04.09.19, 02:27
Witam
Od dluzszego czasu zastanawiam sie czy cierpie byc moze na jakas fobie spoleczna. Od dziecinstwa zawsze sie wyroznialam, bylam ,,inna" ale kazdy mnie postrzega jako osobe towarzyska, szalona w pozytywnym sensie.
Po ukonczeniu szkoly sredniej, od 8 lat podrozowalam po swiecie i nawiazywanie znajomosci z obcymi ludzmi przychodzilo mi zawsze z latwoscia. Jednak w wielu sytuacjach szczegolnie w grupach bywa ze zachowuje sie dziwnie, nieraz wpadam w panike i uciekam. Od 3 lat jestem w stalym zwiazku z facetem starszym o 20 lat. Mieszkalismy caly czas w malym domku tylko z jedna sypialnia a teraz przeprowadzamy sie do wiekszego domu. On mi mowi ze mam sie przygotowac na to ze teraz bedzie zapraszal znajomych na obiad itd. Nagle ogarla mnie panika, ludzie ktorych nie znam i jeszcze w jego wieku z ktorymi nie mialabym wspolnych tematow bo moj partner jest dokladnie taki jak ja...ale wiekszosc w jego wieku po 50stce gada stale o polityce i wnukach. Powiedzialam mu o tym jak sie czuje a on nie rozumie. Sama chyba nie rozumiem dlaczego tak sie zachowuje. Skoro mam ogromna przyjemnosc i latwosc w poznawaniu nowych ludzi to dlaczego przed grupami ludzi uciekam. Moze to wynika z tego ze zawsze sama inicjuje kontakt a w tym wypadku czuje ze cos jest mi z gory narzucone np. Tak jak i w sytuacjach szkolnych kiedy trzeba stanac przed tablica, ogarnia mnie lek. Po za tym po raz pierwszy w zyciu dom jest miejscem dla mnie gdzie czuje sie komfortowo. Kiedy podrozowalam stale przez 8 lat, nigdy nie mialam stalego miejsca zamieszkania. To bylo dogodne na tyle ze w sytuacjach niezrecznych moglam sie latwo usunac, stad byc moze nawet nie zdawalam sobie ze mam jakis problem? Kazdy kto mnie zna to w zyciu nie powiedzialbym ze jestem osoba niesmiala i ja tez nie uwazam. Chcialabym zrozumiec czy bedac ekstrowertykiem mozna miec jakas fobie spoleczna?
Obserwuj wątek
    • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 07:35
      Przez trzy lata nie poznałaś znajomych partnera?
    • mona.blue Re: Bragi251 04.09.19, 09:07
      Nie sądzę, że to robią społeczna, gdybyś ja miała to balabys się również kontaktów 1 na 1. To może być jakiś lek sytuacyjny, zresztą uzasadniony, bo faktycznie może ci być trudno odnaleźć się w grupie osób o 20 lat starszych.
      • mona.blue Re: Bragi251 04.09.19, 09:08
        *fobia spoleczna
        • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 10:14
          To tylko jakieś dziwne zwyczaje. Oryginalne ( czy orientalne).
    • meela Re: Bragi251 04.09.19, 11:02
      Te obawy są jak najbardziej uzasadnione. Różnica 20 lat, to bardzo dużo. Partner nie może spotykać się ze znajomymi poza domem? Zaprasza na obiad. A kto ma zrobić ten obiad?
      • bragi251 Re: Bragi251 04.09.19, 13:20
        Podejrzewam ze oczekuje ze ja go zrobie ale ja mysle tylko o ucieczce. Nie moglam spac wczoraj bo stale sie tym martwilam ze teraz dom przestanie byc oaza spokoju...i zaczelam sie zastanawiac nad soba. Czy moje obawy sa normalne bo moj partner twierdzi ze nie. Przeciez moglby spotykac sie z nimi po za domem. Kiedys bylam na takim obiedzie z jego znajomymi i bylo naprawde strasznie. Mialam wrazenie ze siedze tam i usmiecham sie jak grzeczna uczennica ale tak naprawde chcialam uciec. Zero wspolnych tematow, i do tego brak poczucia humoru. Killa razy w roku moge takie cos przezyc ale odkad powiedzial mi ze beda przychodzic do domu stale o tym mysle i sie boje. Niewiem juz sama co robic, niewiem tez co myslec o tym jak sie czuje. Chociaz wydaje mi sie ze to moze byc bardziej lek sytuacyjny wlasnie anizeli fobia bo ja nie mam zadnego problemu z kontaktem z ludzmi. Tak jak mowilam wczesniej sama inicjuje rozmowe z nowymi ludzmi a czytalam ze to nie podobne do tych z fobia spoleczna. Po za tym czy ja wogle mam prawo zabronic mojemu partnerowi zapraszac znajomych? Od 3 lat mieszkalismy razem i nigdy takich sytuacji nie bylo ze wzgledu na warunki przez wlasciciela. Teraz w nowym mieszkaniu juz kupuje dodatkowe krzesla, kieliszki itd bo mowi ze beda ludzie przychodzic. Na prawde mam ochote uciec
        • mona.blue Re: Bragi251 04.09.19, 16:52
          Może jakiś kompromis by się udał, np. on zaprasza tych gości raz na 2-3 miesiące, przykłada się do przygotowań, albo ty robisz sobie czasem wolne na taki obiad?
          • afq Re: Bragi251 04.09.19, 16:57
            mona.blue napisała:

            > Może jakiś kompromis by się udał, np. on zaprasza tych gości raz na 2-3 miesiąc
            > e, przykłada się do przygotowań, albo ty robisz sobie czasem wolne na taki obia
            > d?
            >
            facet uzna ze to by bylo towarzyskie faux pas
            kobieta musi mu towarzyszyc przeciez...
            i w ogóle.. kaprysi
            • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 17:05
              Nie robi się z d o m u restauracji dla znajomych.
              • afq Re: Bragi251 04.09.19, 17:05
                yadaxad napisał(a):

                > Nie robi się z d o m u restauracji dla znajomych.

                oczywiscie ze nie
                tu o popisy chodzi
          • afq Re: Bragi251 04.09.19, 17:04
            prawda jest taka ze towarzystwo faceta zawsze jego młoda partnerke bedzie traktowac jak dziecko troche
            to różnica pokolenia, dziewczyna to odczuwa, plus do tego jej własne niepewności no i jest ugotowana
            towarzystwo faceta tez wcale nie czuje sie zręcznie, bo nie wie jak to traktowac
            no i robi sie sztywno

            tu kompromisu nie ma

            chodzi o to jak dziewczyna sie pewnie czuje
            i jak sie towarzystwo zaadoptuje ze jest obecna jako partnerka
            plus jeszcze pewnie jak jej facet to bedzie ustawial w ogole
            a nie w sensie gotowania

            bylem takim facetem
            mialem taki związek, moj inaczej troche wygladal
            ale to trudne są sytuacje

            ostatecznie moje towarzystwo zniknelo
            za to obracalem sie w mlodym towarzystwie
            tez bylo glupio, no ale ja mialem wylane czy mi zrecznie czy nie
            • afq Re: Bragi251 04.09.19, 17:05
              a i tak... u nas roznica nie wynosila 20 lat
              • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 17:18
                Ale to facet traktuje sytuację jak student, który wciąż chce ciągnąć balangi.
                • afq Re: Bragi251 04.09.19, 21:01
                  ja to odbieram nie jako balangi
                  ale cos a'la obiady czwartkowe..
                  w zamysle oczywiscie
                  bo skonczyc sie roznie moze
                  • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 21:30
                    Tia, obiady czwartkowe faceta, którego nie stać na zaproszenie kolegów do knajpy. Zaoszczędzi na pracy partnerki.
                    • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 21:38
                      Mnie się to na prawdę skojarzyło orientalnie. Mogło skojarzyć z Mietkiem z budowy,kolega który ma największą kuchnię zaprasza ekipę po pracy, stara wyjmij ogórki. Tu mi się skojarzyło z facetami, którzy się schodzą na męską " rozmowę", choćby co dzień, kobieta pochylona przynosi im pilaw, usuwa, a co zostanie zjedzą dzieci i ona.
                      • afq Re: Bragi251 04.09.19, 21:54
                        yadaxad napisał(a):

                        > Mnie się to na prawdę skojarzyło orientalnie. Mogło skojarzyć z Mietkiem z budo
                        > wy,kolega który ma największą kuchnię zaprasza ekipę po pracy, stara wyjmij ogó
                        > rki. Tu mi się skojarzyło z facetami, którzy się schodzą na męską " rozmowę", c
                        > hoćby co dzień, kobieta pochylona przynosi im pilaw, usuwa, a co zostanie zjedz
                        > ą dzieci i ona.

                        troche tak
                        mnie uderzyło to nowe mieszkanie
                        i teraz juz mozna
                        • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 21:58
                          No właśnie, co można? Nie można. Dom to dom, przynajmniej w europejskiej kulturze. Imprezy od czasu do czasu i uzasadnione.
                          • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:01
                            yadaxad napisał(a):

                            > No właśnie, co można? Nie można. Dom to dom, przynajmniej w europejskiej kultur
                            > ze. Imprezy od czasu do czasu i uzasadnione.

                            on uwaza ze mozna
                            ale dlaczego tak uwaza?
                          • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 22:03
                            Można mieć taki styl życia, dom otwarty dla kolegów, ale to kobieta musi się zastanowić jaką rolę tam pełni.
                            • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:07
                              yadaxad napisał(a):

                              > Można mieć taki styl życia, dom otwarty dla kolegów, ale to kobieta musi się za
                              > stanowić jaką rolę tam pełni.

                              oboje mają nad czym myśleć
                              ale tylko jedno w ogóle się zastanawia
                              • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 22:14
                                Bluzgów nie ma, to można podnosić temat, choćby dla siebie.
                                • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:22
                                  jest jakoś fajniej
      • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 13:25
        Na obiady. Rozumiem jakiś obiad ze znajomymi z okazji nowego lokum. Ale ze znajomymi, których partnerka przez trzy lata nie poznała? Przed tym partner tylko sam się spotykał, a ona była zamknięta w tej jednej sypialni? Jakie obiady?, to stołówka ma być?
        • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 13:33
          Od faceta, który chce zrobić ze mnie, nie licząc się z moją naturą, służącą i kucharkę dla jego towarzystwa, zwiała bym od razu. Inne sprawy będą też tak "wspólnotnie" rozwiązywane z "szacunkiem" dla potrzeb partnerki.
          • afq Re: Bragi251 04.09.19, 16:48
            teraz w nowym mieszkaniu

            będą regularne obiady

            moze nawet w czwartki


            matko kochana.. facet ma potrzebe cos udowadniac
            wczesniej lokum ktore nie pozwalało - wstyd? kompleksy?
            • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 16:51
              Pytanie, kim jest dla niego ta kobieta? Jak to widzi.
              • afq Re: Bragi251 04.09.19, 16:55
                ma młodą partnerkę
                ale bardziej sie nią opiekuje niz jest partnerem
                taka ma zapewne perspektywe
                stąd to raczej on decyduje
                jak tata przy córce, córka narzeka a tata i tak swoje przecież wie
                tyle ze w ogóle tego nie widzi i nie mysli o co tu chodzi

                widzi ze jest fajnie, nowy dom mają..
            • bragi251 Re: Bragi251 04.09.19, 22:18
              Wlasnie jemu bardzo zalezy na tym co mysla inni. Teraz tez chce kupic porsche, chyba kazdy facet mysli o swoim ego. Jak wraca z wakacji zawsze rozdaje im wina itd. Nie ma nic zlego w byciu milym i zyczliwym ale tutaj nie chodzi tylko o to.
              Poniewaz kupuje czekoladki nawet tym co go nie lubia i vice versa. Na samym poczatku jak sie poznalismy, chodzilismy tu do restauracji i chcial abym sie ubierala w same sukienki...okazywal mi czulosc publicznie. Po 3 latach wciaz zalezy mu na tym aby wszyscy widzieli ze jestesmy razem ale chyba chodzi mu glownie o ludzi z okolicy ktorzy go znaja chocby z widzenia. Co ciekawe jesli jedziemy do miasta gdzie nikt nas nie zna to on nie czuje sie komfortowo nawet zlapac za rece. Przyznal mi sie raz ze to dlatego ze nie chce aby ludzie krzywo patrzeli na niego. Zawsze wolamy do siebie kochanie, ale jesli np stoi przy kasie na stacji benzynowej i chce krzyknac do mnie zebym np wziela kawe to wola mnie po imieniu. Ja traktuje go tak samo czy w domu, czy na zewnatrz czy w innym miescie. Nie rozumiem tego zachowania. Za kazdym razem jak o tym z nim rozmawiam to przyznaje mi racje ale i tak robi to samo.
              • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:25
                bragi251 napisał(a):

                > Wlasnie jemu bardzo zalezy na tym co mysla inni.

                to jest wszystko wg mnie
                gorzej że wazniejsze co myslą inni niz co myslisz ty
                • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:27
                  wiesz.. tak mnie tknęło..
                  nie wiem ale może jego krępuje twoja młodość przy nim w oczach innych

                  to by tez tłumaczyło czemu zycie towarzyskie chce prowadzic w domu
              • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 22:28
                Co ci zaspakaja ten związek? Jaki jest, już wiesz. Uwalnianie się przez krytykę zachowań, których nić nie zmieni, daje tymczasową ulgę, że ktoś się z tobą zgadza, ale nic nie zmienia na sytuacji. Zastanów się jak chcesz żyć.
                • afq Re: Bragi251 04.09.19, 22:38
                  yadaxad napisał(a):

                  > Zastanów się jak chcesz żyć.

                  fundamentalna sprawa
                  czasem mozna sie bac odpowiedzi
                  • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 22:58
                    Odpowiedzi nie, można ją rozładowywać w marudzeniu. Lęk jest przed decyzją. Nie musi być lepiej, jeśli będzie inaczej, ale aby mogło być lepiej musi być inaczej. I zawsze można inaczej.
                    • afq Re: Bragi251 04.09.19, 23:26
                      yadaxad napisał(a):

                      > Odpowiedzi nie, można ją rozładowywać w marudzeniu. Lęk jest przed decyzją.

                      no tak tak
                      chodzilo mi o to ze odpowiedz moze byc taka
                      ze juz nie ma co siebie oszukiwac tylko cos trzeba zrobic
                      • yadaxad Re: Bragi251 04.09.19, 23:35
                        I z tego pytanie do Bragi, za co zakochałaś w tym panu i co z tego zostało?
                        • afq Re: Bragi251 04.09.19, 23:59
                          yadaxad napisał(a):

                          > I z tego pytanie do Bragi, za co zakochałaś w tym panu i co z tego zostało?


                          i niech to nie będzie nowe mieszkanie i porsche
                          • bragi251 Re: Bragi251 05.09.19, 01:31
                            Nadal sie kochamy i nie mam nic przeciwko nowemu mieszkaniu czy porsche. Niestety moj partner nie umie zarzadzac pieniedzmi. Ma dlugi na ponad 25.000 euro od nieplacenia podatku kiedy jego restauracja zbankrutowala w wyniku kryzysu na rynku w 2004 roku. Dopiero zaczol splacac dlugi a juz stracil po raz kolejny 4.000 euro na gieldzie. Tak samo w tej kwesti to raczej nie powinnam sie wypowiadac bo w sumie to jego sprawa co robi z pieniedzmi.
                            • meela Re: Bragi251 05.09.19, 09:19
                              W sumie to, co napisałaś o swoim partnerze, to dla mnie są wady i negatywy. Jakie ma zalety? Samo "kochamy się" nie wystarczy, żeby stworzyć udany związek i mieć z niego satysfakcję, a nie przykry obowiązek.
                              • bragi251 Re: Bragi251 05.09.19, 11:52
                                Kazdy czlowiek ma wady i pozytywne cechy.
                                Kazdy tez ma swoja jakas przeszlosc. On ma 3 corki w moim wieku i 3 wnukow. Jest wspanialym ojcem, wspanialym czlowiekiem. Mamy ten sam poglad na swiad, podobne zainteresowania, te same cele, wyznajemy te same wartosci. Jestesmy bardzo blisko zarowno emocjonalnie jak i fizycznie. Jak kazda para mamy swoje problemy, klocimy sie nie raz i czesto nie umiemy sie komunikowac w odpowiedni sposob. Mimo wszystko znamy sie juz duzo lepiej i latwiej jest do siebie dotrzec. Ja staram sie pracowac nad soba, dlatego zadaje sobie te pytania dlaczego tak zachowuje sie w danej sytuacji, dlaczego tak reaguje. On wciaz do konca tez nie rozumie moich problemow, chociaz czasem wydaje sie ze tak. Kiedy np powiedzialam mu o swoich obawach odnosnie zapraszania znajomych na obiady do naszego domu. To on od razu zalozyl ze chce sie odciac od ludzi. Jak porozmawialam z nim kolejny raz to byl juz bardziej wyrozumialy i powiedzial ze nie bedzie zapraszal zadnych snobow. Ale wciaz nie rozumie ze to te wynika z przepasci wiekowej jaka jest miedzy nami. Moj partner ma 53 lata ale jego znajomi juz 60 pare. Pamietam jak kiedys mialam z nimi obiad to bylo tak jak ktos juz tu w komentarzu wspomnial. Uwazali mnie za gowniare a nie rownorzedna partnerke. Bylam ignorowana...
                                • meela Re: Bragi251 05.09.19, 14:45
                                  Bragi, pewno że każdy jest jakiś i każdy ma wady i zalety. Chodzi o to, żebyś Ty akceptowała wady partnera, a on Twoje. Dla mnie taka niedojrzałość w wieku 53 lat (zadłużenia się, szpanowanie autem) byłaby nie do zaakceptowania. Ale Tobie może to nie przeszkadzać.
                                  Jesteś z nim z wyboru, więc i z wyboru takie dylematy, jak np.różnica wieku między Tobą a znajomymi. Pozostaje ci zaakceptować ten fakt i wspólnie z partnerem ustalić ilość i jakość tych spotkań.
                                  • afq Re: Bragi251 05.09.19, 14:50
                                    meela napisała:


                                    > Pozostaje ci zaakceptować ten fakt

                                    takie proste i takie trudne :-)
                                    ale jedyne
                                    • meela Re: Bragi251 05.09.19, 15:48
                                      W sumie rozwiązania są proste. Albo zaakceptować, ale odejść. W przeciwnym razie będziesz niszczyć samą siebie.
                                      W każdym przypadku tak samo. Nie tylko tym konkretnym.
                                      • bragi251 Re: Bragi251 05.09.19, 18:32
                                        Zgadzam sie z toba. Ludzie sobie sami komplikuja zycie, bo rozwiazania sa proste ale czesto lek nami kieruje. Zostaje dlatego bo go kocham i wiele nas laczy. Gdybym nie kochala albo jesli kazdy z nas mial inne plany...w skrocie gdyby bylo tylko zle to latwiej byloby odejsc. Nigdy nie myslalam ze bede z facetem starszym od mojego ojca a jednak otworzylam swoje serce i wiele poswiecilam. Teraz tym bardziej trudno by mi bylo odejsc bo nie mam wsparcia rodziny a wszyscy znajomi maja swoje zycie. Byc moze jak kazdy czlowiek obawiam sie samotnosci ale nigdy nie zostalabym tylko przez lek przef bycia sama. Tak jak mowie jest wiele czynnikow. Kazdy wybor ma swoja cene niestety.
                                        • yadaxad Re: Bragi251 05.09.19, 18:46
                                          Rozmawiamy o czymś czego jeszcze nie było. Może sprawdź jak ten obiad będzie wyglądał i na podstawie tego będziesz miała argumenty, które łatwiej zmodyfikują sytuację.
                                          • yadaxad Re: Bragi251 05.09.19, 20:51
                                            A tak w ogóle to nie masz fobii społecznej, masz jakiś problem z nawiązywaniu kontaktów. W jakimś momencie masz mur w wchodzeniem w relację, kiedy zachowanie wymaga głębszej refleksji. Zachowanie, które wymaga myślenia budzi w tobie lęk. Nie chcesz definiować, na podstawie tego analizować jak się zachować, jaka być. Uciekasz od siebie. Twój partner, pomimo wieku, jest infantylny, pewnie dlatego masz wrażenie, że się rozumiecie, pływacie po powierzchni. Sądzę, że jego wiek jest dla ciebie usprawiedliwieniem. Starszy facet, to mądry i doświadczony, nie muszę myśleć, zgłębiać, mam autorytet. Ale już jesteś w wieku, kiedy nie można zdawać się na opiekę innych.Grozi to, że stracisz panowanie nad własnym życiem. Pomyśl o sobie, by za parę lat nie obudzić się nikim.
                                            • bragi251 Re: Bragi251 05.09.19, 23:26
                                              Mysle ze to zalezy od sytuacji ale faktycznie oboje nie jestesmy w pelni dojrzali na swoj wiek.
                                              Chociaz w niektorych momentach bierzemy siebie zbyt powaznie. Najwazniejsze to umiec znalesc rownowage i zachowac sie stosownie do danej sytuacj. Ja rzeczywiscie czesto uciekalam przed odpowiedzialnoscia, przed oczekiwaniami, przed konfrontacja. Dlatego czulam sie wiecznie wolna i szczesliwa jezdzac stale po swiecie przez tyle lat. Wieczne zmiany sprawialy takie wrazenie jakby wszystko bylo mozliwe, bo ja nic nie musze. Staralam sie unikac niedogodnych sytuacj a jesli nie mialam wyjscia to sie stale usmiechalam zeby rozladowac napiecie. Przez to postrzegaja mnie jaka szalona, od w skrajnosci w skrajnosc. Od dramatu po ekscytacje, jakas forma zaburzenia emocjonalnego, najlatwiej zrzucic wine na harmony ale nie mam juz 18 lat wiec nie bede sie usprawiedliwiac. Zdaje sobie sprawe jaki mam problem, duzo latwiej jest mi teraz zrozumiec pewne swoje zachowania. Wlasnie bedac w stalym zwiazku po raz pierwszy od 3 lat moglam siebie lepiej poznac...i przyznam ze odkad sie zatrzymalam bardzo duzo cierpialam. Zrozumialam ze styl zycia jaki przez tyle lat prowadzilam nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia, z zyciem na co dzien. Kiedy trzeba stawiac czola problemom a nie przed nimi uciekac. Moj partner z kolei zmaga sie z wlasnymi lekami, z wlasnym ciezarem przeszlosci. 8 lat temu zostawila go zona, biznesy zbankrutowaly i tracac wszystko podjol probe samobojcza. Jak to sie mowi czas leczy rany ale blizna zostaje. Od tego czasu mogl zaoszczedzic pieniadze ale jak mowil na niczym mu juz potem nie zalezalo, ze wszystkie poeniadze wysylal corkom. To wszystko bylo jeszcze zanim mnie poznal, ale wciaz nie potrafi zarzadzac pieniedzmi. Mowi sie ze niektore kobiety wiaza sie ze starszymi facetami zeby zapewnic sobie stabilizacje finansowa. Pod tym wzgledem to pewnie nie jeden moj rownolatek bylby bardziej rozsadny ale faktycznie w wielu innych kwestiach ma bardzo cenne doswiadczenie i wiedze. Dla mnie moj partner ma wszystko to co zawsze szukalam u faceta. Pomijajac oczywiscie jego brak umiejetnosci zarzadzania pieniedzmi.
                                              • meela Re: Bragi251 05.09.19, 23:56
                                                Aż chciałoby się zapytać jakie masz relacje z ojcem, ale to może zbyt osobiste pytanie.
                                                Opisałaś siebie jako osobę, która uciekała od siebie. Czy przy tym partnerze odnalazłaś kawałek siebie? Yadaxad napisała ci sporo mądrych rzeczy. Myślę, że warto zaufać swojej intuicji. Jeśli nie masz na coś ochoty, to tego nie rób. Nic na siłę.
                                                • bragi251 Re: Bragi251 07.09.19, 09:46
                                                  Z ojcem rozmawiam moze kilka razy w roku, zreszta z mama tez nie mam dobrych relacji bo zawsze mnie krytykowala. Nigdy nie moglam liczyc na wsparcie emocjonalne ktore bylo dla mnie istotne. Moj partner z kolei rozmawia z corkami codziennie, jest faktycznie wspierajacym ojcem, nie osadza ani nie krytykuje. Co ciekawe wlasnie dopiero to widzac zrozumialam jak zawsze probowalam ojcu cos udowadniac cale zycie aby go zadowolic. Zawsze chcialam miec takie relacje jakie ma moj partner z corkami. Owszem nie raz bylo smutno, raz powiedzialam matce ze chce miec dziecko z moim partnerem to krzyknela: ,, nie zrobilabys mi tego!" Stwierdzilam ze lepiej sie zdystansowac, odkad tak zrobilam moje samopoczucie psychiczne jest lepsze. Byc moze to znow jakas forma ucieczki, ale chyba to normalne ze ludzie chca sie otaczac osobami ktore nas wspieraja a nie sprawiaja ze czujemy sie gorzej. Wiem ze rodzice chca dla dziecka zawsze jak najlepiej ale niestety ten argument do mnie nie przemawia. Mysle ze odkad jestem z moim partnerem mam wieksza swiadomosc zarowno tego kim jestem i z czym sie zmagam, jak i otaczajacego mnie swiata. Kazdy zwiazek wymaga duzo pracy tak samo jak i ten ze samym soba. Mysle ze jesze nie jestem w tym miejscu gdzie bym chciala, dluga droga przed mna.
                                                  • meela Re: Bragi251 07.09.19, 16:14
                                                    Z moich doświadczeń wynika, że jak związek wymaga dużo pracy, to nic z tego nie będzie. Poza tym ostatnio odkryłam, że pierwszym i najważniejszym przykazaniem powinno być dbanie o siebie. A więc też nie wchodzić tam, gdzie nam źle. Ale to na marginesie, odchodząc od Twojego związku.
                                                    W każdym związku pojawiają się konfliktu. Ważne, w jaki sposób się je rozwiązuje.

                                                    Myślę, że trudno jest wejść w życiu osobie, która wciąż była krytykowana przez rodziców. Czy na pewno szukałaś partnera, a nie ojca? Ale, jeśli ci z nim i przy nim dobrze, to w zasadzie nie ma problemu.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 07.09.19, 20:20
                                                    Nie szukam w nim ojca, mowie tylko ze mi smutno ze nie mam dobrych relacji z moimi rodzicami. Wielokrotnie roznawialismy z partnerem o tym ze chcemy miec dzieci, ale dopiero za 2 lata. Poniewaz on musi splacic dlugi, a ja tez chce wiecej pieniedzy zaoszczedzic. Nie licze na jego wsparcie finansowe, bardziej zalezy mi na tym aby byl kochajacy, aby byl dobrym ojcem, aby wykorzystal swoja wiedze i umiejetnosci.
                                                    Zbudowal juz wiele domow, tworzy piekne ogrody, prowadzi zdrowy styl zycia. Mamy zamiar kupic dom do renowacji w Hiszpani, taki jest cel. Chcemy dom z ziemia gdzie bedziemy mogli uprawiac warzywa. On juz od ponad 20 lat jest ogrodnikiem, wiec zna sie na rzeczy.
                                                    Postanowilam jednak ze jesli w przeciagu najblizszych dwoch lat nie splaci dlugow, to bede musiala odejsc.
                                                    Poniewaz nie bede mu juz mogla zaufac ze to zrobi. Mam jednak wielka nadzieje ze wszystko sie potoczy tak jak planujemy. Chce miec pewnosc ze jesli z jakiegos powodu bede musiala kiedys odejsc, to ze bede mogla sobie uczciwie powiedziec ze staralam sie jak najlepiej.
                                                    Zawsze wina jest po obu stronach, oczywiscie sama wszystkiego nie udzwigne bo do tanga trzeba dwojga.
                                                    Dlatego tez zaczelam tu watek, bo czasem trudno jest spojrzec na siebie obiektywnie. Staram sie zrozumiec swoje zachowania, zalezy mi na tym aby byc najlepsza wersja samej siebie. Jeszcze co ciekawe moja matka powiedziala ze bylaby w stanie zaakceptowac ten zwiazek jesli on bylby bogaty i wygladal jak Ricky Martin ktory tez ma 50tke na karku. Jak dla mnie w takim wypadku to jest bardziej jakis uklad anizeli prawdziwe uczucie.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 07.09.19, 21:23
                                                    To by go może zaakceptowała za bardzo:).
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 07.09.19, 21:47
                                                    No cóż, jakoś poukładane plany masz, sama sprawdzisz jak perspektywiczna jest wasza relacja. Tak z całego opisu, wionie mi trochę, że twój partner się zawiesił, po wszystkich traumach, tu i teraz. Teraz chce mieć przyjemności, dziewczynę, miłe chwile z przyjaciółmi, teraz polansować się w porsche,stworzyć miłą atmosferę z kochającymi dziećmi, pobawić nie tyle w plany co przyjemność z marzenia. Sama sprawdzisz jak to się ma do układania realnie przyszłości.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 08:59
                                                    Rozumiem Twoją matką, że ma obawy co do Twojego związku. Sama też masz przecież obawy (czy spłaci długi). Rodzice nie zawsze potrafią przekazać w odpowiedni sposób swojej troski.
                                                    Czasami się to zrozumie dopiero wtedy, gdy ma się swoje dzieci.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 12:17
                                                    Rodzice często myślą nie tyle, żeby dzieci nie miały problemów, co żeby z dziećmi nie było problemów. I często to dla dzieci nie jest dobre. Troska o dzieci, jest zakamuflowaną troską o siebie.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 12:40
                                                    W tym wypadku może to być troska o córkę, która związała się z dużo starszym mężczyzną z długami.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 13:18
                                                    Każdy, kto ma dzieci zrozumie co mam na myśli. Też bywam egoistyczna, żeby nie sprawiały mi problemu. Kto chciałby być np.wzywany co kilka dni do szkoły? Ale jest też w tym troska o to, żeby to dziecko wybrało mądrze drogę, którą pójdzie.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 13:59
                                                    Troska jednak przejawia się w przyjaźni, a nie kąśliwych uwagach. Gdyby troszczyła się o córkę, to jednak by stworzyła atmosferę, w której dwie dorosłe kobiety mogą bez urażania się podzielić myślami. Nie musi się matce ta sytuacja podobać, ale bez życzliwości żadnej troski nie ma.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 14:25
                                                    Nie wiem, czy życzliwości nie ma. Mało mamy informacji o matce. Za to dużo o zadłużonym pięćdziesięciolatku, na to rozwodnik z dorosłymi córkami. Mam koleżankę w pracy, która miała identyczny problem ( jako matka). Dlatego wiem, że nie jest to łatwe patrząc od strony matki. Gdy przestała naciskać, to dziewczyna sama pożegnała starszego partnera i znalazła sobie chłopaka w swoim wieku.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 15:50
                                                    Przesadziłam. Nie chcę, żeby Bragi odebrała moją wypowiedź w ten sposób, że namawiam ją do tego, żeby odeszła od partnera. Jestem realistką do bólu. Nie zrozumiem, jak coś się kłóci z logiką.
                                                    To Twoje życie Bragi, nie Twojej matki. Też racja.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 16:36
                                                    Relację z rodzicami zaznaczyła wystarczająco. Bogaty facet nie gwarantuje własnego bogactwa. A na długi trzeba uważać, bo łatwiej stają się naszymi niż bogactwo. Bragi na szczęście myśli, nie jest w amoku miłosnym, kiedy żadnych uwag się nie dopuszcza. Byleby dbała o własną samodzielność. My nie możemy mówić, że ma go opuścić, możemy powiedzieć, że domyślamy się, że my byśmy opuściły. Ale to się domyślamy, bo nie jesteśmy w takim związku. Natomiast uwagi jak to widzimy, jak oceniamy to materiał do myślenia, zauważenia czegoś, co uniknęło. Też taki romans zależy od sytuacji kobiety, może być traceniem innych możliwości, ale jak rozumiem jest emocjonalnie zaspokajający, a nie jest obiecane, że się kogoś spotka. Może być, przeżyję go do nieznanego końca, bo nie zależy mi na dalszym, mam poukładane jak być sama.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 17:28
                                                    Ja w taki związek bym nie weszła, ponieważ gdy byłam młodsza, to nie zaakceptowałabym tego, że mam się z kimś dzielić (córki). Nie brzmi to najlepiej, ale to prawda. Teraz, gdy jestem starsza, to odstraszyły by mnie te długi. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim cechy charakteru z tym związane. Ale zdaję sobie sprawę, że to moje interpretacje i moje widzenie. Ktoś inny ma inne priorytety.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 21:20
                                                    Zależy czego oczekuje się od związku. Ale perspektywa stabilizacji z kimś "spełniającym warunki" może się okazać równie płonna i z potrzebą godzenia się z bóg wie czym. Jeśli Bragi czuje się zaspokojona emocjonalnie, to trudno rzucić bez konkretnego powodu. Ale dbała bym o siebie i nie spuszczała sytuacji z oka.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 21:59
                                                    Może nawet zaspokojenie emocjonalne ważniejsze od czegokolwiek. Tylko jak ktoś bardzo głodny, to nie wiem czy się zaspokoi w jakimkolwiek związku. To już tak abstrahując od wątku.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 22:09
                                                    To już by było kompulsywne. Może to nieszczęsny związek. Bragi z niezaspokojonymi emocjami, on je zaspokaja, bo po przejściach stracił zaufanie do losu i chce się wzbić w słońce, zaspokoić wszystko, bo na powrocie mu nie zależy.
                                                  • meela Re: Bragi251 08.09.19, 23:16
                                                    Tak mi chodzi po głowie, że jak z niezaspokojonymi emocjami, to czepi się pierwszego lepszego, byle by coś dał.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 08.09.19, 23:45
                                                    To nie wygląda na pierwszego lepszego, rany emocjonalne się przyciągają. Tylko, że niestety wzajemnie nie leczą. Zaspakajają się z we wzajemnym używaniu namiastek szczęścia. Alkoholicy razem piją, narkomani razem ćpią, to takie drastyczne przykłady, ale model jest ten sam u ran psychicznych i potrzebie namiastki. Tylko, że są razem, ale osobno, i się wzajemnie nie prostują.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 09.09.19, 00:40
                                                    No wlasnie w tych przypadkach mowa o wspoluzaleznieniu, toksycznych zwiazkach. Mysle ze przyciagamy do siebie konkretnych ludzi z ktorymi cos nas od razu laczy. Pamietam ze ponad 3 lata jak poznalam mojego partnera to wciaz cierpialam po rozstaniu z moim poprzednim partnerem. Zaprzyjaznilismy sie, czulam sie dobrze w jego towarzystwie ale w zyciu bym nie pomyslala ze bedziemy razem. Kiedy mnie po raz pierwszy pocalowal, ucieklam i mialam zamiar nigdy go juz nie zobaczyc. Jednak poniewaz pracowalismy w tym samym miejscu, widzialam jak mu glupio, chodzil smutny. Dlatego zaczelam znowu z nim rozmawiac...potem nawet niewiem kiedy sie zakochalam ale po tych trudnych 3 latach wciaz kocham go tak samo.
                                                    Czesto jednak sie martwie, rozmyslam nad tym co bedzie. Boje sie tego ze urodzi nam sie dziecko a on umrze jeszcze zanim skonczy 18 lat. Z jednej strony na wszystko trzeba byc w zyciu przygotowanym, nawet na wlasna smierc. Nigdy nie wiemy na pewno czy wybory ktorych dokonujemy dzis nie okaza sie zle za pare lat.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 09.09.19, 00:51
                                                    A jeszcze odnosnie corek to mysle ze gdyby mieszkaly w tym samym kraju to nasz zwiazek napewno by sie wcale nie rozwinol. Nie dlatego ze one sa cos przeciwko ale dla mnie to bylaby blokada. Moze dlatego nigdy ich nie widzialam choc wiele razy namawial mnie abym leciala i je poznala. Byc moze wlasnie jak zostane sama matka to mialabym jakis punkt odniesienia ze cos nas laczy, ze wszyscy jestesmy rodzina. Jakos nie potrafilam sobie wyobrazic jak mialoby wygladac nasze wspolne spotkanie, one w moim wieku z wlasnymi dziecmi, siedza z ojcem przy stole a kim ja wogle jestem? Zupelnie niezreczna sytuacja. Czesto mnie irytuje jak co chwile wydzwaniaja, ja czegos takiego nie znam bo tak jak mowie z ojcem rozmawiam raz do roku. Czasami mielismy przez to klotnie bo jak on do nich lecial to czesto mowil ze np zadzwoni za godzine a nir zadzwonil wcale. Nieraz nie odbieral telefonow, potem mi mowi ze z wnukami siedzial ze na obiad z corkami...ogolnie czasami czulam sie bardzo smutna jak wyjezdzal, zwlaszcza swieta to z regoly smutny okres dla mnie. Boje sie ze w te swieta znowu bede sama, wiem ze na wlasne zyczenia bo jemu zalezalo zawsze zebym z nim jechala do nich. Mam nadzieje ze jak bedziemy miec dzieci to w koncu spedzimy swieta razem.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 09.09.19, 01:29
                                                    I to tez prawda, pamietam jeszcze w szkole sredniej ojciec stale mi powtarzal ze niedlugo sie zacznie doroslosc ze czas na prace. Nie chcial zebym szla na studia bo nie mial zamiaru pokeywac kosztow czesnego. Nigdy i tak nie chcialam isc na studia a nawet jesli bym poszla to w zyciu bym nic od rodzicoa nie oczekiwala. Moja pierwsza praca w Polsce po szkole, ojciec kazal zaplacic za prad wiec pracowalam po 12 godzin w fabryce. Miesiac pozniej ucieklam do Wloch na wolontariat i juz nigdy nie wrocilam do domu mieszkac, podrozowalam i pracowalam przez 8 lat w wielu krajach na calym swiecie. Nie mialam stalego adresu wiec zawsze podawalam adres rodzicow, ojciec wiecznie sie bal ze na jego adres przyjda jakies moje dlugi wiec raz sie z mama wyklocal zeby mi zabronila podawac ich adres. Ja nigdy w zyciu nie mialam zadnych dlugow, odkad sie wyprowadzilam bylam zawsze niezalezna. Moj partner oplacil wszystkim corkom studia, wysylal stale pieniadze na wychowanie ich dzieci, innek corce na podroze itd. Ja nigdy nie prosilam i nie dostalam ani grosza. Z czego akurat bardzo sie ciesze, jestem nawet wdzieczna ze wywieral na mnie taka presje, przez to szybko sie usamodzielnilam. Wiem teraz ze ojciec chcial sie juz uwolnic od wszelkich wydatkow, bo szybko z moja mama wyszli za maz. Jak mieli oboje po 18 lat, na wszystko zapracowali sami, pewnie chcieli nauczyc mnie tego samego, chociaz moja siostra ma 20 lat i studiuje i mieszka z nimi. Ja mam 30 lat wiec pewnie inne pokolenie hehe
                                                  • meela Re: Bragi251 09.09.19, 12:58
                                                    Bragi, właśnie pomyślałam, że jesteś silna. Ja bym tego nie udźwignęła tzn.wyjazdu z córkami i może jeszcze gdzieś ex w tle. Ale to tylko świadczy o tym, ile mam z sobą do zrobienia.
                                                    Poza tym piszesz, że w życiu byś nie pomyślała, że się w nim zakochasz. Dla mnie miłość, to nie grom z jasnego nieba, a rozumowa interpretacja wszystkich za. Ale ja też nigdy nie byłam romantyczna.
                                                    Pewno tych dylematów masz więcej, nie tylko to czy masz fobie, czy nie masz. Przy starszym o tyle lat mężczyźnie chyba też bym się bała o to, że mnie zdominuje, bo doświadczony, mądrzejszy, a ja zanim się obejrzę, to będę przytakiwać głową.
                                                    Mnie tylko uderza w Twoich postach to, że zawsze piszesz, że to trudny związek, że ciężki, że dużo pracy. Ja swojego związku nigdy w taki sposób nie rozpatrywałam. Jest różnie, wiadomo, ale życie się toczy po prostu.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 09.09.19, 20:25
                                                    Nie wiem czy to przejaw siły. Taki wejście w poprzednią rodzinę partnera jakoś bardziej by czyniło ten związek urealnionym. Takie oficjalne przyznanie związku. Pomijam stres związany z nawiązywaniem relacji, bo pewnie byłoby to skomplikowane. Może łatwiej bragi znieść smutek rozstania i niepewność co tam się dzieje, niż aż tak się zdeklarować.
                                                  • meela Re: Bragi251 09.09.19, 22:37
                                                    Jeżeli nie chce tego spotkania, boi się, to tak jakby myślała, że nie jest to ok. Może ma poczucie, że robi coś niestosownego. Możliwe, że to nie siła.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 10.09.19, 10:16
                                                    Zdecydowanie to nie jest sila, raczej po raz kolejny jakas forma ucieczki przed zmierzeniem sie z rzeczywistoscia. Wybieram taki sposob ktory wydaje sie byc ,,dogodniejszy" czyli wlasnie smutek spowodowany tymczasowa rozlaka. Po za tym stwierdzilam ze to tez odbija sie korzystnie dla mnie i dla naszego zwiazku. Miesiac temu znowu do nich polecial i postanowilam ze wyjade do znajomych i wysle mu wiadomosc ze bede miala przez ten czas wylaczy tel. Brzmi to dziwnie ale pozwolilo mi to na tym aby skupic sie calkowicie na sobie i nie musialam caly czas sie zastanawiac czemu nie odzwania...a moze ja nie jestem dla niego rownie wazna itd. Po jego powrocie nasze relacje sa wrecz idealne, byc moze z tesknoty, byc moze od czasu do czasu rozlaka dobrze robi. Kiedys z nim latalam, ale mielismy tam wynajety hotel, to duzo pieniedzy kosztowalo a jak on leci sam to moze spac u nich. 3 lata temu zanim go poznalam mialam wypadek autokarowy w Ameryce Poludniowej. Po tamtym czasie tez cierpie na jakas traume, nie czuje sie juz komfortowo latac samolotem. Zupelnie tego nie rozumiem bo wczesniej przez 8 lat latalam tyle razy samolotami ze nie jestem w stanie zliczyc, uwielbialam latanie. Wypadek byl autokarem wiec skad lek przed samolotem? Zrozumialam ze bedac zamknieta w malej przestrzeni odczuwam brak kontroli. To jest kolejny powod dla ktorego wole zostac, jesli juz musze poleciec to do nowego miejsca. Siedzenie przez tyle godzin w samolocie w strachu po to zeby pozniej godzinami siedziec samej w hotelu. Kiedys jak stale jezdzilam sama po calym swiecie i robilam rozne ciekawe rzeczy, ludzie dookola mi powtarzali jaka jestem odwazna. Wiem ze to nie byla odwaga bo dla mnie to byla pasja, nie odczuwalam wtedy leku. Odwaga jest wtedy kiedy sie czegos boisz a i tak to robisz. Patrzac z perspektywy czasu trudno uwierzyc ze jestem ta sama osoba, mysle o ,,tamtej dziewczynie" tak jak kiedys mysleli o mnie inni. Jakie to ona ma fajne zycie, jaka odwazna itd. Tesknie za dawnym ,,ja" za beztroskoscia, za nie przejmowaniem sie...wiem ze wtedy byl to calkowity brak swiadomosci. Skakalam zawsze to wody nie wiedzac ze moge sie utopic. Teraz jest zupelnie inaczej, jakas czesc mnie wciaz jest ale duzo sie zmienilo. Oczywiscie to zupelnie normalne ze przechodzimy w inny etap dojrzalosci. Cos zyskujemy i cos jednoczesnie tracimy. I w tym twki cala sila i odwaga, umiec wstac kiedy sie przewrocimy. Wierze ze w kazdym z nas drzemie potencjal i sila by powstac. Jednak czasami ,,pozwalamy" na to aby leki nami zawladnely, czasem latwiej jest zastygnac w bez ruchu bo podjecie trudnej decyzji bywa paralizujace. Mysle ze to mnie wlasnie tez powstrzymuje przed dzialaniem, zdaje sobie sprawe ze majac juz 30 lat konsenkwencje danego wyboru beda wieksze. Nie moge juz zyc tak beztrosko jak mialam po 20 pare lat...
                                                    Teoretycznie poznalam mojego partnera w ,,idealnym" momencie mojego zycia. Kiedy bylam juz gotowa na zmiane, na stabilizacje. Duzo sie przy nim nauczylam o sobie, zyciu, relacjach partnerskich, rodzicielskich...Wciaz jednak walcze z emocjami, choc na pozor prowadze zdrowy styl zycia. Jestem aktywna fizycznie, dobrze sie odzywiam, nie biore zadnych uzywek ale czesto sie stresuje drobiazgami. Np. reaguje nerwowo na dzwiek wiadomosci, poniewaz corki mojego partnera stale pisza to ten dzwiek jest nieustanny. Sama mam wyciszony swoj tel i poprosilam go aby pod wieczor chociaz zrobil to samo. Ogromna roznica, czulam sie duzo lepiej. Wczesniej podswiadomie nerwowo oczekiwalam na kolejny dzwiek. Ciesze sie tez ze moj partner wie juz ze to mnie denerwuje i sam wycisza, nie musze juz go o to prosic. Problem byl tylko jak jezdzilismy na wspolne wakacje, bo on stale byl na tel i z nimi rozmawial. Czy to siedzielismy w kawiarni czy cos zwiedzalismy, on blyskawicznie musial wysylac im zdjecia i rozmawiac. To bylo dla mnie wyjatkowo trudne, bo czulam sie samotna. Tlumaczylam mu ze nie potrafie sie cieszyc tymi wakacjami bo on nie jest obecny. Bardzo sie zawsze o to na mnie wkurzal, nie rozumial czemu robie problem. Przyznam ze od tamtego czasu odechcialy mi sie wspolne wyjazdy bo wiedzialam jak to bedzie wygladalo. Dlatego zaczelam jezdzic wiecej sama albo ze znajomymi. Mysle ze teraz znamy siebie juz duzo lepiej, zauwazylam ze on wie dobrze co mnie denerwuje i stara sie brac to pod uwage. Teraz jak idziemy na miasto do kawiarni to poswieca rozmowie wiecej uwagi. Wciaz spoglada na tel i czasem cos odpisuje itd ale przynajmniej robi to teraz z wieksza rozwaga. Wiem ze to uzaleznienie od tel, ciezko to przelamac. Duzo ludzi ma z tym problem, tak samo jak z portalami spolecznosciowymi. Ja nie mam takich rzeczy, owszem korzystam z tel, z internetu ale mysle ze mam zdrowe podejscie do tego. Kiedy sie z kims spotykam zawsze poswiecam tej osobie cala swoja uwage. Mysle ze szacunek i uprzejmosc wzgledem drugiego czlowieka jest bardzo wazna. Zwlaszcza ze znam bardzo dobrze to uczucie kiedy jest sie ,, ignorowanym" nie chcialabym sprawiac nikomu przykrosci. Z drugiej strony rozumiem tez ze nie kazdy mysli w ten sam sposob. Po za tym jak sie kogos stale widzi na co dzien to bywa ze nie ma czasem o czym porozmawiac. Staram sie zawsze zrozumiec ta druga osobe, co nia kieruje. Czesto bierzemy wszystko do siebie, nieraz potrzebny jest zdrowy dystans. Kiedy np. Pani w sklepie odburknela przy kasie zamiast sie usmiechnac moze taka jest a moze miala zly dzien.
                                                  • afq Re: Bragi251 10.09.19, 10:19
                                                    a czemu jak lecieliscie razem to musieliscie spac w hotelu?
                                                    a jak leci sam to moze u nich?
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 10.09.19, 10:29
                                                    Tylko dlatego bo ja jeszcze ich nie spotkalam i wciaz to odwlekam. Moj partner raz juz kiedys mowil ze moglabym tez spac u nich. Tak jak pisalam wczesniej nie czuje sie z tym komfortowo. Teraz mi tak przeszlo przez mysl ze chyba latwiej by bylo sie ustosunkowac do sytuacji jakby to byly male dzieci, a poniewaz sa starsze nawet odemnie to nie mam pojecia jak sie zachowac. Na cale szczescie nic nie musze, wiem jednak ze jesli ostatecznie zostaniemy razem i bedziemy miec dzieci to w koncu bede musiala je spotkac. Byc moze wtedy bedzie latwiej bo bede czula ze jestesmy wszyscy rodzina. Na chwile obecna pewnie w ich mniemaniu jestem tylko ,,dziwna" dziewczyna ich ojca ktory pewnie ma jakis kryzys wieku sredniego.
                                                  • afq Re: Bragi251 10.09.19, 10:32
                                                    wiesz bragi...

                                                    całkiem możliwe że wiele kwestii bierze początek w twoich lękach
                                                    trochę takie zaczynam mieć wrażenie
                                                  • meela Re: Bragi251 10.09.19, 11:09
                                                    A ja zaczynam mieć wrażenie, że trochę rywalizujesz z córkami. Od razu mówię, że ja bym tego nie udźwignęła, więc to rozumiem. Tak na rozum, to dobrze że ma dobre relacje z córkami, to o nim dobrze świadczy. Ale z drugiej strony możesz się czuć jak kwiatek przypięty do klapy marynarki, skoro na spotkaniach siedzi z komórką w ręku i wysyła fotki do córek. Mam nadzieję, że nie chcesz mieć dzieci po to, żeby go zatrzymać dla siebie?
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 10.09.19, 11:53
                                                    Nie można zarzucać bragi rywalizacji, bo rywalizacja by była, gdyby sytuacja była wyważona, a ona starała by się tę równowagę zburzyć i jakoś kontakty z córkami wychładzać.
                                                  • meela Re: Bragi251 10.09.19, 12:33
                                                    Reaguje na sygnał smsa, że to od córek. Są dla niej jakimś zagrożeniem. Jakim?
                                                  • meela Re: Bragi251 10.09.19, 12:37
                                                    Poza tym nie rywalizuje tak wprost, ale w swoich odczuciach jest to rodzaj rywalizacji. "Kogo kocha bardziej".
                                                  • meela Re: Bragi251 10.09.19, 12:42
                                                    Jeśli miała taki zimny dom i wyniosła głód emocjonalny, to może coś takiego odczuwać. Ja miałam podobnie. Nigdy wprost bym mężowi nie zabroniła kontaktów z kimś, ale było ukłucie w serce i o tym mówię. Wydaje mi się też, że często wchodzimy w coś, co znamy z dzieciństwa. Jeśli w domu miała taką niepewność, czy jest kochana, czy nie, czy wszystko wokół jest ważniejsze od niej, to mogła wejść w to samo. W taką niepewność, kocha mnie, czy córki.
                                                  • meela Re: Bragi251 10.09.19, 12:46
                                                    Ten głodny potrzebuje przecież więcej od sytego, a paradoksalnie wchodzi w związek, gdzie musi się dzielić lub żebrać.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 10.09.19, 12:59
                                                    Tak się ma, że odruchowo wchodzi się jak w masło w to co znajome, bo psychika myli znajome- bezpieczne. I powiela się swoją sytuację, chcąc od niej uciec. W nowym związku, jeśli traktuje się nową miłość poważnie, partnerka powinna być emocjonalnie najważniejsza. Nie żeby przeszłość była nie ważna i nie było się z nią emocjonalnie związanym. Ale proporcje powinny być zachowane. Albo nowy związek jest taki na boku, by jeszcze sobie coś użyć, ale siła ciężkości leży gdzie indziej.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 10.09.19, 18:52
                                                    Ja bylam jedynaczka przez 10 lat a potem urodzila sie moja siostra. Nagle cala uwaga przeszla na nia zupelnie zrozumiane ale faktycznie czulam sie jakbym juz nie byla tak wazna. Moi rodzice rozpieszczali najpierw mnie a potem moja siostre, brakowalo rownowagi. Oczekiwano tez odemnie nagle szybkiego dorastania, bo trzeba zaopiekowac sie siostra, robic jej jedzenie, sprzatac itd. Nie chce robic z siebie ofiary, mowie tylko jak bylo i na prawde sama wciaz nie rozumiem czemu tak sie zachowuje. Staram sie nad tym panowac bo wiem ze to nie normalne byc zazdrosnym o corki. Ale jesli mam byc szczera to tak sie czasem czuje i w sumie tylko w momentach jak np. Robimy cos wspolnie i nagle jak one napisza to caly swiat sie zatrzymuje bo one jakby najwazniejsze. Jeszcze na samym poczatku, nasze pierwsze swieta bylismy tylko we dwoje, byl sylwester i powiedzialam mu jak szczesliwa jestem ze jest przy mnie. A on mi wtedy powiedzial: ,,dla mnie to troche smutne bo zawsze ten czas spedzam z corkami" do dzisiaj mi zostaly te slowa w pamieci.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 10.09.19, 19:12
                                                    Sylwestra? Co jak co, ale sylwester to nie rodzinne święto. Sylwestra się spędza ze znajomymi o podobnej ochocie na zabawę. Dorosłe córki z tatusiem na sylwestra? Coś tu nie tak.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 10.09.19, 19:49
                                                    Jak na moje oko,( zresztą będąc sama w takiej sytuacji, też bym tak swoją rolę oceniła), To facet stara się ze wszystkich sił odzyskać swoje miejsce w rodzinie. Ty jesteś drugoplanowa, bo jednak przyjemniej spędzać wieczory i noce z kimś bliskim, oswojonym, z kim ma się porozumienie. Nie mówię, że chce odzyskać żonę, ale pewnie sprawia mu przyjemność, że może przed żoną się wykazać młodszą kochanką w związku. Nie został po wszystkich przygodach zbitym , bezdomnym psem, którego nikt nie ceni. Może dlatego tak nalega na twoje "wejście" do rodziny. Chce cię zaadoptować do swojej rodziny, nie stworzyć z tobą nową. Taki patchwork, ze swoją rolą w środku, chyba chce skomponować.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 11.09.19, 16:50
                                                    Z byla zona nie ma kontaktu od 8 lat, nigdy jej od tego czasu nie widzial. Napewno zalezy mu na tym jak go postrzegaja wszyscy dookola, w tym corki oczywiscie. Ja tez nie mam zamiaru sie wpasowywac. Nie jestem przeciez macocha ani kochanka...a ,,dzieci" sa dorosle i maja swoje dzieci. Wciaz czasem sie zastanawiam jak moglam przejsc tak ogromna metamorfoze. Przez prawie 10 lat zanim go poznalam zylam naprawde bardzo intensywnie, praktycznie co pare tygodni zmienialam miasta, kraje, rozne prace, stale nowi ludzi. Nigdy nie moglam narzekac na nude i co prawda byc moze faktycznie byla to jakas forma ucieczki ale uwielbialam moje zycie. Kazdy dzien byl inny, nowe wyzwania, nowe inspiracje, zycie z pasja. Zupelnie jakbym popadla z skrajnosci w skrajnosci, teraz od 3 lat stagnacja. Potrafie z zamknietymi oczami powiedziec co za chwile zrobie badz moj partner. Wszystko jest przewidywalne...
                                                    Dla kogos z takim charakterem jak moim az trudno sobie wyobrazic ze teraz zyje posrod drzew a jedyna osobe ktora widuje codziennie to moj partner.
                                                    Mysle ze ten brak rownowagi mial wplyw na moje zdrowie psychiczne. Trudno bylo zaakceptowac i zaadoptowac sie do nowej rzeczywistosci. W przeciagu tych 3 lat staralam sie mimo wszystko robic przerwy co pare miesiecy, podrozujac, odwiedzajac rodzine i znajomych bo nie wytrwalabym w takiej calkowitej izolacji przez tak dlugi czas. Ostatecznie odnalazlam radosc w ciszy, nauczylam sie cieszyc wiecej malymi rzeczmi. Zawsze kochalam nature ale uwielbialam tez ta energie ktora jest w duzych miastach. Chociaz teraz jak je odwiedzam, chalas mnie strasznie meczy...Stabilizacja daje pozorne poczucie bezpieczenstwa, przynaleznosci. Dla kogos jak ja kto zyl wczesniej jak ,,duch" byc moze jest to akurat pozytywne. Jednak wciaz nie czuje sie jakbym miala swoj dom, jestesmy tu przeciez tymczasowo. Wszystko ma swoje plusy i minusy, wszystko to tylko kwestia percepcji. Zyc zgodnie ze soba, ze swoimi wartosciami. Zawsze cenilam sobie wolnosc, niezaleznosc...
                                                    Zastanawialam sie czemu tak naprawde tu z nim zostaje skoro nie jestem w pelni szczesliwa...
                                                    Zapytalam siebie szczerze czy tylko moje leki moglyby mnie tu zatrzymac? Napewno nie, ale w polaczeniu z miloscia i nadzieja na lepsze ,,jutro" tak.
                                                    Pragniemy zamieszkac w Hiszpani na poludniu gdzie jest cieplo bo tu w Szkocji stale pada, kupic tam dom do renowacji z ziemia. Byc niedaleko natury, morza i malego miasta gdzie mozna dojechac rowerem. Naszym celem jest zyc minimalistycznie i byc w pelni samo wystarczalni. Dzieki temu ze pracuje zdalnie bede w stanie pokryc koszty np internetu, wakacji, rzeczy potrzebne dla dziecka. Najwazniejsze to ze nie bedziemy sie musieli martwic o czynsz, jedzenie, wode, prad czy nawet transport. Chociaz pewnie moj partner sobie porsche nie odpusci, no ale ja bede starala sie wszedzie jezdzic rowerem. Dlatego tak jak mowie on musi w przeciagu tych 2 lat splacic dlugi zebysmy mogli zrealizowac nasze cele. Jesli tego nie zrobi, to na pewno odejde.
                                                    Postaram sie w miedzyczasie pracowac nad soba i zaoszczedzic jeszcze wiecej pieniedzy. Pojutrze sie przeprowadzamy do nowego domu, jestem ciekawa jak to bedzie wygladac.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 10.09.19, 18:59
                                                    Zalezy mi na tym aby miec dzieci i w zaden sposob nie dlatego ze chce go zatrzymac. Wrecz przeciwnie, gdyby on juz nie chcial to dla mnie to bylby to koniec naszego zwiazku. Mysle ze kazda para zawsze musi sobie jasno wytlumaczyc, co oczekuje od siebie. Jesli obydwoje maja odmienne plany mysle ze w takim wypadku najrozsadniej sie rozstac.
                                                  • meela Re: Bragi251 11.09.19, 09:59
                                                    Bragi, ja myślę, że to co czujesz jest naturalne i nie musisz w żaden sposób z tym walczyć. Zresztą, jeśli się z czym walczy, zaprzecza swoim odczuciom, to one rosną jeszcze bardziej. Jesteś młoda i masz prawo do szczęśliwego związku, takiego który Cię satysfakcjonuje. A partner skoro wziął sobie młodą partnerkę (bez takiego bagażu jak on), to powinien teraz się starać temu sprostać. Inna sprawa jest, gdy spotka się dwoje ludzi po przejściach i oboje mają swoje dzieci. Wtedy te relacje układają się inaczej.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 11.09.19, 16:52
                                                    No wlasnie gdyby on mial male dzieci i jeszcze jakies kontakty z byla zona to napewno ten zwiazek nie mial by szans.
                                                  • meela Re: Bragi251 12.09.19, 09:25
                                                    Jest w Tobie tęsknota z poprzednim życiem. Może to przejściowa melancholia, a może to będzie narastać. Ważne jest, żeby wsłuchać się w siebie i nie zrobić sobie krzywdy.
                                                  • bragi251 Re: Bragi251 10.09.19, 10:22
                                                    Byc moze w tej kwesti faktycznie pomyslalam sobie ze np skoro corki sa dorosle i maja wlasne dzieci, mieszkaja za granica to nie ma problemu. Myslalam ze skoro nie ma malych dzieci to nie musze byc macocha. Nie bylam swiadoma jednak ze ma takie bliskie relacje z corkami, byc moze bazowalam na wlasnym doswiadczeniu z moim ojcem. Nie zdawalam sobie chyba sprawy ze kazde relacke sa inne, myslalm o swoich jako typowych i normalnych. Oczywiscie tez nie mialam pojecia o jego braku zarzadzania pieniedzmi. Wiedzialam ze nie wiaze sie dla pieniedzy ale nie chcialam kogos z dlugami. Nikt za bardzo o tym nie mysli na samyn poczatku, dopiero pozniej wszystmo wychodzi.
                                                  • yadaxad Re: Bragi251 07.09.19, 16:48
                                                    A masz temat dziecka "przerobiony" z partnerem?
                                • yadaxad Re: Bragi251 05.09.19, 16:48
                                  Bo chcesz się od nich odciąć. Niby co w tym złego. Przecież oni też się od ciebie odcinają swoim zachowaniem. Masz jakiś obowiązek robić dobrze ludziom, którzy ciebie nie chcą, ani tobie ich towarzystwo nie odpowiada? Polubicie się w tej atmosferze? Raczej widzę, że dyskomfort będzie narastał. Jeśli partner cię szanuje, powinien pomyśleć jak zapewnić ci azyl od tej sytuacji, jak to zorganizować. Bardziej mu zależy na przyjemności znajomych, która ciebie ciebie -krzywdzi- i poświęca twoje uczucia i przeżycia dla nich i swojej przyjemności?
                            • afq Re: Bragi251 05.09.19, 09:36
                              bragi251 napisał(a):

                              > Tak samo w tej kwesti to raczej nie powinnam sie wypowiadac
                              > bo w sumie to jego sprawa co robi z pieniedzmi.

                              życie sie czasem tak toczy ze to może zacząć być twoja sprawa
                              więc to jak to teraz wygląda nie jest rzeczą która nie powinna cie zajmowac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka