Dodaj do ulubionych

jak na nowo zakochac sie w mezu?

19.10.04, 13:19
Jestem 4 m-ce po slubie, a nie czuje zadnego zaru w milosci do meza. A on
jest kochany i dobry i kocha mnie ponad wszystko. Nawet nie pociag mnie
fizycznie...jest jak brat po prostu, co z tym zrobic? co gorsza pociagaja
mnie z tego powodu inni i nawet w jednym sie zakochalam, a chce zeby moje
malzenstwo bylo szczesliwe.
Obserwuj wątek
    • yoosh Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 13:20
      Tak szybko wygasł ten żar,czy go w ogóle nie było?
    • ettrich Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 13:22
      siłą Cię wydali?
      etta
      • tiffi Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 13:30
        tonie takie proste jak sie wam wydaje... milosc to nie jest tylko ten zar, to
        nie jest zakochanie ani pozadanie. tyle razem przeszlismy,gdy wyladowalam w
        szpitalu, on wsiadl w pierwszy pociag o 3.00 w nocy i przylecial, kiedy
        podejrzewali u mnie powazna chorobe, ja pytalam, co zrobi, jesli umre w wieku
        np 40 lat, on nic - przeciez cie kocham. Byl ze mna zawsze i wszedzie, wie o
        mnie wszystko. Zar byl na poczatku jako taki, ale nigdy nie bylam w nim tak na
        maxa zakochana, nie bilo mi serce na jego widok, nie mialam problemow ze
        spaniem i koncentracja na mysl o nim, a seks - wiadomo, jak bylo go malo
        wczesniej, to wydawalo mi sie, ze mnie pociaga. a teraz mowie- jest jak
        najlepszy przyjaciel, taki dobry braciszek. nie uwazam, ze zle zrobilam
        wychodzac za niego za maz, tylko nie wiem co z tym zrobic?
        • ettrich Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 13:36
          chyba nie wyszłaś za Niego
          z wdzięczności?
        • lune bylo isc 19.10.04, 13:58
          do fryzjera, na zakupy ...
          a nie wychodzic za maz !

          nie dojrzalas do tej decyzji, popelnilas blad i skrzywdzilas czlowieka ;

          4 mies po slubie traktujesz go jak braciszka, jak przyjaciela ... hmmm i
          twierdzisz ze nie zrobilas zle ???

          nie oszukuj ani siebie ani jego ; to nie jest w porzadku

          lune

        • malvvina Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 20.10.04, 23:18
          teraz pozostaje ci splodzic czworke dzieci a potem zadac pytanie : co zrobic z
          nimi. Odpowiem ci : oddaj do opieki spolecznej

          PS oczywiscie ze wiem ze ten post jest zartem ;-)
    • Gość: gf tell me tiffi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:35
      jak mozna cos takiego zrobic mezczyznie? Jak mozna za niego wyjsc, slubowac mu
      milosc - przed oltarzem jeszcze pewnie, wcale go tak naprawde nie kochajac?

      Kodeks Karny powinien cos takiego regulowac...

      Fige z makiem mozesz zrobic! Rozwiesc sie - ot co.

      Kurcze, im dluzej czytam Psy, tym jestem pewniejsza, ze powinno sie wprowadzic
      jakies certyfikaty poczytalnosci dla szanownych kandydatow na malzonkow.
    • evamari Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 14:30
      z tego co czytam ten watek to chyba zle sformulowane pytanie ...bo nie "jak NA
      NOWO sie zakochac?", tylko "jak zakochac sie w mezu?"
      Przy wyborze malzonka kierujemy sie rowniez rozsadkiem, trafil Ci sie
      mezczyzna, dobry, oddany, opiekunczy..ideal na meza, o ktorym marzylas...ujal
      Cie swoja dobrocia...i skonczylo sie slubem, bo co tu jeszcze grymasic,
      prawda??:) Moze popelnilas blad, moze nie..Na pewno nie chcialas go skrzywdzic,
      chcialas i chcesz byc dla niego dobra zona.
      Ale wiesz Tiffi, uczucia dzialaja troche nam na przekor, jak sie chce kogos
      bardzo pokochac to sie nie udaje, a tu jeszcze pokusy z boku...Troche niepokoi
      mnie ten ktos inny, w ktorym sie zakochalas, inni pociagaja...
      Czy TY wiesz czego wlasciwie oczekujesz od mezczyzny, meza?? Moze to tylko tak,
      ze pociaga cie to/ten, czego/kogo nie masz??
      Moze dalej chcesz poznawac, zdobywac...gonic Zycie??Moze za wczesnie ten
      slub??? Moze..moze..moze.....
    • alkmaar tak się zastanawiam, 19.10.04, 15:15
      po jakim czasie po poślubieniu tego, w którym się zakochałaś wygasłyby ten
      słynny żar miłości ? czy 4 miesiące to nie byłoby za długo. zastanawia
      mnie też przedziwna logika, wg której inni faceci pociągają cię dlatego, że nie
      pociąga cię mąż (ma to związek odwrotnie proporcjonalny ?)
      • Gość: tiffi Re: tak się zastanawiam, IP: *.ekoenergia.com.pl 19.10.04, 16:09
        dzieki, ze mnie gnoicie, jak mam problem. Nie mowie, ze nie kocham meza, nie
        chce go skrzywdzic, wiem, jakim dobrym czlowiekiem jest itd. byc moze problem w
        tym, ze jestem z nim tak bardzo bezpieczna, nic mnie nie zdziwi, nic nie
        zaskoczy, ufam mu zupelnie i oczywiscie za to go tak cenie. nie wiem tak
        naprawde czy wiele jest osob, ktore wychodzac za maz sa tak prawdziwie
        ZAKOCHANE. to juz chyba jakis kolejny etap w milosci. a zakochanie w innym
        niczym sie nie konczy poza zlym samopoczuciem i myslami typu: dlaczego tak
        jest, dlaczego moglam sie zakochac w kims innym? duzo mi nie poradziliscie, bo
        nikt tego nie zrozumie, kto tego nie przezyl.
        • Gość: gf Re: tak się zastanawiam, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:15
          Nikt Cie nie 'gnoi'. Po prostu z Twoich slow wynika, ze ta milosc jest taka
          troche...hmmm....Maz to nie brat, mysle, jednak.

          Ktos wyzej dobrze napisal, byc moze mylisz milosc z wdziecznoscia.

          Nie ma magicznych sposobow na pokochanie. Serio na cos takiego liczysz?
    • Gość: ryb Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.10.04, 16:29
      Tez masz problem, nie Ty jedna. Wmow sobie ze to bylo malzenstwo z rozsadku.

      A teraz kawal...

      Po stosunku seksualnym siostra do brata:
      - jestes lepszy od ojca
      brat: - wiem
      siostra: - skad wiesz?
      brat: - mama mi powiedziala
      • Gość: małgo Re kawal ryba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:31
        Łojezu łoobrzydliwe to błeeeeło fuj fuj ;O ;) :(( :))))

        merytorycznie; moze wmowić sobie takze ,ze jest np.Arabką
        i ze to rodzina za mąż ją wydała,stąd brak namiętności w
        pierwszych 4 miesiącach małżeńswa.To dobre złudzenie bo nie
        wyklucza pojawienia sie szałów miłosnych. :)
        • m.malone kawal ryba (czy - kawał ryby:))) 20.10.04, 10:22
          Gość portalu: małgo napisał(a):

          > Łojezu łoobrzydliwe to błeeeeło fuj fuj ;O ;) :(( :))))
          >
          Co fuj, fuj?

          II z tego cyklu:

          Mąż chciał się zemścić na żonie (dlaczego - nieważne, powodów może być 1000)
          więc złapał syfa. Tym syfem zakaził służącą, którą brombrał jego syn. Syn
          zakaził matkę. Koniec (czy była siostra - nie wiem)
          • Gość: malgo Re:kawał ryby czyli dzwonko:))wygrałeś kłótnię n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 10:32
            • m.malone No, no. Wcale nie wiem czy to dobrze:))) nt 20.10.04, 10:38

              • Gość: malgo Re: No, no. Wcale nie wiem czy to dobrze:))) nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 16:17
                Po przemyśleniu..

                mąż mógł złapać od córki(czyli siostry),tym sposobem
                cała rodzina umoczona.:))))

                przekraczam jakieś moje tabu i to jest dopiero nie dobrze :(
                • m.malone Tabu....???? nt 20.10.04, 23:07

                  • Gość: małgo Re: Tabu....???? nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 00:22
                    W tym sensie tabu,ze niektóre rzeczy
                    są dla mnie tak okropne,ze uwazam nie
                    powinnam sie z nich smiac(kazirodztwo,pedofilia)
                    i glupio mi gdy jednak sie z nich smieję .To wszystko.
                    • m.malone Mechanizm obronny i tyle:) nt 21.10.04, 02:06

    • ta Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 16:44
      Bywa gorzej :(
      Znam parę, która przeżyła ze sobą 55 lat !
      Pani przy niemal każdym rodzinnym spotkaniu opowiada, jak to wyszła za mąż z
      rozsądku, wcale męża nie kochając, a wręcz przeciwnie, czując nawet pewną
      niechęć do niego, gdyż serce ciągnęło do kogo innego. Jest to para złączona
      przez swatów i rodziny. Pan żeniąc się tę kobietę kochał i kocha nadal.
      Co czuje ten przezacny człowiek, który życie całe uczciwie i ciężko pracował,
      by rodzinie działo się jak najlepiej, który małżonce swojej pyłki spod nóg
      usuwał, gdy wysłuchuje tych jej okrutnych wyznań?

      Ech, ludzie, co to sie wyrabia, a wcale nie musi. Smutne.
      Ta_


      • Gość: ryb Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.10.04, 16:51
        Wszystko byloby dobrze gdyby ow Pan, rowniez owej Pani nie kochal, tylko ozenil
        sie z nia z rozsadku. Ale, jak tylko on kocha i wie ze ona jego nie kocha, to
        dobrze staremu egoiscie tak...ja nigdy w zyciu nie ozenilbym sie z taka
        panienka. Slub tylko wchodzi w rachube w dwoch wariantach: albo sie kochamy,
        albo nie kochamy - wtedy jest wieksza szansa na sukces.
    • Gość: witch-witch Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.10.04, 16:49
      *a zakochanie w innym
      niczym sie nie konczy poza zlym samopoczuciem i myslami typu: dlaczego tak
      jest, dlaczego moglam sie zakochac w kims innym*
      Twój problem to żle przerobione doświadczenie w relacjach z mężczyznami z
      poprzednich lat, który to wychodzi i daje się odczuć w aktualnej relacji wtedy
      kiedy mozesz czuć się bezpieczna. To jest bardzo często spotykany przypadek.To
      nie jest nic nie znanego w psychologii. Po prostu po nieszczęśliwie zakończonej
      relacji, wchodziłaś zbyt szybko w następną. Jesteś przy tym osobą ogromnie
      wrażliwą i w środku delikatnej natury, dlatego musiałaś te nieszczęsne relacje
      ogromnie ciężko przechodzić. Moim zdaniem przydałaby ci sie mała terapia
      możliwość wypłakania się albo wygadania ze swoich tajemnic i wszystko wraca do
      normy i życie uczuciowe też. Nie wyglądasz na osobę irracjonalną dlatego
      napewno nie wdasz się w bezsensowne romanse, które tylko dołączą rozsterek i
      cierpienia. Powinnaś zdecydowanie opowiedzieć o swoich rozsterkach mężowi,
      wspólna praca nad sobą i wspólne dążenie do szczęścia jest często nagradzane
      trwałą i dozgonna miłością.
      • Gość: małgo Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 17:46
        Nie wiem czy mozna sie zakochac po slubie?W "Przeminęło z
        wiatrem"bohaterce się udało,udawało się w małżenstwach
        aranżowanych.
        Moze przyjazn z męzem jest tak cenna,ze warto trwać?
        Ale sama przyjażn autorce nie wystarczy chyba , nie pisalaby i
        nie spoglądała na innych tęsknym okiem?
        Mam jedną pewną radę,jeśli możesz powstrzymaj sie z zachodzeniem
        w ciążę ,poki nie będziesz pewna co dalej.

        p.s. i nie przeciągaj zastanawiania sie na lata.
    • Gość: sama już nie wiem Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:08
      a wiesz zę aj cie abrdzo rozumiem i wspólczuej tu my obcy nic poradzić nie
      mozeym bo każdy z nas podejmuje decyzje sam i to jest jedyna rola w naszym
      zyciu wolna wola wolny wybur sama muszisz podjać decyzje i sama odpowiadasz za
      to co storzyłąś. ja mam taka sytuacje ale jeszcze nei jesteśmypo ślubie i nei
      wiem czy ja kiedys bede na to gotowa moze bedziemy tak życ mozę postawie na
      jedna akrte a mzoe go jednak kocham nei wiem nie moge teraz podjac zyciwej
      decyzji ejstem jeszcze z amłoda ale on jest samotny nie ma rodziny ja
      wyciagałam go z depresji po śmierci mamay to ja wspieram go w walce z ojecem o
      alimenty to ja ejstem jego powietrzem bez którego nei moze życ a ja czuej sie
      coraż słabsza jakby moje sily uciekały i jakby przygniatał mnie kamiec ale
      musze trwac jestem rozbita zdruzgotana na pozur tworzymy parę taka zakochana
      tak szcześliwą moaj duza rodizna go pokoacha jak syna a ja nie moze spac też
      nei bije mi serce na jego widok ale potym wszytskom nei mogę taka ot sie
      porzegnac z nim mozrze jak wyjade na studia to wszytsko sie rozejdzie
      smaodzielnie juz sama nei wiem ten kto tego nei przezył nie mozę wiedizeć jak
      to ejst czuć takei coś i bic sei z myslami wyobrazam seobei jego nasż amoja
      przyszłosć z nim bez niego i deręcza mnei mysli a jestem taka młoda ma zaledwie
      19m lat i nie daje sobie rady z tym rady ... jestem z toba sciskam abrdzo
      abrdzo gorąco ....
      • m.malone Łomatko bosko:((((((((( 19.10.04, 18:13
        Gość portalu: sama już nie wiem napisał(a):

        > a wiesz zę aj cie abrdzo rozumiem i wspólczuej tu my obcy nic poradzić nie
        > mozeym bo każdy z nas podejmuje decyzje sam i to jest jedyna rola w naszym
        > zyciu wolna wola wolny wybur sama muszisz podjać decyzje i sama odpowiadasz
        za
        > to co storzyłąś. ja mam taka sytuacje ale jeszcze nei jesteśmypo ślubie i nei
        > wiem czy ja kiedys bede na to gotowa moze bedziemy tak życ mozę postawie na
        > jedna akrte a mzoe go jednak kocham nei wiem nie moge teraz podjac zyciwej
        > decyzji ejstem jeszcze z amłoda ale on jest samotny nie ma rodziny ja
        > wyciagałam go z depresji po śmierci mamay to ja wspieram go w walce z ojecem
        o
        > alimenty to ja ejstem jego powietrzem bez którego nei moze życ a ja czuej sie
        > coraż słabsza jakby moje sily uciekały i jakby przygniatał mnie kamiec ale
        > musze trwac jestem rozbita zdruzgotana na pozur tworzymy parę taka zakochana
        > tak szcześliwą moaj duza rodizna go pokoacha jak syna a ja nie moze spac też
        > nei bije mi serce na jego widok ale potym wszytskom nei mogę taka ot sie
        > porzegnac z nim mozrze jak wyjade na studia to wszytsko sie rozejdzie
        > smaodzielnie juz sama nei wiem ten kto tego nei przezył nie mozę wiedizeć jak
        > to ejst czuć takei coś i bic sei z myslami wyobrazam seobei jego nasż amoja
        > przyszłosć z nim bez niego i deręcza mnei mysli a jestem taka młoda ma
        zaledwie
        >
        > 19m lat i nie daje sobie rady z tym rady ... jestem z toba sciskam abrdzo
        > abrdzo gorąco ....
      • Gość: małgo Re:sama juz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 18:54
        DZiewczyczyno nie rób z siebie nianki.

        Facet nianki potrzebuje i pielę gniarki.

        Nie nie nie póki nie masz 300% pewnosci,

        że go kochasz ,a nie litujesz się nad nim
    • q02121974 Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? 19.10.04, 19:09
      wątek podpucha, to fakt. Mam jednak kumpelę, która wyszła za mąż za gościa,
      którego nie kochała. Bała się samotności i stąd ta decyzja. Dziewczyna bardzo
      ładna, z fajną figurą, inteligentna. Brakowało tylko lasce wiary w siebie.
      Związała się ze strasznie obleśnym typem , który był dla niej jak przyjaciel.
      Ma dzisiaj z nim 6-miesięczne dziecko i niedługo będzie rozwódką (o rozwodzie
      wspominała już w dniu slubu). Zastanawiała się czy można oddzielić uczucie od
      przyjaźni i tak sobie nieszczęsliwie wegetować, ale jak to ostatnio
      ujęła "dostałaby pierdolca". Tak że lepiej uciekać jak najszybciej bo jak nie
      ma iskry na początku to jej nie będzie
      • qw5 Ty, co podrabiasz cudze niki 19.10.04, 19:56
        q02121974 napisała:


        Tak że lepiej uciekać jak najszybciej bo jak nie
        > ma iskry na początku to jej nie będzie.

        Sądzisz, że najlepsze te ogniska, przy których najbardziej iskrzyło na początku?





        • vielonick Re: Ty, co podrabiasz cudze niki 20.10.04, 01:57
          qw5 napisała:

          > Sądzisz, że najlepsze te ogniska, przy których najbardziej iskrzyło na początku
          > ?

          nie 'najlepsze'
          ale jak na poczatku nie ma NIC
          to i potem sie nie pojawi

          zdarzaja sie wyjatki
          ale trudno liczyc, ze akurat nam sie trafi

          a wychodzenie za maz pod tytulem
          "z braku laku to i kit dobry"
          bo nic lepszego mi sie nie trafi
          bo nikt mnie nie bedzie kochal tak jak on
          nie konczy sie dobrze
          no chyba, ze traktowac wyjscie za maz jako podreperowanie wlasnej wartosci
          'ktos mnie wreszcie zechcial'
          i to malzenstwo, poza tym, nie ma innych celow

          warto tez sie zastanowic czy sie nie cierpi na syndrom Barbary Niechcic
          czyli: wzdycham do i 'kocham' nieosiagalny ideal
          a doceniam co mam jak juz strace

          bo to mi raczej na to wyglada
          przynajmniej jesli chodzi o autorke watku
          a nie za szybkie wchodzenie w nowe po nieudanych zwiazkach

          reasumujac: trzeba sie gleboko zastanowic czego sie chce
          i co, tak naprawde, sprawilo, ze stanelo sie przed oltarzem
          bo w odpowiedzi na to pytanie
          jest zarazem zawarte rozwiazanie problemu


          ps. jakie podrabianie? to strzelec ;)
          • qw5 Re: Ty, co podrabiasz cudze niki 20.10.04, 23:14

            >
            > reasumujac: trzeba sie gleboko zastanowic czego sie chce
            > i co, tak naprawde, sprawilo, ze stanelo sie przed oltarzem
            > bo w odpowiedzi na to pytanie
            > jest zarazem zawarte rozwiazanie problemu

            Teraz mi to mówisz? Za późno...

      • Gość: As Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.68.72.176.debica72.tnp.pl 19.10.04, 20:49
        U mnie "iskrzyło" na poczatku i to bardzo.
        Co z tego, gdy po 1,5 roku mój mąż "nie wie, czy mnie kocha" i się był
        wyprowadził?
        • Gość: tamtam Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 09:22
          no i niech idzie w cholerę ,a ty nie waż się mu drzwi otwierać jak przyjdzie ,
          mało to facetów na tym świecie wartych twojego uczucia?
        • Gość: hondzia Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: 194.246.124.* 20.10.04, 15:55
          I co sie stalo dalej? Bo ja mam identyczna sytaucje, tylko troche starszy staz
          malzenski. A po za tym, to mozemy sobie "podac rece"... tez nie wiem "czy mnie
          kocha" i tez sie wyprowadzil.
    • Gość: ree Re: jak na nowo zakochac sie w mezu? IP: *.acn.waw.pl 20.10.04, 23:54
      Tiffi, nie przejmuj się. Być może nie byłaś jeszcze gotowa na małżeństwo, ale
      mąż-przyjaciel może okazać się lepszym nabytkiem niż mąż za którym szalejesz i
      z którym masz super seks. Docenisz to dopiero za parę lat. Zobaczysz że kiedy
      twoje przyjaciółki będą rozpaczały że mąż zostawił je dla młodszej dziesięć lat
      cycatej sekretarki ty będziesz nadal kobietą kochaną i pożądaną, nie będziesz
      musiała co miesiąc zmieniać fryzury żeby mu się nie znudzić ani ciułać na botox
      i coraz bardziej fikuśną bieliznę żeby cię zauważył. Hej!
      • lune :(( 21.10.04, 07:58
        Gość portalu: ree napisał(a):

        > Tiffi, nie przejmuj się. Być może nie byłaś jeszcze gotowa na małżeństwo, ale
        > mąż-przyjaciel może okazać się lepszym nabytkiem niż mąż za którym szalejesz
        i
        > z którym masz super seks. Docenisz to dopiero za parę lat. Zobaczysz że kiedy
        > twoje przyjaciółki będą rozpaczały że mąż zostawił je dla młodszej dziesięć
        lat
        >
        > cycatej sekretarki ty będziesz nadal kobietą kochaną i pożądaną, nie będziesz
        > musiała co miesiąc zmieniać fryzury żeby mu się nie znudzić ani ciułać na
        botox
        >
        > i coraz bardziej fikuśną bieliznę żeby cię zauważył. Hej!


        No tak. Tylko jak przezyc tysiace nocy i dni z kims kto nie pociaga, kogo sie
        nie pozada ... ? Czy w zwiazku wystarczy ze 'on kocha ja bardzo'? Ze 'on jej
        pozada' ? Taka 'jednostronna' milosc gdy kobieta gotowa jedynie na przyjazn -
        moze obrzydnac - i jej ... i jemu tez.

        Fajnie jest byc 'krolowa-malzonka', Ree ? Czuc sie bezpiecznie w kokonie
        czyjejs milosci ? Laskawie obdarzac ... czasami ? A w srodku - pustka i male
        tesknoty...

        Nie mozna przewidziec ze ktos za kim sie szaleje 'zostawi dla mlodszej', nie
        mozna przewidziec ze sie samemu 'nie oszaleje' dla kogos innego ... Gdy sie
        kocha - nie mysli sie o tym ze sie kochac przestanie lub ze ktos przestanie
        kochac. Gdy sie kocha - czuje sie ze to jest kochanie 'na zawsze'. I to jest
        wlasnie cudowne. I co z tego ze - zwykle - nie jest 'na zawsze' ? Przeciez tego
        nie wiemy - topiac wlasne serce ;) ... wierzymy, ufamy, kochamy.

        To co proponujesz, Ree - to uklad na zimno. Brrr ......






        • Gość: tiffi Re: :(( IP: *.ekoenergia.com.pl 21.10.04, 09:36
          Nie wiem, byc moze teraz wstrzymalabym sie z decyzja o slubie, sama nie wiem,
          ale juz za pozno. Nie odejde od niego, bo nie moge przez swoja glupote ruinowac
          czyjegos zycia. Generalnie poki nie zakochalam sie w tym innym, z ktorym pewnie
          nic by nie wyszlo, bo to zupelnie inny klimat, to bylo zupelnie ok, tzn nie
          bylam moze jakos zakochana, ale ukladalo sie wszystko. Moze teraz widze wiecej -
          ze bardzo roznimy sie pogladami na wiele rzeczy, ja jestem bardziej otwarta,
          liberalna, on jest bardzo zasadniczy i konserwatywny, malo tolerancyjny i teraz
          coraz czesciej to wychodzi. Bylismy zupelnie inaczej wychowywani, a mimo to
          jakos bylismy razem... dla niego ja bylam sloncem, ktore rozswietlilo jego
          zycie, blagal, zebym go nigdy nie zostawiala itd, ja go szanowalam za te jego
          zasady, lubilam go i bylo mi go troche zal, a potem doszly wspolne przezycia,
          nawet bardzo trudne, a ja widzialam ze moge na niego zawsze liczyc, nigdy
          przenigdy mnie nie zawiodl i nie zdradzil tych swoich zasad. Ale jednak tego
          zaru nie bylo :( a teraz przeszkadza mi nawet jego zasadniczosc i to, ze on tez
          chce zebym taka byla, a ja dla spokoju czesto sie z nim zgadzam. Ostatnio tylko
          cos we mnie wybuchlo i nie chce sie juz zgadzac jak baranek. Dlaczego wszystko
          ma byc tak jak on uwaza, bo jak nie, to jest klotnia, albo on sie obraza i to
          sie nie skonczy az nie przyznam mu racji :(
          • lune rujnowanie zycia 21.10.04, 10:18
            wiesz Tiffi - bylam wobec Ciebie niezbyt mila we wczesniejszym poscie - ale
            teraz bardziej Ci wspolczuje :(
            piszesz ze nie odejdziesz od niego bo nie mozesz przez 'swoja glupote rujnowac
            czyjegos zycia'; ale czy jestes pewna ze trwajac - nie zrujnujesz i sobie i
            jemu zycia ? czy mozna malzenstwo budowac na szacunku, wspolczuciu czy nie daj
            Boze - wdziecznosci ???
            mysle ze krzywdzisz i siebie i jego :(( on zasluguje na to by nie tylko kochac -
            ale by byc kochanym ; ty zaslugujesz na to by Cie kochac ale tez bys sama
            kochala ;

            piszesz o roznicach : ty - liberalna i otwarta, on - konserwatywny,
            zasadniczy, malo tolerancyjny, chce zebys byla taka jak on - i zgadzasz sie dla
            swietego spokoju ... a jesli nie - to on sie obraza i trwa w tym poki nie
            przyznasz mu racji ; Akceptujesz to lub zaledwie znosisz ; teraz tak jest - ale
            zamknij oczy - i wyobraz sobie swoje przyszle zycie ... siebie za 10 lat, wasze
            dzieci ... , pomysl o tysiacach spraw i rzeczy, wyobraz sobie wasze dni i
            noce ...

            Przyznam ze mam watpliwosci - ale to Twoje zycie, Ty musisz byc pewna

            pozdrawiam, lune
            • Gość: ree Re: rujnowanie zycia IP: *.acn.waw.pl 21.10.04, 14:36
              Nie wiem czy doradzanie rozwodu natychmiast, po czterech miesiącach małżenstwa
              to rozsądny i moralny pomysł. Wszyscy juz przekreśliliscie ten związek,
              tymczasem to małżeństwo jest już faktem, dlaczego nie próbować dostrzec w nim
              czegoś dobrego? W końcu coś tych ludzi połączyło, coś sprawiało że trwali przy
              sobie przez jakiś czas, być może było im po prostu razem dobrze? Mieć
              wątpliwości to nie to samo co wiedzieć na pewno. Niech dadzą sobie trochę
              więcej czasu.
          • Gość: malgo Re: :(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:23
            To co napisalaś w ostatnim wskazuje,ze jest
            jeszcze gorzej niz się wydawało po pierwszym
            Twoim liście.Obudzisz się za parę lat z ręką
            wiesz gdzie... Wtedy prawdopodobnie
            skrzywdzisz nie tylko męża ale i dzieci,a
            Siebie krzywdzisz jak widać juz teraz.

            Chyba,ze to co piszesz jest napisane pod
            wpływem chwili ,po jakiejś kłótni ,czy
            w trakcie cichych dni?Jestescie obrazeni
            na siebie i zły nastrój powoduje,ze wszystko
            widzisz na czarno?

            W kazdym razie jezeli jest tak jak opisalaś,
            to TY go nie kochasz,on Tobą manipuluje,ciche
            dni 4 miesiące po ślubie...za dobrze się to
            nie prezentuje.

            p.s.przyszlo mi do głowy,ze w niektórych
            małzenstwach na początku dochodzi do jakichś
            "walk" o pozycję,czy podział ról,dlatego
            jest burzliwie. Po ustaleniu się jakiegoś
            modelu następuje spokój..??

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka