bartek123.825
13.05.20, 09:47
Witam
Pisze z bardzo trudnym dla mnie tematem.Mam 17 lat i około rok temu zakochałem się w mojej przyjaciółce. Długo się do tego zbierałem ale w pewnym momencie postanowiłem jej to wyznać, bo po jej zachowaniu przypuszczałem że też cos do mnie czuje. Niestety okazało się że, a przynajmniej tak powiedziała. Stwierdziła że na razie nie chce być z nikim i ta decyzja jest jakby zamrożona. Ja się ciągle zastanawiam czego jeszcze potrzeba żeby się we mnie zakochała. Często ona do mnie przyjeżdża lub ja do niej w dniach wolnych od szkoły. I za każdym razem się dobrze razem bawimy, nigdy nie jest nudno. Możemy godzinami rozmawiac na błache tematy i śmiać ale tez i jak trzeba to o poważnych sprawach. We wszystkim sobie pomagamy, nie tylko w nauce. Często jak ma jakiś problem to zawsze jej wysłuchuje i staram się pomóc. Do tego jej zachowanie też nie wiem jak interpretować. Zawsze jak jestemy razem nie tylko sami to się przytula a jak sobie leżym to często się tak jakby "kładzie" na mnie itp. Czasami jej też kupuję prezenty a nawet wykonuję je własnoręcznie. I ja już na prawde nie wiem co mam robić więcej żeby sie zakochała we mnie. Do tego ona ma takiego znajomego w internecie i ona twierdzi że jest to tylko przyjaciel, jednak mam wrażenie że może być to ktoś więcej. Często jak rozmawiamy to o nim wspomina. Dużo jej pomaga i często piszą i dzwonią do siebie. Jednak no nigdy się nie widzieli na żywo i sam już nie wiem co o tym myśleć. Czuje że jestem w kropce i nie mam pojęcia co mogę zrobić. Mam wrażenie że co bym nie zrobił to będzie źle, a jak nic nie zrobie to jeszcze gorzej. Jak się staram i robie jej prezenty, chce się często spotykać itp. to wychodzi że się narzucam. Jak się czasami nie odzywam to się obraża bo czemu mało z nią gadam. A jak nic nie robie to mam poczycie winy że powinienem coś zrobic bo jak nic nie zrobie to się nic nie zmieni. Zawsze myślałem ze miłość to coś najpiękniejszego jednak taka nieodwzajemniona to chyba najgorsze co mnie spotkało. Często płacze po nocach bo czuje się bez śilny i nie wartościowy. Myśle o niej przed snem i od razu po przebudzeniu. Mam wrażenie że już nigdy sie w nikim innym nie zakocham bo najpierw musiałbym się w niej odkochać a to mi się wydaje nie możliwe. Mam wrażenie, że staram się bardziej dla niej niż nie jeden chłopak dla swojej dziewczyny, aprzecież ona nawet moją nie jest. Nie mam pojęcia co robić i jestem na skraju załamania psychicznego. Prosze o jakieś porady czy coś...