Dodaj do ulubionych

teologiczna interpretacja orgazmu

29.11.04, 23:30
przeżyć życie nie wiedząc, że coś takiego istnieje - wielka strata

dlatego na fali podstępnego altruizmu rzucam linką:

www.szansaspotkania.net/?pageid=2122
godne wytłuszczenia:

"Orgazm jest jednym z najbardziej intensywnych ludzkich przeżyć, dlatego
odwołując się do tego doświadczenia, najłatwiej można wyobrazić sobie wieczny
stan szczęścia ludzi zbawionych."

kto nie wierzy - niech sprawdzi
Obserwuj wątek
    • ettrich Re: teologiczna interpretacja orgazmu 30.11.04, 13:27
      linka jest, a komentarz?
      • kvinna Re: teologiczna interpretacja orgazmu 30.11.04, 13:31
        Pieprzenie...
        • Gość: Hansi Swietny tekst, co chcesz? IP: *.arcor-ip.net 30.11.04, 13:45
          "Orgazm jest jednym z najbardziej intensywnych ludzkich przeżyć, dlatego
          odwołując się do tego doświadczenia, najłatwiej można wyobrazić sobie wieczny
          stan szczęścia ludzi zbawionych."

          Ja bym tylko dodal, ze Ci, ktorzy doswiadczyli orgazmu POZAMALZENSKIEGO
          tez dojada do nieba, bo juz wiedza, jak tam jest...

          Z ta tylko roznica, ze najpierw przeleca przez CZYSCIEC, aby odpokutowac fakt,
          ze dostapili tej wiedzy bez zgody Proboszcza.
          • kvinna Dorabianie ideologii 30.11.04, 13:46
          • Gość: 123 Re: Swietny tekst, co chcesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 17:55
            Małżeński czy pozamałzeński, to nie ma znaczenia. Ważne , żeby przeżywać go nie
            tylko fizycznie jako pobudzane pewnych części ciała (jest znacznie uboższy w
            doznania) ale równiez jako zespolenie psychiczne z drugim człowiekiem.
            Nie da się go do niczego porównać, co jest nam znane.
            • Gość: Hansi Re: Swietny tekst, co chcesz? IP: *.arcor-ip.net 30.11.04, 20:53
              alez taaak...
              • Gość: Hansi korekta IP: *.arcor-ip.net 30.11.04, 20:54
                (wcielo post...)
                alez taaak, tylko dalej nie wiem, o co chodzi Kvinnie...
                orgazmu nie zna, czy nie wie, co to Niebo?
        • fnoll bingo 30.11.04, 13:50
          kvinna napisała:

          > Pieprzenie...

          no właśnie, nie inaczej :D

          droga wskazywana wzwodem
    • arnick_a Re: teologiczna interpretacja orgazmu 30.11.04, 14:22
      fnoll napisał:

      > "Orgazm jest jednym z najbardziej intensywnych ludzkich przeżyć, dlatego
      > odwołując się do tego doświadczenia, najłatwiej można wyobrazić sobie wieczny
      > stan szczęścia ludzi zbawionych."
      Nieskończony orgazm przeistoczyłby się przecież w torturę. Kto by to zniósł?
      Zawsze wiedziałam, że lepiej zapracować na undergund niż wątpliwej jakości
      nagrodę w niebiesiech.
      Arni

      • Gość: malgo Re: teologiczna interpretacja orgazmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 18:06
        Reklama dżwignią handlu ,ale ciekawe czy precyzyjnie okreslono target.

        No bo jak sprzedac to niebo tym,którzy orgazmu nigdy nie doznali,(podobno
        sporo takich),albo tym ,którzy brzydzą się wszelką cielesnością?
        • Gość: 123 Re: teologiczna interpretacja orgazmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 19:07
          Osoby, które nie doznały go nie odzczuwają jego braku, nie mają potrzeby
          poznania. I pewnie jest im z tym dobrze. Ludzie, którzy brzydzą się
          cielesności, raczej nie wchodzą w związki i też są szczęśliwi.
          • Gość: 123 Re: teologiczna interpretacja orgazmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 19:09
            Przepraszam, "cielesnością" a nie "cielesności"
          • arnick_a Re: teologiczna interpretacja orgazmu 30.11.04, 19:52
            Jednych i drugich perspektywa wiecznotrwałego orgazmu będzie odstręczać od
            niebieskich połonin.
        • arnick_a Re: teologiczna interpretacja orgazmu 30.11.04, 19:50
          Zaproponować różne fora i pokoje?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka