Dodaj do ulubionych

szczerość bez granic czy granice szczerości

18.10.04, 17:21
czy bezgraniczna (podawana z miłością) szczerość jest receptą na udany
związek, czy może umiejętne kształtowanie granic szczerości ??
Obserwuj wątek
    • caorle Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 17:39
      jeżeli jest to TEN związek to na pewno jest to recepta na udany związek

      a tak poza tym nie powinieneś się nad tym zastanawiać...
      za bardzo kombinujesz
      • Gość: malgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 19:23
        Jak wygląda b e z g r a n i c z n a szczerośc podawana z

        milością?Póki nie wiem ,trudno ocenić czy jest receptą

        na udany związek,czy na coś innego..:)

        Czy to np.coś takiego?-cuchniesz potem kochanie (autentyk)
        szczere i z miloscią...;)
        • Gość: taki7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: 81.210.49.* 18.10.04, 19:54
          wesołe to co piszesz..
          gdyby jednak podejść poważniej: to generalnie podejmowanie tematów
          trudniejszych niż wybór sofy, filmu czy odmienne poglądy polityczne teścia..
          to np. przyznanie że ktos trzeci nas zafascynował erotycznie (rozmowa o tym
          dlaczego) to cierpliwe i delikatne tłumaczenie co i dlaczego nie podoba nam sie
          w zachowaniu partnera.. etc.
          • Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 21:50
            Mogę tylko o sobie...Ja nie chcialabym takiej
            szczerosci.Jakie znaczenie dla mnie mialaby
            wiedza o Twojej nowej fascynacji,(zakladając,ze
            chodzi o realną osobę,a nie postac z serialu..)?
            Taka szczerosc bylaby dobra chyba tylko dla Ciebie,
            (rozładowanie napięcia).Moze jestem przewrazliwiona,
            jednak poczulabym sie zagrozona.To nie umocniloby
            naszego związku.A jakbys zacząl nas porownywac;mogila..

            Ktos pewniejszy siebie mogłby docenic takie wyznanie i
            uznac za dowod niebywalego zaufania i bliskosci.
            Jednak i tu jest haczyk.Osoba bardzo pewna i popędliwa
            gotowa stwierdzic po co mi ktos inną zafascynowany.

            Delikatne omawianie wad i niedociągnięc-byle nie zbyt
            często.Dorosłą osobę i tak trudno przerobic,a zadra
            zostanie. Jeśli juz to mowic o konkretnych zachowaniach,
            nie o cechach,osobowosci itd..

            Jak z tego wynika jestem za granicami ,ale nie za klamstwami,
            zeby bylo jasne.Najlepiej to sie obcymi nie fascynowac
            erotycznie,pozostaje sie wtedy po bezpiecznej stronie i to
            umacnia związek.:)))




            • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 09:45
              dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!!
              Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych
              powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie pyta,
              ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach
              innymi kobietami. Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma poczucie
              wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia... Sam zresztą pomyśl - jak byś się
              czuł, gdyby żona Ci opowiadała jak fascynuje ją jeden sąsiad, który ma taki
              pięknie umięśniony tyłeczek... że jak idzie za nim po schodach, to myśli
              sobie: "gdyby tak mój mąż..."?? No jak? Spoko?

              Szczerość tak - ale jeśli coś wnosi. Jeśli jest to tylko krytyka w czambuł,
              jeśli nic się z tym nie da zrobić, jeśli może tylko zadać ból - po co???
              Niczemu wówczas nie służy...

              Ale kłamstwo - nigdy. Gdy już ktoś pyta, o coś konkretnego, jasno o daną rzecz -
              nie taić, nie kłamać, nie uciekać... Ale podać tylko niezbędne minimum. Bądź -
              jeśli stwierdzisz, że odpowiedź nic nie wniesie, a tylko zrani - stanowczo, bez
              rozdrabniania zmienić temat. Bardzo stanowczo i bardzo po męsku :) I dodać
              zawsze dobrze robiące: "kochanie, liczysz się tylko ty, jesteś dla mnie
              najważniejsza, jedyna, inne mnie nie interesują, więc nie ma o czym
              rozmawiać :)" :)))
              • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:06
                k_i_k_a napisała:

                > dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!!
                > Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych
                > powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie
                pyta,
                >
                > ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach
                > innymi kobietami. Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma
                poczucie
                > wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia...


                czyli stwórzmy sobie makietę szczęśliwego związku
                :)

                udajmy, że jesteśmy jedyne dostrzegalne dla swoich partnerów, nie zważajmy na
                podejście ukochanego do innych kobiet - bo w końcu jesteśmy jedyne i kropka,
                nie ma mowy o żadnym podejściu jego do nich - nie rozmawiajmy na drażliwe
                tematy, utwórzmy tematy tabu, ale same na tyłeczek sąsiada patrzmy z
                zachwytem?...

                i to miałby być szczęśliwy związek? :)))

                ps. ale czy taki tyłeczek sąsiada mozna porównać do godzin, które Ukochany
                przesiedział z nami w szpitalu? do przytulenia, gdy cały świat robi wbrew? do
                jego "kocham cię"? itd

                kwestia priorytetów
                i uczuć właśnie
                :)
                • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:19
                  ależ żadna makieta, żedne tematy tabu :)))))!!!! Rozmawiać i to szczerze, ale
                  na tematy, które coś wnoszą, coś popchną do przodu w związku, dadzą się jakoś
                  rozwiązać
                  Mówię o niemówieniu rzeczy, które NIC NIE WNOSZĄ a stawiają partnera w
                  sytuacji, w której coś MUSI zrobić, choć wcale się o to nie prosił. Dlatego
                  jako przykład podałam ten tyłeczek. Naprawdę wolisz wiedzieć że Twój facet
                  chętnie przespałby się z jakąś babeczką, bo podobają się mu jej piersi i
                  zmysłowe usta... i wyobraża sobie to i tamto z nią... ??? Naprawdę? Nawet jeśli
                  to jest tylko przelotne wrażenie?
                  Chcesz rozmawiać o tym, że masz mniejszy biust od sąsiadki, a on tak lubi duże
                  piersi...? I co? Pójdziesz powiększyć? Czy spokojnie będziesz przechodzić koło
                  niej na schodach i znosić jego wygłodniały wzrok na jej dekoldzie? I za każdym
                  razem gdy będziecie się kochać nie pomyślisz, czy aby właśnie, gdy zamknął
                  oczy - nie wyobraża sobie jej piersi? Nie oznacza to, że sama sobie możesz z
                  niedoskonałości świetnie zdawać sprawę, ba - on też możę. Ale kiedy da Ci
                  sygnały jak jesteś ważna, że Ty i tylko Ty... zupełnie inaczej to zniesiesz...
                  I uważam, że porównanie do sąsiadki spokojnie sobie może darować :)
                  • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:35
                    k_i_k_a napisała:

                    > ależ żadna makieta, żedne tematy tabu :)))))!!!! Rozmawiać i to szczerze, ale
                    > na tematy, które coś wnoszą, coś popchną do przodu w związku, dadzą się jakoś
                    > rozwiązać


                    a co to są dla Ciebie "tematy wnoszące"?
                    jakieś przykłady?...


                    > Mówię o niemówieniu rzeczy, które NIC NIE WNOSZĄ a stawiają partnera w
                    > sytuacji, w której coś MUSI zrobić, choć wcale się o to nie prosił.


                    zawsze jest wybór, nic nie MUSISZ robić - a z tym proszeniem lub nie o jakieś
                    tematy to nie rozumiem...



                    Dlatego
                    > jako przykład podałam ten tyłeczek. Naprawdę wolisz wiedzieć że Twój facet
                    > chętnie przespałby się z jakąś babeczką, bo podobają się mu jej piersi i
                    > zmysłowe usta... i wyobraża sobie to i tamto z nią... ??? Naprawdę? Nawet
                    jeśli
                    >
                    > to jest tylko przelotne wrażenie?


                    tak, chcę wiedzieć, dlaczego nie?
                    bo interesuje mnie, w jaki sposób mysli, jak reaguje na inne kobiety
                    w ten sposób poznajesz człowieka - w końcu spędzasz życie :)

                    nie mów, że rozmawia się tylko na "tematy wnoszące", bo przegaduje się godziny
                    o pierdółkach, zaś wbrew pozorom - ten o piersiach sąsiadki wniósłby jednak
                    dużo :)))



                    > Chcesz rozmawiać o tym, że masz mniejszy biust od sąsiadki, a on tak lubi
                    duże
                    > piersi...? I co? Pójdziesz powiększyć? Czy spokojnie będziesz przechodzić
                    koło
                    > niej na schodach i znosić jego wygłodniały wzrok na jej dekoldzie?


                    ale po pierwsze - decydujesz się na faceta z takimi a takimi rozmiarami czy
                    takim sercem jak jego? podejściem, sposobem rozumowania, reagowania,
                    zachowania, systemem wartości, doświadczeniami, które uczyniły go człowiekiem,
                    którego kochasz?

                    po drugie - za nic nie zamieniłabym swojego biustu na inny :))))
                    przecież to MÓJ biust, własny, rodzony i ukochany :)))

                    a już na pewno bym nie zamieniła go tylko dlatego, że mój mężczyzna woli
                    większe czy mniejsze


                    I za każdym
                    > razem gdy będziecie się kochać nie pomyślisz, czy aby właśnie, gdy zamknął
                    > oczy - nie wyobraża sobie jej piersi?


                    o tym też dobrze byłoby móc rozmawiać, nie sądzisz?


                    Nie oznacza to, że sama sobie możesz z
                    > niedoskonałości świetnie zdawać sprawę, ba - on też możę. Ale kiedy da Ci
                    > sygnały jak jesteś ważna, że Ty i tylko Ty... zupełnie inaczej to
                    zniesiesz...


                    no i w tym sęk

                    > I uważam, że porównanie do sąsiadki spokojnie sobie może darować :)

                    :)
                    • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:20
                      no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo
                      wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby w
                      tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;) Rozmawiałam o
                      tym i z innymi kobietami - mają podobnie. Zdaję sobie sprawę ze swoich
                      niedostatków, ale "dokładanie" mi przez partnera uważam za zupełnie zbedne, bo
                      tylko boli. Ja też nie raczę go szczerością w rodzaju "wiesz... a tamten to
                      miał... hmmmmm... gdybyś i ty...." ;) Może przemilczeć, ale nigdy nie wiadomo,
                      kiedy taka rzecz ponownie się odezwie w pamięci i w jakiej formie... i co
                      narobi....
                      Znam faceta, któremu raz jeden jedyny jedna kobieta powiedziała coś o jego
                      seksualności... Wiesz jakie potem miał problemy? Do dziś się za nim ciągną... A
                      ona po prostu była szczera, może myślała, że fajnie móc o takich rzeczach
                      rozmawiać...

                      Rozmawia się o pierdołach, masz rację, to część życia. Ale dla mnie mówienie o
                      pierdołach w rodzaju: "wiesz... widziałem dziś niesamowitą laskę... nogi miała
                      do samej szyi... co za ciało..." no to co z tego wynika dla mnie? Że mój facet
                      oczekuje ode mnie czegoś? Że mu czegoś brak u mnie? Że z taką wolałby być niż
                      ze mną, gdyby go tylko chciała? Że woli być ze mną - no to po co mi mówi o jej
                      niesamowitym ciele??? Jeśli chodzi tylko o zjawisko estetyczne - to czemu nie
                      mówi o pięknej witrynie sklepowej?
                      A rzeczy wnoszące... Już np. komunikat: "ta dziewczyna świetnie wygląda w tych
                      szpilkach. Myślałaś, żeby sobie takie kupić? Byłabyś trochę wyższa, zawsze
                      narzekałaś na wzrost..." Już to coś mówi, daje informację o dobrze wyglądającej
                      dziewczynie jakoś wykorzystać...

                      Proszenie o tematy - proste. "Słuchaj, podoba ci się, tak czysto fizycznie, ta
                      dziewczyna?"... to jest proszenie o temat. Nie oszukujmy się, jesteśmy
                      dorosłymi ludźmi, faceci to wzrokowcy i pewnie co 3-4 mu się podoba. O każdej
                      ma mówić spontanicznie? Ja też mam tak mówić o facetach?
                      O niektórych rzeczach czasem się nie mówi. Pomyśl - czy wymagasz od Twojego
                      faceta, żeby co chwilę mówił "kocham"? Nie wystarcza ci czasem, że to wiesz,
                      czujesz....? Czy nie można tego samego zastosować do innych rzeczy?
                      • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:59
                        k_i_k_a napisała:

                        > no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo
                        > wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby
                        w
                        > tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;)


                        ok, to w końcu Twoje poczucie pewności - lub niepewności
                        ja jakoś nie widzę sensu w karmieniu się obawami, że mój Ukochany ma
                        miliard "erotycznych aktualnych fascynacji" dziennie, a może nawet dwa
                        miliardy - i jak zacznie o nich opowiadać, to w sumie wyjdzie na to, że na nic
                        innego nie ma czasu :))))))))))))
                        jakoś niepodobny by był do mężczyzny, którego wybrałam na partnera :))))))
                        bo to, z kim się związałam, to już całkowicie ode mnie zależy


                        Rozmawiałam o
                        > tym i z innymi kobietami - mają podobnie.


                        możliwe
                        - jedne mają, inne nie



                        Zdaję sobie sprawę ze swoich
                        > niedostatków, ale "dokładanie" mi przez partnera uważam za zupełnie zbedne,
                        bo
                        > tylko boli.


                        to twój wybór, jak reagujesz i czego chcesz od swojego związku


                        Ja też nie raczę go szczerością w rodzaju "wiesz... a tamten to
                        > miał... hmmmmm... gdybyś i ty...." ;) Może przemilczeć, ale nigdy nie
                        wiadomo,
                        > kiedy taka rzecz ponownie się odezwie w pamięci i w jakiej formie...


                        ale czy naprawdę tak czysto rozmiarowo podchodzi sie do miłości z kimś, kogo
                        sie kocha? bo w cholerę mi to nie pasuje :)))))))


                        i co
                        > narobi....
                        > Znam faceta, któremu raz jeden jedyny jedna kobieta powiedziała coś o jego
                        > seksualności... Wiesz jakie potem miał problemy? Do dziś się za nim ciągną...
                        A
                        >
                        > ona po prostu była szczera, może myślała, że fajnie móc o takich rzeczach
                        > rozmawiać...


                        skoro tak sądzisz... ja z kolei uważam, że gdyby byli w szczęśliwym związku - a
                        o takich jest mowa przy kwestii szczerości - to nadal byliby razem, ona
                        powiedziałaby to, co ma naprawdę znaczenie, poza tym powiedziałaby to tak, że
                        on nie odczuwałby tego w tak dramatyczny sposób

                        szczerość to nie narzędzie do ranienia, nie demonizuj
                        poza szczerością mamy do czynienia z miłością, a to dość mocno chroni przed
                        krzywdzeniem

                        >
                        > Rozmawia się o pierdołach, masz rację, to część życia. Ale dla mnie mówienie
                        o
                        > pierdołach w rodzaju: "wiesz... widziałem dziś niesamowitą laskę... nogi
                        miała
                        > do samej szyi... co za ciało..." no to co z tego wynika dla mnie? Że mój
                        facet
                        > oczekuje ode mnie czegoś? Że mu czegoś brak u mnie? Że z taką wolałby być niż
                        > ze mną, gdyby go tylko chciała? Że woli być ze mną - no to po co mi mówi o
                        jej
                        > niesamowitym ciele??? Jeśli chodzi tylko o zjawisko estetyczne - to czemu nie
                        > mówi o pięknej witrynie sklepowej?


                        że za grosz nie ma wyczucia? :)
                        że kocha miłością nastolatka, który widzi głównie swoją wrażliwość?
                        że jego świat składa się tylko z "JA"?
                        szczerość towarzyszy szczęśliwym związkom - ciekawe jak stworzysz taki związek
                        bez miłości, delikatności, wyczucia, bez myślenia o pięknie swojego partnera
                        zamiast biustach krążących po ulicach? :)))
                        mówimy nie o szczerości, ale o szczerości w szczęśliwych związkach, nie
                        zapominaj
                        jak facet traktuje cię jak niewrażliwą kumpelę i babkę tylko do łóżka, to
                        trudno, nawet przy największej szczerosci, cokolwiek budować, jak myslisz?
                        po prostu - jeśli kochasz, to Twój świat składa się z czegoś innego, niż z
                        penisów i biustów...


                        > A rzeczy wnoszące... Już np. komunikat: "ta dziewczyna świetnie wygląda w
                        tych
                        > szpilkach. Myślałaś, żeby sobie takie kupić? Byłabyś trochę wyższa, zawsze
                        > narzekałaś na wzrost..." Już to coś mówi, daje informację o dobrze
                        wyglądającej
                        >
                        > dziewczynie jakoś wykorzystać...


                        bez przesady - daje informację dokładnie taką, kto mu się spodobał na ulicy - a
                        czy chcesz spełnić jego fantazje czy nie, to też Twój wybór -
                        podobnie jak rozmawianie o tym, o czym tylko chcemy

                        >
                        > Proszenie o tematy - proste. "Słuchaj, podoba ci się, tak czysto fizycznie,
                        ta
                        > dziewczyna?"... to jest proszenie o temat.

                        czyli trzeba poprosić???
                        Wolę wiedzieć, że oboje możemy rozmawiać o tym, o czym którekolwiek chce, bez
                        specjalnych zaproszeń - i że oboje o tym wiemy


                        Nie oszukujmy się, jesteśmy
                        > dorosłymi ludźmi, faceci to wzrokowcy i pewnie co 3-4 mu się podoba.

                        możliwe


                        O każdej
                        > ma mówić spontanicznie?


                        może


                        Ja też mam tak mówić o facetach?


                        też możesz


                        > O niektórych rzeczach czasem się nie mówi. Pomyśl - czy wymagasz od Twojego
                        > faceta, żeby co chwilę mówił "kocham"? Nie wystarcza ci czasem, że to wiesz,
                        > czujesz....? Czy nie można tego samego zastosować do innych rzeczy?

                        to dwa różne tematy
                        jak facet częściej mówi o pięknych kobietach, co do których przeżywa fascynacje
                        erotyczne niż o nas - to trochę chorzeje taki związek :))))))
                      • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:15
                        > no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo
                        > wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby
                        w
                        > tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;) Rozmawiałam
                        o
                        > tym i z innymi kobietami - mają podobnie.

                        To znaczy, ze wszystkie jestescie z byle kim. Sorry.
                        • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:21
                          hmmmmmm... cóz za mądrość życiowa i wnikliwość przeziera z tych słów.... No
                          doprawdy - brawo.
                          • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:28
                            Owszem.

                            Dorosly mezczyzna, ktory Cie mocno kocha, i ma klase, nigdy przenigdy nie
                            pozwoli Ci myslec, ze cos z Toba nie tak. Nawt Ci to nie przyjdzie do glowy,
                            zapewniam.

                            No, chyba ze my dyskutujemy o nastolatkach... ;)
                            • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:31
                              cała dyskusja toczyła się o tym, co gdy JEMU przyjdzie do głowy że coś jest nie
                              tak... Ja stałam po stronie: nawet jeśli przyjdzie, nie musi tego mówić, takiej
                              szczerości nie potrzebuję.... Inni: WSZYSTKO TRZEBA MÓWIĆ.
                              Rozumiesz? Więc po co te wnioski o byle kim? Trochę nie na miejscu i zupełnie
                              nietrafnie...
                              • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:47
                                Jestem pewna w 100% ze trafne, przykro mi :((

                                Cale Twoje pisarnie w tym watku jest podszyte brakiem pewnosci siebie. Taki
                                efekt, bedac z kims, uzyskuje sie jedna droga tylko :(

                                Napisalam, ze "wy jestescie" bo Ty piszesz "ja i kolezanki". Jesli to byla
                                figura retoryczna, moj tekst tez tak potraktuj.

                                A zreszta... Niech bedzie "z ludzmi niedojrzalymi, ktory byc moze Was nie
                                kochaja" zamiast "z byle kim" , jesli tak wolisz.

                                Jest jeszcze jedna opcja wlasciwie. Teoretycznie moze byc tak, ze facet sie
                                stara, ale kompleksy dziewczyny sa tak duze, ze jest kompletnie glucha na te
                                starania. Za to widzi "tunelowo" (no i wyolbrzymia) kazde "Baska miala fajny
                                biust".

                                • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:54
                                  zawsze mnie rozbraja 100% pewność... ;) ja tam takiej nigdy nie nabywam....;)
                                  No ale niektórzy mają nieco mniej skomplikowany świat :) Czasem zazdroszczę,
                                  czasem współczuję.... ;)
                                  • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:57
                                    Kika, nie wierz, ze jedni maja tak inni siak w absolutnie wszystkich kwestiach
                                    dotyczacych zycia na tej planecie.

                                    Sa tez rzeczy proste - jesli kochasz, utrzymujesz w poczuciu, ze jest
                                    wspanialy. Czuwasz nad tym poczuciem i nie dajesz mu zwatpic.

                                    Tyle.

                                    Pozdrawiam serdecznie :)
                                    • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:10
                                      Jedno to co tu i teraz, a inne ogon, który się wlecze za człowiekiem... Więc to
                                      nie tylko kwestia partnera i tego, co on mówi, ale także tego co się nazbierało
                                      w głowie przez całe życie :) A od tego nikt nie jest się w stanie odciąć... no
                                      cyba, że.... wyparcie....;)
                                      Pozdrówka :)
              • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:19
                > dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!!
                > Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych
                > powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie pyta
                > ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach
                > innymi kobietami.

                Super! Lepiej oklamywac tzw. partnerke, skoro jest tak glupia.


                >Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma poczucie
                >wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia...

                Jak wyzej

                > Szczerość tak - ale jeśli coś wnosi. Jeśli jest to tylko krytyka w czambuł,
                > jeśli nic się z tym nie da zrobić, jeśli może tylko zadać ból - po co???
                > Niczemu wówczas nie służy...

                Zawsze wnosi i czemus sluzy, nawet jak zadaje bol. Jak wyzej - lepiej sie
                oklamywac nawzajem? Zyc w obludnej relacji?

                >Bądź jeśli stwierdzisz, że odpowiedź nic nie wniesie, a tylko zrani -
                stanowczo, bez
                > rozdrabniania zmienić temat. Bardzo stanowczo i bardzo po męsku :) I dodać
                > zawsze dobrze robiące: "kochanie, liczysz się tylko ty, jesteś dla mnie
                > najważniejsza, jedyna, inne mnie nie interesują, więc nie ma o czym
                > rozmawiać :)" :)))

                Niech zyje kalmstwo !!!
                • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:22
                  Oczywiscie: Niech zyje klamstwo!!!
                • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:32
                  matko... żadne kłamstwo!!! Powiedziałam to wyraźnie. Szcezrość w rzeczach
                  istotnych, ważnych, coś wnoszących. I to moje zdanie - ja wolę nie usłyszeć od
                  swojego faceta siedząc z nim w knajpie: "wiesz co, ta kelnerka ma piękny tyłek,
                  ale bym ją....". Szczerość? Była - a jakże. Informacja coś dała? Mnie - nic,
                  poza bólem. Bo człowiek jest człowiekiem i to, że pomyśli w jakiś sposób, że
                  przemknie mu jakaś myśl, to nie jest koniec procesu działania, on jeszcze ma
                  wolną wolę, może coś zrobić lub nie... No powiedz sama - co daje Ci informacja,
                  że jakaś kobieta podoba się na tyle Twojemu facetowi, że by się z nią przespał?
                  Tylko taka informacja, bez ciągu dalszego?
                  • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:40
                    k_i_k_a napisała:

                    > matko... żadne kłamstwo!!! Powiedziałam to wyraźnie. Szcezrość w rzeczach
                    > istotnych, ważnych, coś wnoszących.

                    A w innych nie? Dlaczego?

                    I to moje zdanie - ja wolę nie usłyszeć od swojego faceta siedząc z nim w
                    knajpie: "wiesz co, ta kelnerka ma piękny tyłek, ale bym ją....". Szczerość?
                    Była - a jakże. Informacja coś dała? Mnie - nic, poza bólem. Bo człowiek jest
                    człowiekiem i to, że pomyśli w jakiś sposób, że przemknie mu jakaś myśl, to nie
                    jest koniec procesu działania, on jeszcze ma wolną wolę, może coś zrobić lub
                    nie... No powiedz sama - co daje Ci informacja, że jakaś kobieta podoba się na
                    tyle Twojemu facetowi, że by się z nią przespał?
                    >
                    > Tylko taka informacja, bez ciągu dalszego?

                    Daje szczera relacje.
                    • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:00
                      realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji
                      tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;)
                      Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim. Mam
                      takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o tym
                      mówić nikomu więcej, nikomu. Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest
                      przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówię, co
                      robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do mojego
                      faceta..
                      I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza... Ale
                      zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już się
                      zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji. I gdybym
                      powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości - słowa by już
                      padły, zabolały i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana
                      zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumiesz o
                      co mi chodzi?
                      No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki tak, jak
                      mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych
                      fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jestem na
                      jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie...
                      • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:22
                        k_i_k_a napisała:

                        > realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji
                        > tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;)

                        Mnie nie. Jestem za bezwzgledna szczeroscia.

                        > Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim. Mam
                        > takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o tym
                        > mówić nikomu więcej, nikomu.

                        OK

                        > Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest
                        > przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówię, >
                        co robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do
                        mojego faceta..

                        Jednak jest oparty na klamstwie, bo zatajasz co czujesz do innych.

                        > I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza... Ale
                        > zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już się
                        > zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji.

                        Nawet jezeli nie masz racji, to moze partner powinen wiedziec o Twoich
                        odczuciach.

                        I gdybym powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości -
                        słowa by już padły, zabolały

                        Czasami musi zabolec, zeby cos w sobie zmienic.

                        > i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana
                        > zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumiesz
                        o
                        > co mi chodzi?

                        Manipulacja.


                        > No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki tak,
                        jak mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych
                        > fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jestem
                        na jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie...

                        Jak wyzej.

                        • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:37
                          amelia7 napisała:

                          > k_i_k_a napisała:
                          >
                          > > realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji
                          > > tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;)
                          >
                          > Mnie nie. Jestem za bezwzgledna szczeroscia.
                          >
                          > > Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim.
                          > Mam
                          > > takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o
                          > tym
                          > > mówić nikomu więcej, nikomu.
                          >
                          > OK
                          >
                          > > Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest
                          > > przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówi
                          > ę, >
                          > co robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do
                          > mojego faceta..
                          >
                          > Jednak jest oparty na klamstwie, bo zatajasz co czujesz do innych.
                          Mam prawo do prywatności i do własnych myśli. Nie zatajam co czuję, ale nie
                          analizuję np. tego co było przed laty z kimś innym... To było moje i tej
                          drugiej osoby, mam prawo do wspomnień, którymi nie muszę się dzielić.



                          >
                          > > I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza...
                          > Ale
                          > > zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już
                          > się
                          > > zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji.
                          >
                          > Nawet jezeli nie masz racji, to moze partner powinen wiedziec o Twoich
                          > odczuciach.
                          To są odczucia przelotne, pod wpływem emocji. Z wiekiem człowiek zaczyna
                          rozumieć jak ważny jest dystans i odrobina wyciszenia... Może to kiedyś
                          zrozumiesz..
                          >
                          > I gdybym powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości -
                          > słowa by już padły, zabolały
                          >
                          > Czasami musi zabolec, zeby cos w sobie zmienic.

                          Kosztem czyichś uczuć? Jesteś bezwzględna i okrutna, nie masz prawa ranić
                          innych po to, by coś "załatwiać" sobie...
                          >
                          > > i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana
                          > > zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumi
                          > esz
                          > o
                          > > co mi chodzi?
                          >
                          > Manipulacja.
                          podawanie dziecku kaszki z tekstem: "za mamusię...." to też manipulacja.
                          Demagogia zatem.
                          >
                          >
                          > > No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki ta
                          > k,
                          > jak mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych
                          > > fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jes
                          > tem
                          > na jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie...
                          >
                          > Jak wyzej.
                          >
                          • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 12:15
                            > Mam prawo do prywatności i do własnych myśli. Nie zatajam co czuję, ale nie
                            > analizuję np. tego co było przed laty z kimś innym... To było moje i tej
                            > drugiej osoby, mam prawo do wspomnień, którymi nie muszę się dzielić.

                            Uwazam, ze jezeli naprawde kochamy druga osobe to nie powinnismy przed nia
                            zatajac swojej przeszlosci.


                            > To są odczucia przelotne, pod wpływem emocji. Z wiekiem człowiek zaczyna
                            > rozumieć jak ważny jest dystans i odrobina wyciszenia... Może to kiedyś
                            > zrozumiesz..

                            Nazywasz to dystansem, ja mam inne zdanie.

                            >Kosztem czyichś uczuć? Jesteś bezwzględna i okrutna, nie masz prawa ranić
                            >innych po to, by coś "załatwiać" sobie...


                            Chyba masz racje.
            • Gość: gf a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:10
              > Jak z tego wynika jestem za granicami ,ale nie za klamstwami,
              > zeby bylo jasne.Najlepiej to sie obcymi nie fascynowac
              > erotycznie,pozostaje sie wtedy po bezpiecznej stronie i to
              > umacnia związek.:)))
              >

              To niestety nie zależy od Twojej woli :)

              Ja tam jestem wniebowzieta, kiedy mezczyzna sie ze mna dzieli swoimi
              wzruszeniami :P

              Ale absolutna szczerosc nie jest oczywiscie mozliwa. Na przyklad nie da sie byc
              absolutnie szczerym w kwestii swojej przeszlosci, bo ona nie nalezy tylko od
              Ciebie...

              I dajcie juz spokoj z tym "omawianiem wad". Przeciez, kiedy sie kogos kocha, to
              nie opuszczona klapa w wc wrecz wzrusza, conie? ;)

              Fajniej zreszta omawiac zalety :))))))
              • k_i_k_a Re: a ja mam inne zdanie... 19.10.04, 15:18
                zakładam frakcję do walki z nieopuszczoną klapą!!! ;))) Nigdy, nikt, pod żadnym
                pozorem...;) Najpierw "test klapy" a potem się zastanawiam, czy przyjąć pod
                dach...;)
                Na szczęście TEN opuszcza ;))) Inaczej musiałabym mu bezwzględnie
                szczerze: "eeeeee..... śmierdzi!!!" ;))))
                • Gość: gf Re: a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:26
                  tak? :)
                  niektorzy ludzie uzywaja spluczki, choc pojmuje, ze do niektorych regionow
                  Polandii powyzszy wynalazek nie dotarl jeszcze ;P

                  wyklad o perfumowaniu toalety milosiernie Ci odpuszczam ;D
                  • k_i_k_a Re: a ja mam inne zdanie... 19.10.04, 15:33
                    jedni myją, inni perfumują... ;)
                    dziękuję za miłosierdzie, mogłabym się nie pozbierać po wykładzie...;)
                    • Gość: gf :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:48
                      k_i_k_a napisała:

                      > jedni myją, inni perfumują... ;)

                      :DDDDD


                      ale z tego by wynikalo, ze nie myjecie? hihi ;))))
                      • k_i_k_a Re: :))))))) 19.10.04, 15:57
                        to było takie literackie przejaskrawienie....;))) licencja poetica
                        niemalże....;) jeśli można tego użyć w kontekście tematu...;)
              • Gość: małgo Re: a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:40
                GF oczywiście,,ze to zyczenie braku fascynacji "obcymi" to tzw.
                pobozne zyczenie. :))
                Do pewnego stopnia takie dzielenie sie wzruszeniami estetycznymi
                jest miłe,poki nie narusza mojego kruchego poczucia bezpieczenstwa.
                Słuchanie np.,ze Brodzik(czy inna)piękne oczy ma,ze sasiadka jest
                zgrabna nie jest bolesne o ile stanowi epizod.
                Ciągłe porównywanie i zachwycanie sie innymi daloby mi do myslenia,
                z kim on chce byc?Podobnie,gdyby nagminnie zachwycał sie walorami
                umyslowymi,przymiotami duszy jakiejs kobiety.
                Myslę ,ze szczęsliwy zwiazek polega na tym takze,ze partner ma
                wyczucie i zauważa co rani drugą stronę ,a nie na silę realizuje
                swoje wyobrażenie o wzmacniającej roli szczerosci.

                Na marginesie-związek gdzie jedno jest mocno,(tak mocno,ze czuje
                nieodpartą potrzebę mowienia o tym),zafascynowane erotycznie,ew.
                "duchowo"innym to chyba sie trochę kruszy?Moze nie wzmacniac go
                szczeroscią bez granic,a rozejsc sie do swoich fascynacji?Zresztą
                co ja wiem?Moze mozna skleić ?

                Ze mną mozna byc szczerym,bo ja chętnie usłyszę od partnera
                szczerą opinię o tym jaka jestem wspaniala,dobra,zdolna.Szczerze
                sobie o tym porozmawiamy.Taka szczerosc wzmocni nasz związek.:;)))))))
                Zgadzamy się,ze absolutna szczerosc raczej w związku w grę nie wchodzi.

                Kazdy ma inną granicę i w dobrym związku ludzie chyba biorą to pod
                uwagę.Teoretycznie przynajmniej,(bo w praktyce często nie wychodzi), nie
                chcialabym wiedziec o wszystkim co mojemu po głowie lata,tak jak nie
                chcę go widziec korzystającego z sedesu(przepraszam ;))
                Takie są m o j e granice otwartosci,szczerosci.Dla postronnych może
                to byc chowanie głowy w piasek i życie w obłudzie.

                Nie zmienia to faktu, ze zazdroszczę ludziom na tyle silnym i niezależnym
                od opinii innych,ze są gotowi przyjąc bez bolu każdą szczerośc.:)

                ps koncząc ten przydlugi tekst dodam,ze deski sedesowe nigdy mnie nie
                wzruszaly(ani opuszczone,ani podniesine) ;)))))))))))))))




                czy duchowo innym ,to w moim poję

          • ziemiomorze Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 23:53
            Raczej chodzi o oddzielenie 'ja' od 'my'; potrzebne tak samo, jak czas, ktory w
            zwiazku przeznacza sie tylko na bycie razem i tylko na bycie ze soba lub z nie-
            partnerem.

            A - poza tym: wszystko w bliskiej relacji jest wypadkowa milosci, uwaznosci i
            szacunku lub ich braku. Jesli ona bolesnie sie krzywi, kiedy ogladasz sie za
            kelnerka, mozesz spokojnie zalozyc, ze nie bedzie zachwycona, jesli zaczniesz
            wyszczegolniac, co Cie w tamtej tak zachwycilo.

            I - czy cale spektrum tematow, ktorymi dysponujecie zawiera sie gdzies miedzy
            kanapa a zadkiem sasiadki? Jesli tak, to moze doskwiera nuda a nie brak szerzej
            pojetej szczerosci,
            (mam niejasne wrazenie, ze przeczulenie Twojej zony, o ktorej niby nie piszesz,
            ale jednak troche jakby, wynika z jej niskiego poczucia wlasnej wartosci i tu
            nalezaloby popracowac)
    • j_ar Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 19:21
      noo.. tak bez szczerosci to tak troche dupnie wychodzi, ale tak tez da sie zyc
    • vielonick Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 01:07
      nie nalezy przeginac w zadna strone...
    • mskaiq Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 04:19
      Szczerosc potrafi ranic. Nie kazda mysl ktora przychodzi do glowy powinna byc
      akceptowana przez Ciebie. Jest wiele mysli ktore dzialaja przeciwko nam,
      przynosza watpliwosci, podwazaja sens. Przenoszac je na inna osobe, wzmacniasz
      je, czesto budujesz powazny problem.
      Mysle ze najlepsza szczeroscia jest milosc, potrafi byc selektywna, zawsze
      unika tego co mogloby sprawic bol innej osobie.
      • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:00
        działa tu mechanizm nazwania uczuć... Do czasu, aż sobie ich jasno nie
        nazwiemy, nie są tak wyraźne. Nie znaczy, że ich nie ma, ale za chwilę mogą
        przejść i pójść w zapomnienie. Ale gdy nazwiemy stają się bardziej wyraziste.
        No i co gorsza gdy raczymy kogoś swoją bezwzględną szczerością tak naprawdę
        zostawiamy go z jakimś komunikatem, z którym on musi coś zrobić. Np. tekst do
        żony o erotycznej fascynacji inną... I co ona ma z tym zrobić? Upodobnić się do
        niej? Udawać? No pomyśl sam... Stawiasz ją w sytuacji patowej. Gdyby nie
        porównanie do innej być może z chęcią zrobiłaby coś dla Ciebie, ale tak...
        Każda zmiana po takim porównaniu będzie upokarzająca i nawet jeśli do niej
        dojdzie, będzie bolała potwornie. Niestety, czasem szczerość bez wyraźnej
        zachęty, na siłę, jako źle pojęty przejaw zaufania stwia partnera w sytuacji, w
        której MUSI coś zrobić, coś, co niekoniecznie podobałoby się Tobie samemu.
        Dlatego warto wcześniej pomyśleć: co wywołają moje słowa, co można z tym
        zrobić, jak sam bym zareagował, jak się poczuł, gdybym to usłyszał?
        A jeśli chcesz by żona coś zmieniła... to po prostu powiedz o zmianie tego czy
        tamtego... bez bolesnych szczegółów skąd taki pomysł.
        • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:46
          k_i_k_a napisała:

          > działa tu mechanizm nazwania uczuć... Do czasu, aż sobie ich jasno nie
          > nazwiemy, nie są tak wyraźne. Nie znaczy, że ich nie ma, ale za chwilę mogą
          > przejść i pójść w zapomnienie. Ale gdy nazwiemy stają się bardziej wyraziste.
          > No i co gorsza gdy raczymy kogoś swoją bezwzględną szczerością tak naprawdę
          > zostawiamy go z jakimś komunikatem, z którym on musi coś zrobić. Np. tekst do
          > żony o erotycznej fascynacji inną... I co ona ma z tym zrobić?

          A nie uwazasz, ze ma prawo wiedziec o tym?

          > Upodobnić się do niej? Udawać? No pomyśl sam... Stawiasz ją w sytuacji
          >patowej. Gdyby nie
          > porównanie do innej być może z chęcią zrobiłaby coś dla Ciebie, ale tak...

          I jak to nazwac?

          > Każda zmiana po takim porównaniu będzie upokarzająca i nawet jeśli do niej
          > dojdzie, będzie bolała potwornie. Niestety, czasem szczerość bez wyraźnej
          > zachęty, na siłę, jako źle pojęty przejaw zaufania stwia partnera w sytuacji,
          w której MUSI coś zrobić, coś, co niekoniecznie podobałoby się Tobie samemu.

          Manipulacja.


          > Dlatego warto wcześniej pomyśleć: co wywołają moje słowa, co można z tym
          > zrobić, jak sam bym zareagował, jak się poczuł, gdybym to usłyszał?

          Jak wyzej.


          > A jeśli chcesz by żona coś zmieniła... to po prostu powiedz o zmianie tego
          czy
          > tamtego...

          OK


          bez bolesnych szczegółów skąd taki pomysł.

          A co zrobisz z bolesnymi szczegolami? Chyba zbyt wygodne dla Ciebie.
          • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:30
            Nie masz pojęcia o tym co jest dla mnie wygodna, a co nie, jak wyglądają moje
            rozmowy, o czym mówię, co słyszę, czy to boli, czy nie, ile mnie to kosztuje.
            Ile "bolesnych szczegółów" musiałam już z życiu wysłuchać i radzić sobie z
            nimi. Nie masz też pojęcia o manipulacji. Forum jest do wyrażania swoich
            opinii. Jeśli nie zgadzasz się z moim zdaniem - napisz rozsądną ripostę, nie
            ograniczaj się do powtórzeń: "jak wyżej, jak to nazwać?, manipulacja...". Nie
            znasz mnie jako człowieka, znasz tylko opinię na dany temat (nawiasem mówiąc
            nawet nie starasz się zrozumieć mojego zdania i stanowiska), nie masz więc
            podstaw twierdzić, że coś jest dla mnie wygodne lub nie...
            Ja szanuję Twoją opinię. Już napisałam wyżej - jeśli chcesz słuchać o
            seksualnych fantazjach swojego faceta na temat innych kobiet - proszę bardzo,
            życzę Ci tego jak najwięcej :)
            • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 12:50
              Mam problem z napisaniem "solidnej" riposty.

              Po prostu mam inne zapatrywanie na szczerosc w zwiazku.
              Trudno mi to wyjasnic, dlatego latwiej jest mi ripostowac Twoje wypowiedzi.

              Po prostu nie podoba mi sie Twoja postawa wobec drugiej osoby, taka ktora ja
              ubezwlasnowolnia.
              • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:03
                właśnie taka postawa daje wolność... kiedy nie oczekuję, że mój partner powie
                mi
                • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:30
                  coś mnie wywaliło...
                  więc: nie oczekuję, że partner powie mi wszystko o sobie, o swojej przeszłości,
                  przemyśleniach, dośwaidczeniach. Szanuję, że jakieś rzeczy chce zachować tylko
                  dla siebie. Daję mu prawo wyboru tego, co chce mi ujawnić, ale nie daję mu
                  prawa do kłamstwa. Ponieważ UFAM, że powie mi o tym, co naprwadę ważne dla nas.
                  Oczekiwanie że powie wszystko, jest założeniem, że jest niezdolny sam wybrać,
                  co jest ważne. Oczekiwanie, że powie mi wszystko jest odebraniem mu wolności i
                  ubezwałasnowolnieniem właśnie...
                  • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:31
                    k_i_k_a napisała:

                    > Oczekiwanie że powie wszystko, jest założeniem, że jest niezdolny sam wybrać,
                    > co jest ważne. Oczekiwanie, że powie mi wszystko jest odebraniem mu wolności
                    i
                    > ubezwałasnowolnieniem właśnie...

                    Ja nie oczekuje od partnera, ze powie mi wszystko.
                    • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:37
                      Ale nadal uwazam, ze taka postawa jest protekcjonalna i wygodna dla osoby,
                      ktora zachowuje "wazne" sprawy dla siebie.

                      To egoizm i asekuranctwo.
                    • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:37
                      ale niech Ci tylko nie powie.... to nazwiesz to kłamstwem i manipulacją...;)
                      • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:38
                        k_i_k_a napisała:

                        > ale niech Ci tylko nie powie.... to nazwiesz to kłamstwem i manipulacją...;)

                        Tak.
                        • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 22.10.04, 13:59
                          Chciałam przeprosic wszystkich, ktorych obraziłam podczas tej dyskusji. Chyba
                          mnie niezle poniosło.

    • seksuolog Granica przeszlosci 19.10.04, 08:30
      taki7 napisał:

      > czy bezgraniczna (podawana z miłością) szczerość jest receptą na udany
      > związek, czy może umiejętne kształtowanie granic szczerości ??

      Na pewno partnerzy powinni przestrzegac granicy przeszłości. To znaczy nie
      maja prawa do swoich przeszłości i do zwierzania sie z nich, szczegolnie
      w szczegolach. Przeszlosc jest zamknieta, jedyny wyjatek to gdy wynikaja
      z niej jakies problemy.

      A wiec na pytania typu: Z iloma facetami spalas? Spalas z Kowalskim? Miales
      seks z dwoma dziewczynami naraz? Robilas anal i lody z innymi?... itd. partner
      ma pelne prawo odpowiedziec: A CO CIE to obchodzi?

      Z kolei jezeli ktos interesuje sie i usiluje zdobyc informacje o przeszlosci
      partnera to mozna podejrzewac ze nie chodzi tu o milosc a rozne inne brzydkie
      rzeczy: chec dominacji, manipulacji, znecanie sie psychiczne.
      • Gość: ... Re: Granica przeszlosci IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 19.10.04, 09:04
        fajny wątek
      • m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:26
        seksuolog:

        >mozna podejrzewac ze nie chodzi tu o milosc a rozne inne brzydkie
        > rzeczy: chec dominacji, manipulacji, znecanie sie psychiczne.

        A zazdrość?
        • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:28
          zazdrość rodzi się właśnie wtedy, gdy wiemy... gdy nie wiemy, gdy ktoś nie daje
          poczuć że wraca do przeszłości - zazdrości o nią nie ma. Najlepiej w ogóel
          byłoby wyeliminować spotkania z byłymi... pełen komfort ;)
          • amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:26
            k_i_k_a napisała:

            > zazdrość rodzi się właśnie wtedy, gdy wiemy... gdy nie wiemy, gdy ktoś nie
            daje
            > poczuć że wraca do przeszłości - zazdrości o nią nie ma.

            Jestes pewna?
            Dla mnie jest.
            A jeszcze gorzej, gdy sie ukrywa swoja przeszlosc dalsza i blizsza.


            Najlepiej w ogóel byłoby wyeliminować spotkania z byłymi... pełen komfort ;)

            Niekoniecznie.
            • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 13:38
              A dla mnie nie istnieje zazdrość, gdy nie znam szczegółów. Nie zadręczam się
              dzięki temu - jak to nazwałaś - upiorami przeszłości... Nie rozdrapuję, nie
              grzebię - bo po co? Co mi da ta wiedza? I zazdrości wówczas NAPRAWDĘ nie ma :)
      • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:26
        dokładnie tak... Żadnych szczegółów, nic nie dają a tylko boleć mogą.
        Przerabiałam już szczere rozmowy na temat przeszłości i wiem jak boli, jak
        mimowolnie nagle włączają się porównania, jak wraca się myślami, jak to gnębi.
        Teraz nie pytam, nie chcę wiedzieć, nie opowiadam. To co było w moim życiu
        wcześniej nie ma dla mnie znaczenia, zaczęłam nowy rozdział, to co było w jego
        życiu - to jego (mam nadzieję) zamknięty rozdział. Polecam wszystkim.
        • m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:55
          Kika:

          >To co było w moim życiu
          > wcześniej nie ma dla mnie znaczenia, zaczęłam nowy rozdział, to co było w jego
          > życiu - to jego (mam nadzieję) zamknięty rozdział. Polecam wszystkim.

          Ejże... Przecież człowiek nie składa się z pozamykanych rozdziałów:) Wszystkie
          nasze doświadczenia nas kształtują...
          A choćby sprawa dzieci: jesteś np. z trzecim mężem/partnerem itd., a
          wychowujecie dziec/dzieci z pierwszego związku. To nie ma znaczenia???
          Pozdrawiam
          MM
          • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:05
            miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas
            ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma facetami
            spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem
            pruderyjna czy rozwiązła? Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? No co?
            Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć
            interpretacji partnera. NA temat wszystkich szczegółów z mojego życia
            seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszłości,
            nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. Tak samo ja nie chcę wiedzieć z
            kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. Coś tam wiem, to nieuniknione,
            ale nie wyciągam...
            A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwestia
            tylko podania tych informacji. Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym
            komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :)
            • m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:22
              >
              > miałam na myśli życie seksualne.

              A to teraz zgoda. Tyle że trochę wąsko:)
              • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:33
                zobacz w jakim "podwątku" jesteśmy...;) po prostu pisałam na temat...;)
                • m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:07
                  Prawda. Z "drzewka" zrobił się "krzaczek"
            • amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:30
              k_i_k_a napisała:

              > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas
              > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma
              facetami
              >
              > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem
              > pruderyjna czy rozwiązła?

              Tak.

              Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni?

              To drugie niekoniecznie.

              > No co?

              > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć
              > interpretacji partnera.

              Manipulacja.

              > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia
              > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszłości,
              > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały.

              I tak bola.

              > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z
              > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach.

              Na pewno?

              Coś tam wiem, to nieuniknione,
              > ale nie wyciągam...

              Czyzby?

              > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwestia
              > tylko podania tych informacji.

              Manipulacja.

              > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym
              > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :)

              Jak dla kogo. A co z tym sasiadem?
              • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:44
                amelia7 napisała:

                > k_i_k_a napisała:
                >
                > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas
                >
                > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma
                > facetami
                > >
                > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem
                >
                > > pruderyjna czy rozwiązła?
                >
                > Tak.
                >
                > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni?
                >
                > To drugie niekoniecznie.

                dla ciebie... dla innych może być inaczej...
                >
                > > No co?
                >
                > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć
                > > interpretacji partnera.
                >
                > Manipulacja.
                demagogia
                >
                > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia
                > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszło
                > ści,
                > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały.
                >
                > I tak bola.
                tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą
                >
                > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z
                > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach.
                >
                > Na pewno?
                na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam.
                >
                > Coś tam wiem, to nieuniknione,
                > > ale nie wyciągam...
                >
                > Czyzby?
                j.w.
                >
                > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwesti
                > a
                > > tylko podania tych informacji.
                >
                > Manipulacja.
                demagogia
                >
                > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym
                > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :)
                >
                > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem?
                moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie zabijam
                słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w imię "szczerego
                przekazu".
                • amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 14:50
                  k_i_k_a napisała:

                  > amelia7 napisała:
                  >
                  > > k_i_k_a napisała:
                  > >
                  > > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczen
                  > ia nas
                  > >
                  > > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z il
                  > oma
                  > > facetami
                  > > >
                  > > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że
                  > jestem
                  > >
                  > > > pruderyjna czy rozwiązła?
                  > >
                  > > Tak.
                  > >
                  > > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni?
                  > >
                  > > To drugie niekoniecznie.
                  >
                  > dla ciebie... dla innych może być inaczej...
                  > >
                  > > > No co?
                  > >
                  > > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewi
                  > dzieć
                  > > > interpretacji partnera.
                  > >
                  > > Manipulacja.
                  > demagogia

                  Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jest to
                  manipulacja.

                  > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia
                  > > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z pr
                  > zeszło
                  > > ści,
                  > > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały.
                  > >
                  > > I tak bola.
                  > tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą

                  Tez bola, tylko moze o tym nie wiesz. A jezeli nie mowisz, to nasuwa sie
                  podejrzenie, ze chcesz cos ukryc. Dlaczego?
                  > >
                  > > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z
                  > > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach.
                  > >
                  > > Na pewno?
                  > na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam.
                  > >
                  > > Coś tam wiem, to nieuniknione,
                  > > > ale nie wyciągam...
                  > >
                  > > Czyzby?
                  > j.w.
                  > >
                  > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać.
                  > Kwesti
                  > > a
                  > > > tylko podania tych informacji.
                  > >
                  > > Manipulacja.
                  > demagogia

                  Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wybacz
                  ale dla mnie pozostanie to manipulacja.

                  > >
                  > > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym
                  > > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma proble
                  > mu :)
                  > >
                  > > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem?
                  > moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie
                  zabijam
                  > słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w
                  imię "szczerego
                  > przekazu".
                  >
                  I o to mi chodzi, "te, ktore decyduje sie ujawnic". Wiec moze nie te
                  najwazniejsze?

                  • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:02
                    amelia7 napisała:

                    > k_i_k_a napisała:
                    >
                    > > amelia7 napisała:
                    > >
                    > > > k_i_k_a napisała:
                    > > >
                    > > > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświ
                    > adczen
                    > > ia nas
                    > > >
                    > > > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza
                    > , z il
                    > > oma
                    > > > facetami
                    > > > >
                    > > > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacj
                    > a? Że
                    > > jestem
                    > > >
                    > > > > pruderyjna czy rozwiązła?
                    > > >
                    > > > Tak.
                    > > >
                    > > > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni?
                    > > >
                    > > > To drugie niekoniecznie.
                    > >
                    > > dla ciebie... dla innych może być inaczej...
                    > > >
                    > > > > No co?
                    > > >
                    > > > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA
                    > przewi
                    > > dzieć
                    > > > > interpretacji partnera.
                    > > >
                    > > > Manipulacja.
                    > > demagogia
                    >
                    > Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jest to
                    > manipulacja.



                    Odysłam zatem do pierwszej lepszej publikacji z zakresu psychologii. Najkrócej
                    i dla wszystkich: manipulacja to sterowanie reakcją drugiej osoby, wywieranie
                    na nią wpływu w taki sposób, by osiągnąć swój cel. A nie przewidywanie tej
                    reakcji.....


                    >
                    > > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia
                    > > > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółam
                    > i z pr
                    > > zeszło
                    > > > ści,
                    > > > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały.
                    > > >
                    > > > I tak bola.
                    > > tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą
                    >
                    > Tez bola, tylko moze o tym nie wiesz. A jezeli nie mowisz, to nasuwa sie
                    > podejrzenie, ze chcesz cos ukryc. Dlaczego?
                    > > >
                    > > > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z
                    > > > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach.
                    > > >
                    > > > Na pewno?
                    > > na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam.
                    > > >
                    > > > Coś tam wiem, to nieuniknione,
                    > > > > ale nie wyciągam...
                    > > >
                    > > > Czyzby?
                    > > j.w.
                    > > >
                    > > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypł
                    > ywać.
                    > > Kwesti
                    > > > a
                    > > > > tylko podania tych informacji.
                    > > >
                    > > > Manipulacja.
                    > > demagogia
                    >
                    > Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wybacz
                    > ale dla mnie pozostanie to manipulacja.

                    Wszystkie informacje podaje się w jakiś sposób... demagogicznie wszystko można
                    nazwać manipulacją.... ale to tylko puste słowa, w dodatku bez zrozumienia...
                    >
                    > > >
                    > > > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym
                    > > > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma
                    > proble
                    > > mu :)
                    > > >
                    > > > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem?
                    > > moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie
                    > zabijam
                    > > słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w
                    > imię "szczerego
                    > > przekazu".
                    > >
                    > I o to mi chodzi, "te, ktore decyduje sie ujawnic". Wiec moze nie te
                    > najwazniejsze?
                    >
                    • amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:52
                      k_i_k_a napisała:

                      > amelia7 napisała:
                      >

                      > > > > Manipulacja.
                      > > > demagogia
                      > >
                      > > Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jes
                      > t to
                      > > manipulacja.
                      >
                      >
                      >
                      > Odysłam zatem do pierwszej lepszej publikacji z zakresu psychologii.
                      Najkrócej
                      > i dla wszystkich: manipulacja to sterowanie reakcją drugiej osoby, wywieranie
                      > na nią wpływu w taki sposób, by osiągnąć swój cel. A nie przewidywanie tej
                      > reakcji.....
                      >
                      > A po co chcesz przewidziec reakcje drugiej osoby?

                      > > > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia
                      > > > > > seksualnego [...]
                      > > > >

                      > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać
                      > i wyplywać.
                      > > > Kwestia tylko podania tych informacji.
                      > > > >
                      > > > > Manipulacja.
                      > > > demagogia
                      > >
                      > > Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wy
                      > bacz ale dla mnie pozostanie to manipulacja.
                      >
                      > Wszystkie informacje podaje się w jakiś sposób... demagogicznie wszystko
                      można nazwać manipulacją.... ale to tylko puste słowa, w dodatku bez
                      zrozumienia...

                      A dlaczego podaje sie w taki a nie inny sposob? Zeby zasugerowac odpowiedz
                      (ocene, opinie), prawda?

                      • k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:59
                        Nie, nie prawda :) Każdej wypowiedzi nadaje się formę, ale idąc Twoim tropem -
                        wszystkie wypowiedzi są manipulacją bo mają określoną formę :) Dlatego -
                        demagogia....
      • Gość: gf brednie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:24
        > A wiec na pytania typu: Z iloma facetami spalas? Spalas z Kowalskim? Miales
        > seks z dwoma dziewczynami naraz? Robilas anal i lody z innymi?... itd.
        partner
        > ma pelne prawo odpowiedziec: A CO CIE to obchodzi?

        Kazdy ma prawo zapytac. Odpowiada sie "nie chce/nie potrafie/nie moge/nie
        jestem gotowa, zeby teraz o tym mowic".

        Powyzsze dotyczy dwoch ostatnich pytan. Co do dwoch pierwszych - tylko cham
        zadaje takie pytania.
    • alfika Re: szczerość... 19.10.04, 09:26
      ...niekoniecznie jest receptą - bo sama szczerość wobec kogokolwiek nie da w
      efekcie związku :)
      niemniej w szczęśliwym związku - wg mnie - całkowita szczerość jest czymś
      normalnym - w końcu ma chodzić o osoby, które się kochają - czyli również
      całkowicie akceptują i rozumieją - przynajmniej chcą wszystko akceptować i
      rozumieć

      ale można nie mówić rzeczy niewygodnych i jest miło - tylko... czy nie ma wtedy
      obaw, że ta druga osoba kocha stworzony wizerunek, a nie konkretnego człowieka?

      ja bym się tego obawiała
      • k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 10:09
        naprawdę mówisz swojemu partnerowi BEZWZGLĘDNIE o wszystkim? Mawet gdy
        przemknie Ci przez głowę, gdy zobaczysz fajnego faceta: "bosche... co za
        mięsko... mięknę, z takim chciałabym nie przespać nocy..."??? Po co? Przecież
        wiadomo, że tego nie zrobisz, wiadomo, że za chwilę o nim zapomnisz, wiadomo,
        że wybierzesz swojego faceta i chwilowy zachwyt uleci równie łatwo jak
        przyszedł... No to po co?
        • alfika Re: szczerość... 19.10.04, 10:14
          k_i_k_a napisała:

          > naprawdę mówisz swojemu partnerowi BEZWZGLĘDNIE o wszystkim? Mawet gdy
          > przemknie Ci przez głowę, gdy zobaczysz fajnego faceta: "bosche... co za
          > mięsko... mięknę, z takim chciałabym nie przespać nocy..."??? Po co? Przecież
          > wiadomo, że tego nie zrobisz, wiadomo, że za chwilę o nim zapomnisz, wiadomo,
          > że wybierzesz swojego faceta i chwilowy zachwyt uleci równie łatwo jak
          > przyszedł... No to po co?

          własnie o tym pisałam Ci trochę wyżej :)
          nie ruszają mnie inni mężczyźni, właśnie w tym sęk
          ale mam nadzieję, że mój wybranek ma pojęcie o moich uczuciach na tyle, że mogę
          mu powiedzieć - patrz, jak fajnie wygląda ten facet - tyle że fajny wygląd nie
          ma nic wspólnego z "mięskiem" czy "niespaniem", na litość :))))))))))

          wiesz, to kwestia jego poczucia własnej wartości i poczucia pewności w związku
          • k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 10:26
            no własnie... Szczerze Ci gratuluję takiego poczucia pewności, to cudowne. Ale
            pewnie skądś się ono wzięło... Niech zgadnę - z opowiadania Twojego faceta o
            jego erotycznych aktualnych fascynacjach innymi? (bo od tego zaczął się wątek)
            Nie sądzę... Sądzę że ta pewność wziąła się właśnie z sygnałów: "jesteś
            najważniejsza, inne się nie liczą..." Cudownie, że jesteś w tak
            satysfakcjomującym związku, że masz taką pewność w każdej chwili. Ale naprawdę
            nie myślisz, że czasem facetowi nie przemyka, że miałby ochotę na... itd?
            Każdemu gdzieś przemknie. I to właśnie mam na myśli - po co o tym mówić?
            Gadanie o rzeczach NIEISTOTNYCH właśnie nazywam bezwzględną szczerością...
            Zupełnie co innego, gdy jest fascynacja, która wyniszcza, która trwa, nie daje
            spokoju, wpływa na związek, rodzi wątpliwości, stawia pytania o sens byci
            razem.... To już zupełnie inna sytuacja. I tu szczerość jest konieczna,
            przemilczenie byłoby świństwem, po prostu.
            • alfika Re: szczerość... 19.10.04, 10:52
              k_i_k_a napisała:

              > no własnie... Szczerze Ci gratuluję takiego poczucia pewności, to cudowne.
              Ale
              > pewnie skądś się ono wzięło... Niech zgadnę - z opowiadania Twojego faceta o
              > jego erotycznych aktualnych fascynacjach innymi? (bo od tego zaczął się
              wątek)
              > Nie sądzę... Sądzę że ta pewność wziąła się właśnie z sygnałów: "jesteś
              > najważniejsza, inne się nie liczą..." Cudownie, że jesteś w tak
              > satysfakcjomującym związku, że masz taką pewność w każdej chwili. Ale
              naprawdę
              > nie myślisz, że czasem facetowi nie przemyka, że miałby ochotę na... itd?


              naprawdę
              a jeśli coś takiego się pojawi, to liczę, że o tym też da się powiedzieć -
              bo w takiej chwili albo coś nie gra w sprawach łóżkowych, albo do seksu
              podchodzi jak do chwili przyjemności i zanika otoczka wyjątkowości - albo po
              prostu właśnie dowiadujesz się, jak on traktuje Wasze kochanie się, ile dla
              niego znaczy - to naprawdę moze być otwarta rozmowa, choćby po to, byś nie
              obawiała się jego chwilowych fascynacji, jeśli takowe się zdarzą -
              i by on nie czuł sie świnią, ze mu się te biusty podobają



              > Każdemu gdzieś przemknie. I to właśnie mam na myśli - po co o tym mówić?
              > Gadanie o rzeczach NIEISTOTNYCH właśnie nazywam bezwzględną szczerością...



              sama tu sobie zaprzeczasz - jeśli to są naprawdę NIEISTOTNE sprawy, to nie mają
              nic wspólnego z bezwzględnością - bo są nieistotne, obojętne, nic nie wnoszą

              a jednak są ważne, bo tak się przed taką wiedzą bronisz
              - to mi przypomina ucieczkę przed zmorami - w takiej sytuacji wolę jednak
              stanąć z nimi twarzą w twarz



              > Zupełnie co innego, gdy jest fascynacja, która wyniszcza, która trwa, nie
              daje
              > spokoju, wpływa na związek, rodzi wątpliwości, stawia pytania o sens byci
              > razem.... To już zupełnie inna sytuacja. I tu szczerość jest konieczna,
              > przemilczenie byłoby świństwem, po prostu.


              dokładnie się z Tobą zgadza w tej kwestii.
              • k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 11:50
                No to cieszę się z dojścia do względnego konsensusu :)
                Dla mnei rzecz jest prosta - nie chcę słyszeć o wszystkich "zawieszeniach oka",
                ale jesli to zawieszenie oka grozi mojemu związkowi - szczerość musi być! :)
                Każdy ma prawo do prywatności, własnych myśli, pragnień, którymi może nie
                chcieć dzielić się z innymi. Dlatego to szanuję i nie oczekuję mówienia
                absolutnie o wszystkim. I sama pisałaś o wyczuciu - to delikatne sprawy między
                dwojgiem ludzi. Nie ma gotowych recept, rozwiązań, kwestia układu i relacji
                panującej. W jednej diadzie przejdzie to, w innej - co innego. Pozdrawiam :)
                • Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 19.10.04, 17:30
                  Kika, przeglądnąłem tę bardzo długą dyskusję i gratuluję Ci wytrwałości i
                  cierpliwości - ja bym sobie już dawno dał spokój. ;-) Musisz mieć dużo wolnego
                  czasu, hi, hi. Pozdr.
                  • k_i_k_a Re: szczerość... 20.10.04, 09:27
                    mam wrażenie, że ktoś tu za mną chodzi...;) JAk masz jakieś pytanie to napisz
                    po prostu...;)
                    • Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 20.10.04, 13:22
                      A tam, od razu chodzi ;). Wpadam czasem na to forum i sobie czytam jak trafię
                      na coś interesującego. Nie chciałem się włączać do dyskusji, ale swoje wrażenie
                      chciałem tu umieścić, można no nie?. Pozdrawiam.;-)
                      • k_i_k_a Re: szczerość... 20.10.04, 13:40
                        już mnie raz o coś pytałeś...;) Tak jakoś się człowiek głupio czuje, jak nie
                        wie... a Ty coś tam swoje wiesz...;) No ale nieważne ;)
                        A forum - racja, po to by swobodnie gadać :)
                        • Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 20.10.04, 14:29
                          Rozumiem, choć nie było moim zamiarem Cię w żaden sposób niepokoić; z pewnością
                          Twój niepokój jest nieuzasadniony. Myślę, że moim DRUGIM postem nie dałem Ci do
                          tego powodu? ;-) Poza tym forum się nie znamy, jak sądzę ;-).
                          Pozdrawiam serdecznie.
                          • k_i_k_a Re: szczerość... 21.10.04, 08:21
                            ależ wyluzuj...;) A czy się nie znamy... cóż... czy to ważne ;)
                            • Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 21.10.04, 10:50
                              Do dobra. Już wyluzowałem ;)
                              Czasem mi trudno w wypowiedzi KOBIETY (hi, hi), którą to (wypowiedź) można
                              zinterpretować zwykle na co najmniej 13*sqrt(3)+2kPI sposobów wyłuskać właściwy
                              akcent, czyli stwierdzić co tak naprawdę miała owa kobieta na myśli (to jest
                              uwaga do mnie a nie do kobiet). W szczególności czasem trudno stwierdzić, czy
                              jakieś słowo padło zupełnie nieopacznie i nie ma znaczenia, czy też wręcz
                              przeciwnie. Zwykle mam skłonności do przesadnego reagowania na tego typu bodźce.
                              ;)
                              Miłego dnia!
      • Gość: małgo Re: szczerość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:09
        Alfiko trochę się gubię..
        Napisałaś;w szczęsliwym związku chodzi o osoby,ktore się kochają
        czyli również calkowicie akceptują..Gdzie ta całkowita akceptacja,
        jesli facet szczerze mowi masz nogi nie tak zgrabne jak.itd albo:
        ty sie wszystkiego boisz a koleżanka z pracy itd. W takim wydaniu
        nawet okraszona wieloma komplementami szczerosc oznacza brak akceptacji.

        Nog sobie nie wyprostuję,śmiałości nie nabiorę ,zostanie poczucie,ze
        nie spełniam oczekiwan. Logicznie- szczerosc w tym wypadku,to nieakceptwanie
        partnera czyli brak miłości?

        p.s. nie postuluję zatajania wszystkich niewygodnych prawd ,ale umiar,a
        nie szczerośc absolutna jako sztuka dla sztuki.


        • alfika Re: szczerość... 20.10.04, 10:33
          Gość portalu: małgo napisał(a):

          > Alfiko trochę się gubię..
          > Napisałaś;w szczęsliwym związku chodzi o osoby,ktore się kochają
          > czyli również calkowicie akceptują..Gdzie ta całkowita akceptacja,
          > jesli facet szczerze mowi masz nogi nie tak zgrabne jak.itd albo:
          > ty sie wszystkiego boisz a koleżanka z pracy itd. W takim wydaniu
          > nawet okraszona wieloma komplementami szczerosc oznacza brak akceptacji.


          Ja nie jestem pewna, czy czytałaś moje wypowiedzi - dosć często podkreślałam,
          że mówię o szczęśliwych związkach, a takowe są nacechowane jeszcze miłością,
          delikatnością i wrażliwością -
          co jak dla mnie oznacza, że:
          - albo piękniejszości nóg pani na ulicy Ukochany nie widzi,
          - albo zauważa, ale jest w stanie cieszyć się moim towarzystwem trochę bardziej
          niż widokiem piekniejszych nóg - i dlatego moze się spokojnie dzielić
          wrażeniami bez obaw, że zeżrą mnie moje własne kompleksy


          >
          > Nog sobie nie wyprostuję,śmiałości nie nabiorę ,zostanie poczucie,ze
          > nie spełniam oczekiwan. Logicznie- szczerosc w tym wypadku,to nieakceptwanie
          > partnera czyli brak miłości?


          mało logiczne - a dlaczego, to wyjaśniłam wyzej :)


          >
          > p.s. nie postuluję zatajania wszystkich niewygodnych prawd ,ale umiar,a
          > nie szczerośc absolutna jako sztuka dla sztuki.
          >
          >
          dla ciebie umiar, dla mnie szczerość absolutna
          i mam nadzieję, że się odnalazłaś :)
    • cossa Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:21
      jestem za druga opcja ;)

      wiele zalezy od wspolnego
      podejscia do szczerosci
      i co miesci sie w granicach "ja"
      co zachowujemy dla siebie

      pozdr.cossa
    • scylla Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:45
      Jestem za szczerością bez granic.
      Grnice szczerości są dla mnie próbą utajenia czegoś, ukrywanieem swojej
      osobowości, chcę znać swoją partnerkę, kochać Ją taką jaką jest.
      To co przeżyliśmy w życiu doprowadziło Nas do wpólnego życia, pozwoliło się
      zorientować czego od siebie oczekujemy, o co Nam chodzi w związku. Zdobyliśmy
      wiedzę, którą wykorzystamy w Naszym związku.
      Więc jeżeli Ją o coś pytam, to chcę szczerej odpowiedzi, co z tego że podoba
      się jej nasz sąsiad, znam swoją wartość i ona jest ze mną a nie z nim, to
      kwestia zaufania do samego siebie i Niej.


      • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:55
        scylla napisał:

        > Jestem za szczerością bez granic.
        > Grnice szczerości są dla mnie próbą utajenia czegoś, ukrywanieem swojej
        > osobowości, chcę znać swoją partnerkę, kochać Ją taką jaką jest.
        > To co przeżyliśmy w życiu doprowadziło Nas do wpólnego życia, pozwoliło się
        > zorientować czego od siebie oczekujemy, o co Nam chodzi w związku. Zdobyliśmy
        > wiedzę, którą wykorzystamy w Naszym związku.
        > Więc jeżeli Ją o coś pytam, to chcę szczerej odpowiedzi,

        Dokładnie tak!!! Jeśli pytam - oczekuję odpowiedzi. Ale jeśli nie pytam - możę
        wcale nie chcę usłyszeć które z mijanych przez pół godziny kobiet było ode mnie
        atrakcyjniejsze...


        co z tego że podoba
        > się jej nasz sąsiad, znam swoją wartość i ona jest ze mną a nie z nim, to
        > kwestia zaufania do samego siebie i Niej.
        >
        >
        >


        Ciągle wracam do wątku wyjściowego, gdzie padł przykład mówienia o erotycznej
        fascynacji i porównań z żoną... Takie zwierzenia, a zwłaszcza porównania -
        bolą. I to nie tylko moje zdanie, rozmawiałam na ten temat z wieloma osobami.
        Dlatego moje zdanie - szczerość tak, ale w chwili gdy ktoś jej chce. Gdy nie
        chce można sobie darować wynurzenia o erotycznych fascynacjach :)
        • scylla Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:07
          Nie mam takich spostrzeżeń że fajnie by było kogoś przelecieć.
          Podobają mi się ludzie, patrze się na twarz objętnie czy mężczyzny czy kobiety,
          fascynuje mnie ich twarz, co można z niej wyczytać, oczy w których widać życie,
          sposób poruszania się, zachowania, rozmawiania, patrze się czy są zapracowani,
          zmęczeni, czy wypoczęci, nie traktuje ich jak obiekty seksualne.
          Wiem że mogę mówić o tym co czuje swojej kochanej, a wiem że bym tego nie mówił
          gdybym nie ufał jej.
          Mam wrażenie że chodzi nam wszystkim o to samo, wypowiadamy to różnymi słowami,
          ale sens jest podobny.


          • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:33
            też tak myślę :)
            a najbardziej dziwi mnie to jak ludzie potwornie się obruszją, gdy ktoś ma inne
            zdanie. Piszę w jakimś wątku, odnoszę się do niego, posługuję przykładami,
            których użył autor - a niektórzy utożsamiają to ze mną i moimi przeżyciami,
            podczas gdy dywagujemy o hipotetycznych sytuacjach :)
            • amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:01
              k_i_k_a napisała:

              > też tak myślę :)
              > a najbardziej dziwi mnie to jak ludzie potwornie się obruszją, gdy ktoś ma
              inne
              >
              > zdanie. Piszę w jakimś wątku, odnoszę się do niego, posługuję przykładami,
              > których użył autor - a niektórzy utożsamiają to ze mną i moimi przeżyciami,
              > podczas gdy dywagujemy o hipotetycznych sytuacjach :)

              Bo twoje zdanie jest kurewskie.
              • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:12
                bidulo... załatwiaj sobie frustracje z kimś innym, ja żegnam :)
    • vielonick calkowita szczerosc 19.10.04, 12:17
      a wiec -
      (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci)

      rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski
      omawiane ostatnich zakupow odziezowych:
      kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach
      dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow
      komentowanie szczegolow anatomicznych partnera
      (niekoniecznie w sytuacjach intymnych)
      bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;)
      i tak dalej...
      i tym podobne...

      dziekuje za taki zwiazek ;)
      • malvvina Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:21
        czy aby napewno slowo "szczerosc" dotyczy takich "potnych" problemow ?
        • vielonick Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:35
          nie
          szczerosc to termin zarezerwowany na tematyke
          kto, z kim, kiedy, dlaczego
          poszedl albo chcialby pojsc do lozka

          ;)
          • ettrich Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:58
            a może szczerość to brak fałszu
            w mowie, w intencjach, w spojrzeniu itp ?
            • scylla Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:12
              Dobrze powiedziane, bardzo dobrze:)
              I z tego co widzę o to właśnie Wszystkim chodzi:))))))))))
      • k_i_k_a Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:36
        ...a jakże...;))) W imię "bo partner ma prawo wiedzieć..." ;)))
      • alfika Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:53
        vielonick napisała:

        > a wiec -
        > (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci)
        >
        > rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski


        czy to nienormalne?
        o rodzajach prezerwatyw też w szczęśliwych związkach ludzie nie rozmawiają?
        :)))

        > omawiane ostatnich zakupow odziezowych:
        > kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach


        nie wolno, jak rozumiem :)))
        a jak ona nie moze się zdecydować - ta niebieska z kwiatuszkami czy różowa ze
        szlaczkiem w romby - to co?
        :))))))
        i jak on nie wie, który krawat kupić - to samo - zakaz absolutny i śluby
        milczenia?...


        > dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow


        ojej, i to też :))))))


        > komentowanie szczegolow anatomicznych partnera
        > (niekoniecznie w sytuacjach intymnych)
        > bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;)



        to w końcu kochanego człowieka kocha się tak po prostu całego, czy z
        wykluczeniem krzywych nóg?...



        > i tak dalej...
        > i tym podobne...
        >
        > dziekuje za taki zwiazek ;)
        >


        myślę, że albo partner ma być najlepszym przyjacielem i najbliższym
        człowiekiem - więc mówienie o banałach, choćby nietrafione, jest ok, albo
        partner jest czymkolwiek innym, byle nie tym, co napisałam - i wtedy możem
        sobie powymieniać poglądy i każdy wraca do związku, jaki sobie wymarzył :)
        • k_i_k_a Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:59
          Po co ta dychotomia? Toć vielonick wyśmiała takie fanatyczne mówienie o
          wszystkim... zamęczyć się można mówiąc o WSZYSTKIM w imię szczerości... "bo
          partner ma prawo znać wszystki moje myśli.." Guzik, nie ma prawa, jak ja mu je
          dam - ok, ale nie ma prawa tego oczekiwać. Ja nie chcę być zamęczana każdą
          pierdołą. Często rozmawiam o drobiazgach, ale chcę też mieć wybór, że mogę nie
          mówić, kiedy nie mam na to ochoty.
          I o to jak rozumiem chodziło vielonick - o niezadręczanie się wzajemne
          relacjami wszystkiego...
          • alfika Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:22
            po pierwsze primo - człowiek ma zawsze wybór, nikt nie mówił o znaniu
            wszystkich myśli - bo to niemożliwe, i nikt nie mówił o nakazie mówienia :)))

            po drugie primo - nie mówi się o wszystkim, ale nie dlatego, że coś chce się
            zostawić dla siebie i tylko dla siebie, ale dlatego, że nie ma takiej
            możliwości, by powiedzieć wszystko
            mówi się o tym, co porusza i co sie chce powiedzieć, bez tematów tabu - i to
            jest moje zdanie, mojego podejścia do związku, w którym jestem - i że to
            wyklucza fałsz, to sobie z tym zostanę - ale nikt poza mną nie musi -
            mój partner siłą rzeczy również ma na każdym kroku wybory przed sobą

            po drugie primo - nie pisz, co welonik chciał powiedzieć, bo ona miewa jakieś
            uwagi na temat mówienia, co kto chciał powiedzieć, a co nie
            :))))))))))))))
            • alfika ps.drugie drugie primo miało być trzecim primo;))) 19.10.04, 14:24
              nt
            • vielonick Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:29
              mam uwagi jak ktos nie rozumie albo nie doczytal
              vide scylla

              a kika (cossa tez) dobrze gada
              coz, kwestia doswiadczenia tego i owego w zyciu, mysle ;)
              • alfika Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:37
                łoł, zaczynamy się powoływać na większe doświadczenie - czyli kto
                mądrzejszy :)))
                no to nauczaj, mistrzuniu :))))

                a ja powoli się szykuję do drogi, bo karoca niedługo pod bramę zamkową zajedzie
                żeby mnie do chaty na kurzej łapce odwieźć - po dokonaniu czarów, które dziś
                były potrzebne temu i owemu
                pa pa

                mistrzuweloniku :)
                • vielonick Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:56
                  ? ;))))))))

                  czy w ogole przeczytalas co napisalam?
                  moim zdaniem za slowami cossy i kiki stoi doswiadczenie
                  i podoba mi sie ich podejscie

                  co to ma wspolnego z:
                  nauczaniem
                  byciem mistrzuniem
                  pokazywaniem madrzejszego?
                  • alfika Re: :)))))))))) 20.10.04, 10:42
                    dobrze, widzę, ze nie rozumiesz odpowiedzi -
                    otóż wielonik pisze: kika ma rację
                    alfika nie ma racji
                    wielonik ma rację, że Kika ma rację, bo Kika ma doświadczenie

                    :)))))))
                    • vielonick w y t l u m a c z e n i e 20.10.04, 16:41
                      alfika napisała:

                      > dobrze, widzę, ze nie rozumiesz odpowiedzi -

                      Ty tez
                      Twoja interpretacja mojej odpowiedzi jest nieprawidlowa

                      "vielonikowi podoba sie podejscie kiki
                      i uwaza ze jest to [podejscie] wynikiem doswiadczenia"
                      tylko tyle
                      • alfika Re: jeszcze ważniejsze WYTŁUMACZENIE 21.10.04, 07:41
                        aleś się zajadła :)))
                        zwracam ci delikatnie uwagę, pani wytłumaczalska, że zdanie innych czasem też
                        jest jest oparte na doświadczeniu, a kiedy i w czyim przypadku są te czasy, to
                        juz nie sądzę, byś udzieliła wiarygodnych danych :)

                        znam taki przypadek: pewien człowiek nie lubił Murzynów
                        z DOŚWIADCZENIA
                        bo kiedyś ciemnoskóry człowiek odezwał sie bezczelnie przy nim do kobiety
                        :)))

                        pa
              • scylla Re: :)))))))))) 20.10.04, 11:20
                > mam uwagi jak ktos nie rozumie albo nie doczytal
                > vide scylla

                A więc czekam na nauki, czegoż to ja nie rozumiem, albo nie doczytałem
                vielonicku?
                • vielonick Re: :)))))))))) 20.10.04, 16:44
                  a na watku o chceniu dzieci
                  ale juz sie tam wczoraj wylumaczylam z tego co mysle ;)

                  pozdrawiam :)
                  • scylla Re: :)))))))))) 21.10.04, 08:22
                    Z tego co ja myśle to ja też Ci wytłumaczyłem swoje podejście, zresztą
                    tłumaczyłem Ci je pare razy:)
                    Z tego co pamiętam to gf i alfika też Ci tłumaczyli parę razy swoje podejście i
                    to nie tylko na tym jednym wątku:))
                    CZy to oznacza że Twoje nierozumienie bierze się z braku doświadczenia?
                    Czy może z innego podejścia do sprawy?
                    A może poprostu się z nimi nie zgadzasz?
                    Więc jeżeli zarzucasz mi cokolwiek to jednak proszę żeby to było konkretne, a
                    nie rzucone w powietrze, jeszcze fajnie gdyby poparte czymkolwiek sensownym.
                    Cieszę się że Ci się podoba innych podejście do tematu, akurat Ci podpasowało,
                    ale nie wydaje mi się abyś miała patent na ocenianie mojego doświadczenia, bo
                    zapewniam Cię że nic o moim życiu nie wiesz.
                    Milutkiego dzionka:)
                    • vielonick ostatni raz 22.10.04, 03:47
                      1. nic Ci nie zarzucam
                      2. alfice tez nic nie zarzucam
                      3. nie interesuje mnie doswiadczenie ani Twoje
                      ani alfiki

                      napisalam jedynie, ze podoba mi sie podejscie kiki i cossy nt szczerosci
                      i ze moim zdaniem wynika to z doswiadczenia [ich]

                      a to, ze kazde zdanie, przynajmniej na tym watku
                      Ty i alfika bierzecie do siebie i nerwowo reagujecie
                      (że rzekomo zarzucam wam brak doswiadczen)
                      to nie moja wina


                      ps. moja uwaga dotyczyla jedynie Twego postu na watku o chceniu dzieci
                      pisales do gf co mysli vielonik podczas gdy vielonik sam juz to zrobil
                      nawiazalam do tego i wspomnialam Twego nicka
                      bo alfika napisala do kiki, zeby nie pisala za mnie
                      (jak sadze miala na mysli moje sprostowanie do Twoich slow na watku o dzieciach)
                      ale jesli ktos dobrze rozszyfrowal co mialam na mysli
                      to nie mam powodu by protestowac przeciw temu

                      ufff, to sie natlumaczylam ;)
                      mam nadzieje, ze teraz jest wszystko zrozumiale :)
                      • alfika Re: ostatni raz 22.10.04, 07:46
                        napisalam jedynie, ze podoba mi sie podejscie kiki i cossy nt szczerosci
                        > i ze moim zdaniem wynika to z doswiadczenia [ich]
                        >
                        > a to, ze kazde zdanie, przynajmniej na tym watku
                        > Ty i alfika bierzecie do siebie i nerwowo reagujecie
                        > (że rzekomo zarzucam wam brak doswiadczen)
                        > to nie moja wina

                        wyjaśnijmy sobie - możesz mi zarzucać, co tylko ci się zachce,
                        fakty pozostaną faktami i nikt tu nie reaguje nerwowo na takie wnioski :)

                        o ile pamiętam moją wesołość wzbudziło twoje podsumowanie, że zdanie kiki
                        uważasz za poparte doswiadczeniem - i to wszystko
                        w czym ty jeszcze widzisz problem?

                        nie ujmuję Kice doświadczenia, wszak każdy ma swoje i na jego podstawie pisuje
                        sobie to co pisuje w wolnej chwili -
                        więc jeśli chciałaś tylko powiedzieć, że taki fakt zauważyłaś, to plus dla
                        ciebie, a dla mnie tym bardziej radość :)))
                      • scylla Re: ostatni raz 22.10.04, 07:48
                        dzięki.
                        Widzę że trochę pływasz, ale mniejsza z tym.A już mówiąc o mojej
                        nerwowości mnie całkowicie rozbroiłaś.
                        Nie ma co ciągnąć tego tematu.

                        ps.
                        jeżeli Twoja uwaga dotyczyła jedynie tego jednego wątku to następnym razem
                        napisz że dotyczy to jednego wątku.Napisz to w pierwszym wątku unikniemy sobie
                        tłumaczeń.
                        ps.2
                        Jeżeli czegoś zabraniasz dziecku, jeżeli dajesz mu za coś karę, jeżeli zmuszasz
                        go do kąpieli, jeżeli dziecko chce iśc do piaskownicy a Ty mu zabraniasz, to
                        raczej go nie traktujesz po partnersku, jeżeli go gonisz do nauki itd.Chyba że
                        się mylę.
                        Miłego dnia.
          • vielonick Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 14:24
            nie, no
            trzeba mowic o wszystkim co tylko do glowy wpadnie
            bo a nuz bedzie to mailo znaczenie dla zwiazku
            ze oczko w ponczosze poszlo
            ze Ziuta ma nowe buty
            a Buba sobie zrobila ekstra fryzure u nowego fryzjera
            Malinowscy kupili nowe auto
            a do Kowalskich tesciowa przyjechala...

            a potem siedzi ukochany z nosem w gazecie
            powtarza yhym, tak kochanie
            i tak wyglada 'calkowita szczerosc w zwiazku' ;)
            • alfika Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:28
              albo nie mówmy sobie "dzień dobry" rano - bo jakie to do cholery ma
              znaczenie :)))))))
              za to koleżance mówmy wszyściutko - bo to przecież dla niej ma znaczenie, że
              oczko poszło :)))))
              • vielonick Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:34
                nieeee
                albo mowisz wszystko wszystkim
                albo nic nikomu

                innych opcji nie ma ;)
                • alfika Re: no nie :))))) 19.10.04, 14:39
                  to ty, aniołku, nie masz innych opcji :)))))
                  za to masz doświadczenie
                  inni nie
                  ale ty tak :)

                  no to bywaj :))))
              • k_i_k_a Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:35
                czarne - białe... czarne - białe... a gdzie reszta kolorów???? ;))
                Idę ginąć za prawdę, bo inaczej się nie można, wszystko albo nic...;)
                • alfika Re: nie giń! :))) 19.10.04, 14:43
                  inaczej już się nie zobaczymy, a byłoby to niepowetowaną stratą :)
                  miło było poznać :)
                  na rara ;)
                  • k_i_k_a Re: nie giń! :))) 19.10.04, 14:45
                    buziole.. i szczerości na wieczór tyle, ile sobie TY życzysz :)
                    • vielonick Re: nie giń! :))) 19.10.04, 15:00
                      lepiej nie...
                      mecz dzisiaj ;D
                      • k_i_k_a Re: nie giń! :))) 19.10.04, 15:07
                        hehehehehehehe.... dobre :)))))))
                        • alfika Re: nie giń! :))) 20.10.04, 10:48
                          buziole, aniołku, to pomimo meczu, obejrzanego zresztą, daje mi ktoś inny :)

                          mam nadzieję, że ukryłyście, że nie lubicie sportu - taka prawda może jak widać
                          niektórych mężczyzn przekonać do niekochania danej delikwentki :)))
                          • k_i_k_a Re: nie giń! :))) 20.10.04, 10:51
                            a człowiek chciał być miły... po co te ataki? znowu zaczynasz z zatajaniem?
                            Generalizacja i przejaskrawienie - są takie pojęcia w psychologii ....;)
                            Miłego dnia.
                            • alfika Re: hehehe :))) 20.10.04, 11:10
                              dobre!
                              tylko - kto przyatakował?....

                              w psychologii jest też pojęcie projekcja :)

                              zmykam stąd :)
      • Gość: gf welonik, jaka Ty dzis jestes meczaca... :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:37
        vielonick napisała:

        > a wiec -
        > (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci)
        >
        > rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski

        a nad czym tu deliberowac?


        > omawiane ostatnich zakupow odziezowych:
        > kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach
        > dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow

        Życia Ci nie szkoda? :)


        > komentowanie szczegolow anatomicznych partnera
        > (niekoniecznie w sytuacjach intymnych)
        > bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;)

        O! To mozna kogos kochac i miec zastrzezenia do jego anatomii???
        To dla mnie kompletne novum....

        :(


        > i tak dalej...
        > i tym podobne...
        >
        > dziekuje za taki zwiazek ;)


        Kiedy ktos ma w nosie barok francuski, to z nim na ten temat nie gadam. Nikt
        powazny nie sklasyfikuje tego chyba jako braku szczerosci???
        • k_i_k_a Re: welonik, jaka Ty dzis jestes meczaca... :( 19.10.04, 15:43
          no toć kobita, nie smucąć - a robiąc sobie otwarcie jaja - wykpiła to samo co
          Ty potępiasz...;) A ten wątek pokazał mi, że dużo osób niestety sklasyfikuje to
          jako kłamstwo.... i manipulację co gorsza....;)
          • Gość: gf :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:50
            to w takim razie nieuwaznie ja - mea culpa - poczytalam... :D

            na swoje, kiepskie, usprawiedliwienie mam to, ze mi sie spieszy ;)
            • k_i_k_a Re: :))))))) 19.10.04, 16:13
              pozdroofka raz jeszcze ;))))))))
            • vielonick ooooooo! 20.10.04, 16:47
              i to jest koronny dowod
              ze milosc oglupia..... :))))))))))))
    • q02121974 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:16
      Szczerość to nie jest mówienie o wszystkim niezależnie czy jest taka potrzeba
      czy nie. Szczerość w związku to lojalność, uczciwość a nie gadanie bez sensu o
      wszystkim i spowiedź z przeszłości (ile zwiazków i opis każdego z partnerów).
      Ludzie którzy decydują się na związek nie powinni żyć przeszłością partnera, bo
      to do niczego nie prowadzi. Ja np. nie chciałabym słuchać o tym jaka była eks,
      bo co mnie to obchodzi. Nigdy nie chciałabym mieć wrażenia że jestem
      porównywana, poza tym przez coś takiego zazwyczaj dochodzi do rozpadu relacji.
      Szczerze należy rozmawiać o sprawach aktualnych, ale to tylko moje zdanie
      • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:19
        I ja się z nim w pełni zgadzam :)
      • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:33
        jasne, ze uczciwość
        ale to każdy sobie wybiera, co chce powiedzieć - albo się dowiaduje, o czym
        chce wiedzieć partner

        nikt nie mówił, że szczerość to spowiedź na siłę

        :))))
        • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:42
          no proszę... a ja myślałam że walka idzie o szczerość do bólu...;) a jak
          mówiłam o szczerości "na własną prośbę" to było Ci to tak obce...;)
          Cały czas optuję za wybieraniem CO powiedzieć, żeby nie chlapać jęzorem
          niepotrzebnie czegoś, co ktoś wcale nie chce usłyszeć... i miałam wrażenie, że
          kruszysz kopię o szczerośc bezwzględną, mówienie o wszystkim... No ale może się
          mylę ;)
          • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:45
            nie ma dla mnie pojęcia - nie chce usłyszeć - to oznacza tylko tyle: nie jestem
            w stanie akceptować cię całej
            ot, taka róznica
            • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:47
              albo: jestem w stanie akceptowac Cię razem z Twoim prawem do prywatności, Twoje
              byłe życie to Twoje życie, mnie w nim nie było, więc mogłeś robić rzeczy, które
              mogłyby mi się nie spodobać. Teraz już wiesz, że może mi się to nie podobać,
              więc inna sprawa :)
              • Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:08
                Czytam te wasze szczere do bólu wypowiedzi i wydaje mi sie ,że dyskusja wasza
                stała się -prawd. wbrew waszej woli- jednowymiarowa.Moje stanowisko najblizsze
                jest stanowisku Kiki.Powiem tak :miałem w zyciu dwie fazy swojego uprawiania
                szczerości:najpierw byłem całe lata szczery do bólu wg formuły podawanej przez
                Alfikę.Efekt był taki ,ze miałem masę wrogow i zadnych przyjaźni.Podobnie jak
                to fajnie opisuje Fensterheim -mój krąg śluz szczerości składał się z jednego
                wymiaru -wszystkim mówilem wszystko i cała prawdę.Od pewnego czasu przestalem
                być szczery w takim sensie.Moj krąg wrogów sie zmniejszył, natomist przyjaźni -
                znacznie poszerzył.Zacząłem odczuwac coś ,czego nigdy przedtem nie czułem:że
                jestem dla kogoś autorytetem(nie w sensie intelektualnym lecz
                osobowosciowym).Wracając do waszego mocno ujechanego tematu wobec partnera
                seksualnego/ew.-osoby ukochanej/:podoba mi sie definicja miłości ,ktorą podaje
                (bodajże za Levinasem) Zygmunt Baumann.Pisze on ,że wtedy kochamy kogoś ,gdy
                chcemy poznać jego tajemnicę- w sposob absolutny ,dogłębny i
                wyczerpujący.Konsekwentnie rozumując -przestajemy kogoś kochac ,gdy tę
                tajemnice poznamy.Coś w tym jest :zawsze kiedy kochałem, chciałem wejść w drugą
                osobę,w jej świat wewnętrzny ,dotknąć jej kazdego egzystencjalnego zakątka.W
                tym sensie -jeżeli chce być dlugo atrakcyjny dla kogoś to nie mogę "sprzedać"
                mu wszystkiego,tajemnica musi pozostać .Nuda zabija miłość i jest jej końca
                pierwszym zwiastunem
                • Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:08
                  Dyskusja jednowymiarwa bo trzymamy się dosyc scisle
                  wątku-szczerosc w związku.Masz rację,ze mozna dyskusję
                  rozszerzyc na przyjazn,rodzice -dzieci itd.
                  Wnioski będą analogiczne.
                  Dla mnie w szczerosci trzeba zachowac granicę.Ta granica
                  moze, nawet musi byc płynna.Jesli będziemy "dogmatycznie"
                  szczerzy to raczej nie wzmocnimy naszych związkow milosnych,
                  przyjażni,innych..
                  Pokusa,zeby byc w glowie ukochanego i wiedziec o nim wszystko,
                  wszystkimi przeżyciami się dzielic jest silna,ale masz rację
                  proba realizacji musialaby prowadzic do znudzenia .Kazdy
                  potrzebuje jakiejś swojej przestrzeni.
                  • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:50
                    Nie da sie "dzielic wszystkim". Nie masz tyle czasu i nie znajdziesz slow,
                    ktore nie beda podwojnym pryzmatem.

                    Idea 'absolutnej szczerosci' polega de facto na braku tajemnic i stref wstydu a
                    nie na permanentnej relacji.
                    • Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 21:19
                      Brak tajemnic-zgoda ale sama gdzies wyzej wprowadzasz
                      pewne ograniczenia w tak pojętej absolutnej szczerości.

                      Brak wstydu-zastanawiam sie?Chyba mam tu więcej zastrzezen.
                      W związkach gotowi jestesmy dopuscic drugą osobę b.blisko,
                      na tym polega intymnosc.Nawet jednak w bardzo bliskich
                      związkach czlowiek ma potrzebę zachowania czegoś wylącznie
                      dla siebie.I kazdy ma inny ten margines "intymnosci".
                      Nie chcę wchodzic we wstydliwe sprawy drugiej strony i nie
                      chce by ona wchodzila w moje (powtarzam się),czy to zaraz oznacza
                      nieszczerosc naszego związku?

                      Masz rację,ze rozwala brak delikatnosci,uwaznosci ,ale wlasnie
                      taka absolutna szczerosc moze byc rownoznaczna z niedelikatnoscią.

                      Granice powinny być.Zresztą moze mi się wydaje(przez niedoskonalosc
                      intern.przekazu),że Ty takze dopuszczasz wprowadzanie takich granic.?

                • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:47
                  Wrogowie nie są efektem szczerosci tylko braku uwazności, delikatnosci i
                  wrazliwosci.

                  Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna.
                  • psychoguru Da sie 19.10.04, 21:41
                    Gość portalu: gf napisał(a):

                    > Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna.

                    Da sie. Tylko w kazdym jest drugie dno.
                    • scrivo Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 09:54
                      Koniecznie, na wylot, bez wyjatku wiedzieć wszystko???
                      A gdzie miejsce na maleńką tajemnicę, świadomość, że jeszcze coś do odkrycia i przeżycia? Sztampa, rutyna na codzień, pewność każdego gestu i słowa?
                      Choć...zostaje kwestia zaufania, ze to co nieznane nie zagrozi lecz zbuduje.
                      • k_i_k_a Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 10:01
                        tajemnica będzie zawsze... nigdy nie zdobędziemy pewności, że ktoś jest
                        zupełnie do końca szczery... Możemy w to wierzyć (vide - zaufanie), ale
                        pewności nie będzie nigdy. Dlatego całe kruszenie kopii tutaj o bezgraniczną
                        szczerość jest trochę akademickie i życzeniowe :)
                        A poza tym... nie wierzę w to, że jest ktokolwiek, kto nie chciałby zachować
                        sobie coś swojego tylko dla siebie, nie zdradzać tego nikomu.... Nie wierzę. I
                        niech robią z siebie bojowników za szczerość bezgraniczną - nigdy nie uwierzę,
                        że sami są w stanie taką zaoferować.
                        • alfika Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 11:04
                          twoja wiara, Kiko, nie jest na szczęście potrzebna, by ktoś naprawdę był w
                          stanie zaoferować to, co chce
                          a i swoje zdanie mozna również wtedy najspokojniej wypowiedzieć :)

                          każdemu nie po równo, ale wedle chęci i możliwości...
                    • Gość: gf Re: Da sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 10:35
                      psychoguru napisała:

                      > Gość portalu: gf napisał(a):
                      >
                      > > Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna.
                      >
                      > Da sie. Tylko w kazdym jest drugie dno.

                      czesto glupoty ;)
                  • Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 17:08
                    No właśnie taką wulgarnie rozumianą szczerość miałem na myśli ,szczerość ,która
                    obraża i rani(czyli w wydaniu kogoś ,kto tak rozumianą szczerość ma wypisaną na
                    sztandarach i wciąż w jej imię działa).Co do Baumanna : on nie może się mylić,
                    ponieważ pisze o pewnej intencjonalności zawartej w miłości,czy też -ściślej
                    mówiąc -w umyśle zakochanego człowieka.A intencjonalności nie dotyczy pojęcie
                    prawdy bądź fałszu/te dotyczą zdań opisujących rzeczywistość/,tj np nikt nie
                    może mi zarzucić,że moja wola ,chęć zrobienia czegoś jest "fałszywa" albo ,że
                    mój cel jest "prawdziwy".Ja myślę ,że pojęcie absolutnego poznania drugiego
                    człowieka to pewna sztanca myślowa:jest oczywiste ,że jest to niemożliwe do
                    realizacji.Czym innym jest jednak taka obecna w miłości idealistyczna
                    chęć ,czym innym jest psychofizyczna realność przebiegów emocjonalno-myślowych
                    ukochanej a jeszcze czym innym jest to ,czy mój obiekt miłości niewolniczo mi
                    się chce oddać z całym psychicznym dobrodziejstwem inwentarza.Owa tajemnica ,to
                    dla mnie raczej pewna radykalna duchowa niezależność ,ktorą moja wybranka serca
                    winna chcieć zachować do końca w kontaktach m.in ze mną .A poza tym ,gdy
                    kocham -kocham najmniejsze refleksy zachowań,które znam na pamięć.Niezgłębiona
                    jest tajemnica miłości ..
                    • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:25
                      Musze wrocic do Levinasa i Baumana, bo nie pamietam. Oparlam sie tylko na tym,
                      co wyzej napisales.

                      'Szczerosc rozumiana wulgarnie' bylaby, jak rozumiem, mowieniem prawdy o swoich
                      odczuciach czy pogladach z pominieciem 'formy'. To znaczy bez zastanawiania sie
                      jak, kiedy, komu. Problem w tym wypadku nie jest samo ujawnienie prawdy tylko
                      forma. Nie w szczerosci wiec dzinks. Tylko w braku wrazliwosci mowiacego -
                      wrazliwosci na mozliwosci percepcyjne odbiorcy. A czasem i w jego zlych
                      zamiarach - w tym podswiadomych - glownie w checi sprawienia przykrosci.

                      Kika wg mnie pisze o czyms innym niz Ty. Sama sie wyzej przyznala, ze ma uraz i
                      kazde meskie 'baska miala....' jest dla niej bolesne. gdybym byla facetem Kiki
                      tak dlugo i namietnie bym ja przekonywala o tym, ze jest najcudowniejsza na
                      swiecie, az uwierzylaby i moje szczere refleksje o cudzej urodzie nie
                      powodowalyby w Kice cienia zalu. To jest postawa czlowieka, ktory kocha. Again,
                      problem wiec nie w szczerosci, tylko w urazie Kiki.

                      Nie zgadzam sie z Toba, ze kroliczek powinien zazdrosnie strzec strzepow
                      tajemnicy o sobie, po to, by utrzymywac goniacego w wiecznym stanie
                      niedogonienia. To znaczy: nie mowic o czyms. Tajemnica i tak jest w Tobie. Sam
                      jestes dla siebie tajemnica. Nie musisz kryc skarbu, zeby Ci go nie rozgrabili.
                      jego zrodlo jest niewyczerpywalne. Mozna zawsze mowic wszystko, co sie wie, i
                      nadal byc tajemnica.

                      Ale musze sie jeszcze zastanowic nad tym, co napisales. Nie wiem, co prawda
                      kiedy, ale chce :)
                      • Gość: malgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:20
                        Ciągle mam wrażenie,ze mowimy o tym samym,to samo innymi
                        słowami(większośc w wątku).

                        Jedni szczerośc z ograniczeniami ,inni-nie..nie.. szczerośc
                        musi byc absolutna b e z o g r a n i c z e n ,ale nie
                        moze dotyczyc przeszłych związków ,a on(ona) jeśli kochają i
                        są wrazliwi to niechcąc zranić ukochanych ,nie powiedzą tego
                        lub owego .
                        No to moim zdaniem to jest jakieś ograniczenie szczerosci.
                        Ograniczenie spowodowane delikatnoscią szczerego,braniem
                        pod uwagę wrażliwości drugiej osoby,(juz nie wazne z urazami
                        czy bez).

                        Gdzie się więc nie zgadzamy w sprawie granic?
                        • Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:39
                          Nie, malgo.

                          Ja powiem wszystko, co wiem. Jestem wrazliwa na cudza niedole, wiec znajde
                          odpowiednie miejsce, czas i slowa. Nie zataje niczego ze wzgledu na tzw.dobro
                          osoby kochanej.

                          Nie zgadzam sie tez ze stwierdzeniem, ze w zwiazku z tym z wszystkiego sie
                          wypsztykam i stane sie nieatrakcyjna.

                          Inni z zasady czesc spraw pozostawia dla siebie.
                        • alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 21.10.04, 12:08
                          Gość portalu: malgo napisał(a):

                          > Ciągle mam wrażenie,ze mowimy o tym samym,to samo innymi
                          > słowami(większośc w wątku).
                          >
                          > Jedni szczerośc z ograniczeniami ,inni-nie..nie.. szczerośc
                          > musi byc absolutna b e z o g r a n i c z e n ,ale nie
                          > moze dotyczyc przeszłych związków ,a on(ona) jeśli kochają i
                          > są wrazliwi to niechcąc zranić ukochanych ,nie powiedzą tego
                          > lub owego .
                          > No to moim zdaniem to jest jakieś ograniczenie szczerosci.
                          > Ograniczenie spowodowane delikatnoscią szczerego,braniem
                          > pod uwagę wrażliwości drugiej osoby,(juz nie wazne z urazami
                          > czy bez).
                          >
                          > Gdzie się więc nie zgadzamy w sprawie granic?
                          >


                          jak dla mnie: nie powiedziano "nie powiedzą tego lub owego", ale "powiedzą to i
                          owo w taki sposób, że nie zaboli" - nawet wszystko o byłym partnerze

                          podstawową różnicą pozostaje sposób patrzenia na partnera jak na istotę w pełni
                          godną naszej miłości, istotę pełną uczuć i przeżyć - ale to dla jednych,
                          bo dla innych partner to osoba nie posiadająca doskonałego biustu i idealnych
                          nóg, z niedowagą lub nadwagą, zostawiająca podniesioną lub opuszczoną deskę
                          sedesową, podająca obiad niezbyt przypominający ten u mamusi albo, o zgrozo,
                          nie podająca wcale obiadu...
                          smutne - i tu szczerość - zbyt długotrwała - naprawdę nie jest możliwa
                          • Gość: malgo Re: gf i alfika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 13:50
                            Jak tak przedstawiacie szczerosc,to poprostu
                            nie sposób się nie zgodzić.
                            Cala ta "kotlowanina" w wątku wynika ze zlego
                            (nie ze złej woli),zrozumienia intencji
                            mówiącego.Przynajmniej ja opacznie rozumialam.

                            Jeszcze raz przekonuję się ,ze za pośrednictwem
                            netu trudniej precyzyjnie przedstawic swoje
                            zdanie ,tak żeby czytający uslyszal dokładnie
                            co chcemy powiedzieć i zeby nie było pola na
                            dowolną interpretację
                      • k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 21.10.04, 13:52
                        :)))))))) Troszkę nie tak... Nie pisałam że mam uraz, ale ża za każdym ciągnie
                        się jakiś ogon :) Tutaj akutar cały czas dyskutowała hipotetyczne sytuacje i
                        rozważąłam, co mogłabym, a czego wolałabym nie słyszeć. Tak jak wczoraj
                        emocjonowałam się filmem z wątkiem zdrady... Różne teksty rzucałam, co bym mu
                        zrobiła i tak dalej, ale nie oznacza to, że kiedykolwiek mnie ktoś zdradził i
                        mam uraz :) A że zan KAŻDYM ciągnie się jakaś przeszłość, która rzutuje na to
                        jak odbieramy teraźniejszość - to chyba truizm więc więcej nie będę o tym pisać.
                        Pozdrawiam :)
                      • Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 18:09
                        Ze szczerością wiąże mi się otwartość.Osoba zamknięta zwykle bywa
                        nieszczera/wszystko w życiu trzeba nieustannie ćwiczyć,także szczerość/Z
                        nieszczerościa wiąże mi się manipulacja.Otwartość zakłada z kolei aprioryczną
                        akceptację drugiej osoby oraz zaufanie,że ktoś nie zrobi mi krzywdy.Ale także
                        odwagę pokazania siebie takim ,jakim się jest.Szczerość nie ozanacza dla mnie
                        relacjonowania wszystkiego ,co mi się w głowie urodzi.Bycie człowiekiem to jest
                        sztuka kreowania samego siebie.W ramach tej sztuki przyznaję sobie prawo do
                        produkcji odpowiednich tekstow ,gestow i zachowań .Nie ma to nic wspólnego z
                        nieszczeroscią czy sztucznością ,raczej ma duży związek z czymś,co nazywają
                        osobowością.Kto powiedział,że osobowość się po prostu ma :najwyższym rodzajem
                        jest dla mnie nieustanna autokreacja.W ramach mówienia szczerego rozrózniam
                        rzeczy wazne i nieważne.Po co mówić rzeczy nieważne?Czyli już dokonuję
                        selekcji:nie wszystko ,co mi się rodzi w głowie, jest równie ważne.Kreując
                        siebie dbam też o dobrą kondycję mojego związku z ukochaną istotą.I tu też
                        pewne rzeczy wypowiedziane mogą temu związkowi zaszkodzic a pewne go
                        wzmocnić.Po co miałbym szkodzić związkowi ,na ktorym mi zależy?Niemówienie tych
                        drugich jest po prostu taktem i mądrością -stale muszę wybierać ,na czym tak
                        naprawdę mi zależy.
                        W intencjonalności chęci dogłębnego poznania obiektu miłości mam do czynienia z
                        instynktem ,który mnie pcha ,żeby się z kimś całkowicie połączyć ,także w
                        aspekcie duchowym.Wszyscy chcą to wyrazić,robili to poeci ,robil to
                        Baumann,próbuję i ja ,ale w kazdym momencie mam świadomość ,że dotykam
                        TAJEMNICY egzystencji,ze próbuję nazwać NIENAZYWALNE.Z drugiej strony ja znam i
                        Wy znacie ludzi i zachowania płaskie jak naleśnik i ma to chyba jakiś związek z
                        banalnym klepaniem jęzorem jak leci.Pozdrawiam
              • alfika Re: :) 20.10.04, 11:01
                k_i_k_a napisała:

                > albo: jestem w stanie akceptowac Cię razem z Twoim prawem do prywatności,
                Twoje
                >
                > byłe życie to Twoje życie, mnie w nim nie było, więc mogłeś robić rzeczy,
                które
                >
                > mogłyby mi się nie spodobać. Teraz już wiesz, że może mi się to nie podobać,
                > więc inna sprawa :)


                ...ale żeby cokolwiek mogło mi się nie spodobać albo spodobać, mogę o tym
                wiedzieć bez przeszkód dla związku - bo cię akceptuję całego/całą

                ot, i takiego poczucia akceptacji - obustronnej akceptacji - ci życzę
                • k_i_k_a Re: :) 20.10.04, 11:14
                  a jeśli nie zaakceptuję jakiegoś zachowania mojego faceta sprzed kilku lat,
                  kiedy mnie jeszcze w jego świecie nie było? Jeśli uznam, że takie zachowanie
                  dla mnie byłoby nie do przyjęcia? To co - nie mogę z nim być, bo mój związek
                  zawiera ziarno nieakceptacji??? Bzdura...
                  I na koniec - czuję się szczęśliwa w związku... cokolwiek byś nie powiedziała o
                  moim zakłamaniu rzekomym, nieszczerości, braku akceptacji... (których
                  oczywiście nie ma, ale tego już nie zamierzam tłumaczyć, czasem siły brak ;)))
                  Po prostu nie ma uniwersalnej recepty na udany związek :) Co jest dobre dla
                  jednego, wcale nie musi być dobre dla innych :)
                  • alfika Re: :) 21.10.04, 07:48
                    przypomnij mi, gdzie ci zarzuciłam zakłamanie, jeśli możesz

                    upieram się przy swoim zdaniu, podaję kolejne argumenty w jego obronie i nie
                    przyjmuję drugiej opcji - tyle

                    mogę? mogę
                    inni mogą inaczej? mogą, ale piszę to już setny raz

                    ps. prawo do odmiennego zdania nie oznacza, że wszyscy muszą to twoje odmienne
                    zdanie przyjąć i potaknąć - przynajmniej w moim mniemaniu :)
                    jeśli ktoś myśli inaczej, zawiedzie się jak cholera
                    :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka