIKT BY NIE PRZYPUSZCZAL,ZE "COS"
      SIE WYDARZYLO...
      • Gość: Obiektywna Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.futuro.pl 01.08.04, 15:28
        Dziecko jest niczemu niewinne.

        Sama musisz sobie odpowiedzieć czy bedziesz miała dość siły żyć w takim
        upodleniu i upokorzeniu jaki zafundował Ci Twój mąż.
        Sama myśl że Cię zdradził jest w moim mniemaniu nie do wytrzymania.

        Radziłabym Ci pójść do jakiegoś specjalisty (psychologa) aby pomógł Ci
        przetrawić i przepracować te negatywy. Decyzję i tak sama musisz podjąć. Ciężko
        jest zyć z świadomością że własny mąż mógł coś takiego zrobić- doskonale Cię
        rozumiem.

        Moja koleżanka miała podobną sytuacją, tylko że ona podjęła decyzję o rozwodzie
        nie mogła i nie chciała z nim żyć. On poszedł do kochanki. A dziewczyna
        wspaniała, zaradna, dobra, zadbana, inteligentna. Niewiadomo co facetów popycha
        do zdrady. Jedno jest pewne że są naprawdę głupi.

        Życzę Ci powodzenia i głowa do góry!
    • Gość: awe airam Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.devs.futuro.pl 01.08.04, 17:20
      Witaj,
      sama jestes matka... Wiesz jak dzieci potrzebuja ojca.
      Umiesz w sobie wytworzyc empatie wobec tego malego czlowieka - to sukces,
      przechodzisz nad afirmacja wlasnych ran do rozsadnej madrej zyciowo kobiety...
      To co sie wydarzylo miedzy trojgiem doroslych osob, nie powinno byc kara dla
      zadnego z dzieci, jesli umiesz wytworzyc w sobie bariere "nie zazdrosci" pozwol
      mu sie z dzieckiem widywac, a juz koniecznie zaspokajac jego potrzeby
      finansowe, terz ta druga matka (jakkolwiek bys nie miala do niej zalu) jest w
      trudnej za pewne sytuacji, ona nie bedzie mieszkala na codzien z ojcem swojego
      dziecka, ale tego ojca jej dziecko ma...
      Ty i tak jestes na wygranej pozycji (wybacz, ze tak to ujme) masz go przy sobie
      i obdaz go zaufaniem, na ile potrafisz z doswiadczenia wiem, ze dwa razy do tej
      samej rzeki sie nie wchodzi...
      Uwazam, ze dzieci nie sa niczemu winne i nalezy je jakos madrze chronic, moze
      spotkaj sie z tamta kobieta, porozmawiajcie...
      Bedzie wam obu latwiej...

      Bardzo wspolczuje, sytuacja trudna, ale refleksje w sobie masz iwec z pewnoscia
      sobie poradzisz :-)
      Trzymam mocno kciuki!!!
      • Gość: zdradzonazona Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 02.08.04, 21:30
        MUSZE BYC SILNA!
    • Gość: daisy_s Re: temat? potrzebuje pomocy i rady IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 04.08.04, 22:03
      To masz straszny problem.Ale to co jest pozytywne to fakt ze maz sie
      przyznal...wiesz ile jest kobiet, ktore nic nie wiedza o dzieciach swoich mezow
      z innymi kobietami?Wolalabys zyc z taka niewiedza.Co jest lepsze?Moim zdaniem
      bedzie ci bardzo trudno skleic ten zwiazek i rozwod jest jedynym wyjsciem.
Pełna wersja