taki7 18.10.04, 17:21 czy bezgraniczna (podawana z miłością) szczerość jest receptą na udany związek, czy może umiejętne kształtowanie granic szczerości ?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
caorle Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 17:39 jeżeli jest to TEN związek to na pewno jest to recepta na udany związek a tak poza tym nie powinieneś się nad tym zastanawiać... za bardzo kombinujesz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 19:23 Jak wygląda b e z g r a n i c z n a szczerośc podawana z milością?Póki nie wiem ,trudno ocenić czy jest receptą na udany związek,czy na coś innego..:) Czy to np.coś takiego?-cuchniesz potem kochanie (autentyk) szczere i z miloscią...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: 81.210.49.* 18.10.04, 19:54 wesołe to co piszesz.. gdyby jednak podejść poważniej: to generalnie podejmowanie tematów trudniejszych niż wybór sofy, filmu czy odmienne poglądy polityczne teścia.. to np. przyznanie że ktos trzeci nas zafascynował erotycznie (rozmowa o tym dlaczego) to cierpliwe i delikatne tłumaczenie co i dlaczego nie podoba nam sie w zachowaniu partnera.. etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 21:50 Mogę tylko o sobie...Ja nie chcialabym takiej szczerosci.Jakie znaczenie dla mnie mialaby wiedza o Twojej nowej fascynacji,(zakladając,ze chodzi o realną osobę,a nie postac z serialu..)? Taka szczerosc bylaby dobra chyba tylko dla Ciebie, (rozładowanie napięcia).Moze jestem przewrazliwiona, jednak poczulabym sie zagrozona.To nie umocniloby naszego związku.A jakbys zacząl nas porownywac;mogila.. Ktos pewniejszy siebie mogłby docenic takie wyznanie i uznac za dowod niebywalego zaufania i bliskosci. Jednak i tu jest haczyk.Osoba bardzo pewna i popędliwa gotowa stwierdzic po co mi ktos inną zafascynowany. Delikatne omawianie wad i niedociągnięc-byle nie zbyt często.Dorosłą osobę i tak trudno przerobic,a zadra zostanie. Jeśli juz to mowic o konkretnych zachowaniach, nie o cechach,osobowosci itd.. Jak z tego wynika jestem za granicami ,ale nie za klamstwami, zeby bylo jasne.Najlepiej to sie obcymi nie fascynowac erotycznie,pozostaje sie wtedy po bezpiecznej stronie i to umacnia związek.:))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 09:45 dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!! Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie pyta, ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach innymi kobietami. Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma poczucie wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia... Sam zresztą pomyśl - jak byś się czuł, gdyby żona Ci opowiadała jak fascynuje ją jeden sąsiad, który ma taki pięknie umięśniony tyłeczek... że jak idzie za nim po schodach, to myśli sobie: "gdyby tak mój mąż..."?? No jak? Spoko? Szczerość tak - ale jeśli coś wnosi. Jeśli jest to tylko krytyka w czambuł, jeśli nic się z tym nie da zrobić, jeśli może tylko zadać ból - po co??? Niczemu wówczas nie służy... Ale kłamstwo - nigdy. Gdy już ktoś pyta, o coś konkretnego, jasno o daną rzecz - nie taić, nie kłamać, nie uciekać... Ale podać tylko niezbędne minimum. Bądź - jeśli stwierdzisz, że odpowiedź nic nie wniesie, a tylko zrani - stanowczo, bez rozdrabniania zmienić temat. Bardzo stanowczo i bardzo po męsku :) I dodać zawsze dobrze robiące: "kochanie, liczysz się tylko ty, jesteś dla mnie najważniejsza, jedyna, inne mnie nie interesują, więc nie ma o czym rozmawiać :)" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:06 k_i_k_a napisała: > dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!! > Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych > powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie pyta, > > ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach > innymi kobietami. Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma poczucie > wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia... czyli stwórzmy sobie makietę szczęśliwego związku :) udajmy, że jesteśmy jedyne dostrzegalne dla swoich partnerów, nie zważajmy na podejście ukochanego do innych kobiet - bo w końcu jesteśmy jedyne i kropka, nie ma mowy o żadnym podejściu jego do nich - nie rozmawiajmy na drażliwe tematy, utwórzmy tematy tabu, ale same na tyłeczek sąsiada patrzmy z zachwytem?... i to miałby być szczęśliwy związek? :))) ps. ale czy taki tyłeczek sąsiada mozna porównać do godzin, które Ukochany przesiedział z nami w szpitalu? do przytulenia, gdy cały świat robi wbrew? do jego "kocham cię"? itd kwestia priorytetów i uczuć właśnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:19 ależ żadna makieta, żedne tematy tabu :)))))!!!! Rozmawiać i to szczerze, ale na tematy, które coś wnoszą, coś popchną do przodu w związku, dadzą się jakoś rozwiązać Mówię o niemówieniu rzeczy, które NIC NIE WNOSZĄ a stawiają partnera w sytuacji, w której coś MUSI zrobić, choć wcale się o to nie prosił. Dlatego jako przykład podałam ten tyłeczek. Naprawdę wolisz wiedzieć że Twój facet chętnie przespałby się z jakąś babeczką, bo podobają się mu jej piersi i zmysłowe usta... i wyobraża sobie to i tamto z nią... ??? Naprawdę? Nawet jeśli to jest tylko przelotne wrażenie? Chcesz rozmawiać o tym, że masz mniejszy biust od sąsiadki, a on tak lubi duże piersi...? I co? Pójdziesz powiększyć? Czy spokojnie będziesz przechodzić koło niej na schodach i znosić jego wygłodniały wzrok na jej dekoldzie? I za każdym razem gdy będziecie się kochać nie pomyślisz, czy aby właśnie, gdy zamknął oczy - nie wyobraża sobie jej piersi? Nie oznacza to, że sama sobie możesz z niedoskonałości świetnie zdawać sprawę, ba - on też możę. Ale kiedy da Ci sygnały jak jesteś ważna, że Ty i tylko Ty... zupełnie inaczej to zniesiesz... I uważam, że porównanie do sąsiadki spokojnie sobie może darować :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:35 k_i_k_a napisała: > ależ żadna makieta, żedne tematy tabu :)))))!!!! Rozmawiać i to szczerze, ale > na tematy, które coś wnoszą, coś popchną do przodu w związku, dadzą się jakoś > rozwiązać a co to są dla Ciebie "tematy wnoszące"? jakieś przykłady?... > Mówię o niemówieniu rzeczy, które NIC NIE WNOSZĄ a stawiają partnera w > sytuacji, w której coś MUSI zrobić, choć wcale się o to nie prosił. zawsze jest wybór, nic nie MUSISZ robić - a z tym proszeniem lub nie o jakieś tematy to nie rozumiem... Dlatego > jako przykład podałam ten tyłeczek. Naprawdę wolisz wiedzieć że Twój facet > chętnie przespałby się z jakąś babeczką, bo podobają się mu jej piersi i > zmysłowe usta... i wyobraża sobie to i tamto z nią... ??? Naprawdę? Nawet jeśli > > to jest tylko przelotne wrażenie? tak, chcę wiedzieć, dlaczego nie? bo interesuje mnie, w jaki sposób mysli, jak reaguje na inne kobiety w ten sposób poznajesz człowieka - w końcu spędzasz życie :) nie mów, że rozmawia się tylko na "tematy wnoszące", bo przegaduje się godziny o pierdółkach, zaś wbrew pozorom - ten o piersiach sąsiadki wniósłby jednak dużo :))) > Chcesz rozmawiać o tym, że masz mniejszy biust od sąsiadki, a on tak lubi duże > piersi...? I co? Pójdziesz powiększyć? Czy spokojnie będziesz przechodzić koło > niej na schodach i znosić jego wygłodniały wzrok na jej dekoldzie? ale po pierwsze - decydujesz się na faceta z takimi a takimi rozmiarami czy takim sercem jak jego? podejściem, sposobem rozumowania, reagowania, zachowania, systemem wartości, doświadczeniami, które uczyniły go człowiekiem, którego kochasz? po drugie - za nic nie zamieniłabym swojego biustu na inny :)))) przecież to MÓJ biust, własny, rodzony i ukochany :))) a już na pewno bym nie zamieniła go tylko dlatego, że mój mężczyzna woli większe czy mniejsze I za każdym > razem gdy będziecie się kochać nie pomyślisz, czy aby właśnie, gdy zamknął > oczy - nie wyobraża sobie jej piersi? o tym też dobrze byłoby móc rozmawiać, nie sądzisz? Nie oznacza to, że sama sobie możesz z > niedoskonałości świetnie zdawać sprawę, ba - on też możę. Ale kiedy da Ci > sygnały jak jesteś ważna, że Ty i tylko Ty... zupełnie inaczej to zniesiesz... no i w tym sęk > I uważam, że porównanie do sąsiadki spokojnie sobie może darować :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:20 no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby w tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;) Rozmawiałam o tym i z innymi kobietami - mają podobnie. Zdaję sobie sprawę ze swoich niedostatków, ale "dokładanie" mi przez partnera uważam za zupełnie zbedne, bo tylko boli. Ja też nie raczę go szczerością w rodzaju "wiesz... a tamten to miał... hmmmmm... gdybyś i ty...." ;) Może przemilczeć, ale nigdy nie wiadomo, kiedy taka rzecz ponownie się odezwie w pamięci i w jakiej formie... i co narobi.... Znam faceta, któremu raz jeden jedyny jedna kobieta powiedziała coś o jego seksualności... Wiesz jakie potem miał problemy? Do dziś się za nim ciągną... A ona po prostu była szczera, może myślała, że fajnie móc o takich rzeczach rozmawiać... Rozmawia się o pierdołach, masz rację, to część życia. Ale dla mnie mówienie o pierdołach w rodzaju: "wiesz... widziałem dziś niesamowitą laskę... nogi miała do samej szyi... co za ciało..." no to co z tego wynika dla mnie? Że mój facet oczekuje ode mnie czegoś? Że mu czegoś brak u mnie? Że z taką wolałby być niż ze mną, gdyby go tylko chciała? Że woli być ze mną - no to po co mi mówi o jej niesamowitym ciele??? Jeśli chodzi tylko o zjawisko estetyczne - to czemu nie mówi o pięknej witrynie sklepowej? A rzeczy wnoszące... Już np. komunikat: "ta dziewczyna świetnie wygląda w tych szpilkach. Myślałaś, żeby sobie takie kupić? Byłabyś trochę wyższa, zawsze narzekałaś na wzrost..." Już to coś mówi, daje informację o dobrze wyglądającej dziewczynie jakoś wykorzystać... Proszenie o tematy - proste. "Słuchaj, podoba ci się, tak czysto fizycznie, ta dziewczyna?"... to jest proszenie o temat. Nie oszukujmy się, jesteśmy dorosłymi ludźmi, faceci to wzrokowcy i pewnie co 3-4 mu się podoba. O każdej ma mówić spontanicznie? Ja też mam tak mówić o facetach? O niektórych rzeczach czasem się nie mówi. Pomyśl - czy wymagasz od Twojego faceta, żeby co chwilę mówił "kocham"? Nie wystarcza ci czasem, że to wiesz, czujesz....? Czy nie można tego samego zastosować do innych rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:59 k_i_k_a napisała: > no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo > wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby w > tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;) ok, to w końcu Twoje poczucie pewności - lub niepewności ja jakoś nie widzę sensu w karmieniu się obawami, że mój Ukochany ma miliard "erotycznych aktualnych fascynacji" dziennie, a może nawet dwa miliardy - i jak zacznie o nich opowiadać, to w sumie wyjdzie na to, że na nic innego nie ma czasu :)))))))))))) jakoś niepodobny by był do mężczyzny, którego wybrałam na partnera :)))))) bo to, z kim się związałam, to już całkowicie ode mnie zależy Rozmawiałam o > tym i z innymi kobietami - mają podobnie. możliwe - jedne mają, inne nie Zdaję sobie sprawę ze swoich > niedostatków, ale "dokładanie" mi przez partnera uważam za zupełnie zbedne, bo > tylko boli. to twój wybór, jak reagujesz i czego chcesz od swojego związku Ja też nie raczę go szczerością w rodzaju "wiesz... a tamten to > miał... hmmmmm... gdybyś i ty...." ;) Może przemilczeć, ale nigdy nie wiadomo, > kiedy taka rzecz ponownie się odezwie w pamięci i w jakiej formie... ale czy naprawdę tak czysto rozmiarowo podchodzi sie do miłości z kimś, kogo sie kocha? bo w cholerę mi to nie pasuje :))))))) i co > narobi.... > Znam faceta, któremu raz jeden jedyny jedna kobieta powiedziała coś o jego > seksualności... Wiesz jakie potem miał problemy? Do dziś się za nim ciągną... A > > ona po prostu była szczera, może myślała, że fajnie móc o takich rzeczach > rozmawiać... skoro tak sądzisz... ja z kolei uważam, że gdyby byli w szczęśliwym związku - a o takich jest mowa przy kwestii szczerości - to nadal byliby razem, ona powiedziałaby to, co ma naprawdę znaczenie, poza tym powiedziałaby to tak, że on nie odczuwałby tego w tak dramatyczny sposób szczerość to nie narzędzie do ranienia, nie demonizuj poza szczerością mamy do czynienia z miłością, a to dość mocno chroni przed krzywdzeniem > > Rozmawia się o pierdołach, masz rację, to część życia. Ale dla mnie mówienie o > pierdołach w rodzaju: "wiesz... widziałem dziś niesamowitą laskę... nogi miała > do samej szyi... co za ciało..." no to co z tego wynika dla mnie? Że mój facet > oczekuje ode mnie czegoś? Że mu czegoś brak u mnie? Że z taką wolałby być niż > ze mną, gdyby go tylko chciała? Że woli być ze mną - no to po co mi mówi o jej > niesamowitym ciele??? Jeśli chodzi tylko o zjawisko estetyczne - to czemu nie > mówi o pięknej witrynie sklepowej? że za grosz nie ma wyczucia? :) że kocha miłością nastolatka, który widzi głównie swoją wrażliwość? że jego świat składa się tylko z "JA"? szczerość towarzyszy szczęśliwym związkom - ciekawe jak stworzysz taki związek bez miłości, delikatności, wyczucia, bez myślenia o pięknie swojego partnera zamiast biustach krążących po ulicach? :))) mówimy nie o szczerości, ale o szczerości w szczęśliwych związkach, nie zapominaj jak facet traktuje cię jak niewrażliwą kumpelę i babkę tylko do łóżka, to trudno, nawet przy największej szczerosci, cokolwiek budować, jak myslisz? po prostu - jeśli kochasz, to Twój świat składa się z czegoś innego, niż z penisów i biustów... > A rzeczy wnoszące... Już np. komunikat: "ta dziewczyna świetnie wygląda w tych > szpilkach. Myślałaś, żeby sobie takie kupić? Byłabyś trochę wyższa, zawsze > narzekałaś na wzrost..." Już to coś mówi, daje informację o dobrze wyglądającej > > dziewczynie jakoś wykorzystać... bez przesady - daje informację dokładnie taką, kto mu się spodobał na ulicy - a czy chcesz spełnić jego fantazje czy nie, to też Twój wybór - podobnie jak rozmawianie o tym, o czym tylko chcemy > > Proszenie o tematy - proste. "Słuchaj, podoba ci się, tak czysto fizycznie, ta > dziewczyna?"... to jest proszenie o temat. czyli trzeba poprosić??? Wolę wiedzieć, że oboje możemy rozmawiać o tym, o czym którekolwiek chce, bez specjalnych zaproszeń - i że oboje o tym wiemy Nie oszukujmy się, jesteśmy > dorosłymi ludźmi, faceci to wzrokowcy i pewnie co 3-4 mu się podoba. możliwe O każdej > ma mówić spontanicznie? może Ja też mam tak mówić o facetach? też możesz > O niektórych rzeczach czasem się nie mówi. Pomyśl - czy wymagasz od Twojego > faceta, żeby co chwilę mówił "kocham"? Nie wystarcza ci czasem, że to wiesz, > czujesz....? Czy nie można tego samego zastosować do innych rzeczy? to dwa różne tematy jak facet częściej mówi o pięknych kobietach, co do których przeżywa fascynacje erotyczne niż o nas - to trochę chorzeje taki związek :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:15 > no więc kwestia wyboru :) Ja wolę o erotycznych fantazjach nie słuchać, bo > wiem, że w którymś momencie zaczęłabym się porównywać i zastanawiać, czy aby w > tej pozycji wyglądam odpowiednio i czy coś mi się nie zwija...;) Rozmawiałam o > tym i z innymi kobietami - mają podobnie. To znaczy, ze wszystkie jestescie z byle kim. Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:21 hmmmmmm... cóz za mądrość życiowa i wnikliwość przeziera z tych słów.... No doprawdy - brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:28 Owszem. Dorosly mezczyzna, ktory Cie mocno kocha, i ma klase, nigdy przenigdy nie pozwoli Ci myslec, ze cos z Toba nie tak. Nawt Ci to nie przyjdzie do glowy, zapewniam. No, chyba ze my dyskutujemy o nastolatkach... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:31 cała dyskusja toczyła się o tym, co gdy JEMU przyjdzie do głowy że coś jest nie tak... Ja stałam po stronie: nawet jeśli przyjdzie, nie musi tego mówić, takiej szczerości nie potrzebuję.... Inni: WSZYSTKO TRZEBA MÓWIĆ. Rozumiesz? Więc po co te wnioski o byle kim? Trochę nie na miejscu i zupełnie nietrafnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:47 Jestem pewna w 100% ze trafne, przykro mi :(( Cale Twoje pisarnie w tym watku jest podszyte brakiem pewnosci siebie. Taki efekt, bedac z kims, uzyskuje sie jedna droga tylko :( Napisalam, ze "wy jestescie" bo Ty piszesz "ja i kolezanki". Jesli to byla figura retoryczna, moj tekst tez tak potraktuj. A zreszta... Niech bedzie "z ludzmi niedojrzalymi, ktory byc moze Was nie kochaja" zamiast "z byle kim" , jesli tak wolisz. Jest jeszcze jedna opcja wlasciwie. Teoretycznie moze byc tak, ze facet sie stara, ale kompleksy dziewczyny sa tak duze, ze jest kompletnie glucha na te starania. Za to widzi "tunelowo" (no i wyolbrzymia) kazde "Baska miala fajny biust". Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 15:54 zawsze mnie rozbraja 100% pewność... ;) ja tam takiej nigdy nie nabywam....;) No ale niektórzy mają nieco mniej skomplikowany świat :) Czasem zazdroszczę, czasem współczuję.... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:57 Kika, nie wierz, ze jedni maja tak inni siak w absolutnie wszystkich kwestiach dotyczacych zycia na tej planecie. Sa tez rzeczy proste - jesli kochasz, utrzymujesz w poczuciu, ze jest wspanialy. Czuwasz nad tym poczuciem i nie dajesz mu zwatpic. Tyle. Pozdrawiam serdecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:10 Jedno to co tu i teraz, a inne ogon, który się wlecze za człowiekiem... Więc to nie tylko kwestia partnera i tego, co on mówi, ale także tego co się nazbierało w głowie przez całe życie :) A od tego nikt nie jest się w stanie odciąć... no cyba, że.... wyparcie....;) Pozdrówka :) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:19 > dokładnie, dokładnie, dokładnie!!!! > Żadnego omawiania obiektów fascynacji, żadnego "strzyżenia" okiem, żadnych > powłóczystych spojrzeń... Szczerość gdy ktoś się jej domaga, gdy wyraźnie pyta > ale nie jakko przejaw zaufania i bliskości... nie mówienie o fascynacjach > innymi kobietami. Super! Lepiej oklamywac tzw. partnerke, skoro jest tak glupia. >Kobieta naprawdę komfortowo czuje się wtedy, gdy ma poczucie >wyłączności, wyjątkowości, braku zagrożenia... Jak wyzej > Szczerość tak - ale jeśli coś wnosi. Jeśli jest to tylko krytyka w czambuł, > jeśli nic się z tym nie da zrobić, jeśli może tylko zadać ból - po co??? > Niczemu wówczas nie służy... Zawsze wnosi i czemus sluzy, nawet jak zadaje bol. Jak wyzej - lepiej sie oklamywac nawzajem? Zyc w obludnej relacji? >Bądź jeśli stwierdzisz, że odpowiedź nic nie wniesie, a tylko zrani - stanowczo, bez > rozdrabniania zmienić temat. Bardzo stanowczo i bardzo po męsku :) I dodać > zawsze dobrze robiące: "kochanie, liczysz się tylko ty, jesteś dla mnie > najważniejsza, jedyna, inne mnie nie interesują, więc nie ma o czym > rozmawiać :)" :))) Niech zyje kalmstwo !!! Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:22 Oczywiscie: Niech zyje klamstwo!!! Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:32 matko... żadne kłamstwo!!! Powiedziałam to wyraźnie. Szcezrość w rzeczach istotnych, ważnych, coś wnoszących. I to moje zdanie - ja wolę nie usłyszeć od swojego faceta siedząc z nim w knajpie: "wiesz co, ta kelnerka ma piękny tyłek, ale bym ją....". Szczerość? Była - a jakże. Informacja coś dała? Mnie - nic, poza bólem. Bo człowiek jest człowiekiem i to, że pomyśli w jakiś sposób, że przemknie mu jakaś myśl, to nie jest koniec procesu działania, on jeszcze ma wolną wolę, może coś zrobić lub nie... No powiedz sama - co daje Ci informacja, że jakaś kobieta podoba się na tyle Twojemu facetowi, że by się z nią przespał? Tylko taka informacja, bez ciągu dalszego? Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:40 k_i_k_a napisała: > matko... żadne kłamstwo!!! Powiedziałam to wyraźnie. Szcezrość w rzeczach > istotnych, ważnych, coś wnoszących. A w innych nie? Dlaczego? I to moje zdanie - ja wolę nie usłyszeć od swojego faceta siedząc z nim w knajpie: "wiesz co, ta kelnerka ma piękny tyłek, ale bym ją....". Szczerość? Była - a jakże. Informacja coś dała? Mnie - nic, poza bólem. Bo człowiek jest człowiekiem i to, że pomyśli w jakiś sposób, że przemknie mu jakaś myśl, to nie jest koniec procesu działania, on jeszcze ma wolną wolę, może coś zrobić lub nie... No powiedz sama - co daje Ci informacja, że jakaś kobieta podoba się na tyle Twojemu facetowi, że by się z nią przespał? > > Tylko taka informacja, bez ciągu dalszego? Daje szczera relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:00 realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;) Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim. Mam takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o tym mówić nikomu więcej, nikomu. Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówię, co robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do mojego faceta.. I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza... Ale zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już się zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji. I gdybym powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości - słowa by już padły, zabolały i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumiesz o co mi chodzi? No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki tak, jak mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jestem na jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie... Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:22 k_i_k_a napisała: > realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji > tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;) Mnie nie. Jestem za bezwzgledna szczeroscia. > Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim. Mam > takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o tym > mówić nikomu więcej, nikomu. OK > Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest > przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówię, > co robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do mojego faceta.. Jednak jest oparty na klamstwie, bo zatajasz co czujesz do innych. > I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza... Ale > zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już się > zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji. Nawet jezeli nie masz racji, to moze partner powinen wiedziec o Twoich odczuciach. I gdybym powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości - słowa by już padły, zabolały Czasami musi zabolec, zeby cos w sobie zmienic. > i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana > zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumiesz o > co mi chodzi? Manipulacja. > No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki tak, jak mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych > fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jestem na jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie... Jak wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:37 amelia7 napisała: > k_i_k_a napisała: > > > realcjonujesz wszystko???? bezwzględnie wszystko??? Dla szczerej relacji > > tylko??? Bosche... No to sorry, ale mnie by taki partner wykończył...;) > > Mnie nie. Jestem za bezwzgledna szczeroscia. > > > Ja ma czasem takie przemyślenia, którymi się nie chcę dzielić... z nikim. > Mam > > takie rzeczy w życiu, o których wiem np. tylko ja i ktoś... I nie chcę o > tym > > mówić nikomu więcej, nikomu. > > OK > > > Ale to wcale nie oznacza, że mój związek jest > > przez to gorszy i zbudowany na kłamstwie... Nie sądzisz? Bo w tym co mówi > ę, > > co robię, co okazuję jestem szczera - robię tylko to, co NAPRAWDĘ czuję do > mojego faceta.. > > Jednak jest oparty na klamstwie, bo zatajasz co czujesz do innych. Mam prawo do prywatności i do własnych myśli. Nie zatajam co czuję, ale nie analizuję np. tego co było przed laty z kimś innym... To było moje i tej drugiej osoby, mam prawo do wspomnień, którymi nie muszę się dzielić. > > > I są też takie chwile, gdy jestem na niego zła, gdy coś mi przeszkadza... > Ale > > zamiast zaraz mu to wygarniać - przemyślę, przegadam z kimś innym i już > się > > zdarzyło, że po chwili doszłam do wniosku, że nie mam racji. > > Nawet jezeli nie masz racji, to moze partner powinen wiedziec o Twoich > odczuciach. To są odczucia przelotne, pod wpływem emocji. Z wiekiem człowiek zaczyna rozumieć jak ważny jest dystans i odrobina wyciszenia... Może to kiedyś zrozumiesz.. > > I gdybym powiedziała - żałowałabym. A w przypadku bezwzględnej szczerości - > słowa by już padły, zabolały > > Czasami musi zabolec, zeby cos w sobie zmienic. Kosztem czyichś uczuć? Jesteś bezwzględna i okrutna, nie masz prawa ranić innych po to, by coś "załatwiać" sobie... > > > i wycofanie ich mogłoby zostać odebrane nie jako szczera zmiana > > zdania, ale jako wycofanie "na potrzeby polepszenia samopoczucia". Rozumi > esz > o > > co mi chodzi? > > Manipulacja. podawanie dziecku kaszki z tekstem: "za mamusię...." to też manipulacja. Demagogia zatem. > > > > No wla wybór należy do każdego indywidualnie. Każdy kształtuje związki ta > k, > jak mu się to podoba. Jesli zatem chcesz słuchać o erotycznych przelotnych > > fantazjach swojego faceta z innymi kobietami - proszę bardzo. Ciekawa jes > tem > na jak długo wystarczy Ci pewności siebie i wiary w jego przywiązanie... > > Jak wyzej. > Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 12:15 > Mam prawo do prywatności i do własnych myśli. Nie zatajam co czuję, ale nie > analizuję np. tego co było przed laty z kimś innym... To było moje i tej > drugiej osoby, mam prawo do wspomnień, którymi nie muszę się dzielić. Uwazam, ze jezeli naprawde kochamy druga osobe to nie powinnismy przed nia zatajac swojej przeszlosci. > To są odczucia przelotne, pod wpływem emocji. Z wiekiem człowiek zaczyna > rozumieć jak ważny jest dystans i odrobina wyciszenia... Może to kiedyś > zrozumiesz.. Nazywasz to dystansem, ja mam inne zdanie. >Kosztem czyichś uczuć? Jesteś bezwzględna i okrutna, nie masz prawa ranić >innych po to, by coś "załatwiać" sobie... Chyba masz racje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:10 > Jak z tego wynika jestem za granicami ,ale nie za klamstwami, > zeby bylo jasne.Najlepiej to sie obcymi nie fascynowac > erotycznie,pozostaje sie wtedy po bezpiecznej stronie i to > umacnia związek.:))) > To niestety nie zależy od Twojej woli :) Ja tam jestem wniebowzieta, kiedy mezczyzna sie ze mna dzieli swoimi wzruszeniami :P Ale absolutna szczerosc nie jest oczywiscie mozliwa. Na przyklad nie da sie byc absolutnie szczerym w kwestii swojej przeszlosci, bo ona nie nalezy tylko od Ciebie... I dajcie juz spokoj z tym "omawianiem wad". Przeciez, kiedy sie kogos kocha, to nie opuszczona klapa w wc wrecz wzrusza, conie? ;) Fajniej zreszta omawiac zalety :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: a ja mam inne zdanie... 19.10.04, 15:18 zakładam frakcję do walki z nieopuszczoną klapą!!! ;))) Nigdy, nikt, pod żadnym pozorem...;) Najpierw "test klapy" a potem się zastanawiam, czy przyjąć pod dach...;) Na szczęście TEN opuszcza ;))) Inaczej musiałabym mu bezwzględnie szczerze: "eeeeee..... śmierdzi!!!" ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:26 tak? :) niektorzy ludzie uzywaja spluczki, choc pojmuje, ze do niektorych regionow Polandii powyzszy wynalazek nie dotarl jeszcze ;P wyklad o perfumowaniu toalety milosiernie Ci odpuszczam ;D Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: a ja mam inne zdanie... 19.10.04, 15:33 jedni myją, inni perfumują... ;) dziękuję za miłosierdzie, mogłabym się nie pozbierać po wykładzie...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:48 k_i_k_a napisała: > jedni myją, inni perfumują... ;) :DDDDD ale z tego by wynikalo, ze nie myjecie? hihi ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: :))))))) 19.10.04, 15:57 to było takie literackie przejaskrawienie....;))) licencja poetica niemalże....;) jeśli można tego użyć w kontekście tematu...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgo Re: a ja mam inne zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:40 GF oczywiście,,ze to zyczenie braku fascynacji "obcymi" to tzw. pobozne zyczenie. :)) Do pewnego stopnia takie dzielenie sie wzruszeniami estetycznymi jest miłe,poki nie narusza mojego kruchego poczucia bezpieczenstwa. Słuchanie np.,ze Brodzik(czy inna)piękne oczy ma,ze sasiadka jest zgrabna nie jest bolesne o ile stanowi epizod. Ciągłe porównywanie i zachwycanie sie innymi daloby mi do myslenia, z kim on chce byc?Podobnie,gdyby nagminnie zachwycał sie walorami umyslowymi,przymiotami duszy jakiejs kobiety. Myslę ,ze szczęsliwy zwiazek polega na tym takze,ze partner ma wyczucie i zauważa co rani drugą stronę ,a nie na silę realizuje swoje wyobrażenie o wzmacniającej roli szczerosci. Na marginesie-związek gdzie jedno jest mocno,(tak mocno,ze czuje nieodpartą potrzebę mowienia o tym),zafascynowane erotycznie,ew. "duchowo"innym to chyba sie trochę kruszy?Moze nie wzmacniac go szczeroscią bez granic,a rozejsc sie do swoich fascynacji?Zresztą co ja wiem?Moze mozna skleić ? Ze mną mozna byc szczerym,bo ja chętnie usłyszę od partnera szczerą opinię o tym jaka jestem wspaniala,dobra,zdolna.Szczerze sobie o tym porozmawiamy.Taka szczerosc wzmocni nasz związek.:;))))))) Zgadzamy się,ze absolutna szczerosc raczej w związku w grę nie wchodzi. Kazdy ma inną granicę i w dobrym związku ludzie chyba biorą to pod uwagę.Teoretycznie przynajmniej,(bo w praktyce często nie wychodzi), nie chcialabym wiedziec o wszystkim co mojemu po głowie lata,tak jak nie chcę go widziec korzystającego z sedesu(przepraszam ;)) Takie są m o j e granice otwartosci,szczerosci.Dla postronnych może to byc chowanie głowy w piasek i życie w obłudzie. Nie zmienia to faktu, ze zazdroszczę ludziom na tyle silnym i niezależnym od opinii innych,ze są gotowi przyjąc bez bolu każdą szczerośc.:) ps koncząc ten przydlugi tekst dodam,ze deski sedesowe nigdy mnie nie wzruszaly(ani opuszczone,ani podniesine) ;))))))))))))))) czy duchowo innym ,to w moim poję Odpowiedz Link Zgłoś
ziemiomorze Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 23:53 Raczej chodzi o oddzielenie 'ja' od 'my'; potrzebne tak samo, jak czas, ktory w zwiazku przeznacza sie tylko na bycie razem i tylko na bycie ze soba lub z nie- partnerem. A - poza tym: wszystko w bliskiej relacji jest wypadkowa milosci, uwaznosci i szacunku lub ich braku. Jesli ona bolesnie sie krzywi, kiedy ogladasz sie za kelnerka, mozesz spokojnie zalozyc, ze nie bedzie zachwycona, jesli zaczniesz wyszczegolniac, co Cie w tamtej tak zachwycilo. I - czy cale spektrum tematow, ktorymi dysponujecie zawiera sie gdzies miedzy kanapa a zadkiem sasiadki? Jesli tak, to moze doskwiera nuda a nie brak szerzej pojetej szczerosci, (mam niejasne wrazenie, ze przeczulenie Twojej zony, o ktorej niby nie piszesz, ale jednak troche jakby, wynika z jej niskiego poczucia wlasnej wartosci i tu nalezaloby popracowac) Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 18.10.04, 19:21 noo.. tak bez szczerosci to tak troche dupnie wychodzi, ale tak tez da sie zyc Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 01:07 nie nalezy przeginac w zadna strone... Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 04:19 Szczerosc potrafi ranic. Nie kazda mysl ktora przychodzi do glowy powinna byc akceptowana przez Ciebie. Jest wiele mysli ktore dzialaja przeciwko nam, przynosza watpliwosci, podwazaja sens. Przenoszac je na inna osobe, wzmacniasz je, czesto budujesz powazny problem. Mysle ze najlepsza szczeroscia jest milosc, potrafi byc selektywna, zawsze unika tego co mogloby sprawic bol innej osobie. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:00 działa tu mechanizm nazwania uczuć... Do czasu, aż sobie ich jasno nie nazwiemy, nie są tak wyraźne. Nie znaczy, że ich nie ma, ale za chwilę mogą przejść i pójść w zapomnienie. Ale gdy nazwiemy stają się bardziej wyraziste. No i co gorsza gdy raczymy kogoś swoją bezwzględną szczerością tak naprawdę zostawiamy go z jakimś komunikatem, z którym on musi coś zrobić. Np. tekst do żony o erotycznej fascynacji inną... I co ona ma z tym zrobić? Upodobnić się do niej? Udawać? No pomyśl sam... Stawiasz ją w sytuacji patowej. Gdyby nie porównanie do innej być może z chęcią zrobiłaby coś dla Ciebie, ale tak... Każda zmiana po takim porównaniu będzie upokarzająca i nawet jeśli do niej dojdzie, będzie bolała potwornie. Niestety, czasem szczerość bez wyraźnej zachęty, na siłę, jako źle pojęty przejaw zaufania stwia partnera w sytuacji, w której MUSI coś zrobić, coś, co niekoniecznie podobałoby się Tobie samemu. Dlatego warto wcześniej pomyśleć: co wywołają moje słowa, co można z tym zrobić, jak sam bym zareagował, jak się poczuł, gdybym to usłyszał? A jeśli chcesz by żona coś zmieniła... to po prostu powiedz o zmianie tego czy tamtego... bez bolesnych szczegółów skąd taki pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:46 k_i_k_a napisała: > działa tu mechanizm nazwania uczuć... Do czasu, aż sobie ich jasno nie > nazwiemy, nie są tak wyraźne. Nie znaczy, że ich nie ma, ale za chwilę mogą > przejść i pójść w zapomnienie. Ale gdy nazwiemy stają się bardziej wyraziste. > No i co gorsza gdy raczymy kogoś swoją bezwzględną szczerością tak naprawdę > zostawiamy go z jakimś komunikatem, z którym on musi coś zrobić. Np. tekst do > żony o erotycznej fascynacji inną... I co ona ma z tym zrobić? A nie uwazasz, ze ma prawo wiedziec o tym? > Upodobnić się do niej? Udawać? No pomyśl sam... Stawiasz ją w sytuacji >patowej. Gdyby nie > porównanie do innej być może z chęcią zrobiłaby coś dla Ciebie, ale tak... I jak to nazwac? > Każda zmiana po takim porównaniu będzie upokarzająca i nawet jeśli do niej > dojdzie, będzie bolała potwornie. Niestety, czasem szczerość bez wyraźnej > zachęty, na siłę, jako źle pojęty przejaw zaufania stwia partnera w sytuacji, w której MUSI coś zrobić, coś, co niekoniecznie podobałoby się Tobie samemu. Manipulacja. > Dlatego warto wcześniej pomyśleć: co wywołają moje słowa, co można z tym > zrobić, jak sam bym zareagował, jak się poczuł, gdybym to usłyszał? Jak wyzej. > A jeśli chcesz by żona coś zmieniła... to po prostu powiedz o zmianie tego czy > tamtego... OK bez bolesnych szczegółów skąd taki pomysł. A co zrobisz z bolesnymi szczegolami? Chyba zbyt wygodne dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:30 Nie masz pojęcia o tym co jest dla mnie wygodna, a co nie, jak wyglądają moje rozmowy, o czym mówię, co słyszę, czy to boli, czy nie, ile mnie to kosztuje. Ile "bolesnych szczegółów" musiałam już z życiu wysłuchać i radzić sobie z nimi. Nie masz też pojęcia o manipulacji. Forum jest do wyrażania swoich opinii. Jeśli nie zgadzasz się z moim zdaniem - napisz rozsądną ripostę, nie ograniczaj się do powtórzeń: "jak wyżej, jak to nazwać?, manipulacja...". Nie znasz mnie jako człowieka, znasz tylko opinię na dany temat (nawiasem mówiąc nawet nie starasz się zrozumieć mojego zdania i stanowiska), nie masz więc podstaw twierdzić, że coś jest dla mnie wygodne lub nie... Ja szanuję Twoją opinię. Już napisałam wyżej - jeśli chcesz słuchać o seksualnych fantazjach swojego faceta na temat innych kobiet - proszę bardzo, życzę Ci tego jak najwięcej :) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 12:50 Mam problem z napisaniem "solidnej" riposty. Po prostu mam inne zapatrywanie na szczerosc w zwiazku. Trudno mi to wyjasnic, dlatego latwiej jest mi ripostowac Twoje wypowiedzi. Po prostu nie podoba mi sie Twoja postawa wobec drugiej osoby, taka ktora ja ubezwlasnowolnia. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:03 właśnie taka postawa daje wolność... kiedy nie oczekuję, że mój partner powie mi Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:30 coś mnie wywaliło... więc: nie oczekuję, że partner powie mi wszystko o sobie, o swojej przeszłości, przemyśleniach, dośwaidczeniach. Szanuję, że jakieś rzeczy chce zachować tylko dla siebie. Daję mu prawo wyboru tego, co chce mi ujawnić, ale nie daję mu prawa do kłamstwa. Ponieważ UFAM, że powie mi o tym, co naprwadę ważne dla nas. Oczekiwanie że powie wszystko, jest założeniem, że jest niezdolny sam wybrać, co jest ważne. Oczekiwanie, że powie mi wszystko jest odebraniem mu wolności i ubezwałasnowolnieniem właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:31 k_i_k_a napisała: > Oczekiwanie że powie wszystko, jest założeniem, że jest niezdolny sam wybrać, > co jest ważne. Oczekiwanie, że powie mi wszystko jest odebraniem mu wolności i > ubezwałasnowolnieniem właśnie... Ja nie oczekuje od partnera, ze powie mi wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:37 Ale nadal uwazam, ze taka postawa jest protekcjonalna i wygodna dla osoby, ktora zachowuje "wazne" sprawy dla siebie. To egoizm i asekuranctwo. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:37 ale niech Ci tylko nie powie.... to nazwiesz to kłamstwem i manipulacją...;) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:38 k_i_k_a napisała: > ale niech Ci tylko nie powie.... to nazwiesz to kłamstwem i manipulacją...;) Tak. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 22.10.04, 13:59 Chciałam przeprosic wszystkich, ktorych obraziłam podczas tej dyskusji. Chyba mnie niezle poniosło. Odpowiedz Link Zgłoś
seksuolog Granica przeszlosci 19.10.04, 08:30 taki7 napisał: > czy bezgraniczna (podawana z miłością) szczerość jest receptą na udany > związek, czy może umiejętne kształtowanie granic szczerości ?? Na pewno partnerzy powinni przestrzegac granicy przeszłości. To znaczy nie maja prawa do swoich przeszłości i do zwierzania sie z nich, szczegolnie w szczegolach. Przeszlosc jest zamknieta, jedyny wyjatek to gdy wynikaja z niej jakies problemy. A wiec na pytania typu: Z iloma facetami spalas? Spalas z Kowalskim? Miales seks z dwoma dziewczynami naraz? Robilas anal i lody z innymi?... itd. partner ma pelne prawo odpowiedziec: A CO CIE to obchodzi? Z kolei jezeli ktos interesuje sie i usiluje zdobyc informacje o przeszlosci partnera to mozna podejrzewac ze nie chodzi tu o milosc a rozne inne brzydkie rzeczy: chec dominacji, manipulacji, znecanie sie psychiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Granica przeszlosci IP: *.anwa.com.pl / *.anwa.com.pl 19.10.04, 09:04 fajny wątek Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:26 seksuolog: >mozna podejrzewac ze nie chodzi tu o milosc a rozne inne brzydkie > rzeczy: chec dominacji, manipulacji, znecanie sie psychiczne. A zazdrość? Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:28 zazdrość rodzi się właśnie wtedy, gdy wiemy... gdy nie wiemy, gdy ktoś nie daje poczuć że wraca do przeszłości - zazdrości o nią nie ma. Najlepiej w ogóel byłoby wyeliminować spotkania z byłymi... pełen komfort ;) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:26 k_i_k_a napisała: > zazdrość rodzi się właśnie wtedy, gdy wiemy... gdy nie wiemy, gdy ktoś nie daje > poczuć że wraca do przeszłości - zazdrości o nią nie ma. Jestes pewna? Dla mnie jest. A jeszcze gorzej, gdy sie ukrywa swoja przeszlosc dalsza i blizsza. Najlepiej w ogóel byłoby wyeliminować spotkania z byłymi... pełen komfort ;) Niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 13:38 A dla mnie nie istnieje zazdrość, gdy nie znam szczegółów. Nie zadręczam się dzięki temu - jak to nazwałaś - upiorami przeszłości... Nie rozdrapuję, nie grzebię - bo po co? Co mi da ta wiedza? I zazdrości wówczas NAPRAWDĘ nie ma :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:26 dokładnie tak... Żadnych szczegółów, nic nie dają a tylko boleć mogą. Przerabiałam już szczere rozmowy na temat przeszłości i wiem jak boli, jak mimowolnie nagle włączają się porównania, jak wraca się myślami, jak to gnębi. Teraz nie pytam, nie chcę wiedzieć, nie opowiadam. To co było w moim życiu wcześniej nie ma dla mnie znaczenia, zaczęłam nowy rozdział, to co było w jego życiu - to jego (mam nadzieję) zamknięty rozdział. Polecam wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 09:55 Kika: >To co było w moim życiu > wcześniej nie ma dla mnie znaczenia, zaczęłam nowy rozdział, to co było w jego > życiu - to jego (mam nadzieję) zamknięty rozdział. Polecam wszystkim. Ejże... Przecież człowiek nie składa się z pozamykanych rozdziałów:) Wszystkie nasze doświadczenia nas kształtują... A choćby sprawa dzieci: jesteś np. z trzecim mężem/partnerem itd., a wychowujecie dziec/dzieci z pierwszego związku. To nie ma znaczenia??? Pozdrawiam MM Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:05 miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma facetami spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem pruderyjna czy rozwiązła? Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? No co? Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć interpretacji partnera. NA temat wszystkich szczegółów z mojego życia seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszłości, nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. Tak samo ja nie chcę wiedzieć z kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. Coś tam wiem, to nieuniknione, ale nie wyciągam... A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwestia tylko podania tych informacji. Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :) Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:22 > > miałam na myśli życie seksualne. A to teraz zgoda. Tyle że trochę wąsko:) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 10:33 zobacz w jakim "podwątku" jesteśmy...;) po prostu pisałam na temat...;) Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:07 Prawda. Z "drzewka" zrobił się "krzaczek" Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:30 k_i_k_a napisała: > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma facetami > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem > pruderyjna czy rozwiązła? Tak. Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? To drugie niekoniecznie. > No co? > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć > interpretacji partnera. Manipulacja. > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszłości, > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. I tak bola. > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. Na pewno? Coś tam wiem, to nieuniknione, > ale nie wyciągam... Czyzby? > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwestia > tylko podania tych informacji. Manipulacja. > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :) Jak dla kogo. A co z tym sasiadem? Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 11:44 amelia7 napisała: > k_i_k_a napisała: > > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczenia nas > > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z iloma > facetami > > > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że jestem > > > pruderyjna czy rozwiązła? > > Tak. > > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? > > To drugie niekoniecznie. dla ciebie... dla innych może być inaczej... > > > No co? > > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewidzieć > > interpretacji partnera. > > Manipulacja. demagogia > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z przeszło > ści, > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. > > I tak bola. tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą > > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. > > Na pewno? na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam. > > Coś tam wiem, to nieuniknione, > > ale nie wyciągam... > > Czyzby? j.w. > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. Kwesti > a > > tylko podania tych informacji. > > Manipulacja. demagogia > > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma problemu :) > > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem? moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie zabijam słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w imię "szczerego przekazu". Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 14:50 k_i_k_a napisała: > amelia7 napisała: > > > k_i_k_a napisała: > > > > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświadczen > ia nas > > > > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza, z il > oma > > facetami > > > > > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacja? Że > jestem > > > > > pruderyjna czy rozwiązła? > > > > Tak. > > > > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? > > > > To drugie niekoniecznie. > > dla ciebie... dla innych może być inaczej... > > > > > No co? > > > > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA przewi > dzieć > > > interpretacji partnera. > > > > Manipulacja. > demagogia Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jest to manipulacja. > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia > > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółami z pr > zeszło > > ści, > > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. > > > > I tak bola. > tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą Tez bola, tylko moze o tym nie wiesz. A jezeli nie mowisz, to nasuwa sie podejrzenie, ze chcesz cos ukryc. Dlaczego? > > > > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z > > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. > > > > Na pewno? > na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam. > > > > Coś tam wiem, to nieuniknione, > > > ale nie wyciągam... > > > > Czyzby? > j.w. > > > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypływać. > Kwesti > > a > > > tylko podania tych informacji. > > > > Manipulacja. > demagogia Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wybacz ale dla mnie pozostanie to manipulacja. > > > > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym > > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma proble > mu :) > > > > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem? > moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie zabijam > słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w imię "szczerego > przekazu". > I o to mi chodzi, "te, ktore decyduje sie ujawnic". Wiec moze nie te najwazniejsze? Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:02 amelia7 napisała: > k_i_k_a napisała: > > > amelia7 napisała: > > > > > k_i_k_a napisała: > > > > > > > miałam na myśli życie seksualne. Jasne, że wcześniejsze doświ > adczen > > ia nas > > > > > > > ukształtowały, że wymazać się nie da... Ale co komu da wiedza > , z il > > oma > > > facetami > > > > > > > > spałam? O czym to świadczy? Co tak naprawdę mówi ta informacj > a? Że > > jestem > > > > > > > pruderyjna czy rozwiązła? > > > > > > Tak. > > > > > > Że lubię seks czy się puszczam z kim popadni? > > > > > > To drugie niekoniecznie. > > > > dla ciebie... dla innych może być inaczej... > > > > > > > No co? > > > > > > > Zależy od interpretacji... I ja nie jestem w stanie DO KOŃCA > przewi > > dzieć > > > > interpretacji partnera. > > > > > > Manipulacja. > > demagogia > > Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jest to > manipulacja. Odysłam zatem do pierwszej lepszej publikacji z zakresu psychologii. Najkrócej i dla wszystkich: manipulacja to sterowanie reakcją drugiej osoby, wywieranie na nią wpływu w taki sposób, by osiągnąć swój cel. A nie przewidywanie tej reakcji..... > > > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia > > > > seksualnego. Kształtuję sobie je z nim i nie raczę szczegółam > i z pr > > zeszło > > > ści, > > > > nie chciałabym, by porównania jakoś go bolały. > > > > > > I tak bola. > > tylko jeśli je zna. Jeśli nie zna - nie bolą > > Tez bola, tylko moze o tym nie wiesz. A jezeli nie mowisz, to nasuwa sie > podejrzenie, ze chcesz cos ukryc. Dlaczego? > > > > > > > Tak samo ja nie chcę wiedzieć z > > > > kim, ile razy, gdzie i w jakich konfiguracjach. > > > > > > Na pewno? > > na pewno, piszę prawdę, nie mam potrzeby tu kłamać. Sparwadziłam. > > > > > > Coś tam wiem, to nieuniknione, > > > > ale nie wyciągam... > > > > > > Czyzby? > > j.w. > > > > > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać i wypł > ywać. > > Kwesti > > > a > > > > tylko podania tych informacji. > > > > > > Manipulacja. > > demagogia > > Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wybacz > ale dla mnie pozostanie to manipulacja. Wszystkie informacje podaje się w jakiś sposób... demagogicznie wszystko można nazwać manipulacją.... ale to tylko puste słowa, w dodatku bez zrozumienia... > > > > > > > > Jeśli z wyczuciem, ciepłem i jednoczesnym > > > > komunikatem: "jesteś ważniejszy, najważniejszy"... to nie ma > proble > > mu :) > > > > > > Jak dla kogo. A co z tym sasiadem? > > moje myśli to moje myśli. Ujawniam te, które decyduję się ujawnić. Nie > zabijam > > słuchaczy bezustannym gadaniem o najdrobniejszych pierdołach w > imię "szczerego > > przekazu". > > > I o to mi chodzi, "te, ktore decyduje sie ujawnic". Wiec moze nie te > najwazniejsze? > Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:52 k_i_k_a napisała: > amelia7 napisała: > > > > > Manipulacja. > > > demagogia > > > > Jezeli chcesz perzewidziec reakcje sluchacza pozostaje przy swoim, ze jes > t to > > manipulacja. > > > > Odysłam zatem do pierwszej lepszej publikacji z zakresu psychologii. Najkrócej > i dla wszystkich: manipulacja to sterowanie reakcją drugiej osoby, wywieranie > na nią wpływu w taki sposób, by osiągnąć swój cel. A nie przewidywanie tej > reakcji..... > > A po co chcesz przewidziec reakcje drugiej osoby? > > > > > Na temat wszystkich szczegółów z mojego życia > > > > > seksualnego [...] > > > > > A inne dziedziny życia - jasne, że zawsze będą wpływać > i wyplywać. > > > Kwestia tylko podania tych informacji. > > > > > > > > Manipulacja. > > > demagogia > > > > Jezeli piszesz, ze jest to kwestia sposobu podania tych informacji, to wy > bacz ale dla mnie pozostanie to manipulacja. > > Wszystkie informacje podaje się w jakiś sposób... demagogicznie wszystko można nazwać manipulacją.... ale to tylko puste słowa, w dodatku bez zrozumienia... A dlaczego podaje sie w taki a nie inny sposob? Zeby zasugerowac odpowiedz (ocene, opinie), prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Granica przeszlosci 19.10.04, 15:59 Nie, nie prawda :) Każdej wypowiedzi nadaje się formę, ale idąc Twoim tropem - wszystkie wypowiedzi są manipulacją bo mają określoną formę :) Dlatego - demagogia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf brednie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:24 > A wiec na pytania typu: Z iloma facetami spalas? Spalas z Kowalskim? Miales > seks z dwoma dziewczynami naraz? Robilas anal i lody z innymi?... itd. partner > ma pelne prawo odpowiedziec: A CO CIE to obchodzi? Kazdy ma prawo zapytac. Odpowiada sie "nie chce/nie potrafie/nie moge/nie jestem gotowa, zeby teraz o tym mowic". Powyzsze dotyczy dwoch ostatnich pytan. Co do dwoch pierwszych - tylko cham zadaje takie pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość... 19.10.04, 09:26 ...niekoniecznie jest receptą - bo sama szczerość wobec kogokolwiek nie da w efekcie związku :) niemniej w szczęśliwym związku - wg mnie - całkowita szczerość jest czymś normalnym - w końcu ma chodzić o osoby, które się kochają - czyli również całkowicie akceptują i rozumieją - przynajmniej chcą wszystko akceptować i rozumieć ale można nie mówić rzeczy niewygodnych i jest miło - tylko... czy nie ma wtedy obaw, że ta druga osoba kocha stworzony wizerunek, a nie konkretnego człowieka? ja bym się tego obawiała Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 10:09 naprawdę mówisz swojemu partnerowi BEZWZGLĘDNIE o wszystkim? Mawet gdy przemknie Ci przez głowę, gdy zobaczysz fajnego faceta: "bosche... co za mięsko... mięknę, z takim chciałabym nie przespać nocy..."??? Po co? Przecież wiadomo, że tego nie zrobisz, wiadomo, że za chwilę o nim zapomnisz, wiadomo, że wybierzesz swojego faceta i chwilowy zachwyt uleci równie łatwo jak przyszedł... No to po co? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość... 19.10.04, 10:14 k_i_k_a napisała: > naprawdę mówisz swojemu partnerowi BEZWZGLĘDNIE o wszystkim? Mawet gdy > przemknie Ci przez głowę, gdy zobaczysz fajnego faceta: "bosche... co za > mięsko... mięknę, z takim chciałabym nie przespać nocy..."??? Po co? Przecież > wiadomo, że tego nie zrobisz, wiadomo, że za chwilę o nim zapomnisz, wiadomo, > że wybierzesz swojego faceta i chwilowy zachwyt uleci równie łatwo jak > przyszedł... No to po co? własnie o tym pisałam Ci trochę wyżej :) nie ruszają mnie inni mężczyźni, właśnie w tym sęk ale mam nadzieję, że mój wybranek ma pojęcie o moich uczuciach na tyle, że mogę mu powiedzieć - patrz, jak fajnie wygląda ten facet - tyle że fajny wygląd nie ma nic wspólnego z "mięskiem" czy "niespaniem", na litość :)))))))))) wiesz, to kwestia jego poczucia własnej wartości i poczucia pewności w związku Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 10:26 no własnie... Szczerze Ci gratuluję takiego poczucia pewności, to cudowne. Ale pewnie skądś się ono wzięło... Niech zgadnę - z opowiadania Twojego faceta o jego erotycznych aktualnych fascynacjach innymi? (bo od tego zaczął się wątek) Nie sądzę... Sądzę że ta pewność wziąła się właśnie z sygnałów: "jesteś najważniejsza, inne się nie liczą..." Cudownie, że jesteś w tak satysfakcjomującym związku, że masz taką pewność w każdej chwili. Ale naprawdę nie myślisz, że czasem facetowi nie przemyka, że miałby ochotę na... itd? Każdemu gdzieś przemknie. I to właśnie mam na myśli - po co o tym mówić? Gadanie o rzeczach NIEISTOTNYCH właśnie nazywam bezwzględną szczerością... Zupełnie co innego, gdy jest fascynacja, która wyniszcza, która trwa, nie daje spokoju, wpływa na związek, rodzi wątpliwości, stawia pytania o sens byci razem.... To już zupełnie inna sytuacja. I tu szczerość jest konieczna, przemilczenie byłoby świństwem, po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość... 19.10.04, 10:52 k_i_k_a napisała: > no własnie... Szczerze Ci gratuluję takiego poczucia pewności, to cudowne. Ale > pewnie skądś się ono wzięło... Niech zgadnę - z opowiadania Twojego faceta o > jego erotycznych aktualnych fascynacjach innymi? (bo od tego zaczął się wątek) > Nie sądzę... Sądzę że ta pewność wziąła się właśnie z sygnałów: "jesteś > najważniejsza, inne się nie liczą..." Cudownie, że jesteś w tak > satysfakcjomującym związku, że masz taką pewność w każdej chwili. Ale naprawdę > nie myślisz, że czasem facetowi nie przemyka, że miałby ochotę na... itd? naprawdę a jeśli coś takiego się pojawi, to liczę, że o tym też da się powiedzieć - bo w takiej chwili albo coś nie gra w sprawach łóżkowych, albo do seksu podchodzi jak do chwili przyjemności i zanika otoczka wyjątkowości - albo po prostu właśnie dowiadujesz się, jak on traktuje Wasze kochanie się, ile dla niego znaczy - to naprawdę moze być otwarta rozmowa, choćby po to, byś nie obawiała się jego chwilowych fascynacji, jeśli takowe się zdarzą - i by on nie czuł sie świnią, ze mu się te biusty podobają > Każdemu gdzieś przemknie. I to właśnie mam na myśli - po co o tym mówić? > Gadanie o rzeczach NIEISTOTNYCH właśnie nazywam bezwzględną szczerością... sama tu sobie zaprzeczasz - jeśli to są naprawdę NIEISTOTNE sprawy, to nie mają nic wspólnego z bezwzględnością - bo są nieistotne, obojętne, nic nie wnoszą a jednak są ważne, bo tak się przed taką wiedzą bronisz - to mi przypomina ucieczkę przed zmorami - w takiej sytuacji wolę jednak stanąć z nimi twarzą w twarz > Zupełnie co innego, gdy jest fascynacja, która wyniszcza, która trwa, nie daje > spokoju, wpływa na związek, rodzi wątpliwości, stawia pytania o sens byci > razem.... To już zupełnie inna sytuacja. I tu szczerość jest konieczna, > przemilczenie byłoby świństwem, po prostu. dokładnie się z Tobą zgadza w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 19.10.04, 11:50 No to cieszę się z dojścia do względnego konsensusu :) Dla mnei rzecz jest prosta - nie chcę słyszeć o wszystkich "zawieszeniach oka", ale jesli to zawieszenie oka grozi mojemu związkowi - szczerość musi być! :) Każdy ma prawo do prywatności, własnych myśli, pragnień, którymi może nie chcieć dzielić się z innymi. Dlatego to szanuję i nie oczekuję mówienia absolutnie o wszystkim. I sama pisałaś o wyczuciu - to delikatne sprawy między dwojgiem ludzi. Nie ma gotowych recept, rozwiązań, kwestia układu i relacji panującej. W jednej diadzie przejdzie to, w innej - co innego. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 19.10.04, 17:30 Kika, przeglądnąłem tę bardzo długą dyskusję i gratuluję Ci wytrwałości i cierpliwości - ja bym sobie już dawno dał spokój. ;-) Musisz mieć dużo wolnego czasu, hi, hi. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 20.10.04, 09:27 mam wrażenie, że ktoś tu za mną chodzi...;) JAk masz jakieś pytanie to napisz po prostu...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 20.10.04, 13:22 A tam, od razu chodzi ;). Wpadam czasem na to forum i sobie czytam jak trafię na coś interesującego. Nie chciałem się włączać do dyskusji, ale swoje wrażenie chciałem tu umieścić, można no nie?. Pozdrawiam.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 20.10.04, 13:40 już mnie raz o coś pytałeś...;) Tak jakoś się człowiek głupio czuje, jak nie wie... a Ty coś tam swoje wiesz...;) No ale nieważne ;) A forum - racja, po to by swobodnie gadać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 20.10.04, 14:29 Rozumiem, choć nie było moim zamiarem Cię w żaden sposób niepokoić; z pewnością Twój niepokój jest nieuzasadniony. Myślę, że moim DRUGIM postem nie dałem Ci do tego powodu? ;-) Poza tym forum się nie znamy, jak sądzę ;-). Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość... 21.10.04, 08:21 ależ wyluzuj...;) A czy się nie znamy... cóż... czy to ważne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: szczerość... IP: *.prokom.pl 21.10.04, 10:50 Do dobra. Już wyluzowałem ;) Czasem mi trudno w wypowiedzi KOBIETY (hi, hi), którą to (wypowiedź) można zinterpretować zwykle na co najmniej 13*sqrt(3)+2kPI sposobów wyłuskać właściwy akcent, czyli stwierdzić co tak naprawdę miała owa kobieta na myśli (to jest uwaga do mnie a nie do kobiet). W szczególności czasem trudno stwierdzić, czy jakieś słowo padło zupełnie nieopacznie i nie ma znaczenia, czy też wręcz przeciwnie. Zwykle mam skłonności do przesadnego reagowania na tego typu bodźce. ;) Miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgo Re: szczerość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:09 Alfiko trochę się gubię.. Napisałaś;w szczęsliwym związku chodzi o osoby,ktore się kochają czyli również calkowicie akceptują..Gdzie ta całkowita akceptacja, jesli facet szczerze mowi masz nogi nie tak zgrabne jak.itd albo: ty sie wszystkiego boisz a koleżanka z pracy itd. W takim wydaniu nawet okraszona wieloma komplementami szczerosc oznacza brak akceptacji. Nog sobie nie wyprostuję,śmiałości nie nabiorę ,zostanie poczucie,ze nie spełniam oczekiwan. Logicznie- szczerosc w tym wypadku,to nieakceptwanie partnera czyli brak miłości? p.s. nie postuluję zatajania wszystkich niewygodnych prawd ,ale umiar,a nie szczerośc absolutna jako sztuka dla sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość... 20.10.04, 10:33 Gość portalu: małgo napisał(a): > Alfiko trochę się gubię.. > Napisałaś;w szczęsliwym związku chodzi o osoby,ktore się kochają > czyli również calkowicie akceptują..Gdzie ta całkowita akceptacja, > jesli facet szczerze mowi masz nogi nie tak zgrabne jak.itd albo: > ty sie wszystkiego boisz a koleżanka z pracy itd. W takim wydaniu > nawet okraszona wieloma komplementami szczerosc oznacza brak akceptacji. Ja nie jestem pewna, czy czytałaś moje wypowiedzi - dosć często podkreślałam, że mówię o szczęśliwych związkach, a takowe są nacechowane jeszcze miłością, delikatnością i wrażliwością - co jak dla mnie oznacza, że: - albo piękniejszości nóg pani na ulicy Ukochany nie widzi, - albo zauważa, ale jest w stanie cieszyć się moim towarzystwem trochę bardziej niż widokiem piekniejszych nóg - i dlatego moze się spokojnie dzielić wrażeniami bez obaw, że zeżrą mnie moje własne kompleksy > > Nog sobie nie wyprostuję,śmiałości nie nabiorę ,zostanie poczucie,ze > nie spełniam oczekiwan. Logicznie- szczerosc w tym wypadku,to nieakceptwanie > partnera czyli brak miłości? mało logiczne - a dlaczego, to wyjaśniłam wyzej :) > > p.s. nie postuluję zatajania wszystkich niewygodnych prawd ,ale umiar,a > nie szczerośc absolutna jako sztuka dla sztuki. > > dla ciebie umiar, dla mnie szczerość absolutna i mam nadzieję, że się odnalazłaś :) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:21 jestem za druga opcja ;) wiele zalezy od wspolnego podejscia do szczerosci i co miesci sie w granicach "ja" co zachowujemy dla siebie pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 10:45 Jestem za szczerością bez granic. Grnice szczerości są dla mnie próbą utajenia czegoś, ukrywanieem swojej osobowości, chcę znać swoją partnerkę, kochać Ją taką jaką jest. To co przeżyliśmy w życiu doprowadziło Nas do wpólnego życia, pozwoliło się zorientować czego od siebie oczekujemy, o co Nam chodzi w związku. Zdobyliśmy wiedzę, którą wykorzystamy w Naszym związku. Więc jeżeli Ją o coś pytam, to chcę szczerej odpowiedzi, co z tego że podoba się jej nasz sąsiad, znam swoją wartość i ona jest ze mną a nie z nim, to kwestia zaufania do samego siebie i Niej. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 11:55 scylla napisał: > Jestem za szczerością bez granic. > Grnice szczerości są dla mnie próbą utajenia czegoś, ukrywanieem swojej > osobowości, chcę znać swoją partnerkę, kochać Ją taką jaką jest. > To co przeżyliśmy w życiu doprowadziło Nas do wpólnego życia, pozwoliło się > zorientować czego od siebie oczekujemy, o co Nam chodzi w związku. Zdobyliśmy > wiedzę, którą wykorzystamy w Naszym związku. > Więc jeżeli Ją o coś pytam, to chcę szczerej odpowiedzi, Dokładnie tak!!! Jeśli pytam - oczekuję odpowiedzi. Ale jeśli nie pytam - możę wcale nie chcę usłyszeć które z mijanych przez pół godziny kobiet było ode mnie atrakcyjniejsze... co z tego że podoba > się jej nasz sąsiad, znam swoją wartość i ona jest ze mną a nie z nim, to > kwestia zaufania do samego siebie i Niej. > > > Ciągle wracam do wątku wyjściowego, gdzie padł przykład mówienia o erotycznej fascynacji i porównań z żoną... Takie zwierzenia, a zwłaszcza porównania - bolą. I to nie tylko moje zdanie, rozmawiałam na ten temat z wieloma osobami. Dlatego moje zdanie - szczerość tak, ale w chwili gdy ktoś jej chce. Gdy nie chce można sobie darować wynurzenia o erotycznych fascynacjach :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:07 Nie mam takich spostrzeżeń że fajnie by było kogoś przelecieć. Podobają mi się ludzie, patrze się na twarz objętnie czy mężczyzny czy kobiety, fascynuje mnie ich twarz, co można z niej wyczytać, oczy w których widać życie, sposób poruszania się, zachowania, rozmawiania, patrze się czy są zapracowani, zmęczeni, czy wypoczęci, nie traktuje ich jak obiekty seksualne. Wiem że mogę mówić o tym co czuje swojej kochanej, a wiem że bym tego nie mówił gdybym nie ufał jej. Mam wrażenie że chodzi nam wszystkim o to samo, wypowiadamy to różnymi słowami, ale sens jest podobny. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 13:33 też tak myślę :) a najbardziej dziwi mnie to jak ludzie potwornie się obruszją, gdy ktoś ma inne zdanie. Piszę w jakimś wątku, odnoszę się do niego, posługuję przykładami, których użył autor - a niektórzy utożsamiają to ze mną i moimi przeżyciami, podczas gdy dywagujemy o hipotetycznych sytuacjach :) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia7 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:01 k_i_k_a napisała: > też tak myślę :) > a najbardziej dziwi mnie to jak ludzie potwornie się obruszją, gdy ktoś ma inne > > zdanie. Piszę w jakimś wątku, odnoszę się do niego, posługuję przykładami, > których użył autor - a niektórzy utożsamiają to ze mną i moimi przeżyciami, > podczas gdy dywagujemy o hipotetycznych sytuacjach :) Bo twoje zdanie jest kurewskie. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 16:12 bidulo... załatwiaj sobie frustracje z kimś innym, ja żegnam :) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick calkowita szczerosc 19.10.04, 12:17 a wiec - (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci) rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski omawiane ostatnich zakupow odziezowych: kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow komentowanie szczegolow anatomicznych partnera (niekoniecznie w sytuacjach intymnych) bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;) i tak dalej... i tym podobne... dziekuje za taki zwiazek ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:21 czy aby napewno slowo "szczerosc" dotyczy takich "potnych" problemow ? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:35 nie szczerosc to termin zarezerwowany na tematyke kto, z kim, kiedy, dlaczego poszedl albo chcialby pojsc do lozka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ettrich Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 12:58 a może szczerość to brak fałszu w mowie, w intencjach, w spojrzeniu itp ? Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:12 Dobrze powiedziane, bardzo dobrze:) I z tego co widzę o to właśnie Wszystkim chodzi:)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:36 ...a jakże...;))) W imię "bo partner ma prawo wiedzieć..." ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:53 vielonick napisała: > a wiec - > (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci) > > rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski czy to nienormalne? o rodzajach prezerwatyw też w szczęśliwych związkach ludzie nie rozmawiają? :))) > omawiane ostatnich zakupow odziezowych: > kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach nie wolno, jak rozumiem :))) a jak ona nie moze się zdecydować - ta niebieska z kwiatuszkami czy różowa ze szlaczkiem w romby - to co? :)))))) i jak on nie wie, który krawat kupić - to samo - zakaz absolutny i śluby milczenia?... > dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow ojej, i to też :)))))) > komentowanie szczegolow anatomicznych partnera > (niekoniecznie w sytuacjach intymnych) > bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;) to w końcu kochanego człowieka kocha się tak po prostu całego, czy z wykluczeniem krzywych nóg?... > i tak dalej... > i tym podobne... > > dziekuje za taki zwiazek ;) > myślę, że albo partner ma być najlepszym przyjacielem i najbliższym człowiekiem - więc mówienie o banałach, choćby nietrafione, jest ok, albo partner jest czymkolwiek innym, byle nie tym, co napisałam - i wtedy możem sobie powymieniać poglądy i każdy wraca do związku, jaki sobie wymarzył :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 13:59 Po co ta dychotomia? Toć vielonick wyśmiała takie fanatyczne mówienie o wszystkim... zamęczyć się można mówiąc o WSZYSTKIM w imię szczerości... "bo partner ma prawo znać wszystki moje myśli.." Guzik, nie ma prawa, jak ja mu je dam - ok, ale nie ma prawa tego oczekiwać. Ja nie chcę być zamęczana każdą pierdołą. Często rozmawiam o drobiazgach, ale chcę też mieć wybór, że mogę nie mówić, kiedy nie mam na to ochoty. I o to jak rozumiem chodziło vielonick - o niezadręczanie się wzajemne relacjami wszystkiego... Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:22 po pierwsze primo - człowiek ma zawsze wybór, nikt nie mówił o znaniu wszystkich myśli - bo to niemożliwe, i nikt nie mówił o nakazie mówienia :))) po drugie primo - nie mówi się o wszystkim, ale nie dlatego, że coś chce się zostawić dla siebie i tylko dla siebie, ale dlatego, że nie ma takiej możliwości, by powiedzieć wszystko mówi się o tym, co porusza i co sie chce powiedzieć, bez tematów tabu - i to jest moje zdanie, mojego podejścia do związku, w którym jestem - i że to wyklucza fałsz, to sobie z tym zostanę - ale nikt poza mną nie musi - mój partner siłą rzeczy również ma na każdym kroku wybory przed sobą po drugie primo - nie pisz, co welonik chciał powiedzieć, bo ona miewa jakieś uwagi na temat mówienia, co kto chciał powiedzieć, a co nie :)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:29 mam uwagi jak ktos nie rozumie albo nie doczytal vide scylla a kika (cossa tez) dobrze gada coz, kwestia doswiadczenia tego i owego w zyciu, mysle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:37 łoł, zaczynamy się powoływać na większe doświadczenie - czyli kto mądrzejszy :))) no to nauczaj, mistrzuniu :)))) a ja powoli się szykuję do drogi, bo karoca niedługo pod bramę zamkową zajedzie żeby mnie do chaty na kurzej łapce odwieźć - po dokonaniu czarów, które dziś były potrzebne temu i owemu pa pa mistrzuweloniku :) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: :)))))))))) 19.10.04, 14:56 ? ;)))))))) czy w ogole przeczytalas co napisalam? moim zdaniem za slowami cossy i kiki stoi doswiadczenie i podoba mi sie ich podejscie co to ma wspolnego z: nauczaniem byciem mistrzuniem pokazywaniem madrzejszego? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: :)))))))))) 20.10.04, 10:42 dobrze, widzę, ze nie rozumiesz odpowiedzi - otóż wielonik pisze: kika ma rację alfika nie ma racji wielonik ma rację, że Kika ma rację, bo Kika ma doświadczenie :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick w y t l u m a c z e n i e 20.10.04, 16:41 alfika napisała: > dobrze, widzę, ze nie rozumiesz odpowiedzi - Ty tez Twoja interpretacja mojej odpowiedzi jest nieprawidlowa "vielonikowi podoba sie podejscie kiki i uwaza ze jest to [podejscie] wynikiem doswiadczenia" tylko tyle Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: jeszcze ważniejsze WYTŁUMACZENIE 21.10.04, 07:41 aleś się zajadła :))) zwracam ci delikatnie uwagę, pani wytłumaczalska, że zdanie innych czasem też jest jest oparte na doświadczeniu, a kiedy i w czyim przypadku są te czasy, to juz nie sądzę, byś udzieliła wiarygodnych danych :) znam taki przypadek: pewien człowiek nie lubił Murzynów z DOŚWIADCZENIA bo kiedyś ciemnoskóry człowiek odezwał sie bezczelnie przy nim do kobiety :))) pa Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: :)))))))))) 20.10.04, 11:20 > mam uwagi jak ktos nie rozumie albo nie doczytal > vide scylla A więc czekam na nauki, czegoż to ja nie rozumiem, albo nie doczytałem vielonicku? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: :)))))))))) 20.10.04, 16:44 a na watku o chceniu dzieci ale juz sie tam wczoraj wylumaczylam z tego co mysle ;) pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: :)))))))))) 21.10.04, 08:22 Z tego co ja myśle to ja też Ci wytłumaczyłem swoje podejście, zresztą tłumaczyłem Ci je pare razy:) Z tego co pamiętam to gf i alfika też Ci tłumaczyli parę razy swoje podejście i to nie tylko na tym jednym wątku:)) CZy to oznacza że Twoje nierozumienie bierze się z braku doświadczenia? Czy może z innego podejścia do sprawy? A może poprostu się z nimi nie zgadzasz? Więc jeżeli zarzucasz mi cokolwiek to jednak proszę żeby to było konkretne, a nie rzucone w powietrze, jeszcze fajnie gdyby poparte czymkolwiek sensownym. Cieszę się że Ci się podoba innych podejście do tematu, akurat Ci podpasowało, ale nie wydaje mi się abyś miała patent na ocenianie mojego doświadczenia, bo zapewniam Cię że nic o moim życiu nie wiesz. Milutkiego dzionka:) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick ostatni raz 22.10.04, 03:47 1. nic Ci nie zarzucam 2. alfice tez nic nie zarzucam 3. nie interesuje mnie doswiadczenie ani Twoje ani alfiki napisalam jedynie, ze podoba mi sie podejscie kiki i cossy nt szczerosci i ze moim zdaniem wynika to z doswiadczenia [ich] a to, ze kazde zdanie, przynajmniej na tym watku Ty i alfika bierzecie do siebie i nerwowo reagujecie (że rzekomo zarzucam wam brak doswiadczen) to nie moja wina ps. moja uwaga dotyczyla jedynie Twego postu na watku o chceniu dzieci pisales do gf co mysli vielonik podczas gdy vielonik sam juz to zrobil nawiazalam do tego i wspomnialam Twego nicka bo alfika napisala do kiki, zeby nie pisala za mnie (jak sadze miala na mysli moje sprostowanie do Twoich slow na watku o dzieciach) ale jesli ktos dobrze rozszyfrowal co mialam na mysli to nie mam powodu by protestowac przeciw temu ufff, to sie natlumaczylam ;) mam nadzieje, ze teraz jest wszystko zrozumiale :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: ostatni raz 22.10.04, 07:46 napisalam jedynie, ze podoba mi sie podejscie kiki i cossy nt szczerosci > i ze moim zdaniem wynika to z doswiadczenia [ich] > > a to, ze kazde zdanie, przynajmniej na tym watku > Ty i alfika bierzecie do siebie i nerwowo reagujecie > (że rzekomo zarzucam wam brak doswiadczen) > to nie moja wina wyjaśnijmy sobie - możesz mi zarzucać, co tylko ci się zachce, fakty pozostaną faktami i nikt tu nie reaguje nerwowo na takie wnioski :) o ile pamiętam moją wesołość wzbudziło twoje podsumowanie, że zdanie kiki uważasz za poparte doswiadczeniem - i to wszystko w czym ty jeszcze widzisz problem? nie ujmuję Kice doświadczenia, wszak każdy ma swoje i na jego podstawie pisuje sobie to co pisuje w wolnej chwili - więc jeśli chciałaś tylko powiedzieć, że taki fakt zauważyłaś, to plus dla ciebie, a dla mnie tym bardziej radość :))) Odpowiedz Link Zgłoś
scylla Re: ostatni raz 22.10.04, 07:48 dzięki. Widzę że trochę pływasz, ale mniejsza z tym.A już mówiąc o mojej nerwowości mnie całkowicie rozbroiłaś. Nie ma co ciągnąć tego tematu. ps. jeżeli Twoja uwaga dotyczyła jedynie tego jednego wątku to następnym razem napisz że dotyczy to jednego wątku.Napisz to w pierwszym wątku unikniemy sobie tłumaczeń. ps.2 Jeżeli czegoś zabraniasz dziecku, jeżeli dajesz mu za coś karę, jeżeli zmuszasz go do kąpieli, jeżeli dziecko chce iśc do piaskownicy a Ty mu zabraniasz, to raczej go nie traktujesz po partnersku, jeżeli go gonisz do nauki itd.Chyba że się mylę. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: calkowita szczerosc 19.10.04, 14:24 nie, no trzeba mowic o wszystkim co tylko do glowy wpadnie bo a nuz bedzie to mailo znaczenie dla zwiazku ze oczko w ponczosze poszlo ze Ziuta ma nowe buty a Buba sobie zrobila ekstra fryzure u nowego fryzjera Malinowscy kupili nowe auto a do Kowalskich tesciowa przyjechala... a potem siedzi ukochany z nosem w gazecie powtarza yhym, tak kochanie i tak wyglada 'calkowita szczerosc w zwiazku' ;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:28 albo nie mówmy sobie "dzień dobry" rano - bo jakie to do cholery ma znaczenie :))))))) za to koleżance mówmy wszyściutko - bo to przecież dla niej ma znaczenie, że oczko poszło :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:34 nieeee albo mowisz wszystko wszystkim albo nic nikomu innych opcji nie ma ;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: no nie :))))) 19.10.04, 14:39 to ty, aniołku, nie masz innych opcji :))))) za to masz doświadczenie inni nie ale ty tak :) no to bywaj :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: jasne! :)))) 19.10.04, 14:35 czarne - białe... czarne - białe... a gdzie reszta kolorów???? ;)) Idę ginąć za prawdę, bo inaczej się nie można, wszystko albo nic...;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: nie giń! :))) 19.10.04, 14:43 inaczej już się nie zobaczymy, a byłoby to niepowetowaną stratą :) miło było poznać :) na rara ;) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: nie giń! :))) 19.10.04, 14:45 buziole.. i szczerości na wieczór tyle, ile sobie TY życzysz :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: nie giń! :))) 20.10.04, 10:48 buziole, aniołku, to pomimo meczu, obejrzanego zresztą, daje mi ktoś inny :) mam nadzieję, że ukryłyście, że nie lubicie sportu - taka prawda może jak widać niektórych mężczyzn przekonać do niekochania danej delikwentki :))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: nie giń! :))) 20.10.04, 10:51 a człowiek chciał być miły... po co te ataki? znowu zaczynasz z zatajaniem? Generalizacja i przejaskrawienie - są takie pojęcia w psychologii ....;) Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: hehehe :))) 20.10.04, 11:10 dobre! tylko - kto przyatakował?.... w psychologii jest też pojęcie projekcja :) zmykam stąd :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf welonik, jaka Ty dzis jestes meczaca... :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:37 vielonick napisała: > a wiec - > (bo przeciez zwiazek to nie tylko szczerosc dotyczaca seksualnosci) > > rozwazania co lepsze i dlaczego: tampony czy podpaski a nad czym tu deliberowac? > omawiane ostatnich zakupow odziezowych: > kroje sukienek, bluzek, laczne ze szlaczkami na skarpetkach > dywagacje na temat kosmetykow, specyfikow upiekszajacych, farb do wlosow Życia Ci nie szkoda? :) > komentowanie szczegolow anatomicznych partnera > (niekoniecznie w sytuacjach intymnych) > bo przeciez ma prawo wiedzieć i cos z tym zrobić - albo i nie ;) O! To mozna kogos kochac i miec zastrzezenia do jego anatomii??? To dla mnie kompletne novum.... :( > i tak dalej... > i tym podobne... > > dziekuje za taki zwiazek ;) Kiedy ktos ma w nosie barok francuski, to z nim na ten temat nie gadam. Nikt powazny nie sklasyfikuje tego chyba jako braku szczerosci??? Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: welonik, jaka Ty dzis jestes meczaca... :( 19.10.04, 15:43 no toć kobita, nie smucąć - a robiąc sobie otwarcie jaja - wykpiła to samo co Ty potępiasz...;) A ten wątek pokazał mi, że dużo osób niestety sklasyfikuje to jako kłamstwo.... i manipulację co gorsza....;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 15:50 to w takim razie nieuwaznie ja - mea culpa - poczytalam... :D na swoje, kiepskie, usprawiedliwienie mam to, ze mi sie spieszy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick ooooooo! 20.10.04, 16:47 i to jest koronny dowod ze milosc oglupia..... :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
q02121974 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:16 Szczerość to nie jest mówienie o wszystkim niezależnie czy jest taka potrzeba czy nie. Szczerość w związku to lojalność, uczciwość a nie gadanie bez sensu o wszystkim i spowiedź z przeszłości (ile zwiazków i opis każdego z partnerów). Ludzie którzy decydują się na związek nie powinni żyć przeszłością partnera, bo to do niczego nie prowadzi. Ja np. nie chciałabym słuchać o tym jaka była eks, bo co mnie to obchodzi. Nigdy nie chciałabym mieć wrażenia że jestem porównywana, poza tym przez coś takiego zazwyczaj dochodzi do rozpadu relacji. Szczerze należy rozmawiać o sprawach aktualnych, ale to tylko moje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:19 I ja się z nim w pełni zgadzam :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:33 jasne, ze uczciwość ale to każdy sobie wybiera, co chce powiedzieć - albo się dowiaduje, o czym chce wiedzieć partner nikt nie mówił, że szczerość to spowiedź na siłę :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:42 no proszę... a ja myślałam że walka idzie o szczerość do bólu...;) a jak mówiłam o szczerości "na własną prośbę" to było Ci to tak obce...;) Cały czas optuję za wybieraniem CO powiedzieć, żeby nie chlapać jęzorem niepotrzebnie czegoś, co ktoś wcale nie chce usłyszeć... i miałam wrażenie, że kruszysz kopię o szczerośc bezwzględną, mówienie o wszystkim... No ale może się mylę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:45 nie ma dla mnie pojęcia - nie chce usłyszeć - to oznacza tylko tyle: nie jestem w stanie akceptować cię całej ot, taka róznica Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 19.10.04, 14:47 albo: jestem w stanie akceptowac Cię razem z Twoim prawem do prywatności, Twoje byłe życie to Twoje życie, mnie w nim nie było, więc mogłeś robić rzeczy, które mogłyby mi się nie spodobać. Teraz już wiesz, że może mi się to nie podobać, więc inna sprawa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:08 Czytam te wasze szczere do bólu wypowiedzi i wydaje mi sie ,że dyskusja wasza stała się -prawd. wbrew waszej woli- jednowymiarowa.Moje stanowisko najblizsze jest stanowisku Kiki.Powiem tak :miałem w zyciu dwie fazy swojego uprawiania szczerości:najpierw byłem całe lata szczery do bólu wg formuły podawanej przez Alfikę.Efekt był taki ,ze miałem masę wrogow i zadnych przyjaźni.Podobnie jak to fajnie opisuje Fensterheim -mój krąg śluz szczerości składał się z jednego wymiaru -wszystkim mówilem wszystko i cała prawdę.Od pewnego czasu przestalem być szczery w takim sensie.Moj krąg wrogów sie zmniejszył, natomist przyjaźni - znacznie poszerzył.Zacząłem odczuwac coś ,czego nigdy przedtem nie czułem:że jestem dla kogoś autorytetem(nie w sensie intelektualnym lecz osobowosciowym).Wracając do waszego mocno ujechanego tematu wobec partnera seksualnego/ew.-osoby ukochanej/:podoba mi sie definicja miłości ,ktorą podaje (bodajże za Levinasem) Zygmunt Baumann.Pisze on ,że wtedy kochamy kogoś ,gdy chcemy poznać jego tajemnicę- w sposob absolutny ,dogłębny i wyczerpujący.Konsekwentnie rozumując -przestajemy kogoś kochac ,gdy tę tajemnice poznamy.Coś w tym jest :zawsze kiedy kochałem, chciałem wejść w drugą osobę,w jej świat wewnętrzny ,dotknąć jej kazdego egzystencjalnego zakątka.W tym sensie -jeżeli chce być dlugo atrakcyjny dla kogoś to nie mogę "sprzedać" mu wszystkiego,tajemnica musi pozostać .Nuda zabija miłość i jest jej końca pierwszym zwiastunem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:08 Dyskusja jednowymiarwa bo trzymamy się dosyc scisle wątku-szczerosc w związku.Masz rację,ze mozna dyskusję rozszerzyc na przyjazn,rodzice -dzieci itd. Wnioski będą analogiczne. Dla mnie w szczerosci trzeba zachowac granicę.Ta granica moze, nawet musi byc płynna.Jesli będziemy "dogmatycznie" szczerzy to raczej nie wzmocnimy naszych związkow milosnych, przyjażni,innych.. Pokusa,zeby byc w glowie ukochanego i wiedziec o nim wszystko, wszystkimi przeżyciami się dzielic jest silna,ale masz rację proba realizacji musialaby prowadzic do znudzenia .Kazdy potrzebuje jakiejś swojej przestrzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:50 Nie da sie "dzielic wszystkim". Nie masz tyle czasu i nie znajdziesz slow, ktore nie beda podwojnym pryzmatem. Idea 'absolutnej szczerosci' polega de facto na braku tajemnic i stref wstydu a nie na permanentnej relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 21:19 Brak tajemnic-zgoda ale sama gdzies wyzej wprowadzasz pewne ograniczenia w tak pojętej absolutnej szczerości. Brak wstydu-zastanawiam sie?Chyba mam tu więcej zastrzezen. W związkach gotowi jestesmy dopuscic drugą osobę b.blisko, na tym polega intymnosc.Nawet jednak w bardzo bliskich związkach czlowiek ma potrzebę zachowania czegoś wylącznie dla siebie.I kazdy ma inny ten margines "intymnosci". Nie chcę wchodzic we wstydliwe sprawy drugiej strony i nie chce by ona wchodzila w moje (powtarzam się),czy to zaraz oznacza nieszczerosc naszego związku? Masz rację,ze rozwala brak delikatnosci,uwaznosci ,ale wlasnie taka absolutna szczerosc moze byc rownoznaczna z niedelikatnoscią. Granice powinny być.Zresztą moze mi się wydaje(przez niedoskonalosc intern.przekazu),że Ty takze dopuszczasz wprowadzanie takich granic.? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:47 Wrogowie nie są efektem szczerosci tylko braku uwazności, delikatnosci i wrazliwosci. Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna. Odpowiedz Link Zgłoś
psychoguru Da sie 19.10.04, 21:41 Gość portalu: gf napisał(a): > Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna. Da sie. Tylko w kazdym jest drugie dno. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivo Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 09:54 Koniecznie, na wylot, bez wyjatku wiedzieć wszystko??? A gdzie miejsce na maleńką tajemnicę, świadomość, że jeszcze coś do odkrycia i przeżycia? Sztampa, rutyna na codzień, pewność każdego gestu i słowa? Choć...zostaje kwestia zaufania, ze to co nieznane nie zagrozi lecz zbuduje. Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 10:01 tajemnica będzie zawsze... nigdy nie zdobędziemy pewności, że ktoś jest zupełnie do końca szczery... Możemy w to wierzyć (vide - zaufanie), ale pewności nie będzie nigdy. Dlatego całe kruszenie kopii tutaj o bezgraniczną szczerość jest trochę akademickie i życzeniowe :) A poza tym... nie wierzę w to, że jest ktokolwiek, kto nie chciałby zachować sobie coś swojego tylko dla siebie, nie zdradzać tego nikomu.... Nie wierzę. I niech robią z siebie bojowników za szczerość bezgraniczną - nigdy nie uwierzę, że sami są w stanie taką zaoferować. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Da sie-ale czy trzeba? 20.10.04, 11:04 twoja wiara, Kiko, nie jest na szczęście potrzebna, by ktoś naprawdę był w stanie zaoferować to, co chce a i swoje zdanie mozna również wtedy najspokojniej wypowiedzieć :) każdemu nie po równo, ale wedle chęci i możliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: Da sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 10:35 psychoguru napisała: > Gość portalu: gf napisał(a): > > > Baumann sie myli. Nie da sie nikogo poznac do dna. > > Da sie. Tylko w kazdym jest drugie dno. czesto glupoty ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 17:08 No właśnie taką wulgarnie rozumianą szczerość miałem na myśli ,szczerość ,która obraża i rani(czyli w wydaniu kogoś ,kto tak rozumianą szczerość ma wypisaną na sztandarach i wciąż w jej imię działa).Co do Baumanna : on nie może się mylić, ponieważ pisze o pewnej intencjonalności zawartej w miłości,czy też -ściślej mówiąc -w umyśle zakochanego człowieka.A intencjonalności nie dotyczy pojęcie prawdy bądź fałszu/te dotyczą zdań opisujących rzeczywistość/,tj np nikt nie może mi zarzucić,że moja wola ,chęć zrobienia czegoś jest "fałszywa" albo ,że mój cel jest "prawdziwy".Ja myślę ,że pojęcie absolutnego poznania drugiego człowieka to pewna sztanca myślowa:jest oczywiste ,że jest to niemożliwe do realizacji.Czym innym jest jednak taka obecna w miłości idealistyczna chęć ,czym innym jest psychofizyczna realność przebiegów emocjonalno-myślowych ukochanej a jeszcze czym innym jest to ,czy mój obiekt miłości niewolniczo mi się chce oddać z całym psychicznym dobrodziejstwem inwentarza.Owa tajemnica ,to dla mnie raczej pewna radykalna duchowa niezależność ,ktorą moja wybranka serca winna chcieć zachować do końca w kontaktach m.in ze mną .A poza tym ,gdy kocham -kocham najmniejsze refleksy zachowań,które znam na pamięć.Niezgłębiona jest tajemnica miłości .. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:25 Musze wrocic do Levinasa i Baumana, bo nie pamietam. Oparlam sie tylko na tym, co wyzej napisales. 'Szczerosc rozumiana wulgarnie' bylaby, jak rozumiem, mowieniem prawdy o swoich odczuciach czy pogladach z pominieciem 'formy'. To znaczy bez zastanawiania sie jak, kiedy, komu. Problem w tym wypadku nie jest samo ujawnienie prawdy tylko forma. Nie w szczerosci wiec dzinks. Tylko w braku wrazliwosci mowiacego - wrazliwosci na mozliwosci percepcyjne odbiorcy. A czasem i w jego zlych zamiarach - w tym podswiadomych - glownie w checi sprawienia przykrosci. Kika wg mnie pisze o czyms innym niz Ty. Sama sie wyzej przyznala, ze ma uraz i kazde meskie 'baska miala....' jest dla niej bolesne. gdybym byla facetem Kiki tak dlugo i namietnie bym ja przekonywala o tym, ze jest najcudowniejsza na swiecie, az uwierzylaby i moje szczere refleksje o cudzej urodzie nie powodowalyby w Kice cienia zalu. To jest postawa czlowieka, ktory kocha. Again, problem wiec nie w szczerosci, tylko w urazie Kiki. Nie zgadzam sie z Toba, ze kroliczek powinien zazdrosnie strzec strzepow tajemnicy o sobie, po to, by utrzymywac goniacego w wiecznym stanie niedogonienia. To znaczy: nie mowic o czyms. Tajemnica i tak jest w Tobie. Sam jestes dla siebie tajemnica. Nie musisz kryc skarbu, zeby Ci go nie rozgrabili. jego zrodlo jest niewyczerpywalne. Mozna zawsze mowic wszystko, co sie wie, i nadal byc tajemnica. Ale musze sie jeszcze zastanowic nad tym, co napisales. Nie wiem, co prawda kiedy, ale chce :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgo Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:20 Ciągle mam wrażenie,ze mowimy o tym samym,to samo innymi słowami(większośc w wątku). Jedni szczerośc z ograniczeniami ,inni-nie..nie.. szczerośc musi byc absolutna b e z o g r a n i c z e n ,ale nie moze dotyczyc przeszłych związków ,a on(ona) jeśli kochają i są wrazliwi to niechcąc zranić ukochanych ,nie powiedzą tego lub owego . No to moim zdaniem to jest jakieś ograniczenie szczerosci. Ograniczenie spowodowane delikatnoscią szczerego,braniem pod uwagę wrażliwości drugiej osoby,(juz nie wazne z urazami czy bez). Gdzie się więc nie zgadzamy w sprawie granic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:39 Nie, malgo. Ja powiem wszystko, co wiem. Jestem wrazliwa na cudza niedole, wiec znajde odpowiednie miejsce, czas i slowa. Nie zataje niczego ze wzgledu na tzw.dobro osoby kochanej. Nie zgadzam sie tez ze stwierdzeniem, ze w zwiazku z tym z wszystkiego sie wypsztykam i stane sie nieatrakcyjna. Inni z zasady czesc spraw pozostawia dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 21.10.04, 12:08 Gość portalu: malgo napisał(a): > Ciągle mam wrażenie,ze mowimy o tym samym,to samo innymi > słowami(większośc w wątku). > > Jedni szczerośc z ograniczeniami ,inni-nie..nie.. szczerośc > musi byc absolutna b e z o g r a n i c z e n ,ale nie > moze dotyczyc przeszłych związków ,a on(ona) jeśli kochają i > są wrazliwi to niechcąc zranić ukochanych ,nie powiedzą tego > lub owego . > No to moim zdaniem to jest jakieś ograniczenie szczerosci. > Ograniczenie spowodowane delikatnoscią szczerego,braniem > pod uwagę wrażliwości drugiej osoby,(juz nie wazne z urazami > czy bez). > > Gdzie się więc nie zgadzamy w sprawie granic? > jak dla mnie: nie powiedziano "nie powiedzą tego lub owego", ale "powiedzą to i owo w taki sposób, że nie zaboli" - nawet wszystko o byłym partnerze podstawową różnicą pozostaje sposób patrzenia na partnera jak na istotę w pełni godną naszej miłości, istotę pełną uczuć i przeżyć - ale to dla jednych, bo dla innych partner to osoba nie posiadająca doskonałego biustu i idealnych nóg, z niedowagą lub nadwagą, zostawiająca podniesioną lub opuszczoną deskę sedesową, podająca obiad niezbyt przypominający ten u mamusi albo, o zgrozo, nie podająca wcale obiadu... smutne - i tu szczerość - zbyt długotrwała - naprawdę nie jest możliwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgo Re: gf i alfika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 13:50 Jak tak przedstawiacie szczerosc,to poprostu nie sposób się nie zgodzić. Cala ta "kotlowanina" w wątku wynika ze zlego (nie ze złej woli),zrozumienia intencji mówiącego.Przynajmniej ja opacznie rozumialam. Jeszcze raz przekonuję się ,ze za pośrednictwem netu trudniej precyzyjnie przedstawic swoje zdanie ,tak żeby czytający uslyszal dokładnie co chcemy powiedzieć i zeby nie było pola na dowolną interpretację Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: szczerość bez granic czy granice szczerości 21.10.04, 13:52 :)))))))) Troszkę nie tak... Nie pisałam że mam uraz, ale ża za każdym ciągnie się jakiś ogon :) Tutaj akutar cały czas dyskutowała hipotetyczne sytuacje i rozważąłam, co mogłabym, a czego wolałabym nie słyszeć. Tak jak wczoraj emocjonowałam się filmem z wątkiem zdrady... Różne teksty rzucałam, co bym mu zrobiła i tak dalej, ale nie oznacza to, że kiedykolwiek mnie ktoś zdradził i mam uraz :) A że zan KAŻDYM ciągnie się jakaś przeszłość, która rzutuje na to jak odbieramy teraźniejszość - to chyba truizm więc więcej nie będę o tym pisać. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krytyk2 Re: szczerość bez granic czy granice szczerości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 18:09 Ze szczerością wiąże mi się otwartość.Osoba zamknięta zwykle bywa nieszczera/wszystko w życiu trzeba nieustannie ćwiczyć,także szczerość/Z nieszczerościa wiąże mi się manipulacja.Otwartość zakłada z kolei aprioryczną akceptację drugiej osoby oraz zaufanie,że ktoś nie zrobi mi krzywdy.Ale także odwagę pokazania siebie takim ,jakim się jest.Szczerość nie ozanacza dla mnie relacjonowania wszystkiego ,co mi się w głowie urodzi.Bycie człowiekiem to jest sztuka kreowania samego siebie.W ramach tej sztuki przyznaję sobie prawo do produkcji odpowiednich tekstow ,gestow i zachowań .Nie ma to nic wspólnego z nieszczeroscią czy sztucznością ,raczej ma duży związek z czymś,co nazywają osobowością.Kto powiedział,że osobowość się po prostu ma :najwyższym rodzajem jest dla mnie nieustanna autokreacja.W ramach mówienia szczerego rozrózniam rzeczy wazne i nieważne.Po co mówić rzeczy nieważne?Czyli już dokonuję selekcji:nie wszystko ,co mi się rodzi w głowie, jest równie ważne.Kreując siebie dbam też o dobrą kondycję mojego związku z ukochaną istotą.I tu też pewne rzeczy wypowiedziane mogą temu związkowi zaszkodzic a pewne go wzmocnić.Po co miałbym szkodzić związkowi ,na ktorym mi zależy?Niemówienie tych drugich jest po prostu taktem i mądrością -stale muszę wybierać ,na czym tak naprawdę mi zależy. W intencjonalności chęci dogłębnego poznania obiektu miłości mam do czynienia z instynktem ,który mnie pcha ,żeby się z kimś całkowicie połączyć ,także w aspekcie duchowym.Wszyscy chcą to wyrazić,robili to poeci ,robil to Baumann,próbuję i ja ,ale w kazdym momencie mam świadomość ,że dotykam TAJEMNICY egzystencji,ze próbuję nazwać NIENAZYWALNE.Z drugiej strony ja znam i Wy znacie ludzi i zachowania płaskie jak naleśnik i ma to chyba jakiś związek z banalnym klepaniem jęzorem jak leci.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: :) 20.10.04, 11:01 k_i_k_a napisała: > albo: jestem w stanie akceptowac Cię razem z Twoim prawem do prywatności, Twoje > > byłe życie to Twoje życie, mnie w nim nie było, więc mogłeś robić rzeczy, które > > mogłyby mi się nie spodobać. Teraz już wiesz, że może mi się to nie podobać, > więc inna sprawa :) ...ale żeby cokolwiek mogło mi się nie spodobać albo spodobać, mogę o tym wiedzieć bez przeszkód dla związku - bo cię akceptuję całego/całą ot, i takiego poczucia akceptacji - obustronnej akceptacji - ci życzę Odpowiedz Link Zgłoś
k_i_k_a Re: :) 20.10.04, 11:14 a jeśli nie zaakceptuję jakiegoś zachowania mojego faceta sprzed kilku lat, kiedy mnie jeszcze w jego świecie nie było? Jeśli uznam, że takie zachowanie dla mnie byłoby nie do przyjęcia? To co - nie mogę z nim być, bo mój związek zawiera ziarno nieakceptacji??? Bzdura... I na koniec - czuję się szczęśliwa w związku... cokolwiek byś nie powiedziała o moim zakłamaniu rzekomym, nieszczerości, braku akceptacji... (których oczywiście nie ma, ale tego już nie zamierzam tłumaczyć, czasem siły brak ;))) Po prostu nie ma uniwersalnej recepty na udany związek :) Co jest dobre dla jednego, wcale nie musi być dobre dla innych :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: :) 21.10.04, 07:48 przypomnij mi, gdzie ci zarzuciłam zakłamanie, jeśli możesz upieram się przy swoim zdaniu, podaję kolejne argumenty w jego obronie i nie przyjmuję drugiej opcji - tyle mogę? mogę inni mogą inaczej? mogą, ale piszę to już setny raz ps. prawo do odmiennego zdania nie oznacza, że wszyscy muszą to twoje odmienne zdanie przyjąć i potaknąć - przynajmniej w moim mniemaniu :) jeśli ktoś myśli inaczej, zawiedzie się jak cholera :) Odpowiedz Link Zgłoś